ktoj-akto
19.04.09, 16:06
Tylko najświeższe nowalijki - prosto z ogródka.
Wersal zabanowany na dwóch forach. Do ktoj-akto napływają dyrektywy:
1. Pisz, ale nie obrażaj (wybacz AC, ale Ty obrażasz każdego nie po Twojej myśli piszącego);
2. Pewna (nazwijmy umownie SRO-KA) domaga się, żebym zamilkł w pobliżu JEJ wypowiedzi. Tymczasem sama swoimi postami upstrzyła, jak muchy żyrandol, kilka forów. Skąd ten imperatyw? Chyba prawem Kaduka.
Na tej samej zasadzie JA mógłbym nałożyć embargo na JEJ pisaninę.
Ogólnie - czemu nie?
3. Inna z powodu pomarszczonego czoła i co za tym idzie - nizrozumienia - daje mi ignora, czego nie powinna robić nawet w żartach. Na "przepraszam" za judzenie do zbanowania - JEJ nie stać.
4. Następna, pisząca traktat filozoficzny, po mojej wypowiedzi neguje
jej zasadność (Bo JEJ coś-tam nie obchodzi) i zakazuje napisania odpowiedzi.
5. Nie nęci mnie wymienianie inwektyw innych "jedynie mądrych", bo po
co? Przecież to wszystko MOJA wina. Już definitywnie rozstrzygnęły.
A mnie przypomina to dykteryjkę o skakaniu do pustego basenu. Żebym się zesrał w gacie - nie spełnię wymogów. TO JEST DOPIERO ZBANOWANIE!
Nie chceta? To róbta, co chceta!
Mam dwa wyjścia: napisać, że pierdolę was wszystkich, albo pisać, co
będę chciał. Bo ku śmiechowi do rozpuku, ciągle pojawia się motto, że KAŻDY MOŻE PISAĆ CO CHCE!!! I to jest panopticum. Dla potrzeb słabiej rozwiniętych wyjaśniam: gabinet figur woskowych!