slayerhood-ka
21.04.12, 21:44
Wstałam sobie dziś rano w dobrym humorze. mały jadł śniadanko a ja wyszłam na balkon na kawkę i papieroska. nagle coś przeleciało mi przed oczami, poczułam wiatr. odruchowo spojrzałam na dół - na trawniku leżała kobieta w czerwonej otoczce krwi. nie sadziłam, że spadając na trawnik siła uderzenia tylko tyle z nas zostawia. Niepotrzebnie mamy te odruchy, nie potrzebnie tam spojrzałam. Jeszcze nigdy tak szybko się nie ubrałam, małego pod pachę i uciekłam z domu. horror. Bawiłam się z nim na placu zabaw, robiliśmy zakupy i myślałam cały czas o tym, że tam ktoś płacze. Wiem, jak to jest tak płakać. potem, po powrocie weszłam na statystyki i zatkało mnie, ile osób rocznie w samej Warszawie tak kończy.
mały ma dośc placów zabaw na tydzień, spi jak niemowlę, a ja...pije z wszechmocnym drinka.