jazz_ify
05.09.10, 00:35
mi. permanentnie mi dzisiaj źle. zwykle dopada mnie ten stan kiedy mam chwilę
wolnego i zaczynam myśleć. dziele na czworo, w kiszkach mnie skręca i nie
dochodzę do niczego optymistycznego, podszywam się jakimś irracjonalnym lękiem
i mam ból istnienia czy jakiś inny czort. kur**va, już dawno nie było mi tak
źle jak dzisiaj. i źle mi wszędzie. i myślę, że nigdzie nie pasuję już.
nigdzie. i brakuje mi ludzi z którymi nic nie uwiera. no ale co, mam się pchać
na siłę? nie potrafię. a z drugiej strony mam wyrzyganie już wszystkim i
wszystkimi moimi dookoła. a w ogóle to się chyba cofam. we wszystkim. fuck up.
w poniedziałek znowu do tej pierdooolonej pracy na myśl której dostaję już
czkawki. jednej, drugiej. boszzz. poszłam do lodówki po butelkę Wyborowej
która stała od kwietnia. myślę, że przez cały ten czas była równie samotna jak
ja dzisiaj więc postanowiłam się z nią zaprzyjaźnić. i w dupie, że mnie zaraz
wycentkuje po niej. no to ciach.