wers-alik
02.02.09, 12:34
zresztą mój przyjaciel i świetny fachowiec. Udostępnilem mu maile wymieniane z psychiczną erotomanką i wybrane posty. Zainteresował go
zwłaszcza mój list zawierający dobitną deklarację, że nie jest moim
celem "podrywanie", a jedynie wymiana myśli, refleksji, doświadczeń.
Także post, w którym marzący o cwaniactwie imputuje mi drożdżycę.
Powiedział, że wprawdzie sprawa jest z gatunku gównianych, jednak
łatwa do wygrania, bo wyczerpuje znamiona przestępstwa. Jest nim już nawet groźba upublicznienia prywatnej korespondencji z fałszywą sugestią, że zawierała jakieś wydumane "błagania" itp.
Pokazał mi stosowny art. w Kodeksie karnym: "Kto pomawia inną osobę
o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć w opinii
publicznej (...) podlega karze itd". Zaś w komentarzu: "Zniesławienie
polega na rozpowszechnianiu wszelkich wiadomości hańbiących, także
prawdziwych..."
Cwel zapowiedział, że nie skończył ze mną. Poczekam zatem na kolejne
inwektywy, które ułatwią mi zadanie. I na publikację PRYWATNYCH maili
które zresztą nie są dla mnie hańbiące. A potem - do "miłego" spotkania w sądzie!