dokładnie o tej porze... i nawet pogoda była taka jak dziś - strasznie zimno i słońce, i zaczynała się wiosna...
doprowadzona do ostateczności odejszłam od męża
hmm...
całkiem niezłe 6 lat to było
sporo się w tym czasie zadziało: przeprowadzałam się 4 razy, zdałam to i owo, znalazłam fascynującą, stałą, aczkolwiek słabo płatną robotę, kupiłam mieszkanie, formalnie się rozwiodłam
potem zakochałam się 3 razy... i nawet odkochałam...

wychowałam od maleńtasa, a potem pochowałam 1 kota, 2 następne mam na stanie, ale nie wiem, jak to będzie, bo jeden starszawy już i dziwnie chudy się zrobił...
poznałam mnóstwo fantastycznych ludzi z internetu

zdobyłam jeden szczyt 2,5 tysięczny, pofruwałam na wysokościach,
pstryknęłam kilka tysięcy zdjęć, z czego może kilkadziesiąt względnie dobrych
napisałam kilka tysięcy postów na forach
...