Czasami jest tak, że ktoś ma gorszy dzień i nerw go nie opuszcza. Albo wydarzy się w jego życiu coś takiego, że tylko płakać się chce. I powiedzcie mi - jak wytrzymać w pracy kilka godzin i udawać, że wszystko jest w porządku? Jak się uśmiechać, kiedy jedyne o czym się marzy, to uciec do łazienki i ryczeć?
Macie jakieś sposoby na to, żeby zakamuflować smutek albo złość? A może lepiej z tym nie walczyć, by się nie frustrować - i po prostu jakoś przetrwać te dni?
P.S. Nie, nie, nie - u mnie w humorem dzisiaj wszystko w porządku. wczoraj jedynie miałam płaczliwy dzień, ale czasami tak mam

w każdym razie sytuacja została opanowana
Pytam tak na zaś... gdyby mnie to znowu dopadło... [a że dopadnie, to jestem pewna!

]