czy zimna kalkulacja, w moim przypadku to drugie, w każdym razie wychodzi mi, że będę już do końca sama.
Abstrahując od uczuć temu towarzyszących, pytanie mam, jak wy to czujecie/przewidujecie?
Bo jakoś nie umiem znaleźć bardziej pasującego określenia niż zimna kalkulacja. Na ile ona tam zimna jest. Ale tłumacząc o co mi chodzi: będę sama bo nie zamierzam już nikogo ani siebie uszczęśliwiać swoimi schizami

Może teraz nieco bardziej rozjaśniłam lub nie?
Jak widzicie siebie dajmy na to za 10 lat?
Widzicie kogoś u swojego boku?
Taka zabawa na sobotę na poprawę humoru