Mam totalnego jogla na punkcie kina... są takie filmy, które oglądam kilka (naście) razy... i są takie sceny, które utkwiły mi w pamięci bardziej niż inne...
www.youtube.com/watch?v=D2y3UOZ5MM4
Dla mnie w tej jednej scenie zamkniętych jest tyle emocji... nostalgia... magia... niesamowite wręcz napięcie między kobietą a mężczyzną... i podane jak przepięknie opakowany podarunek... bez wyuzdania... rozbuchanego erotyzmu... a mnie za każdym razem miękną kolana... mogłabym oglądać bez końca... taki "Zapach kobiety"...
Macie też takie filmy, pojedyncze sceny, które wywarły na Was niezatarte wrażenie?