Dodaj do ulubionych

Zły humor

26.06.13, 18:42
Po 2 dniach b. fajnego szkolenia w b. fajnej atmosferze wracam do pracy i BAM! wojna bez brania jeńców, problem na problemie, nieporozumienia i ogólny chaos.

I zapytuję Was. Co z tym wszystkim zrobić? Ręce od tego gnoju opadają uncertain.

Za każdym razem jak już wydaje się, że jest ok...
Obserwuj wątek
    • duza_madzia Re: Zły humor 26.06.13, 18:48
      Zachować spokój ... smile
    • czarny.onyks Re: Zły humor 26.06.13, 18:49
      ja mam tak od dłuższego czasu....

      miejsce, w którym uwielbiałam pracować stało się miejscem, gdzie ludzie niszczą się nawzajem, kopią dołki pod sobą...

      nie mam recepty....
      niektórzy mówią, żeby olać....i robić swoje...
      ale tak się nie da...dobra atmosfera i współpraca to podstawa...

      ....chociaż...jest jedno wyjście...zmiana pracy....
    • tdf-888 Re: Zły humor 26.06.13, 18:56
      zostań ninja big_grin
    • szymon_gw Re: Zły humor 26.06.13, 20:27
      Może to tylko chwilowe? Takie przejściowe sytuacje najlepiej przetrwać starając się zachować zimną krew i dystans. Ważne aby się nie zacietrzewić, ze swojej strony sytuacji nie zaognić i wrogów sobie niepotrzebnie nie narobić. Ważne aby "zachować kulturę", nie dać się sprowokować i czasami lepiej powiedzieć o dwa słowa za mało niż za dużo. Zauważyłem, że są takie dni, kiedy wszyscy jakoś tak wrogo nastawieni i łatwo dochodzi do "walki" itp. U mnie dziś tak było. Skoro u Ciebie też, to może to jakieś plamy na słońcu? Ja aby odreagować idę zapływać się do upadłego na basen smile

      Gorzej jeśli problem jest systemowy. Jeśli osoby toksyczne są w organizacji promowane (częsty przypadek w polskich korpo), bo takie postrzegane są jako "zaradne", bo potrafiące innych sobie poustawiać tudzież wziąć innych za twarz, to trzeba rozejrzeć się za nową pracą. Po prostu jako jednostka z systemem nie wygrasz.

    • 81belona30 Re: Zły humor 26.06.13, 20:58
      - i ja tak mam- uncertain. Wiecznie w dupie.
    • mayenna Re: Zły humor 26.06.13, 21:18
      Mamy pełnię. Za kilka dni się uspokoismile
      • czarny.onyks Re: Zły humor 26.06.13, 22:52
        żebyś wiedziała....

        nie wiem, co się dzieje ale od jakiegoś czasu obserwuje u ludzi..i siebie tongue_out.....dziwne stany w tym okresie wink
        tłumaczę to sobie, że wrażliwi tak mają big_grin
      • szymon_gw Re: Zły humor 26.06.13, 23:24
        Żeby tam tylko pełnia - superpełnia: księżyc 30% jaśniejszy i 14% większy.
    • zakochana_jane Re: Zły humor 26.06.13, 21:28
      Nie żyć tylko pracą. Odciąć się od tzw. toksycznych osób jeśli można to nawet całkowicie.
      Gdy sytuacja stanie się na tyle beznadziejna, że zacznie nadmiernie ingerować w nasz stan psychiczny, należy się ewakuować. Zdrowie zawsze jest najważniejsze big_grin
      • nerw_rdzeniowy Re: Zły humor 26.06.13, 22:34
        ha łatwo powiedziec.
        a jak chłop ma kredyty na głowie? Zwolnienie się nie jest proste w niektórych przypadkach.
        • finka9 Re: Zły humor 26.06.13, 22:39
          Jeśli chodzi o takie sytuacje ,mam skórę nosorożca .
        • zakochana_jane Re: Zły humor 27.06.13, 08:36
          Najpierw szukać, a dopiero jak znajdzie składać wypowiedzenie smile
    • szymon_gw Re: Zły humor 27.06.13, 02:36
      gwen75 napisał:
      > > Ja aby odreagować idę zapływać się do upadłego na basen smile
      >
      > Ratowniczka wpadła w oko? Jak widać resuscytacja przywraca nie tylko funkcje ży
      > ciowe, ale i dobry humor tongue_out

      Rzeczywiście jest tam ratowniczka. Hm,... to nie jest taki głupi pomysł...

      Topię się. Całe życie przelatuje mi w ułamku sekundy przed oczyma, dokonuję też błyskawicznych przewartościowań. Czymże są te wszystkie moje problemy wobec grozy zaglądającej mi w oczy śmierci? Przez myśl przelatuje gorączkowa i spóźniona oczywiście refleksja: gdybym tylko dostał jeszcze jedną szansę! Nie zmarnowałbym jej przecież tym razem na przejmowanie się bzdetami! I wtem, gdy na końcu tunelu w oślepiająco jasnym, ale ciepłym i przyjemnym świetle zaczynam już dostrzegać uśmiechającego się do mnie dziadka, nagle odzyskuję przytomność i pierwsze co dostrzegam to jej oczy. Zielone, z wesołymi złotymi iskierkami, które jednak teraz wpatrują się we mnie badawczo i z lekkim niepokojem.

      Po 2 tygodniach udaje mi się w końcu zaprosić ją na kawę. Muszę przy tym uciec się do małego podstępu, bo ona uważa tę sytuację za jednak nieco niezręczną. Wbrew powszechnym stereotypom o absolwentkach AWF-u okazuje się być delikatną, wrażliwą i empatyczną. Ujmuje mnie jej szczerość, bezpośredniość, prostolinijność, bezpretensjonalność. Na następną, klasyczną już randkę zapraszam ją, strosząc nieco piórka, do niezłej restauracji. Ona w rewanżu przekornie zaprasza mnie do siebie i częstuje własnoręcznie upieczonym ciastem, czym rozbraja mnie doszczętnie. Wie szelma jak mnie podejść.

      Półtora roku po ślubie decydujemy się na szaleńczy, w powszechnej opinii znajomych i rodziny, krok. Rezygnuję z niezłej pracy, rozwijającej się kariery i przeprowadzamy się na głęboką Suwalszczyznę prowadzić gospodarstwo agroturystyczne. Szczególnie pierwsze dwa lata nie są łatwe. Jednak brakuje nam wielkomiejskiego życia a agroturystyka okazuje się w praktyce niezbyt intratnym biznesem. Paradoksalnie na prostą wychodzimy dopiero dzięki światowemu załamaniu gospodarczemu i wojnom w Ameryce Południowej (użyto broni chemicznej, skażono ogromne obszary), które windują niebotycznie ceny ziemi uprawnej i żywności. Dochody z hodowli bydła zapewniają nam dosyć dostatnie życie. Ku własnemu zdumieniu szczęście odnajdujemy w prostym, rodzinnym życiu na prowincji. Mamy czwórkę(!) dających nam mnóstwo radości dzieci, choć kiedyś już dwójka wydawała się nam lekkim szaleństwem. Dzięki temu, że "nasza chata z kraja" szczęśliwie właściwie omija nas I Wojna Klonów. W naszym dużym, dawniej agroturystycznym, starym, ale wciąż wygodnym domu dożywamy sędziwej starości w otoczeniu dzieci i wnuków.

      Nagle do płuc wdziera mi się smrodliwe powietrze przesiąknięte odorem przetrawionego kebaba z sosem czosnkowym. Ten smród czuje nawet mimo, że jakaś włochata łapa zaciska mi boleśnie nos. Niestety czuję również jego wczorajszy zarost, gdy robi mi usta-usta. Gdy już udało mi się usiąść i tępym wzrokiem wokół zatoczyć, w małym tłumku gapiów szukam jej. Jest, ale dalej, za szybą - na basenie rekreacyjnym. No, tak. O 20.00 ratownicy z basenu olimpijskiego wymieniają się z tymi z rekreacyjnego. Trzeba było się topić wcześniej. Albo przynajmniej skutecznie.
      • witamina_b12 Re: Zły humor 27.06.13, 07:55
        big_grin big_grin
        ale może włochata łapa tez piecze dobre ciasta wink big_grin
      • robert.83 Re: Zły humor 28.06.13, 11:04

        To bardzo pierwszoklaśna opowieśćsmile. Konstrukcja klamrowa, płynny język, fajne poczucie humoru, brak błędów ort.

        Daję 6smile.
    • lemonniada Re: Zły humor 27.06.13, 06:52
      Szczerze współuję....ja kiedyś też miałam pracę,w której wyścig szczurów był czymś akceptowalnym,ba! Oni nawet to lubili....ale stwierdziłam,że praca jest po to by żyć-a nie żyć by pracować...dlatego przekwalifikowałam się i w dniu dzisiejszym wykonuję pracę marzeń.
      Wiem ciężki okres na szukanie czegoś nowego,ale uwierz-lepiej poddać się nim zrobi to Twoja psychika.
      Powodzenia smile
      • robert.83 Re: Zły humor 27.06.13, 11:01

        A co to jest za praca ta Twoja praca marzeń?
        • zielonooka38 Re: Zły humor 27.06.13, 11:41
          wtedy zaciskam zęby Robert i nakładam pancerz wink
        • lemonniada Re: Zły humor 27.06.13, 12:42


          >
          > A co to jest za praca ta Twoja praca marzeń?
          >
          Jestem ratowniczką medyczną
          • robert.83 Re: Zły humor 27.06.13, 14:58
            Dzięki za szczerą odpsmile. Bardzo chlubny zawód.
            • lemonniada Re: Zły humor 27.06.13, 15:31


              > Dzięki za szczerą odpsmile. Bardzo chlubny zawód

              the pleasure is mine tongue_out

              tak...to coś co kocham!z całego serca!

    • robert.83 Re: Zły humor 27.06.13, 11:50

      Tak mi przyszła do głowy 1 myśl:

      Trudne warunki "fizyczne"-namacalne zwykle bardzo motywują do działania, dają energię i... w sumie wtedy zaczyna się zabawa. Piszac to mam przed oczyma powiedzmy sztorm, albo nawet burzę podczas wycieczki rowerowejsmile. Mój ojciec na trudne warunki mówił (i mówi) "niedźwiedzie mięso". czyli takie pierwotne sprawdzenie się.

      Ale w "dzisiejszych czasach" trudne warunki zastępowane są deadline'ami, dupochronami, informacjami na zarząd.
      I ciężko powiedzieć, żeby to dawało tyle funu co powinnosmile.
      • zakochana_jane Re: Zły humor 27.06.13, 12:33
        Ja tam na trudne warunki nie narzekam, w końcu mam je na własne życzenie tongue_out
        • robert.83 Re: Zły humor 28.06.13, 11:05

          No... zważywszy na to, że zawodowo i żeglarsko też sam podejmuję decyzje - to i ja sam sobie zgotowałem ten los wink.
      • apersona Trudne warunki "fizyczne" 28.06.13, 19:10
        Trudne warunki "fizyczne" w biurze np. temperatura 40 C lub hałas przy pracy wymagającej skupienia też mobilizują?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka