marekfk
01.06.08, 13:18
Proszę , poświęćcie chwilę na to by w spokoju przeczytać to co ........po
prostu ,przeczytajcie
ot , moje przemyślenia
Przeszło rok temu , wpisując w google hasło „samotni”- znalazłem tę stronę
, i osoby z podobnymi problemami .
Wypowiadałem się i ja . Odkrywałem różne spojrzenie na te same problemy , ba
,okazywało się że historie ludzkie bywają o wiele bardziej „pogmatwane „ niż
moja własna .Różni ludzie problemy(tematy)te same
Czy wtedy , pojawiając się na forum ,myślałem że znajdę kogoś, kto może
zawładnąć moim myślami?
Nie przeszło mi to nawet przez głowę / choć może nie do końca....
Zawsze , gdzieś tam w środku iskrzyła się taka nadzieja , jednak nie
rozdmuchiwana , tkwiła sobie
ani mniejsza ,ani większa....po prostu była
Tak już chyba jest ....w nieszczęściu szukamy innego , szczęśliwszego
„świata”........nadzieja ,
Czasem jest to jedyna obrona przed tym , by nie poddać się szarej , i w
naszym przekonaniu niesprawiedliwej rzeczywistości .
Powracając do wcześniejszego wątku....
Dzięki „samotni ....” poznałem wiele osób......myślę , raczej jestem
przekonany o tym, że tak ja , jak i Wy wszyscy macie prawo do szczęśliwszego
„jutra”.....
Nie myślałem jednak by spotkać się z kimś w realu...
Dlaczego?
Bo zdawałem sobie sprawę że zdjęcia , wymiana poglądów , myśli ,nie oddadzą
wszystkiego...
Bałem się odrzucenia , bo przeżywam je bardzo. Podświadomie również zaniżają
samoocenę.
Choć z drugiej strony znam swoją wartość.....jednak pewna zadra pozostaje i
już ...
No i jest jeszcze kwestia odległości- okazuje się , że jestem jedynym samotnym
z mojego regionu
Przynajmniej nikt inny nie ujawnił się - jak obserwuję , do tej pory.....
Poznawałem więc z odległych krańców Polski......czasem bliższych ( ...)
Niedawno jednak przyszedł taki czas........
Mogłem zobaczyć i poznać osobiście Kogoś, kogo znałem tylko ze zdjęć , rozmów
......
Bardzo się bałem , naprawdę bardzo.....okazało się to zupełnie niepotrzebne....
Świat choć ten sam , nie jest już tym samym światem....
Bo myśli krążą wokół jednej osoby...........
I zastanawiam się ,co dalej ?
Sami wiecie , jak szuka się pretekstów by choć przez chwilę ,mieć okazję do
wspólnego przebywania ze sobą . Jak zaczyna się tęsknić w chwili , gdy dopiero
żegnacie się ze sobą....
Jak często słyszy się , że „chodzili „ ze sobą np. Pół roku , gdy powzięli
taką a taką decyzję ....
Poznanie , akceptowanie , decyzje ........
Co jednak , gdy „znajomość” oddzielają setki kilometrów.....tęsknota o
wiele większa.....poznanie o wiele uboższe , bo nie można spotkać się ot tak
sobie ,dzisiaj , jutro.....
Ja wiem , są uczucia które potrafią zrobić wszystko......
Kiedyś wspominałem o przeznaczeniu , i mojej wierze że historia jest już
dla każdego z nas wytyczona...
Może więc , cała moja życiowa historia , z wcześniejszymi potknięciami ,
niepowodzeniami miała mnie „zaprowadzić właśnie tutaj , do chwili obecnej?
Wiele odwagi , zaufania do drugiej osoby oraz wspólnej mądrości życiowej
wymaga , by „czas” do którego dotarliśmy ,miał swój finał ......finał
szczęśliwy.....
ps .Jednak nie czuję się sam.....choć nie mam do kogo powiedzieć – "dzień
dobry".....
Nie widzę zaspanej i ziewającej buzi tego Kogoś.....
Smutek i radość ....tęsknota i nadzieja......odległość znaczy wiele , choć nie
znaczy nic..........
pozdrawiam Marek