constelacja Re: chce 06.01.09, 14:10 no nie mogę się oprzeć ja constelacja mogę Ci sypnąć kilka gwaiazdek Odpowiedz Link
jeszcze.ja.live Re: chce 06.01.09, 14:20 prosisz - masz, wersje mozesz sama wybrac pl.youtube.com/watch?v=FfDUpB0NuF8&feature=related Odpowiedz Link
hesse.1 Re: chce 06.01.09, 14:35 o w mordę...ale spoko muza...do jarania w sam raz... )) Odpowiedz Link
jeszcze.ja.live Re: chce 06.01.09, 14:41 dla Ciebie mam bardziej zywiolowa wersje pl.youtube.com/watch?v=0l3LBDHYOo8&feature=related Odpowiedz Link
kawamija Re: chce 06.01.09, 18:45 hmmmm...to moge załatwić czy jeszcze coś trzeba pozdrawiam Odpowiedz Link
mariaeva :))) 06.01.09, 20:11 spelnienie jednego malego pewnego marzenia jeszcze bym prosila Odpowiedz Link
harry_p_otem Marzenia... 07.01.09, 00:17 Male... - moze byc! - pewne... - Ktoz to moze zapewnic? Male marzenia - czyli, Sprawy_zdanie: Jade se i popatruje za lewe okno i... - bialo, zimowo - wiec... - kawy lyki i... : i ... Na "samotniakach" wiadome trolle se przeda, w mysl zasady: Zjadaj innych, lecz sam nie pozwol sie zjesc, - gdyz od Matki Natury dostaly te istoty rozum, dzieki ktoremu osiagnely samoswiadomosc i zdolne sa pojac abstrakcje, ktora odroznia je od zwierzat i stawia ponad nimi, a takze garsc bardziej szczegolowych praw, ktore wpisane gleboko w ich jestestwa tak, ze staly sie one immanentna cecha ich natury, ich czlowieczenstwa. Ulozyly sie one w swoisty dekalog, ktory tak oto brzmi: 1. Nade wszystko pozadaj wladzy. Walcz o przewodzenie w stadzie lub w spolecznosci w ktorej zyjesz. Pamietaj: Cel uswieca srodki - jest to dewiza kazdej wladzy, a zatem nie wahaj sie przed ich uzyciem; kazda podlosc, kazda zbrodnia, a takze niegodziwosc, hipokryzja i zaklamanie, znajdzie tutaj swe uzasadnienie i pole do popisu. Badz bezwzgledny, nietolerancyjny i okrutny dla swych rywali do wladzy. Rywalizacja bedzie jedna z silniejszych potrzeb twojej natury. 2. Zabijaj. Wiekszosc swiata zwierzecego kieruje sie tym prawem, aby przezyc, a ty mozesz stosowac je jeszcze w wielu innych sytuacjach: np. w obronie wlasnego zycia i swych najblizszych, w obronie terenu, ktory zajmujesz, a takze w walce o ten teren. Podczas polowania i zdobywania pozywienia, podczas rywalizacji o samice, a takze bez specjalnego powodu, gdy ktos stanie ci na drodze do upragnionego celu. 3. Rozmnazaj sie. Po to dostales mozliwosc przezywania z tego najwiekszych przyjemnosci, aby robic to czesto i skutecznie. Rob to z tyloma partnerkami, ile tylko bedziesz w stanie zaspokoic. Aby cie jednak zwiazac na dluzej z jedna, ktora da ci potomstwo, dostales jeszcze dodatkowo milosc - najpiekniejsze uczucie jakie mozesz przezyc. To ona bedzie uswiecala zwiazek dwojga istot sobie bliskich, poki bedzie trwala. Ale z gory wiedz - to uczucie, choc tak piekne i wzniosle - nie jest wieczne. Zatem nie badz naiwny i nie czyn dozgonnych przysieg. 4. Cudzoloz i pozadaj zone blizniego swego. Bo dla Matki Natury nie istnieje cos takiego jak "swietosc zwiazku malzenskiego" czy tez "swiety sakrament malzenski". Dla niej kazda istota to tylko samiec lub samica i nie ma dla niej znaczenia, ze ktos uwaza dana samice za wlasnosc. Dlatego zadne "swiete sakramenty" ani kontrakty slubne nie sa przeszkoda dla milosci, jaka zdarza sie pomiedzy partnerami bedacymi juz w odrebnych zwiazkach malzenskich. 5. Nie czcij i nie kochaj ani ojca swego, ani matki swojej. Kochaj natomiast swoje dzieci. Gdyz jedyna trwala wiez jaka masz zakodowana w swojej naturze, to uczucie milosci i poswiecenia matki do dziecka. Ojciec juz w duzo mniejszym stopniu temu podlega. Aby zas dziecko odwzajemnialo sie tym samym, musicie go nauczyc tego, zaszczepic mu uczucie milosci rodzicielskiej i szacunku dla starszych. Wylacznie dla waszego dobra. 6. Twoj umysl nie bedzie tolerowal stanow nieokreslonych. Dlatego tak wazna bedzie dla ciebie potrzeba wiary w jakas prawde o twym swiecie, obojetnie jaka ona by nie byla, ale zazwyczaj bedzie ona wiazala sie z korzyscia dla ciebie. Tak bedzie, iz za prawde bedziecie uznawac to co jest dla was korzyscia jedynie. Dodatkowo dla obrony wiary w przekonania, ktore nabyles i uznales za swoje wlasne, otrzymales ode mnie prawo "dysonansu poznawczego". On to bedzie powodowal, iz na kazda probe zburzenia twego blogiego stanu pewnosci w prawdziwosc pogladow, ktore wyznajesz, odpowiadac bedziesz niechecia lub wrecz agresja. Za zadne skarby nie pozwolisz sobie zburzyc wpojonego ci swiatopogladu a tych, ktorzy staraliby cie przekonac, iz jest on falszywy - uznasz za swych wrogow czyniacych zamach na twa wolnosc sumienia. 7. Zajmij sobie jakis konkretny teren i urzadz sie na nim. A jesli bedzie juz zajety, zajmij go sila, jesli bedzie cie na to stac. Po to abys mogl zyc potrzebna ci jest przestrzen do zycia, teren do polowania. Dlatego tak mocno masz wpojona potrzebe obrony i walki o niego. Terytorializm bedzie jedna z silniejszych twych potrzeb. Twoj byt zalezec bedzie od tego, czy potrafisz znalezc skrawek wolnego terenu i obronic go przed innymi. To bardzo wazne. Nie mozesz zyc w ciasnocie. Z powodu nadmiernego zageszczenia, bedziesz odczuwal stres przejawiajacy sie zwiekszona pobudliwoscia i agresja. 8. Odczuwaj niechec i agresje w stosunku do obcego. A takze pogarde i lekcewazenie, bo kazdy obcy moze byc twoim potencjalnym wrogiem lub rywalem. Moze byc zagrozeniem dla twej egzystencji twojego bytu, a takze bytu twoich bliskich. Jezeli to mozliwe - najlepiej pozbadz sie go. 9. Kradnij. Staraj sie odebrac obcym ich wlasnosc. Gdyz dla Matki Natury zadna prywatna wlasnosc nie istnieje. A takze: Klam, oszukuj, badz obludny i niesprawiedliwy. Po to dostales rozum, aby pomagal ci on w oszukiwaniu innych wspolbraci, abys do wyznaczonego sobie celu szedl najkrotsza droga, depczac i roztracajac bardziej niesmialych lub niezdecydowanych. 10. Bedziesz przywiazany do miejsca gdzie sie wychowales i spedziles dziecinstwo. To prawo wyzwalac bedzie w tobie nostalgie za krajem i chec powrotu przed smiercia w rodzinne strony. Jest ono niejako konsekwencja prawa nr 7. Te prawa beda kierowaly twoim zachowaniem w roznych sytuacjach i to one beda decydowaly o twojej przyszlosci, poniewaz ja - Matka Natura - wpisalam je gleboko w twoje jestestwo. Mozesz sie buntowac przeciwko nim, ale to i tak nic ci nie da; chcesz tego czy nie - jestes ich niewolnikiem. Odpowiedz Link
harry_p_otem Re: Marzenia... cdn. 07.01.09, 00:23 Matka Natura wiecej juz nie zadawala sobie wychowawczego trudu, uznawszy widocznie, iz powinno im to wystarczyc na drodze rozwoju, a w razie czego i tak zawsze moga kierowac sie instynktem, którego nie odebrala im przeciez, dajac rozum. Dalej ludzie musieli radzic juz sobie sami. I tak bylo: Poznawali swoj swiat krok po kroku, a wszystko w nim bylo straszne i niepojete. Jednak najbardziej niezrozumiala, przerazajaca i obca byla dla nich sama Matka Natura. Jej trudne do zrozumienia prawa, a nade wszystko przepotezne skutki ich dzialania, przerazaly ich i nieodmiennie budzily trwoge w ich sercach; Kiedy oslepiajacy blysk rozswietlal znienacka ciemnosc nocy i z ogluszajacym hukiem uderzal w wysokie drzewo, rozszczepiajac je jak zapalke i zapalajac w jednej chwili,... kiedy potezny wicher wyrywal z korzeniami olbrzymie drzewa, lamiac je jak kruche patyki; Kiedy wody rzeki nagle wystepowaly z jej brzegow i rwacym potokiem pedzily przed siebie zabierajac nawet wielkie glazy, topiac zwierzeta i niszczac roslinnosc,... kiedy strugi deszczu laly sie z zachmurzonego nieba calymi tygodniami, a dotkliwe zimno nie pozwalalo wytknac nosa z jaskini,... kiedy gora zaczynala dymic i drzec w podstawach, a potem wybuchala nagle ogniem i posrod przerazajacego huku wypluwala ognista lawe, glazy i olbrzymie ilosci popiolu przysypujacego wszystko co znalazlo sie w jej poblizu,... kiedy mroz scinal wody rzek i jezior, a z nieba zaczynaly leciec miliardy bialych platkow, pokrywajac miekkim puszystym calunem cala ziemie jak okiem siegnac i na dlugi, dlugi czas czyniac ja nielaskawa dla roslin i zwierzat,... kiedy ziemia zaczynala drzec w posadach, rozstepujac sie i zapadajac w sobie, zamykajac w smiertelnej pulapce tych, ktorzy znalezli sie tam nieopatrznie,... kiedy bezlitosne slonce wysuszalo swymi palacymi promieniami kazda krople wody, tak potrzebna przeciez do zycia zywym istotom,... kiedy dzikie zwierzeta napadaly, rozszarpywaly i zjadaly inne, a nierzadko czynily to takze ze wspolplemiencami ludzi,... kiedy zdarzaly sie inne bardziej lub mniej podobne, ale nieodmiennie budzace strach wydarzenia - ludzie drzac z przerazenia, zadawali sobie zawsze wtedy te same pytania: - Dlaczego tak jest?... dlaczego tak sie dzieje? - Nie mogac znalezc na nie odpowiedzi przez dlugi, dlugi czas, do powyzszych pytan dodawali nastepne: - Czy te przerazajace wydarzenia sa moze kara dla nas? - Na to pytanie rowniez dlugo nie potrafili znalezc odpowiedzi, wiec dodali jeszcze jedno: - Jesli sa kara, to za co?... i od kogo? - A poniewaz i na nie, nie udalo im sie odpowiedziec zadowalajaco, uznali, iz w razie czego lepiej nie zloscic tajemnych, strasznych mocy,... ze lepiej zyc z nimi w zgodzie, a najlepiej bedzie przypodobac im sie i przekupic je stosowna ofiara. Tak tez i zaczeli robic. Z czasem ofiara stala sie stalym elementem wspolpracy ze swa Matka Natura. Elementem oswajania ich swiata i rzadzacych nim poteznych sil. W swych bezpiecznych jaskiniach obmyslali i odgrywali jej rytual, malujac na scianach jego symboliczne znaczenie i opisujac umownymi znakami najwazniejsze wydarzenia z ich zycia. Tak wlasnie powstawaly galerie w jaskiniach Lascaux, Altamiry, Les Trois Freres, Isturitz, Markam, Les Combarelles... i w wielu, wielu innych miejscach bedacych zywa kronika tamtych czasow. Ale to tylko taka luzna dygresja. Nie wyprzedzajmy faktow. Jednym slowem; strach byl doradca ludzi w poznawaniu praw ich Matki Natury, a strach jak wiadomo nie jest najlepszym doradca. Ale czy mieli oni wtedy alternatywe?... Czy mogli zdac sie na cos innego, niz swoj wielce niedoskonaly rozum, kierujacy sie w wiekszym stopniu instynktem, niz przeslankami logicznymi?... Czy w tych warunkach mogli inaczej poznawac swoj swiat i inny stworzyc sobie obraz rzeczywistosci w ktorej przyszlo im zyc?... Nie!... to bylo po prostu niemozliwe. Wiec wierzyli (a wlasciwie powinno sie powiedziec "wiedzieli", bo wiara zaklada z gory pewna doze niepewnosci, a oni przeciez wtedy nie mieli zadnych watpliwosci co do prawdziwosci wizji swiata, jaka sobie stwarzali... wtedy jeszcze nie!), zatem wierzyli, ze ich swiat zajmuje centralne miejsce w przestrzeni kosmicznej, a oni sami mieszkaja w jego srodku, w jego pepku. Czlonkow swego plemienia okreslali mianem "prawdziwych ludzi", w odroznieniu od "nie-ludzi" obcojezycznych i wrogo nastawionych. Wierzyli tez, iz stwarzanie swiata rozpoczelo sie od gory kosmicznej, ktora pierwsza wylonila sie z wod Chaosu. To ona jest miejscem polaczenia swiata ludzi ze swiatem bogow i to na niej odbywaja sie ich epifanie,... wierzyli, ze kosmos mozna zrozumiec na wzor zywego organizmu - czlowieka i ze tak samo jak czlowiek jest on doglebnie spolaryzowany, ktorego glowa jest wysoko w gorze, w "swietej" przestrzeni nieba, a pozostalosc w swiecie widzialnym, ktorego podstawowa cecha jest rowniez plodnosc. Zatem Naturze przypisywali plciowosc, czego implikacja byly obrzedy o charakterze hierogamii, scisle zwiazane z porami roku. Mieli takze swoisty podzial przestrzeni na "sacrum" i "profanum", a takze specyficzne podejscie do czasu, ktore ogolnie biorac przejawialo sie w przekonaniu, iz ten kto umie go zmierzyc ma nad nim wladze,... wierzyli, iz w gwiazdkach zapisana jest ich przyszlosc, dlatego tez bacznie je obserwowali zawsze, starajac sie poznac swoj los,... wierzyli jeszcze w wiele innych "rzeczy", np. w to, ze woda i ogien maja oczyszczajaca moc, ze wysokie drzewo - tak samo jak i gora - jest miejscem polaczenia nieba z ziemia, dlatego symbolike "swietego drzewa" stosowali bardzo czesto w swej kosmogonii,... ze swieto jest innym czasem, tak samo jak przestrzen sakralna jest inna przestrzenia,... wierzyli w magiczna moc liczb, dlatego wiele z nich mialo symboliczne znaczenie i byly czesto stosowane w opisach swiata czlowieka. Odpowiedz Link
harry_p_otem Re: Marzenia... cdn. 07.01.09, 00:27 Konsekwencja tych wierzen byly kulty; Matki Ziemi, Wody, Powietrza, Ognia, jednym slowem - kult Matki Natury (pozniejszy panteizm). Ludzie czcili ja, ale i bali sie jej zarazem. Nie mogli jej wybaczyc okrucienstwa i braku litosci dla swych dzieci. Lecz nade wszystko nie mogli wybaczyc jej istnienia smierci. Byla ona dla nich w jednakowym stopniu niepojeta co i przerazajaca. Nie umieli wytlumaczyc sobie, dlaczego wspolplemiency, ktorzy odeszli na zawsze z ich zycia, powracaja w ich snach?... Czyzby czegos od nich chcieli?... Czyzby probowali cos im przekazac?... a zatem musza oni gdzies istniec... ale gdzie? Proby odpowiedzi na te pytania spowodowaly powstanie najstarszej religii czlowie ka - animizmu. Jego zmienione formy mozna odnalezc we wszystkich wierzeniach ludzi. Powrocmy jednak do tych istot, ktore z mozolem poznawaly swoj swiat i ktore juz na samym poczatku tej drogi poznania doszly do przekonania, iz lepiej zyc w zgodzie z nieznanymi, ale poteznymi silami Natury, dlatego, aby je przychylnie do siebie ustosunkowac nalezy skladac im ofiary, wedlug zasady, iz uzyskac mozna tylko cos za cos. Nic za darmo. Na tej drodze rozumowania doszli do etapu, ktory mozna scharakteryzowac "zycie za zycie" - czlowieka w zamian za dar zycia od bostwa. Byla to najwyzsza i najcenniejsza ofiara jaka czlowiek mogl zlozyc swojej Matce Naturze, aby zapewnic sobie jej przychylnosc i laskawe wejrzenie w swoj los. Potem, kiedy juz nieco zmadrzal, doszedl on do przekonania, iz wystarczy w tym samym celu ofiarowywac zycie zwierzat, czy nawet roslin. Nie mowiac juz o jeszcze pozniejszym czasie, kiedy bostwa staly sie tak wybredne, ze zadowalaly sie kosztownymi przedmiotami, ale to tylko taka luzna dygresja. Nie wyprzedzajmy faktow. A faktem jest, iz Matka Natura nie rozpieszczala swych dzieci, oj nie!... Bol, cierpienie i strach - byly im najbardziej znanymi stanami emocjonalnymi, a o szczesciu, sprawiedliwosci i bezpieczenstwie mogli tylko pomarzyc. Czy zatem dziwnym sie moze wydawac fakt, iz w koncu te biedne istoty po macoszemu traktowane przez swoja rodzicielke, zbuntowaly sie i wydedukowawszy wpierw, ze skoro jest Matka - musi byc tez i Ojciec - postanowily go odszukac i poznac osobiscie? To byl nieunikniony etap na ich drodze rozwoju. Pewnego razu zatem - umowiwszy sie wpierw miedzy soba - zebraly sie one i wyruszyly na poszukiwanie swego Prawdziwego Ojca. Wierzyly bowiem goraco, ze musi on istniec i ze w koncu znajda go i poznaja. Trzeba przyznac, iz Matka Natura zachowala sie wtedy z godnoscia; Nie blagala ich, aby tego nie robily, nie czynila im wyrzutow, iz ja opuszczaja. Po prostu, w milczeniu i z zacieta twarza pozwolila im na ten czyn, choc zapewne musiala wiedziec, iz te poszukiwania skoncza sie fiaskiem i predzej, czy pozniej marnotrawne dzieci powroca do niej, blagajac o przebaczenie. Ktoz wie jednak co wtedy czula w swym sercu? I tak zaczela sie ich wedrowka, pelna niesamowitych przygod, pomylek, a przede wszystkim pelna zludzen i nadziei. Ilez to istot poznali na tej drodze, ktore podawaly sie za ich Ojcow, a w najgorszym razie za opiekunow?... Iluz falszywym Ojcom sluzyli w przekonaniu o ich autentycznosci i wyjatkowosci?... Aby to opisac trzeba by poswiecic wiele, wiele miejsca i czasu. Faktem jest, iz ten wspomniany czas mijal nieustannie, a oni wciaz i wciaz szukali swego prawdziwego Ojca, nie tracac przy tym nadziei, iz znajda go wreszcie. Az po dlugim czasie bezowocnych poszukiwan, po wielu trudach i porazkach, po wielu rozczarowaniach i zawodach, po przejsciu dlugiej drogi poznania swiata - znalezli w koncu swego prawdziwego Ojca: byt, ktory, jak utrzymywal, byl nie z tego swiata, ale ktory stworzyl ten swiat i te istoty. Byt, ktory nie tylko dal im zycie, ale tez jego sens: mieli oni zaludniac ziemie, czynic ja sobie poddana i panowac nad zwierzetami,... no i oczywiscie sluzyc mu z oddaniem i poswieceniem, co wydawalo mu sie tak oczywiste, iz nie bylo nawet o czym mowic. Radosc ludzi byla nie do opisania, a zadowolenie nie mialo granic, chociaz jak sie potem okazalo przedwczesnie sie cieszyli biedacy. Bowiem Ojciec ich okazal sie tyranem i despota, byl bardzo apodyktyczny i zazdrosny. Kiedy mu powiedzieli, iz na swej drodze spotkali wielu falszywych ojcow i ze przez jakis czas sluzyli im, nieswiadomi prawdy - wpadl w szal i chcial ich wszystkich ukarac surowo za czesc jaka im oddawali. Z trudem udalo im sie przekonac go, aby ich nie karal, gdyz zostali zwiedzeni i omamieni podstepnie. Miotal sie w gniewie jeszcze dlugo. A w ogole, to byl bardzo przewrazliwiony na punkcie swej wielkosci. O ich Matce nie chcial wcale sluchac; wyrazal sie o niej lekcewazaco i z pogarda, sobie wylacznie przypisujac zasluge ich powstania. W zwiazku z tym nakazywal czcic i adorowac tylko siebie, a takze sobie sluzyc i skladac przerozne ofiary. Najlepiej widziane przez niego byly ofiary calopalne ze zwierzat, ktorych mila won laskotala jego nozdrza i wprawiala w doskonaly nastroj. Odpowiedz Link
harry_p_otem Re: Marzenia... cdn. 07.01.09, 00:35 Te praktyki cos im przypominaly ze znajomosci z poprzednimi ojcami, tymi falszywymi. Wiec zaczeli powatpiewac, czy jest on aby tym prawdziwym, lecz on szybko i skutecznie, sila wybil im te watpliwosci. Odtad strach nie pozwalal im watpic w prawdziwosc jego slow. Pozniej czesto im przypominal: - Pamietajcie com uczynil niewierzacym we mnie? - pytal ich zlowieszczym glosem. - Baczcie zatem, aby was to samo nie spotkalo, gdy moj gniew sie rozpali do konca! - Na potwierdzenie swej wladzy, a ich uleglosci, dostali od niego DEKALOG, ktorego prawa musieli przestrzegac pod grozba smierci. Zawieral on jednak inne przykazania niz te, ktore wpisala im Matka w ich natury. Ze zdziwieniem przeczytali, ze pierwsze - a zarazem najwazniejsze - przykazania zabezpieczaja interes ich Ojca, a nie ich wlasny. Brzmialy one nastepujaco: 1. "Ja jestem waszym prawdziwym Ojcem". I lepiej bedzie dla was, jezeli w to uwierzycie bez zastrzezen i watpliwosci. 2. "Nie bedziesz mial innego Ojca procz mnie i nie bedziesz go juz wiecej poszukiwal". Tylko mnie bedziesz czcil i adorowal, a takze jedynie mnie bedziesz sluzyl. Bedziesz mi wierny do konca swych dni. Jezeli by ci sie zdarzylo komu innemu zlozyc poklon i mu sluzyc, ukarze ciebie i twoje dzieci do czwartego pokolenia wlacznie. Ale jesli bedziesz mnie milowal i przestrzegal moich przykazan, okaze laske tobie i twoim potomkom, az do tysiacznego pokolenia. Pamietaj, - twoj Ojciec jest bardzo zazdrosny i nie scierpi zadnego rywala! 3. "Bedziesz szanowal moje imie i czcil je zawsze". Takze walczyl w jego obronie z narazeniem swego zycia. Nikt nie moze mu ublizac, gdyz nie ujdzie mu to bezkarnie. 4. "Pamietaj, iz daje ci swieto w czasie ktorego masz czcic Ojca swego". A takze adorowac go, skladac mu holdy i ofiary. Nie wolno ci wtedy pracowac ani twoim bliznim. Ten dzien masz poswiecic wylacznie mnie. Obrazilbym sie gdybys go zbezczescil. Czytali te przykazania, krecac glowami z niedowierzaniem, w milczeniu. Jedynie ich mysli pelne byly watpliwosci i pytan: - Czy to aby naprawde jest nasz Ojciec?... czy to mozliwe, abysmy go kochali, bojac sie go jednoczesnie?... czy jego wielkie ambicje nie sa przypadkiem chorobliwe? - i wiele innych, ale nie mogac powiedziec tego na glos, porozumiewali sie tylko wzrokiem. Czytali dalej z nie mniejszym zdumieniem. W nastepnych przykazaniach ich Ojciec zaprzeczal sam sobie; np. "nie bedziesz zabijal" w kontekscie dalszych praw i postanowien jakie im dal, nalezalo rozumiec: "Nie bedziesz zabijal... ale jesli chodzi o ochrone moich interesow - udzielam ci na to zgody i powiem ci jeszcze jak masz to robic najskuteczniej: najlepiej przez kamienowanie. Pozwalam ci takze mordowac swoich wrogow, bo sa takze moimi. Wyrzynaj ich wszystkich jak leci, nie oszczedzaj nikogo; ani mezczyzn, ani kobiet, ani dzieci. (Kobiety zreszta zostawiam do twego uznania). Zabijaj zatem dla mej chwaly, a ja udziele ci na to mojego blogoslawienstwa" Dal przykazanie: "Nie kradnij" - ale wczesniej sam doradzal jak najlepiej zlupic wspolbraci i sam w tym godzil sie pomoc. I nawet tak szlachetne przykazanie jak "Czcij Ojca Twego i Matke Twoja" potrafil zepsuc, dodajac do niego wyjasnienie: "Abys dlugo zyl na ziemi, która ja dam tobie" tak jakby nie zaslugiwali oni na czesc za swa milosc i poswiecenie dla dzieci. Zapoznawali sie z tymi przykazaniami i coraz wieksza gorycz przepelniala ich serca, a ich oblicza coraz glebszy pokrywal smutek. Powoli docierala do nich okrutna prawda: teraz juz jest za pozno na odwrot - zbyt mocno mu ufali i wierzyli w niego, a on wykorzystal ten czas by zapanowac nad nimi calkowicie. Zatem musza sie pogodzic z faktem, iz ich Ojciec ma jeszcze wiecej wad od ich Matki. Coz, skoro Ojca sie nie wybiera, musza zaakceptowac go takim, jaki jest: okrutny i bezlitosny, niesprawiedliwy i obludny, zazdrosny i zawistny, zapalczywy i gniewny - ale czyz nie jest ich Ojcem? Czyz nie robi tego wszystkiego dla ich wlasnego dobra? (jak to czesto podkreslal zreszta). Postanowili zatem zawrzec z nim przymierze, podporzadkowac mu sie calkowicie, sluzyc mu i sluchac go we wszystkim. Chociaz w przyszlosci nie raz przyszlo im zalowac tej decyzji, poniewaz Ojciec ich okazal sie nadzwyczaj trudny we wspolzyciu. Jego chore ambicje do panowania nad calym swiatem, powodowaly, iz prowadzil swoje dzieci od wojny do wojny. Przelali morze krwi by zaspokoic jego potrzebe wladzy, a jemu wciaz bylo malo i malo. Nakazywal im mnozyc sie bez opamietania; wszystkie prawa moralne byly temu podporzadkowane: plodzic potomkow - najlepiej mezczyzn, bo gineli czesto w wojnach - ile sie tylko da, od najwczesniejszych lat dzieciecych nieomal, do okresu starosci. Jego obsesja bylo panowanie nad calym swiatem, a do tego potrzebna byla armia ludzi. Dzieje ich zycia, to bylo jedno pasmo wojen, bitew, walk, grabiezy, mordow i gwaltow; Podczas wedrowki do Ziemi Obiecanej, podczas jej zdobywania, podczas zdobywania nowych terytoriow majacych zaspokoic nieposkromiony apetyt ich Ojca. Taak... wielu, wielu ich wspolbraci musialo zginac, aby go zadowolic. Morze ich krwi wsiakalo w ziemie, a jemu wciaz bylo malo i malo...(Zdarzaly sie rowniez okresy wieloletnich niewoli, ale dziwnym trafem pomijano je milczeniem w ich swietych ksiegach, a wiec i tutaj pominmy milczeniem ten wstydliwy temat). A wszystko to dzialo sie w imie chwaly ich Ojca i za jego blogoslawienstwem. Oni dawno mieli juz dosc tych niekonczacych sie wojen, ale Ojciec ciagle prowadzil ich do nowych bezlitosnych rzezi. - Czyz nie obiecalem wam panowania nad swiatem? - mawial. - Dopiero wtedy spoczniecie, gdy poloze wam pod stopy wszystkich waszych wrogow, nie wczesniej! - I musieli godzic sie z jego wola, pomagajac w budowaniu imperium wladzy swego ojca, sluzac mu za podnozek do osiagniecia chwaly i potegi. Takie zycie jednak calkowicie im obrzydlo, wiec buntowali sie przeciw niemu nie raz i nie dziesiec. Wtedy wpadal w szal; miotal sie i krzyczal, rzucajac na nich najbardziej wyszukane przeklenstwa. Grozil, ze zesle na nich wycienczenie i goraczke, a takze slepote, wrzody, parchy i trad! Gdy nie posluchaja go, ukarze ich siedmiokrotnie wiecej; zesle na nich dzikie zwierzeta, ktore pozra ich dzieci, zniszcza bydlo i stratuja zasiewy. Jesli jeszcze go nie posluchaja, ukarze ich jeszcze po siedmiokroc wiecej; zniszczy ich wyzyny sloneczne, rozbije ich oltarze, a ich trupy rzuci na pozarcie hienom i krukom, rozproszy ich pomiedzy narodami, a tym co zostana zesle lekliwosc do serc, tak, ze szmer opadajacego liscia bedzie budzil w nich przerazenie, beda uciekac pomimo tego, iz nikt nie bedzie ich scigal. Bali sie spelnienia tych grozb, wiec w koncu ulegli, poddajac sie na powrot jego woli. Coz innego im pozostalo? I tak uplywal czas na tej nielatwej sluzbie u swego Ojca. Mijaly lata... dekady... stulecia... az pewnego razu jakby zaswitala dla nich nadzieja. Dowiedzieli sie, iz podobno jakas istota glosi, ze jest wyslana od ich prawdziwego Ojca i jest jego jedynym Synem, ktory ma oglosic im dobra Nowine, a ich Ojciec w niebie jest zupelnie inny od tego, ktoremu oni sluza,... iz ten, ktorego oni czcza uzurpuje sobie tylko wladze nad nimi, nic wiecej. Byli bardzo zaniepokojeni i zdziwieni: - Jak to?!... wiec znow ulegli pomylce?... niemozliwe! - orzekli zgodnie. - Nasz Ojciec ma jakiegos jedynego syna?... przeciez my wszyscy jestesmy jego synami! - ale zaraz przypomnialo im sie, iz kiedys zdarzylo sie juz cos podobnego; ich Ojciec mial juz raz jedynego syna Aszimte, splodzonego z boginia Anat. Teraz wypieral sie on tego zwiazku i tego syna, ale oni pamietali dobrze tamten niechlubny okres jego zycia. Czyzby teraz miala powtórzyc sie podobna historia? To bylo wrecz nie do pomyslenia! Lecz ta niepokojaca mysl zakielkowala juz w ich umyslach i nie dawala spokoju. Odpowiedz Link
mariaeva Re: Marzenia... cdn. 07.01.09, 08:18 E. wiesz ze Cie lubie ale o religii dyskutowac nie chce bo chce gwiazdke z nieba - wiesz taka co spelnia marzenia ))) znaczy przyziemnie-nieprzyziemnie Odpowiedz Link
harry_p_otem Re: Marzenia... cdn. 08.01.09, 00:17 Do PUSTEGO lba nic nie trafi, coz, taka opcja dla "sagana"*1(sagan) 1 Sagan = Zeliwny garnek. - gdy pusty, wydaje dzwieki. Odpowiedz Link
mariaeva Re: Marzenia... cdn. 08.01.09, 01:00 no coment cos ci urlop nie posluzyl jak masz taki nastroj sorki ale na mnie nie wyladowuj zlych emocji a i milym byc czasem wypada chocby skoro nic innego nie obliguje aspropos - co to sagan to akurat wiedzialam - nie doceniasz mnie a szkoda Odpowiedz Link
salsa13 Mam pytanie? 07.01.09, 07:53 Czy ktoś z Was przeczytał te ostatnie wypowiedzi w całości ale tak uczciwie od początku do końca? Zawsze mnie to nurtuje, czy czytacie takie długie posty? Ja przyznam się - tylko ogarniam wzrokiem Odpowiedz Link
kawamija Re: Mam pytanie? 07.01.09, 09:53 salsa13 napisała: > Czy ktoś z Was przeczytał te ostatnie wypowiedzi w całości > ale tak uczciwie od początku do końca? > Zawsze mnie to nurtuje, czy czytacie takie długie posty? > Ja przyznam się - tylko ogarniam wzrokiem ..czytam , jeśli mam sporo wolnego czasu.... Odpowiedz Link
mariaeva Re: Mam pytanie? 07.01.09, 10:57 najpiew ogarniam a jesli mnie zainteresuje tekst- czytam Odpowiedz Link
mariaeva i nie mam buuuu 07.01.09, 20:34 a teraz to ma kiepski nastroj i naprawde by sie"gwiazdka z nieba" przydala.... "myslenie zabija" - czasem chyba tak.... Odpowiedz Link
adamek-2 Re: i nie mam buuuu 07.01.09, 21:57 mariaeva napisała: > a teraz to ma kiepski nastroj i naprawde by sie"gwiazdka z nieba" > przydala.... Kiedyś sięgałem po gwiazdy i wiesz co? na ziemi nie świecą, a konstelacja chciała zrobić biznes i o tym nie wspomniała no cóż marketing) Odpowiedz Link
jchlebowska Re: i nie mam buuuu 07.01.09, 21:59 Mogę Ci dać w każdej chwili o ile się nie mylę na sympatii można ją upic. Ale ja nie facet XD Odpowiedz Link
mariaeva Re: i nie mam buuuu 08.01.09, 00:13 hm...nie bardzo zrozumialam ale nie szkodzi Odpowiedz Link