Dodaj do ulubionych

Drodzy forumowicze, doradzcie

29.10.08, 13:28
Witam,

Przeczytałam Wasze forum w miarę skrupulatnie. Proszę - doradzcie.
Mieszkam teraz z rodziną na południu Francji. Wydawałoby się - raj. Żyje się
tu wygodnie, jedzenie dobre, klimat łagodny, ludzie - na pierwszy rzut oka -
usmiechnięci.
Ale przyznam szczerze - to chyba nie jest miejsce dla nas smile Francuzi są "za
bardzo poukładani", po skończeniu podstawówki decydują się na zawód, którego
się uczą, a potem pracują w nim do końca życia. Całe dnie od 9 do 18 - od
niemowlęctwa do emerytury - spędzają w żłobku, przedszkolu, szkole, pracy.
Praktycznie nie widzą swoich dzieci. Dziećmi zajmują sie wyspecjalizowane
instytucje. Wszystkim tutaj zajmują się specjaliści.
Francuzi nie przepracowują się, nie są też specjalnie ambitni - ale całe dnie
spędzają w pracy. Całe życie odbębniają. Nie ma tu raczej miejsca na kulturę,
prócz kultury jedzenia (która jest fantastyczna smile.
Prócz tego średnio lubią emigrantów. Uważają, że Francja to jest najlepszy
kraj na ziemi, a oni sami - obywatele nr 1, z którymi nikt się nie równa. Nie
są też zbyt ciekawi innych kultur...
I jeszcze jedna zabawna rzecz - Francuzi nie lubią chodzić. Jeżdzą wszędzie
samochodem. Czasem nawet nie budują chodników - bo po co. Mają piękne lasy,
ale nikogo nigdy tam nie spotkaliśmy. To oczywiście ich kraj i ich wybór. Ale
dla nas są jednak chyba zbyt odlegli kulturowo.

Z drugiej strony to naprawdę pogodni ludzie, umieją ze sobą żyć w zgodzie,
pomagają sobie, uśmiechają się do siebie na ulicach, rozmawiają w korkach -
to, czego zupełnie nie umieją Polacy. Mają też niezłą opiekę zdrowotną. No i
te ich ryby i reszta jedzenia - coś wspaniałego.

Przyznam szczerze - nie chcę, żeby moje dziecko wyrosło na Francuza smile To nie
jest nacjonalizm, cenię Francję, ale jak już wspomniałam - to chyba nie to.
Mamy jeszcze jakiś rok-1,5 na podjęcie decyzji, czy tu czy w Czechach - moment
graniczny to pójście dziecka do przedszkola. O powrocie do Polski raczej nie
myślimy...Mamy wrażenie, że nikt ani nic tam na nas nie czeka smile

Myślicie, że Czechy mogły by nam się spodobać?
Obserwuj wątek
    • gambriunus1 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 29.10.08, 15:50
      Na podstawie osobistego doswiadczenia odpowiem krotko: Czechy to
      dobre miejsce do zycia dla Polaka i uwazam, ze nie bedzie to zla
      decyzja gdy zechcecie tutaj zamieszkac.
      Dziwi mnie to co piszesz na temat Francji, ale chyba wypada Ci
      wierzyc skoro tam mieszkacie smile
      • uli Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 29.10.08, 17:02
        Dzięki za odpowiedzi smile

        Hehe, nas też wiele rzeczy tu zdziwiło i nadal dziwi tongue_out Dlatego teraz
        przymierzamy się bardzo pomału i z zimna krwią do kolejnej przeprowadzki - nie
        tak jak ostatnim razem wink
        Co do Francji - oni to skrupulatnie maskują, że tacy są tongue_out np mit 35
        tygodniowego tygodnia pracy. Siedzą od świtu do zmierzchu w robocie, piją z 8
        kaw dziennie i mają 2-godzinny obiad w środku dnia - tak, wykroi się z tego max
        7 godzin pracy dziennie wink Przy 10-11 godzinach w pracy. Rewelacja wink
        Mój mąż widuje dziecko głównie w weekendy. Dziwi się, że tak się rozwinęło przez
        tydzień, a on tego nie zauważył smile

        A południe i tak jest ponoć luźne jeśli chodzi o pracę. Co do znajomości
        francuskiego - trudno powiedzieć. Ja znam, mąż nie i radzi sobie, ale pracuje w
        firmie, w której obowiązuje angielski. Na południu brak znajomości francuskiego
        to chyba nie taki problem, wiadomo - turyści itd.
        Czy czeski jest trudny? Wydaje mi się, że nie, w końcu czeski i polski to był
        przecież kiedyś jeden język. Dobrze mi się wydaje smile ?
        • gambriunus1 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 30.10.08, 07:44
          Wedlug mnie czeski nie jest trudny dla Polaka jesli poprzestaje sie
          na zwyklej, codzienej komunikacji, bez zbytniego kontrolowania
          poprawnosci itd.. Trudnosci moga sie pojawic gdy chcesz sie
          poslugiwac czeskim perfekt w mowie i pismie. Tutaj takie
          zwykle "samouctowo" nie wystarcza, mimo tego ze polski i czeski sa
          podobne.
          • aniiiah Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 30.10.08, 10:35
            Powiedziałabym nawet, że "samouctwo" nie wystarcza właśnie DLATEGO,
            że czeski i polski są podobne. To podobieństwo na pewno
            pomaga "załapać" podstawy, rozumieć gramatykę i rozumieć, co inni
            mówią, ale problemem jest mieszanie końcówek polskich i czeskich,
            odmian itd.
    • daghda.irish.pub Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 29.10.08, 15:54
      Jakoś mnie nie dziwią Twoje (Uli) wypowiedzi - Francuzi są mało gościnni jeżeli
      chodzi o obcokrajowców. Ich kraj jest we wszystkim "naj", bez znajomości
      francuskiego to lepiej się (podobno) nie ruszać...

      Może nie będzie tak pięknie, jak na południu Francji, ale Czechy też się mogą
      podobać. Jedzenie, kulruta, ludzie... coś się znajdzie wink
    • aniiiah Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 29.10.08, 16:46
      Mój kamyczek do Twojego ogródka:

      -Czesi obcokrajowców też nie kochają i z tego, co obserwuję, średnio
      interesują ich inne kultury. Oczywiście, podejście do osoby mówiącej
      w języku czeskim jest zupełnie inne i nawet całkiem przyjazne. Poza
      tym - przynajmniej w Pradze - nie mają wyboru i musieli się
      przyzwyczaić wink

      -Czesi chodzą i w ogóle dużo sportują. Pod tym względem nie są nam
      bliscy kulturowo, ale to chyba na plus smile

      -Czesi nie uśmiechają się do obcych na ulicach i nie rozmawiają w
      korkach, czyli zupełnie jak my Polacy, ale dla odmiany są zgodni i
      opanowani;

      -jeśli lubisz kuchnię francuską (czyli innymi słowy, jeśli cenisz
      dobrą kuchnię), niestety spotka Cię zawód, chyba że planujesz Pragę,
      gdzie jest duży wybór restauracji kuchni światowej.
      • uli Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 29.10.08, 17:12
        O - chodzą, świetna wiadomość wink
        Nie uśmiechają się - trudno, byleby się nie wykrzywiali smile
        Co do kuchni francuskiej - to nawet nie chodzi o restauracje czy konkretne
        przepisy. Oni tu mają świetne żarcie w sklepach, mało dodatków i konserwantów,
        chleb jest pyszny, jedzenie świeże. Nie zdarzyło nam się kupić niczego starego
        (np zamazana data, stare, fuj, ryby), co nam się notoryczne zdarzało w
        Katowicach czy Krakowie, gdzie mieszkaliśmy przed wyjazdem. W ogóle, tak
        odbiegając od tematu, to oni tu nie mają w zwyczaju się oszukiwać (dziwne bardzo
        wink. Może dlatego się do siebie usmiechają - bo nie muszą się wzajemnie
        podejrzewać - taka umowa społeczna.
        • aniiiah Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 29.10.08, 17:26
          Myślę, że Czesi też są bardzo uczciwi, przynajmniej takie mam
          doświadczenie smile
          Jakość produktów żywnościowych w sklepach raczej ok (pomijając
          warzywa, o których dyskusję pewnie już widziałaś wink
          • kropkacom Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 29.10.08, 17:50
            > Jakość produktów żywnościowych w sklepach raczej ok (pomijając
            > warzywa, o których dyskusję pewnie już widziałaś wink

            No i ze świeżymi rybami krucho smile
            • aniiiah Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 29.10.08, 17:53
              Na szczęście w puszkach importują z Polski big_grin
              • daghda.irish.pub Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 29.10.08, 18:37
                ...a w Tesco to i żywiecką czy krakowsą można kupić (Kania).
              • cypron Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 29.10.08, 21:24
                aniulka jeszcze bolsa importuja. wodka wodka leczy, zawsze slowaczkom wegierskim
                polecam pol na pol z czajem na rime, ale jak to mowi Milan wodke pija dzieci i
                polacy smile. przyjezdzajcie do Czech tutaj cos fajnego zawsze sie znajdzie, ja
                naprzyklad lecze czechow w bilarda (FAJNIE) i ta mina Damianie jest bezcenna jak
                czarna wpada i musza krzysiowi czapowane postawic. aaaaaaaaa jest pieknie
      • daghda.irish.pub Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 29.10.08, 18:43
        Brno je zlatá loď - może ja jestem zbyt zauroczony Morawami, ale ludzie
        są tutaj trochę inni, niż te tłumy w Pradze. Fakt, jeżeli się mówi po czesku, to
        traktuja cię jak "prawie swojego". Gorzej mają się Hindusi czy Rosjanie, których
        to jakoś jakby unikają... ale to tylko moje własne obserwacje wink

        Czesi dzielą się na tych, co sportują albo siedzą w knajpie big_grin Czyli zawsze ma
        się dwa wyjścia wink

        Ja nie wiem, ale z tym uśmiechaniem się u mnie to działa inaczej... zawsze ktoś
        do mnie zagada, przywita się, pozdrowi. Jak odkrywają, że nie jestem z CZ/SK -
        mina bezcenna ;D

        Z tym dobrym jedzeniem to bym tak nie przesadzał i nie stawiał wiecznie Pragi na
        piedestale - w Brnie też można smacznie i dobrze zjeść.

        Jednym słowem, co "kraj" to obyczaj wink
        • uli Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 29.10.08, 22:52
          Ale miło piszecie o tych Czechach, dzięki wielkie za odzew big_grin
          Bardzo miło piszecie i nowa nadzieja pojawia się w naszym życiu tułaczy -
          poszukiwaczy smile

          Pozdrawiam i zabieram się za dalszą lekturę forum.
    • wislok1 Taaa 29.10.08, 21:53
      Jak wam się we Francji nie podoba, to w Czechach dopiero wam się nie będzie podobać
      • wislok1 Re: Taaa 29.10.08, 22:15
        Przygotujcie się na skokowy spadek realnych zarobków.
        Fajnie się wybrzydza na Francję. Ale bez znajomości czeskiego
        kokosów finansowych nie będzie.
        Trudno żeby Francuzi was uważali za swoich, skoro nie mówicie na co dzień po
        francusku.
        I stąd wasze problemy.

        Czech akceptuje Polaka czy Słowaka, bo wszyscy mamy prawie taką samą mentalność
        ( bajki o tym, że Czesi są inni, mnie śmieszą ).
        Inność ta poza wyborem wódka zamiast piwo, jest iluzoryczna.
        Po prostu ja mieszkając na pograniczu nie widzę realnej różnicy między PL a CZ.
        Może kiedyś Polacy byli wielkimi romantykami, ale teraz to historia.
        Śląsk polski czy czeski - te same blokowiska, kopalnie, zadbane domy
        jednorodzinne, hipermarkety, odnowione starówki, te same auta na ulicach, nowe
        drogi,itd.
        Współcześni Polacy i Czesi różnią się językiem
        • uli Re: Taaa 29.10.08, 22:18
          Ale ja mówię po francusku na codzień. Nie mamy żadnych problemów prócz (sic!)
          tego, że coś nam tu kurcze nie pasi wink Może o prostu nie nadajemy się do raju.
          • uyu Re: Taaa 29.10.08, 22:57
            hm... od mojego wyjazdu z kraju minelo prawie cwierc wieku z czego
            21 lat spedzilam we Francji. Dwa lata na poludniu, a reszte w Lille
            do ktorego do dzis 'przynaleze' administracyjnie (bank, Trésor
            public, Sécurité sociale). Pozostale kilka lat spedzilam
            pomieszkujac w roznych miejscach na ziemi, w tym ostatnie pol roku w
            Czechach. Dokladniej na Morawach, i bardzo sobie to chwalimy oboje.

            Wbrew temu co pisze wislok najwieksze roznice widze pomiedzy Polska
            a Czechami - na korzysc Czechow. Jest to moje subiektywne odczucie
            ale mam prawo je wyrazic tym bardziej dlatego, ze mam skale
            porownawcza po 20 miesiacach spedzonych w Polsce.
            Pogranicze to nie caly kraj, a poludniowe Morawy to nie polnocne.
            Roznica jest widoczna i bardzo wyraznai.

            Czujemy sie tu tak dobrze, ze postanowilismy sie juz stad nie
            ruszac. Nasze podrozowanie po swiecie ograniczy sie do kilku
            wyjazdow, bez potrzeby migrowania od kraju do kraju.

            Oponentom z gory odpowiadam, ze nie twierdze ze w Czechach zamiast
            deszczu pada wino lub piwo a ptasie guano zmienia sie w zloto.
            Ale nikt nie zaprzeczy, ze relacje miedzyludzkie sa prostsze. No i
            nie ma tego paskudnego klucia w oczy "patrzta ludzie co ja mam i kim
            ja jestem".
            Od pieciu miesiecy naleze do klubu Nording Walking i dopiero
            przedwczoraj zupelnym przypadkiem (dyskusja o sponsoringu klubu)
            dowiedzialam sie, ze jedna z kolezanek jest radna, ktos inny
            wlascicielem wielkiej firmy, jeszcze inny lekarzem itp.
            Najwazniejsze jest wspolne chodzenie i dobra zabawa oraz udane
            zakonczenia naszych rajdow w hospodkach, a nie kto co robi i ile
            zarabia. Wszyscy sa na ty i wszyscy tak samo dogorywaja pod koniec
            rajdu.

            No i trafilismy na mieszkanie perelke. Mury 70 cm grubosci, ale
            chocby mialy tylko 5 cm to i tak sasiadow wcale nie slychac.
            Kultura smile
            • uli Re: Taaa 30.10.08, 00:15
              To bardzo ciekawe co piszesz, Uyu. Twoje doświadczenie jest imponujace,
              podziwiam. Jak zniesliscie te wszystkie przeprowadzki?? Jak rozwiązujesz problem
              ubezpieczenia, emerytury itd? Ubezpieczacie się w dwóch państwach??

              Przynam szczerze, że i ja marzę o tym, żeby znaleźć takie miejsce, z którego nie
              będzie nam się chciało ruszać. Na razie mam wrażenie, że cały czas jestem na
              takich długich, dziwnych wakacjach. Może to jakas choroba przeprowadzkowa. A
              może nie wszyscy sa stworzeni do emigracji, a Czechy to taka "tylko trochę"
              emigracja?

              To co piszesz o ludziach z Nording Walking - i o tym, że nieistotne, jakie kto
              zajmuje stanowisko, to chyba najlepszy dowód na klasę człowieka. Że widzi w
              innych ludziach tylko ludzi, a nie potencjał, jaki może dana znajomość nieść.
              Francja (a może jeszcze bardziej Polska?) jest niestety antyprzykładem.
              Jakie są Twoje wspomnienia z Francji?

              Pozdrawiam

              U
              • uyu Re: Taaa 15.12.08, 23:15
                Jestesmy ubezpieczeni w Sécurité sociale. Skladki odciagaja nam od
                dochodow we Francji. Za pomoca unijnego formularza w
                zarejestrowalismy sie czeskiej w ubezpieczalni. W ten sposob koszty
                naszego leczenia automatycznie pokrywa Séc.Soc.
                Poza Europa placilismy wazne na caly swiat specjalne dodatkowe
                ubezpieczenie dla wychodzcow.

                Nie wszyscy sa stworzeni do migracji. Znam wielu ludzi, ktorzy z
                pewnoscia lepiej czuliby sie zostajac w rodzinnym kraju. I nie
                dotyczy to tylko Polakow.
          • wislok1 Re: Taaa 30.10.08, 00:12
            No, ale wy jako para nie mówicie po francusku z Francuzami.
            Francuzi mają fioła na punkcie swojego języka
            • uli Re: Taaa 30.10.08, 00:24
              Nie wiem jak Ci to wyjaśnić, ale problemem nie jest język.
          • gambriunus1 Re: Taaa 30.10.08, 07:40
            He he, mysle, ze taki wewnetrzny dyskomfort polegajacy na tym, ze
            niby wszystko jest OK, ALE JEDNAK COS NIE TAK (i czasem trudno
            powiedziec nawet co...) sa bardzo dobrym wskaznikiem na to czy
            idziemy w dobrym czy zlym kierunku....powodzenia!smile
        • uli Re: Taaa 29.10.08, 23:58
          Co do zarobków, mój mąż jest w tej szczęśliwej sytuacji, że to właściwie zawsze
          praca jego szukała, pracował dla Holendrów bez znajomosci holenderskiego, teraz
          pracuje dla Francuzów bez znajomosci francuskiego - za godziwy piniądz. Tak to
          już jest w branży IT, na razie. Robilismy research płacowy, szczerze mówiąc
          wyszlibysmy na tym chyba lepiej, bo tu nie jestesmy w stanie odkładac zbyt wiele
          - mieszkanie jest drogie. A wkrótce bedziemy potrzebowali osobnego pokoju dla
          dziecka, mieszkanie z dwiema sypialniami to jest tutaj minimum 1000 e uncertain
          Podejrzewam, że to ze mną byłby większy problem w Czechach. Zakładam jednak, że
          czeski to nie chiński...
          Moim zdaniem Czesi i Polacy róznią się - widać to choćby w kinematografii.
          A z realnych różnic między naszą ojczyzną a Czechami - to służba zdrowia jest
          jednak wielkim nieodrobionym zadaniem domowym Polaków.
          • wislok1 Re: Taaa 30.10.08, 00:09
            W kinematografii ?!
            Zdaniem Czechów ich kino jest teraz do d... i dziwią się zachwytom Polaków
            • uli Re: Taaa 30.10.08, 00:18
              Skończyłam szkołę filmową, trochę tych filmów pooglądałam. Uważam, że czeska
              kinematografia jest świetna. Współczesna wcale nie gorsza. To moje prywatne
              odczucie...Dla mnie to jest ważne, że oni się nie snobują.
        • aniiiah Re: Taaa 30.10.08, 10:46
          Będę się upierać, że różnice w mentalności są spore i że nie są to
          bajki.

          Na przykład, "współczesny" Polak, taki powiedzmy 25-letni lub
          starszy, na 90% został ochrzczony, prowadzany od małego na religię
          do domu katechetycznego, uczony "Aniele Boży Stróżu mój" itd. Moim
          zdaniem ma to ogromny wpływ na to, jak widzi rzeczywistość, nawet
          jeśli deklaruje się jako osoba niewierząca (już sama taka deklaracja
          w ustach Polaka to spory wyczyn na płaszczyźnie społeczno-
          rodzinnej). Przeciętnego Czecha transcendencja nie dotyczy i nie
          porusza. "Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową"
          to dla nich taka trochę niezrozumiała, abstrakcyjna komedia.

          Taki przykład mi się z rana nasunął...
          • gambriunus1 Re: Taaa 30.10.08, 11:07
            Chcialas powiedziec: "przecietnego Czecha w Pradze..." Inaczej sie
            te sprawy maja juz chociazby na Morawach gdzie wrazliwosc na
            transcendencje wydaje sie byc znaczenie wieksza.

            A ten brak wrazliwosc na sprawy niematerialne (przesuniecie punktu
            ciezkosci z byc na miec) to niestety nie tylko problem Czechow, ale
            generlanie Europy Zachodniej i, tak jak napisala Uli, nawet w raju
            typu poludniowa Francja moze byc trudno odnalezc sie komus w kim juz
            kiedys jakas wrazliwosc bedaca czyms wiecej niz potrzeba fajnego
            zycia i powierzchownego dobrobytu byla choc troche zaszczepiona
            (moze moje wniski sa zbyt dalekosiezne; nie wiem tak naprawde co
            doskwiera Uli w poludniowej Francji, ale skoro tam taki raj a jednak
            jest cos nie ok to domyslam sie ze moze chodzic wlasnie o cos
            takiego).
            • aniiiah Re: Taaa 30.10.08, 11:13
              Masz rację, w dużej mierze dotyczy to właśnie Prażaków. I masz też
              rację, że jest to problem nie tylko Czechów (choć to Czechy są
              najbardziej ateistycznym krajem Europy). To, co piszesz o
              wrażliwości i potrzebie czegoś więcej, w Czechach spotyka się z
              zimnym prysznicem.
              • gambriunus1 Re: Taaa 30.10.08, 11:51
                Tak, tylko ze w moim odbiorze ten zimny prysznic jest znacznie
                lagodzony przez bliskosc kulturowa, historyczna, jezykowa itd.
                miedzy Polska a Czechami (ktos tu nawet napisal ze emigracja do
                Czech to taka tylko troche emigracja i ja sie z tym zgadzamsmile)
                Uwazam, ze jesli jakis Polak odbarzony wrazliwosci i majacy potrzeby
                trancendencji przyjezdza do Czech to moze je spokojnie tutaj
                realizowac jesli tylko chce. Obawiam sie, ze w innym kraju Europy
                Zachodniej polskosc moze zostac konkretnie stlumiona ze wzgledu na
                duze roznice na wielu poziomach. Ale zalezy to oczywiscie od danego
                przypadku i determinacji danej osoby w walce o swoja tozsamosc.
                Wydaje mi sie jednak, ze latwiej zostac Polakiem i czuc sie dobrze w
                Czechach niz w innym kraju Europy Zachodniej. Po prostu jestesmy do
                siebie bardziej podobni.
                • aniiiah Re: Taaa 30.10.08, 11:58
                  Pewnie, że tak. Oczywiście to banał, ale mamy wspólną przeszłość
                  (komunizm i wszystko, co za tym idzie), łączy nas "wschodniość" wink
                  itp. Polakowi w Czechach nie grozi raczej poczucie wyobcowania.
                  • uli Re: Taaa 30.10.08, 13:09
                    Hehe, wydaje mi się, że może chodzić właśnie o tą transcendencję. Jest takie
                    opowiadanie Nikolaja Gogola ("Wij"), w którym jest opisane, jak kozacy wiozą
                    jednego studenta, mają go dowieźć na miejsce i nie wypuszczać za żadne skarby.
                    Po drodze w karczmie się upijają, i te groźne chłopy płaczą nad swoim losem,
                    zwłaszcza nad losem jednego kolegi, który jest sierotą. student chce uciekać,
                    ale sam też w końcu uznaje, że jest nie w nastroju, no i poza tym jest za bardzo
                    pijany, żeby to zrobić. Więc kozacy i nad nim się litują i opłakują jego los.

                    Nie chcę pisać, że tego mi brakuje, ale coś w ten deseń wink Że są jednak jakieś
                    uczucia, mimo, że sprzeczne, to jednak są wink
                    • uyu Re: Taaa 15.12.08, 23:20
                      uli,
                      naprawde sadzisz, ze francuska literatura i sztuka jest pozbawiona
                      glebszego sensu?
                      A propos, zauwazylam, ze francuskie kino, sztuka, architektura i sam
                      kraj ciesza sie tu wielkim zainteresowaniem i sympatia.
                      • uli Re: Taaa 15.12.08, 23:48
                        Uyu,

                        Gdzie ja to napisałam, wskaż mi proszę.
                        Uwielbiam literaturę i sztukę francuską.
                        Nie uwielbiam we Francji oddawania dziecka do żłobka od poniedziałku do piątku w
                        3 mies życia. A na sobotę do opiekunki. Nie uwielbiam wybielania spraw Algierii
                        (kulturalne kolonie).
                        Lubię Francję ale słabo mi się robi na myśl, że miałabym tu przeżyć całe życie.
          • daghda.irish.pub Re: Taaa 30.10.08, 16:13
            Eee, Ania - ja tak miałem, znamy się - czy ja pasuję w te ramy?

            big_grin big_grin big_grin
          • wislok1 Re: Taaa 31.10.08, 15:07
            Na Zaolziu procent wierzących sięga w wielu miejscowościach 90%
            Poza tym Polsce mamy rytuał, tradycję chodzenia do Kościoła, a nie wiarę.
            To chodzenie spływa po ludziach i śladów w mentalności nie widać poza moherami
      • uli Re: Taaa 29.10.08, 22:53
        Skąd ta analogia?? Czy Czechy są podobne do Francji??
        • uyu Czy Czechy są podobne do Francji?? 29.10.08, 23:11
          Zeby bylo obiektywnie spytalam meza, ktory stwierdzil, ze pod
          wzgledem zyciowego tempa Czesi zyja lepiej i starannie unikaja
          niepotrzebnych stresow. Oboje uwazamy, ze sa troche jak ostrygi,
          trzeba ich poznac zeby sie otworzyli. Sa o wiele spokojniejsi od
          Francuzow, no chyba, ze sa w hospodce wink
          • wislok1 Tak, mają nawet wieżę Eiffla 30.10.08, 00:16
            Co prawda mniejszy typ. Ale zawsze.
            A tak na serio:
            Francuzi są przeświadczeni o własnej genialności,
            a Czesi tak jak Polacy i Słowacy wyznają zasadę:
            tam dobrze, gdzie nas nie ma i na swój kraj psioczą, a cudzy chwalą.
            Generalnie zawsze chwalą kraje na zachód od siebie, hehe
            • uli Re: Tak, mają nawet wieżę Eiffla 30.10.08, 00:26
              Ano chwalą smile Póki nie wyjadą... wink
            • uyu Re: Tak, mają nawet wieżę Eiffla 30.10.08, 00:47
              wislok,
              mozesz mi powiedziec gdzie i w jaki sposob tak doglebnie poznales
              Francuzow ?

              Nie sadzisz, ze rozsadniej jest pisac o tym co sie zna?

              Z mojej strony nie wydaje opinii o, np. Wietnamczykach, bo znam ich
              tylku kilkoro, i w tych kilkoro jest pazerna idiotka, doskonaly i
              bardzo ludzki lekarz, byla portowa dziwka i farmaceuta. I dlatego,
              ze tych kilkoro oceniam jako ludzi, a nie jako narod, nigdy nie
              powiem, ze wszystkie Wietnamki to pazerne idiotki i portowe dziwki a
              Wietnamczycy to wspaniali lekarze i farmaceuci.

              Kazdy narod ma swoj wlasny odsetek durniow i medrcow, wiec bez
              przesady.
              • slavko2 Re: Tak, mają nawet wieżę Eiffla 30.10.08, 10:11
                w 21 wieku w świecie mediów elektronicznych nie trzeba jechać do
                Francji aby mieć pogląd na temat tego kraju i ludzi. A ze ten obraz
                jest pesymistyczny to nie miej pretensji do wiśloka czy innych ze
                tak oceniaja Francuzów. Oni tacy są i te twoje zaklęcia na nic sie
                nie zdadzą
                • uyu Re: Tak, mają nawet wieżę Eiffla 30.10.08, 10:25
                  Postrzeganie innych w duzym stopniu zalezy od tego w jaki sposob
                  widzimy sami siebie.
                  Kompleks nizszosci leczy sie ale to trudna i dlugotrwala kuracja.
                  Tym bardziej, ze czesto przeksztalca sie w niezdrowa niechec.

                  To czy ktos lubi Francuzow, Czechow, Polakow i innych jest mi
                  doskonale obojetne, a programowa niechec do kogokolwiek uzasadniona
                  tylko tym co ktos gdzies tam wyczytal cos swiadczy tylko o braku
                  wyobrazni i ograniczonych horyzontach.
                  Nie lepiej to myslec samodzielnie ?
                  No tak, ale to boli.
                  wink

                  PS. Jesli ktokolwiek opiera swa wiedze o Francji na relacjach pani
                  Tadeusiak z TVP 1, to mi go sterdecznie zal. Owa pani ma niezdrowa
                  tendencje do mylenia rzeczywistosci z tym co sie jej zdaje. Zalosna.
                  • uli Re: Tak, mają nawet wieżę Eiffla 30.10.08, 10:57
                    A co to za Pani Tadeusiak? i co mówi o Francji?

                    Jak dla mnie to słowa takie jak niechęć do Francuzów czy Polaków są za duże.
                    Lubię Francję, lubię i Polskę. Ale to tak jakby przekonywać jarosza, że bitki i
                    szynka parmeńska są najsmaczniejsze. Może i są, ale jak ktoś z zasady nie je
                    mięsa to i tak na nic mu bitki i szynka, tylko się zniesmaczy.
                    Tako jak i to nasze Lazurowe. Myślę, że Lazurowe jest w sam raz na późną
                    emeryturę smile
                  • slavko2 Re: Tak, mają nawet wieżę Eiffla 30.10.08, 11:20
                    a wiec Twoim zdaniem szukając info o Francji i Francuzach jesteśmy
                    skazani na panią Tadeusiak?smile) smieszniutkie to co piszesz, nie wiem
                    skad to zacietrzewienie, zrobiła Ci coś. Ja w ocenie kraju zdaje sie
                    na fakty. Jeśli w 2002 lub 2003 prezydent Francji, a wiec osoba
                    numer 1 w państwie zwraca sie do Polski z obelgami nota bene nie
                    przyjętymi w świecie dyplomacji ,,macie siedzieć cicho'' czego nawet
                    publicznie Brezniew za głebokiej komuny nie osmielił sie powiedzieć
                    to chyba cos jest nie halo. Ja nie wiem jak Ty to nazwiesz, dla mnie
                    to jest chamstwo w największym wydaniu i nic nie zmienią Twoje
                    zapewnienia ze kazdego człowieka trzeba oceniac indywidualnie. Nie
                    wim równiez o jakich kompleksach byłas miła napisać, czy to
                    jesytmoze prztyczek do mnie? jeśli tak to powiem krótko jestes
                    załosna
                    • gambriunus1 Re: Tak, mają nawet wieżę Eiffla 30.10.08, 13:06
                      Niestety: 10/10 slavko2.

                      Tak sie rozgadalismy na temat jedzenia, stosunku do chodzenia i do
                      pracy Francuzow, ze pewnie Uyu zapomniala o polityce...smile ale
                      tamtego incydentu nie sposob zapomniec. To chyba jeden z kolejnych
                      argumentow dla Uli zeby jednak wybrala Czechy. Chyba nie jest milo
                      zyc w panstwie gdzie maja nas za cos gorszego i jawnie daja to do
                      zrozumienia......
                      • uli Re: Tak, mają nawet wieżę Eiffla 30.10.08, 13:26
                        Francuzi się strasznie nabijają z Sarko smile On też jest przecież półwęgrem i
                        półgrekiem (zdajsie) - więc nie jest to chyba rdzennie francuski konserwatyzm.
                        Czy to z resztą jest powazne pobierać się z topmodelką i chodzić w butach na
                        obcasach?
                        Co nie zmienia faktu, że ktoś przecież na niego głosował. Ale to chyba nie tylko
                        problem Francji, tylko wielu państw europejskich, w których wybory wygrali
                        radykałowie.
                        Abstrahując jednak od polityki - gdzieś tam między słowami jest taki bardzo
                        słaby cień podejrzenia, że jesteśmy troglodytami wink Może z resztą i słuszny wink

                        Na rozładowanie atmosfery - dowód na to, że Francuzi mają poczucie humoru smile
                        www.youtube.com/watch?v=GAONkS06LFU
                        Pozdrawiam
                        • bohemian1 Re: Tak, mają nawet wieżę Eiffla 30.10.08, 16:36
                          ...mhm, moje nedrazsi, blondate slunicko je z Nimes, a Provence i
                          Moravu milujeme shodne a ty vina, tam i tu...
                          • uli Re: Tak, mają nawet wieżę Eiffla 30.10.08, 18:11
                            Skąd ten wniosek? Doceniać to co innego niz miłowac wink
                            • uli Re: Tak, mają nawet wieżę Eiffla 30.10.08, 18:33
                              Gdyby chodziło tylko o jedzenie, to chyba nie miałabym żadnych wątpliwości, co
                              wybrać smile Nie byłoby tego wątku.
              • daghda.irish.pub Re: Tak, mają nawet wieżę Eiffla 30.10.08, 16:23
                uyu napisała:

                > Kazdy narod ma swoj wlasny odsetek durniow i medrcow, wiec bez
                > przesady.
                >

                AVE - święte słowa.
            • daghda.irish.pub Re: Tak, mają nawet wieżę Eiffla 30.10.08, 16:21
              wislok1 napisał:

              > Co prawda mniejszy typ. Ale zawsze.
              > A tak na serio:
              > Francuzi są przeświadczeni o własnej genialności,
              > a Czesi tak jak Polacy i Słowacy wyznają zasadę:
              > tam dobrze, gdzie nas nie ma i na swój kraj psioczą, a cudzy chwalą.
              > Generalnie zawsze chwalą kraje na zachód od siebie, hehe

              Chyba jest trochę na odwrót - więcej to marudzimy my i Słowacy. Czechom się u
              siebie podoba (przynajmniej na Morawach i Śląsku), z moich znajomych Pepików,
              którzy mogą marudzić - na palach jednej ręki mogę policzyć. Dwóch uwielbia
              Niemcy i wszystko tamtejsze jest lepsze a jeden dla przykładu... woli Chorwację.
              • uyu Re: Tak, mają nawet wieżę Eiffla 30.10.08, 21:53
                uli napisala:
                "Francuzi się strasznie nabijają z Sarko smile On też jest przecież
                półwęgrem i półgrekiem (zdajsie) - więc nie jest to chyba rdzennie
                francuski konserwatyzm."

                Bo Francuzi maja poczucie humoru i ogromna tradycje satyry
                politycznej. O tym, ze Sarkozy jest konserwatysta slysze po raz
                pierwszy w zyciu. Moze cos umknelo mojej uwadze, bo od zawsze
                wystepowal w barwach partii gaullistowskiej. Tego, ze gaullisme nie
                ma nic wspolnego z konserwatyzmem, wrecz przeciwnie, jest
                powszechnie znane na calym swiecie.

                "Czy to z resztą jest powazne pobierać się z topmodelką i chodzić w
                butach na obcasach?"
                To z kim spi Sarkozy, legalnie czy nie, oraz jak sie ubiera tak
                naprawde nikogo nie interesuje. Choc przyznac trzeba, ze pod wplywem
                szmatlawej prasy dla gawiedzi, dobry obyczaj nieinteresowania sie
                zyciem prywatnym politykow zdaje sie odsuwac na dalszy plan.

                "Co nie zmienia faktu, że ktoś przecież na niego głosował. Ale to
                chyba nie tylko problem Francji, tylko wielu państw europejskich, w
                których wybory wygrali radykałowie."

                Prezydentury Sarkozy'ego nie nazwalabym problemem. Wole miec
                dynamicznego prezydenta na obcasach i zona top modelka od
                zapyzialego paranoika cierpiacego na manie przesladowcza.
                Sarkozy radykalem? A od kiedy to?
                Kto na niego glosowal? 53 % Francuzow, ktorzy pomimo tego, ze od
                dwoch kadencji socjalistycznej prezydentury Mitterand'a dzielily
                dwie kadencje gaullisty Chirac'a, nie zapomnieli balaganu jaki
                pozostawili po sobie socjalisci.
                Ja takze glosowalam na Sarkozy'ego i nie zaluje choc nie we
                wszystkich punktach sie z nim zgadzam.

                "Abstrahując jednak od polityki - gdzieś tam między słowami jest
                taki bardzo słaby cień podejrzenia, że jesteśmy troglodytami wink Może
                z resztą i słuszny wink"
                Sformulowanie ktorego swego czasu uzyl Jacques Chirac w stosunku do
                polskiej polityki europejskiej elegancja dorownywalo tejze polityce,
                ktora mozna zreasumowac jednym zdaniem: Europa jest be, europejski
                szmal jest cacy.


                "Na rozładowanie atmosfery - dowód na to, że Francuzi mają poczucie
                humoru smile www.youtube.com/watch?v=GAONkS06LFU
                Pozdrawiam"

                Jako dodatkowe dowody francuskiego poczucia humoru wymienie takie
                postacie jak: Guy Bedos, Michel Audiar, Couluche, Alphonse Allais,
                Jean Amadou, Philippe Bouvard, Stéphane Collaro, Jacques Marti,
                Audiar, Devos, Desproges i wielu, wielu innych z pokolenia Canal+.


                PS. O tym, ze sie zna i rozumie jakis kraj, jego jezyk, zwyczaje i
                kulture mozna powiedziec wtedy gdy rozumie sie jego komikow i poetow.
                • mateuszkrzeszowiec Re: Tak, mają nawet wieżę Eiffla 30.10.08, 23:11
                  Podoba mi się na lazurowym wybrzeżu. Znajomi z pracy nie traktują mnie (chyba)
                  jak zadżumionego, staram się interesować tym co się dzieje we Francji. To tak
                  gwoli wstępu żeby rozwiać ewentualne wątpliwości o mojej złej woli czy niechęci
                  do Francuzów.

                  O Sarko:
                  Sugeruję poczytać wypowiedzi Nicolasa, tak nie wypowiada się socjalista. Może
                  trafiłem na jakichś dziwaków ale raczej wstydzą się swojego prezydenta. Jest za co.

                  Nie twierdzę że nie jest skutecznym politykiem!

                  i jego życiu prywatnym:
                  zmiana partnera na nowszy i lepszy model po zdobyciu większej władzy jest
                  żałosna niezależnie od pozycji i płci.

                  o woli wyborców:
                  Jarosława Kaczyńskiego również ktoś wybrał.

                  i troglodytach:
                  Nie mówimy o polityce zagranicznej tylko stosunku do obcokrajowców. Ludzie z
                  którymi pracuję bez żenady naśmiewają się z Tunezyjczyków ale może brak mi
                  poczucia humoru. Firmę sprzątają emigrantki z afryki.
                  Zdanie wypowiedziane w trakcie szkolenia przez prowadzącego szkolenia. Francuza.
                  "Jednym z powodów dla których korzystamy z tego rozwiązania jest problem z
                  naszymi partnerami w Indiach. Ich developerzy są niedouczeni i nie poradziliby
                  sobie z bardziej skomplikowaną technologią"
                  Dla tych którzy nie złapali: jak poczułby Hindus siedzący na sali?
                • uli ... 31.10.08, 00:08
                  Zaczynając wątek o Sarkozym, odpowiadałam na posta Slavko - chodziło o wypowiedz
                  Sarko "macie siedzieć cicho" (o tym jakoś nie piszesz, ciekawe czemu). I o to,
                  że jednak nie należy oceniać całego kraju po osobie prezydenta. Może jednak
                  Slavko ma rację, że należy.

                  Skoro jednak tak się skupiłaś na prezydencie Francji i jego żonie, to odpisuję.
                  1 dama jest osobą publiczną, nie tylko kimś, z kim sypia prezydent. Jest w
                  dobrym zwyczaju, żeby nie powiedzieć, obowiązku pierwszej damy, zajmować
                  stanowisko w ważnych kwestiach społecznych. U niej to moim zdaniem miałko
                  wygląda, moda i miauczące piosenki to jednak mało jeśli chodzi o zainteresowanie
                  kwestiami społecznymi. Ale dla mnie to naprawdę nie jest problem, nie ma to
                  żadnego wpływu na mój obraz Francji. W ogóle chyba Carla nie usiłuje na nic
                  wpłynąć, a przecież mogłaby zrobić dla świata coś dobrego. Taka współczesna
                  Antonina. Tyle.

                  Zwątpiłam w Sarko, jak pojechał na olimpiadę w Chinach. Prawa człowieka prawami
                  człowieka, a interesy interesami. A Francja to duży kraj i MOŻE, w odróżnieniu
                  od Polski. Ale rozumiem, że Francja to kraj postkolonialny, z ciągle silnym
                  wspomnieniem bycia imperium, stąd może charaker ich polityki. Nota bene wiesz,
                  że Francja nie zamierza wypłacić odszkodowań mieszkańcom atolu Mururoa z
                  chorobą popromienną? Brzydko, jak dla mnie. Powinni przynajmniej spróbować po
                  sobie posprzątać.

                  Co do komików i poezji - poezja, literatura, film, mysl francuska są mi o wiele
                  bliższe, niż francuska codzienność.
                  Wolność, równość, braterstwo, ale tylko między nami, nistety.
                  W teorii równe prawa kobiet i mężczyzn, w praktyce Mme [Imię i Nazwisko męża].
                  Dodam, ze mamy różne nazwiska i jest to dla mnie podwójnie bezsensowne. Bo
                  jestem sobą, nie moim meżem, po drugie - bo naprawdę nie każda kobieta chce
                  zmieniać nazwisko. Pewnie zetknełas się z Luce Irgaray, skoro tak długo
                  mieszkałas we Francji. Zdziwiło mnie to że korespondencja do mnie przychodzi na
                  nazwisko mojego męza.
                  Chociaż o tak jest o niebo lepiej niż w Polsce, Polska jest poza konkursem jeśli
                  chodzi o prawa kobiet, urlopy macierzyńskie (np posiadając firmę nie mogłam iść
                  na urlop wychowawczy. Jak się ma firmę i niemowlaka NIE MOZNA ISC NA URLOP
                  WYCHOWAWCZY). Ale nie będę się już wytrząsać nad Polską i Francją, w sumie kogo
                  to obchodzi, to przecież forum Czechy.

                  A jak jest w Czechach jeśli chodzi np o stosunek płac kobiet i mężczyzn?
                  • slavko2 Re: ... 31.10.08, 09:23
                    uli pamiętaj ze slavko ma zawsze racjesmile)
                    a co do uyu sama widzisz, nie ma co komentować
                    • slavko2 Re: ... 31.10.08, 09:31
                      a co do Twego zapytania, Czechy mogą sie pochwalić obok Szwecji
                      najniższą rozpiętością społeczną, relacje w firmach są bardziej
                      partnerskie niz np w Polsce. Na pewno nie miałbys prawa narzekać,
                      choć kobiety zarabiają mniej niz mężczyźni, no ale to jest problem
                      ogólnoswiatowy
                      • uli Re: ... 31.10.08, 12:02
                        Zapamiętałam - Slavko zawsze ma rację wink

                        To co piszecie o Czechach brzmi bardzo zachęcająco. Pozostaje nauczyć się
                        czeskiego, przyoszczędzić trochu i zaplanować przenosiny.
                        Odezwę się za jakiś rok smile

                        Danke za rozmowę

                        Pozdrawiam serdecznie

                        Uli
                        • slavko2 Re: ... 31.10.08, 13:10
                          tres bien, ale dlaczego masz sie odzywać za rok? tu sais c;est la
                          foliesmile)
                          • uli Re: ... 31.10.08, 13:15
                            Ha, no tak z grzeczności napisałam, nie mam zbyt wiele do napisania o Czechach,
                            póki co mogę głównie czytać smile Chociaż zaczełam się dopisywać do starszych
                            wątków, trochę bałaganu Wam tu zrobię, ale niedużo smile
                            • slavko2 Re: ... 31.10.08, 14:00
                              tu vois ca ce mieuxsmile) spoko z tym balaganem , poczytaj troche
                              popisz- juz jesteś mundra, ale jaka mundra będziesz juz za chwile to
                              sie w głowie nie mieścismile)
                  • uyu Re: ... 15.12.08, 23:36
                    Co do roli pierwszej damy pomylilas kraje. Francja to nie USA.
                    Vide Madamme de Gaulle.

                    "Nota bene wiesz, że Francja nie zamierza wypłacić odszkodowań
                    mieszkańcom atolu Mururoa z chorobą popromienną? Brzydko, jak dla
                    mnie. Powinni przynajmniej spróbować po sobie posprzątać."

                    Piszesz o czyms o czym nie masz pelnej informacji. Atol jest
                    oczyszczony z odpadow radioaktywnych juz od dawna. Sprawa o ktorej
                    mowisz dotyczy ludzi ktorzy pracowali przy oczyszczaniu oczyszczaniu
                    bunkra w ktorym skladowano wszystko co bylo promieniotworcze, i
                    ktorzy na wlasna odpowiedzialnsc nie zakladali ubran ochronnych, co
                    sami potwierdzili w tahitanskiej telewizji w programie ktory mialam
                    okazje ogladac na zywo. Ci ktorzy ja zakladali nie maja zadnych
                    problemow ze zdrowiem
                    Spedzilam w Polinezji 2 lata, moj maz 4 w tym 18 miesiecy na
                    Mururoa. Zyje i cieszy sie doskonalym zdrowiem.

                    "W teorii równe prawa kobiet i mężczyzn, w praktyce Mme [Imię i
                    Nazwisko męża].
                    > Dodam, ze mamy różne nazwiska i jest to dla mnie podwójnie
                    bezsensowne. Bo
                    > jestem sobą, nie moim meżem, po drugie - bo naprawdę nie każda
                    kobieta chce
                    > zmieniać nazwisko. Pewnie zetknełas się z Luce Irgaray, skoro tak
                    długo
                    > mieszkałas we Francji. Zdziwiło mnie to że korespondencja do mnie
                    przychodzi na
                    > nazwisko mojego męza."

                    Mieszkasz we Francj trzy kwadranse? Nie wiesz o tym, ze kobieta
                    zawsze i wszedzie, w kazdej administracji wystepuje pod panieniskim
                    nazwiskiem? Ja mam w paszporcie: urodzona Iksinska malzonka
                    Ygrekowskiego. Mezow mozna zmieniac, a nazwiska panienskiego nie.
                    To na czyje nazwisko przychodzi twoja poczta zalezy tylko od ciebie.
                    Karty wizytowe w rodzaju Mr et Mme Thierry Iksinski nie maja nic
                    wspolnego z degradowaniem kobiety tylko wynikaja z obyczaju.
                    Gdyby bylo tak jak mowisz Sklodowska nie mialaby podwojnego Nobla
                    tylko do zakichanej smierci bawilaby szlacheckie bachory na zapadlej
                    wsi.
              • wislok1 Re: Tak, mają nawet wieżę Eiffla 31.10.08, 15:13
                No to masz innych znajomych niż ja
    • uli Koszty życia 12.11.08, 12:14
      No i może się uda z tą naszą emigracją z emigracji smile

      Jakie są koszty życia w Pradze? chodzi nam o 3 pok mieszkanie nie-w-centrum (w
      jakimś spokojnym miejscu), ile będziemy musieli wydać na życie (3-os + kot):
      jedzenie, telefon, internet, bilet mies, przedszkole itd.

      No i jakie są zarobki w branży IT??
      Przejrzałam starsze wątki, ale mąż twierdzi, że to się pozmieniało, bo inflacja itd.

      PS. Jak jestem garncarką/ceramiczką, to mam tam w ogóle po co jechać? (mam też
      bardziej strawne dla potencjalnego pracodawcy wykształcenie i 2-l doświadczenie
      w reklamie, ale idealnie by było zostać przy ceramice). Nie chcę zakładać firmy,
      dopóki nie nauczę się biegle czeskiego. Czy w Czechach popularne są internetowe
      galerie typu www.etsy.com/ ??

      Pozdrawiam

      U
      • uli Re: Koszty życia 12.11.08, 12:16
        Myślicie, że Praga to jest dobre miejsce do życia z małym dzieckiem? Tam jest
        bezpiecznie? Czy poczekać jeszcze na coś w innym miejscu?
      • uli Czy ceny w tym wątku 12.11.08, 12:30
        Czy ceny w tym wątku są aktualne??
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12607&w=65756579&a=66003667
        • bw-k Re: Czy ceny w tym wątku 12.11.08, 16:22
          Mieszkam w Pradze od dwóch lat, mąż od pięciu, syn od czterech. Moja
          opinia, to moje doświadczenia. Zakładam, że inni widzą Pragę z
          innej perspektywy smile
          Ceny mieszkań, bywają horrendalne np.80 do 45 tys. w River Diamond
          na Karlinie ( Praha 8) + 12 tys. opłat , wysokie np. 35 tys. + 6,
          normalne np. 25 tys. + 4 i niskie 14 tys. + 4 opłaty. W mojej ocenie
          mieszkanie wielkości do 100 m2 za 20 – 22 tys. koron miesięcznie z
          opłatami jest atrakcyjne.
          Warto zaglądnąć np. tu www.prazskereality.cz , by zobaczyć
          i ceny, i jakoś proponowanych mieszkań.
          Praga jako miasto jest bardzo bezpieczna i dobrze skomunikowana.
          Mieszkanie od Centrum jest zaletą - nie wadą. Zwłaszcza, gdy chce
          się uniknąć codziennego przedzierania się przez rozbawiony tłum
          turystów. Pomimo, iż mam znajomych mieszkających na Żiżkovie, tego
          miejsca bym nie wybrała.
          W Centrum (np. Mala Strana) funkcjonuje wiele galerii z ręczne
          wykonaną ceramiką, ale jaki jest ich status, kto ją wykonuje i jak
          w tym obszarze jest z pracą – nie wiem.
          Specjalista w branży IT może zarabiać koło 35 tys. koron
          miesięcznie, ale jeśli jest wysokiej klasy ekspertem może liczyć na
          dużo więcej .Gdyby się okazało, że istnieje możliwość aplikowania do
          firmy prowadzącej program dla expatów, to koszty wynajmu mieszkania
          pokryje firma. Poszukaj ofert na czeskich portalach typu
          WWW.jobs.cz . Podobnie jak w Anglii, często i tu, do oferty
          dołączona jest informacja o zarobkach.
          W mojej ocenie koszty życia są trudne do porównania. To, co
          zauważyłam:
          - sprzęt elektroniczny i agd– ceny niższe w Polsce
          - CD, DVD – ceny niższe w Polsce
          - kosmetyki ( zachodnie marki) i środki czystości – ceny niższe w
          Polsce
          - ubrania ( marki takie jak np. Esprit, Levis, itd. ) – ceny
          niższe w Polsce
          - meble – ceny niższe w Polsce,
          - słodycze – ceny niższe w Czechach,
          - alkohole – ceny niższe w Czechach,
          - pieczywo, wędliny –nie zauważam istotnych różnic,
          - antyki – ceny niższe w Czechach,
          - samochody ( ale nie skoda) – ceny niższe w Czechach
          Itd., itd. ….
          Od dwóch lat prowadzę własną firmę ( sp. z.o.o).Wierz mi, biegła
          znajomość czeskiego nie jest konieczna. Założenie firmy i jej
          prowadzenie, nie jest tu żadnym problemem.
          Powodzenia smile
          • uli Re: Czy ceny w tym wątku 13.11.08, 09:55
            Wielkie, wielkie dzięki.
            A jak w praktyce wygląda ten podatek liniowy ??

            Pozdrawiam

            U
            • bw-k Re: Czy ceny w tym wątku 13.11.08, 11:04
              O ile mi wiadomo,stawka 15% podatku liniowego od osob fizycznych nie
              zostala jeszcze wprowadzona...
              Ponizej garść podatkowych ( w miare aktualnych ) informacji o
              podatkach w Czechach.
              "Podatek dochodowy od osób prawnych, który muszą płacić w Czechach
              przedsiębiorcy, wynosi 24 proc. W podatku dochodowym od osób
              fizycznych obowiązują stawki progresywne, rosnące wraz z
              podnoszeniem się podstawy opodatkowania. Od dochodu do 121 200 koron
              trzeba zapłacić 12 proc. podatku. W przedziale od 121 200 do 218 400
              koron podatek wynosi 14 544 korony plus 19 proc. od nadwyżki ponad
              121 200 koron. Od 218 400 do 331 200 koron jest 33 012 koron plus 25
              proc. od nadwyżki ponad 218 400 koron. Od kwoty przekraczającej 331
              200 koron trzeba zapłacić 61 212 koron plus 32 proc. od nadwyżki
              ponad 331 200 koron.
              Natomiast podstawowa stawka czeskiego VAT (DPH) wynosi 19 proc.,
              stawka obniżona zaś już 9 proc. Preferencyjne opodatkowanie
              obejmuje: niektóre artykuły żywnościowe, książki, farmaceutyki,
              sprzęt dla niepełnosprawnych, foteliki dziecięce, usługi w zakresie
              zakwaterowania, w dziedzinie kultury i sportu.
              Przedsiębiorca musi zarejestrować się na potrzeby VAT, jeżeli jego
              obroty roczne przekroczą 1 mln koron, czyli równowartość ok. 35 tys.
              euro. Przy dostawach wewnątrzwspólnotowych próg ten wynosi 326 tys.
              koron, czyli ok. 11 400 euro. Deklaracje VAT muszą być składane do
              25. dnia miesiąca następującego po tym, w którym powstał obowiązek
              podatkowy (przy rozliczeniach miesięcznych) albo do 25. dnia
              pierwszego miesiąca kwartału następnego po tym, w którym powstał ów
              obowiązek (przy rozliczeniach kwartalnych)".
              smile
              • uli Re: Czy ceny w tym wątku 13.11.08, 12:03
                Danke za informacje.
                Damy tam radę za 55K na początek?
                • bw-k Re: Czy ceny w tym wątku 13.11.08, 12:54
                  Jesli to 55 ma tez tys. - to dacie smile
                  • uli Re: Czy ceny w tym wątku 13.11.08, 13:13
                    No to spróbujemy się za to zabrać.
                    Jak nam wyjdzie to zapraszam na kawę/piwo/wino smile
                    I jeszcze raz dziękuję za informacje.
                  • mateuszkrzeszowiec Re: Czy ceny w tym wątku 13.11.08, 13:25
                    Hm... no ale od tych 55 tysięcy czeba zapłacić podatek dochodowy i socjal, ile z tego zostanie tak mniejwiącej?
      • jb1602 Re: Koszty życia 13.11.08, 13:44
        dołączając się do dyskusji na temat kosztów życia w Pradze muszę
        stwierdzić, że średnie koszty życia w Pradze są wyższe niż w
        Warszawie. Porównanie cen z którym się generalnie zgadzam było też
        przedstawione.
        Co do bezpieczeństwa - to chyba jedno z najbezpieczniejszych miast.
        Ok za małymi wyjątkami + pijani turyści.
        Żyje się tutaj bardzo dobrze - nie czujesz, że mieszkasz w dużym
        mieście.
        Ceramika - to narodowe "hobby" tego kraju. Każde dziecko ma zajęcia
        z ceramiki - więc duża konkurencja smile ale i duże możliwości -
        chyba smile
        55 kKc brutto czy netto? Jeśli brutto - to około 40 netto (plus
        koszty mieszkania - całkowite do 30 tys) więc nie pozostaje zbyt dużo
        www.finance.cz/dane-a-mzda/financni-kalkulacky/mzdovy-kalkulator/
        mieszkania koszty to:
        www.sreality.cz/
        Porównajcie i podejmnijcie dobrą decyzję.
        • bw-k Re: Koszty życia 13.11.08, 14:52
          Sluszna uwaga jb.
          Piszac post o tym, czy 55 to dosc na zycie,czy nie jakos z automatu
          widzialam kwote netto. To chyba jakies zwichrowanie biznesowe.
          55 tys. brutto - to oszczedne,ale wciaz mozliwe, zycie.
          • uli Re: Koszty życia 14.11.08, 09:36
            Ha, zobaczymy czy netto czy brutto, a jak brutto, to chyba zaczekamy na taką
            pracę, żeby jednak było netto (co może wymagać trochę czasu, pracy i nowych
            projektów w CV na co mój mąż się już przygotował).

            A ile Wam zajęła nauka czeskiego smile ?

            Miłego dnia

            Uli
            • bw-k Re: Koszty życia 14.11.08, 10:27
              Masz racje - poczekac lub moze ponegocjowac,by firma placila za
              mieszkanie smile
              Co do czeskiego. Cala nasza rodzina nie posluguje sie nim na co
              dzien. Maz uczyl sie na kursie dwa lata - mowi biegle, ja - radzilam
              sobie sama - rozumiem swietnie, czytam ksiazki - w mojej ocenie
              mowie fatalnie, ale w urzedach sobie radze. Jak zawsze tempo zalezy
              od motywacji smile
              Pozdrawiam,B.
              • uli Re: Koszty życia 17.11.08, 12:12
                Noo, koniec roku to chyba nie jest dobry moment na szukanie pracy.
                Swoją drogą głupio, że od razu nie przeprowadzilismy się do tych Czech (bo tak
                żeśmy chcieli zrobić, to się przewijało ze 2 lata), tylko jakąś dziwną trasą
                przez Francję, no ale cóż... jak kto głupi, to go bieda łupi wink !

                Pozdrawiam również

                U
    • daghda.irish.pub Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 16.11.08, 13:01
      Proponuję jeszcze rzucić okiem na jedną z wypowiedzi Dariusza Sieczkowskiego (znanego tutaj jako Sieczu) odnośnie "życia" w Czechach i jego opinii nt. Polaków tutaj żyjących:

      99% młodych Polaków w Czechach ma następujące wyobrażenie o Polsce i o Czechach:

      Czechy:
      - każdy Czech jest miły, przyjazny
      - ludzie nie mają żadnych kłopotów
      - nikt nikomu nie zazdrości
      - wszystko jest tanie i dobre
      - czeskie koleje są najlepsze na świecie
      - czescy politycy są wzorem moralnych cnót
      - większość Czechów jest ateistami, więc dzięki temu nie ma przestępczości i przemocy

      Polska:
      - kraj faszystowski
      - kraj, gdzie łamane są podstawowe prawa człowieka
      - homoseksualiści są prześladowani
      - politycy są zniszczeni do spodu, za wyjątkiem PO
      - w Polsce wszystko jest najgorsze

      To tylko podstawowe wnioski. 99% Polaków w Czechach to wielbiciele telewizji TVN i "Gazety Wyborczej", którzy na siłę chcą być nowocześni i postępowi, więc niestety - obraz Polski i Czech jest taki, jaki jest.

      Słowem: raj i piekło
      • uli Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 17.11.08, 12:06
        Cóż zrobić, spróbujemy dołączyć do tych 99% i żyć jakoś z tą świadomością, że
        ktoś zna o nas jedyną, słuszną prawdę wink
        • eliska41 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 30.11.08, 02:45
          Miła Uli
          Od desky do desky przeczytałam posty i mimo nocnej godziny nie chce się mi spać , wiele ciekawych rzeczy się człowiek doczyta.
          O ile dobrze zrozumiałam już się zdecydowałaś ?
          Mam małą uwagę, jeśli będziesz decydować o miejscu zamieszkania w Czechach myślę że jest wielka różnica między życiem w Pradze a resztą Czech. Jeśli chcesz naprwdę poznać i pokochać Czechy nie wybieraj Pragi. To miasto jest urocze / ale życie tam jest bardzo męczące, pełne turystów. Stare miasto jest pozbawione normalnego życia , gdzie są biegające dzieci i sąsiedzi.
          Lubie Pragę ale tylko na wycieczce. Jest mnóstwo w okolicy pięknych miast (np. na pólnocy Litoměřice) swietne są też południowe Czechy, bogate w starą architekturę, swietne lasy , przystosowane dość dobrze dla cyklistów. W Czechach mieszkam 13 lat, z czeskim meżem i s każdym rokiem jest mi tu lepiej.Choć początki były dla mnie trudne.
          Mam tu 3 dzieci i nie chciałabym się wrócić. Napewno czas kiedy oddasz dzieci do szkoły pomoże Ci w pełni nanowo zapuścić korzenie, zangarzować się w życie tutaj a ewentualnie pokochać ten kraj. Myślę że jest do tego potrzebnz czas. Nie wiem jak długo jesteś we Francji. Ale myślę żeby się poczuć w pełni integrowanym potrzebujemy kilka lat. Ja potrzebowałam 6 lat. Ciekawa jestem jak to mają inni?

          Lubię czeską kulturę , aż poznasz czeski fenomen Jaru Cimermana, masz o śmiech postarano. Czechy to świetny kraj. Poczułam tu wolność ,której w Polsce nigdy nie mogłam poczuć. Wolność od tej katolickiej tradycji granicząecej z kultem i tego wszystkiego co muszę ... Dopiro tutaj na nowo ynalazłam tego sens. (Ale nie wiem może to nie od miejsca żależy ale pokroczyłego wieku smile
          Polecam ciekawą książkę o Czechach Mariusza Szczygła z trochę prowokacyjnym tytułem: Gottland.
          Popatrz tam:mariuszszczygiel.com.pl/284,ksiazki
          Pozdrawiam


          • kanapony Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 30.11.08, 02:56
            eliska41 napisała:

            > Polecam ciekawą książkę o Czechach Mariusza Szczygła z trochę
            prowokacyjnym tyt
            > ułem: Gottland.
            > Popatrz tam:mariuszszczygiel.com.pl/284,ksiazki
            > Pozdrawiam
            >
            >


            a ja jestem ciekawa osobistego przewodnika po Pradze, oczywiście
            autorstwa pana Szczygła
            (swoją drogą - bardzo się zmienił ostatnio, zmizerniał jakby???)
            • eliska41 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 30.11.08, 12:51
              Ahoj Kanapony
              a Ty go znasz osobiście? Co masz na myśli że zmizerniał? dojem z fotek, czy też
              masz na myśli coś innego.
              Ale to już inny wątek.
              • slavko2 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 30.11.08, 16:51
                na fotkach strasznie zmizerniał
              • kanapony Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 01.12.08, 01:59
                eliska41 napisała:

                > Ahoj Kanapony
                > a Ty go znasz osobiście? Co masz na myśli że zmizerniał? dojem z
                fotek, czy też
                > masz na myśli coś innego.
                > Ale to już inny wątek.

                ups... jak wyslałam post, to zrozumiałam, że gafę popełniłam
                [rumieniec]
                spojrzałam na fotki (nie znam osobiście pana Szczygła - Slavko ma
                rację w poście powyżej) i napisałam, co pomyślałam
                to, pozwolisz, nie będę się pogrążac i wyjaśniac, co rozumiem
                pod "zmizerniał"

                ale ta broda, hmmmm
                [rumieniec]
          • uli Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 05.12.08, 16:03
            Droga Elisko,

            Dzięki za odpowiedz.
            Właśnie jestes 3 osobą, która chyba w najbardziej bezpośredni sposób odradza nam
            Pragę. Praga to centrum dużych firm na wschodnią Europę więc najłatwiej tam
            znaleźć pracę, nie wiem czy gdzie indziej nam się uda.

            Wszyscy tak dobrze piszecie o tych Czechach, że to aż podejrzane big_grin Żartuję. Czy
            te Czechy to jest jakieś ostateczne miejsce??

            Mam nadzieję, że nam się uda przenieść w to lato/jesień...Mam nadzieję, że w
            ogóle kiedyś nam się uda stąd wydostać smile !!!

            Człowiek jest jednak głupi, chcieliśmy do Czech a wylądowaliśmy we Francji, a
            czemu - bo się nadarzyło. Jestem przykładem na to, że naprawdę lepiej jest długo
            i dobrze pomyśleć zanim się coś zrobi wink

            Mariusza Szczygła kupiłam ojcu w zeszłym roku od choinkę, może mi kiedyś pożyczy
            smile. Aczkolwiek pamiętam jego reportaże z Dużego Formatu. Mariusz Szczygieł
            powinien być chyba ambasadorem Czech w Polsce.

            Pozdrawiam serdecznie z obcego piachu (obcej ziemi)

            Uli
            • uli Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 05.12.08, 16:21
              Niesamowity ten wywiad:

              mariuszszczygiel.com.pl/377,-gottland-(wersja-polska)/jestem-krypto-czechem-rozmowa-agnieszki-hamkalo
              Bardzo podoba mi się ten fragment:

              "Jak się zagłębić w Hrabala to myślę, że porażające może być dla polskiego
              czytelnika, że on się nie wstydzi przyznać do własnego strachu. Na przykład
              mówi, że jeździł po Pradze bez celu autobusami, żeby go służba bezpieczeństwa
              nie mogła zastać w domu. I tak się bał, że aż sam siebie trzymał za rękę. "
              • eliska41 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 05.12.08, 18:29
                Ja myślę Uli że na to forum piszą głównie ludzie którzy Czechy lubią. Znam
                wiele Polek , które i po bardzo długim pobycie tutaj nie są w stanie się tu czuć
                dobrze. Moja blizka koleżanka (maluje obrazy, miała tu swoją galerię)po 25 życia
                tutaj , ciągle mówi o tym jak życie w Czechach jest straszne.Ona nie znosi
                Czechów twierdzi że są zazdrośni i bardzo zakompleksieni.

                • kanapony Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 05.12.08, 22:59
                  jeżeli mówi tak o wszystkich Czechach - dla mnie to sygnał - że sama
                  taka jest

                  aż dziw... zawsze wydawało mi się, że artyści są otwarci i
                  tolerancyjni, poszukują nowych wrażeń...
                  a tu - klapki na oczach i sądzenie po sobie???
                  • eliska41 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 06.12.08, 00:05
                    możliwe że to tak z nią jest jak piszesz ? Ona bardzo chce odjechać do Kanady. A
                    ja w duchu zastanawiam się jeśli tam jej znowu nie będzie żle.
                    Nie wiem na ile nasza nieumiejętność przystosowania się do życia w innym kraju ,
                    zależy od nas samych a na ile od specyfiki tego konkretnego kraju.
                    Odnośnie Uli a jej planów związanych z Czechami jestem prawie pewna że odkryje
                    tutaj w Czechach rzeczy z którymi jej będzie trudno żyć czy się pogodzić, ale to
                    mamy wszędzie bez względu na to jeśli mieszkamy w Polsce czy też w zagranicy.

                    A jeśli chodzi o artystów (pseudoartystów) to ja z koleji mam wrażenie że są to
                    zazwyczaj dość egocentryczni ludzie, którzy umieją widzieć świat obok siebie
                    tylko z własnej perspektywy. Ale zbyt wielu ich nie znam

                    A Tobie Kanapony tutaj w Czechach się wszystko podoba ????
                    • kanapony Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 06.12.08, 15:53
                      ja zbyt krótko byłam w RC
                      i zbyt wielu Czechów jeszcze nie znam
                      więc nie wiem
                      ale znając siebie, nawet jeśli coś mi odpowiadac nie będzie to
                      problemu z tego nie zrobię
                      i na pewno nie będę myślała o problemach, że "to oni"
                      bo byc może "to ja"?
                      tylko jakieś ograniczenia rozumkowe nie pozwalają mi tego dostrzec?

                      pal licho

                      ale, tak!!! jest jedna rzecz, która mnie strrrrrrrrrrasznie wkurza w
                      RC - tabliczki na domach
                      jest dzielnica, a nawet dwa numery są na nich
                      ale za cholerę nie chce się Czechom dodac tam nazwy ulicy
                      tabliczki z nazwami ulic są zwykle dwie:
                      u wlotu i wylotu ulicy
                      a ja mam to szczęście, że zwykle wchodziłam na daną ulicę gdzieś
                      pośrodku...
                      • uli Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 08.12.08, 14:55
                        Telefon z internetem jest jakimś rozwiązaniem. Google maps ma taki lokalizator,
                        który pokazuje mniej więcej gdzie jesteś big_grin Wiem, bo sama miewam takie
                        przygody...Zawsze to jakiś dreszczyk emocji wink
                        • kanapony Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 08.12.08, 15:42
                          ach, jak ja lubię takie przygody
                          nie ma to jak papierowy plan miasta w łapie i łażenie po nieznanym

                          o! przypomniało mi się
                          jak była w Pradze to musiałam się z tym planem kryc, bo mi zbyt dużo
                          ludzi chciało pomagac z znalezieniu ulicy

                          a zwiedzanie z telefonem z guglem w środku...
                          jakoś sobie nie wyobrażam
                          jednak staroświecka jestem?
                    • uli Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 07.12.08, 09:59
                      Zastanawiałam się kiedyś nad tym, czego ludzie w zasadzie szukają podróżując po
                      świecie. I to jest tak, że w pierwszych miesiącach po przenosinach chyba
                      wszędzie jest jak na zbyt długich wakacjach, z których chciałoby się wrócić do
                      domu, którego już niestety nie ma, który trzeba sobie zbudować od nowa
                      (urządzić, poznać otoczenie w okół, ludzi, parki, kina, knajpy, sklepiki itd). I
                      jednak są miejsca, w których łatwiej się urządzić. Tutaj we Francji naprawdę nie
                      doświadczyliśmy żadnych większych przykrości. Francuzi fajnie sobie tutaj
                      urządzili, ale dla mnie to za wysoka cena jak za komfortowe życie. Legia
                      cudzoziemska, która załatwia niewygodne sprawy w naprawdę paskudny sposób - no
                      ale przecież legia to zawodowe wojsko składające się z obcokrajowcó, nie
                      Francuzi wink Tak samo z koloniami - chodzi mi np o Algierię, w której Francja
                      zrobiła krwawą jatkę, parę milionów ofiar (rózne liczby są podawane),
                      wywłaszczanie ludzi z ziemi, i co Francja chce teraz zrobić? Uznać wersję, że
                      kolonizacja była wyłącznie w celu krzewienia kultury, to już był przegłosowany
                      projekt. Oczywiście Algieria zaprotestowała, ale sam pomysł, żeby w tak
                      bezczelny sposób wymazywać swieżą jeszcze historię jest dla mnie nie do
                      zaakceptowania. Ja wiem, że zwykli ludzie nie są temu winni, podoba mi się tu,
                      ludzie naprawdę dobrze sobie tutaj zyją, uśmiechają się do siebie i sobie
                      pomagają, a sąsiad to jest przyjaciel a nie największy wróg i rywal. I taki
                      obraz Francji miałam jak wyjeżdżałam z Polski (w której też wcale mi źle nie
                      było, ale zachciało nam się podróży) - jako kraju równych praw. Szacunku dla
                      praw człowieka. A tu niespodzianka. Myślicie, że przesadzam?
                      • uli Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 07.12.08, 10:01
                        I skończę jak ta koleżanka - malarka wink ?
                        • kanapony Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 07.12.08, 17:22
                          big_grin skończysz jako malarka? big_grin

                          jeszcze karierę zrobisz big_grin
                      • slavko2 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 07.12.08, 11:52
                        bonjour ca va? je pense oui.Allors ok przejde na polski bo przeca my
                        Polokismile Nie nie przesadzasz. Masz rację. Nie wnikam w osobiste
                        wątki, ale Algieria i to co zrobili Francuzi tam to była rzź
                        niewiniątek. Tu na forum była jedna taka nawiedzona, która uważa ze
                        wszytko było ok, ale mam nadzieję ze sie juz na zawsze zmyła
                        frustratka. Pozdrawiam normalną smile)a bientot a Prague
                        • uli Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 08.12.08, 14:08
                          Ca va, et toi?

                          Ja myslę, że chyba każdy kraj ma coś na sumieniu, coś naprawdę paskudnego.
                          Ludzie aż tak się nie różnią przecież. Nie chcę się jakoś specjalnie wywyższać,
                          że niby mój kraj lepszy, bo czy aby na pewno?
                          Mnie się tylko nie podobają pomysły typu wymazywanie historii. Swoją drogą
                          dziwne, że tą Algierią zainteresowałam się naprawdę dopiero po spacerze na
                          cmentarz. Był tam pomnik dla bohaterów którzy zginęli
                          podczas wojen kolonialnych, cały w kwiatach (to było we Wszystkich Św). I to
                          mnie trochę ruszyło, bo
                          kurcze, nie przesadzając to tak jakby Niemcy zbudowali sobie pomnik dla
                          bohaterów II wojny światowej. O tym, co się działo w Algierii (a przecież
                          ostatni zamach w metrze paryskim to był 95 rok bodajże, a to przecież też trzeba
                          wpisac na rachunek wojny kolonialnej) jakoś dziwnie się w Europie milczy, tzn
                          jest wersja soft której uczą w szkołach i wersja hard, którą się zna, jak się
                          samemu poszuka. Czy może tylko ja taka ciemna i niedouczona byłam. No
                          nieistotne. We Francji na pewno są ludzie, którym to wszystko się nie podoba,
                          tak jak i w Polsce są ludzie, którzy mają inny pomysł na Polskę. Francja ma też
                          mnóstwo plusów. Np Francja daje azyl ludziom, którzy w swoim kraju by marnie
                          skończyli (np Marjane Satrapi). Albo przyziemnie - Francuzi naprawdę potrafią
                          uczynić swoje życie przyjemnym - to też jest jakas sztuka. Ale jak juz
                          wspominałam, cena jest czasem za wysoka, i do tego to zadzieranie nosa.

                          PS> Nie ma żadnych osobistych wątków, prócz tego, że mamy chyba piórko w dupie i
                          musimy się nieustannie przemieszczać smile
                          • uli Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 08.12.08, 14:45
                            Slavko czemu AŻ TAK nie cierpisz tej Francji? Jeśli mogę spytać smile
                            • kanapony Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 08.12.08, 15:45
                              czy Wy musicie wstawiac tu te okropne francuskie słówka?
                              nie dośc, że mało (czytaj: nic) nie kapuję
                              ale jak czytam, to mnie trzęsie
                              i bynajmniej bez przyjemności - francuski to okropny język
                              • uli Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 09.12.08, 13:55
                                Ja nie muszę big_grin Slavko mnie prowokuje wink
                                • slavko2 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 09.12.08, 21:58
                                  uli tranquille smile) ca marchesmile quelle est le temps a Midi de la
                                  France?On fait froid? Tu habite a Nice. Ciao slavko
                                  • uli Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 14:27
                                    No Slavko, zdradz odrobinę tajemnicy - czym Ci się narazili bracia i siostry
                                    Żabojadowie? To tylko na złość Uyu czy...

                                    Nie, nie w Nice, Nice-tety nie tam smile Ale blisko.

                                    Ciao

                                    U
                                    • slavko2 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 14:51
                                      Francuzi to wredni ludzie, chociaz Ty mieszkajac na południu mozesz
                                      to inaczej widziec, słońce plaza itp, Ci z Poludnia są
                                      sympatyczniejsismile) nas Polaków mają za nic, no moze prawie za nic. W
                                      Polsce pracodawcy z Francji sa uwazani za jednych z najgorszych, nie
                                      dbaja o ludzi, czesto szykanuja ich itp. Był jeden głosny przypadek
                                      z firma Lafarge moze ci znana (cement) gdzie jeden z członków
                                      zarzadu Polak oskarzył swojego przełozonego Francuza o mobbing.
                                      Ponoc ten Francuz publicznie wyzywłl go od imbecyli,bo Polak to
                                      gorszy. Drugiego takiego przypadku aby na takimm szczeblu doszło do
                                      konfliktu na takim szczeblu w wawie nie było. Sprawa była głośno w
                                      srodowisku biznesowym komentowana. A na tym forum pojawiła sie
                                      niejaka uyu, ktoraw moim przekonaniu stara sie okazac swoja
                                      wyzszosc. bo 25 lat we Francji mieszkała, a wiec usprawiedliwia ja
                                      to w pouczaniu wszystkich Poczytaj jej posty na temat Polski i
                                      Polaków. Zero klasy. dno siegneło zenitu. Jakos pieknie jej postawa
                                      wpisuje z zachowaniem Francuzów w Polsce. Jesli do tego dołozymy
                                      opinie tego dziada chiraca na temat Polski i w mniejszym, stopniu
                                      Sarko to obraz mamy dopełniony.a plus tardsmile)
                                      • uli Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 15:39
                                        Tzn na pewno jest coś takiego, co zostało im z kolonii. Imperialne myślenie -
                                        tzn że inne nacje można gorzej traktować. W firmie mojego męża nie są to może
                                        Polacy (lub inaczej - w mniejszym stopniu), ale Brazylijczycy czy Hindusi już np
                                        sa jawnie gorzej traktowani...
                                        Co do Uyu - czytałam jej posty o Polsce, odpisałam na jednego czy dwa, ciężko mi
                                        się z nią zgodzić czy nawet zrozumieć. Lub inaczej - zrozumiałam, że w Polsce
                                        wydarzyło się jej coś, co jej bardzo nie pasuje i rzutuje to na obraz wszystkich
                                        Polaków, jako współwinnych jej złych wspomnień.
                                        Wydaje mi się, że we Francji można całkowicie zatonąć w ich kulturze (tzn
                                        całkowita afirmacja), albo całe życie być odmieńcem (bo tu nie ma miejsca dla
                                        kogoś pół na pół). Ona wybrała to pierwsze - mimikrę - jej prawo. Dziwi mnie, że
                                        Uyu nie rozumie, że można Francji nie lubić. Ale to chyba też cecha nabyta we
                                        Francji.
                                        Takie koktajle międzynarodowe są najbardziej kopiące smile
                                        • slavko2 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 16:29
                                          całkowita zgoda. kolonializm jak najbardziej, narcyzm tych ludzi
                                          kolejna rzecz. Moim zdaniem perfidia Francuzów polega na tym, ze
                                          staraja sie byc na pierwszy rzut oka przyjacielscy aby w odpowiednim
                                          dla nich momencie powiedzieć gdzie jest nasze miejsce w szeregu. u
                                          Anglików tez kolonialiści wygląda to inaczej. Oni nawet nie udaja
                                          przyjaciół tylko od razu ,ze sie tak potocznie wyraze. Czy
                                          zauwazyłaś ze Francuzi nie zawiazuja głębszych więzi
                                          przyjacielskich?
                                          a co do uyu, to jest oczywiste, ze spotkało ja w Polsce
                                          niepowodzenie. Reakcja obronna jest negacja polskosci, niechec do
                                          Polski i Polaków. Jestem w stanie to zrozumiec ale zaakceptować nie
                                          • uli Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 12.12.08, 13:41
                                            Ahoj Slavko,

                                            Z tymi przyjaźniami - masz rację (zapamiętałam - "Slavko ma zawsze rację").
                                            Wiesz, wydaje mi się, że Francuzi mają po prostu inną umowę społeczną. Nie chcę
                                            już o tym pisać, bo to czcze pisanie. Mamy różne wartości, tak różne, że trudne
                                            czasem do pogodzenia. A nacjonalizm - każde państwo ma pewnie swój
                                            nacjonalizm...Poza tym wszyscy jesteśmy Europejczykami i więcej nas ciągle łączy
                                            niż dzieli, i łączą nas też niestety złe cechy - z ksenofobią i przekonaniem o
                                            własnej wyjątkowości włącznie. To jest taki specjalny antropocentryzm -
                                            europocentryzm, niestety nic nowego, nic nowego się nie wydarzyło w myśleniu.

                                            Ex oriente lux wink

                                            Co do tego, co pisze Uyu o Polsce - też nie potrafię tego zaakceptować, dla mnie
                                            to nie jest żadne bohaterstwo tak pisać o Polsce, bądź co bądź na polskim forum
                                            (tego podwójnie nie rozumiem - tak na logikę to przecież rzucanie pereł przed
                                            wieprze). Nie wiem, emigracja to nie jest dla mnie zaden powód do dumy, ani
                                            żaden awans. Ot, życie, ani lepsze ani gorsze, może tylko spokojniejsze, ale też
                                            nie za darmo (nie piszę o pieniądzach).

                                            Miłego dnia Slavko, ciao

                                            U
                      • kanapony Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 07.12.08, 17:20
                        uli napisała:

                        > Zastanawiałam się kiedyś nad tym, czego ludzie w zasadzie szukają
                        podróżując po
                        > świecie. I to jest tak, że w pierwszych miesiącach po przenosinach
                        chyba
                        > wszędzie jest jak na zbyt długich wakacjach, z których chciałoby
                        się wrócić do
                        > domu, którego już niestety nie ma, który trzeba sobie zbudować od
                        nowa
                        > (urządzić, poznać otoczenie w okół, ludzi, parki, kina, knajpy,
                        sklepiki itd).
                        > I
                        > jednak są miejsca, w których łatwiej się urządzić.

                        to chyba zależy od człowieka...
                        nie, to napewno zależy od człowieka i jego stosunku do miejsca,
                        ludzi, zjawisk, które napotyka w nowym miejscu

                        chyba rozumiem, co myślisz
                        wyjeżdżając w jakiekolwiek nowe miejsce zawsze czuje się obawę -
                        właśnie przed nowym: ludźmi, sytuacjami... ale jednocześnie ta
                        nowośc jest pociągająca - bo może coś nowego wnieśc w życie,
                        nauczyc, itp

                        tylko nie nazwałabym tego wakacjami, raczej 'zesłaniem'
                        i mimo, iż niejednokrotnie jest ono dobrowolne to i tak ciężko jakoś
                        chce się rzucic wszystko w diabły i wrócic do czegoś, czego nie ma -
                        tak, ale i jest się ciekawym, co będzie jutro w tym nowym miejscu
                      • eliska41 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 07.12.08, 23:31
                        Uli oczywiście że nie przesadzasz.
                        W każdym kraju natrafisz na trudne rzeczy.Zagraniczna polityka Czech (np.Klausa)
                        pewnie tez by Ci się nie podobała. Kolejny problem w Czechach to Cyganie których
                        jest tu dość dużo...państwo ma z nimi mnóstwo problemów a zwykli ludzie
                        również....atd.

                        Dla mnie osobiście było np. problemem pogodzić się (nic innego nie zostaje) z
                        tym że dzieci się tu wychowuje bardzo rygorystycznie w tzw niemieckim drylu. A
                        znalazłabym pewnie więcej rzeczy, z którymi się nie utożsamię. Ale to nie
                        zmienia faktu że ten kraj lubię, czuję się tu w domu. Choć wiem że mam jeszcze
                        jeden ,w którym coraz częściej się czuję jak obcokrajowiec.
                        Ale myślę że Cie rozumiem dlaczego we Francji nie czujesz się dobrze. Byłam
                        przez dwa lata W USA a 8 msc w Japonii / wiem że nie wybrałabym żadnego z tego
                        kraju na stały pobyt. W USA mi brakowało historii, starych miast i jeszcze
                        czegoś co się ani porządnie nie da wyrazić, w Japonii czułam że nasze kultury
                        się tak różnią że chyba nigdy się tam nie poczuję w domu.
                        Nie wiem czemu mi jest w Czechach dobrze, w pewnym sensie nawte lepiej niż w
                        Polsce? Czasami mam wrażenie że Polska i Czechy to jak rodzeństwo, różnimy się
                        ale mamy tych samych rodziców.
                        Mamy te same korzenie. A łączy nas to, że byliśmy 40 lat tzw East Europe. A i
                        nasze pozycje teraz w EU są podobne.

                        A jeśli chodzi o podróże to fantastyczne dla mnie jest to że nic konkretnego nie
                        poszukuje kiedy jadę gdzieś na nowe miejsce . Najlepsze jest to poznawanie,
                        odkrywanie tych niesamowitych różnic które istnieją miedzy np. potrzebami które
                        ludzie mają. Ale myślę że na to jest głównie czas studiów, kiedy jeszcze nie
                        mamy dzieci. Później jest dobrze mieć stałe miejsce, swoje miasto, dom,
                        sąsiadów, rzeczy o które się troszczymy.
                        Ja myślę że i tak nam to życie samo przynosi, a złe wybory / czasami mam
                        wrażenie że takich nie ma. Wszystko nas może czegoś nauczyć. Z pewnością byś nie
                        wiedziała o Francji tego co teraz wiesz kdybyś tam nie żyła. A tak hurra do Czech.
                        • kanapony Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 08.12.08, 00:13
                          "dzieci się tu wychowuje bardzo rygorystycznie w tzw niemieckim
                          drylu"

                          jak się ostatnio przekonuję na każdym krogu - rygor jest niezbędny w
                          wychowaniu dziecka na porządnego człowieka
                          oczywiście rygor to nie znaczy stawianie zawsze na swoim,
                          pokazywanie że się jest mądrzejszym, przesadna surowośc i brak
                          miłości

                          może dzięki temu w Czechach jest mniejsza przestępczośc i ludzie nie
                          wtykają wiecznie nosa do cudzych spraw?
                          czyli odwrotnie niż w Polsce
                          i nie ma tego przerażającego i wszędobylskiego kultu dla pieniądza

                          nie lubię, jak ktoś mówi że Polska i CR są krajami podobnymi,
                          jak "rodzeństwo",
                          my (Polacy i Czesi) może tylko mówimy podobnie
                          i w pewnych warunkach podobnie reagujemy, ale zwykle na podsawie
                          zupełnie innych myśli
                          • kropkacom Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 08.12.08, 10:53
                            > jak się ostatnio przekonuję na każdym krogu - rygor jest niezbędny w
                            > wychowaniu dziecka na porządnego człowieka

                            Absolutnie nie rygor robi z nas wartościowych, porządnych ludzi. Zasady i
                            stawianie granic to nie musi być niemiecki dryl, który kojarzy mi się z pewnego
                            rodzaju ubezwłasnowolnieniem jednostki i surowością. Co do Czeskich rodziców to
                            mam wrażenie że młodsze pokolenie już zupełnie inaczej podchodzi do wychowania.
                            Ale faktem jest że tutejsze dzieci często robią wrażenie takich lekko zahukanych.
                          • eliska41 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 08.12.08, 14:13
                            "może dzięki temu w Czechach jest mniejsza przestępczośc i ludzie nie
                            wtykają wiecznie nosa do cudzych spraw?
                            czyli odwrotnie niż w Polsce
                            i nie ma tego przerażającego i wszędobylskiego kultu dla pieniądza"

                            mysle ze nie rygor w wychowywaniu dzieci decyduje o tym že beda lub nie beda z
                            nich przestepcy. Co np. Skandynawia , dzieci tam nie maja rygor prawie zaden , a
                            przestepczosc - nizka.
                            A to ze Czesi nie wtykaja nosa w cudze sprawy to wynika z zupelnie czegos innego
                            niz rygor w wychowywaniu dzieci.
                            • kanapony Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 08.12.08, 15:55
                              owszem, macie rację

                              ale ja słowo "rygor" zrozumiałam, jako założenie pewnych zasad i
                              trzymanie się ich

                              jeśli ktoś jest "z natury" porządny to go rygor nie zepsuje
                              wychowanie rozsądne choc surowe to powiedzmy 70% sukcesu
                              a pobłażanie ... ci, którzy mogliby wyjśc na ludzi, staczają się

                              przykład ze Skandynawią czy nawet wtykaniem nosa w nie swoje sprawy -
                              tak nie robią rodzice i tak nie będą robiły ich dzieci
                              a gdyby spróbowały - miałyby kłopoty, w sensie społeczeństwo
                              przestałoby ich akceptowac
                              to też jest jakiś rodzaj rygoru
                              w Polsce tego nie ma

                              mam nadzieję, że to nowe pokolenie w Czechach nie zacznie wychowywac
                              swoich dzieci na wzór polskiego młodego polokenia
                        • uli Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 08.12.08, 14:41
                          Elisko, fantastycznie się czyta Twoje posty.

                          Właśnie to Twoje: "Nie wiem czemu mi jest w Czechach dobrze" jest dla mnie
                          przekonywujące. Może dlatego, że nie wiem czemu nie wyobrażam sobie, że na
                          zawsze zostajemy we Francji.

                          To prawda, że podróże są przyjemne i to prawda, że w którymś momencie trzeba
                          gdzieś osiąść, zwłaszcza gdy nadchodzi taki moment, że trzeba posłać dziecko "do
                          ludzi" (tzn do przedszkola). Potem chyba można od nowa, jak dzieci wyfruną. Nie
                          ma się co łamać big_grin

                          Co do drylu i dzieci - hmm...No ale to jak, w szkole jest ten dryl? Czy rodzice
                          musztrują swoje dzieci? I jakie są te dzieci takie musztrowane?

                          Pozdrawiam

                          Uli
                          • kanapony Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 08.12.08, 15:58
                            rany, co z tymi przedszkolami?
                            czy w Czechach też takie świrnięte myślenie jest?
                            kilka moich kuzynek i znajomych nie posłało swoich dzieci do
                            przedszkola, by im dzieciństwa nie zabierac, by przedłużyc
                            dzieciństwo i w jednym przypadku, by mu w przedszkolu krzywdy nie
                            zrobiono...
                            :o
                          • eliska41 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 08.12.08, 21:29
                            > Co do drylu i dzieci - hmm...No ale to jak, w szkole jest ten dryl? Czy rodzice
                            > musztrują swoje dzieci? I jakie są te dzieci takie musztrowane?
                            >
                            > Pozdrawiam
                            >
                            > Uli
                            Mam wrażenie że tutaj się obcina dzieciom skrzydla. A to musztrowanie wygląda
                            tak niejak :
                            To nie wolno tamto nie wolno, to sie nie robi, ....nie wstaje sie od stolu,
                            jedzenie z talerza sie musi dojeść ... a jesli nie dojesz obiadku maleństwo
                            ...dostaniesz to na kolacje atd.. a jesli nie zjesz na kolacje dostaniesz to
                            kochanie na sniadanko atd

                            Od dzieci sie zbyt dużo wymaga ale nie dla ich dobra, ale po to aby sie rodzice
                            mogli nimi przed innymi pochwalić. Nie wiem jak to jest w innych krajach
                            A szkoła o tym raczej pisać już nie będę. Wyobraż sobie że dla nich niesamowitym
                            przestępstwem jest iść na wagary. Ja w LO chodziłam na wagary ciągle, a mój mąż
                            nie mógł w to uwierzyć On nie był na wagrach ani raz. Poprostu lojalni,
                            zdyscyplinowani (może trochę zastraszeni?)Czesi/słodke Pepiczki.
                            Kanapone a tym co tu piszę już się u ciebie odpisałam co wink
                            Tak zatim nazdar.
                            • kropkacom Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 08.12.08, 21:50
                              > Mam wrażenie że tutaj się obcina dzieciom skrzydla. A to musztrowanie wygląda
                              > tak niejak :
                              > To nie wolno tamto nie wolno, to sie nie robi,

                              Nasza sąsiadka mieszka z wnukiem. Chłopak jest układny i na każde skinienie. W
                              lany poniedziałek wypchnęła go na przykład żeby mnie, obcą dla niego babę, rózgą
                              "obił". Widziałam że to było wymuszone ale babcia stała mu za plecami więc co
                              miał robić. Babka go strasznie ogranicza. Wołała mojego męża żeby mu drukarkę
                              podłączył. Mam wrażenie że w Polsce średnio zaradny nastolatek dałby sobie z tym
                              sam radę i ten wnuk sąsiadki pewnie też by dał ale babcia kazała zawołać
                              specjalistę smile Zdziwiliśmy się przy okazji że jest pełnoletni smile
                            • uli Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 09.12.08, 14:14
                              To ciekawe, bo Francuzi pozwalają swoim dzieciom na wszystko (jak np wieksze
                              dzieci biją mniejsze, to ich mamy udają, że nie widzą, może to taki styl
                              chowania), a też wyrastają na bardzo ułożonych, "wzorowych obywateli".

                              A w szkole też ich musztrują, czy to "tylko" rodzice tacy są? Kanapony o co
                              chodzi z tymi przedszkolami? O Pl piszesz czy o Czechach? Chciałabym posłać
                              dziecko do przedszkola, nie wyobrazam sobie, że nie - ale co, musztrują tam dzieci?
                              • kanapony Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 09.12.08, 17:26
                                nie martw się, to w Polsce tak jest

                                ja jestem akurat w takim wieku, że moje koleżanki od kilku lat
                                wzbogacają polskie społeczeństwo w nowych obywateli
                                tak więc widząc to wszystko dochodzę do wniosku, że ktoś tu zwariował
                                a może to lansowany w Polsce styl "dzieci nasz skarb i przyszłośc"
                                dodam, że źle rozumiany przez 90% płodnych Polaków
                                kórzy wychowując "bezstresowo" tworzą potwory

                                durne baby "zostają z dzieckiem w domu"
                                i czują się przez to jak ... [niestety, nie jestem w stanie wymyślec
                                jakiegoś obrażającego, a nie wulgarnego słowa]
                                bo tak się im trąbi z telewizora
                                bo to dobrze widziane wśród znajomych
                                bo wierzą, że jak w reklanie - wrócą do pracy z nowymi
                                doświadczeniami... hehehehehehehe
                                i tak bzdurniej dalej - takie święte krowy

                                tylko, że te baby siedzą z dzieckiem w domu i tyle
                                mają po prostu wakacje dla siebie
                                a dzieciak siedzi i nic nie robi, poza bawieniem się klockami np.
                                w przedszkolu w tym czasie inne dzieci mają zabawy usprawniające
                                motorykę, mięśnie dłoni
                                rozwijające zdolności interpersonalne, itd (nie moja działka, nie
                                znam terminologii)

                                ja już nawet nie reaguję, jak mi koleżanki,
                                których urlop macierzyński się kończy,
                                mówią, że będą miec następne dziecko
                                wtedy to pierwsze może zostac w domu, nie będzie musiało (!) iśc do
                                przedszkola
                                • kropkacom Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 09.12.08, 18:32
                                  kanapony to chyba nie jest post na to forum.

                                  Owszem, w Republice Czeskiej większość dzieci chodzi do przedszkoli ale matki i
                                  tak nie pracują częściej niż Polki. No i Czeszki więcej dzieci płodzą smile
                                  • kanapony Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 09.12.08, 20:13
                                    nasz świętą rację - nie na to
                                    big_grin
                                    więc już się przymykam

                                    swoją drogą
                                    pewne poglądy pewnego dnia pewnie mi się zweryfikują
                                    • kropkacom Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 09.12.08, 20:32
                                      Oczywiście też myślę że więcej dzieci w Polsce powinno mieć możliwość
                                      uczęszczania do przedszkoli. Jednak jak jest dobry dom to brak przedszkola nie
                                      zaszkodzi ale jak kiepski to wczesna edukacja jest jakąś szansą. Podobnie z
                                      matkami które chcą lub muszą pracować smileDla nich pozostawienie dziecka w tej
                                      placówce to szansa na realizację zawodową.
                                      • kanapony Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 09.12.08, 21:39
                                        no otóż to!

                                        Ty masz dar mówienia zwięzłego i na temat

                                        ja bym mogła napisac epopeję i guzik by z niej wynikało big_grin
                                        a tu w 4 zdaniach wystarczy!
                                        smile
                                        • uli Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 09:43
                                          Tu np jest przedszkole obowiązkowe od 3 r.ż. i myslę, że to jest dobry pomysł.
                                          Dziecko wtedy rozwija swoje umiejętnosci społeczne. Córką kolezanki zajmowała
                                          się babcia, dopóki Alicja nie zaczęła wychodzic codziennie na balkon i mówic
                                          "dzieci! dzieci!" big_grin Po tym można się chyba zorientować, że towarzystwo
                                          dorosłych nie wystarcza smile
                      • kropkacom Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 08.12.08, 11:15
                        > Zastanawiałam się kiedyś nad tym, czego ludzie w zasadzie szukają podróżując po
                        > świecie. I to jest tak, że w pierwszych miesiącach po przenosinach chyba
                        > wszędzie jest jak na zbyt długich wakacjach, z których chciałoby się wrócić do
                        > domu, którego już niestety nie ma,

                        Nie miałam uczucia że chce wrócić smile

                        > Francuzi fajnie sobie tutaj
                        > urządzili, ale dla mnie to za wysoka cena jak za komfortowe życie.

                        No cóż, nie ma chyba kraju gdzie byłoby idealnie. Jak rozumiem rozpatrujesz
                        wszystko przez pryzmat historii a ważne jest to co jest tu i teraz. NIe chodzi o
                        to żeby zapomnieć ale żeby nie rozpamiętywać. Umiałabyś żyć w Niemczech? Tam to
                        dopiero była historia. Każdy kraj ma na swoim sumieniu rzeczy, o których nie
                        chciał by pamiętać. Nawet Watykan smile
                        • uli Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 08.12.08, 14:31
                          > Nie miałam uczucia że chce wrócić smile

                          Nigdy? Szczęściara smile

                          > No cóż, nie ma chyba kraju gdzie byłoby idealnie. Jak rozumiem rozpatrujesz
                          > wszystko przez pryzmat historii a ważne jest to co jest tu i teraz. NIe chodzi
                          o to żeby zapomnieć ale żeby nie rozpamiętywać. Umiałabyś żyć w Niemczech?

                          Wiesz, dla mnie jest różnica między nierozpamiętywaniem a zamazywaniem. Wyobraź
                          sobie, że np polski rząd przegłosował ustawę o tym, że o Jedwabnem ma się w
                          ogóle nie mówić, nie było tam żadnego mordu, może i byli Żydzi, ale nie podobało
                          im się tam za bardzo, ale Polacy im pomogli spakowac walizki i dali na bilet do
                          Izraela i wszyscy żyli długo i szczęsliwie.

                          Czy umiałabym żyć w Niemczech - Niemcy nie udają baranków bożych, to uczciwe. I
                          chyba o to chodzi. Tzn są tam różne Eriki Steinbach, ale gdzie ich nie ma? Póki
                          nie są większością parlamentarną, to chyba znaczy, że ludzie sobie jakoś radzą.

                          Nie wiem. Wydaje mi się, że skoro możemy wybrać, to czemu by tego nie zrobić.
                          XXI wiek to trochę czas "wolnych najmitów" (tylko teraz jest jednak łatwiej nie
                          umrzeć z głodu i zimna). Historia wróciła chyba do tego punktu sprzed
                          państwowości, w którym ludzie sami wybierali sobie dla kogo będą pracować.
                          Myślisz, że to naprawdę wszystko jedno gdzie się mieszka?
                          • kropkacom Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 08.12.08, 14:51
                            > Czy umiałabym żyć w Niemczech - Niemcy nie udają baranków bożych, to uczciwe.

                            Czyli mam rozumieć Francuzi udają? Może masz rację nigdy nie mieszkałam w tym
                            kraju.

                            > Myślisz, że to naprawdę wszystko jedno gdzie się mieszka?

                            A ja tak powiedziałam? smile
                            • uli Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 08.12.08, 15:12
                              > Czyli mam rozumieć Francuzi udają? Może masz rację nigdy nie mieszkałam w tym
                              > kraju

                              Ha. Ja tego nie napiszę smile Mój mąż angażuje się w takie rozmowy, ja raczej nie
                              (jestem w gościach i jestem tchórzem big_grin ). Z tego co opowiada mój mąż po tych
                              rozmowach, to F. generalnie uważają, że nie było nic niestosownego w koloniach.
                              A czemu wyrżnęli Algierczyków? Bo też na nich napadali. Nie wiem, nie osądzam.
                              Sama osądź smile

                              Pozdrawiam
                              • uyu Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 15.12.08, 23:48
                                uli,
                                odloz lepiej program wyborczy Ségolène Royal i pisz od siebie.
                                A zanim zabierzesz sie do pisania poznaj historie tego o czym
                                piszesz. Zaden zachodnioeuropejski kraj, w przeciwienstwie do Europy
                                Srodkowej, nie mial warunkow do innej ekspansji niz kolonialna.
                                Myslac twoimi kategoriam, jesli mozna to nazwac mysleniem, to do
                                Holendrow i Niemcow nie nalezy sie odzywac za stworzenie w oparciu o
                                Biblie apartheidu. Belgowie tez sa beeeeee, wstretni kolonialisci. O
                                Hiszpanach i tym, ze wycieli w pien poludniowoamerykanskich
                                autochtonow lepiej nie wspominac. Portugalczycy to dranie, ktorzy
                                niewolnikami zaludnili pol kraju. No a anglosasi to juz kompletne
                                dno z tym co jeszcze do niedawna robimi aborygenom, a od dawna
                                Indianom Ameryki Polnocnej.
                                Proponuje podlozenie beczki prochu pod Europe i sruuuuuuuuuuuuuu!
                        • kanapony Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 08.12.08, 16:03
                          zwłaszcza Watykan!

                          lecę na czeski
                          i pomyslę sobioe o tych dzieciach i krajach, w których nam dobrze

                          o Klausie, ODS i Topolanku nie będe myślec
                • uli Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 07.12.08, 09:34
                  Ojej smile Ale jej się narazili smile
              • kanapony Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 05.12.08, 23:01
                miałam mieszane uczucia podczas lektury
                taką sinusoidę - od "bufon" po "o! ja też tak mam"
    • julicik Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 09.12.08, 15:08
      Ja mam troszeczke podobny lub moze nie problem.
      Otoz jestem Polka, a moj chlopak (jak mozna zgadnac) Czechem, razem
      mieszkamy w UK ponad 6 lat. W czym problem? Oboje mamy ten sam
      poglad na temat UK, nie chcemy tu zostac. Chodzi o to, ze kraj jest
      totalnie niszczacy wartosci, ktore sa w nas. Doszlismy do wniosku,
      ze nic nas tu nie trzyma (oprocz pracy i nas samych), ze nic nie
      mozna zamienic tesknoty za wszystkim co zostalo w naszych krajach
      pare lat temu.
      Jest cos czego nie mozna dokladnie wyrazic, opisac, podobnie jak u
      Uli. To cos, za czym sie teskni i potrzebuje do spelnienia.
      Mamy siebie i bardzo sie kochamy, ale ani jedno, ani drugie nie
      moglo podjac decyzji o zmianie, az do przedwczoraj, kiedy moj
      chlopak stwierdzil, ze to nie ma sensu i ze wyjezdza za 3 miesiace
      do Czech. Pytam co z miloscia, co z czterema latami spedzonymi
      razem...
      Rozwazalismy oboje chec zalozenia malej firmy w Polsce, tak aby nie
      bylo problemu z jezykiem dla niego podczas poszukiwania pracy.
      Myslelismy nad roznymi opcjami. Ja boje sie jechac do Czech, boje
      sie rozpoczynania ponownie wszystkiego od poczatku (tak jak w
      Anglii) nie znajac jezyka. Boje sie wielu rzeczy, boje sie
      przyszlosci w innym kraju. On stwierdzil, ze nawet gdyby pojechal ze
      mna, to zawsze bedzie musial byc ciagany za reke, gdziekolwiek. Ale
      tak moze byc tez i ze mna w Czechach...
      W planach nie ma miejsca na zmiane kraju na kolejny anglojezyczny.
      Porozumiewamy sie mieszanka polskiego, czeskiego, ale przede
      wszystkim angielskim. Nie mamy dzieci, nie jestesmy malzenstwem, ale
      kochamy sie niezmiernie.
      Oboje wiemy, ze decyzja rozstania moze byc bledem na cale zycie. To
      juz nie sa lata, w ktorych wyjezdzalo sie, aby zarobic i wracac. To
      jest czas na ukladanie zycia (jesli nie za pozno?) i bycie z kims
      bliskim, starzec sie z nim lub nia...
      Czy ktos z Was moglby wyrazic swoja opinie?
      Czy jest ktos z Was, kto mial choc troche podobny problem i
      rozwiazal go?
      Targam sie z myslami i nie moge sobie miejsca znalezc.

      Pozdrawiam Was wszystkich.
      • ondrys Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 09.12.08, 16:12
        Uli:
        Obawiam sie, ze nie ma na swiecie panstwa, w ktorym prawie 100,00% bede sie upodobnialo do waszych snow. Fakt, ze tu i owo nie podoba sie wam w Francji nie koniecznie musi byc powodem do ucieczki z kraju. W Czechach moze w tej dziedzinie bede lepiej, zas w innych gorzej od Francji. Pod wzgledem ekonomicznym jak najprawdziepodobniej w Czechach lepiej nie bede (choc place w IT sa niezle). Bede blizej, moze wiecej swojsko a moze i inne fajne rzeczy znalazniecie. Ale tego nikt nie zagwarantuje. Oczywiscie fajnie jest, ze moj kraj moze byc dla kogos atrakcyjny do zamieszkania, jednak zastanowilbym sie ze dwa razy, niz zrobilbym decyzje. Btw pamietajcie, ze ludzie tutaj raczej dobrze do Czech sa nastawieni i ze nie chodzi o reprezentacyjny zbior opinii smile.

        wislok:
        Jezli smieszy cie ludzie, ktorzy mentalnosc polska i czeska rozni od siebie, to raczej zastanow sie nad swoja usmiechnieta reakcja. Slask Cieszynski miedzy Frydkiem i Bielskeim moze sie w tej sprawie widac podobny. Roznica Domazlice - Siemantycze moze zostac jak najbardziej oczywista...

        julicik:
        Ciezki wybor sad. Zastanowujac sie nad tradycyjna pozycja mezczyzny i pozycja kobiety, mniej zlym rozwiadzaniem byloby, gdyby Ciebie wodziono za reke, nie jego... PS: Co to za wartosci, ktorych wam w UK brakuje?
        • julicik Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 09.12.08, 17:14
          Dzieki za przeczytanie moich wywodow!
          Brakuje nam spokoju, ciszy, lasow, mniejszej ilosci ludzi,
          mozliwosci wyjscia z domu i zagubienia sie bez wsiadania do metra
          (jestesmy w Londynie) czy autobusu, normalnych sasiadow (nasi sa
          glosni), niemoznosci znalezienia normalnego (czyt. czystego)
          mieszkania, dobrego jedzenia, dobrych lekarzy, praktycznie nie
          istnieje tutaj sluzba zdrowia - lekarze szukali rozwiazania na
          internecie, przy mnie. Dlugo mozna by jeszcze wymieniac.
          Londyn jest bardzo niebezpieczny, dzieci sztyletuja sie nawzajem na
          ulicy, lek przed wybuchem bomby podrozuje ze mna kazdego dnia jadac
          metrem.
          • uli Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 13:27
            Julicik,

            Widziałaś taki film Idiokracja big_grin? On jest trochę głupi, ale taki obraz mi się
            wyłania jak piszesz o tym Londynie. To ciekawe z tymi lekarzami szukającymi
            rozwiazania w internecie, może to nie byli lekarze?? Może to była ukryta kamera?

            Myslę, że dobrze by było, gdybyście mieli jakąś firmę (albo pracowali w
            jakiejś), która działałaby i w Polsce i w Czechach, wtedy żadne z Was nie
            czułoby się ubezwłasnowolnione. Albo faktycznie zamieszkajcie w Cieszynie. Nie
            wiem jak tam jest z pracą, ale to pewnie nie jest niemożliwe zadanie. Ja wiem,
            że ten wieczór pewnie był dramatyczny, jak żescie o tym rozmawiali, ale mnie się
            wydaje, że to nie jest aż taka tragedia. Skoro obojgu Wam się nie podoba w
            Londynie - to już Was łączy podstawowa sprawa - chęć zmiany. Poszukajcie ze
            spokojna głową pracy, mieszkania...Przecież na obszarach przygranicznych siłą
            rzeczy ludzie lepiej znają języki sąsiadów. Jest coś takiego jak bierna nauka
            języka - słuchasz ludzi naokoło nawet mimowolnie, radia, rozmów - i Twój umysł
            sam się uczy smile Naprawdę tak jest. Widzę to po sobie, a naprawdę nie mam jakichs
            ozywionych kontaktów towarzyskich bo zajmuję się małym dzieckiem. I jakoś ten
            francuski sam wchodzi do głowy. Język to tylko narzędzie, ktorym, tak jak kazdym
            innym narzędziem, mozna nauczyc się posługiwać. Jak już się pewnie zorientowałaś
            - namawiam Cię na Czechy. Czechy wydają mi się Polską, która się nie zapuściła
            mentalnie, i to jest w nich pociągające. Ja się też boję w Polsce służby
            zdrowia...I chyba mam powody.

            Powinniście się najpierw rozejrzeć i w Czechach i w Polsce, poszukać jakiegoś
            realnego miejsca do życia, które obojgu by Wam pasowało. Jesli chcecie się
            dogadać, to na pewno się dogadacie. Nie wiem, znałam paru Czechów, którzy mówili
            po polsku bez żadnego akcentu, nawet nie wiedziałam, że są Czechami dopóki mi
            nie powiedzieli. Jesteście razem - na pewno się nauczycie czy polskiego, czy
            czeskiego. 800 lat (dobrze piszę?) temu to był jeden język.

            Co do psychicznych kosztów przeprowadzek - no to jest ciężka sprawa, np życie na
            kartonach a potem w ogole brak rzeczy przez jakieś 2 tygodnie bardzo mnie złości
            (nie wspominając o kosztach), ostatnio sobie obiecałam, że już nigdy więcej. No
            ale jakby ten miesiąc niewygody jest chyba łatwiejszy do przełknięcia niż cały
            czas takie uczucie, jakby Cię chciano wydac za mąż za jakiegoś obcego człowieka
            (to taka metafora mieszkania w kraju który Ci nie pasuje).

            Trzymam kciuki, nie podejmujcie pochopnych decyzji, lepiej to sobie wszystko
            zaplanować.

            Uli
        • uli Ondrys 10.12.08, 14:20
          Ja wiem, że nigdzie nie jest idealnie, to nie tak, że szukam takiego miejsca.
          Tylko wiesz, sam fakt, że potrafisz napisać - Czechy nie są 100% fajne jest dla
          mnie taki nie wiem, swieży, po pobycie we Francji, gdzie wszystko jest 100%
          fajne, wszędzie są flagi Francji, nawet na pralni chemicznej. Tacy są świetni,
          że to już nosem wychodzi. O to właśnie chodzi - żeby było jakieś powietrze,
          jakiś luz umysłowy, jakaś skromność (inne kultury też są przecież wartościowe) i
          szacunek dla inności. Może każdy inny naród prócz Polaków uważa ze jego kraj
          jest najlepszy? Co ciekawe, znałam jednego Francuza, Sebastiena, który
          przyjeżdzał do Krakowa, bo mówił, że Polacy mają w sobie taki bunt i wolność. To
          chyba nie jest tak, że tylko ja nie lubię "jedynej słusznej drogi". Nie
          wiedziałam wtedy o co mu chodzi. Tu jest jak w ZSRR tylko wygodniej (jakieś 100
          razy wygodniej). A ten ich pokazowy, przeinwestowany samolot co to i tak nie
          lata (Concorde) to jest tego jawny przykład. Co nie znaczy, że wszystko co
          francuskie jest niefajne. Wszystko jest fajne ino atmosfera nie ta.

          Ciekawe że wyście tak dobrze wyszli z komunizmu, mimo, że u Was było znacznie
          gorzej, a Polska popadła w taka nędzę mentalną. Zazdroszczę smile

          Pozdrawiam

          U
          • uyu Re: Ondrys 15.12.08, 23:50
            Wybacz szczerosc ale klepiesz jak potluczona!
            Jesli alisz, to zwracaj uwage na siano, bo kiepska jakosc tobie
            sprzedali.
      • kanapony Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 09.12.08, 17:43
        julicik napisała:

        > juz nie sa lata, w ktorych wyjezdzalo sie, aby zarobic i wracac.
        > To
        > jest czas na ukladanie zycia (jesli nie za pozno?) i bycie z kims
        > bliskim, starzec sie z nim lub nia...

        co za bzdury piszesz
        na ułożenie sobie życia i wyjście nawet z najgorszej matni czy
        depresji
        NIGDY nie jest ani za późno, ani NIGDY to "już nie są te lata"
        są ludzie, którzy całe życie gonią za mrzonkami
        są ludzie, którzy jeszcze nie są pełnoletni a przykuwają się gdzieś
        kajdanami
        ocena, co lepsze zależy od człowieka i tego, co po sobie zostawia
        i to nie Ty nasz to oceniec

        ja myślę, że Twój problem jest tu:

        > Ja boje sie jechac do Czech, boje
        > sie rozpoczynania ponownie wszystkiego od poczatku (tak jak w
        > Anglii) nie znajac jezyka. Boje sie wielu rzeczy, boje sie
        > przyszlosci w innym kraju.

        i drugi problem, choc nieco zawoalowany:

        > On stwierdzil, ze nawet gdyby pojechal ze
        > mna, to zawsze bedzie musial byc ciagany za reke, gdziekolwiek.


        teraz trochę ostrych słów:

        jesteście dosyc dlugo razem - żadne z was nie nauczylo się jeszcze
        języka drugiej osoby?
        to dziwne - polski i czeski są dosyc podobne, a Wy wybraliście
        angielski...(no, plus ta "mieszanka")

        jeśli się Wam w UK nie podoba
        (czemu wcale się nie dziwę i Twoje obawy rozumiem bardzo dobrze -
        tam po prostu za dużo jest kultur, w tym Londynie, i nie ma się o co
        zahaczyc)
        to po prostu wrócie - tak jak już chyba zaplanowaliście

        wszystko jedno gdzie - do Polski, czy do Czech
        przecież zawsze można zmienic Polskę na Czechy, to nie jest inna
        planeta, i niemal żadne zaczynanie od nowa - za blisko

        albo zamieszkajcie w Tesine wink

        trzymam kciuki i życzę, aby się wszystko ułożyło po Waszej myśli
        • julicik Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 09.12.08, 17:58
          kanapony napisała:
          > ocena, co lepsze zależy od człowieka i tego, co po sobie zostawia
          > i to nie Ty nasz to oceniec

          ale mam na to ogromny wplyw

          > teraz trochę ostrych słów:
          >
          > jesteście dosyc dlugo razem - żadne z was nie nauczylo się jeszcze
          > języka drugiej osoby?

          nasza znajomosc jezykow wyglada dobrze, poniewaz rozumiemy sie w
          czeskim i polskim. mialam na mysli taka znajomosc, aby pisac i mowic
          bezblednie podejmujac prace lub radzic sobie ze sprawami
          codziennosci. angielskim musimy sie poslugiwac w wiekszosci dnia
          spedzonego w pracy (a jest to jednak caly dzien), a czeskim lub
          polskim kiedy sie widzimy wracajac z niej.

          > albo zamieszkajcie w Tesine wink

          kto wie...


          > trzymam kciuki i życzę, aby się wszystko ułożyło po Waszej myśli
          >

          dzieki wielkiewink
      • eliska41 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 00:16
        Juliciku
        Prosisz o opinie, a tak bedziesz miała o jedną więcej.
        Chyba rozumiem Twoim obawam. Ale jesli dobrze rozumiem tak masz 3 ewentualne
        możliwości.
        1. Zostać nadal w Angli, w której ale nie czujesz sie dobrze,
        2.Odjechać do Polski za którą tęsknisz ale sama
        3. Zdecydować się odjechac do obcego Ci znowu kraju z człowiekiem którego
        kochasz, a którego miłości jestes pewna.

        Wybrałabym 3.
        Strach nie miałby być silniejszy niż miłość. Jeśli się kochacie , to jest to
        najważniejsze. A tak nawiasem mówiąc podziwiam zdecydowanie Twego chłopaka.
        Gorsze by było gdyby tam sie dreczył a nie miał odwagi podjąć decyzji o powrocie
        do własnego kraju. Umiejetność decydowania to bardzo dobra cecha u partnerów.
        Kdybyś Go wzięła do Polski na Tobie byłaby większa odpowiedzialność. a zdaję się
        że On jest tego świadomy. Może dlatego chce do Czech, że jest odpowiedzialny.
        Oczywiście, to zrozumiałe że się boisz, będziesz znowu w obcym środowisku ,
        będzie to trudniejsze dla Ciebie niż dla Twego chłopaka. Dla Ciebie to jak skok
        do nieznanej rzeki. To piękne że sie kochacie, ale życie często nam robi różne
        niespodzianki.Prawdopodobnie jego powrót do własnego kraju wpłynie i na waszą
        relację. On już nie będzie miał tylko Ciebie, pytanie jeśli będzie wstanie
        rozumieć Twojej sytuacji??? Jeśli przyjdzie kryzys w waszym związku,a to jest
        więcej niż prawdopodobne, z pewnością bedzie to dla Ciebie trudniejsze niż dla
        Niego. Nie chce cie absolutnie straszyć , piszę to z wlasnego doświadczenia.
        Byłam w podobnej sytuacji. Być może ta Twoja będzie zupełnie inna.

        Z powodu tej miłości odjechałabym z nim ale ja prawdopodobnie chciałabym od
        niego na Twoim miejscu jakiejs formy zobowiązania, jesli jest rzeczywiscie
        gotowy z Tobą być /np. wziąć z Tobą ślub. Ja wiem że teraz śluby nie są w
        modzie. Mężczyzni niechcą się wiązać. Ale normalne kobiety chcą mieć dzieci i
        pewnego rodzaju pewność że mimo wszystko ich partner będzie z nimi.
        No mam nadzieję że nie mówię jak stara baba albo ksiądz na ambonie.

        Zdecydowanie jesli kochasz swego chlopaka pojedz z Nim. Czesi są porządni. Ja
        tego swego dla ktorego opuściłam USA, karierę...a już ani nie wiem co...za
        nikogo bym nie wymieniła. Kocham ten kraj ponieważ kocham swego czeskiego męża.
        Nie bój się, jeśli się zorientujesz że tu nie dajesz rady, za miedzą masz
        Polskę. Ale ja zazwyczaj wracam się jeszcze szybciej niż wyjadę.

        Miłości nie wymieniaj za nic / to jest to najlepsze co w zyciu mamy i kdyby nie
        była na zawsze. Dobrou noc a sladke sny, pozdrowienia dla Twego Czecha.




        • kanapony Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 00:40
          strasznie kiczowato Twój post brzmi... ale chyba masz rację
          podobno miłośc najważniejsza

          ale z tym poświęceniem to bym uważała - za dużo prawie zawsze obróci
          się przeciwko osobie poświęcającej
          i czy Polak, czy Czech, czy Anglik będzie chciał odejśc, to
          odejdzie, czy jako chłopak, czy mąż
          a wtedy rezygnacja może byc użyta jako argument "przeciw"
          • eliska41 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 08:44
            Z tym argumentem przeciw - zabardzo Cie nierozumiem.
            A fakt ze ludzie sie rozejda i po latach milosci nie ma nic wspolnego z tym
            jakiej sa narodowosci.
            Mowilam o slubie, dlatego ze kdyby przypadkiem Julicik zostala v CR, miala
            dzieci a ich partnerstwo przestalo dzialac. Zostala by bez niczego, oprocz
            dziecka. A ten slub jest pewnego rodzaju gwarancja ze przynajmniej miala by
            prawne finansowe zabezpieczenie. To brzmi strasznie, zazwyczaj ludzie o tym nie
            mysla kiedy sie kochaja. Ale ...widze jak to czasami bywa.
            A jesli chodzi o to poswiecenie, w tym nie ma miejsca na kalkulacje. Tyle , a
            tyle sie Ci dam ale reszta jest moja. Albo kogos kocham albo boje sie o siebie.
            I jesli ci to brzmi kiczowicie czy nie nie zmienia to faktu ze tak porostu jest.
            • julicik Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 10:19
              Zgadzam sie co do slubu, ja od poczatku bylam i jestem za tym. Mam
              wrazenie, ze Czesi nie sa skorzy to tego. Z czego to wynika? Ze
              zlego doswiadczenia znajomych, przyjaciol czy rodziny? Z wychowania
              przez rodzicow?
              Dlaczego faceci boja sie tego? Bo to zobowiazanie na reszte zycia?
              • eliska41 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 10:39
                No mam nadzieje ze ci na to odpowie jakis rodowity Czech.
                Ja mysle ze tych powodow jest wiele.
                Jednym z nich jest fakt ze jest tu wysoky procent rozwodow ok. 50% a wiec brak
                zaufania do tzw "Slubu" Mam wrazenie ze czesto ludzie niechca slubu bo to niby i
                tak nic nie znaczy.
                Druga rzecz: spoleczenstwo czeskie jest ateistyczne nie maja zabran w stylu ja
                to przysiegalem przed oltarzem. Tutaj ludzie tak nie mysla.
                Kolejne zjawisko to chyba to ze boja sie zobowiazan. A kobiety skoleji chetnie
                biora takich swobodnikow pod swe skrzydla bo samotnosc jest dokuczliwa. A wiec
                do tego typu wolnych zwiazkow sluby sa nie potrzebne. Kobiety (te wykszatlcone i
                niezalezne) maja dzieci coraz pozniej.
                Mezczyznom jest wygodniej zyc bez slubu, bo zawsze maga odejsc bez wiekszej ujmy.
                • eliska41 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 11:07
                  a jeszce maly dodatek. Twoj pobyt W czechach bedzie mial mnostwo plusow i kdyby
                  nie daj Boze cos sie stalo z twoim chlopakiem.
                  Poznasz nowy kraj z pewnoscia nauczysz sie jezyka. Nie wiem jakie masz
                  wykszatlcenie, zawod. O ile masz dyplom mgr (atp) masz wiele mozliwosci.Znasz
                  angielski to wielki plus. Ja po przyjezdie tutaj mialm dosc szybko po sobie 2
                  dzieci bylam w domu (przyznaje nie bylo to latwe) ale kiedy mlodszy syn poszedl
                  do przedszkola znalazlam prace ,zaczelam sie intensywnie uczyc nowych rzeczy.
                  Zaczelam kurz na UK . Zalezy od Ciebie na ile bedziesz aktywna. Bedziesz powoli
                  budowac tu swoje wlasne zycie, poznawac ludzi.Zyje sie tu naprawde dobrze, jest
                  tu spokoj. Wyobraz sobie ze jest tu dosc duzo ludzi np. z Holandií a innych
                  zachodnich krajow ktorzy sie tu przeniesli bo chcieli uciec przed tym o czym
                  piszesz.
                  • julicik Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 11:19
                    Mam dyplom mgr i spore doswiadczenie zawodowe. Ale to moze nie
                    wystarczyc, bo nauka jezyka zabralaby mi sporo czasu, aby poslugiwac
                    sie nim w pracy. Jest wiele za i przeciw.
                    Jestem pewna, ze zyje sie lepiej niz w zachodniej czesci Europy lub
                    na Wyspie. Zycie plynie wolniej niz w zgielku.
            • kanapony Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 12:34
              eliska41 napisała:

              > Mowilam o slubie, dlatego ze kdyby przypadkiem Julicik zostala v
              CR, miala
              > dzieci a ich partnerstwo przestalo dzialac. Zostala by bez
              niczego, oprocz
              > dziecka. A ten slub jest pewnego rodzaju gwarancja ze przynajmniej
              miala by
              > prawne finansowe zabezpieczenie.

              strasznie typowe polskie myślenie
              to nie te czasy
              teraz ślub nie jest gwarancją praktycznie niczego
              a facet nie wykręci się od bycia ojcem (a często wcale nie chce się
              wykręcac)
              zwłaszcza finansowo

              a pozatym, dlaczeg zakładac, że zostałaby bez niczego tylko z
              dzieckiem?
              dalszy ciąg polskiego myślenia
              dziecko to nie jest jakiś ciężar czy kula u nogi, a tu tak brzmi
              jakby nic tylko iśc i utopic (się)
              i przecież dzieciak równie dobrze może zostac z ojcem!
              • eliska41 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 12:50
                Mam wrazenie ze zyjemy w roznych swiatach Kanapony.

                Jesli moje myslenie jest typowo polskie(niezaprzeczam wiekszosc swego zycia
                spedzilam w Polsce)
                a twoje myslenie jest jakie... czeskie?
                • kanapony Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 13:05
                  a i tu mnie masz big_grin

                  na światy się zgadzam
                  ale - to bardzo dobrze
                  jeden świat dla wszystkich - to by było nudno bardzo

                  a moje myślenie - klina mi zabiłaś
                  czeskie to na pewno (jeszcze?) nie
                  bo za dużo spraw mnie jeszcze porusza
                  nie potrafię przejśc spokojnie (i bez reagowania) obok

                  jak sama zauważyłaś
                  big_grin

                  miłego dnia
          • julicik Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 10:14
            Dlatego wlasnie napisalam do Was. Ale decyzja musi byc podjeta.

            Zawsze instnieje mozliwosc, ze napotka sie inna dziewczyne (bo w
            soim kraju) i bedzie po wszystkim dla mnie.
            • kanapony Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 12:28
              pewnie, że spotka inne
              i to całe tłumy
              na szczęście
              bo Ty nasz się starac, by byc ciągle dla niego atrakcyjna
              ciągle czymś zaskakiwac, nie dac się poznac tak "zupełnie" do końca
              (w negatywnym odczuciu)
              wydaje mi się, że to nas - kobiety - (też) napędza do działania i
              dbania o siebie (psychikę zwłaszcza)
              i już tłumaczę o co mi chodziło z tą rezygnacją - najpierw facet
              może czuc wdzięcznośc, ale potem - to się robi nudne!
              pomysl, czy chciałabyś, aby on zrezygnował ze swoich pasji, zajęc,
              kolegów, itp... jaki by się zrobił wkrótce?
              stary kapeĆ, którego chce się wyrzucic
              ale jakiś tam papier często nie pozwala

              a jeśli nawet odejdzie, to czym się martwisz?
              mało wartościowych na świecie?
              • julicik Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 13:24
                Ale ja to wiem, jestem swiadoma tego, ale to nie to.
                Jest cos co sie zmieni diametralnie miedzy nami i nie bedzie to to
                co bylo. On bedzie sie czul u siebie zawsze i ja zawsze bede musiala
                nadganiac ze wszystkim, nie tylko z atrakcyjnoscia i takimi tam.

                • uli Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 13:48
                  Wiesz co, życie się cały czas zmienia, nie ma co oczekiwać, że świat,
                  pragnienia, ludzie zatrzymają się choćby na chwilę. Pewnie, że teraz macie równy
                  status społeczny - ale czy tylko to Was łączy? Czemu zakładasz, że będzie
                  gorzej? Skoro Ci się nie podoba, to po co zatrzymywać tą chwilę. Może warto
                  czasem podjąć ryzyko, skoro nie wyobrażasz sobie starości tam. A że on będzie u
                  siebie a Ty nie u siebie - musisz zawsze mieć kontrolę nad wszystkim? Czasem
                  przyjemnie ją stracić smile To się nazywa przygoda.
                  • uli Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 13:55
                    Wiesz, ja myślę, że to jest atut, że Twój chłopak jest Czechem. Znacznie łatwiej
                    poznac jakiś kraj, język, kulturę i w ogóle gdzieś się zaadaptować, kiedy znasz
                    kogoś, kto już umie się tam poruszać. Popatrz - np Uyu, ona uwielbia Francję,
                    jest bardziej francuska niż sami Francuzi. Gdyby nie jej mąż, pewnie nigdy by
                    tej Francji nie miała szansy pokochać.
                    Może pokochasz Czechy - przecież nie możesz z góry założyć, że nie?
                    • julicik Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 16:40
                      Oczywiscie, nie zakladam, ze mi sie nie spodoba, ale ja nie chce
                      robic bledow, ktorych efekty beda nie do przejscia i dla mnie i dla
                      niego. To bez sensu jest. Dlaczego wybory sa tak trudne...
                      • eliska41 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 21:57
                        Tez tak mysle ze najgorsze są w zyciu momenty kiedy musimy dokonać wyborów. Boli
                        to, rodzi strach, człowiek traci grunt pod nogami nie wie co go czeka. Ale bez
                        tych wyborow sie nie da zyc. Jesli sami się nie zdecydujemy, to zazwyczaj ktos
                        inny to zrobi za nas.

                        A błędy... tych również nie unikniesz , albo nas uczą albo nas dołują. Ja myślę
                        ze błędy jako takie nie są wcale niczym strasznym, mnie zazwyczaj przeraża
                        kiedy widzę że popełniam te same bez tego zebym się z nich czegoś nauczyła.

                        • julicik Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 22:21
                          Tak, to prawda.
                          I juz to zrobil. Wybral i teraz rowniez wybor nalezy do mnie...
                          Najlepiej sie uczyc na cudzych bledach, ktos kiedys powiedzial.
                          Ciekawe czy ten ktos nauczyl sie czegos z cudzych bledowwink
                          • eliska41 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 22:36
                            jak tak patrzę na siebie i wokół siebie a na historię mam wrażenie że są z nas
                            głowy kapuściane. Nie uczymy się ani z własnych ani cudzych błędów. Ciągle to
                            smo dokoła te same ludzkie cechy akurat w innym podaniu
                    • uyu Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 16.12.08, 00:14
                      "Popatrz - np Uyu, ona uwielbia Francję, jest bardziej francuska niż
                      sami Francuzi. Gdyby nie jej mąż, pewnie nigdy by tej Francji nie
                      miała szansy pokochać."

                      uli,
                      badz tak mila i w dziedzinie tworzenia portretow psychologicznych
                      ogranicz sie do swojego. Co i dzieki komu w zyciu widzialam to tylko
                      i wylacznie moja sprawa. Wierz mi, ze do tego aby zobaczyc swiat
                      nie potrzebuje zadnego wyrobnika, ktory by mi na to zapracowal.
                      Umiem to zrobic sama.

                      W ramach rewanzu pozwole sobie takze na maly portret smile
                      Niby mila, niby kulturalna, niby myslaca ale... marudna, operujaca
                      sloganami i z wielkim zapalem mowiaca o czyms, co zna tylko
                      powierzchownie, bo dopiero od kilku miesiecy.
                      Niby przystepna i komunikatywna ale... bardzo panciowata pancia
                      slodko paplajaca o tym co jej slina na jezyk przyniesie.
                      Mow o niczym! Bedzie szczerzej i ciekawiej.
                      A ty co sobie wypracowalas, ze pozwalasz sobie innych mierzyc twoja
                      miarka?
                      • uli Uyu 16.12.08, 14:44
                        Uyu,

                        Przeczytałam Twoje posty. Pominę kwestię chamstwa i jadu jaki sączysz w swoje
                        wypowiedzi pod moim adresem. Mnie uczono kulturalnego odnoszenia się do ludzi,
                        Ciebie widać nie. No comment. Wydaje mi się, że ta dyskusja nie ma większego
                        sensu bo różnią nas wartości, a nie Francja i jej miejsce w świecie. Może to
                        jest konflikt pokoleń, żyjesz bowiem grubo ponad 2 razy niż ja, i niestety
                        widzę, że kompletnie nie rozumiesz tego o czym piszę. Mądrzysz się, żeś taka
                        światła, a ja żyję we Francji 3 kwadranse i co ja tam wiem. Widzisz, młodzi
                        ludzie wbrew pozorom widzą czasem rzeczy, to których starzy przywykli. Wiedz, że
                        pochodzę z rodziny filologów, moja matka jest romanistką i znam Paryż lepiej niż
                        Warszawę (niestety, wierzę, że w końcu znajdę czas żeby ją lepiej poznać), więc
                        te 3 kwadranse we Francji to Twoje blade pojęcie na mój temat. Mój obraz Francji
                        to był tak naprawdę jej obraz Francji. A dostrzegam w Waszym myśleniu pewne
                        podobieństwa (moja mama oczywiście jest mniej ordynarna w konwersacjach i
                        potrafi wymieniać poglądy nie obrażając rozmówcy czego i Tobie życzę), stąd
                        jasne jest dla mnie, że stary młodego nie zrozumie. Ona jechała do Nicei 3 dni,
                        pociągiem przez Wiedeń. Ja leciałam 3 godziny. Emigracja i podróżowanie dla
                        młodych Polaków to nie jest jakaś ucieczka z kołchozu - jak Ty to gdzieśtam
                        przedstawiłaś - niemal jako akt bohaterstwa. Dla mnie i ludzi w moim wieku to
                        jest przygoda. Wyjechałam z Polski jako ktoś, miałam już poukładane życie - na
                        każdym poziomie, inaczej niż Ty 30 lat temu. Dla mnie Francja to nie było
                        wybawienie od kołchozu, tylko telefon - chcecie jechać? Chcemy. I widzę po
                        rozmowach z Tobą właśnie, że łatwiej mnie i mojemu mężowi porozumieć się z
                        ludźmi w naszym wieku - z Francji, Belgii, Anglii, Egiptu czy choćby Polski, niż
                        z Tobą. Bo nie mamy takiej presji na mózg, nie wiem jak to inaczej nazwać - to
                        coś, co Ty reprezentujesz. A może dlatego, że dla naszego pokolenia I dama to
                        nie jest już osoba, która leży i pachnie, bo zmieniła się rola i pozycja kobiety
                        w Europie. Może dlatego, że świat pomału się zmienia i gospodarka rabunkowa
                        (choćby własnie próby atomowe na atolu Mururoa - skoro to takie niegroźne, to
                        czemu Francuzi nie zrobili tego na swoim wybrzeżu oceanu?? skoro przekraczają
                        intelektualnie polinezyjczyków i na pewno nie zapomnieliby założyć kombinezonów)
                        nie jest już normalnym robieniem interesów ani badań naukowych. Nie będę Ci tego
                        tłumaczyła bo to bez sensu, masz już swój wiek i uważasz się za krynicę
                        mądrości. Uważaj sobie, na zdrowie. Pytałam o Czechy, a Ty mi zaserwowałaś
                        wykład pod tytułem "milcz pętaku gdy stoisz przed moim obliczem". Dziękuję, nie
                        o to prosiłam. Ciao.
                        • uyu Re: Uyu 16.12.08, 23:09
                          Ot, i nadete ego peklo z hukiem smile
                          Zarzucasz mi chamstwo? Mylisz sie, w przeciwienstwie do ciebie
                          unikam eufemizmow.
                          Jesli uwazasz sie za kogos o wyjatkowo wysokiej kulturze to takze
                          sie bardzo mylisz, bo kulturalni ludzie nie daja innym "niechcacy"
                          do zrozumienia, ze mam to, a robie tamto, zarabiam tyle, pochodze z
                          takiej a nie innej rodziny, studiowalam to i tamto, itp.
                          czyli "milczcie petaki, bo stoicie przed moim obliczem". I to zaraz
                          na wstepie, zeby wiedzieli z kim maja do czynienia. Dziecinada.
                          Cierpisz takze na syndrom "czerwonego dywanu", ktorego nikt przed
                          toba nie rozlozyl, bo i niby z jakiego powodu. Sadze, ze w Czechach
                          takze nikt go nie rozlozy, bo i po co.
                          Nastepnym przejawem chamstwa jest nazywanie Polski kolchozem. Miej
                          odwage i nazwij jej mieszkancow parobkami, jasnie panienko. No i ja
                          nie uciekalam - po prostu wyjechalam do meza. Gdyby nie on, sadze,
                          ze nigdy nie wyjechalabym z kraju.
                          Presji na mozg tez nie masz, bo presja na pustke jest fizycznie
                          niemozliwa.
                          Co do wieku, to z pewnoscia urodzilas sie pozniej. Nie zmienia to
                          jednak w zaden spoob tego, ze zachowujesz sie jak pretensjonalna
                          stara kobieta z zachwiana zdolnoscia postrzegania. I im dalej w
                          lata, tym bedzie gorzej. Juz to widze smile

                          To juz koniec tego cyrku. Szkoda na ciebie czasu.
                          Adieu.
                          • uli Re: Uyu 17.12.08, 14:00
                            Zatem rozmawiasz z pustką smile Nie o pustce to źle świadczy ale wyłącznie o tym,
                            kto z pustką rozmawia.
                  • eliska41 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 14:16
                    " - musisz zawsze mieć kontrolę nad wszystkim? Czasem
                    przyjemnie ją stracić smile To się nazywa przygoda."

                    Uli cudownie to napisalas - zauwazylam ze im bardziej sie tej kontroli dobrowolnie pozbawiam , tym bardziej czuje sie wolna i oczarowana zyciem jak male dziecko.

                    PS: po przeczytaniu Twych postow ostatnie 2 dni ciagle mysle o Francjismile
                    • uli Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 14:39
                      Elisko, właśnie miałam taki przełomowy moment, że wiem już co Polakom może nie
                      pasować w FR. Nie wierzymy w takie pokazowe rzeczy jak flagi narodowe wszedzie i
                      wiarę w to, że wszystko co francuskie jest najlepsze, bo kojarzy nam się to z
                      propagandą (np sowiecką propagandą big_grin ), do której nie mamy jako naród zaufania.
                      Moja mama tego nie widzi we Francji, jest zachwycona, że oni tacy patrioci, ale
                      ona jest z innego pokolenia. Moja mama nie uważa np że jest coś niestosownego w
                      tym, że Chiny okupują Tybet, Rosja Czeczenię itd itd - uważa, że to wewnętrzne
                      sprawy tych państw. Moje pokolenie już tak chyba nie powie, to jest już inny chów...
                      • eliska41 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 14:50
                        tak tak jestesmy dziecmi globalizacji,(takim ubocznym efektem) ludzmi ktorzy
                        widza szerzej niz panstwowe granice. Te granice nam raczej przeszkadzaja niz nas
                        chronia. ...
                        cd nastapi pozniej, koncze prace ide do domu. Dzis bylam psychiczniej bardziej z
                        Wami na forum niz w biurzue.
                        Pa
                        • kanapony Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 15:54
                          my jesteśmy jak narkotyk
                          big_grin
        • julicik Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 10.12.08, 10:11
          Bardzo dziekuje Eliska41. Dodalas mi otuchy, ktora jest u mnie
          znikoma.
          Dziekuje
          • marchewa69 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 12.12.08, 11:49
            Julcik, temat jest już solidnie przewałkowany przez mądre niewiasty powyżej
            postujące. Ja dodam tylko słówko w kwestii języka. Czeski jest naprawdę
            łatwiejszy niż inne języki, przynajmniej dla nas Słowian. Przecież Ty rozumiesz
            swojego Czecha i to nie tylko przez pryzmat Waszej miłości ;o)) ale uchem,że tak
            powiem . ROZUMIESZ, a to podstawa. Ośmiel się i zacznij mówić po Czesku. Już
            teraz, w Londku. Masz privet teacher :o)i to zdarma, korzystaj więc. Pisownia,
            czyli pravopis. Ej, i Czesi mają z tym problem, bo jest pogięta jak nasza
            ortografia. Ale Bóg dał nam komputery! Nie bój się. Przecież możesz na początku
            przepuścić swoją ewentualną korespondencję pracowniczą przez google dictonaire,
            ABC w wordzie czy coś w tym stylu. No a w CV jasno wpisujesz comunicativ czech
            więc potencjalny szef nie oczekuje, że mu z marszu zredagujesz bezbłędne ekspoze
            w cestine. Na razie twoim atutem jest anglicky a polsky jazyk. No a wieczorami
            szlifujesz pravopis czy uczęszczasz na kurs.

            RELOKACJA. Wiesz, gdy mój mąż nagle ogłasza, że może za 3 miechy przeprowadzimy
            się do kraju X ja zawsze popadam w popłoch. Mamy dwoje dzieci a im są starsze,
            tym trudniej to znoszą. Ale ja wiem, że mój strach przed zmiana mogę przegonić
            tylko w jeden sposób. Reaserching.
            Siadam przed kompem i czytam, czytam. Oficjalne raporty - standard of leaving,
            cost of leaving, no i posty na forach expatskich. www.expats.cz/
            Im więcej czytam tym więcej wiem... tym mniej się boję, tym łatwiej jest mi
            podjąć decyzję.

            Jeśli chodzi i bezpieczeństwo i swobodę poruszania - tu jest jak u nas w Polsce.
            Nie ma prywatnych lasów i parków. łazisz, dopóki nie trafisz na płot.
            Bezpieczeństwo - zależy od dzielnicy, czyli bardziej od lokalsów - np. w Pradze
            od zagęszczenia na danej ulicy lombardów lub hern non-stop otwartych. Tu dzieci
            8-10 letnie same podróżują do szkoły i na zajęcia - metrem czy innymi środkami
            lok. To o czymś świadczy.

            Służba zdrowia - jak opisywano w innych wątkach - lepsza niż w PL - dla osób
            ubezpieczonych. CZyli masz pracę - masz ubezpieczenie i prawo do szeregu badań i
            dostęp do specjalistów bez czekania na wizytę pół roku. Gdy nie pracujesz - ale
            jesteś w związku z osobą pracującą -a pro pos wątku ślub)jesteś dolepiona do
            ubezpieczenia tego drugiego. Możesz oczywiście korzystać ze służby zdrowia jako
            niepracujący singiel, posiadacz jedynie tej polskiej europejskiej karty
            ubezpieczenia, ale tylko w nagłych przypadkach - choroba, dentysta.

            Jak już pisano na tym forum. Czechy dla nas Polaków to taka pół-emigracja.
            Więcej tu podobieństw z żywotem w PL niż w GB.
            Ponadto - do PL masz 3,5 - 4 godziny autem. Już wkrótce znów puszczą pociągi na
            trasie Poznań-Praha, więc w razie tęsknoty, czy poczucia przegranej - pakujesz
            się i wracasz do kraju rodzinnego. To nie lot do Stanów i strach, że jak
            wyjedziesz to nie możesz wrócić, bo wiza wygaśnie.

            Siadaj do kompa i rozejrzyj się czy byłaby praca dla Ciebie w CR. Zobaczysz
            jakie są tu warunki płacowe, jakie ceny wynajmu. Może wówczas będzie łatwiej
            zaryzykować.
            Trzymam kciuki/drim palce



            • julicik Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 12.12.08, 12:08
              Dzieki Marchewa!
              Wiem, ze ten temat to jak rzeka i pewnie wiecej takich jak ja
              niedlugo sie zjawi na tym forum i bedzie pytac o to samo. Ale to
              forum to super sprawa.
              Siedze juz jakis czas na kompie i czytam, sledze, czytam sledze itd.
              Moze musze wiecej poczytac, aby sie upewnic. Ale wielkie dzieki za
              naprowadzenie.
              Dam Wam znac jaka decyzja bedzie.
              Buziaki slodziaki.
              • slavko2 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 12.12.08, 12:49
                julicik skąd pochodzisz? Opole? K-koźle? Nysa?, Brzeg?smile)
                • julicik Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 12.12.08, 13:03
                  Slavko z Brzegu jestemwink Byles tam?
                  • uli Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 12.12.08, 13:51
                    Slavko pewnie nie był w Brzegu, ale ma za to coś wspólnego z branżą IT, coś mi
                    się widzi wink
                    • julicik Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 12.12.08, 14:02
                      Slavko gdzie Ty nie byles jeszcze...
                  • slavko2 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 12.12.08, 13:52
                    julicik ja wszedzie byłem smile), ja pochodze z K-K? byłaś tam?
                    Brzeg oczywiscie znam, ładny ale nieco zapuszczony troszke bidny ale
                    zamek godny uwagi. chciałbym kiedys kupic złote dukaty brzeskie
                    drogie sa ale zrealizuje tosmile)
                    • julicik Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 12.12.08, 14:01
                      jak ja malo wiem o tym forum, wieki mi zejdzie doczytac postywink ale
                      nic to.
                      bylam w K-K raz tylko, mam ciotke w Zdzieszowicach, a to niedaleko.
                      tez tak mysle Brzeg jest ladny, ale zapuszczony.
                      uda Ci sie je kupic.

                    • eliska41 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 12.12.08, 14:07
                      "ja wszedzie byłem"
                      tak bedziemy sondowac gdzie wstedzie byles.????
                      A poniewaz mowisz prawde jak sie sam deklarowales tak bedziemy wierzyc:
                      Byles w Tisy? (Tise?)
                      A byles w Tyncu? a ...Spoli...
            • uli Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 12.12.08, 13:49
              Marchewa ile razy się już przeprowadzaliście i w jakich odstępach czasu, i
              gdzie?? Pytam tak z ciekawości...
              Mądrze piszesz.

              PS. chciałam tylko dodać, że ja już od jakiegoś czasu nie jestem niewiastą tongue_out.
              • marchewa69 Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 12.12.08, 20:19
                No, z tymi niewiastami to się tak wypsło... A przeprowadzki - Wroc-Krak.
                Krak-Praha 5 wieś; Praha 5 wieś - Praha 4 wielkie miasto;o). No ale muszę
                doliczyć dwa alarmy bombowe, czyli nerwówa, negocjacje, reaserching
                czteromiesięczny, kartony przygotowane i... decyzja, że jednak zostajemy. W Pradze.
                • uyu Re: Drodzy forumowicze, doradzcie 13.12.08, 01:50

                  do julcik, ktora pisze:

                  "Brakuje nam spokoju, ciszy, lasow, mniejszej ilosci ludzi,
                  mozliwosci wyjscia z domu i zagubienia sie bez wsiadania do metra
                  (jestesmy w Londynie) czy autobusu, normalnych sasiadow (nasi sa
                  glosni), niemoznosci znalezienia normalnego (czyt. czystego)
                  mieszkania, dobrego jedzenia, dobrych lekarzy..."

                  Sadze, ze to wszystko bez trudnosci znajdziesz w Czechach. Jestes
                  mloda, dasz sobie rade. Kilka osob napisalo, ze czuje sie tu
                  bezpiecznie. Dolaczam do nich. Tez czuje sie o wiele bezpieczniej
                  niz w jakimkolwiek miejscu na swiecie w ktorym do tej pory
                  mieszkalam, a jest ich kilka.

                  Powodzenia smile
                • uli MArchewa 13.12.08, 23:53
                  Taka decyzja o zostaniu to chyba więcej znaczy niż przeprowadzka i
                  cała zabawa od nowa...
                  • marchewa69 Re: MArchewa 14.12.08, 20:07
                    Ech, taka karma. Ale nie narzekam, ponieważ my na tym zyskaliśmy. W cichości
                    serca oboje woleliśmy zostać tu (wówczas mieliśmy za sobą tylko rok w CR zaś 2
                    mies wcześniej zmieniliśmy mieszkanie, czyli właśnie rozpakowałam ostatni karton
                    i zabrałam się za wieszanie obrazków gdy manża odebrał telefon z nową propozycją
                    w nowym kraju). No a ponieważ tu się wówczas trochę psuło pracowniczo, więc nie
                    pozostało mi nic innego jak rzucić się w neta i sprawdzić czy to będzie no win -
                    no lost czy raczej lost. Cały mój reaserch znacznie dopomógł w manżelowych
                    negocjacjach (jak masz liczby w garści to nie dasz się wpędzić w bambuko) Ej
                    sama wiesz, choćby taka wysokość skali podatkowej, cena mechanika lub niani/hod
                    albo biletu do Polski. Daje ci do myślenia. Ja jestem komputerowy mól, gromadzę
                    zakładki i linki z obsesyjną pieczołowitością:o)ku rozpaczy manży.\
                    Ad rem - dzięki takim akcjom stajesz się z czasem specem od relokacji, no i nie
                    boisz się tak jak za pierwszym razem. Dzieci też się tego uczą, choć boleśniej....
                    • uli Re: MArchewa 15.12.08, 14:15
                      smile

                      Łał, jestem pod wrażeniem big_grin Może powinnaś zająć się fachowym doradztwem smile?

                      My nabyliśmy mądrości życiowej po tym naszym ostatnim skoku. Przeprowadzki
                      wewnątrz Polski i bez dziecka to był jakiś tam brak komfortu przez tydzień, dwa,
                      czy nawet dłużej.
                      Z zagranicą jest moim zdaniem inaczej. Można policzyć pieniądze, ale czynnika
                      ludzkiego czasem się nie da...To dotyczy obyczajów kraju, do którego jedziesz,
                      albo choćby zachowania Twojego dziecka - ono też jest nieprzewidywalne,
                      zwłaszcza gdy jest małe (w jakim wieku macie dzieci?? jak reagowały na zmiany??).

                      Przyjechaliśmy tutaj w maju i miało być super, mieszkanie miało na nas czekać, a
                      hmm nie było mieszkania a pan, który był za nie odpowiedzialny nie odbierał
                      telefonu. Mieszkaliśmy 3 tyg w dwóch hotelach, jeden był koło lotniska, a
                      drugi-firmowy - na końcu świata, nawet chodnika tam nie było (oczywiście firma
                      za to płaciła, ale co z tego - nie tak to miało wyglądać), z niemowlakiem i z
                      kotem, i byliśmy, że tak to ujmę, mocno zdziwieni tą sytuacją, że nikogo to nie
                      obchodzi co się z nami dzieje, a przecież wiedzieli, że przylatujemy z maleńkim
                      dzieckiem, które nie naje się pizzą itd i mówili, że pewnie, przylatujmy, że się
                      nami zajmą. Oczywiście możesz się wściekać na kogoś czy nawet na siebie o własną
                      naiwność, ale straconych nerwów Ci to nie wróci. Tzn jak się tu żyje, to się
                      wkalkulowuje fakt, że wszyscy wszystko olewają i się nie spieszą (ale są za to
                      bardzo uprzejmi i uśmiechnięci). Ale jak się tego nie wie, to wiadomo - można
                      się mocno przejechać na tej "różnicy kulturowej".

                      Dlatego założyłam ten wątek big_grin Coby nie dać ciała drugi raz.
                      Jak Wam się żyje w Czechach??
                      • marchewa69 Re: MArchewa 16.12.08, 13:23
                        Ech, na fachowe doradztwo nie mam szans - brak biznesowej żyłki. Z torbami bym
                        poszła.
                        Z reaserchem o CR jest łatwiej, bo sama zobaczysz, że nawet inzeraty
                        nemovitosti, czyli ogłoszenia o nieruchomościach będziesz rozumieć sama, po
                        dłuższej lekturze i przetłumaczeniu paru spornych słówek. Z tą waszą franc.
                        relokacją to faktycznie niezła wpadka. Mycie niemowlęcia w umywalce hotelowej -
                        no miodzio! U nas z przyczyn wiadomych (firma z początku nie chciała brać
                        manżela z rodziną) scenariusz był inny. Wpierw on sam w hotelowym pokoju prawie
                        rok, potem my - już do wynajętego mieszkania.
                        Co do zdolności adaptacyjnych dzieci - te maleją wraz z kolejnymi etapami
                        rozwojowymi. Jak obserwuję - do pierwszego zakochania nie ma większych dramatów.
                        Oczywiście... zawsze jest żal za przyjaciółmi, ukochaną panią, kotkami sąsiada,
                        itp ale... takie są czasy - rośnie nam generacja Nomadów lub jak kto woli -
                        dzieci Europy.
                        Ty masz małego skrzata, a ten w ogóle nie powinien przeżywać zmiany adresu.
                        Jeśli tylko tata i mama (i ten sam kot) będą nadal w zasięgu ręki... Szybciej
                        się nauczy języka niż Ty, za przeproszeniem i szybciej znajdzie towarzystwo w
                        piaskownicy.
                        CZechy. Nam tu dobrze. Mojej rodzinie. Wiesz, ten rok czekania, gdy widywaliśmy
                        się tylko w wikendy, rok samotności... Teraz wiem, ze wszedzie dobrze, byle
                        razem. No i byle bez wojny w tle.
                        Znam tu kilku niezadowolonych Polaków/rodzin. I to nie z powodu złej pracy,
                        małej kasy czy ogólnie niefajnych życiowych warunków. Denerwują ich Czesi,
                        czeskie obyczaje i mentalność, a nawet czeskie smaki. Czują się lepsi/mądrzejsi
                        od Czechów??? Ja obawiam się, że byłoby im źle wszędzie - poza Polską, czy
                        miastem rodzinnym. Ja zaś wyznaję zasadę, że słowa kształtują rzeczywistość. I
                        staram się nie mówić źle na wyrost. Nie jestem ślepa, ale przecież godząc się na
                        mieszkanie w obcym kraju nie moge wymagać aby wszystko było swojskie. Pierogi
                        robię sama albo przerzucam się na knedliki.
                        Wiesz, ja wprost chorobliwie lubię ludzi, więc wiem, ze byłabym nieszczęśliwa w
                        kraju, którego języka nie znam. Jestem leniuch ale czeski jest łatwy do
                        nauczenia, przynajmniej na poziomie komunikacyjnym. Spędziwszy pierwsze 2 tyg. w
                        CR - non stop w domu, z dziećmi w strupach po ospie, z głodu kontaktu
                        zagadywałam obce staruszki na przystankach i sprzedawczynie.
                        Dla mnie kluczem do tego kraju jest język. Gdy go znasz - możesz poznać ludzi
                        (piszę poznać, ale nie zaprzyjaźnić - na to tu czekasz dłużej niż w Polsce). Nie
                        tęsknisz tak strasznie za przyjaciółmi, bo masz internet i Skypa. A jak
                        strasznie tęsknisz to ich zaprosisz do siebie albo zapakujesz auto i wyskoczysz
                        na sb-nd. Nie tęsknisz za filmem, teatrem czy książką, bo to jest ogólnie
                        dostępne i to w ludzkiej cenie. Fakt, w nieeksportowej-czeskojęzycznej wersji.
                        Znają tu i doceniają Kieślowskiego. Była tu premiera Katynia. Trochę się z nas
                        śmieją, że szeleścimy mówiąc i że jesteśmy religijny naród, którymi rządzą
                        bliźniacy.
                        Tu jest na pewno inaczej niż w PL, Czesi są inni niż Polacy ale... chyba mniej
                        inni niż twoi Francuzi.
                        Dalej - w czeskim języku nie istnieje pojęcie wyścig szczurów. Znają je ludzie
                        korporacji, w wersji anglo. Ci - jak mój manża też pracują do 19. I mają też
                        wedle prawa pracy obowiązkową przerwę na obiad, punkt 12.00. W piątek po
                        południu nie znajdziesz doktora, mechanika, który byłby skłonny cię obsłużyć.
                        Wszyscy w tym czasie pakują auto i ruszają gromadnie na chalupu - wolą o vikendu
                        zażywać klidu a pohody.
                        Religia kojarzy im się z monarchią habsburską i uciskiem. Ale w kościele
                        spotkasz młodych ludzie aczkolwiek tylko tych, którzy się zdecydowanie
                        opowiedzieli za.
                        Zbiorowe żywienie jest tak popularne, że nie jest wielkim wydatkiem pójść do
                        knajpy z całą rodziną. Kraj jest cholernie ciekawy a mały - zjeździsz go autem
                        podczas wikendowych lub nawet jednodniowych wycieczek.
                        Morawa - zwłaszcza południowa, Znojmo, Palava - człowiek się czuje jak w Italii.
                        Do tego dodaj lokalne winnice i wino sprzedawane w piwniczkach od chłopa...
                        Sporo ścieżek rowerowych. Możliwość wynajęcia na wakacje chalupy za śmieszne
                        5000-7000 kc/tydzień, sezonowy basen prawie w każdym większym miasteczku z
                        ambicjami, stawy, rzeki, górki, zamki, hrady, parki, najgęstsza sieć kolejowa.
                        My się tu nie nudzimy i choć sporo widzieliśmy dalej jest co zwiedzać.
                        Uf, to najdłuższy post w mym żywocie, pewnie dlatego, że powinna,m się uczyć
                        zamiast pisać,
                        Zdravim i trzymam kciuki za dobra decyzję.
                        • uli Re: MArchewa 16.12.08, 15:01
                          Ha, to prawda, czeski nie jest trudny.
                          Nie wiem, teraz kiedy mój mąż już prawie dostał pracę w Brnie robi mi się słabo,
                          jak myślę o kartonach i nowym miejscu. Co prawda ci Czesi wydają się naprawdę
                          mili, mamy dostać mieszkanie służbowe do czasu aż nie znajdziemy sobie swojego
                          lokum. Ale to wszystko, co tutaj piszecie jest naprawdę przekonujące. Ale
                          straszno mi, straszno...
                          Hehe, do pierwszego zakochania piszesz - to chyba mamy jeszcze trochę czasu...
                          To prawda, że małżeństwo na odległość to straszna rzecz...
                          Masz rację, słowa kształtują rzeczywistość, do pewnego stopnia...To jest np
                          fajne u Irańczyków (nie wiem jak u innych Arabów) - żeby nie narzekać, nie
                          krytykować bez sensu - bo to tylko ściąga nieszczęścia, świat jest od tego
                          gorszy. Mamy dwóch znajomych Arabów, i oni naprawdę są zawsze uśmiechnięci, choć
                          na pewno mają tu trudniej niż my. Myślę, że trzeba się od nich uczyć smile

                          Teraz pozostaje dokończyć research, i podjąć jakąś decyzję...

                          Pozdrawiam bardzo

                          U

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka