07.11.20, 17:49
gdybyście dostali możliwość balowania w ten weekend za największy sukces w 2020 roku, co byście oblewali?
Obserwuj wątek
    • witrood Re: a co 07.11.20, 18:09
      10 kg mniej. wink
      • witrood Re: a co 07.11.20, 18:12
        A i podwyżkę po 10 latach.
        • samysliciel Re: a co 07.11.20, 18:23
          witrood napisał:

          > A i podwyżkę po 10 latach.

          to gratki
          10+10=20, pasuje do roku
      • agnes_gray Re: a co 07.11.20, 18:45
        Zastosowałeś dietę czy więcej ruchu?
        • witrood Re: a co 07.11.20, 19:08
          Dieta MŻ i tyle. Ruch był zawsze, ale efektu nie dawał. Podstawą jest dieta.
          • witrood Re: a co 07.11.20, 19:10
            Chociaż jak kiedyś byłem na pielgrzymce to przez 9 dni też schudłem 10 kilo. Tyle że nie da rady codziennie 30 km chodzić. wink
          • agnes_gray Re: a co 07.11.20, 19:13
            To ja mam odwrotnie, głównie zwiększenie ruchu daje efekty.

            A MŻ gratuluję, praca zdalna nie sprzyja ograniczeniu porcji smile Chyba że dzięki niej człowiek rzadziej bywa w sklepach i nie kupuje zbędnych przekąsek smile
            • witrood Re: a co 07.11.20, 19:15
              Wbrew pozorom na zdalnej więcej się ruszam nawet po domu. W stacjonarnej jak klapnąłem w fotel, to może raz albo dwa się z niego podnosiłem w ciągu dnia pracy.
              • agnes_gray Re: a co 07.11.20, 19:26
                ciekawe, ja mam wrażenie, że jak wychodzę z domu do pracy to mam ogólnie więcej energii, a na zdalnej wpadam w lekki marazm.

                W każdym razie powodzenia w utrzymaniu wagi, bo zgubić to jedno, a utrzymać to drugie smile
                • witrood Re: a co 07.11.20, 19:58
                  Na razie trwam od czerwca, więc nie jest źle. smile
                  • agnes_gray Re: a co 07.11.20, 20:07
                    W lato to nie problem, teraz zima czyha smile
                    • witrood Re: a co 07.11.20, 20:32
                      Sie zobaczy. Tłuszcz na razie spalony.
    • agnes_gray Re: a co 07.11.20, 18:44
      Zmianę pracy, chociaż pewnie dopiero czas pokaże, czy to był sukces czy wręcz przeciwnie smile

      • samysliciel Re: a co 07.11.20, 19:09
        skoro poprzednia była uciążliwa to zmiana sama w sobie jest sukcesem
        • agnes_gray Re: a co 07.11.20, 19:15
          Też mi się tak wydaje, dlatego się tu wpisałam smile
    • kevinjohnmalcolm Re: a co 07.11.20, 19:23
      Odkrycie, że praca zdalna jest możliwa w moim przypadku.
      Zawsze chciałem pracować z domu, ale przez wiele lat uważałem że w przypadku tej konkretnej pracy było to niewykonalne. Myliłem się.
      http://emots.yetihehe.com/1/winko.gif
      • samysliciel Re: a co 07.11.20, 19:35
        gratki
      • agnes_gray Re: a co 07.11.20, 19:37
        Chyba dużo grup zawodowych jest zaskoczonych tych faktem, np. lekarze POZ wink wink
      • szarlotka_ja Re: a co 07.11.20, 22:23
        O, w sumie mnie też by nigdy do głowy nie wpadło, że mogę pracować online. A teraz się okazało, że się da. Tyle, że mnie się taka praca nie podoba sad.
      • prawda_we_mgle Re: a co 08.11.20, 21:37
        kevinjohnmalcolm napisał:

        > Odkrycie, że praca zdalna jest możliwa w moim przypadku.
        > Zawsze chciałem pracować z domu, ale przez wiele lat uważałem że w przypadku te
        > j konkretnej pracy było to niewykonalne. Myliłem się.

        Gratuluję i szczerze zazdroszczę, Kev...
        A co poradzicie w sytuacji, gdy moją pracę można wykonywać zdalnie, ale pracodawca to beton i pracy zdalnej nie akceptuje...
        Nie zmienię pracodawcy, bo w pokrewnych wszędzie naokoło to samo... A ja już nie chcę się uczyć zupełnie nowych rzeczy, nie ciągnie mnie to... Mój stan świadomości to zarabiać na życie, ale słowo "kariera" już się nie mieści w moim słowniku pojęć. Wolałabym iść kawę parzyć i żeby wszystkie "korpoludki" próbujące wciągać mnie w "maszynkę do mięsa" ("wiemy do jest dla ciebie lepsze") się ode mnie odwaliły...
        Jakich wybiegów, argumentów użyć??? ...
        • kevinjohnmalcolm Re: a co 09.11.20, 00:12
          prawda_we_mgle napisała:

          > pracodawca to beton i pracy zdalnej nie akceptuje...

          Jak większość pracodawców w Polsce... sad


          > Nie zmienię pracodawcy, bo w pokrewnych wszędzie naokoło to samo...

          A może...
          Nigdy nie mów nigdy, może któryś zmienił ostatnio zdanie.

          Ostatecznie zostaje zmiana zawodu, albo przynajmniej specjalizacji.
          Sam kiedyś w Polsce pracowałem przez jakiś czas jako tłumacz wyłącznie dlatego, że mogłem tę pracę wykonywać całkowicie zdalnie przez internet. Niestety stawki były nędzne, nawet te podwójne za specjalistyczne tłumaczenia techniczne.
        • witamina_b12 Re: a co 17.11.20, 23:58
          Zdalnie parzyć kawę.... Ciekawe wink

          Odnośnie samej pracy to chyba jak są narzędzia i możliwości do takiej pracy to trzeba naciskać aż się zgodzi.
          A jak reszta pracowników?
          • prawda_we_mgle Re: a co 19.11.20, 12:32
            witamina_b12 napisał(a):

            > trzeba naciskać aż się zgodzi.
            > A jak reszta pracowników?

            Dwie frakcje: jedna, to ci, co lubią przychodzić i pieprzyć głupoty w kuchni... nudzą się w domu i przyłażenie to dla nich rozrywka... przy okazji coś popracują tongue_out

            Druga: traktuje przyjeżdżanie jako zło konieczne... kobiety najczęściej idą na macierzyński długo, a potem następny, a starsze bogato wychodzą za mąż i zaczynają podróżować (rzucają robotę albo biorą dwa lata bezpłatnego)... No kobity samotne i takie co nie chcą się uzależnić od chłopa - siedzą (jak ja) i kombinują... Czyli z prostej matematyki wychodzi, że takich jak ja jest ok 1/6.
            Faceci pewnie podobnie, więc śmiało można rozciągnąć na całą populację... smile
    • szarlotka_ja Re: a co 07.11.20, 22:21
      Ej, ale rok się jeszcze nie skończył, a jest tak dziwny, że wszystko się jeszcze może zdarzyć wink.
      • tzn.aga Re: a co 07.11.20, 22:42
        No właśnie.
        Ja dopiero mam nadzieję świętować za około miesiąc.
      • samysliciel Re: a co 07.11.20, 23:11
        ale to nie są podsumowania noworoczne, tylko pytanie na tu i teraz
        do końca zdarzyć się może wszystko, w każdą stronę
    • green.amber Re: a co 08.11.20, 18:36
      a Sam co świętował by??
      • samysliciel Re: a co 09.11.20, 00:29
        green.amber napisała:

        > a Sam co świętował by??

        nic, zapadłby się pod ziemię najchętniej i nie wracał
        to sobie uzmysłowiłem i dlatego spytałem przy okazji innych
        bardzo fajnie się czyta ten wątek, cieszą sukcesy innych, ja zawsze każdemu życzę jak najlepiej
    • green.amber Re: a co 08.11.20, 18:56
      bo kto by te wszystkie sukcesy zniósł był na trzeźwo...
    • green.amber Re: a co 08.11.20, 18:56
      bo kto by te wszystkie sukcesy zniósł był na trzeźwo...
    • kevinjohnmalcolm Re: a co 08.11.20, 19:15
      gwen75 napisał:
      > Ciekawy jest ten zwyczaj, że jak jest jakiś powód do radości to trzeba pić alkohol wink

      Gdy jest powód do smutku, to też alkohol jest w użyciu.
      Po prostu dla alkoholików każdy powód jest dobry.
    • baenzai Re: a co 08.11.20, 20:02
      gwen75 napisał:

      > Ciekawy jest ten zwyczaj, że jak jest jakiś powód do radości to trzeba pić alko
      > hol wink

      Jeszcze ciekawszy jest zwyczaj świętowania z innymi ludźmi. wink
    • margott_2 Re: a co 08.11.20, 20:03
      Wyprowadzkę. Pierwszy raz w życiu. Tydzień będę balować
      • marcepanka313 Re: a co 09.11.20, 00:26
        Hmmm.... Nie to żebym była ciekawska.... ale.... wink
        • margott_2 Re: a co 09.11.20, 16:22
          Ale... Zmiany, zmiany, zmiany. Czasem w życiu trzeba zagrać vabank😉
          • marcepanka313 Re: a co 09.11.20, 20:56
            margott_2 napisała:

            > Ale... Zmiany, zmiany, zmiany. Czasem w życiu trzeba zagrać vabank😉

            Trzeba, bo nigdy nie wiadomo.... wink
      • obrotowy zara, zara... 09.11.20, 20:51
        margott_2 napisała:
        > Wyprowadzkę.

        - tak bylo zle ?

        bo normalnie - to swietuje sie raczej WPROWADZKI - a nie wyprowadzki.
        • prawda_we_mgle Re: zara, zara... 10.11.20, 16:53
          obrotowy napisał:

          > margott_2 napisała:
          > > Wyprowadzkę.

          > - tak bylo zle ?
          > bo normalnie - to swietuje sie raczej WPROWADZKI - a nie wyprowadzki.

          Coś czuję, że to jednak WPROwadzka, tylko tak nazwana, bo ze swojego w czyjeś wink
          Mnie też mój ff "straszy" tongue_out (moją) wyprowadzką jak będzie lockdown, ale ja na razie udaję że nie czaję sugestii, żeby zyskać na czasie wink big_grin
          Ehh... te życiowe decyzje tongue_out
          • margott_2 Re: zara, zara... 10.11.20, 22:33
            Wprowadzka jak najbardziej. Właściwie ze swojego na swoje. Tylko stan wspoldomownikow mi się mocno ograniczył. Pora na to przyszła.
            • prawda_we_mgle Re: zara, zara... 10.11.20, 23:11
              margott_2 napisała:

              > ...Tylko stan wspoldomo
              > wnikow mi się mocno ograniczył. Pora na to przyszła.

              I bardzo dobrze... w NASZYM wieku wink to już się człowiekowi nie chce znosić za dużo ludzi wokół siebie, mamy prawo i większą potrzebę (świętego) spokoju smile
    • prawda_we_mgle Re: a co 08.11.20, 21:28
      przełamanie swoich 40 lat wpajanych schematów myślenia, co zaowocowało odzyskaniem czegoś strasznie ważnego, na co już zupełnie straciłam nadzieję smile... triumf światła nad ciemnością smile
      • kevinjohnmalcolm Re: a co 08.11.20, 21:35
        http://emots.yetihehe.com/1/hura.gif
    • prawda_we_mgle Re: a co 08.11.20, 21:39
      gwen75 napisał:

      > samysliciel napisał:
      > > co byście oblewali?
      >
      > Ciekawy jest ten zwyczaj, że jak jest jakiś powód do radości to trzeba pić alko
      > hol wink

      Myślę, że to tylko figura retoryczna wink
    • prawda_we_mgle Re: a co 08.11.20, 22:05
      gwen75 napisał:

      > Ja jednak pisałem o zwyczaju ogólnie.

      Też nie praktykuję tego dziwnego zwyczaju, zakorzenionego w prymitywnych społecznościach wink big_grin
    • prawda_we_mgle Re: a co 08.11.20, 22:31
      gwen75 napisał:

      > Każdy jest prymitywny na swój sposób za każdym razem zanim dokona jakiegoś post
      > ępu. A ponieważ rozwój się nie kończy, to prymitywni jesteśmy cały czas.
      > To tylko kwestia względności.

      Wiadomka. Świętowanie za pomocą odurzania się alkoholem kojarzy mi się z prymitywizmem. jak kogoś uraziłam to przepraszam wink
      • baenzai Re: a co 08.11.20, 22:52
        Prymitywni (albo raczej żałośni) to są raczej ludzie patrzący z niczym nieuzasadnioną wyższością na osoby lubiące od czasu do czasu wypić alkohol w towarzystwie. Ja nazywam takich ludzi psycho-abstynentami. smile

        To już chyba nawet psycho-weganie mają więcej RiGCzu, bo oni przynajmniej jakoś próbują uzasadnić swoją filozofię życiową, podczas gdy psycho-abstynenci przypierdalają się dla samego przypierdalania. smile
        • prawda_we_mgle Re: a co 08.11.20, 23:26
          baenzai napisał:

          > Prymitywni (albo raczej żałośni) to są raczej ludzie patrzący z niczym nieuzasa
          > dnioną wyższością na osoby lubiące od czasu do czasu wypić alkohol w towarzystw
          > ie. Ja nazywam takich ludzi psycho-abstynentami. smile
          >
          > To już chyba nawet psycho-weganie mają więcej RiGCzu, bo oni przynajmniej jakoś
          > próbują uzasadnić swoją filozofię życiową, podczas gdy psycho-abstynenci przyp
          > ierdalają się dla samego przypierdalania. smile

          ja się nie przypierdalam do innych, nie czuję takiej potrzeby, ani nie mam prawa, no bo z jakiej racji... Sama trochę piję, żeby nie było... ale nadal uważam że to prymitywny sposób świętowania smile
          • baenzai Re: a co 09.11.20, 00:29
            Popatrz na taki seks - to jest dopiero prymitywna czynność. smile

            Aż mi się przypomniała słynna pasta (uwaga, w dalszej części wpisu znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne).

            Beka z ruchania- jak kurwa to w ogóle można to robić przecież to jest tak prymitywne że ja pierdole. Jakies kurwa dziwne frykcyjne ruchy w tą i z powrotem robione kawałkiem odstającego mięsa którym na co dzień się sika i wkladanie go w obleśną samicza szparę oblepioną obrzydliwym śluzem, no kurwa, jeszcze do tego jakieś pozycje, zabawki, wibratory, kajdanki gra wstępna, przebieranie się za jakieś postacie kurwa ruchanie to jakiś kabaret jebany a potem jeszcze te śmieszne ruchy w pochwe, i wymienianie się jakimiś zjebanymi płynami, lizanie rowa itd.
            Na dodatek jebie niektórym stamtąd a przy erekcji wypływa Ci ten pierdolony magiczny płyn i od razu odechciewa się ruchać, zastanawiasz się co ty odjebałeś jeszcze jakieś kurwa przytulanie no ja pierdole trzymajcie mnie, pierdolone pojebane ludzkie instynkty widzisz nagiego człowieka innej płci i od razu ten śmieszny mięsny fiflak między nogami staje do góry przecież to jest śmieszne kurwa mać czemu ludzie nie rozmnażają się bezpłciowo?
            Prawdziwe przyjemności to nauka, słuchanie muzyki, czytanie książek, podróże a nia jakieś pierdolone instynkty plebejskie czyli poruchać, popić i poćpać, kurwa przecież seks nie wygląda jak w amerykańskich pornolach tylko jak prymitywne nagrania z polski i rosji, gdzie jebie się karyna z płaską dupą, cyckami z wielkimi sutami które zajmują 90% powierzchni cycków z jakimś sebą suchoklatesem który spuszcza się po kilku minutach, a w tle jakieś stare meble z epoki socjalizmu, cebulacka kołdra i stary dywan no super romantyczna atmosfera kurwo! W 90% przypadków tak to wygląda, jak sobie próbuje siebie wyobrazić z perspektywy 3 osoby to kurwa nie mogę- jak bym w trakcie ruchania o tym myslał to bym się zesrał ze śmiechu.
            • prawda_we_mgle Re: a co 09.11.20, 12:48
              O jesa! big_grin big_grin big_grin
              to ja już nic mocniejszego dziś w internetach nie znajdę! big_grin
        • kevinjohnmalcolm Re: a co 09.11.20, 00:26
          baenzai napisał:
          > psycho-abstynenci przypierdalają się dla samego przypierdalania. smile

          Alkohol jest narkotykiem (i to wcale nie najsłabszym), społeczne skutki jego nadużywania są wręcz katastrofalne, a większość społeczeństwa traktuje picie jako normę i tych, którzy nie chcą uczestniczyć w tej zabawie próbują wszelkimi możliwymi sposobami (w tym na siłę) zmusić do picia. Dla przeciętnego Polaka niepijący facet to kompletny świr, pacjent którego należy leczyć psychiatrycznie, wszyscy czują misję, że należy go "naprostować" go, żeby się "nie wygłupiał" i zaczął w końcu chlać razem z nimi.

          To ma być norma? Chlanie do nieprzytomności? Jazda samochodem po wypiciu kilku szklanek wódki? Kompletna utrata kontroli nad sobą? Robienie rzeczy, których człowiek się później wstydzi?

          Ja dziękuję za taką "normę", wolę soczek http://emots.yetihehe.com/1/drink.gif
          • baenzai Re: a co 09.11.20, 01:22
            Nadużywanie kawy prowadzi do wypłukiwania magnezu, bezsenności, problemów żołądkowych

            Nadużywanie słodyczy prowadzi do otyłości i problemów z uzębieniem

            Nadużywanie sportu prowadzi do skrajnego przemęczenia i kontuzji

            I tak dalej. Generalnie ze wszystkim można przesadzić.

            Ty sam wspinasz się po górach czyli w zasadzie ryzykujesz bardziej niż przeciętna osoba, która od czasu do czasu wypije parę kieliszków wina żeby się pobawić i zrelaksować (bo wyobraź sobie, że jednak większość ludzi po paru kieliszkach wina nie wsiada do auta ani nie traci kontroli nad sobą).
            • kevinjohnmalcolm Re: a co 09.11.20, 01:38
              Wiesz, ja nikogo nie zmuszam do wspinania. I nie ubliżam ludziom od idiotów czy świrów tylko dlatego że nie chodzą po górach.
              • baenzai Re: a co 09.11.20, 19:47
                Tak samo nikt ciebie nie zmusza do przebywania z ludźmi tracącymi kontrolę po alkoholu. wink
      • obrotowy jaaasne... 09.11.20, 20:49
        prawda_we_mgle napisała:

        Świętowanie za pomocą odurzania się alkoholem kojarzy mi się z prymitywizmem.


        jaaasne...

        mozna zrobic przeciez swietalny bigos (koniecznie wegetarianski na soi)

        zapalic swieczke i popic herbatka owocowa

        (bron Boze normalna, czarna - bo to tez uzywka)
    • samysliciel Re: a co 09.11.20, 00:32
      gwen75 napisał:

      > samysliciel napisał:
      >
      > > co byście oblewali?
      >
      > Ciekawy jest ten zwyczaj, że jak jest jakiś powód do radości to trzeba pić alko
      > hol wink

      ale ja pisząc o oblewaniu nie miałem nic konkretnego na myśli, można się oblać wodą, można się napić wody, soku, wegańskiego koktajlu, wolność wyboru
      • marcepanka313 Re: a co 09.11.20, 00:36
        Wszystko jest dla ludzi.... alkohol też, a ilość to rzecz umowna...
        Ważne żeby było z kim świętować....
    • marcepanka313 Re: a co 09.11.20, 00:33
      Zmiany, zmiany, zmiany.... wink
    • baenzai Re: a co 10.11.20, 01:11
      gwen75 napisał:

      > Oj chyba nie wiesz jak niektórzy potrafią namawiać, przekonywać, wyrzuty robić.
      > Dla niektórych wypicie z nimi jest wyznacznikiem tego, czy się ich akceptuje.
      > Nie napijesz się - jesteś podejrzany, może nawet jesteś wrogiem.
      > Osoba niepijąca jest jakby wyrzutem sumienia dla takich ludzi. "Nie pije, bo pe
      > wnie uważa, że picie jest złe i tak pewnie myśli o mnie. Może uważa mnie za pij
      > aka".

      Bo kto nie pije to konfident a konfidentów nikt nie lubi. smile

      Swoją drogą skoro alkohol aż tak was obrzydza a niemal każdy imprezowicz wręcz siłą wlewa wam go do gardła to czemu w ogóle chodzicie na imprezy gdzie serwują alko? Ok, z wesela bliższej rodziny raczej ciężko się urwać, ale chodzenie na grille, domówki czy posiadówy w knajpach nie jest przecież obowiązkowe.
      • kevinjohnmalcolm Re: a co 10.11.20, 02:38
        baenzai napisał:
        > chodzenie na grille, domówki czy posiadówy w knajpach nie jest przecież obowiązkowe.

        Rozumiem że według Ciebie niepijący powinni całe życie spędzić w domu i nigdzie nie wychodzić? A może by tak pijacy się odpierniczyli od niepijących? Niepijący nie mają problemu z tym że ktoś inny pije, to alkoholicy nie są w stanie znieść tego, że ktoś może nie być alkoholikiem.
        • tzn.aga Re: a co 10.11.20, 20:17
          Skoro według ciebie ludzie pijący alkohol to alkoholicy to logiczne żeby się z nimi nie zadawać.
          Jak mam takie zdanie, taką opinię o jakiś ludziach to się z nimi nie spotykam.
          Oj Kevin, lecisz po bandzie.
          Wrzucasz wszystkich nie-niepijących do jednego wora pt.: alkoholik, a potem z nimi imprezujesz i masz pretensje.
          Weź może idź imprezuj z nieakoholikami.
          Pogrążasz się.
          • tzn.aga Re: a co 10.11.20, 20:21
            A tak w ogóle to chętnie poszłabym też w jakieś inne używki tylko droga podania mi nie odpowiada a nikt nie chce mi upiec ciasteczek
            buuuuuuuuu chlip chlip
          • kevinjohnmalcolm Re: a co 10.11.20, 21:55
            tzn.aga napisała:
            > Skoro według ciebie ludzie pijący alkohol to alkoholicy to logiczne żeby się z
            > nimi nie zadawać.

            Jest problem - oni są wszędzie. Idę do znajomych na wieczorną pogadankę, przychodzą ich znajomi i w momencie w którym dowiadują się że nie zamierzam z nimi pić wstępuje w nich szatan, krzyczą, próbują mi wlewać wódkę do gardła. Jakakolwiek większa impreza to już katastrofa - "Co, ze mną się nie napijesz???". Praktycznie jakiekolwiek spotkanie towarzyskie jest w Polsce połączone z piciem alkoholu. Czy ludzie naprawdę mają tak zniszczone alkoholem mózgi, że nie widzą innego sposobu spędzania czasu? Mam siedzieć zamknięty w domu? Niepijące kobiety jeszcze nie mają źle, ale niepijący facet jest ufoludkiem, dziwolągiem, idiotą którego trzeba naprostować, żeby "znormalniał".



            > Wrzucasz wszystkich nie-niepijących do jednego wora pt.: alkoholik

            Jeżeli ktoś w żaden sposób nie potrafi zaakceptować faktu że inna osoba nie pije, to znaczy że jest alkoholikiem.



            > Weź może idź imprezuj z nieakoholikami.

            A gdzie oni imprezują? Poproszę namiary.
            • tzn.aga Re: a co 10.11.20, 22:04
              Wiesz, każdy namiary na impezowiczów z własnego worka łapie sam.
              Ja z tych pijących.
              Takie postawy usilnie namawiające, zmuszające do picia napotkałam ostatni raz w wieku nastoletnim.
              Piszesz tak jakby to były imprezy w Polsce a przecież nie ma cię tu zbyt często.
              Czy ty aby nie ulegasz stereotyp, że Polak to alkoholik?
              Ide po piwo big_grin
            • prawda_we_mgle Re: a co 10.11.20, 23:08
              kevinjohnmalcolm napisał:

              > Jest problem - oni są wszędzie. Idę do znajomych na wieczorną pogadankę, ... wstępuje w nich szatan, krzyczą, próbują mi wlewać wódkę do gardła.

              bosze, gdzie ty chodzisz? tongue_out big_grin. Toć nawet na moich metalowych imprezach nikt takich cyrków nie robi big_grin

              Jakakol
              > wiek większa impreza to już katastrofa - "Co, ze mną się nie napijesz???". Pra
              > ktycznie jakiekolwiek spotkanie towarzyskie jest w Polsce połączone z piciem al
              > koholu. Czy ludzie naprawdę mają tak zniszczone alkoholem mózgi, że nie widzą
              > innego sposobu spędzania czasu? Mam siedzieć zamknięty w domu? Niepijące kobi
              > ety jeszcze nie mają źle, ale niepijący facet jest ufoludkiem, dziwolągiem, idi
              > otą którego trzeba naprostować, żeby "znormalniał".

              Może tak było z 10 lat temu, ale teraz to już się bardzo zmieniło... serio smile
              Pokolenie naszych rodziców, jakieś doły społeczne - to tak... ale teraz, ludzie w naszym wieku i młodsi, na jakimś średnim poziomie - to już się tak nie zachowują.

              • kevinjohnmalcolm Re: a co 11.11.20, 19:39
                tzn.aga napisała:
                > Takie postawy usilnie namawiające, zmuszające do picia napotkałam ostatni raz w wieku nastoletnim.

                prawda_we_mgle napisała:
                > bosze, gdzie ty chodzisz? tongue_out big_grin. Toć nawet na moich metalowych imprezach nikt takich cyrków nie robi big_grin


                Koleżanki, zauważcie że jesteście kobietami. Tak jak napisałem - nikogo szczególnie nie dziwi niepijąca kobieta, natomiast niepijący facet (zwłaszcza słusznego wzrostu) powoduje, że ludzie dostają małpiego rozumu i MUSZĄ udowodnić mu że jednak lubi alkohol.
                • flirting.shadow Re: a co 11.11.20, 19:55
                  Na ilu imprezach w Polsce byles w ostatnich 2 latach?
                  Nie wiem skad masz takie doswiadczenia. Niepijacy faktycznie sa rzadkoscia, ale gdy mi sie tacy trafiali w gronie znajomych to konczylo sie co najwyzej pogadanka dlaczego.
                  • kevinjohnmalcolm Re: a co 11.11.20, 20:03
                    flirting.shadow napisał:
                    > Na ilu imprezach w Polsce byles w ostatnich 2 latach?

                    Ani jednej. Nie mieszkam w Polsce, ostatni raz imprezowałem w kraju na weselu kumpla 10 lat temu, skończyło się na tym, że w pewnym momencie wyszedłem i pojechałem do domu. Szkoda nerwów.
                    Byłem za to na różnych imprezach i spotkaniach towarzyskich organizowanych przez znajomych Polaków tutaj w Anglii i regularnie zdarzały się "przygody" z alkoholikami nie potrafiącymi zaakceptować faktu, że ktoś może nie być alkoholikiem.
                    • witrood Re: a co 11.11.20, 20:38
                      Sprawa asertywności. Ja piję bardzo mało, bo nie lubię alkoholu za zbytnio (chyba że zimne piwo w 30 stopniowy upał). Jak się w ostatnich latach bardziej wstawiłem, to właśnie za granicą (w grupie i sam chciałem. Alkohol był na szklanki, ale kaca nie miałem). W Polsce to ze 4 lata temu na spotkaniu z roboty po robocie - chciałem wyjść jak najszybciej i wlałem w siebie na raz dwa piwa i myślałem, że spadnę z wiaduktu przy moście Poniatowskiego. wink
                • tzn.aga Re: a co 11.11.20, 20:12
                  Ale ja piszę o sytuacjach dotyczących facetów a nie mnie.
                  Gdyż ja - jako szanujący się alkoholik - nie daję się długo namawiać.
                  • kevinjohnmalcolm Re: a co 11.11.20, 20:19
                    tzn.aga napisała:
                    > Gdyż ja - jako szanujący się alkoholik - nie daję się długo namawiać.

                    http://emots.yetihehe.com/2/hahaha.gif

                    Na zdrowie! http://emots.yetihehe.com/1/winko.gif
                • prawda_we_mgle Re: a co 12.11.20, 10:56
                  kevinjohnmalcolm napisał:

                  > Koleżanki, zauważcie że jesteście kobietami. Tak jak napisałem - nikogo szczeg
                  > ólnie nie dziwi niepijąca kobieta, natomiast niepijący facet (zwłaszcza słuszne
                  > go wzrostu) powoduje, że ludzie dostają małpiego rozumu i MUSZĄ udowodnić mu że
                  > jednak lubi alkohol.

                  Kev, ale ja nie piszę o sobie, tylko ogólnie o zachowaniach, których NIE-zaobserwowałam (także w stronę mężczyzn) smile. Naprawdę, w rockowych klubach (które niektórym jawią się jako sodoma i gomora) teraz siedzą sobie ludzie przy mineralnej, kulturalnie rozmawiają i nikt się do nich nie doczepia, ew. zapyta smile
                  • kevinjohnmalcolm Re: a co 12.11.20, 21:21
                    prawda_we_mgle napisała:
                    > w rockowych klubach /.../ teraz siedzą sobie ludzie przy mineralnej,
                    > kulturalnie rozmawiają i nikt się do nich nie doczepia, ew. zapyta smile

                    Ale piszemy o różnych miejscach. Ty piszesz o klubach, a ja o spotkaniach w gronie znajomych, albo o imprezach rodzinnych.
      • prawda_we_mgle Re: a co 10.11.20, 16:45
        baenzai napisał:

        > Swoją drogą skoro alkohol aż tak was obrzydza a niemal każdy imprezowicz wręcz
        > siłą wlewa wam go do gardła to czemu w ogóle chodzicie na imprezy gdzie serwują
        > alko? Ok, z wesela bliższej rodziny raczej ciężko się urwać, ale chodzenie na
        > grille, domówki czy posiadówy w knajpach nie jest przecież obowiązkowe.

        A dlaczego chęć spotkania przyjaciół, rodziny (chodzenie na grille, domówki czy posiadówy w knajpach)- jest w Twojej głowie nierozerwalnie związana z piciem alko? wink
        Ja chodzę na koncerty, siedzę z ludźmi w knajpach i czasem coś "wypiję", a czasem nie... Zmień myślenie wink
    • witrood Re: a co 13.11.20, 17:47
      Ooo..., podyplomówkę skończyłem. Poczta Polska dziś mi dyplom przyniosła. wink
    • witamina_b12 Re: a co 18.11.20, 00:11
      Tyle tego... Hmmm wink
      Najważniejsze zdrowie jednakoż.
    • searam Re: a co 18.11.20, 20:49
      Dobrze Dobrana D....smile
      Doprawdy..!
    • samysliciel Re: a co 19.11.20, 00:43
      coś się kończy, coś się zaczyna

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka