dolores2222
01.03.20, 18:34
Czytałam wasze posty choć nie miałam siły na nie odpowiadać. Wpadłam w dół. Ktoś napisał coś, że ja ciągle swoje i ciągle ble ble i ktoś napisał, żebym ruszyła dupę.
Poszłam na niezobowiązujące spotkanie. Takie było założenie obu stron. Tyle że on chyba miał nadzieję, że mnie oczaruje na tyle, że tak trudno się będzie rozstać... Wrażenia? Wartościowy, miły facet. Przystojny, ale akurat w tym przypadku to mały feler. Bo fajnie się gadało, miło spędziłam ten czas. Naprawdę. A jednak głupio mi było, kiedy na koniec oczekiwał jakiejś deklaracji, że to jakiś początek czegoś. Czegoś niezobowiązującego. Ale jednak czegoś.
A ja zwiałam. W esemesie podziękowałam mu za miłe spotkanie. I tyle.
Bo nie poczułam nic. Absolutnie nic. Nawet takiej zwykłej kobiecej satysfakcji, że mu się spodobałam. Nic. Siedzę i myślę, że jestem już całkiem wyzuta z uczuć. Także tych dobrych.
Więc tak, próbowałam. I nic.
To tyle w podsumowaniu udanego tygodnia, jaki tu miało poza mną kilka innych osób...
Trzymajcie się