Dodaj do ulubionych

Nalewki...

15.09.03, 11:15
Macie jakieś fajne pomysły na nalewki? Ja znalazłam gdzieś na taką z
orzechów włoskich. Pojechałam w sobotę do znajomych, oberwałam im te
orzechy, kupiłam wódkę, poczym okazało się, że nalewkę owszem, robi się z
niedojrzałych orzechów, ale w czerwcu...No i zostałam z kilogramem
niedojrzałych orzechów i wódką smile Pal sześć orzechy, ale ta wódka..
Obserwuj wątek
        • frunze Re: Nalewki... 15.09.03, 11:20
          Coś Ci się klawiatura plącze smile) Wiesz, tylko ta wódka podła strasznie,
          lodowa...smile Raczej nie do picia, bo wyżre wnętrzności..Dlatego, żeby nie mieć
          nikogo na sumieniu magicznie zamienię ją wcoś pysznego..do degustacji za
          jakieś 3 miesiące pewnie..chyba że ktoś ma przepis na coś superszybkiego..smile
    • jeremy27 Re: Nalewki... 15.09.03, 11:23
      ja jednak radze pic czysta wodke...zdrowszewink))...nalewki maja to do siebie ze
      są ciezkie i dlugo zalegaja w zolądku...u mnie przynajmniej nastepuje efekt
      rozdęciawink))...czuje się jakbyym wazył pól tony...
        • d.z Re: Nalewki... 15.09.03, 11:41
          oczywiście teraz to juz za późno ale polecam nalewkę przygotowywaną na owocach.
          Czyli bierzemy gąsior i do niego wrzucamy w takich samych ilościach różne owoce
          sezonowe. Truskawki, czereśnie jabłka, agrest itp. itd. po kolei co się na
          rynku pojawia i zalewamy to cozywiście wódką.
          Efekt wspaniały
          Niektórzy z tego forum mieli możliwość wypicia tej nalewki pewnego sylwestra smile
          • altu Re: Nalewki... 15.09.03, 13:33
            Pamiętam, jak u mnie w domu rodzinnym były robione różnego rodzaju nalewki i
            winiaczki owocowe. Na wiśniach lub czereśniach, teraz już nie pamietam. A że
            był to okres wakacji i ja nieco młodsza byłam, to często siedziałam w domu,
            porządki robiłam i na strych w jakiś interesach chodziłam. A na tymże strychu w
            ciepełku dojrzewały te cudne napoje. Z ciekawości, czy "dojrzało" próbowałam
            szklaneczkę lub dwie dziennie, a potem, dla niepoznaki, dolewałam wody tudzież
            wódki, w zależności od tego, co było bardziej wskazane...
            Potem sie okazało, że moj brat robił dokładnie to samo...
            I w efekcie pod koniec leżakowania nie smakowało to jak winko czy nalewka,,,
            ale jak kompocik...
            Ach, cudne czasy to były. A teraz nie ma za bardzo ani czasu, ani inwencji
            twórczej, zeby za nalewki się zabrać.
            Ale zawsze z chęcią próbuję...
        • kolczatka Re: Nalewki... 15.09.03, 11:59
          Polecam z miodu. Miodek rozprowadzasz gorącą wodą i fru do butli ze spirytem.
          Miodku nie żałuj co by to smaczek miało należyty. Pozwól postać temu z tydzień
          i po tak nieprzyzwoicie długim czasie nadaje się do spożycia.

          Śliwki, zasypać cukrem coby puściły sok (im kwaśniejsze śliwki tym więcej
          cukru). Zalać spirytem i niech nabiera mocy i koloru. Ewentualnie, co bardziej
          polecam, nabądź drogą kupna wiśnie (ale muszą być z pestkami, bo to podstawa
          dobrej nalewki) reszta jw.
            • kolczatka Re: Nalewki... 15.09.03, 12:24
              Zależy jak słodką nalewkę chcesz uzyskać. Ja to robię na smak, czyli lekko za
              słodkie bo to się jeszcze w spirycie rozpuści. Zazwyczaj nalewki robi się na
              spirytusie. Jeśli jednak dysponujesz wódecznością, to jest to pewien problem.
              Wygląda na to, że musisz dysponować miodkiem w postaci płynnej o dosyć
              intensywnym smaku (nalepiej lipowy). Weź tak ok. 5 - 6 łyżek miodu i rozprować
              gorącą wodą, ale wody naprawdę symbolicznie, coby miodek jeszcze bardziej
              płynny się zrobił. Wymiąchaj z wódecznością - nie więcej jak pół litra i odstaw
              w ciemne, chłodne miejsce (żeby nie kusiło), bo teraz nastąpi wojna smaków. Z
              tydzień pozwól na te boje krwawe a potem bez litości zniszcz wink.
              • ceper_pepper Re: Nalewki... 15.09.03, 13:23
                nalewka by wedrowiec2:

                "Jeśli herbata i maliny, proponuję napój, który ma genialny kolor, smak i
                aromat.
                Nie jest to klasyczna nalewka, nie pamiętam szczegółów wagowo-objętościowych
                przepisu, ale postaram się opisać to w miarę dokładnie. Potrzebny będzie
                wysoki, szczelnie zakręcany słoik. Ja robiłam to w słoiku jednolitrowym.
                Nalewamy do niego ok. 1/3 litra spirytusu. Maliny, najlepiej leśne, aromatyczne
                przebieramy i umieszczamy w gazie. Malin ma być ok. 1- 1,5 szklanki.
                Zawiązujemy gazę. Tak utworzony „mieszek” z malinami umieszczamy NAD
                spirytusem w słoiku tak, by przerwa między nim a malinami wynosiła kilka
                centymetrów (nawet do 10). Słoik szczelnie zamykamy, a wystają z niego tylko
                końce nitki na której zawieszone są maliny w gazie. Odstawiamy całość
                przynamniej na 2 tygodnie. Nie wolno w tym czasie wstrząsać zawartością.
                Parujący spirytus „wypłukuje” z malin wszystko co najlepsze. Spirytus nabiera
                pięknej, czerwonomalinowej barwy. Proces ekstrakcji jest zakończony, gdy z
                malin pozostaną suche, ciemne resztki. Między malinami a spirytusem może
                pojawić się długi, biały sopel. Można go rozpuścić w spirytusie. Po zakończonym
                procesie alkoholowy ekstrakt z malin rozcieńczamy wódka i słodzimy łagodnym
                (bez własnego intensywnego smaku) miodem. "
                • ceper_pepper Re: Nalewki...cd 15.09.03, 13:26
                  nalewka 2 by wedrowiec2:

                  "Maliny skończyły się, ale suszone śliwki sąsmile))
                  Oto przepis: 25 dkg suszonych śłiwek, 1 l czystej wódki, 1/4 l spirytusu, 1/4 l
                  wody. Śliwki, po usunięciu z nich pestek i pokrojeniu zalewam spirytusem i
                  wódka. Stoi to sobie 5-6 tygodni. Co kilka dni nalezy wstrząsać. Po tym czasie
                  płyn zlac przez lejek z watą, a śliwki zalać wodą. Po kilku dniach dołączyc
                  wode do wcześniej zlanego płynu. Jest genialne nie tylko do picia.
                  Kilka dni temu chiałam zrobic na obiad kurczaka po chińsku, ale nie miałam
                  spirytusu do marynaty. Pokrojone mięso zalałam sosem sojowym i nalewka
                  sliwkową. Tak smacznego mięsa juz dawno nie jadłam."
                  • ceper_pepper pigwówecka by ciupazka 15.09.03, 13:28
                    "Radze wom, pokiela jesce pigwe nondziecie, wartko pozbiyrać(
                    przed przymrozkmi), jesce warcyj jom pokroić i odpestkować, w drobne ósemecki
                    pokroić i do gąsiąrka kolejno: cukier, pigwa- cukier-pigwa-cukier. Zacynać
                    cukrem i końcyć cukrem, ftorego nie trza załować( stęż. cukru w soku mo być
                    ok. 60%, bo inacyj pódzie fermentacja) Wstrząsać gąsiorkiem co drugi dziyń,
                    tak coby syćki cukier sie ozpuściył, potrzymać 3-4 tyźnie i po miesiącu wloć
                    spiritus vini 96%v/v telo, coby otrzymać ok 40% stęż. alkoholu w nolewce.
                    Zahurdzić(zamiysać) i ostawić zaś na miesiąc, co roz to miysajęcy
                    zawartość gąsiorka. Po tym casie odsącyć do flasek i niek se stoi. Im
                    dłuzyj stoi, tym lepsy trunek. (conojmniyj 3-5 miesięcy). Trzymać w ciymnym
                    miyjscu, coby nifto nie widzioł... Prawie na święta bee gotowo..."
                          • altu Re: pigwówecka by ciupazka 15.09.03, 13:46
                            Z tym arbuzem to ja znam tak:
                            bierzemy arbuza
                            na wysokości mniej więcej 3/4 odcinamy czubek, ktory odkładamy na bok. czeka on
                            na lepsze czasy (dla niego oczywiście) - niw wyrzucać!
                            część dolną wydrążamy, tzn. wycinamy miąższ i też go na jakimś talerzyku
                            przechowujemy na później
                            w srodku powinno być tak, zeby zostało na skórze arbuza ok. 1,5 cm tego
                            czerwonego
                            do srodka wlewamy wódeczkę (jeżeli lubisz, to moze być owocowa, np. cytrynowa,
                            ale niekoniecznie).
                            wstawiamy do lodówki i czekamy ok. 2 godzin.
                            w tym samym czasie to, co jest na talerzyku wrzucamy do dzbanka i zalewamy
                            wódeczką. ten sam rodzaj, jaki jest w lodówce w arbuzie.
                            po 2 godz. wyjmujemy arbuz z lodówki, na jego brzegach u góry wycinamy lekkie
                            ząbki, w ktore wkładamy słomki. przykrywamy "czapeczkę" którą na początku
                            zdjeliśmy,
                            i zaczynamy imprezkę. goscie piją bezposrednio ze srodka przy pomocy słomek.
                            w miarę ubywania alkoholu z arbuza dolewamy ten, ktory jest w dzbanku.
                            na końcu, kiedy w srodku jest pusto, można wyjadać arbuza łyżeczką lub zjeść
                            kawałki, ktore zostały w dzbanku
                            tylko UWAGA: te kawałki arbuza są najbardziej zdradzieckie, bo dosyc mocno
                            nasiąkłyy alkoholem i własciwie to przez nie się jest pijanym...
                          • ceper_pepper "pijany arbuz" by nocny_marek 15.09.03, 13:46
                            "zamiast truskawek z szampanem proponuje "pijanego arbuza". Aby frajda byla
                            calkowita potrzeba: 1 dojrzalego arbuza+uzo+strzykawka. Robi sie arbuzowi
                            przynajmniej 10 szpryc "uzocycliny" w roznych miejscach i wsadza do lodowki na
                            kilka godzin, aby uzo zamienilo sie w krysztalki. Po rozcieciu arbuza - piekny
                            widok, a jak smakuje!!! Nie wspominam juz o efekcie - ZAJE.....YYYYYY!!!
                            P.S.Tym przepisem "rewanzuje sie" za kompot z rabarbaru - az mnie szczeki
                            bolaly i slinka ciekla i - musialem sie obejsc smakiem... Pozdr.+smacznego&na
                            zdrowie!!!"
        • altu Re: Nalewki... 15.09.03, 13:27
          To bardzo dobrze.
          Może nawet Jeremy się przekona... bo jakoś alkohol mu źle wchodzi. Moze to z
          samotności?
          Najlepsze wódeczki i nalewki nie powinno się pić tak "na raz", ale delektować
          się przy ciasteczku (to najlepiej owocowe wódki i nalewki na owocach)...
          Piwko mam nadzieję, że każdy toleruje. Jak nie - to polecam nieco tłustszy
          podkład, np. karkówka lub kaszaneczka z grilla...
    • altu Re: Nalewki... 15.09.03, 13:24
      Nalewka na orzechach służy na ... polepszenie wzroku.
      Stosowałam taką, kiedy miałam 1,5 dioptrii na minusie. Przez okres picia
      nalewki wada się nie pogłebiała. Obecnie mam 2,5 dioptrii na minusie. ALe jakos
      nie mam czasu i inwencji robić tego eliksiru...

      PS A jaki kolor rąk miałaś po obieraniu orzechów smile
      • frunze Re: Nalewki... 15.09.03, 13:29
        No kiedy właśnie do dzieła w ogóle nie przystąpiłam, czas nie ten, jak się
        okazało sad Ale byłam uprzedzona, robiłabym w rękawiczkach smile
        • altu Re: Nalewki... 15.09.03, 13:36
          Przezorny zawsze ubezpieczonysmile
          Ja swoją pierwszą nalewkę robiłam bez rękawiczek. Dłonie miałam koloru ...
          orzechowego. Siny brąz... Przez tydzień chodziłam chowajac dłonie do kieszeni.
          A potem wytestowałam na sobie coś w rodzaju tonika z orzechów na nalewce. To,
          co wyszło jako nalewka, w osobnej buteleczce i w niewielkiej ilości mieszałam z
          tonikiem do twarzy i potem stosowałam na zasadzie ekologicznego samoopalacza.
          wynik był nadspodziewanie dobry, kolor identyczny z opalenizną nadmorską...
      • kolczatka Re: Nalewki... 15.09.03, 13:43
        Ty mnie nie strasz. Musiałabym wpaść w straszny alkoholizm żeby wzrok mi się
        wyostrzył. A z -9 mogłoby być ciężko. A tak BTW właśnie uratowałam swój tyłek i
        mam ochotę coś wypić więc temat jest jak najbardziej a propos.
        • altu Re: Nalewki... 15.09.03, 13:50
          Orzechwej nalewki na wzrok nie pije sie kieliszkami. To powinno sie stosowac na
          zasadzie lekarstwa. Jedna lyzeczka rano i jedna wieczorem. I tak jest na
          spirytusie wieęc w paszczy jest ogromny ogień (coś koło 70 - 80%%). Więcej niż
          dwie łyżeczki nie weźmie sie na raz...
          • kolczatka Re: Nalewki... 15.09.03, 13:57
            Łyżeczka, kieliszeczek przed wyjściem do pracy, to już na pewno by mnie z
            roboty wywalili. Mogłabym nie przeżyć. A wzrok już i tak nie wróci. Całe
            szczęście, że ludzkość wymyśliła szkła kontaktowe. Dzięki nim nie zabijam się
            na najbliższym słupie. A okularów nie lubię i nosić nie będę.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka