Dodaj do ulubionych

Długi łikend....

02.05.10, 13:46
Z jednej strony fajnie, że wolne i nie trzeba iść do pracy.
Ale z drugiej.....cztery dni samemu w domu, to mocno przygnębiające.
I w rezultacie nie odpocznę tylko będę czuł się jeszcze bardziej zmęczonysad
Obserwuj wątek
    • robert.83 Re: Długi łikend.... 02.05.10, 13:51

      Wypchnij się z domu: zrób zaległe zakupy, jeśli nie masz roweru to kup. Będziesz
      mógł przekuwać glutoenergię w potokilometrysmile.
    • fripo Re: Długi łikend.... 02.05.10, 13:52
      Zaro idź na spacersmile Pomagasmile
      • zarovich Re: Długi łikend.... 02.05.10, 13:59
        Ile można samemu na spacery chodzić?
        I nie pomaga. Jest jeszcze gorzej bo wówczas, obserwując ludzi, jeszcze bardziej
        uświadamiam sobie swoją sytuację.
        • kawamija Re: Długi łikend.... 02.05.10, 14:02

          A siedzenie w domu nie uświadamia Ci Twojej sytuacji ????????

          to może lepiej poddać się procesowi uświadamiania na spacerze,
          rowerze, nogach własnych i tak dalej ??????
          • fripo Re: Długi łikend.... 02.05.10, 14:05
            A w lesie pary robią czasem intersujące rzeczybig_grin Wystarczy tylko
            wdrapać sie na drzewo i cichutko siedziećsmile
          • zarovich Re: Długi łikend.... 02.05.10, 14:07
            Właśnie sęk w tym że trochę mniej.
            Zresztą......w sumie to bez bez większego znaczenia, czy jest się samotnym w
            domu, w kinie, czy na spacerze. Tylko, że w domu nie oglądam szczęśliwych ludzi,
            ani nie doświadczam przykrego poczucia samotności w tłumie.
            • fripo Re: Długi łikend.... 02.05.10, 14:10
              Zaro spróbuj polubic samotnoścsmile Co Ci szkodzi???
              • zarovich Re: Długi łikend.... 02.05.10, 14:14
                Mam już jej po dziurki w nosie. Towarzyszyła mi prawie przez całe życie. Teraz
                jest to dla mnie tylko źródło frustracji. Nienawidzę jej
                • fripo Re: Długi łikend.... 02.05.10, 14:27
                  To mnie Bogu dzięki samotnośc puściła wolnym, polubiłem ja nawet i
                  wdzię jej zaletysmile Ale Twój punkt widzenia rozumiem.
        • fripo Re: Długi łikend.... 02.05.10, 14:03
          Zaro rozumiem. Ale piekno przyrody tak ciągnie, że ciężko w domu
          usiedzieć..........
    • kawamija Re: Długi łikend.... 02.05.10, 14:00

      Zaro nie marudź.......dam mi te Twoje wolne 4 dni - mam na nie
      kilka pomysłów !
      • fripo Re: Długi łikend.... 02.05.10, 14:06
        A podzielisz sie z nami tymi pomysłami??smile
        • kawamija Re: Długi łikend.... 02.05.10, 14:13
          fripo napisał:

          > A podzielisz sie z nami tymi pomysłami??smile


          chciałabym Młodej pokazać Wenecję........4 dni by mi na to
          wystarczyły........może 5...i Mazury - tam bym była, gdybym owe 4
          dni wolne miała.......a jeszcze Jaskinia Raj czeka do obejrzenia.
          • robert.83 Re: Długi łikend.... 02.05.10, 14:25
            Na allegro widziałem bilety do Wenecji dość tanio.
          • fripo Re: Długi łikend.... 02.05.10, 14:28
            A którą część Mazur lubisz??
            • kawamija Re: Długi łikend.... 02.05.10, 14:45
              fripo napisał:

              > A którą część Mazur lubisz??


              Olsztyn, Kownatki, Nidzica, Dorotowo - Warmia to jest
              właściwie........Mappi by mi skrzyczała gdyby zobaczyła, że
              napisałam Mazury a nie Warmia big_grin big_grin
              • fripo Re: Długi łikend.... 02.05.10, 17:26
                Stare dobre czasysmile
              • mappi Re: Długi łikend.... 04.05.10, 17:09
                kawamija napisała:

                > fripo napisał:
                >
                > > A którą część Mazur lubisz??
                >
                >
                > Olsztyn, Kownatki, Nidzica, Dorotowo - Warmia to jest
                > właściwie........Mappi by mi skrzyczała gdyby zobaczyła, że
                > napisałam Mazury a nie Warmia big_grin big_grin


                jak to cieszy
                kiedy KATORŻNICZA robota na marne nie idze
                big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin


                kolejna nawrócona łowieczka...

                jeszcze kilka takich sukcesów i wezmę się za perzmianę
                ...wody w wino
                big_grin
                normalnie
                • kawamija Re: Długi łikend.... 04.05.10, 18:28

                  Mappi jak juz z tą przemianą wody w wino dojdziesz do
                  perfekcji........to będę Twoim stałym gościem big_grin

                  big_grin
    • bursztynula Re: Długi łikend.... 02.05.10, 14:11
      i właściwie dlaczego 4??? skąd 4???
      żebyu nie wspomnieć, że został już tylko jeden i jakiś kawałeczek
      dzisiaj...
    • zarovich Re: Długi łikend.... 02.05.10, 17:27
      A najbardziej zabawne w tym wszystkim jest to, że po tym męczącym weekendzie w
      czterech ścianach czeka mnie powrót do nudnej pracy. Nie ma to jak dobre
      perspektywy.
    • czarny.onyks Re: Długi łikend.... 03.05.10, 11:23
      a czy jest coś, co Cię w ogóle cieszy?
      co lubisz robić?
      na co masz często ochotę?wink

      jak lubisz odpoczywać?
      gdzie chciałbyś pojechać?
      za czym tęsknisz?

      bo nie cieszą Cię ani praca, ani wolne dni....
      i nie wierzę, że pojawienie się kobiety przy Twoim boku zmieni to
      nastawienie...bo Ty chyba lubisz narzekać....

      taki wieczny maruda....
      oj, to może odstraszać potencjalne kandydatki...to się wyczuwa na kilometr....
      • zarovich Re: Długi łikend.... 03.05.10, 11:51
        Nie znasz mnie w ogóle, nie spędziłaś ani minuty w moim towarzystwie, nawet
        nigdy nie widziałaś, więc nie wyciągaj pochopnych wniosków.

        Lubie mnóstwo rzeczy, miałem mnóstwo planów.....ale jak się siedzi ciągle samemu
        i nie ma do kogo gęby otworzyć to zwyczajnie następuje zmęczenie, a człowiek
        zaczyna się na tym skupiać i wszystko go przestaje cieszyć. Może niektórym to
        nie przeszkadza, ale mnie to cholernie męczy.
        • treonina77 Re: Długi łikend.... 03.05.10, 12:58
          doskonale to rozumiem. najbardziej wkurza mnie fakt, że jestem teraz 'at my
          best' - zdrowa, jeszcze młoda wink, coraz lepiej ustawiona zawodowo, pełna
          energii, gotowa do różnych wyzwań, otwarta na pomysły... i co z tego, kiedy
          wszystko realizuję w pojedynkę. pewnie, samemu można nawet na Mount Everest,
          tylko po co? ile razy można samemu na wakacje? ile samotnych wypraw rowerowych
          można zaliczyć? a już widok szczęśliwych sparowanych, spacerujących za rączkę w
          majowy wieczór, doprowadza mnie niemal do torsji. pewnie jestem potworem, ale
          nie potrafię pogodzić się na taką obrzydliwą niesprawiedliwością... trudno,
          trzeba trzymać twarz (nikt w pracy nie uwierzyłby, że to napisałam). pozdrawiam
          - dziś przynajmniej pada wink
          • morituri.te Re: Długi łikend.... 03.05.10, 13:12
            no proszę wink
            trojaczki siostrzyczkę mają a się nie pucują tongue_out
          • zarovich Re: Długi łikend.... 03.05.10, 13:15
            Mogę tylko napisać, choć pewnie to nastroju nie poprawi, że zazdroszczę Ci owego
            ustawienia zawodowego.
        • czarny.onyks Re: Długi łikend.... 03.05.10, 13:04
          ale po tym co piszesz....takie można wyciągać wnioski...
          to forum....budujemy sobie obraz nicka na podstawie tego, co i jak pisze.....

          choć niektórzy są mistrzami w fałszowaniu swego obrazuwink
          i nie oceniam człowieka...więc nie obrażaj się...
          daje Ci tylko do zrozumienia, co może zniechęcać kobiety...

          i rozumiem zmęczenie...
          ale w końcu osiąga się taki stan, ze stwierdzasz, że musisz się wyrwać...zacząć
          coś robić.....

          masz za dużo czasu zajmij się czymś nowym...
          jedź na spotkanie forumowe....
          zaprzyjaźnij się z kimś...
          przejedź pół Polski na spotkanie...
          może wtedy zacznie Cię coś cieszyć...
          • zarovich Re: Długi łikend.... 03.05.10, 13:14
            W końcu to ewentualnie osiąga się taki stan, kiedy jest wszystko jedno i po
            prostu się jakoś żyje (wersja optymistyczna) lub kończy żywot (wersja
            pesymistyczna) Niestety ale stan "zacząć coś robić" to już przerabiałem. I to
            dość długo. Nie przynosiło to jakichkolwiek efektów.

            Słuchaj, ja bez problemu sobie umiem znaleźć zajęcie. Ale to są przeważnie
            rzeczy realizowane w domowym zaciszu. Poza tym cały czas sobie próbuję
            organizować czas w tygodniu różnymi dodatkowymi zajęciami, ale.....budżet mam
            bardzo ograniczony.

            I to naprawdę jest męczące, jeśli nie dość że nie ma się partnerki i żadnych
            potencjalnych nie poznaje, to na dodatek nie posiada żadnych bliższych czy
            dalszych znajomych z którymi można spędzić czas.
            Im więcej przebywa się we własnym towarzystwie tym bardziej się dziczeje. Bo
            ciągła samotność nie jest ani normalnym ani zdrowym stanem.

            "Zaprzyjaźnij się z kimś" - heh to brzmi trochę jak "znajdź sobie dziewczynę"wink


            A co do tego zniechęcania kobiet - w moim przypadku to i tak by było kompletnie
            bez znaczenia skoro nikogo nie poznajęsmile
            • bursztynula Re: Długi łikend.... 03.05.10, 13:19
              zarovich napisał:

              > A co do tego zniechęcania kobiet - w moim przypadku to i tak by
              było kompletnie
              > bez znaczenia skoro nikogo nie poznajęsmile

              a może Twoja "sława" Cię wyprzedza... i uprzedza, jeszcze zanim
              poznasz...
              ale chyba do fripozacji jeszcze Ci daleko... tak coś czuję po
              literkach smile
    • aglajaa.a Re: Długi łikend.... 03.05.10, 14:32
      nooo właśnie, można gdzieś pójść, pojechać, odwiedzić nowe miejsce..
      inaczej jest jeżeli masz z kim, masz komu pokazać... to cieszy, że ktoś próbuje spojrzeć na coś Twoimi oczami, bo Ty mu o tym opowiadasz, bo Ty pokazujesz...
      a oglądanie tego wszystkiego samemu po raz kolejny, bądź odkrywanie nowego i niemożność podzielenia się z kimś wrażeniami na gorąco.. hmm... to nie cieszy, i potrafię to zrozumieć... widzicie tę różnicę prawda(?)
      /dlatego ja tak lubie wycieczki oprowadzać, zarażam ich moimi odczuciami, moim zachwytem... i jest gitwink na razie mi to wystarcza./

      tak sobie myślę, czy to onyksowe "zaprzyjaźnij się z kimś..." to faktycznie próba powiedzenia znajdź sobie dziewczynę.. oczywiście znajdź sobie, kciuki możemy trzymać, ale takich zwykłych przyjaciół, czy może tylko ludzi bliższych też znajdź... tylko jak znaleźć, nieee(?)
      a jak tak czytam to.. nie uzależniajmy wszystkiego od bycia z Kimś, czasami wystarczą ludzie by sie dobrze bawić, by obudzić radość, by wypełnić czas...
      widzę, że ja sobie świetnie radzę bez faceta... z facetami, z ludźmi, ale bez faceta... bo właściwie to takiego "prawdziwego faceta" w moim życiu nie było "na stałe" więc i się nie przyzwyczaiłam do takiego stanu... albo jest ktoś fajny w pobliżu, albo go nie ma... ale zawsze jakoś czas można było wypełnić czymś... niekoniecznie kimś, a czymś właśnie...
      Rozumiem, ze tu chodzi bardziej o zapełnianie czymś ale z kimś... i to "kimś" to szczegół dość istotny.

      Hmmm... coś jeszcze chciałam, lae zapomniałam...
      • bursztynula Re: Długi łikend.... 03.05.10, 14:43
        tak mi się jakoś wydaje, że najlepszą metodą, żeby się zdołować
        byciem ze sobą samym, to wyidealizować sobie sytuację bycia z kimś
        innym...
        a bycie z kimś innym, zapewniam, może mieć dokładnie wszystkie te
        same minusy, co bycie samemu plus mnóstwo innych...
        • zarovich Re: Długi łikend.... 03.05.10, 14:51
          Co Wy się tak uparliście wyłącznie na owe "bycie z kimś"? Ja przecież cały czas
          piszę na temat ogólnej (totalnej?) samotności czyli braku przyjaciół czy
          znajomych. A nie posiadanie kogoś bliskiego wpisuje się po prostu w tej jeden
          wielki Brak (i możliwe że jest najbardziej uciążliwy)
          • bursztynula Re: Długi łikend.... 03.05.10, 14:59
            ja do Agli, bo mnie się zdaje, że ona w te strone zboczyła...

            a przyjaciół chyba nigdy za dużo, więc może przydałoby się więcej,
            ale czasem nie ma ich więcej, bo się nie chce
            mnie dzisiaj się nie chce...
            • aglajaa.a Re: Długi łikend.... 03.05.10, 15:06
              ejj nooo, Ula... ja nie zbaczamwink
              ale czy idealizuję bycie z kimś... może i tak, dlatemu sama jestem..wink

              tylko, że nie upatruję w tym "byciu" rozmycia się wszystkich życiowych
              problemów, to "bycie z Kimś" nie warunkuje szczęścia...
              • bursztynula Re: Długi łikend.... 03.05.10, 15:09
                powiedziałabym, że problemów znacznie dokłada...
                ale nie żebym zniechęcała...
                podobno marzenia dobra rzecz, tylko uważać trzeba, bo potrafią się
                spełniać... i wtedy dopiero kłopot...
                wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka