Dodaj do ulubionych

Dlaczego jestes samotny/a?

22.12.08, 01:25
Witam.
Jestem nowy na tym forum i tak sobie je czytam. Wszedlem tutaj z ciekawosci a
zainspirowal mnie do tego fakt z mojej przeszlosci...

Otoz na poczatku liceum rozstalem sie z dziiewczyna, rozstanie jakich tysiace
dziennie, zadna rewelacja. Kilka tygodni pozniej wchodze na forum mojego
miasta, wchodze z nudow, akurat tego wieczoru nie mialem duzo do roboty. Widze
dziewczyne wolajaca na forum cos w stylu "zawsze mogliscie na mnie liczyc!
Teraz jak ja potrzebuje odrobiny wsparcia to milczycie!" itp itd. No to
zagadalem o co chodzi, co sie stalo i z checia jej wyslucham. Zaproponowala,
zebysmy sie spotkali w pewna sobote na 'zlocie internautow' z mojego miasta.
Zostalismy dobrymi znajomymi, na tym zlocie jednak poznalem pewna dziewczyne.
Zaczelismy regularnie do siebie dzwonic (ja wyjechalem do liceum z internatem
oddalonego o 500km od mojego miasta), potem sie spotykac jak tylko wracalem do
mojego roodzinnego maista na weekend. Po 5 latach zareczylismy sie. Po 6
latach postanowilem przerwac studia i wyjechac na studia do anglii, pojechala
ze mna. Jednak po wakacjach postanowila wrocic do swojej matki do polski.
Zdecydowala, ze nigdy nie zamieszka w anglii, ze musi byc blisko swojej matki.
Ja powiedzialem, ze nigdy nie wroce do polski, to byl poczatek konca naszego
zwiazku.
Teraz od 3 lat jestem sam. Kazdego ranka wstajac zastanawiam sie, po co?
Zastanawiam sie, dlaczego nie wrocilem wtedy do Polski. Od 3 lat zadaje sobie
te pytania. I wiecie co? Nie potrafie znalezc odpowiedzi! Poznaje ludzi
roznych naradowosci, z calego swiata, poznaje duzo wspanialych, inteligentnych
i madrych dziewczyn i ciagle czuje, ze juz znalazlem swoja polowke, ale
zmarnowalem szanse. Poprostu nie potrafie sie zakochac, nie potrafie poczuc
nic wiecej niz przyjazn i sympatie.
Myslac co to milosc, czasami wydaje mi sie, ze nie ma takiego czegos, jest
tylko gra feromonow, beznamietna chemia wplywajaca na reakcje w naszym mozgu.

Ciekawe, jak wy staliscie sie samotni...
Pozdrawiam.
Daniel.
Obserwuj wątek
    • kruz7 Re: Dlaczego jestes samotny/a? 22.12.08, 11:08
      Uczcuie miłości chyba już poznałeś. Chciałeś być często z kobietą, tęskniłeś za
      nią, a może to była tylko namiastka miłości? Według mnie trzeba uwierzyć, że
      istnieje miłość jako uczucie, którym my sami możemy kogoś odbarzyć i sami też
      zasługujemy na takie uczucie. Nie można poddawać się jak pisałem niedawno. Mnie
      też wiele razy opuściła nadzieja na uczucie szczęścia i ciepła od kobiety i
      przychodzi to w najmniej oczekiwanym momencie. Kiedyś napisałem coś takiego
      "wychodząc z domu musimy być otwarci na nowe znajomości". Sami przecież nie
      wiemy gdzie spotka nas szczęście. Nie ma super reguły na takie miejsce. Może to
      stać się wszędzie. Pisanie gdzie można poznać kogoś, uważam za pisanie bezcelowe.
      Ty siedzisz już w Anglii kilka lat Danielu i wiem z opowieści, że jest nam
      Polakom, bardzo ciężko poznać tam kobietę. Może kraj zamieszkania ma wpływ na
      to, że Jesteś ciągle sam tam? Nigdy nie byłem na Wyspach, więc ciężko mi coś
      konkretnie doradzić Tobie. W przyszłym roku planuję jeździć tam po towar, będę
      rozwijał działalność swojej firmy. Może wtedy coś lepiej będę mógł poradzić
      Tobie. Z drugiej strony może warto rozważyć zmianę miejsca zamieszkania?
      Postaraj się wyskoczyć gdzieś do innego miasta. Zmiana otoczenia może wpłynie
      pozytywnie na Ciebie i poznasz tam kogoś, kto spełni Twoje oczekiwania. Z
      własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że to przychodzi w najmniej oczekiwanym
      momencie. Sądzimy, że już do końca będziemy sami, załamujemy się, tracimy
      nadzieję a tu nagle wyłania się z bardzo ciasnej mgły. Jeśli nastawieni będziemy
      negatywnie do innych, bardzo nikła jest szansa na poznanie kogoś nowego. Szkoda,
      że wiele osób samotnych zapomina o tym.
      Życzę powodzenia i wytrwałości w poszukiwaniach.
    • dzemtruskawowy Re: Dlaczego jestes samotny/a? 26.12.08, 03:17
      ze strachu!
    • anirat Re: Dlaczego jestes samotny/a? 26.12.08, 11:28
      cześc Daniel smile
      Witam Kruz smile
      Jak stałam się samotna? Nie wiem, mam wrazenie, ze zawsze byłam, ale
      myslę, ze jak nic jest w tym sporo mojej winy smile Nawet ni chce mi
      sie tłumaczyc dlaczego. Jak patrze wstecz dzis mogłabym powiedziec,
      ze nigdy nikogo nie kochałam, choc moze było i inaczej. W życiu
      dokonałam wielu wyborów, a licho wie, czy dobrych. Jak mnie
      postrzegają inni.... jak kobiete przedsiębiorcza, samodzielna,
      uparcie dążącą do celu.... sukces smile))))
      Ostatnio zmieniam w swoim zyciu wiele, z nadzieja ze na lepsze. Moja
      koleżanka traktuje to jak kolejny etap mojego misternego planu....
      no nie do końca tak to jest, ale nawet teraz dzwigam głowe wysoko w
      nadzieje, ze decyzje są słuszne. Mówi do mnie- to przeciez Twój
      kolejny krok w dazeniu do celu, a ja jej na to, ze 2 lata temu
      załozylam, ze wydam sie za mąż za fanatastycznego faceta i nici sad
      Wiesz co mi powiedziała? Powiedziała, ze na pewno i tego dopne. A ja
      wiem, ze to najtrudniejsze wyzwanie w moim życiu. Ze temu wyzwaniu
      moge nie sprostac. Tak to jest,ze na to akurat nie mam mądrych.
      Coś co mnie przeraza, to to, ze gasnie mój zapał, ze kolejne porazki
      podcinają skrzydła , w końcu przejde na ulicy obok tego kogoś i nie
      podniose zwroku, zeby go zauwazyc.
      Tak to wygląda u mnie smile
      Nie smucmy się, wszędzie słońce świeci smile
      Wesołych swiąt smile
      • wers-alik Re: Dlaczego jestes samotny/a? 26.12.08, 14:27
        Kilkakrotnie rozwlekle o tym pisałem, więc teraz króciutko: poszukiwanie życiowego sukcesu opartego na związku z drugim człowiekiem jest pomysłem CAŁKOWICIE CHYBIONYM, nierealnym. Przedtem
        trzeba pogodzić się z sobą, zaakceptować siebie, swój wygląd, image,
        styl życia, dokonania, obraną drogę życiową itp.

        Bez tego kiszka z grochem i wodą sodową. Podcinanie skrzydeł i gałęzi, na której się siedzi.
        • dorti-one Re: Dlaczego jestes samotny/a? 26.12.08, 21:52
          nikt mnie nie lubi.... nikt mnie nie kocha...

          wers-alik napisał:
          trzeba pogodzić się z sobą, zaakceptować siebie, swój wygląd, image,
          > styl życia, dokonania, obraną drogę życiową itp.

          coś w tym chyba jest
          ja nie akceptuję siebie więc jak ktoś może zaakceptować mnie smile proste....
    • zawsze_soledad Re: Dlaczego jestes samotny/a? 26.12.08, 15:32
      Z wyboru (a może z braku wyboru?). Ale to nie tak do końca, nie chciałam nikogo,
      bo uważałam, że w związkach uczucia szybko gasną i pozostaje tylko
      przyzwyczajenie, czasem do tego dochodzi obowiązek bycia razem. Poza tym jakoś
      nie pojawiali się żadni chętni, więc uznałam, że tak ma być, w końcu też
      przysięgłam sobie, że NIGDY ...
      Ale człowiek nie krowa i zmienia poglądy, zaczęło mi się odmieniać, ostatecznie
      też zostałam "zwolniona z przysięgi". Powoli zaczęli się pojawiać jacyś
      mężczyźni, którzy byli w stanie mnie zauważyć. Uznałam w końcu, że nie jest ze
      mną źle skoro ktoś mi mówi, że jestem ładna - skrzydła rosną. Tyle mi wystarczy,
      jeszcze nie chcę niczego więcej, a "terapia" trwaaaa. I wiecie co jest
      najśmieszniejsze, że często na horyzoncie nikogo nie widać, a jak już się "Coś"
      pojawi, to dwóch na raz. Pozdrawiam, trzymajcie się.
    • lig-ia Re: Dlaczego jestes samotny/a? 26.12.08, 16:44
      Czytając Wasze historie, postanowiłam również podzielić się swoja. Być może
      będzie banalna w porównaniu do Waszych. A zatem trzy lata temu związałam się na
      stale z pewnym chłopakiem, dzieliło nas kilka km, jednak to nie stanowiło
      przeszkody, wkońcu miała to być „miłość” Wówczas poznałam również innego
      chłopaka M. Najpierw byliśmy dobrymi znajomymi, jednak ze zbiegiem dni
      przeradzało się to w cos więcej. Postanowiłam rozstać się z tamtym i zostałam z M.
      Było cudownie, dwa lata może to mały staż, jednak dał tak wiele, ze teraz gdy M.
      Zostawił mnie już jakieś 2miesiace temu nie potrafię normalnie funkcjonować, był
      okres pozornego polepszenia się mojego samopoczucia jednak chyba nadal Go kocham
      i nie umiem pogodzić się z obecną sytuacja. Okazało się, ze ma jakąś nowa, a tak
      poza tym to odnalazł nowe koleżanki w swoim towarzystwie, a ja nadal nie umiem
      zaakceptować tego. Boje się, ze to już zawsze będzie trwało, tak trudno
      odnaleźć się w świecie bez Niego... To głupie, ale ja nawet czasem śledzę jego
      „poczynania” np. na tym głupim portalu nasza-klasa, nie umiem uwolnić się od
      tego wszystkiego.

      Czy Wam też towarzyszy takie poczucie?
      Czujecie czy może przeżyliście coś podobnego?
      Paulina
      • gapuchna Re: Dlaczego jestes samotny/a? 26.12.08, 22:43
        Ligio - tak, znam. U mnie jest znacznie dłużej, dobrze ponad rok, a nie chce mi
        minąć. Ale trochę się uspokoiłam. Mniej już boli. Myślałam, ze po kilu
        miesiącach otworzę się na innych, zapomnę, zagłuszę. Jakoś się nie udaje. Jestem
        na tyle rozsądna, ze nikomu nie wchodzę w życie i go nie psuję sobą. Bo naprawdę
        nie mam nic do zaoferowania, nic prócz .... porównań. i myślę sobie, ze
        widocznie muszę wytrwać ten jakiś określony czas, takiego smutku, braku, aż mi
        minie. A uwierz, powoli odzyskuje siebie sprzed roku. Lubiłam siebie tamtą,
        radosną, wesołą i nieustannie uśmiechniętą. Chciałabym już być znów taką, ale
        jeszcze nie....
        • zakochanyenzo Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 00:26
          Ufff... Już myślałem że tylko ja tak mam... Mogę się podpisać pod tym co
          napisałaś wszystkimi odnóżami wink Pozdrawiam ciepło!
    • lisciu1 Re: Dlaczego jestes samotny/a? 26.12.08, 19:45
      A nie chciałeś spróbować jeszcze raz z tamtą, która wyjechała?

      Jestem sama i samotna w te święta.. Mamy kryzys. Zrozumiałam swoje błędy,
      przeprosiłam, walczyłam, ale do tanga trzeba dwojga. On jest już do mnie
      uprzedzony, mówi, że potrzebuje czasu. Widzi, że się staram ale w tej sprawie
      decyzja należy do niego. Niestety chyba niezauważył swoich błędów - gdyby je
      dostrzegł łatwiej byłoby nam się z powrotem odnaleźć. Zdaje się, że niemogę już
      nic zrobić, więc czekam... Wspaniale byłoby gdybyśmy patrzyli razem w tą samą
      stronę. Tymczasem to jego okropne nastawienie na "nie" stoi na drodze -
      niepotrafię sobie z tym poradzić. Co będzie dalej?
      Pozdrawiam...
    • salsa13 Re: Dlaczego jestes samotny/a? 26.12.08, 20:02
      bo nikt mnie nie kochasad
      • wers-alik Re: Dlaczego jestes samotny/a? 26.12.08, 22:26
        Salsusiu! A gdyby jakiś nieśmiały... Co Ty??? Podobno jest miasteczko
        w którym połowa (czyli 100 tys.) zabiegałoby o Twoje względy!!! Tylko
        jedź na Sylwestra... Real lepszy od biedronki.
        • salsa13 Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 14:34
          wers-alik napisał:

          > Salsusiu! A gdyby jakiś nieśmiały... Co Ty??? Podobno jest miasteczko
          > w którym połowa (czyli 100 tys.) zabiegałoby o Twoje względy!!! Tylko
          > jedź na Sylwestra... Real lepszy od biedronki.

          hmmm a gdzie to miasto?
          real, biedronka ja tam wolę auchansmile
          • wers-alik Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 14:45
            Salso z Miodem! Zasłuzyłaś na (delikatne) skarcenie. Nieuważnie czytasz kluja i gapuchnę. To oni mogą Cię zaprowadzić do krainy szczęśliwości.
            • salsa13 Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 18:58
              wers-alik napisał:

              > Salso z Miodem! Zasłuzyłaś na (delikatne) skarcenie. Nieuważnie czytasz kluja i
              > gapuchnę. To oni mogą Cię zaprowadzić do krainy szczęśliwości.

              oj najwyraźniej coś Ci się pokręciło i to Ty mało wnikliwie czytasz forumsmile
              A moja kraina szczęśliwości - nie będzie miała z nimi nic wspólnego...
    • drumla21 Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 00:25
      Witajcie Wszyscy!
      Ja właściwie też jestem nowa na tym forum; czytam je sobie z ciekawością od kilku miesiecy, ale jakoś nie mialam dotychczas potrzeby zabierania glosu (no może raz lub dwa...). A ten wątek jakoś bardziej mi się spodobał i pomyślałam, że też coś napiszę na ten temat.
      Ja jestem samotna, bo tak wyszło... Częściej wolę nazywać nazywać jednak ten stan jako brak partnera, po prostu. Samotność kojarzy mi się z całkowitym odizolowaniem od ludzi w ogóle lub od bliskich nam istot. Ja mam rodziców, brata, jego rodzinę, a przede wszystkim dziecko. Dzięki niemu nie mam poczucia osamotnienia i bardzo mnie to cieszy. Ale też często doświadczam innego rodzaju samotności - samotości wśród ludzi. Czuję ją teraz, gdy nie mam partnera, ale czułam ją równie często, jak go miałam. Chcę w ten sposób podkreślić, że partner nie ukoi nigdy tego poczucia samotności i należałoby znaleźć odpowiedź na pytanie: czego oczekujemy, czego chcemy od partnera...
      Ja myślę, że już (po wielu zawirowaniach losu) przestałam oczekiwać, że ktoś ukoi moją samotność. Pogodziłam się z nią. I wreszcie mogę z radością poczekać na Miłość... A wtedy zobczę jak to jest...

      Nie wiem, czy ktoś mnie zrozumiał, bo po świątecznych degustacjach win z różnych stron Świata mogę wyrażać się w sposób bełkotliwy, co nawet w pisnie może się odzwieciedlać. Wybaczcie. Pozdrawiam samotnych i osamotnionych i wszystkich, którzy nie mają partnerów.
    • moncherry Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 18:27
      Dlugo sie zastanawialam nad tym pytaniem. Bardzo dlugo. Teraz juz wiem. Jestem sama dlatego, ze nie spotkalam jeszcze takiego, z ktorym bym chciala byc. I nie sadze, ze jestem winna swej samotnosci. Niestety.
      • sorrento_8 Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 18:59
        pojedyńczość z niezgodny na przeciętność?
        Zastanawia mnie jak długo da się tak wytrzymać, jak długo można
        wierzyć, że ktoś taki z kim chciałoby się być istnieje i czeka
        właśnie na ciebie?
        Takie poświąteczne rozważania...
        • moncherry Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 19:05
          a czy jest jakis inny wybor oprocz czekania? Ja innego nie widze...
          • sorrento_8 Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 19:16
            Ja też nie widzę innego.
            Ale z drugiej strony tych dni, które mijają nie zwróci nam nikt.
            Nie proponowano Ci nigdy innych wyborów? Pewnie tak, pewnie nie raz.
            • moncherry Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 19:55
              Jezeli i tak, to pewnie ich nie zauwazylam
    • amarylis8 Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 18:57
      Bardzo długo byłam samotna w związku(lata świetlne)
      i teraz nawet gdy kogoś poznałam to i tak to zawaliłam
      bo jestem zimna jak góra lodu, nawet gadać z facetami muszę uczyć się od
      nowa...Siedzę sama przed monitorem i wiem dzięki Wam że przynajmniej w tej
      samotności nie jestem sama.
    • robert_marsh Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 19:13
      Dlaczego samotny? W moim przypadku odpowiedź jest prosta: jestem wybitnie
      nieatrakcyjny dla płci przeciwnej.
      • malgosia.k75 Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 19:27
        Co oznacza wybitnie nieatrakcyjny?
        to ciekawe, bo nigdy takiego nie spotkałam...
        • robert_marsh Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 19:52
          Nieatrakcyjny znaczy brzydki. Zaprzeczenie przystojnego faceta. Wizualnie
          niemęski. I tak dalej. Facet na którego kobiety w ogóle uwagi nie zwracają,
          całkowicie go ignorując.
          • salsa13 Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 19:59
            w każdym brzydalu zawsze jest jakieś piękno
            wystarczy tylko je dostrzecsmile
            • wers-alik Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 20:06
              Nie ukrywaj dłużej - już dostrzegłaś? Czy jeszcze mam szanse?
              • salsa13 Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 20:09
                nie znam Cię

                a dla mnie wygląd mało istotny jest, cenię inne wartości zdecydowanie bardziej...
                • wers-alik Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 20:25
                  Powiedz tylko słowo jakie to wartości, to pobiegnę do sklepu, żeby dokupić!
                  • salsa13 Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 20:30
                    wartości ma się w sobie
                    ich nie można kupić...
                    • czarodziejka_z_oz Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 20:39
                      Jednym się udało i spotkali swoją druga połowę, a inni... wciąż szukają.
                    • wers-alik Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 20:46
                      No, przestań mnie dręczyć! Rozebrałem się do rosołu, nawet wziąłem nóż, żeby w sobie poszukać i ciągle czekam na instrukcje! Pomożesz?
                      • salsa13 Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 20:54
                        Instrukcjasmile


                        1. pukać w jajko.
                        2. pompować budyń,
                        3. blaszczyć pytonga,
                        4. pucować torpedę,
                        5. czochrać predatora,
                        6. czesać pafnucego,
                        7. młócić capa,
                        8. jechać jasia,
                        9. marszczyć freda,
                        10. bić wacława,
                        11. trzepać prącie,
                        12. smyrać gwoździa,
                        13. śmigać wala,
                        14. pstrykać pytę,
                        15. pienić rurę,
                        16. muskać pieniek,
                        17. drapać konara,
                        18. fałdować mutona,
                        19. męczyć pałę,
                        20. fasować szwunga,
                        21. tasować dżordża,
                        22. strugać rysia,
                        23. obierać parówkę,
                        24. trząchać kapcia,
                        25. brechtać serdla,
                        26. siekać wafla,
                        27. rąbać szkapę,
                        28. nękać jaszczura,
                        29. szlifować stalagmit,
                        30. strobilizować tasiemca,
                        31. ćwiczyć młodego,
                        32. musztrować jungsa,
                        33. heblować belę,
                        34. ciągać strzałę,
                        35. klepać banana,
                        36. ciskać kałasza,
                        37. stukać faję,
                        38. stroszyć bobra,
                        39. patroszyć śledzia,
                        40. gładzic węgorza,
                        41. drążnic byka,
                        42. iskać fistaszka,
                        43. łupać orzeszka,
                        44. łuskać kaczana,
                        45. polerować kolbę,
                        46. woskować lufę,
                        47. trenować wyciora,
                        48. kręcić tuleje,
                        49. oprawiać gnata,
                        50. dusić flaka,
                        51. studzić pręta,
                        52. grzać muła,
                        53. rypać źrebaka,
                        54. ryrać dzidę,
                        55. frezować trzonka,
                        56. pukać ćwieka,
                        57. plumkać wajchę,
                        58. kulać bobsona,
                        59. robić buta,
                        60. niańczyć smerfusia,
                        61. imać drąga,
                        62. wbijać smyka,
                        63. ciosać pala,
                        64. chapać organa,
                        65. wyrzymać pisiora,
                        66. gruchać frędzla,
                        67. dobruchać kata,
                        68. szturchać smoka,
                        69. błogosławić plebana,
                        70. stroić fleta,
                        71. cykać świerszcza,
                        72. rąbać kłodę,
                        73. podkręcać knota,
                        74. cyklinować klepkę,
                        75. cucić kapucyna,
                        76. szkolić majstra,
                        77. falować ogóra,
                        78. gnębić karminadla,
                        79. bzykać trzmiela,
                        80. klepać rynnę,
                        81. pędzić kaktusa,
                        82. urwać sopla,
                        83. targać wihajstra,
                        84. straszyć węża,
                        85. karcić prezesa,
                        86. tuczyć ephraima,
                        87. ciumkać bigosa,
                        88. karczować foresta,
                        89. toczyć majoneza,
                        90. szorować zbroje,
                        91. ubijać schaba,
                        92. tłoczyć galaretę,
                        93. ścinać tłoka,
                        94. pitrasić minoga,
                        95. czarować różdżkę,
                        96. łypać kłosa,
                        97. prężyć strunę,
                        98. walić konia,
                        99. skakać małysza,
                        100. pierdolnąć gołębia.
                        101. walić gruszkę.
                        102. zabijać koguta.
                        103. walić Niemca po hełmie
                        • salsa13 Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 20:56
                          sorki wkleiła się innasmile o cholerkasmile))
                          • gapuchna Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 21:01
                            Salsa!!!!!!!!!!!!!
                            smile
                            • salsa13 Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 21:11
                              wstydzę się bardzo!!!
                              jestem złą dziewczynkąsad
                              ale to na serio pomyłka, choć przyznaję w tej instrukcji punkt 100 jest moim
                              ulubionymsmile
                            • wers-alik Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 21:12
                              Naprawdę nie wiem jak Ci się odwdzięczyć!? Mam pewną (byłą) znajomą,
                              która robi doktorat. Myślę, że skorzysta!!!!!!!!!!!
                              • salsa13 Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 21:13
                                zawsze do usługsmile
                              • wers-alik Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 21:15
                                Nie jest wykluczone, że nawet rozwinie temat w drugą stronę!!!!!!!!
                                • wers-alik Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 21:23
                                  Trochę jestem zawiedziony, bo liczyłem na instrukcje dotyczące wnętrza! Ale od czegoś trzeba zacząć. Można od... kluja.
                                  • wers-alik Re: Dlaczego jestes samotny/a? 27.12.08, 21:44
                                    Ups. Przepraszam za literówkę. Przecież nie kluja.
          • malgosia.k75 Re: Dlaczego jestes samotny/a? 29.12.08, 22:26
            Nie ma takich mężczyzn... może są mniej i bardziej przystojni, ale nie istnieją
            brzydcy... a prawdziwa piękność i tak ukryta jest w sercu...
            Pozdrawiam serdecznie
    • muress czemu ja jeszcze nie spie? 29.12.08, 02:40
      moze rowniez dlatego, ze odpowiadam sobie na rozne pytania.

      Moja samotnosc, hmm, kiedys była, pod jej znakiem było dziecinstwo.
      Potem mnie porzuciła na jakieś 10-15 lat. W miedzyczasie było
      dorastanie, liceum, studia, miłości i miłostki szczęśliwe i nie. Aż
      do tej ostatniej, najszczęśliwszej i najpełniejszej, z którą nie
      wyobrazałam sobie jednak życia. Rzuciłam go, wybrałam innego,
      którego nie kochałam, ale za którego wyszłam - i tak zaczęła się
      moja samotnosc, która już mnie opuscić nie chce... od wielu lat smile
      O tyle najtrudniejsza, bo w rodzinie, bez żadnej już nadziei na
      zmianę.

      A w tym roku rozliczałam przeszłość, również w stosunku do tego,
      którego rzuciłam, po wielu latach ponowny kontakt - ale też już się
      skończył. Hmm, jeszcze za świeże to, zeby pisać i móc ocenić, jakie
      to miało skutki, dobre czy złe. Ale samotność jest nadal, choć
      czuję, ze tę zagubioną kiedyś w nim część serca odzyskałam. Teraz
      jest spokojniejsze i bardziej kompletne, choć wcale nie mniej
      samotne. I oczywiscie to rozliczenie ani łatwe, ani przyjemne, ani
      bezbolesne nie było - wręcz przeciwnie...

      Często myślę, ze są ludzie "zarażeni" wirusem samotności, nosiciele.
      Nie czytałam tej książki "Wirus samotności" Kuczoka, stoi od dawna
      na półce, nie wiem więc, czy jest o tym - ale jej tytuł wymyśliłam
      na własny użytek już dawno: nie wiem czy to wada charakteru,
      wychowania czy czegoś innego WE MNIE, ale są ludzie - i ja do nich z
      pewnością należę - których samotność szczególnie lubi. Czy ja lubię
      ją? No nie mogę jej polubić, mogę tylko bardziej lub mniej
      akceptować, że jest jak jest. Pewnie nawet w jakimś stopniu
      odpowiada moim potrzebom lub predyspozycjom, skoro tak mi
      towarzyszy, choć przecież marzę o tym, zeby samotną nie być.

      Niestety, nie potrafię Ci nic poradzić. Musiałabym znaleźć najpierw
      radę dla siebie. Ale jakbyś znalazł tę wiedzę, jak NIE BYĆ samotnym -
      to podziel się, ok? smile
      • wers-alik Re: czemu ja jeszcze nie spie? 29.12.08, 03:41
        No spójrzcie tylko: kolejna ofiara losu??? Z daleka pachnie dobrymi perfumami i erudycją. A na męża wybrała faceta niekochanego. Więcej!
        Zrezygnowała z miłości "najszczęśliwszej i najpełniejszej". A teraz
        pisze o... samotności! Zalatuje mi paranoją, albo jestem debilem nie
        będącym w stanie tego pojąć. smile
        • salsa13 Wers???? 29.12.08, 09:52
          wers-alik napisał:

          > No spójrzcie tylko: kolejna ofiara losu??? Z daleka pachnie dobrymi perfumami i
          > erudycją. A na męża wybrała faceta niekochanego. Więcej!
          > Zrezygnowała z miłości "najszczęśliwszej i najpełniejszej". A teraz
          > pisze o... samotności! Zalatuje mi paranoją, albo jestem debilem nie
          > będącym w stanie tego pojąć. smile

          Znowu zaczynasz swoje szopki wyczyniać?
          Naprawdę aż tak bardzo sprawia Ci radość obrażanie innych?
          Jeśli to Twoja jedyna radość w życiu - to skup się na mniesmile
          Mogę robić za dziewczynkę do biciasmile
          • zakochanyenzo Re: Wers???? 29.12.08, 10:22
            Salsa nie przesadzaj! Znam taki przypadek dziewczyny może i pachnącej perfumami
            ale na pewno nie erudycją, której należałyby się "słowa wyjaśnienia" wers-alika
            wink Jednak podobna postawa nie jest tylko domeną kobiet. Jestem ciekaw jak się
            czują partnerzy takich osób? To rzeczywiście musi być paranoja...
            • salsa13 Re: Wers???? 29.12.08, 10:33
              zakochanyenzo napisał:

              > Salsa nie przesadzaj! Znam taki przypadek dziewczyny może i pachnącej perfumami
              > ale na pewno nie erudycją, której należałyby się "słowa wyjaśnienia" wers-alika
              > wink Jednak podobna postawa nie jest tylko domeną kobiet. Jestem ciekaw jak się
              > czują partnerzy takich osób? To rzeczywiście musi być paranoja...

              nie przesadzam ale jakoś tak wkurza mnie nazywanie kogoś ofiarą losu...
              znam różne dziwne przypadki w życiu niestety...
            • muress jak się czują? Raz lepiej, raz gorzej, z tego co 29.12.08, 10:46
              widzę.

              Ale bez złudzeń, przynajmniej mój mąż nie jest niewinną ofiarą
              podłej intrygantki. Nie oszukiwałam go, nie wciągałam na siłę w
              związek, przeciwnie - pokazywałam się z jak najgorszej strony. A
              wychodząc za mąż robiłam to z przekonaniem, ze jednak się uda, nie
              była to taka miłość, jaka być powinna, ale nie jest też tak, ze nic
              nie czułam. On? Śmiem twierdzić, ze pewnie podobnie. Wart Pac
              pałaca wink (albo pajaca, możesz sobie dowolnie to nazwać).

              A teraz jesteśmy stosunkowo dobrym małżestwem, wieloletnim,
              lojalnym, nawet się lubimy i szanujemy. A że jest samotność? No jest
              i życzę, zebyś tej paranoi nie musiał rozumieć.
          • wers-alik Re: Wers???? 29.12.08, 11:04
            Salso przenajświętsza! To tragiczne nieporozumienie. Przeczytałaś dwa
            słowa "ofiara losu", nie dostrzegłaś WAŻNYCH znaków zapytania i na tym zakończyłaś lekturę mojego postu. Co wystarczyło Ci do wkurzenia się. Trochę przymało. Nie dostrzegłaś słów NAJWYŻSZEGO uznania zawartych w określeniu "perfum i ERUDYCJI". Nie zobaczyłaś, że posądzam siebie o debilstwo. W sumie walnęłaś jak gołąb na parapet.

            Używam często języka (dość) barwnego, różniącego się od sztampowego
            "będzie dobrze". Bywa, że staje się to powodem quid pro quo. Tak, jak
            i tym razem.

            Zasmuciłaś mnie tym atakiem. Nieuzasadnionym.
            • salsa13 Re: Wers???? 29.12.08, 14:45
              wers-alik napisał:

              > Salso przenajświętsza! To tragiczne nieporozumienie. Przeczytałaś dwa
              > słowa "ofiara losu", nie dostrzegłaś WAŻNYCH znaków zapytania i na tym zakończy
              > łaś lekturę mojego postu. Co wystarczyło Ci do wkurzenia się. Trochę przymało.
              > Nie dostrzegłaś słów NAJWYŻSZEGO uznania zawartych w określeniu "perfum i ERUDY
              > CJI". Nie zobaczyłaś, że posądzam siebie o debilstwo. W sumie walnęłaś jak gołą
              > b na parapet.
              >
              > Używam często języka (dość) barwnego, różniącego się od sztampowego
              > "będzie dobrze". Bywa, że staje się to powodem quid pro quo. Tak, jak
              > i tym razem.
              >
              > Zasmuciłaś mnie tym atakiem. Nieuzasadnionym.

              wiesz ja debilem jestem
              więc najwyższa pora zmykać na koniec świata...
              pozdrawiam i aaaa dużo uśmiechów w Nowym Rokusmile
              • wers-alik Re: Wers???? 29.12.08, 15:39
                Znów mnie zmartwiłaś. Tym razem nadmiarem auyokrytycyzmu. Nie zmykaj.
                Na żaden koniec.
        • muress a czy ja piszę, że ofiara losu? 29.12.08, 10:39
          raczej siebie samej, swoich decyzji. Nie użalam się, nikogo o
          współczucie nie proszę, stwierdzam, że jest jak jest. I nawet nie
          wiem, czy gdyby mi przyszło życ jeszcze raz, to nie popełniłabym
          swoich błędów - pewnie bym popełniła, bo człowiek jest zawsze mądry
          po fakcie, a nie przed.

          (acha dla ścisłości - nie żałuję, ze kogoś tam rzuciłam, żałuję, że
          się związałam ze złą motywacją. Gdybym tego nie zrobiła, może
          byłabym równie samotna, ale jednak inaczej)

          No i co z tego, że erudycja i perfumy (tak to wygląda?)? Kogoś mam
          udawać, komuś się podlizywać, żeby sympatyczniejsza się wydać. Nie
          próbuję się komukolwiek podobać smile

          A jeśli nie możesz pojąć, że można zrezygnować z miłości a potem być
          samotnym to ... może rzeczywiście coś z tym myśleniem na bakier?
          (chciałeś sprowokować to bardzo proszę smile) Jaka w tym paranoja? Po
          prostu tak się zdarza.

          Lepiej się ucz na cudzych błędach niż na swoich smile Czego Ci życzę z
          perspektywy osoby popełniającej błędy i solidnie za to płacącej.
          • wers-alik Re: a czy ja piszę, że ofiara losu? 29.12.08, 11:37
            Et tu Brute, contra me? Dopiero teraz dałaś mi asumpt do atakowania.
            Np. powątpiewając w zdrowie mojego umysłu. A rzeczywistość jest taka,
            że rozumiem Cię być może bardziej, niż Ty samą siebie. Twój post mógłbym skwitować inaczej, uzywając słów powszechnie uznawanych na tym forum za jedynie słuszne i adekwatne: np. "jesteś bidula ale nie martw się, czas goi rany, wszystko się ułoży i będziesz jeszcze w pełni szczęśliwa..."

            W pełni to chyba nie będziesz nigdy. Twoim przeznaczeniem jest takie
            w miarę uładzone stadło jakich wiele, bardzo wiele. Czasami zrodzi się w Tobie odruch buntu - jak teraz - jednak potrafisz go stłumić.
            Jak wtedy, gdy "kogoś tam rzuciłaś".

            Na zakończenie: zaręczam, że ani przez chwilę nie zamierzałem Cię obrazić. I nie zamierzam. Pewnie nie przepadasz za wyrazami współczucia, które mi się cisną, więc zaniecham. Pozdrawiam.
            • muress eee Cezarze noża w plecy (bądź pod zebro-jak to 30.12.08, 00:11
              tam było? nie pamietam) nie będę Ci wbijać smile

              faktycznie, co do współczucia mam mocno mieszane uczucia wink

              nie obrażam się, no skąd smile Wpadłam tutaj znienacka i na chwilę, w
              ten jeden wątek, bo mnie pytanie przyciągnęło, czasem (rzadko)
              zaglądam na to forum, kiedyś (dawno) jakiś post popełniłam czy
              kilka - nie pamietam nawet, nie wiem, kim jesteście, nie znam
              Waszych wypowiedzi i myśli - za wcześnie na ocenianie. Ale ja z tych
              nieagresywnych raczej i jak mi ktoś dokucza to najpierw się bardzo
              dziwię, potem tłumaczę, żartuję, a obrażam dopiero na koniec wink (no
              dobrze, żartuję, ale to przecież sieć i forum, nie ma co być
              śmiertelnie poważnym tak od razu i ciągle, prawda? Nawet jak sie
              pisze o niewesołych rzeczach)

              Mówisz, ze nie będę w pełni szczęśliwa? Może nie, pewnie nie... Nie
              zastanawiam się nad tym, nic to nie da. Muszę brać życie takie jakie
              jest, czasem coś tam do ziemi przyciśnie, ale trzeba się otrząsnać i
              iść dalej. I uśmiechać się, śmiać się trzeba, o! smile
              • wers-alik Re: eee Cezarze noża w plecy (bądź pod zebro-jak 30.12.08, 02:15
                Napisałem do ciebie długi post i mi zżarło. Zły jestem. Więc krócej:

                chciałbym usiąść z Tobą na przeciwległych końcach dlugiego stołu i
                pijąc dobry alkohol (np. CHIVAS REGAL) słuchać Twoich opowieści.
                O radościach i smutkach, o euforii i przygnębieniu, o śmiechu i płaczu, rozkoszy i bólu, raju i piekle, małmazji i cykucie, marazmie
                i uniesieniach, żartach i sardonizmie, życiu i śmierci...

                A potem, już nad ranem, pójść na długi spacer, na którym pokazałbym Ci, że sikorki lubią słoninkę, a gawrony zwykły chleb, że pozbawione
                liści gałęzie tęsknią do wiosny, a smagane wiatrem i deszczem kamienie zastygły w oczekiwaniu lepszych czasów, że młode pary w parkowych alejkach przystają czasami i pocałunkami przekazują sobie
                przysięgi o cudownej przyszłości, która ich czeka...

                To wszystko zdarzyłoby się gdybyś była kimś innym , niż muress.
                • muress gdybym była kimś innym 30.12.08, 20:55
                  to może byś nie chciał usiąść ze mną przy stole? wink

                  Nie zdarzyłoby się Wers-aliku, bo nie piję chivasa, prawie wyłącznie
                  wino, najchętniej czerwone, wytrawne. Może być pinotage z
                  Południowej Afryki (pasuje do tych perfum i erudycji? wink)

                  Poza tym 99% moich rozmów z ludzmi w realu to bardzo konkretne i
                  rzeczowe rozmowy, zgoła o czymś innym niż o śmiechu i płaczu.
                  Własciwie o płaczu może trochę - bo o problemach najczęściej z
                  ludzmi rozmawiam. Ich problemach. Moze łez mi nie pokazują, ale
                  problemy owszem.

                  Raczej byś mi więc Wers-aliku opowiedział o niektórych swoich
                  problemach, zmuszony okolicznościami, a ja bym Ci odpowiedziała
                  rzeczowo i konkretnie. I nie myślałbyś wtedy o sikorkach. Jeśli byś
                  się znalazł w tej 99% przytłaczającej większości. Dla wyjątkowych
                  osób (o, np. dla zaprzyjaźnionego doktora, który leczy moje dzieci)
                  zaparzam na taką okoliczność herbatę.

                  Ale zdarza mi się, a raczej zdarzało, pisać o wiewiórkach, śniegu,
                  muzyce, kolorach i smakach nocy, lampce błyszczącej na kieliszku
                  wina, tęsknotach, marzeniach i radościach - ale tylko pisać, nie
                  rozmawiam o tym. Tę część mojego świata pokazuję w pisaniu,
                  własciwie pokazywałam bo to też przeszłość, ale owszem, zdarza się i
                  teraz, choć rzadko - w listach do przyjaciela.

                  Bo na szczęście jest jeszcze przyjaźń, która bardzo pomaga, gdy
                  rzeczywistość przygniata. I w przyjazni mogę być sobą - bez względu
                  na nick czy imię, jakim się podpisuję smile

                  Pozdrawiam
                  • wers-alik Jeśli byłabyś nijaka 30.12.08, 23:42
                    nie odezwałbym się do Ciebie. Upodobanie trunków jest pewnie nie ostatnią kwestią, która nas różni. Choć pochwalam Twój gust. Jesteś
                    psychologiem, psychoterapeutką?

                    Opowiedziałbym o swoich problemach ZMUSZONY OKOLICZNOŚCIAMI??? Nikt
                    do niczego mnie nie zmusi. Okoliczności też. Chyba, że zaparzyłabyś dla mnie herbatę - jak dla wyjątkowej osoby.

                    Operujesz przepięknym językiem. Nieskazitelnie poprawnym. Po mistrzowsku ukrywającym treść, sedno. Choć częściowo do rozszyfrowania, mimo enigmatyczności. Czytam Cię jak Agatę Christi, choć nie przepadam za nią.

                    Szkoda, że nie jestem przyjacielem, do którego pisujesz. Z rozkoszą
                    poczytałbym, cokolwiek byś napisała. Ale wydaje mi się, że pozostanie
                    to w sferze marzeń.

                    Szkoda, Muress. Ukłony.
                  • muress a tam, naplotłam 30.12.08, 23:43
                    to tylko część tego, co pomyślałam po Twoim poście. Pozostała część
                    znacznie prostsza i zupełnie pozbawiona "perfum".
                    • muress ups,symultanicznie zdaje się, nam się napisało :-) 30.12.08, 23:48
                      poprzedni post nie był w każdym razie odpowiedzią na to, co
                      napisałeś, to było post scriptum do mojego.

                      Coś miałam jeszcze dodać, ale przeczytałam Twój kolejny post i mnie
                      to wytrąciło z rytmu.

                      Acha, już wiem: na szczęscie na świecie jest wiele osób, z którymi
                      chciałoby się rozmawiać. Choć faktycznie czasem ciężko je wyszukać,
                      ale są.
                      • wers-alik Re: ups,symultanicznie zdaje się, nam się napisał 30.12.08, 23:54
                        Dlaczego drażnisz się ze mną? Czym Cię wytrąciłem? DODAJ TO, CO MIAŁAŚ W ZANADRZU!
                    • wers-alik Re: a tam, naplotłam 30.12.08, 23:49
                      Przypuszczam, że napisałaś to przed przeczytaniem mojej odpowiedzi?
                      NIE, NIE NAPLOTŁAŚ!!!
                      • muress teraz się już rozesmiałam 31.12.08, 00:04
                        ciekawy sposób prowadzenia rozmowy, tylko zdaje sie mówimy
                        jednocześnie big_grin

                        Dziękuję, pisanie to część mojego zawodu (nie jestem psychologiem
                        ani psychoterapeutą, ale nie będę się publicznie spowiadać z tego,
                        co robię zawodowo), poza tym pisałam czasem dla przyjemności, więc
                        operowanie słowem mi łatwo przychodzi, choć bardzo często mam
                        poczucie niedosytu, ze ciągle nie to napisałam, co naprawdę chcialam
                        powiedzieć. Agaty Chrisie coś tam czytalam ale to nie jest ten typ
                        literatury, który by mnie wciągał, nie pamiętam jej ksiażek, więc
                        nie mogę się porównać.

                        Przyjaźń, pisanie nawet, wymaga otwarcia. Ja... nie wiem, czy
                        potrafię tak. Na wszystko potrzeba czasu.
                        • wers-alik Re: teraz się już rozesmiałam 31.12.08, 00:31
                          Mówienie równoczesne jest mało ciekawe. Moze nawet faux pas. Choć to przypadek, przepraszam.

                          Jestes dostatecznie rozgarnięta, aby skonstatować, że bez otwartości
                          można pogadać o pogodzie. Jeśli nie potrafisz, nie chcesz(?) inaczej,
                          to kiepsko wróży rozwojowi dyskursu. Ośmielę się zaproponować przejście na priv. Mam pocztę gazetową - na początek. Ja także nie
                          mam ochoty upubliczniać info o sobie. Więc może...?
                        • wers-alik Re: teraz się już rozesmiałam 31.12.08, 23:55
                          ŻAL, że zmilkłaś. Za chwilę skończy się stary rok. Wszystkiego najlepszego, Muress.
                          • muress nie zdażyłam 01.01.09, 03:45
                            w starym roku. W nocy jednak sypiam, staram się, bo niespanie nie
                            pomaga, więc wyganiam sie sama spać) a ostatni dzień roku był
                            zabiegany. Teraz wrocilam z sylwestrowych szalenstw (nazwijmy to i
                            tak) i absolutnie nie w formie do pisania (sprawdzam dwa razy, czy
                            literek nie zmieniam na klawiaturze). Wers-aliku i wszyscy samotni -
                            dobrego roku Wam życzę.
                            A teraz muszę iść spać, bo .. do niczego innego się nie nadaję. Po
                            prostu.
                            Grrr, gorzkie to żegnanie starego roku było też. Ale się nie
                            roztkliwiać nad tym, nie ma co. Dobranoc
                            • wers-alik Re: nie zdażyłam 01.01.09, 14:48
                              Wyspałaś się wreszcie? Bo jakoś... pusto bez Ciebie. "Gorzkie to żegnanie (...) było też"?

                              Nie wyjdę z tego pokoju, dopóki nie znajdę idei! - trawestując Mrożka.
                              • muress napisalam tyle, ile moglam dzisiaj 02.01.09, 00:07
                                prosze o potwierdzenie, ze doszło.

                                Gorzkie, bo to był rok rozliczeń, które nie były radosne - tym samym
                                mimowolne podsumowanie, ktore się w takich sytuacjach pojawia, też
                                nie mogło być radosne. Plus inne nieprzyjemnosci.

                                Ale poza tym jak się uprę, to się zawsze dobrze bawię - co robiłam i
                                tym razem, na przekór wszelkim molom, które uparcie podgryzały. Nie
                                będą mole pluć..tfu.. psuć ..oj, muszę jednak iść spać wink
      • gapuchna Muress 29.12.08, 13:26
        Jeśli możesz i chcesz - to pisz więcej i częściej. Dobrze jest ciebie poczytać smile))
        • muress dzięki :-) n/t 30.12.08, 00:17
    • pola782 Re: Dlaczego jestes samotny/a? 29.12.08, 09:40
      Nie wiem a gdybym wiedziała to starałabym sie coś zmienić i pewnie
      nie byłabym sama.
    • menn69 Re: Dlaczego jestes samotny/a? 30.12.08, 21:07
      Pogoń za sukcesem zniszczyła mój związek. Teraz pozostali mi tylko kumple i
      sukces. Panna wyrwała innego. A mnie nie kuszą knajpkowe uciechy i swawole, to
      są tylko krótkotrwałe chwile "szczęścia".
      • katarzynka.30 Re: Dlaczego jestes samotny/a? 30.12.08, 22:06
        ponieważ...za bardzo kochałam, zagłaskałam kotka na tzw. śmierć
      • mariaeva Re: Dlaczego jestes samotny/a? 03.01.09, 12:56
        dokladnie - chwilowe szczescia
        ... sad
        • marek_238 Re: Dlaczego jestes samotny/a? 03.01.09, 13:29
          bo tak chcial los i przeznaczenie.
          • mariaeva Re: Dlaczego jestes samotny/a? 03.01.09, 13:40
            a ludzie gdzie w tym wsystkim?
    • harry_p_otem Re: Dlaczego jestes samotny/a? 03.01.09, 02:18
      Jestem - tz. zyje jako singiel bo tak chce. To proste!
      Gdy zechce byc z dziewczyna w dzien czy wieczorem czy nawet w nocy -
      nic trudnego! Zawsze moge - ale, po podaniu Jej "jajecznicy na
      boczku" do lozka rano i gdy Ona wezmie shower i nadal ociaga sie z
      pojsciem do siebie - to, ide do szafy i wyciagam moj ogromny
      nesseser w ktory pakuje koszule, gacie i wiecej odziezy - by
      zrozumiala (jesli inteligetna) ze czas pojsc sobie i poprosic bym
      wezwal taxi...

      Tak lubie i... inaczej zyc nie zamierzam.
    • mariaeva Re: Dlaczego jestes samotny/a? 03.01.09, 12:44
      bo sie kiedys idiotycznie zakochalam


      a tak powaznie?
      pewnei dlatego ze nie spotkalam tej swojej poliwki ktora po prostu
      PASUJE
      nie bedzie wtedy gierek
      udawania klamstw i aktorstwa ani zadnych manipulacji

      ja chce zyc po prostu normalnie z kims kto jest soba i potrafi
      kochac tak po prostu
      za to ze ktos jest a nieza to ze ma byc jakis tam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka