kubek
06.07.05, 15:56
Zrobili buty sprzed 5 tys. lat
Czeski naukowiec, zajmujący się badaniem obuwia, stworzył replikę butów,
które nosił Oetzi - zamrożona mumia znaleziona 14 lat temu w Alpach przez
turystów. Początkowo turyści myśleli, że to zamarznięty alpinista, dopiero
badania wykazały, że człowiek ten zamarzł 5300 lat temu.
Wypchane sianem i wzmocnione plecionką ze sznurka, skórzane buty wyglądają
ciężko i wyjątkowo niewygodnie. - Ale jeśli były dobre dla Oetzi, człowieka
sprzed 5,300 lat odnalezionego w alpejskim lodowcu w 1991 roku, są też
świetne dla dzisiejszych stóp - przekonuje Petr Hlavacek, czeski ekspert od
obuwia, który stworzył replikę butów Oetzi.
Sam też wyprawił się w nich na spacer i ogłosił, że są dużo lepsze od
większości nowoczesnych butów.
- Te buty są szalenie wygodne. Są świetnie przystosowane do ochrony stopy w
trudnym terenie, przed wysokimi i niskimi temperaturami - przekonuje
wskazując na buty w swoim biurze na Uniwersytecie im. Baty we wschodnich
Czechach.
- Pomimo cieniutkiej skórzanej podeszwy, buty świetnie trzymają się podłoża i
rewelacyjnie absorbują wszystkie wstrząsy, a co najważniejsze podczas ich
noszenia nie tworzą się bąble - przekonuje Hlavacek. - Chodzenie w nich, to
prawie jak chodzenie boso, tylko jeszcze lepsze. W butach Oetzi czujesz
wolność, elastyczność - zapewnia naukowiec.
Naukowcy nauczyli się już wiele od łowcy nazwanego Oetzi: że jego ostatni
posiłek składał się z dziczyzny, że zginął raniony strzałą, i że -
najprawdopodobniej - spędził większość swojego życia 80 kilometrów od
miejsca, w którym znaleziono jego ciało. Hlavacek, zanim wraz z kolegami
stworzyli replikę butów, długo studiowali prehistoryczny pierwowzór
umieszczony w muzeum w Moguncji w Niemczech.
Vaclav Gresak, uniwersytecki wykładowca i ...rymarz, który nazywa
siebie "rękoma" a Hlavacka "mózgiem" opisuje obuwnicze wyzwanie w swojej
uniwersyteckiej pracowni. Najpierw trzeba było znaleźć sznurek na sieć, która
trzyma siano w butach na swoim miejscu - naukowcy musieli dojść do tego, z
czego został zrobiony. Gotowe sznurki w ogóle nie wchodziły w rachubę. W
końcu Gresak przypadkowo natrafił na pewnego starego człowieka, który
wiedział jak zrobić sznurek z cienkich włókien pobranych z wnętrza kory.
Następnie musieli zdobyć odpowiednią skórę. Testy wykazały, że buty zrobione
były ze skór pochodzących od trzech różnych zwierząt: cieląt, ta była łatwa
do zdobycia; jelenia, także nie było problemu; i niedźwiedzia (skóra na
podeszwie) - i to już nie było takie proste. Gresak ostatecznie zdobył
zniszczoną już co prawda skórę niedźwiedzia, zabitego w Kanadzie przez
bogatego czeskiego myśliwego.
Następnie zespół musiał opracować metodę garbowania skór, której mogli używać
współcześni Oetzi. Gresak przetestował tłuszcze roślinne, ale bez sukcesu.
Tłuszcz ze szpiku kostnego także zawiódł. Później postanowił użyć metody
starożytnych Indian. Zagotował pokrojoną świńską wątrobę i dodał surowego
świńskiego mózgu. Następnie tłustawą substancją pokryto skórę i pozostawiono
na trzy dni.
- Pachniało strasznie, smród przyciągał tysiące much - wspomina Gresak. - Ale
zadziałało!
Następnie nadeszła najtrudniejsza część - mierzenie stopy Oetziego. Po dwóch
latach biurokratycznych przepychanek Hlavacek otrzymał pozwolenie na 20-
minutowe sam na sam z prehistorycznym łowcą. Gipsowy model stopy Oetziego -
małej, szczupłej, wielkością zbliżonej do stopy współczesnego 12-latka -
wciąż leży na półce w jego gabinecie.
Następnym wyzwaniem było znalezienie odpowiedniego siana na wypchanie butów.
Hlavacek poprosił kilkoro skautów, by wypchali swoje buty trawą i wypróbowali
je. - Dzieci protestowały - opowiada Hlavacek. Trawa była bowiem kłująca i
szorstki. Ostatecznie badacze znaleźli trawę, która była długa, delikatna i
elastyczna. Była idealna na buty dla Oetziego.
Hlavacek i jego zespół zrobili trzy pary identyczne ze swoim pierwowzorem, i
kilka większych par, w rozmiarze naukowców. Był 2001 rok, czas na testy
terenowe - dwudniową wyprawę w Alpy, w teren w pobliżu granicy włosko-
austriackiej, gdzie odnaleziono Oetziego.
Warunki nie były idealne: padał śnieg i temperatura była bardzo niska, ale
Vaclav Patek, czeski alpinista, który wziął udział w wyprawie, wspomina w
rozmowie telefonicznej, że buty były "przyjemną niespodzianką". Patek, który
jest właścicielem firmy produkującej buty przeznaczone na wysokogórskie
wyprawy w ekstremalnych warunkach, wspinał się już na najwyższe europejskie
szczyty. - Mogę zaryzykować powiedzenie, że byłbym w stanie wspiąć się na te
szczyty w butach Oetziego - przekonuje.
Ponieważ Hlavacek rozpatruje buty z naukowego punktu widzenia, swoją replikę
prehistorycznego obuwia poddał rozlicznym testom - jaki wpływ na nie ma
ciśnienie, zmienna temperatura itd. Buty Oetziego biły nowoczesne obuwie w
większości kategorii, z wyjątkiem wytrzymałości na wilgoć, choć po zamoczeniu
bardzo szybko wysychały.
Hlavacek wciąż czerpie wiedzę ze swojego eksperymentu. Jako ekspert od butów
dla chorych, próbuje ustalić jaki materiał tak dobrze absorbuje napięcia jak
siano w butach Oetziego. Sam jednak nie nosi wyprodukowanej prze siebie
repliki i zdaje sobie sprawę, że nikt inny też nie będzie ich nosił, są m.in.
trudne do założenia, no i siano wymaga regularnej wymiany...
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,2806515.html