silencjariusz
17.01.14, 21:35
"(...) wystarczy zerknąć na statystyki, by znaleźć dowody na to, że uprzywilejowana pozycja panów wcale nie jest taka oczywista. Od 2006 r. już we wszystkich państwach to kobiety żyją przeciętnie dłużej niż mężczyźni, w krajach mniej rozwiniętych ta różnica wynosi po 6–7 lat, a w Polsce niemalże 9 lat. Niecałe sto lat temu ten wskaźnik był zerowy.
Na typowo kobiece choroby przeznacza się w krajach Zachodu o wiele większe środki publiczne niż na zwalczanie schorzeń będących męską domeną. W Stanach Zjednoczonych ta różnica wynosi sto procent, w Polsce na leczenie męskich chorób przeznacza się sześciokrotnie mniej pieniędzy niż na leczenie chorób kobiecych, mimo że umiera na nie podobna liczba osób. Będąc mężczyzną, ma się też niestety większą szansę na tragiczną śmierć, to oni padają częściej ofiarą pospolitych morderstw i blisko pięciokrotnie częściej popełniają samobójstwa.
Dziesięciolecia walki o prawa kobiet zaowocowały także odwróceniem dotychczas działających na ich niekorzyść trendów ekonomicznych. Obecnie w Polsce tylko ok 40 proc. studentów stanowią mężczyźni, a bezrobotnych kobiet i mężczyzn jest już niemal dokładnie po równo.
Choć kobiety nadal się skarżą, że są wynagradzane gorzej niż mężczyźni. I rzeczywiście, jak wynika choćby z najnowszej Diagnozy Społecznej, przeciętny dochód deklarowany przez Polkę jest o jedną czwartą niższy od dochodu Polaka.
Za to mężczyźni pracują ciężej, częściej biorą nadgodziny, wykonują zajęcia w szkodliwych warunkach i to oni w ponad 90 proc. przypadków padają ofiarami wypadków w pracy. Jak się okazuje – o czym pisaliśmy kilka dni temu – częściej niż kobiety skarżą się przed sądami na pracodawców za dyskryminację w miejscu pracy. Głównie za blokowanie im możliwości brania urlopów rodzicielskich i na opiekę nad dzieckiem podczas jego choroby.
A na koniec przechodzą później na emeryturę. Właściwie tylko w Niemczech spośród krajów Zachodu wiek emerytalny dla kobiet i mężczyzn jest ten sam. Los nie do pozazdroszczenia."
Źródło