Dodaj do ulubionych

Jadę do Brna na kurs językowy !!!

20.01.08, 22:13
Ależ się cieszę - już za tydzień jadę!!! Już trasę wytyczyłam...

Czy ktoś z Was był na takim kursie
www.phil.muni.cz/kabcest/cs/dvoutydenni-unor.php ?
I jak wspominacie?
Obserwuj wątek
    • droga2 Re: Jadę do Brna na kurs językowy !!! 20.01.08, 23:29
      super!
      on naprawdę jest taki tani?
      niecałe 5 tys. koron? (no wiadomo jeszcze zakwaterowaniewink

      podobno w Brnie są duzo lepsze niz w Praze.
      Powodzenia!
    • bsl kanapony 21.01.08, 16:53
      a kiedy konkretnie sie wybierasz ??
      bo ja w przyszłym tygodniu tez jadę do Brna z Krakowa tylko ja
      pociągiem
      • kanapony Re: kanapony 21.01.08, 22:41
        w tą niedzielę ruszam, też pociągiem (przez dwa dni kombinowałam jak
        jechac, by było najkrócej)

        a do postu powyżej - też słyszałam (od koleżanki, która już na
        kursie w Brnie była), że te w Pradze są gorsze
        a nocleg, spoko, akademiki proponują 86, 97 lub100 Kc za noc

        teraz się martwie (bo ja zawsze coś sobie wynajdę do zamartwiania
        się), że nie mogę żadnego przewodnika znaleźc (książki), muszę
        pohledac w necie - co warto zwiedzic... i odgrzebac wątek, w którym
        o tym pisaliście
        mam nadzieję, że chociaż plan Brna będzie w księgarni...
        • japolan Wyjazd 21.01.08, 23:16
          Dobry wieczór,

          1. Sądzę, że przejazd - raczej z przesiadką (propobuję Karwinę, Bogumin lub
          Ostrawę jako stacje przesiadkowe - powinien odbyć się bez problemów.
          2. Brno to miasto urocze. Plan miasta to coś powszechnego. W miarę niedaleko
          (chyba ok. 500 metrów) od Głównego Dworca Kolejowego jest biurowiec DPMB
          (dpmb.cz), gdzie (jak sądzę) nadal sprzedają bilety okresowe na
          komunkację miejską.
          3. Całkiem dobre noclegi są w "Akademiku Taufera":
          www.volny.cz/demiro/tk
          Ceny umiarkowane. Miejsce położenia to dzielnica akademicka.

          Życzę powodzenia,
          Japolan
          • kanapony Re: Wyjazd 22.01.08, 12:05
            1. Tak, ale chodziło mi o przejazd najkrótszy czasowo (bez śleczenia
            na dworcu), a jednocześnie bez biegu z wywalonym jęzorem z pociągu
            do pociągu.
            2. Chciałabym ten plan jeszcze u siebie kupic, lubię sobie popatrzec
            na plan, powytyczac ścieżki (a potem i tak chodzę innymi) - czuję
            się wtedy lepiej przygotowana - i nigdy się nie gubię.
            3. Taufer mi nie odpisał na mój mejl. Wybrałam Kounicovą - jeszcze
            bliżej do miejsca kursu i też centrum.

            Rozbawiła mnie nieco oferta akademika PALACKÝego - 840 Kc za noc...

            Dziękuję za życzenia
            • bsl Re: Wyjazd 22.01.08, 13:40
              a moze jakies piwo w Brnie ???, bede tam pare dni , mąż do wieczora
              w parcy wiec będę miała wolne wink
              • kanapony Re: Wyjazd 23.01.08, 14:18
                Bardzo miła propozycja
                ale na razie nie chcę się umawiac - nie wiem, jak będzie wyglądał
                ten kurs - kiedy zajęcia itp.
            • japolan Re: Wyjazd 22.01.08, 23:38
              Dobry wieczór,

              Odnośnie do samego planu Brna:
              Proszę sprawdzić w jakimś systemie z mapami - przykładowo:
              a/ mapy.cz
              b/ amapy.cz

              Proszę rozważyć poznanie także gwary brneńskiej - jedna ze stron na ten temat
              to: hantec.cz

              Z poważaniem,
              • kanapony Re: Wyjazd 23.01.08, 14:16
                Wirtualnie Brno mam w małym palcu
                ;D
                właśnie z mapy.cz
                ale jak będę spacerowac po Brnie, to niestety kuknięcie do netu
                odpada, trza miec papier

                a gwara... najpier muszę nauczyc się porządnie mówic po czesku...
                ale potem...
                jak byłam w Pradze to mieszkałam z babką z Brna - świetnie ją
                rozumiałam, za to właściciciela hoteliku - Prażaka, ni w ząb jak nie
                mówił wolno
                • zizi4 Re: Wyjazd 25.01.08, 15:51
                  Ja bylam na tym kursie... Ale bylo to tak ok. 6 lat temu wink
                  Ciekawe, czy cos sie zmienilo? Wtedy chyba mi sie podobalo, dzis juz
                  peanow zachwytu bym nie wznosila. Kurs praski mial ten plus, ze byl
                  o wiele bardziej "elastyczny" - mozna bylo kombinowac zajecia wg
                  swych upodoban, wybierac "przedmioty", ktore sie chcialo - w Brnie
                  wszystko bylo bardzo sztywne. Najpierw test, potem zakwalifikowanie
                  do grupy, no i zajecia od poniedzialku do piatku wg planu zajec jak
                  w szkole podstawowej... Mam nadzieje, ze ty odniesiesz lepsze
                  wrazenia. Plusem bylo to, ze mielismy samochod i duzo zwiedzalismy
                  (lacznie z Austria). A jako zakwaterowanie dostalismy akademik,
                  ktory okazal sie... "ubytovma" dla robotnikow, klasa minus dziesiec
                  gwiazdek... Naprzeciwko byly koszary wojskowe, w ktorych w weekendy
                  rano cwiczyla orkiestra deta... To chyba dlatego skoro swit
                  wyjezdzalismy na wycieczki!
                  Powodzenia!
                  • kanapony Re: Wyjazd 17.02.08, 20:50
                    Jestem z powrotem.
                    buuuuu

                    Było wspaniale. Tak jak piszesz - test wstępny i zajęcia. Może
                    sztywne ramy... Ale mnie to bardzo odpowiadało, bo pojechałam tam z
                    jasno wytyczonym celem - miałam się uczyc czeskiego.
                    Więc po tych pięciu godzinach na wydziale, co wieczór cztery godziny
                    siedziałam w akademiku nad książkami.
                    Co mi nie przeszkodziło zwiedzic Brna i zobaczyc mnóstwo ciekawych i
                    pięknych miejsc i obiektów, a także zachwycic się ludźmi.

                    Mój akademik był akademikiem - byłam baaaardzo zadowolona.
                    Współlokatorka (i te z pokoju obok, z którym dzieliłam sanitariaty)
                    wyjechała na ferie - luz blus.

                    Zaś sam kurs - myślę, że wiele zależy od nastawienia i chęci
                    kursanata, a także od prowadzącego. Ja pracowałam ze wspaniałą
                    lektorką [mam do nich wink szczęście].
                    Byłam na niewysokim poziomie ("tylko" mirne pokrocile) - i uważam,
                    że świetnie trafiłam. Ludzie z wyższych poiziomów nieraz zachowywali
                    się tak, jakby wszystko już wiedzieli, a czeski znali lepiej od
                    prowadzącego zajęcia.
                    My chcieliśmy się uczyc i nikt niczego nie chciał udowadniac,
                    zwłaszcza lektorce.

                    Więcej nic nie piszę. Jestem tu już tydzień i ciągle przeżywam, że
                    musiałam tu wrócic - gdy przekroczyłam granicę, to cierpiałam już
                    fizycznie. Serce mnie bolało jak diabli. I nikt mi nie wmówi, że to
                    od dymu papierosowego, produkowanego przez współsiedzącą w
                    przedziale.

                    Od powrotu, jak nie muszę to nie wychodzę z domu. Byle tylko nie
                    widziec ... może nie nazwę tego po imieniu, by nikogo (kto się lubi
                    cietrzewic) nie urazic... wróc... nie pobudzic do kłótni.
                    • japolan Sympatie i antypatie 17.02.08, 21:03
                      Dobry wieczór,

                      Cieszy mnie Pani zadowolenie z kursu oraz z samego pobytu w Brnie.

                      Przypominam, że bardzo lubię Brno. Są tam takie rejony, w których czuję się tak, jakbym był ... u siebie. Chyba właśnie dlatego nie reaguję (aż) tak emocjonalnie. Przyznaję, że (zbyt) rzadko bywam w Brnie. Gdy już tam jestem, to się cieszę. Nie tyle chodzi o miejsce, ile o ludzi (pomijam szczegóły).

                      Powroty z Republiki Czeskiej mnie nie denerwują. Być może dlatego, że ani tam nie szukam niczego nadzwyczajnego, ani tutaj nie czuję się przytłoczony. Lubię Republikę Czeską, ale nie mam związanych z Polską kompleksów. W każdym państwie zdarzają się problemy. Urok bycia turystów polega szczególnie chyba na tym, że turysty (na ogół) nie dotyczą problemy miejscowe lub miejscowych, z reguły także nie obchodzą.

                      Proszę o więcej sympatii wobec Polski i Polaków.

                      Z poważaniem,
                      • kanapony Re: Sympatie i antypatie 17.02.08, 23:40
                        > Być może dlatego, że ani tam nie szukam niczego nadzwyczajnego,
                        > ani tutaj nie czuję się przytłoczony. Lubię Republikę Czeską, ale
                        > nie mam związanych z Polską kompleksów. W każdym państwie zdarzają
                        > się problemy. Urok bycia turystów polega szczególnie chyba na tym,
                        > że turysty (na ogół) nie dotyczą problemy miejscowe lub
                        > miejscowych, z reguły także nie obchodzą...

                        Ja też niczego ani nikogo nadzwyczajnego tam nie szukam. Po prostu -
                        bardzo lubiąc ten język mam otwartą głowę i obserwuję, chłonę. A -
                        m.in. z racji zawodu, ale i z wrodzonych skłonności - jestem osobą
                        bardzo spostrzegawczą. I chyba niegłupią - wyciągam wnioski z tych
                        obserwacji.
                        Staram się nie porównywac, ale czasem po prostu się nie da. Nie mam
                        kompleksów, co to to nie - im bardziej poznaję kulturę czeską tym
                        bardziej cenię "swoją". Znam wartośc Polski i Polaków. Ale wracając
                        jest mi po prostu nieraz bardzo przykro, że moi rodacy potrafią się
                        zachowac... tak jak nieraz (proszę nie odczytac - zawsze!) zachowują.
                        Spotkani na ulicy Czesi traktowali mnie zawsze bardzo kulturalnie, a
                        przecież nie wiedzieli, że jestem obca. Gdy się odzywałam i
                        orientowali się - było jeszcze milej. Nikt nie oceniał po wyglądzie,
                        nikt się na ulicy nie gapił...
                        Nie urodziłam się wczoraj i pamietam, jak w Polsce było kiedyś.
                        Teraz chce mi się śmiac z polskich przysłów o gościnności, kulturze,
                        itp. Zwłaszcza w zestawieniu z młodszym pokoleniem.

                        I ja nie jestem "do końca" turystką podczas bytności tam. Chcę się
                        przenieśc dlatego staram się poznac maksymalnie różne strony życia
                        Czechów (sama bądź od ludzi) - i znam ich problemy, choc zdaję sobie
                        sprawę, że rzeczywiście poznam je dobiero tam żyjąc. Ale przecież
                        mogę miec inne albo wogóle.



                        > Proszę o więcej sympatii wobec Polski i Polaków.

                        a... z tym dam sobie spokój, bo mi się same złośliwości, rzewności
                        albo wyrzutowości wink na usta cisną
                    • sieczu5 Re: Wyjazd 17.02.08, 21:16
                      > Więc po tych pięciu godzinach na wydziale, co wieczór cztery godziny
                      > siedziałam w akademiku nad książkami.

                      Gdyby nie przerwa międzysemestralna, to hałas nie pozwoliłby spędzić tyle godzin
                      nad książkami.

                      >a także zachwycic się ludźmi.

                      Zwłaszcza przy "Tesco" przy dworcu kolejowym.

                      > Mój akademik był akademikiem

                      A czym miał być?

                      > Współlokatorka (i te z pokoju obok, z którym dzieliłam sanitariaty)
                      > wyjechała na ferie - luz blus.

                      No to wiadomo, że fajnie. Ja mam teraz grypę jelitową a ubikację z łazienką
                      (jedno pomieszczenie) mamy wspólną dla pięciu osób. Wtedy inaczej się na to
                      patrzy. Chcę kupić jedyny skuteczny lek - konieczna recepta. Lek bez recepty -
                      60 koron. WIzyta u lekarza + recepta kolejne 60 koron.

                      >Ja pracowałam ze wspaniałą
                      > lektorką [mam do nich wink szczęście].

                      Pewnie Eva R. - wyjątkowo wspaniała.

                      >Ludzie z wyższych poiziomów nieraz zachowywali
                      > się tak, jakby wszystko już wiedzieli, a czeski znali lepiej od
                      > prowadzącego zajęcia.

                      I pewnie wszyscy byli Polakami. Tak na serio - na wyższych poziomach w ogóle mi
                      się nie podobało. Dużo gwiazdorków i przemądrzałych.

                      >Jestem tu już tydzień i ciągle przeżywam, że
                      > musiałam tu wrócic - gdy przekroczyłam granicę, to cierpiałam już
                      > fizycznie.

                      O rany, tragedia. Wróciłam z raju do piekła.

                      >I nikt mi nie wmówi, że to
                      > od dymu papierosowego, produkowanego przez współsiedzącą w
                      > przedziale.

                      W pociągach EuroCity nie ma przedziałów dla palących.

                      >> Od powrotu, jak nie muszę to nie wychodzę z domu

                      To nie radzę wychodzić. W Polsce sami pijacy, złodzieje, oszuści, brudasy.
                      Wszystko brudne, drogie, na ulicy zaraz zabiją. W Czechach wszystko czyste,
                      wszyscy mili, przyjaźni, nikt się nie kłóci. Nie ma przestępczości, grupy
                      etniczne jak Romowie, Arabowie czy Wietnamczycy są święci. Słowem - raj na ziemi.
                      • bsl kanapony :) 17.02.08, 21:31
                        byłam prawie 2 tyg w Czechach w tym tydzien w Brnie , równiez jestem
                        zadowolona z pobytu

                        co mnie zdziwiło pozytywnie, to zachowanie kierowców w miejscach
                        gdzie sa przejscia dla pieszych smile

                        co do cen w sklepach takie jak w Polsce , piwo za to tansze wink
                      • kanapony Re: Wyjazd 17.02.08, 22:15
                        my byśmy się chyba nienawidzili, gdybyśmy się znali
                        kompletnie na innych falach nadajemy...
                        byłam w szoku, że można tak zinterpretowac moje słowa
                        ale nic to, to sygnał, iż muszę popracowac nad jasnością wypowiedzi
                        swojej oczywiście


                        > Gdyby nie przerwa międzysemestralna, to hałas nie pozwoliłby
                        spędzić tyle godzin nad książkami.

                        pewnie tak, przecież to akademik a nie luksusowy hotel z 120m
                        apartamentem


                        > Zwłaszcza przy "Tesco" przy dworcu kolejowym.

                        tam nie zabrnęłam, ale galeria Vańkovka mi się bardzo nie podobała,
                        trochę się tam niepewnie czyłam
                        pisząc "ludzie" miałam ma myśli ogół a nie każdego z osobna


                        > A czym miał być?

                        a to była przenośnia, że tam nie było ekscesów, hałasów, itp. i to
                        napisałam w kontekście postu poprzedniego


                        > No to wiadomo, że fajnie. Ja mam teraz grypę jelitową a ubikację z
                        łazienką
                        > (jedno pomieszczenie) mamy wspólną dla pięciu osób. Wtedy inaczej
                        się na to
                        > patrzy. Chcę kupić jedyny skuteczny lek - konieczna recepta. Lek
                        bez recepty -
                        > 60 koron. WIzyta u lekarza + recepta kolejne 60 koron.

                        no to współczuję choroby, w Polsce kupiłbyś pewnie ten lek z receptą
                        za te 9 zł, a bez recepty albo wcale albo za 30 zł
                        w Pradze mieszkałam w miejscu, gdzie była jedna łazienka na
                        wszystkich i nie narzekałam, jestem człowiekiem pogodnym i dążąc do
                        lepszego cieszę się z tego co mam


                        > Pewnie Eva R. - wyjątkowo wspaniała.

                        ;p a nie bo Lucie C. (z hackem) ale dalsza częśc wypowiedzi się
                        zgadza
                        bardzo uprzejma - o wszystko można było zapytac, poprosic... a na
                        dodatek miło patrzec


                        > I pewnie wszyscy byli Polakami.

                        to mnie bardzo irytuje w innych ludziach, że w moich wypowiedziach
                        znajdują coś, czego nie napisałam
                        czy to z własnego doświadczenia tak piszesz? czy z kompleksów?
                        sądzisz mnie po sobie? bo ja nie wiem, dlaczego tak pomyślałeś
                        na poziomach zaawansowanych było bardzo dużo Niemców i Włochów,
                        zaawansowane Polki poznałam cztery: jedna zadzierała nosa, jedna
                        była bardzo skromna i sympatyczna, jedna zaś bardzo rozrywkowa a
                        ostatnia miała świetne poczucie humoru i była puszysta
                        cztery osoby - każda inna pod każdym względem
                        W ŻYCIU bym nie generalizowała znając cztery "przypadki", i to
                        jeszcze takie


                        > Tak na serio - na wyższych poziomach w ogóle mi
                        > się nie podobało. Dużo gwiazdorków i przemądrzałych.

                        sam piszesz... a mnie się czepiasz


                        > O rany, tragedia. Wróciłam z raju do piekła.

                        nie napisałam, że Polska to piekło
                        ja lubię Polskę, Polaków, cieszę się, że jestem Polką
                        ale powroty z miejsc, gdzie mi się bardzo podoba są dla mnie
                        ciężkie, zbyt emocjonalna pewnie jestem
                        takie osobniki też po ziemi niestety łażą


                        > W pociągach EuroCity nie ma przedziałów dla palących.

                        ja to wiem, Ty to wiesz, ale ta pani miała nas - troje
                        współpodróżujących oraz swoją córkę głęboko w... poważaniu
                        jechałam chwilę tylko (od Katowic do Kraka... jakieś półtorej
                        godziny) potem półtorej godziny wietrzyłam się w drodze do domu
                        a jak weszłam to współlokatorka stwierdziła, że śmierdzę i zapytała,
                        czy zaczęłam tam palic...
                        zamin zdążyłam jej opowiedziec historię...


                        > To nie radzę wychodzić. W Polsce sami pijacy, złodzieje, oszuści,
                        brudasy.
                        > Wszystko brudne, drogie, na ulicy zaraz zabiją.

                        a to już Twój osąd, "wyczytany" w moich słowach
                        ja się w Krakowie czuję bardzo bezpieczna
                        tylko palacze mnie wkurzają - niektórzy machają łapami z papierosem
                        palącym się jakby byli sami na ulicy
                        a wszyscy śmierdzą - i nie wmówisz mi, że palacz nie śmierdzi wink


                        > W Czechach wszystko czyste,

                        o nie, to cos pod/obok dworca głównego w Brnie to koszmar


                        > wszyscy mili, przyjaźni, nikt się nie kłóci.

                        byłam świadkiem jak babcia stała na chodniku i patrzyła na wystawę,
                        druga babka chciała zaparkowac i wjechała na chodnik, babcia się
                        odwróciła i wystraszyła (a tamta czekała, aż sobie babina pójdzie
                        ale chyba zbyt blisko podjechała)
                        rany... ale był jazgot
                        ;D


                        acha, a ten "raj" o którym piszesz
                        jedna z rzeczy na które zwracam uwagę: drzwi, zwłaszcza jak za kimś
                        idę
                        na początku pobytu przechodząc za kimś miałam wyciągniętą rękę do
                        przodu, by nie dostac drzwiami "w nos"
                        dwa tydodnie w Brnie i NIKT nie puścił drzwi
                        odzwyczaiłam się więc od łapania drzwi, na swoje nieszczęście

                        a druga sprawa - miałam bardzo ciężką walizkę (w drodze powrotnej -
                        jeszcze cięższą, bo ksiąg sobie nakupiłam jak głupia)
                        pomoc, na którą nie liczyłam jadąc tam, nadeszła ze strony Czechów -
                        od Ostravy
                        pomoc, na którą liczyłam wracając, skończyła się w Bohuminie
                        w Katowicach wdrapywałam się na peron a na szczycie schodów stał
                        facet i patrzył, jak sobie radzę

                        i mimo wielu podobnych doświadczeń nie napiszę, że Polacy są ...
                        tacy czy owacy
                        po prostu uważam, że Czesi nie zapominają, iż nie są na ulicach sami
                        i są bardziej uprzejmi (co nie znaczy, że nie ma chamów, pewnie są)
                        • sieczu5 Re: Wyjazd 17.02.08, 22:34
                          Dobra, może źle zinterpretowałem poprzednią wypowiedź, ale po przeczytaniu
                          naprawdę wynika, jakby Czechy były rajem a Polska piekłem.

                          Na co dzień nie jest tak rewelacyjnie.

                          Kursy języka czeskiego miałem z kilkoma nauczycielkami. Miło wspominam jedynie
                          Leę V., reszta była za bardzo sztywna. Najgorsza to Eva R., ale ja jej też
                          dałem popalić.

                          W ogóle nie podoba mi się ta urzędniczość, teoretyczność i sztywność w nauczaniu
                          na Uniwersytecie Masaryka. Na mojej polskiej uczelni podejście większości
                          wykładowców jest zupełnie inne i naprawdę chce mi się uczyć a tutaj w Brnie nie
                          bardzo.

                          Jeśli chodzi o pociągi - przestrzeganie zakazu palenia w czeskich pociągach to
                          fenomen w Europie. W praktyce zakaz nie jest przestrzegany nigdzie indziej (poza
                          niektórymi pociągami bezprzedziałowymi w krajach zachodnich). Nie ma też palenia
                          w pociągowych toaletach, podobnie jak w toaletach szkolnych. Kiedy w pociągu
                          EuroCity pasażer nie respektuje zakazu trzeba iść do restauracyjnego i poprosić
                          o gaśnicę. Ja tak zrobiłem i Austriak palący w przedziale na widok gaśnicy od
                          razu zgasił papierosa.


                          Kierowcy na przejściach przepuszczają pieszych a w sklepach przy kasie kasjerki
                          są z reguły kulturalniejsze niż w Polsce. W Polsce jak powiem "dzień dobry",
                          "dziękuję" i "do widzenia", to patrzą na mnie jak na kosmitę.

                          Akademiki wcale nie są super rewelacyjne. Imprezy są często - szczególnie tam,
                          gdzie jest sporo obcokrajowców. Do tego są strasznie drogie.

                          W każdym razie z Twojej pierwszej wypowiedzi można naprawdę wnioskować, że
                          przyjeżdżasz do Polski i chcesz w związku z tym zabić się, bo tutaj tak źle a
                          wszyscy są wrogami, natomiast w Czechach jest nie wiem jak super.
                          • kanapony Re: Wyjazd 17.02.08, 23:09
                            > Dobra, może źle zinterpretowałem poprzednią wypowiedź, ale po
                            przeczytaniu naprawdę wynika, jakby Czechy były rajem a Polska
                            piekłem.

                            OK, i popracuję nad jasnością przekazu myśli
                            czasem tyle się kłębi w łepetynie, że zaczynam skrótami pisac - byle
                            niczego nie zapomniec


                            > Na co dzień nie jest tak rewelacyjnie.

                            Jak wszędzie.


                            > Jeśli chodzi o pociągi - przestrzeganie zakazu palenia w czeskich
                            pociągach to
                            > fenomen w Europie. W praktyce zakaz nie jest przestrzegany nigdzie
                            indziej (poza
                            > niektórymi pociągami bezprzedziałowymi w krajach zachodnich). Nie
                            ma też palenia
                            > w pociągowych toaletach, podobnie jak w toaletach szkolnych.

                            Jak wracałam to był ziąb i żal mi nawet było biedaczków
                            wyskakujących na peron, by tam tego dymka sobie puścic...
                            a uczniów też widziałam palących na ulicy (czyli - nie w szkolnych
                            toaletach)


                            > Kiedy w pociągu
                            > EuroCity pasażer nie respektuje zakazu trzeba iść do
                            restauracyjnego i poprosić
                            > o gaśnicę. Ja tak zrobiłem i Austriak palący w przedziale na widok
                            gaśnicy od
                            > razu zgasił papierosa.

                            mnie było, już przy drugim papierosie bambola, niedobrze
                            mdliło mnie ale - niestety - nie zemdliło do końca
                            wcale bym nie czuła się głupio, a celowo jeszcze - z wrodzonej
                            złośliwości i perfidii - nie na podłogę, a w bok, na córeczkę


                            > Kierowcy na przejściach przepuszczają pieszych a w sklepach przy
                            kasie kasjerki
                            > są z reguły kulturalniejsze niż w Polsce.

                            to potwierdzam, "uliczno-sklepowa" kultura jest wyższa niż w Polsce
                            a już nie wspomnę o "pocztowej" - byłam tylko dwa razy na poczcie w
                            Brnie
                            i może akurat trafiłam na miłe panie? a może wirus pocztochamstwa
                            jeszcze do Czech nie został zawleczony?


                            > Akademiki wcale nie są super rewelacyjne. Imprezy są często -
                            szczególnie tam,
                            > gdzie jest sporo obcokrajowców. Do tego są strasznie drogie.

                            podobno w Viniarskej koleji jest jedna ciągła balanga, ale ja
                            mieszkałam przy Kounicovej - raz słyszałam ochy-achy, przez dwa dni
                            kogoś męczyła czkawka, ogólnie było cicho


                            > W każdym razie z Twojej pierwszej wypowiedzi można naprawdę
                            wnioskować, że
                            > przyjeżdżasz do Polski i chcesz w związku z tym zabić się, bo
                            tutaj tak źle a
                            > wszyscy są wrogami, natomiast w Czechach jest nie wiem jak super.

                            pomyślałam chwilę... i chyba trochę tak jest
                            postanowiłam, że z kolejnego wyjazdu do Czech nie wrócę
                            najwyżej przyjadę w odwiedziny
                            jeszcze tylko kilka spraw tu muszę za sobą definitywnie zamknąc
                        • kropkacom Re: Wyjazd 17.02.08, 22:48
                          > > W pociągach EuroCity nie ma przedziałów dla palących.
                          >
                          > ja to wiem, Ty to wiesz, ale ta pani miała nas - troje

                          Hmmm... A ja jakiś rok temu jechałam tym pociągiem i przedziały takie były
                          (Eurocity Warszawa-Breclav). Niemając innego wyjścia kupiłam tam miejscówki dla
                          mnie i dzieci i zaraz po ruszeniu ze stacji współpasażerowie zaczęli palić smile)
                          • sieczu5 Re: Wyjazd 17.02.08, 22:50
                            Całkowity zakaz palenia w pociągach IC/EC obowiązuje od września 2007 roku.
                            • kropkacom Re: Wyjazd 17.02.08, 22:57
                              To super wiadomość. Chociaż pociągami już nie muszę jeździć ale Eurocity fajnie
                              się podróżowało.
                              • sieczu5 Re: Wyjazd 17.02.08, 23:29
                                Nie ciesz się za bardzo, bo np. na Węgrzech ten zakaz nie obowiązuje.
                          • kanapony Re: Wyjazd 17.02.08, 22:56
                            a czy w Polsce nie wprowadzono niedawno zakazu palenia w pociągach?
                            bo moim zdaniem, nie można w nich palic

                            ale obserwując ostatnio ludzi, zauważyłam, że szukają wagonów z
                            wizerunkiem papierosa
                            niestety, dla niektórych brak takiego znaczka jest równoznaczny z
                            pozwoleniem na palenie
                            "bo przecież nie ma znaku zakazu"

                            wiele rzeczy rozumiem na tym swiecie, ale nałogowych palaczy bym
                            wybiła do nogi ;p
                            • kropkacom Re: Wyjazd 17.02.08, 23:00
                              > wiele rzeczy rozumiem na tym swiecie, ale nałogowych palaczy bym
                              > wybiła do nogi ;p

                              Też tak mam smile Zwłaszcza że przez całe dzieciństwo byłam biernym palaczem. Mój
                              ojciec kopci jak lokomotywa.
                              • japolan Palenie 17.02.08, 23:08
                                Dobry wieczór,

                                Chyba się - w końcu - zgadzamy: chodzi o palenie.
                                Co prawda, propozycja "wybicia" to potworna przesada, ale problem jest.
                                Samo czyjeś palenie nawet specjalnie mi nie przeszkadza. Najgorzej jest po powrocie do domu (nikt nie pali). To znaczy: wyzwaniem jest moment ściągania swetra lub podkoszulka. Niedawno, mało się nie przewróciłem - taki smród papierosowy poczułem, chociaż podczas wizyty w knajpce czyjeś palenie przy doś odległym stoliku mi nie przeszkadzało.

                                Z poważaniem,
                                • sieczu5 Re: Palenie 17.02.08, 23:12
                                  Ja najgorzej wspominam podróż w wagonie sypialnym z Belgradu do Salonik. Jak się
                                  przebierałem w szalecie dworcowym w Salonikach, to musiałem zmienić dosłownie
                                  wszystko i umyć się, bo było niesamowite przesiąknięte dymem.

                                  Z tego względu nie chodzę na różne imprezy studenckie.
                                • kanapony Re: Palenie 17.02.08, 23:17
                                  dla mnie zupełnie inaczej pachnie dym wypuszczony z ust/nosa
                                  palacza, który kopci od lat niż takiego, który pali od niedawna
                                  ja jak Kropka - tatuś też mnie miał w de i truł
                                  w knajpie znajomi palacze mi nie przeszkadzają - bo palą głównie w
                                  knajpie, przy piwie, tacy "niedzielni nałogowcy"
                                  wybiłabym np. tych, co palą na przystankach pod wiatami (bo wieje
                                  czy pada), co palą w pociągach... nie potrafią się powstrzymac a są
                                  za leniwi, by wyjśc i za głupi, by pomyślec o innych
                            • sieczu5 Re: Wyjazd 17.02.08, 23:15
                              W Polsce jest całkowity zakaz palenia we wszystkich pociągach spółki PKP
                              InterCity. Podobnie nie wolno palić w elektrycznych zespołach trakcyjnych
                              (najpopularniejsze pociągi), jednak ludzie tego nie przestrzegają. To kwestia
                              mentalności ludzkiej - same zakazy nie pomogą.

                              Gdzie indziej nie jest lepiej. Poza Czechami pali się w pociągach dosłownie
                              wszędzie.
                              • kanapony Re: Wyjazd 17.02.08, 23:22
                                A swoją drogą, to Czesi chyba raczej mało palą?
                                Nie widziałam na ulicach w Brnie wielu palaczy. A jak już to byli to
                                anglojęzyczni turyści.

                                Wśród kursantów palili wszyscy poznani przezemnie Niemcy prócz
                                jednego) i Włosi. Z Polek - połowa.
                                Dużo Japonek paliło też - dwie mówiły, że chcą byc jak Czeszki ????

                                Nie poznałam wielu Czechów i Czeszek (niestety), ale... żadna z tych
                                osób nie paliła!
                                • sieczu5 Re: Wyjazd 17.02.08, 23:27
                                  Wśród młodych pali bardzo dużo osób - szczególnie kobiety, inna sprawa, że
                                  większość "dla towarzystwa" i okazjonalnie. Wśród osób średniego wieku i
                                  starszych palaczy jest zdecydowanie mniej.
                                  • kanapony Re: Wyjazd 17.02.08, 23:44
                                    a co rozumiesz przez pojęcie "młoda osoba"?
                                    widziałam kilku uczniów palących za rogiem szkoły, tak - ja wiem...
                                    15 lat
                                    zaś poznani studenci (3-5 rok) twierdzili, iż nie palą - i
                                    faktycznie nie palili w tej knajpie, a gdy pytałam o palenie to
                                    zastanawiali się, kto z ich czeskich znajomych pali... i chyba
                                    nikogo sobie nie przypomnieli
                              • sks_baltyk_1930 Re: Wyjazd 18.02.08, 16:06
                                ostatnio jechalem z Ostravy do Gdyni i oczywiscie wszyscy palili. Na
                                szczescie wychodzili na korytarz i otwierali okno...
                                • sieczu5 Re: Wyjazd 18.02.08, 21:11
                                  Problem w tym, ze nie w kazdym pociagu da sie otworzyc okno. Po drugie i tak
                                  smierdzi
                                  . Myslalem, ze w Polsce to przeszlosc, pamietam jak jechalem do Bielska na
                                  zajecia i stalem na korytarzu albo w przedsionku, to co chwila ktos palil. Teraz
                                  jakby mniej.

                                  Najgorzej jest na Wegrzech i w Serbii. Tam pala bez wzgledu na zakazy i nikt sie
                                  tym nie przejmuje.

                                  Najlepiej, tak jak juz pisalem jest w Czechach i na Slowacji.
    • ondrys Brno. 19.02.08, 11:32
      Tez sie ciesze ze czas spedziony w Brnie przez Polakow na tym forum (Kanapony,
      Bsl) jest uwazany za korzystny smile. Szczegolnie, ze spotkanie sie z Czechami
      robilo wiekszoscia raczej pozytywnych wrazen.

      Najwyszy czas, zeby Brno juz jak najszybczej przeprowadzilo dworzec z scislego
      centrum, dalo wrazie szans na odbudowe brownfields w obszarze
      poludniowo-centralnym i zostalo koniecznie miastem europejskim II poziomu waznosci.

      PS: Gratuluje - bez ironii - panowi Sieczu, ze nauczyl sie roznic serio od
      ironii smile.
      • japolan Re: Brno. 19.02.08, 11:52
        Dzień dobry,

        Bardzo podoba mi się Dworzec Kolejowy w Brnie. Rozumiem, że może istnieć potrzeba uruchomienia drugiego dużego dworca, ale likwidacja istniejącego wygląda na żart.
        W samym Brnie, i to parę lat temu, słyszałem, że za przenosinami dworca - dodatkowo na jakieś odludzie - przemawiają "dziwne" argumenty. Nowa lokalizacja podobno pozbawiona jest połączeń komunikacyjnych (w aktualnej lokalizacji połączenia są bardzo dobre) i słyszałem, że za przenosinami stoją argumenty handlarskie (sprzedazą starą stację) oraz oczekiwane zyski taksówkarzy.

        Zwyczajnie lubię w Brnie wyjść z dworca i mieć po drugiej stronie uliy Starówkę. Mogę jechać "szaliną", mogę autobusem, mogę też się przespacerować. Do tej pory nie musiałem korzystać z taksówek.

        Z poważaniem,
        • ondrys Re: Brno. 19.02.08, 12:22
          Problem z dworcem w Brnie polega na dwu rzeczach:
          1. funkcjonalny (? nie wiem jak po polsku)
          2. urbanistyczny

          Add 1. Chyba uwazalesz o dworcu - budynku. Ten jest godny uwagi i w zadnym
          przypadku go nie zniszczyc. Klopot ale z dworcem - peronami. Dworzec praktycznie
          nie zmienil sie od ponad stu lat. Wspolczesnemu ruchu on juz od dawna nie
          wystarczy. Z jednej koleji pociagi ruszaja w dwa kierunki (jest: nastupiste 3,
          kolej 4 vpredu/vzadu), jeszcze komlikowaniejszy jest brak depa w poblizu. Brno
          zostalo wezlem gordickym w sieci czeskich kolei. Wiele pociagow zpoznia sie juz
          od lat juz przy wyjazdzie. W ramach tego dworca nie ma obszaru do zwiekszenia.
          Nastepnym problemem to zly stan mostow kolejowych w centrum miasta. Jezli
          dworzec przemiesci sie o 750 metrow do obecnego dworca towarowego, to:
          -bede duzszy, nowoczesny, odpowiadalny ruchu i zadan XXI wieku
          -nie bede trzeba wspariac mostow, zamiast torow moga byc pasy zielone
          -pociagi bede mogli na terenie Brna jechac szybciej, dzis miastami musza zwolnic
          na 25 km/godz!
          Komunikacja miejska bede rozwinieta, zarowno tramwaje i trolejbusy (autobusy
          nie) do obszaru nowego dworca.

          2. Urbanizm.
          Choc obszar z drugiej strony dworca to centrum miasta, praktycznie jest on w
          ogole nie zkorzystany. Miasto moze sprzedac tam ciekawa ziemie. Dzis dworzec
          robi tam totalna i fatalna bariere. Wielka czesc tego obszaru to chaotyczna
          zabudowa, brownfields, brod. Przez przeprowadzke dworca zostanie ono Nowym
          Brnem, atrakcyjnym miastem w samym centrum. Do starowki bede 750 m na piechote
          lub 2 przystanki po nowym torze tramwajowym.

          Moim zdaniem obecny budynek dworca powinnen zostac poczte glowna, przemiescic ja
          z sasiednego ohydnego budynku (tego zburzyc). Torowisko przed poczta zostanie
          takie jak do teraz.

          Argumentow jeszcze jest duzo (zielony preg wzdluz Svratki...). Troche tylko sie
          obawiam, ze nowe tereny zostana przedmiotem korupcji i ze Nove Brno zostanie
          przewaznie z pseudo-nowoczesnej zabudowy szklanej.

          Mam nadzieje ze sie uda smile. Dzis, jedac w kierunku od Wiednia czy Bratislawy,
          Brno to male totalnie zaniedbane przedmiejsie i zaraz hop! - i jestesmy w
          starowce pod Petrovem. Wrazenie okropne...
          • ondrys Re: Brno. 19.02.08, 13:57
            Jeszcze zapomialem: Nowy dworzec bede bezposrednio polaczony z dworcem
            autobusowym Zvonarka.

            Szczegoly: www.jcbrno.cz/rozvoj.php#
            • kropkacom Re: Brno. 19.02.08, 14:10
              Sam dworzec w Brnie piękny ale tak jak piszesz perony okropne. Myślę że ten tern
              można lepiej spożytkować z korzyścią dla centrum miasta.
              • bsl Re: Brno. 19.02.08, 15:31
                sam budynek ładny , natomiast to co obok i w tunelu to niestety nie
                jest zachwycające
                • kropkacom Re: Brno. 19.02.08, 16:43
                  No, pięknie tam nie jest smile) Ale idzie przywyknąć. Wczoraj nawet stwierdziłam że
                  już mi nic tam nie przeszkadza.
                • kanapony Re: Brno. 19.02.08, 22:31
                  jak wysiadłam z pociągu te 3 tyg. temu
                  i zobaczyłam dworzec
                  to chciałam wśiąśc i pojechac z powrotem

                  teraz się z tego śmieję
                  bo wiem, że to wina 4 godzinnego opóźnienia (po wichurze drzewa
                  leżały na torach), zimna i mżawki, zmęczenia oraz braku planu i
                  zagubienia się w "lochach" (nie wiedziałam w którą stronę
                  wyjśc, "nieco" woniało a dookoła byli niemal sami Azjaci)
                  jak się już wynurzyłam to byłam wściekła (nie było ruchomych schodów
                  a taszczyłam tonową walizę) - dookoła sami turyści (tak wnioskuję,
                  bo Czesi by mi pomogli)
                  ale jak ruszyłam tramwajem i wyłoniła się katedra...

                  ja jestem za nowym dworcem
                  (ten główny w Ostravie bardzo mi się podobał)
                  obecny zdecydowanie za mały jak na drugie miasto w RC
                  • bsl Re: Brno. 19.02.08, 22:51
                    śmiem przypuszczac ze w Ostrawie to nie Głowny Ci sie spodobał tylko
                    stacje wczesniej
                    • kanapony Re: Brno. 19.02.08, 22:59
                      stacja nazywała się Ostrava Hlavni nadrazi
                      i to było napisane również na budynku (była 3 w nocy więc nie
                      wychodziłam, ale cień liter widziałam
                      budynek olbrzymi z "dziurą" pośrodku i ruchomymi schodami w niej
                      a przejścia na perony były nad peronami
                      • bsl Re: Brno. 19.02.08, 23:02
                        a to faktycznie głowny smile

                        ten nastepny jadac z Polski jest ładny , Ostrawa Svinov ?
                        • kanapony Re: Brno. 19.02.08, 23:15
                          a to tego nie widziałam - tylko perony podczas przejazdu
                          znam jeszcze Bohumin (kiedyś dyskutowałam z jedną Czeszką, który
                          ładniejszy: O.HL.n. czy Bohumin) ale średnio mi się podobał
      • sieczu5 Komu przeszkadza dworzec? 19.02.08, 22:58
        Nie rozumiem komu przeszkadza dworzec w centrum Brna. Moim zdaniem jest
        idealny. W wielu wielkich miastach sa o wiele mniejsze dworce (np. Ateny), nie
        mowiac o czystosci. W Brnie jest calkiem z tym calkiem dobrze. Poza tym wychodze
        z dworca i ide zwiedzac miasto albo jade do akademika. Przy nowym dworcu juz tak
        latwo nie bedzie. Dojazd autobusem i to z przesiadkami z ciezkim bagazem to nic
        przyjemnego.
        • kanapony Re: Komu przeszkadza dworzec? 19.02.08, 23:01
          ale chyba nikt go nie chce burzyc
          ja zrozumiałam, że ma byc wybudowany nowy, który przejmie częśc
          pasażerów?
          przecież albo chcesz zwiedzac miasto albo masz ciężkie walizy
          to sobie wybierzesz, gdzie ma się skończyc Twoja podróż
          • sieczu5 Re: Komu przeszkadza dworzec? 19.02.08, 23:06
            Wlasnie nie bede mogl wybrac.

            Wg. nowego schematu komunikacji miejskiej musze wysiasc na nowym dworcu i jechac
            z przesiadka na Komarov o wiele dluzej niz do tej pory. Teraz jezdze bezposrednio.

            Inna sprawa, ze po wybudowaniu nowego dworca i modernizacji wezla kolejowego
            jest szansa na bezposrednie polaczenie z Krakowem i Warszawa.
            • bsl Re: Komu przeszkadza dworzec? 19.02.08, 23:07
              zanim go wybudują to troche czasu minie , nie ma co sie martwic na
              zapas
              • sieczu5 Re: Komu przeszkadza dworzec? 19.02.08, 23:09
                Z tego co widzialem jadac pociagiem, to praca wre i moze to byc szybciej niz
                planowano.
            • kanapony Re: Komu przeszkadza dworzec? 19.02.08, 23:12
              > Inna sprawa, ze po wybudowaniu nowego dworca i modernizacji wezla
              kolejowego
              > jest szansa na bezposrednie polaczenie z Krakowem i Warszawa.

              bingo!!!
              że ja o tym nie pomyślałam
        • ondrys Re: Komu przeszkadza dworzec? 20.02.08, 08:37
          Viz 19.02. 12:22 i 13:57. Autobusow tam nie bedze. Beda tramwaje i trolejbusy.
          Do Komarova powinien byc tramwaj bez przesiadki. Z dworca na Zvonarke i potem
          zkret wprawo ulica Plotni (ruch drogowy przeniesie sie na Dornych). Torowisko
          tramwajowe obok drogi. Prawda, ze planki tego nowego obszaru sie roznia...

          Brno jest atrakcyjne dla inwestorow. Nie daleko na zachod, nizsze koszty, blisko
          Pragi, Wiednia, Bratyslawy, Budapesztu. Ma autostrade do Pragi (-Niemiec),
          Bratyslawy (-Budapesztu), od 2012 do Wiednia, od 2011 do Ostrawy (-Polski).
          Kolej w kierunku Praga, Wieden od 2005 zmodernizowana. W samym centrum duzy
          prazny teren do wykorzystania, dworzec przeszkadza, nadto za maly bez mozliwosci
          rozszerzenia, nie wystarczajacy, komplikujacy tranzit...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka