mavika_88 Re: Pod wiśnią... 31.07.20, 21:19 Czuje barki, czuje tez przedramiona i bicepsy, jednak najbardziej to ja czuje tylek. Az wstyd sie przyznac do swojego poczynionego uczynku. A raczej jego braku. Wstyd ze tak go zaniedbalam. Tyle czasu pozostawiony sam sobie. Bidulek holenderski, samotnie stal 2 lata nieuzywany. Tak, wstyd. 1,5 roku przesiadzial samotnie na gorze na balkonie a ostatmie pol roku poddalam go trudnym warunkom. Nie poddal sie. Dal rade. Tydzien temu odserwisowany. Nie jezdzilam dlugi czas bo hamulec mialam niesprawnym tak chodzi o rower co sie okazalo. Sam sie naprwil. Mezczyzna jedymie naciagnal linke. I dopompowal kola. Az Czy zardziewial stojac pol roku na zew.? Tak. Zardziewiala mu klodka ze nie szlo go odpiac ^^ wd 40 zawsze pomoze. Dzisiaj nadszedl jego sadny dzien. Po poludniu 10 kilosow. Malo ale poczulam a z rana ok 5 za potrzeba. (musi byc dobrze. Musi byc negatywmie. Innego wyjscia nie widze). Po polidniu dla przyjemnosci. Tak. Wstyd.... Odpowiedz Link
abc_meee Re: Pod wiśnią... 31.07.20, 21:36 Zastanawia mnie to Twoje pisanie tu. Jesteś szczęśliwa? Odpowiedz Link
mavika_88 Re: Pod wiśnią... 31.07.20, 22:40 Bywam szczesliwa. Od pewnego czasu odczuwam najwieksze szczescie od kiedy istenieje na ziemi. Bywa ze czuje sie najszczesliwszym czlowiekiem. Czuje ze latam. Cos na co zawsze czekalam... Nastapilo. youtu.be/eAbDNUj8pxo Stado ptaków Unoszących się w przestworzach Tylko stado ptaków Tak się myśli o miłości I ja zawsze Patrzę w niebo Modlę się zaraz przed świtem Bo one zawsze latają Czasem przybywają Czasem ich nie ma One latają Kto mnie zna ten wie ze uwielbiam ptaki. Nie bez powodu. W ostatnich dniach czuje niepewnosc. Oczekiwanie. Wycofanie a nawet izolacja. Tak musze. Poki nie poznam decyzji a raczej diagnozy. A poza tym.... Zeby byc w pelni szczesliwa wiem ze musze powrocic do siebie. Poki co mam inne mysli. Inne oczekiwanie. Kilka dni i bede mogla wyfrunac z piwnicy albo.... Zaszyc sie bardziej. Z tego stresu i oczekiwania to wczoraj zrobilam konkretne zakupy. Takie na tydz a nawet na 2 jakby sie uparl. Rzucilam fajki ale kupilam. Slodycze tez. 2 czekolady i hity i zubrowke. Nie wiedzac ile bede musiala czekac. Bedzie dobrze dzisiaj widzialam taki napis na bramie. Musi byc. Odpowiedz Link
abc_meee Re: Pod wiśnią... 31.07.20, 22:47 Rozumiem. Strach robi swoje. Ale spokojnie. Będzie dobrze. Emocje czasami lubią nami kontrolować. Trzeba trochę je ustawić. Niech robią swoją robotę, ale wtedy kiedy chcemy Powodzenia. Odpowiedz Link
mavika_88 Re: Pod wiśnią... 31.07.20, 23:04 Staram sie podchodzic rozsadkowo. Do wszystkiego. Nie ulegac zbednym emocjom. Nie martwic sie za wczasu. Jednak mam tendencje ze mysle tez za innych.... Dla mnie samej to nie jest dobre. Dla ogolu tak. Tylko jedna osoba wie co teraz czuje.... Domysla sie.... Tylko on wie..... (mam teraz wrazenie jakbym z Nim oddychala... Jakby nasze oddechy sie pokrywaly. Nakladaly na siebie. Ma to miejsce gdy jestesmy obok. Teraz nie mozemy. Czuje sie odcieta. Ale tak musze. Rozsadek.) Tak. Kocham ptaki.... Kto mnie pozna ten zrozumie. Kto mnie pozna to w niego zaszczepiam tego swojego fiola. Zaczyna patrzec inaczej na tych skrzydlatych. Widzi wiecej. Rzadko kiedy mowie ze cos kocham. Kocham tez..... I wie o tym... To mnie sama zaskoczylo. Ze mozna to czuc. Nie zastanawiac sie. Tesknie..... Wisnie.. m.youtube.com/watch?v=gsl69na5ltc Odpowiedz Link
mavika_88 Re: Pod wiśnią... 31.07.20, 23:35 Pora ubrac piora i pora na sen. Przed snem pewnie ukolysze glos. Odpowiedz Link
obrotowy To doradzam jakas ciaze... 02.08.20, 06:55 mavika_88 napisała: > Staram sie podchodzic rozsadkowo. Do wszystkiego. Nie ulegac zbednym emocjom. to doradzam jakas ciaze. znakomicie wplywa na ostudzenie zbednych emocji. Odpowiedz Link
mavika_88 Re: To doradzam jakas ciaze... 02.08.20, 14:55 Emocje byly zwiazane z czyms innym. Dziwne to byly dni. Wyvzekiwanie oraz izolacja. A takze zrobienie zapasow na co najmniej tydz spokojnie by wystarczylo. Sa wyniki jest pozytywnie bo wyszedl negatwny test. Mozna wrocic do pracy. Nie pomyslalam ze bede miala tak bliska stycznosc z covidem. Wazne ze ucieklam powiem tak. Troche przerazaly mysli ze mialabym siedziec zamknieta 2 tyg. Choc bardziej przerazalo to ze nie oberwalabym sama. A wspolokatorowie rowniez. Im byloby duzo ciezej. Ja wytrzymala jestem. Wazne ze juz po wszystkim. Jakas ciaze? Na razie podziekuje. Odpowiedz Link
koszmarna.baba Re: To doradzam jakas ciaze... 08.08.20, 13:57 Takiego "uciekiniera" dzisiaj ratowałam. Mam nadzieję, że przeżyje chociaż spadł z jakichś 6m a ja musiałam potem włazić z nim do góry. Odpowiedz Link
silencjariusz Re: To doradzam jakas ciaze... 08.08.20, 14:06 Wygląda trochę sikorowato. Ale pewności nie mam. Odpowiedz Link
koszmarna.baba Re: To doradzam jakas ciaze... 08.08.20, 16:31 Wróblik. Ulokowały mi się w styropianowym ociepleniu pod dachem i nie dość, że musiałam za alpinistkę robić to jeszcze za akrobatkę żeby gamonia z powrotem do gniazda zakwaterować. Od dwóch lat przymierzam się do eksmisji ale nie mogę się "zebrać". Zawsze mi ich szkoda. Bo to albo są właśnie w trakcie lęgu, albo jest zima, albo sobie pomyślę, że przecież gdzie indziej to koty czy inne wiewióry zeżrą i tak trzymam tych dzikich lokatorów. Odpowiedz Link
staurois Re: Pod wiśnią... 08.08.20, 17:21 A gdzie jest coś o ptaszkach ? Co do myszek ...u mnie nie ma problemu z nimi ,bo kotki . Chociaż ostatnio jedna została uratowana przez męża..wpadła do kanału samochodowego ...a koty czatowały i czekały ....a nie wiedzieliśmy o co biega ...późnym wieczorem wyjaśniło się ..i była akacja s.o.s dla myszy ...a biedne kotki nadal siedziały. Odpowiedz Link
szarlotka_ja Re: Pod wiśnią... 04.08.20, 22:15 Wiśnie to już tracą liście. Nieuchronnie zbliża się jesień... Odpowiedz Link
szarlotka_ja Re: Pod wiśnią... 04.08.20, 22:48 Dzisiaj na ten przykład cały dzień padało i zmrok zapadł tak szybko, że jak nic jesień Odpowiedz Link
szarlotka_ja Re: Pod wiśnią... 04.08.20, 23:14 Wyjątkowo chłodne i deszczowe lato, ale nie ma co narzekać, ja jestem bardzo zadowolona, ani razu nie podlewałam w tym roku . Odpowiedz Link
szarlotka_ja Re: Pod wiśnią... 05.08.20, 21:17 A skąd. W grządki wejść się nie da, tak mokro. Trawa rośnie jak szalona, a chwasty to już nawet nie mówię Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Pod wiśnią... 05.08.20, 19:33 Pachnie rżyskiem. Boćki tuż za kombajnami przeczesują pola. Podjadają solidnie przed bliską już wędrówką. Pachnie też wilgotną ziemią. Brązowieją pola. Czas podorywki nastaje. Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Pod wiśnią... 08.08.20, 19:22 Siedzę se po wiśnią. Upał. Lubię takie wieczory. W tle szum wody. Grządki podlewam. I ich brak. W sensie poplon. Wiśnia liście gubi. Oglądam ją uważnie. Trochę muszę ją podciąć. Ale nie dzisiaj. Może pod koniec sierpnia. Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Pod wiśnią... 08.08.20, 22:02 Nie było. I jak się leje wodę to nie gryzą. Za to myszy wyżerają poplon. Nawet się nie czają. Tak więc... Sil-nornice 0:1. Odpowiedz Link
sowa.zagrodowa Re: Pod wiśnią... 08.08.20, 22:08 silencjariusz napisał: > Nie było. I jak się leje wodę to nie gryzą. Za to myszy wyżerają poplon. Nawet > się nie czają. Tak więc... Sil-nornice 0:1. Ząbek czosnku w każdą jamkę. U mnie zadziałało. Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Pod wiśnią... 08.08.20, 22:37 Nie ma jamek. Mieszkają w stercie wyrwanych truskawek. Nie łapią się w łapki. Odpowiedz Link
sowa.zagrodowa Re: Pod wiśnią... 08.08.20, 22:57 silencjariusz napisał: > Nie ma jamek. Mieszkają w stercie wyrwanych truskawek. Nie łapią się w łapki. No to główkę czosnku pod stertę A tak poważnie, to współodczuwam. Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Pod wiśnią... 08.08.20, 23:07 Zlikwiduję stertę truskawek to może pójdą sobie precz. Odpowiedz Link
szarlotka_ja Re: Pod wiśnią... 08.08.20, 22:31 silencjariusz napisał: > Nie było. I jak się leje wodę to nie gryzą. Jakby Sil rozwinął, bo mnie to zainteresowało. Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Pod wiśnią... 08.08.20, 22:51 Kwiaty? Krzewy? Trawnik? Zawsze coś jest do podlewania. Odpowiedz Link
szarlotka_ja Re: Pod wiśnią... 08.08.20, 23:11 U mnie dopiero dzisiaj taki pierwszy upalny dzień w tym roku, ale nie tęsknię za upałami Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Pod wiśnią... 08.08.20, 23:13 Jeszcze Szarlotta zatęskni. Za słońcem i ciepełkiem. Odpowiedz Link
szarlotka_ja Re: Pod wiśnią... 08.08.20, 23:15 Ja tęsknię za zimnem, za śniegiem, za mrozem... Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Pod wiśnią... 09.08.20, 21:33 Pod wiśnią jeszcze siedzę. Świerszcze grają. W głowie mam epigramat z Antologii Palatyńskiej. O świerszczu. Patrzę w niebo. Cudnie rozgwieżdżone. Dawno w nie nie patrzyłem. Ale wciąż nade mną jest. Przecudowne. Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Pod wiśnią... 09.08.20, 22:35 Powinna Szarlotta cieszyć się z tego powodu. Są tacy co krowy na żywo nigdy nie widzieli. Odpowiedz Link
szarlotka_ja Re: Pod wiśnią... 09.08.20, 22:38 Ja nie narzekam tylko się zastanawiam czy im się jaka krzywda nie dzieje . Odpowiedz Link
szarlotka_ja Re: Pod wiśnią... 09.08.20, 23:10 Zazwyczaj o tej porze już są cicho. Chyba. że je coś przestraszy, na przykład jakiś pies bez smyczy . Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Pod wiśnią... 09.08.20, 23:52 Takie psy to z automatu powinny trafiać na eksport do Azji. Odpowiedz Link
szarlotka_ja Re: Pod wiśnią... 10.08.20, 23:03 O, właśnie taką miałam dzisiaj w prezencie Odpowiedz Link
sza.aliczek Re: Pod wiśnią... 19.08.20, 00:34 Świetnie zilustrowana historyjka : ) Znów gratuluję ujęć : ) To chyba nornica. Jedno z najurokliwszych, maleńkich stworzonek, z którymi (i po co?) człowiek tak zawzięcie walczy. Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Pod wiśnią... 20.08.20, 20:04 Historyjka nieprawdziwa jak się okazało. To nie nornice zryły mi trawnik tylko krecik. Wczoraj znowu nastawiłem łapki i udało się. Niestety schwytany zwierz nie przeżył. Odpowiedz Link
sza.aliczek Re: Pod wiśnią... 24.08.20, 10:54 Wiesz, ja mam bardzo lajtowy stosunek do ogrodu. W sumie dla mnie mógłby cały zarosnąć trawą i tyle. Byleby stare, ogromne drzewa były, reszta mi wisi i powiewa. Ostatek przyzwoitości każe coś tam pchnąć do przodu. Dlatego mnie nornice, krety zbytnio nie wadzą. Tylko mrówki tępię z jakąś dziką satysfakcją! Wkurza mnie ich nachalność. : ) Czy krety nie są pod ochroną? : ) Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Pod wiśnią... 24.08.20, 15:41 Są pod ochroną częściową. W każdym razie nie wolno ich zabijać. Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Pod wiśnią... 21.08.20, 21:07 Pod wiśnią siedzę. W ciemności. Rozgwieżdżone niebo nade mną. I sputniki. Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Pod wiśnią... 22.08.20, 11:14 Od rana spędzam czas pod wiśnią. W tle szum wody lejącej się na grządki. Patrzę na żurawie. Zataczają kręgi, szybują wciąż wyżej i wyżej. Będzie mi brakowało ich klangoru. Odpowiedz Link
sza.aliczek Re: Pod wiśnią... 24.08.20, 11:09 gwen75 napisał: > Teraz myślę, że niepotrzebnie dodałem to "czasem" Nie mogę sobie pozwolić na błędy, ale niestety, robię je : ) Tak na poważnie, to mam po części dysortografię. Nie wiem w jakim stopniu, bo nie badałam tego w żadnej poradni. Za mną nie tylko studia humanistyczne, ale też tysiące przeczytanych książek. I w wieku dziecięcym setki domowych dyktand, którymi byłam katowana : ) Efekt średni. Jak widać. : ) Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Pod wiśnią... 04.09.20, 19:45 Świerszcze, deszcz na liściach, zapadający zmrok. Plumkanie deszczówki w beczkach. Pani Jesień już tu jest. Odpowiedz Link
sza.aliczek Re: Pod wiśnią... 18.09.20, 16:03 Ty piszesz o świerszczach : ) - ja nie doczekałam się w tym roku cykad. I nie bardzo rozumiem, co się stało. Od lat sierpień był "głośny" nocami. A Anno Domini 2020 .... cisza... Pasikonik ni razu nie nawiedził. Świerszczy ani nie słyszę, ani nie spotykam. A wszystko to było od zawsze. Coś się zmieniło... O! rude ślimaki są! Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Pod wiśnią... 09.01.21, 14:28 Pod wiśnią se siedzę. Miałem biegać, ale chęci minęły. Wali śnieg. Nie mam ochoty brodzić w topniejącym, białym syfie. Zimno wchodzi w kości. Uspokaja mnie. Śnieg gęsto padający. Wycisza mnie popielate niebo, wszechogarniająca biel. Cisza przerywana nawoływaniem gili i ujadaniem szczekających w oddali psów. Katharsis na mnie spływa. Chwilo trwaj. Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Pod wiśnią... 13.02.21, 15:26 Miałem iść do lasu, ale śniegu tyle, że bym się chyba nie przebił do boru. Pod wiśnią wylądowałem. Słychać tylko puszki kołaczące na wietrze i ujadające w oddali psy. No i wiatr w suchym listowiu powojników. Patrzę na opadające płatki śniegu. Czuję jak mróz wchodzi w stare kości. Spokój, dobrze znane odgłosy, padający śnieg, jego czystość wyciszają mnie. To jedna z tych chwil, gdy matka natura wtłacza we mnie odprężenie, radość i uwielbienie dla jej surowego, zimnego piękna. Odpowiedz Link
szarlotka_ja Re: Pod wiśnią... 13.02.21, 17:01 Ja bym poszła, ale okoliczności nie sprzyjają Odpowiedz Link
szarlotka_ja Re: Pod wiśnią... 13.02.21, 17:53 Zanim ją się pozbieram to pewnie już śniegu nie będzie Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Pod wiśnią... 13.02.21, 18:45 U mnie mróz ma być znowu w okolicy -20. Odpowiedz Link
szarlotka_ja Re: Pod wiśnią... 13.02.21, 18:49 No cóż, Sil lubi tam mieszkać to i mróz trzeba polubić Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Pod wiśnią... 13.02.21, 18:55 Przy życiu trzyma mnie jedynie to, że do wiosny już bliżej niż dalej. Odpowiedz Link
silencjariusz Re: Pod wiśnią... 13.02.21, 20:45 Znowu nie mogę być sobą? I pisać (tym razem) o swoich odczuciach? Odpowiedz Link
green.amber Re: Pod wiśnią... 13.02.21, 20:52 no skąd, wprost przeciwnie sama skorzystałam z tego prawa, więc jakżebym komuś śmiała odmawiać, zwłaszcza kiedy nikogo tym wyrażaniem siebie nie obraża Odpowiedz Link
green.amber Re: Pod wiśnią... 13.02.21, 21:06 nic to, ja się chyba już przyzwyczajam, oby tylko nie odebrało Silowi odprężenia i radości Odpowiedz Link