bym chciała na jesień... żeby sobie wspólnie spacerować wśród spadających liści, a potem zrobić herbatkę z malinami i pod kocykiem poczytać książkę albo zagadać się do nocy.
Taka chętka mnie wzięła, jak zobaczyłam dziś parę w słusznym wieku, co sobie szła przez park, trzymając się za ręce.
Gapiłam się jak sroka w gnat.

Jesienna melancholia?
Czy chcica zwyczajna?

Lepiej żeby to drugie, bo to rozchodzić ponoć można