06.07.11, 14:19
Tak czytam ostatnie watki,(podczytuje czesciej niz pisze) i tak mi wychodzi, ze skupiamy sie na nieistotnych sprawach. Na tym, ile powinien zarabiac, jaki jest ideal, co lepsze lobuz czy demon, jakie cechy ma posiadac, w czym ma byc dobry, w czym jeszcze lepszy...

I az chcialoby sie zapytac, gdzie w tym wszystkim jest czlowiek? Co jest nie tak, ze zamiast skupic sie na czlowieku to zwraca sie uwage na jakies wyobrazeniowe przeslanki, tworzy sie wyimaginowany obraz, ktory probuje sie dopasowac do swita... Odwrocila sie kolejnosc...
Szuka sie wyobrazenia a nie czlowieka... Dokad to prowadzi?

Czy nie jest tak, ze a priori jest to skazane na niepowodzenie?( bez wzgledu na to, ile ktos zarabia? czym sie zajmuje i jak zaszczytne piastuje stanowisko, a tym samym, jak wielkie pieniadze zarabia).

Idealy nie istnieja, ale zakodowany w umysle obraz idealu moze zrobic wiele zlego... Za malo zycia, za duzo gdybania....
Chyba, ze jest w tym jakis sens, ktorego nie widze....
Obserwuj wątek
    • robert.83 Re: Konkluzja 06.07.11, 15:28

      Ma być konkluzja, tak?

      Z mojego doświadczenia wynika pośrednio to co Ty zauważyłaś, ale chyba można to jeszcze bardziej zgeneralizować. Mianowicie moim zdaniem faktycznie mamy trochę inne cechy "średnie" niż pozostali. Zadajemy więcej pytań. Pozwalamy sobie na przeniesienie nacisku w życiu w stronę analizowania i przemyśliwania egzystencji własnej. Chyba więcej szukamy celu, więcej kwestionujemy i rzadziej jesteśmy skłonni zrobić coś "z automatu", czyli zrobić "bo tak się robi".

      Czasem faktycznie gubimy króliczka. Czasem prze-analizowujemy sytuację, ludzi, postawy. Szukamy sensu i własnej drogi... i chyba czasem zamiast tą drogą iść tkwimy z nosem w mapie.

      Kiedy "na zimno" podejdziesz do pewnych tematów, później nie jest takie pewne, że będziesz umiec podejść do nich emocjonalnie, a czasem to właśnie jest dobry sposób.

      Cokolwiek byśmy nie mówili fakt jest taki, że... nic nie jest pewne, nie wszystko da się zrozumieć a przede wszystkim, że nie da się przejść przez życie bez wystawiania siebie i swoich uczuć na szwank. Nie da się nie zaryzykować, to jasne. Ale... nie da się też nie wierzyć całkowicie. Trzeba trochę jednak skoczyć na główkę i wierzyć, że będzie miętko i miło smile.
      • pzkpfw-vi-b-konigstiger Re: Konkluzja 06.07.11, 15:39
        A widzisz... A ja wcale nie zadaję aż tylu pytań. Nie potrzebuję aż tak dokładnie wiedzieć, za to mniej teoretyzuję, bo w praktyce bywa coś zupełnie innego niż się zdawało.
        Może też więcej przeżyłam. A może wciąż jeszcze za mało?
        Za to obserwuję uważnie innych ludzi i naprawdę wiele się od nich uczę, przyswajam, czerpię z tego ich własnego doświadczenia, którym się dzielą.
        Pewne rzeczy robię z automatu - ale takiego wewnętrznego, własnego, który mi mówi, że tak właśnie powinnam robić.
        Sens jest, tylko nie chce mi się aż tak dokładnie go określać, nie czuję takiej potrzeby. Ważniejszy jest dla mnie ogólny kierunek, w którym idę i gotowość na zmiany, zdolność do modyfikacji, do ewentualnego kompromisu.
        Ważne jest też to, by było po prostu dobrze - ludziom ze mną i mi z innymi.
        I wydaje mi się, że może czasem warto nie rozumieć, a po prostu czuć, tak z całkowitą pewnością czuć, że to jest to, czego chcemy.
        • oblocznosc Re: Konkluzja 06.07.11, 16:00
          pzkpfw-vi-b-konigstiger napisała:

          I wydaje mi się, że może czasem warto nie rozumieć, a po prostu czuć, tak z całkowitą pewnością czuć, że to jest to, czego chcemy

          Bardzo madre zdanie. Tylko, czy jeszcze potrafimy czuc, czy juz tylko analizujemy?smile
          Wiesz wiek nie do konca ma znaczenie, wiele, zalezy od doswiadczenia, od zrozumienia, albo proby zrozumienia siebie...
      • oblocznosc Re: Konkluzja 06.07.11, 15:56
        robert.83 napisał:

        > Ma być konkluzja, tak?
        Pewnie smile
        >
        >. Zadajemy więcej pytań. Pozwalamy sobie na> przeniesienie nacisku w życiu w stronę analizowania i przemyśliwania egzystencji własnej.


        Moze i zadajemy wiecej pytan, ale czy to nie tak, ze skupiamy sie na pytaniach, a zapominamy o celu (jak to okropnie brzmi!)? Idac dalej, nie zyjemy w pelni, bo tu i teraz to jest na chwile, a wielkie boom dopiero nadejdzie... I tak gdybajac, mija nam zycie, a my rozdmuchujac wlasne ego do rozmiarow niezlego balonika zmierzamy wciaz szukajac coraz to lepszego, nowszego modelu, jak napisal Lesher, takiego, ktory jest na wyciagniecie reki. I tym samym zmierzamy ... donikad.

        Fakt jest nam latwiej niz wczesniejszym pokoleniom, zycie w pojedynke to coraz bardziej normalnosc, kwestie finansowo- mieszkaniowe tez jakos da sie poukladac, wiec znowu spokojnie mozemy sie zastanawiac: po co nam ktos i chyba tylko po to by moc pomyslec, ze będzie miętko i miło smile
        >
    • lesher Re: Konkluzja 06.07.11, 15:36
      Wiesz, to co dla jednego jest istotne dla drugiego może być zupełnie nieistotne i vice versa. I dla każdego ten "ideał" może coś innego oznaczać (nie wiem - dla jednego/jednej kasa, dla innego(ej) uroda (jakkolwiek pojmowana),

      Ale wydaje mi się, że z tym poszukiwaniem ideału to trochę o coś innego chodzi. Dzisiejsze czasy nas rozpuściły.
      Szukamy i akceptujemy TYLKO I WYŁĄCZNIE ideały. Jak coś jest nie tak - to "adieu!" i szukamy dalej...

      Nie ma już presji otoczenia/rodziny, że do (tutaj wstawić odpowiedni wiek) to już MUSI się być ohajtany. A jeżeli i jest to dużo mniejsza. Skutkiem tego jest duża liczba "wolnych" i nie jest już jak kiedyś - wolna panna starsza niż 24 lata to musiał być jakiś wyjątkowo "ciężki" przypadek. Czyli była też presja czasu, teraz już jej nie ma.

      Jako że laska/ciacho "na wieczór" jest łatwo dostępna(e) (no, przynajmniej patrząc z perspektywy dużego miasta), to zagrożenie brakiem seksu przestało być istotne.

      Ktoś to porównał kiedyś do wybierania ciuchów w galerii handlowej - niby spodnie fajne, cena też ok, ale kto wie - może jak się jeszcze przejdzie po innych sklepach to znajdzie się coś lepszego?

      Mamy często podejście, że fajnym "nieideałem" można na piwo wyskoczyć (no może z jakimiś tam benefitami jeszcze czasem wink), ale żeby od razu miejsce na szczoteczkę do zębów na półce dla niego (niej) robić, no to już bez przesady!
      • oblocznosc Re: Konkluzja 06.07.11, 16:08
        lesher napisał:

        Ile ludzi, tyle idealow smile Niestety sami sie nauczylismy, a raczej pozwolilismy mediom sobie wtloczyc, ze ideal to albo superseksowna dziewczyna z nogami do nieba i burza jasnych wlosow, albo wysoki brunet o nieziemskim spojrzeniu, czy jakos taksmile
        I teraz porownujemy siebie i ich do tego idealu mocno photoshopowego i nijak nam sie nie zgadza z wygladem tego pana/pani, ze sklepu, kina, ulicy, ktory/a moze i fajny/a, ale nie spelnia wymagan...

        Zgadzam sie w 100 procentach - jestesmy rozpuszczeni, znacznie latwiej powiedziec "do widzenia" niz powalczyc o cos, co mogloby byc calkiem fajnym poczatkiem czegos wiekszego. Tylko po co? Skoro siegniecie po kolejnego "beneficjenta" nie stanowi najmniejszego problemu...
        • user0001 Re: Konkluzja 06.07.11, 16:50
          Przewrotnie powiem: znam swój ideał. Ma nogi do samej d..y, jest szczupła ale proporcjonalne krągłości ma na swoim miejscu (bez przerysowań charakterystycznych dla epoki silikonu i photoshopa), świetnie mi się z nią rozmawia, mamy kilka wspólnych zainteresowań, chwalę wspólne wycieczki rowerowe i włóczenie się po galeriach handlowych. Poza tym jest wolna, ma zbliżony światopogląd... Problem w tym, że ona traktuje mnie jak obiekt aseksualny.

          I jak tu nie zadawać na forum dziwnych pytań...

          A ideał wtłoczony przez media? Gdzieś głęboko jest zakodowany obrazek Shiri Appleby czy Katie Holmes, tak rozmyty i przemieszany, że trudno nawet poznać. Podsystem odpowiedzialny za dopasowanie do wzorca i uruchomienie "chemii" jest ciekawy i potrafi płatać niezłe figle. Super laska właściwym typie urody, idealnym makijażu, świetnie dobranych ciuchach ale kręconych włosach i minie królowej lodu i nic. Zupełnie "szara" dziewczyna, nieco zaokrąglona ale o zachowanych proporcjach i miłym uśmiechu: nie mogłem oczu oderwać (już miałem zagadać, ale podsłuchałem, że z chłopakiem rozmawia przez telefon więc zmieniłem kierunek)...
        • beja_81 Re: Konkluzja 06.07.11, 20:28
          > Skoro siegniecie po kolejnego "beneficjenta" nie stanowi najmniejszego problemu...

          Kto ma łatwo z sięganiem po kolejnego "beneficjenta" ten ma wink
          • user0001 Re: Konkluzja 06.07.11, 20:47
            Jeszcze nie miałem okazji usłyszeć Twojego głosu, ale wyglądasz na osobę, która nie powinna narzekać na brak powodzenia.

            O co więc chodzi? wstępne kryteria selekcji zbyt surowe?
            • beja_81 Re: Konkluzja 06.07.11, 20:55
              pewnie za szybko chodzę...i nikt za mną nie nadąża wink
              • lesher Re: Konkluzja 06.07.11, 21:02
                Uważaj, bo skoro tak szybko chodzisz to i szybko zajdziesz wink
                • beja_81 Re: Konkluzja 06.07.11, 21:12
                  lesher napisał:
                  > Uważaj, bo skoro tak szybko chodzisz to i szybko zajdziesz wink

                  oczywiście przez zapylenie...wink
                  • lesher Re: Konkluzja 06.07.11, 21:20
                    O szczegóły pytać mi nie wypada...
                    • beja_81 Re: Konkluzja 06.07.11, 21:26
                      Ale sugerować dwuznaczności to już wypada?
                      • lesher Re: Konkluzja 06.07.11, 21:31
                        Oj tam, oj tam...
                        Jakie znowu dwuznaczności wink
                        • beja_81 Re: Konkluzja 06.07.11, 21:34
                          Ładnie to tak wątek rozwalać...
                          Proszę powrócić na główny nurt i wypowiedzieć się na temat...big_grin
                          • lesher Re: Konkluzja 06.07.11, 21:58
                            A kto zaczął, no ja się pytam kto !!??
                            Poza tym ja już się wypowiedziałem, pszem Pani!
                            • beja_81 Re: Konkluzja 06.07.11, 22:00
                              oj tam oj tam...
                              jak się drugi raz wypowiesz, ale w krótszej wersji, to drugą ocenę dostaniesz...big_grin
                              • lesher Re: Konkluzja 06.07.11, 22:36
                                A cukierka też dostanę wink?
                  • tygrysgreen Re: Konkluzja 06.07.11, 21:24
                    przez kometę
                    gwiazdę
                    gwiezdny pył
                    jakoś tak to szło...
      • coelka Re: Konkluzja 06.07.11, 21:50
        Widzisz tylko, ze ja z ciuchami tez tak mam nie kupuje nigdy na siłe, ale zdarza sie, ze patrze czasami na coś i wiem ,ze cos tam musze mieć , to tzw. magia chwili patrze na COS sklepie i wiem ze to a tak to jak nie wiem ,ze to nie to , to nie biore. Raz tylko dałam sie naciągnąc na cos sprzedawcy czego nie byłam do końca przekonan i lezało w szafi az kimus dalm . W zyciu z przyjaciółmi i miłoscia mam tak samo patrze i wiem po prostu wiem i tyle, ale wiem tez ,że ludzie śa rózni i róznie to u nich dział,. a ideału jako ideału jak czasem siebie pytam to nie mam , nie wiem ani co powinien robic , anni ile zarabiac to sa dla mnie wtórne, raczej patrze na wspólne zainteresowania i chemie to podstawa do budowania czegos trwałego , bo tylko w tai sposób mozna kogos pokochac z czasem a jak sie nie ma tej bazy to zadne rzeczy wtórne szczesciu nie pomoga , rzeczy wtróne to druga kolejnośc , na nich nie buduje sie więzi z drugim człowiekiem.
        • lesher Re: Konkluzja 06.07.11, 22:08
          Prawda, tak też może być big_grin.

          Jest magia chwili, a potem ciuch - po jednym włożeniu - najpierw ląduje na dnie szafy, a potem zostaje sprezentowany przyjaciółce.

          > W zyciu z przyjaciółmi
          > i miłoscia mam tak samo patrze i wiem po prostu wiem i tyle

          Zazdroszczę.

          > bo tylko w tai sposób mozna kogos pokochac z
          > czasem a jak sie nie ma tej bazy to zadne rzeczy wtórne szczesciu nie pomoga ,
          > rzeczy wtróne to druga kolejnośc , na nich nie buduje sie więzi z drugim człow
          > iekiem.

          Hmm, a znasz takie powiedzenie, że jak bieda wchodzi drzwiami to miłość oknem ucieka...
          Ja bym nie był taki pewien, że te rzeczy "wtórne" nie odgrywają roli, chociaż zupełnie nie zgadzam się że są najważniejsze.
    • kawamija Re: Konkluzja 06.07.11, 16:25
      Konkluzja........a proszę bardzo wink

      Wychodząc za mąż zadawałam sobie i Jemu zbyt mało pytań, patrząc na tamten czas z dzisiejszej perspektywy. Potem rozstanie, faceci mnie nie interesowali przez pewien czas i wtedy nie zadawałam pytań dotyczących tego jaki ma być "ów wymarzony ideał"..........potem wiele pytań, godziny rozmów, różne próby, nowi ludzie, inne spojrzenie...........dziś już sporo sobie poukładałam i pewnych odpowiedzi oczekuje już na początku znajomości.....zgadzamy się co do moich niezbędników to próbujemy dalej, nie zgadzamy się to już (raczej) nie próbuje tłumaczyć......nie mam owej naiwnej wiary, że się będziemy dla siebie nawzajem się zmieniać.......i tyle.
      Są różne momenty w życiu, czasem człowiek staje się przed wieloma pytaniami, szuka, zastanawia się.........potem pojawiają się odpowiedzi, pozorna świadomość, że już się wie............i znów się pojawi jakaś sytuacja w życiu wymagająca nowych odpowiedzi.........

      a więc Ci, którzy dziś pytają o ideały i miesięczne zarobki po prostu mają taki moment w życiu, można im troszkę ułatwić poszukiwania odpowiedzi swoimi przemyśleniami i już.......tak to widzę wink
    • noajdde Re: Konkluzja 06.07.11, 18:20
      Bo to współczesna wizja świata jest i tyle.
      • noajdde Re: Konkluzja 06.07.11, 18:22
        Mój dziadek po wojnie był biedny, nie miał nic, ładny też nie był. Mężczyzn jednak było mało, kobiety mniej wybredne. Znalazł moją babcię. Dwa miesiące temu diamentowe gody obchodzili.
        • waganiemama Re: Konkluzja 06.07.11, 19:00
          i jak to się ma do Twoich teorii o konieczności posiadania urody i bogactwa?
        • beja_81 Re: Konkluzja 06.07.11, 20:31
          A moja babcia mi opowiadała, że po wojnie było więcej mężczyzn niż kobiet...najechało się ich mnóstwo i można było przebierać...a oni chętni do żeniaczki byli wink
          • czarny.onyks Re: Konkluzja 06.07.11, 22:37
            beja_81 napisała:

            ...a oni chętni do żeniaczki byli > wink


            może w tym jest cały ambaras, że panowie teraz nie są chętni do żeniaczki....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka