Dodaj do ulubionych

moja historia..

25.01.09, 11:21
Witam tu wszystkich.Kilka miesiecy temu poznałam faceta po
przejściach od 7 lat,ja zresztą tez jestem po
przejściach,spotkaliśmy się kilka razy,pisalismy esmsy i dzwonilismy
do siebie. Jednak on trzymał jakby dystans,robił krok do przodu
potem dwa do tyłu,przeciągał spotkania,które odbywały się co 3
tygodnie,potem mniej pisał i dzwonił,ja sie zaangażowałam uczuciowo
powiedziałam mu o tym,niby normalnie zareagował ale jest jakiś
inny,nie chce rozmwaic o nas,jest jeszcze bardziej chlodny,nie
reaguje na moje slowa.Jestem gotowa dac mu milość,dać nam szansę na
jakiś zwiazek..ale on najwidoczniej tego nie chce i nie ma odwagi ze
mną o tym porozmawiać.Staram sie być szczera,ale jak widać chyba nie
warto bo on się oddala,a ja nie wiem dlaczego? on jest wdowcem ma
dorastające dzieci,ja po rozwodzie z jednym dorastającym,moze to ze
jestem rozwódką tak go zniechęca?,zadaję sobie tysiaće pytań bo
zależy mi na facecie,mam wrazenie ze daję z siebie b dużo,a nic w
zamian nie otrzymuję.były sytuacje po których mogę stwierdzic ze nie
jestem mu całkiem obojętna.Zadawałam mu dużo pytań ale jasnych
odpowiedzi nigdy nie otrzymałam,sytuacja dla mnie jest nieco
upokarzająca bo wychodzi na to ,że to ja zabiegam o nas,a on nie
robi nic.Myślę że dałam mu dużo czasu bo sądziłam że być moze go
potrzebuje,opadam juz z sił,czuje smutek,zmęczenie..bo niby coś jest
miedzy nami,a tak właściwie to co to jest nie wiem.ja kocham ..a on
nie mam pojęcia ,on chyba nic nie czuje,a moze czuje ale nie potrafi
zdobyc sie na odwagę.próbowałam to skończyć ale on zawsze nawiązuje
kontakt i tak sie to bezsesownie kula. co robić?
Obserwuj wątek
    • ann.0 Re: moja historia.. 25.01.09, 12:33
      My-kobiety twierdzimy,że mężczyzna musi być zawsze zdecydowany,ale nie
      zastanawiamy się, jakie są powody opieszałego zachowania-ostrożność,
      obawy,strach...,czy po prostu wygoda?
      Szczere rozmowy już były,chyba czas na drastyczny ruch-może zmusi Kogoś do
      większej gotowości, do ujawnienia swoich planów...
      Tylko taki ruch może też przynieść rozstanie..., ale nie ma tego złego....
      • equinox1976 Re: moja historia.. 30.01.09, 08:16
        > My-kobiety twierdzimy,że mężczyzna musi być zawsze zdecydowany,ale nie
        > zastanawiamy się, jakie są powody opieszałego zachowania-ostrożność,
        > obawy,strach...,czy po prostu wygoda?
        > Szczere rozmowy już były,chyba czas na drastyczny ruch-może zmusi Kogoś do
        > większej gotowości, do ujawnienia swoich planów...
        > Tylko taki ruch może też przynieść rozstanie..., ale nie ma tego złego....


        o dobrze... a mężczyźni zwykle uważają że kobieta ma być piękna, delikatna,
        wyrozumiała i nie sprawiać kłopotów "wychowawczych". Wyjdź teraz na ulicę i
        zobacz w tym kontekście ile kandydatek podpadających pod te kryteria wałęsa się
        po ulicach. przypuszczam że żadna tych cech nie łączy w pełni. Tak samo jest z
        facetami. ma być zdecydowany, męski, ciepły, wierny itd. ilu znajdziesz facetów
        spełniających te kryteria ? boję się że żadnego. nasze wyobrażenia o męskości i
        kobiecości a rzeczywistość to dwa światy. bardzo chętnie żyjemy w tym pierwszym
        ale niekoniecznie akceptujemy fakt że ideały nie istnieją. każdy ma wady i
        prędzej czy później one wyjdą w życiu codziennym zmieniając być może
        zdecydowanie w brutalność, ciepło w ciapowatość a wierność w strach i nieśmiałość.
        A co do autorki wątku to radziłbym spojrzenie na tą sytuację z boku - ten Pan
        najwyraźniej nie jest pewien czy w ogóle chce i jest gotowy na nowy związek
        aczkolwiek nie wiązłbym, tego z taką cechą jak zdecydowanie. łatwo być
        zdecydowanym jak wszystko się układa w życiu i nie ma tzw życiowych problemów.
        gdy one się pojawiają to niestety często gęsto twardziele tracą grunt pod
        nogami. Wdowcom/wdowom szczególnie trudno zdecydować się na nowe życie bo często
        nie zakończyli nigdy tego poprzedniego. łatwo coś zacząć jak poprzedni związek
        się wypalił a kiedy on nagle zostaje przerwany w mniej lub bardziej tragiczny
        sposób to tak naprawdę on przez dłuzszy czas a nawet całe życie istnieje po prostu
        • lorelei74 Re: moja historia.. 30.01.09, 12:22
          equinox1976 - masz wiele racji w tym co piszesz. Można tak tłumaczyć zachowanie
          tego Pana. Jednak jest małe ale ... nie zawraca się głowy nikomu innemu, jeżeli
          najpierw nie poukładamy sobie wielu spraw. Traktujmy ludzi tak, jak byśmy sami
          chcieli być traktowani przez innych.
          • equinox1976 Re: moja historia.. 30.01.09, 13:40
            > equinox1976 - masz wiele racji w tym co piszesz. Można tak tłumaczyć zachowanie
            > tego Pana. Jednak jest małe ale ... nie zawraca się głowy nikomu innemu, jeżeli
            > najpierw nie poukładamy sobie wielu spraw. Traktujmy ludzi tak, jak byśmy sami
            > chcieli być traktowani przez innych.

            pełna zgoda. tyle że to autorka pewnie tylko się domyśla tego co tak naprawdę w
            nim siedzi - czy on jeszcze zyje czymś czego nie ma czy tylko najnormalniej w
            swiecie chce sie zabawić.
            • lorelei74 Re: moja historia.. 30.01.09, 14:59
              Oczywiście - masz po raz kolejny rację. Dlatego to autorka wątku powinna podjąć
              decyzję ... a nie my. My wygłaszamy jedynie nasze zdanie na podstawie tego co
              napisała (a także na podstawie własnych doświadczeń oraz obserwacji) ...
    • lorelei74 Re: moja historia.. 25.01.09, 12:43
      Powiem tak ... jeżeli chcesz rady ... to jest jedna opcja - wóz albo przewóz.
      Niestety chyba to Ty powinnaś podjąć męską decyzję ... Jeżeli nie odpowiada na
      Twoje pytania, nie daje jasnego stanowiska ... to chyba wiesz co masz już robić,
      choć to będzie baaardzo trudne ... Nie ma nic gorszego niż taka "zabawa".
    • jchlebowska Re: moja historia.. 25.01.09, 13:24
      Poznawaj dalej ludzi . Jego potraktuj jako przyjaciela, znajomego? Nie opieraj się jedynie na tej znajomości. Bo chyba on nie jest tak zaangażowany jak ty smile
    • hey_you_reaktywacja Re: moja historia.. 26.01.09, 10:54
      gosia.goya napisała:

      > próbowałam to skończyć

      Myślę, że powinnaś próbować mocniej...
    • harry_p_otem Re: moja historia.. 26.01.09, 17:48
      Za madra dla glupich
      Dla madrych zbyt glupia
      Zbyt ladna dla brzydkich
      Dla ladnych za brzydka
      Za gruba dla chudych
      Dla grubych za chuda itd. itp. etc. ...
    • gosia.goya Re: moja historia.. 26.01.09, 19:00
      nie odzywam się od 3 dni..on też milczy..
      • harry_p_otem Re: moja historia.. 26.01.09, 19:36
        Kogo dzisiaj stac na milosc? - Lozko, i nic wiecej.
      • jchlebowska Re: moja historia.. 26.01.09, 20:12
        I tak trzymaj smile Szkoda tracic czas na niewiedzacych czego chca. (delikatnie powiedzialam )
        • gosia.goya Re: moja historia.. 27.01.09, 14:59
          oczywiście ze szkoda czasu..juz go zmarnowałam dla niego,z moich
          przemyśleń wynika że on był raczej nastawiony na sex tylko nigdy nie
          miał odwagi mi tego powiedzieć bo ja byłam nastawiona na uczucia,na
          coś więcej i uciekł....serce jednak mi pęka.
          • lorelei74 Re: moja historia.. 27.01.09, 15:00
            Trzymaj się ...
            • krzychlater Re: moja historia.. 27.01.09, 20:17
              Niektórzy lubią doraźne przyjemności a inni są nastawieni na długotrwałe. W
              perspektywie dłuższego czasu, kto zyskuje to każdy wie sam.
              • julka1800 Re: moja historia.. 27.01.09, 21:29
                Mysle, ze sa dwa wyjscia albo to utniesz, wtedy bedzie Ci lzej i
                szybciej dojdziesz do siebie albo.. zamienisz te znajomosc w
                przyjazn, jesli potrafisz, jesli dobrze rozumiesz sie z tym
                czlowiekiem.
                Takie przyjaznie - na lata - moim zdaniem sa najwiecej warte, ale
                tez wymagaja pewnych poświęceń.
    • hefil54 Re: moja historia.. 03.02.09, 15:02
      Czy warto narzucać się facetowi? Trzeba znaleźć takiego by to on za
      Tobą się uganiał.
      • gosia.goya Re: moja historia.. 03.02.09, 21:17
        hefil masz rację..świętą rację ale ja go kocham i dałam sygnał
        pierwsza,sadzę ze on potrzebuje czasu i jednak jakieś tam sygnały
        wysyła również do mnie.ja po prostu teraz czekam i sama nie wiem na
        co liczę...
        • czarny.onyks Re: moja historia.. 04.02.09, 12:59
          czy to aby na pewno jest miłość?

          kobiety łatwo się angażują
          mylnie odbieramy sygnały...
          a potem niestety cierpimy

          bo moze on nie kocha.....może potrzebował tylko wygodnej znajomosci?
          zaspokojenia potrzeb?
          niestety....
    • gosia.goya Re: moja historia.. 05.02.09, 08:36
      mam juz odpowiedź na wszystko..powiedział mi że odezwała sie
      kobieta z którą kiedyś był,że zależało mu na niej ale teraz nie wie
      co ma zrobić. mam rozdarte serce,czuję ze od środka umieram bo
      okazało się ze przez całą tą znajomość byłam plastrem na jego
      zbolałą dusze po tym jak go zostawiła...
      • lorelei74 Re: moja historia.. 05.02.09, 11:07
        Przykro mi bardzo Gosiu ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka