19.05.19, 15:50
Wiem, że mam rozwolnienie wątkowe, ale wybaczcie, sporo się wokół mnie dzieje...
Tak się zastanawiam, gdybyście mieli wymienić składniki, tak jak na obiad, składniki szczęścia, to co by to było?
Pewnie dla każdego coś innego, ale...
Bo ja dochodzę do wniosku, że nie umiem bywać szczęśliwa. Kiedyś bywałam...
Parafrazując, chyba każdy swoje szczęście nosi w sobie. Są tacy, którzy obiektywnie mają ciężko w życiu, a umieją zachować pogodę ducha, radość z życia. A są takie trutnie, jak ja, co mają sporo, a ciągle widzą jedynie braki. Jednego, czego się nauczyłam, to nie zadręczać innych swoim brakiem optymizmu. Oprócz was, oczywiście. Bo wam mogę się wygadać bez konsekwencji. Najwyżej znowu wyjdzie, że marudzę i nikt nic nie napisze na temat.
A temat sam w sobie radosny miał być: szczęście.
A wyszło jak zwykle tongue_out
Obserwuj wątek
    • turma.mortis Re: Recepta? 19.05.19, 15:56
      być sobą wystarczy
      ktoś obok przydatny
      czy ciężko hmmmmmmmmmm jest jak jest (czasem z mojej winy czasem nie)
      dużo strat heh zysków mniej ale...
      żyję dalej nie licząc na odmianę zanadto bo i świat się zmienił
      charaktery ludzi też więc...
      ot do przodu przed siebie
      • dolores2222 Re: Recepta? 19.05.19, 16:08
        Bywasz szczęśliwy?
        • turma.mortis Re: Recepta? 19.05.19, 16:13
          tak choć nie przez cały czas heh
          są okresy może nie tyle nieszczęśliwe co hmmmmm
          małe doły bo czegoś/kogoś zabrakło ale...
          szybko mijają wink
          to że pozostają w pamięci znaczy tylko że były ciekawe
          • dolores2222 Re: Recepta? 19.05.19, 16:20
            No widzisz, a ja nie bywam szczęśliwa.
            Czasem coś mnie cieszy, np. Młoda, że jest taką fajną młodą kobietką, że ma swoje zdanie, że mi się udała.
            Ale poza tym trwam...
            Trwanie.
            Tak bym określiła mój obecny stan.
            Trwa się łatwiej po coś.
            I chyba tego mi najbardziej brakuje: żeby na coś czekać, na coś się cieszyć, czegoś oczekiwać...
            • turma.mortis Re: Recepta? 19.05.19, 16:30
              wiesz Dolorka hmmmmmm
              piękne są tylko chwile wink
              ja cały czas mam przekonanie że czeka mnie jakaś przygoda
              suchą laseczkę już spotkałem i mnie nie zabrała więc
              jeszcze jedna kobieta
              jeszcze jeden koncert
              jeszcze jedna zadyma heh
              • dolores2222 Re: Recepta? 19.05.19, 16:32
                Suchą?
                A co to znaczy na polski? suspicious
                • turma.mortis Re: Recepta? 19.05.19, 16:43
                  heh
                  https://annaboguniecka.pl/userdata/gfx/7fca2853cd318041de8ea9e333a7959c.jpg
    • gyubal_wahazar Re: Recepta? 19.05.19, 16:10
      Zdrowie + praca + miła niewiasta

      Się w ogóle nie hamuj. I tak nowych wątków tu co kot napłakał, a jak się jakiś pojawi to z półki: ciepło / zimno / pada / przestało padać. Nie żebym je jakoś specjalnie deprecjonował, ale nie budzą we mnie szczególnego dreszcza ekscytacji
      • dolores2222 Re: Recepta? 19.05.19, 16:20
        Czegoś ci brak w tym dodawaniu?
        • gyubal_wahazar Re: Recepta? 19.05.19, 16:47
          Miłej niewiasty, ma się rozumieć. Ale że jestem kompletną ruiną matrymonialną, potrzeba mi jeszcze trochę czasu, by nad tym popracować
          • dolores2222 Re: Recepta? 19.05.19, 16:51
            Pracuj, pracuj....
            A garb ci sam wyrośnie tongue_out
      • marcepanka313 Re: Recepta? 20.05.19, 18:48
        gyubal_wahazar napisał:

        > a jak się jakiś
        > pojawi to z półki ciepło / zimno / pada / przestało padać. Nie żebym je jakoś
        > specjalnie deprecjonował, ale nie budzą we mnie szczególnego dreszcza ekscytacj
        > i
        >

        Pewnie tongue_out, bo nie u Ciebie ogłosili ALERT RCB z zaleceniem, żeby nie chować się podczas burzy pod drzewami i nie u Ciebie mogą nastąpić przerwy w dostawie prądu.... Tak wiem.... romantyczny wieczór przy świecach.... tongue_out Tylko pozazdrościć.
    • turma.mortis Re: Recepta? 19.05.19, 17:14
      RECEPTA

      chwytaj dzień bo nie wiesz ile ich zostało
      chwytaj noc bo nie wiesz czy dzień nadejdzie

      dlaczego tak?

      degradacja planety totalna (ruch EKO dużo za późno)
      wspieranie patoli (500+ bez kontroli na co)
      afery polityczne (rączka rączkę...)
      wojny (o ropę i o to by zapobiegać przed upadkiem przemysłu zbrojeniowego)
      głód (który spokojnie może zniwelować zmiana polityki dyskontów)
      i wiele innych tylko że wzrasta produkcja stołków i taboretów

      heh wink
    • witrood Re: Recepta? 19.05.19, 18:38
      Najlepsza jest młodość, tylko niestety przemija. Nic lepszego nie wymyślono.
      Zdrowie, satysfakcja z siebie (osobista, zawodowa, fizyczna, materialna) też się przyda.
      • apersona Re: Recepta? 19.05.19, 19:18
        wyspanie
        • witrood Re: Recepta? 19.05.19, 19:22
          A co stoi na przeszkodzie? To akurat chyba łatwo osiągalne.
          • koszmarna.baba Re: Recepta? 19.05.19, 19:24
            A nie koniecznie.
            • witrood Re: Recepta? 19.05.19, 19:27
              Albowiem?
          • apersona Re: Recepta? 19.05.19, 19:38
            witrood napisał:

            > A co stoi na przeszkodzie?

            To wciąga
            https://s.lubimyczytac.pl/upload/books/193000/193843/186687-352x500.jpg

      • dolores2222 Re: Recepta? 19.05.19, 20:09
        A widzisz Witku, ja siebie młodą niespecjalnie lubiłam. wink
        Wolę siebie dojrzałą. Serio.
        Nawet fizycznie jestem a raczej byłam atrakcyjniejsza niż to młode pisklę. Z wiekiem rozkwitłam.
        A teraz zwiędłam. suspicious
        • margott_2 Re: Recepta? 19.05.19, 20:19
          dolores2222 napisała:

          > A teraz zwiędłam. suspicious
          😂. Spróbuj może jakiegoś podlewania. Może jeszcze da się uratować.
          • dolores2222 Re: Recepta? 19.05.19, 20:53
            Podlewaczkę zapodziałam tongue_out
    • marcepanka313 Re: Recepta? 19.05.19, 19:56
      Mogę się spokojnie podpiąć pod pierwszą grupę.... wink zauważyłem taki mechanizm obronny, że im gorzej tym mocniej łapię się tego, żeby patrzeć do przodu..... taki typ. Oczywiście potrzebuje trochę czasu na jakieś ustawienia w głowie ale generalnie sama nie wiem skąd u mnie tak mocna psychika...może konieczność. Z tym, że mnie cieszą małe rzeczy i fajerwerki nie robią na mnie szczególnego wrażenia.

      Recepta:
      Zdrowie, ale to chyba oczywiste
      Miłość
      Coś (lub ktoś) co daje wyciszenie...
      Ktoś kto daje oparcie, ale też motywacyjnego kopniaka
      I takie coś co sprawia, że ciągle widzi się, że świat jest też piękny
      Możliwość zrzucenia choć na chwilę tego co przygniata, takiego oddechu, żeby potem znowu do przodu

      To wg mnie. wink
      • dolores2222 Re: Recepta? 19.05.19, 20:06
        Zdrowie jako tako.
        Tego Kogoś brak.
        Brak oparcia w kimkolwiek. Czasem brakuje mi już siły by być siłaczką. Uwierzysz, że kiedyś w ogóle nie biadoliłam?
        Chyba trudno w to uwierzyć, jak siebie tu sama czytam... Ale tak było. I mam wrażenie, jakbym sama siebie przestała poznawać. Jakby tamta ja to było w jakimś innym wcieleniu, innym życiu. Bardzo mi brakuje takiego żywego motywca. Zawsze ktoś taki był. A Młodej nigdy nie obarczałam swoimi smutami i mam nadzieję, że tak zostanie. Ale czasami tak trudno być zawsze tą uśmiechniętą i wspierającą matką, kiedy chce się wyć w poduszkę...
        • marcepanka313 Re: Recepta? 19.05.19, 20:23
          Nie wszystkie leki są dostępne w aptece.... czasami trzeba poczekać.

          Strasznie nie lubię narzekać głośno. Jeśli już to robię to raczej tak wewnątrz, oczywiście najlepszy sposób na oczyszczanie to łzy... Z tym że trzeba uważać, żeby nie przedawkować, bo jest to widoczne wink
          A tak poza tym.... są ludzie którzy mają lepiej ale..... są też tacy którym gorzej.
          • dolores2222 Re: Recepta? 19.05.19, 20:56
            No właśnie:
            też nie lubię głośno narzekać. Ani przy Młodej, ani tym bardziej w robocie czy wśród znajomych. Widzą mnie taką, jaką jestem na zewnątrz, dla świata tzw normalsów.
            Wy jedyni widzicie mnie taką, jaką jestem naprawdę.
            Wiem, wiem, kolejny raz się podkładam, ale taka prawda. tongue_out
            • turma.mortis Re: Recepta? 19.05.19, 21:11
              taka kozetka heh
              pełno specjalistów wink
              a pacjentów jeszcze więcej
              www.youtube.com/watch?v=pUqTyUbJCVs
              • dolores2222 Re: Recepta? 19.05.19, 21:15
                Pacjentka to ja big_grin
                A każda rada w cenie.
                Serio, serio... Mnie akurat nasi lokalni specjaliści pomagają tongue_out
                • turma.mortis Re: Recepta? 19.05.19, 21:24
                  nie negowałem wszak
                  trzy zdrowaśki w chlebowym też radą była pewnej specjalistki wink
                  zrozum że tylko źle zdiagnozowani to ci ponoć normalni
                  a czym jest normalność jak może być tylko twoim światem heh
                  w cudzym postrzeganie ciebie się zmienia tongue_out
                  • dolores2222 Re: Recepta? 19.05.19, 21:27
                    Na mnie nawet święcona woda nie pomogła suspicious
                    W sumie wolę być nienormalna ale zdiagnozowana, z marginesem błędu tongue_out
                    • turma.mortis Re: Recepta? 19.05.19, 21:29
                      na mnie zadymiło heh
                      skary do dziś mam wink
    • searam Re: Recepta? 19.05.19, 21:55
      Nic nowego po sloncem...Wiekszosc kobiet jest niezadowolona i nieszczesliwa.
      • marcepanka313 Re: Recepta? 19.05.19, 22:05
        Jak to się świetnie składa, że dla równowagi większość mężczyzn jest zadowolonych i szczęśliwych. wink
        • obrotowy moze tez nie calkiem 20.05.19, 01:13
          marcepanka313 napisała:
          > Jak to się świetnie składa, że dla równowagi większość mężczyzn jest zadowolonych...


          gdyz nie wymagaja od kobiet zbyt wiele - a tylko pewnych podstawowych uslug ?
          • turma.mortis Re: moze tez nie calkiem 20.05.19, 02:28
            jednak się lecz
          • marcepanka313 Re: moze tez nie calkiem 20.05.19, 06:15
            Gdybyś powiedział, że spełnienia emocjonalnych, biologicznych potrzeb (bo o uczuciach to w Twoim przypadku nie mówię wink) to bym zrozumiała i nie komentowała.....ale skoro korzystasz z usług... to po prostu mi Cię szkoda.... wink
            • obrotowy ale mnie siebie nie szkoda :) 20.05.19, 14:49
              marcepanka313 napisała:
              > Gdybyś powiedział, że spełnienia emocjonalnych, biologicznych potrzeb

              - alesz... o tym nie pisalem - gdyz to oczywiste...

              > ...ale skoro korzystasz z usług... to po prostu mi Cię szkoda.... wink

              - korzystam i jestem bardzo zadowolony - wiec nie musisz mnie zalowac smile
              - mianowicie nienawidze prania i sprzatania i mam te czynnosci z glowy.

              a zebys nie myslala, ze jestem nedznym wykorzystywaczem - to w zamian TYLKO jA
              robie wszystkie zakupy.
              • marcepanka313 Re: ale mnie siebie nie szkoda :) 20.05.19, 15:32
                obrotowy napisał:

                > marcepanka313 napisała:

                >
                > a zebys nie myslala, ze jestem nedznym wykorzystywaczem

                Ależ nigdy nie pomyślałam o Tobie nędzny.... wink
              • dolores2222 Re: ale mnie siebie nie szkoda :) 20.05.19, 18:58
                Obrociku, prawda jest taka, i wypowiem się tu za większość (chyba) kobiet, że robienie zakupów i gotowanie obiadków żonie, nijak się ma do tego, że nie jesteś jej wierny.
                Wierność daje kobiecie bezpieczeństwo, poczucie, że jest bezwarunkowo kochana. Że zawsze może polegać na swoim facecie.
                Tak, wiem, wierność jest nudna. Ale, cytując klasyka, wierność to cnota prawdziwego faceta.
                I kobiety też.
                Chyba że twoja żona również doprawia ci poroże, to zmienia postać rzeczy. Ale jak znam życie, byłbyś wtedy srodze zawiedziony i czuł się co najmniej nieswojo.
                Czy się mylę?
                • marcepanka313 Re: ale mnie siebie nie szkoda :) 20.05.19, 19:27
                  dolores2222 napisała:

                  > Obrociku, prawda jest taka, i wypowiem się tu za większość (chyba) kobiet, że r
                  > obienie zakupów i gotowanie obiadków

                  To też gotuje?

                  > Wierność daje kobiecie bezpieczeństwo, poczucie, że jest bezwarunkowo kochana.
                  > Że zawsze może polegać na swoim facecie.

                  Podejrzewam, że powie, że żona może na nim polegać i na swój sposób ją kocha.

                  > Tak, wiem, wierność jest nudna. Ale, cytując klasyka, wierność to cnota prawdzi
                  > wego faceta.

                  A tu, że jak każdy człowiek błądzi i popełnia błędy.


                  > Chyba że twoja żona również doprawia ci poroże, to zmienia postać rzeczy. Ale j
                  > ak znam życie, byłbyś wtedy srodze zawiedziony i czuł się co najmniej nieswojo.

                  A tutaj powie, że jego żona nie zdradza, a gdyby nawet to czego oczy nie widzą...

                  Ciekawe czy się pomyliłam. wink


                  • turma.mortis Re: ale mnie siebie nie szkoda :) 20.05.19, 19:40
                    pewnie nie choć heh
                    myślę że obrotowy za dużo Tudorów się naoglądał wink

                    co do wierności hmmmmmmm
                    niektórych facetów gubi bo....
                    choć o zdradzie nic nie wiem (niepraktykowana)
                    to wiem jak zdradę się czuje (tu zaszła taka okoliczność)
                  • dolores2222 Re: ale mnie siebie nie szkoda :) 20.05.19, 20:46
                    Jak znam Obrocika, dla zasady zaprzeczy wink
                • obrotowy ale nie ma idealow, dolorcia 21.05.19, 17:46
                  kazdemu czegos brakuje, a te prawdziwe idealy - to chadzaja chyba kanalami...

                  zreszta Ty mialas jednego i... byl Ci uciekl...

                  a popacz: ja nie uciekam.

                  ale chyba wlasnie dlatego, ze idealem nie jestem...
                  • turma.mortis Re: ale nie ma idealow, dolorcia 21.05.19, 18:00
                    obrotowy napisał:


                    > ale chyba wlasnie dlatego, ze idealem nie jestem...

                    fakt niezbity heh
                  • dolores2222 Re: ale nie ma idealow, dolorcia 22.05.19, 13:29
                    Tak, uciekł ode mnie.
                    Czujesz się lepiej, że mi to przypomniałeś?
                    Myślę, że to przez to, że ideałem nie jestem.
                    • obrotowy Re: ale nie ma idealow, dolorcia 22.05.19, 16:23
                      dolores2222 napisała:
                      > Czujesz się lepiej, że mi to przypomniałeś?

                      alesz pisalas o tym wielokrotnie, wiec co to za "przypomnienie" z mojej strony ?

                      a zwrocilem Tobie i innym jedynie uwage, ze pojecie IDEALU jest bardzo niejednoznaczne, pomijajac fakt, ze czesto jest iluzoryczne.
                      • turma.mortis Re: ale nie ma idealow, dolorcia 22.05.19, 16:29
                        a może nie zwracaj już uwag na tematy stosunków męsko damskich heh
                        • obrotowy hloopcze,,, 23.05.19, 18:35
                          ty, nawet gdybys tego chcial, to zwracac uwage na te stosunki nie potrafisz.
                          • turma.mortis Re: hloopcze,,, 23.05.19, 19:01
                            spoko na klatę biorę i samobiczowanie uprawiać zaczynam heh
                            ty ciulu ty
                            wink
                • searam Re: ale mnie siebie nie szkoda :) 21.05.19, 18:23


                  > Wierność daje kobiecie bezpieczeństwo, poczucie, że jest bezwarunkowo kochana.
                  > Że zawsze może polegać na swoim facecie.
                  > Czy się mylę?

                  Owszem, mylisz sie..Tzw. "wiernosc mezczyzny " sluzy kobiecie do manipulowania meskimi potrzebami seksualnymi, zeby uzyskac korzystny dla niej efekt. Mezczyzni, ktorzy to zrozumieli i odczuli wyzwalaja sie z tego upokorzenia.Inni tego nie robia.
                  Wiernosc kobiet...Glosna ostatnio sprawa walijskiego milionera..Majac trzech synow okazalo sie nie byc jego, po testach DNA...To jego zona ich rodzila, on ich utrzymywal prawie 20 lat...
                  Nie badzmy wiec naiwni ..
                  Testy DNA powinny byc obowiazkowe przy kazdym urodzeniu potomka.I to jest sposob na wiernosc.
                  • obrotowy to nie jest sposob na wiernosc. 22.05.19, 01:30
                    searam napisał:
                    Testy DNA powinny byc obowiazkowe przy kazdym urodzeniu potomka.
                    I to jest sposob na wiernosc.


                    To nie jest sposob na wiernosc.
                    to jest sposob na to - by uwazac przy skokach w bok.
                    ja zawsze uwazalem i dlatego nie mam klopotow - jak moich dwoch kolegow
                    majacych po troje dzieci - a kazde z inna kobieta...
                  • marcepanka313 Re: ale mnie siebie nie szkoda :) 22.05.19, 11:24
                    searam napisał:


                    > Wiernosc kobiet...Glosna ostatnio sprawa walijskiego milionera..Majac trzech sy
                    > now okazalo sie nie byc jego, po testach DNA...To jego zona ich rodzila, on ich
                    > utrzymywal prawie 20 lat...
                    > Nie badzmy wiec naiwni ..

                    Głośna sprawa, gdzie pan wiedział, że trzeci syn nie jest jego biologicznym dzieckiem, a mimo to traktował jego i żonę cały czas tak samo.... do czasu aż starszy syn nie nakrył matki z połowę młodszym, ukraińskim pracownikiem ojca. Pani się spakowała i odpłynęła...
                    Pani będąca babcią.... a mąż jak na nasze warunki bardzo dobrze sytuowany.
                    Wierność nie ma płci.... to raczej kwestia uczciwości....


                    > Testy DNA powinny byc obowiazkowe przy kazdym urodzeniu potomka.I to jest sposo
                    > b na wiernosc.

                    Miecz obosieczna....z tym że nie każda zdrada wiąże się z powołaniem nowego życia.... nie każdą da się zweryfikować w ten sposób
                    • gyubal_wahazar Re: ale mnie siebie nie szkoda :) 22.05.19, 12:41
                      Ale fakt, że nie każdą zdradę da się zweryfikować, nie oznacza, że nie warto weryfikować choćby ich części. A co dopiero tej, rodzącej najdalej idące konsekwencje.

                      Dlatego popieram pomysł badania z automatu DNA. Oczywiście zdrad to nie wyeliminuje, ale podwyższy ryzyko z nimi związane, co pewnie przełoży się na ich mniejszą ilość. Ale - jako efekt uboczny - pewnie i na większą ilość aborcji, co mnie bardzo zasmuca
                      • marcepanka313 Re: ale mnie siebie nie szkoda :) 22.05.19, 13:07
                        Podchodzi mi to pod ubezwłasnowolnienie.
                        I to nie jest sprawiedliwe, bo też mimo, że zdrada jest zdradą co nie ulega wątpliwości to jednak może mieć różne przyczyny.... I o ile u kobiet może efektem tej zdrady być ciąża, a u mężczyzn, który też zdradził może nie zaowocować niezaplanym potomkiem...
                        Pomijam już korzystanie z profesjonalnych usług
                        Ryzyko i tak większe jest po stronie kobiety...
                        • gyubal_wahazar Re: ale mnie siebie nie szkoda :) 22.05.19, 14:15
                          > Podchodzi mi to pod ubezwłasnowolnienie.

                          Dlaczego ? Nie napisałem 'obowiązkowe', tylko 'z automatu' - w sensie domyślnie. Ale pani oczywiście może się nie zgodzić, co o tyle będzie naiwne, że pan mając tak ważną informację, pewnie wniesie o ustalenie ojcostwa i efekt będzie ten sam. Na marginesie, najbardziej żal dzieciaka, najmniej mamusi

                          > I o ile u kobiet może efektem tej zdrady być ciąża, a u mężczyzn, który też zdradził może nie zaowocować niezaplanym potomkiem...

                          Dokładnie tak działa to od tysięcy lat, więc jak to wpływa na kwestię badań DNA ?
                          • marcepanka313 Re: ale mnie siebie nie szkoda :) 22.05.19, 14:55
                            gyubal_wahazar napisał:


                            > Dlaczego ? Nie napisałem 'obowiązkowe', tylko 'z automatu'
                            - w sensie domyślnie
                            > . Ale pani oczywiście może się nie zgodzić, co o tyle będzie naiwne, że pan maj
                            > ąc tak ważną informację, pewnie wniesie o ustalenie ojcostwa i efekt będzie ten
                            > sam.

                            Nie bronię kobiet ani zarzucam nic facetom, ale jeśli idzie taki przekaż, że DNA jest konieczne to znaczy, że w związku i tak jest źle, bo brak zaufania i po akcji z badaniem bez względu na wynik słabo widzę ciąg dalszy
                            Gdybym musiała udowadniać komuś, że nie jestem wielbłądem, bo ktoś ma takie życzenie i udowodniłabym to..... to myślę, że byłaby to ostatnia rzecz, którą bym w takim związku zrobiła.....
                            Jeśli moje słowo nie ma znaczenia.... to co ma?


                            > > I o ile u kobiet może efektem tej zdrady być ciąża, a u mężczyzn, który t
                            > eż zdradził może nie zaowocować niezaplanym potomkiem...
                            >
                            > Dokładnie tak działa to od tysięcy lat, więc jak to wpływa na kwestię badań DNA
                            > ?
                            Akurat to zdanie nie odnosiło się do samych badań tylko zdrad, gdzie zdrada u kobiety jest do zweryfikowania a u faceta nie jest ..... to znaczy że nie zdradza?
                            • turma.mortis Re: ale mnie siebie nie szkoda :) 22.05.19, 16:08
                              z recepty na szczęście heh
                              zrobiła się recepta na rozpierduchę wink
                              • marcepanka313 Re: ale mnie siebie nie szkoda :) 22.05.19, 16:47
                                Lepiej teoretyzować niż praktykować
                                • turma.mortis Re: ale mnie siebie nie szkoda :) 22.05.19, 16:54
                                  lepiej nie zaczynać od siania nieufności

                                  bo teoretycznie hmmmm
                                  dwie sztuki własne a jedna podejrzana
                                  no i dostają trzy sztuki po rajtach a właściwie pięć
                                  bo rozwody itp. itd.
                                  potem życie jest słabe
                                  dla wszystkich
    • marcepanka313 Re: ale mnie siebie nie szkoda :) 22.05.19, 22:27
      Ale dlaczego rutynowo.... I ile jest tych zainteresowanych? Ktoś kto ma taką potrzebę i tak zrobi.....
      To tak jakby rutynowo panom po 50-tce robić wazektomię(która jest chyba odwracalna) bo dla wszystkich lepiej, żeby w takim wieku już nie przekazywali genów, bo powiedzmy nie zdążą nacieszyć się ojcostwem.
      Nie rozumiem wcinania się dorosłym ludziom w życie..... ich decyzje,ich konsekwencje
      • turma.mortis Re: ale mnie siebie nie szkoda :) 23.05.19, 05:45
        można prościej heh
        zainteresowani niech nie robią dzieciaków wink
        bezstresowo będzie
        choć hmmm może niektórzy dlatego nie mają
        obawy te sprawy tongue_out
        • marcepanka313 Re: ale mnie siebie nie szkoda :) 23.05.19, 07:31
          No ba, najprościej, ale.....
          Na kogo wypadnie na tego bęc
          • turma.mortis Re: ale mnie siebie nie szkoda :) 23.05.19, 17:00
            oj coś o tym wiem hmmmmmmm
            był bęc
            a potem dużo rzeczy się zdarzyło
    • searam Re: Recepta? 23.05.19, 22:03
      dolores2222 napisała:
      > A temat sam w sobie radosny miał być: szczęście.
      > A wyszło jak zwykle tongue_out

      Nie trzeba sie zadreczac.. Ktos powiedzial, ze "Szczescie to dobre zdrowie i krotka pamiec.."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka