loppe
21.08.10, 09:15
Kryzys sprawił, że w Czechach pije się mniej piwa. Mimo to Czesi
utrzymali pierwsze miejsce na świecie w rankingu największych
piwoszy - podaje AFP.
Widać to już po wynikach sprzedaży czeskich browarów. Pilznensky
Prazdroj, największy czeski browar, do którego należą takie marki,
jak Pilsner Urquell, Gambrinus, Kozel i Radegast, ogłosił, że
sprzedaż na czeskim rynku zmniejszyła się w ubiegłym roku o 4,5
proc. Jeszcze większy spadek, bo o 4,9 proc., zanotował Budvar.
Są dwa główne powody spadku spożycia: kryzys, który sprawił, że
Czesi kupują mniej piwa, a jeśli już, to z powodu niższych cen piją
je raczej w domu niż w lokalach, oraz znaczny spadek zagranicznej
turystyki (także z powody kryzysu - światowego). A turyści wypijali
nawet 15 proc. całego sprzedawanego w Czechach piwa. Liczba turystów
odwiedzających Czechy w ubiegłym roku skurczyła się w porównaniu z
2008 rokiem nawet o 10 proc.
Czeskie browary starają się walczyć o klienta, m.in. wprowadzając na
rynek tańsze marki piwa. Nie jest im jednak łatwo - od stycznia
wzrosła akcyza na piwo. Rząd podjął tę decyzję, by łatać rekordową
dziurę budżetową, jednak jest ona krytykowana przez browary. -
Rozumiemy, że powinniśmy pomagać państwu. Ale to nie jest
sprawiedliwe. Wydaje się, że niektóre branże pomagają Czechom
bardziej od innych - skomentował decyzję czeskiego rządu Jan Vesely.