Potraficie wymienić swoje wady i o nich pogadać?
Czy Wasze wady przeszkadzają Wam w życiu codziennym, w relacjach damsko-męskich, koleżeńskich, przyjacielskich?
Pamiętam, że swego czasu podczas rozmów kwalifikacyjnych niektóre firmy miały w zwyczaju zastrzelić kandydata na pracownika czymś takim: „proszę wymienić 5 swoich wad”. Kiedyś bym nie potrafiła… Wydawało mi się, że nie mam wad, hehehe

Jednak na szczęście – im człowiek starszy, tym mądrzejszy i więcej dostrzega…
No to jak to jest? Bo dzisiaj na przerwie na papierosa zapytałam o to kolegę i nie chciał mi ani jednej wymienić. Czy to jest jakiś wstydliwy temat? Tak pytam, bo ja nie mam z tym problemu… no tak, ale ja to nie jestem przecież do końca normalna oraz tzw. konwenanse są mi obce raczej…
Ja mam np. kilka takich wad, które mnie bardzo męczą i przeszkadzają w relacjach damsko-męskich [whatever that means

] Oczywiście te najgorsze z najgorszych: zaborczość i zazdrość, nadpobudliwość emocjonalna…
A czy to:
BRAK WIARY W PRZYJAŹŃ DAMSKO-MĘSKĄ
to podchodzi pod wadę, a jeżeli nie – to co to jest do cholery?!

Bo ten ww. brak wiary strasznie intensyfikuje między innymi moją zazdrość, pobudzając przy tym wrodzoną wredotę i nabyte chamstwo…
Swoje wady mogę wymieniać i wymieniać… a od jakiejś godziny zastanawiam się chociażby nad 1 (słownie: jedną!) zaletą i doskwiera mi w tym temacie pomroczność jakaś…
No, a Wy – jak nie wady, to zalety – wymienicie…?