Dodaj do ulubionych

żal po odejściu psa

22.05.04, 02:03
Wiem, że to smutny temat...ale podzielcie się ze mną swoimi odczuciami.
Miesiąc temu musiałam uśpić swoją Sunię. Przeżycie koszmarne...wiedziałam, że
tak będzie. Szok. Ból. Smutek. Pustka....I zupełnie nie mogę się odnależć w
tej nowej rzeczywistości - bez mojej Małej. Żyję, śpię, pracuję...ale cały
czas mam wrażenie, że to wszystko jest nie tak - a z drugiej strony wiem, że
to TAK - to jest rzeczywistoś, a Sunia - jest w przeszłości...
I zaraz mam oczy pełne łez...
Powiedzcie mi, proszę...kiedy to zelżeje...?
Tylko bez rad o małych, bezdomnych, puszystych...
Obserwuj wątek
    • Gość: mark Re: żal po odejściu psa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.04, 03:23
      Miałem to. Z dnia na dzień będzie lepiej ale mimo to ciągle będzie to uczucie...
      To była w końcu bliska istota. Dla niej Ty byłaś najlepszym przyjacielem i ona
      dla Ciebie. Mnie to najbardziej chwyta za gardło. Mój pies się bardzo męczył i
      w końcu go uśpiłem. Jeszcze pamiętam ciepło jego ciała gdy ostatni raz go
      głaskałem po głowie na pożegnanie. A było to pół roku temu.
      Bardzo często powstrzymuje się wchodząc do domu - w dobrym humorze - przed
      przywołaniem go. Był taki spoko koleś:)
      Stare powiedzenie jest najlepsze: "czas leczy rany". Dasz sobie radę. W końcu
      ból zelżeje. Staraj się go zawsze wspominać w śmiesznych sytuacjach. To pomaga.
      Przynajmniej u mnie rozładowywało to emocje.
    • Gość: monikaM Re: żal po odejściu psa IP: 81.219.117.* 22.05.04, 08:36
      Każdy, kto kocha zwierzęta i żyje z nimi, przeżył - bądź przeżyje to co Ty. Ja
      też. Nasi przyjaciele stanowczo za krótko żyją, a pogodzić się z ich śmiercią
      bardzo trudno, bo są bardzo blisko i dzielą z nami każdy dzień, stają się
      prawie częścią nas. I człowiek tęskni z czymś co niepowtarzalne... :(
      Chciałam Ci tylko doradzić i perfidnie wykorzystać twój ból, aby cię namówić na
      przygarnięcie przyjaciela, który by ci pomógł, a ty mogłabyś pomóc jemu. Piszę
      tak, bo chociaż jak zaznaczyłam zdaję sobie sprawę z niepowtarzalności i
      niezastępowalności więzi, która cię łączyła z Sunią, któą wspomionać z bólem
      jeszcze będziesz długo, to wiem, że można ten ból obrócić w coś dobrego.
      Ponieważ dałaś tak wiele serca zwierzęciu, ono tobie to odwzajemniło - to
      poprostu szkoda marnować takiego skarbu jakim jest twoja miłość do zwierząt.
      Pomyśl jak wiele psów czeka na osobę taką jak Ty. Jak wiele mogła byś im dać,
      bo być może są skazane na spędzenie reszty życia za metalową siatką schroniska.
      Nie mówię, że od razu minie cały ból, ale będzie lepiej. I będą szczęśliwsze co
      mnajmniej dwie istoty. Ty i twój pies.
      Pozdrawiam
    • heja_heja żal po odejściu psa 22.05.04, 11:49
      Wiesz, ja straciłam mojego krulisia półtora roku temu i wciąż... :( tym
      bardziej że umarł w moich ramionach. Tulił się do mnie i szukał u mnie pomocy,
      a ja nic nie mogłam zrobić. Szłam przez osiedle z pudełkiem i płakała. Potem
      odrazu żuciłam się do sprzątania wszelkich sladów jego egzystemcji w
      mieszkaniu. Nie wiem czemu, może dla tego że wiedziałam że potem będzie mi
      ciężej coś z tym zrobić, no i żeby oszczędzić tych widoków mojej rodzinie jak
      wróci. Nie miałam co ze sobą potem zrobić, sidział nad tym pudełkiem i go
      głaskałam, wyszłam z domu jaździłam metrem, poszłam kupić kartę do komórki,
      czytałam książkę, wciąż płakałam, teraz też płacze. Wciąż jest mi źle. Niosąc
      coś w domu, w stylu miska z wodą, boję się że nie zaóważe królisia i że się
      potknę o niego, ale to już nie możlwe... Przepraszam że cię nie pocieszyłam,
      ale łącze się z tobą w bólu.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=631&w=11347492&a=11347492
      • jolka727 Re: żal po odejściu psa 22.05.04, 12:50
        mój Misiek umarł już ponad trzy lata temu... najgorsze było to, ze mógłby
        jeszcze kilka lat pożyć, gdyby nie błąd lekarzy... ostatnią noc przed uśpieniem
        spałam z nim na podłodze ( na łóżku nie chciał, z reszta nie mógł się już
        prawie ruszać) i rozgrzewałam mu zimne jak lód łapki (miał zawał i miał
        później bardzo słabe krążenie), płakałam mu w futerko... właściwie razem
        płakaliśmy, bo on cały czas popiskiwał... nie mięliśmy serca już mu przedłuzać
        cierpienia...
        bardzo bolało i nadal boli i nigdy nie przestanie... myślę, że zmienia się
        jedynie to, że nie będziesz z czasem już tak często o swoim przyjacielu myśleć,
        ale kazde zdjęcie... podobny piesek na ulicy... wspomnienie jakichś wspólnych
        chwil... bedzie wywoływało ból... przynajmniej ja tak mam...
        rada? lekarstwem dla mnie i mojej rodziny ( przez kilka miesięcy prawie się do
        siebie nie odzywaliśmy w domu... było jakoś tak pusto bez Miśka i smutno), był
        jak się domyslasz szczeniak - odrzucony i niechciany prezent który dostał
        znajomy... jest cudownie kochany i chociaz nigdy nie zastąpi Miśka, w domu jest
        znowu życie i dużo radości...
        trzymaj się
    • grazzzyna Re: żal po odejściu psa 22.05.04, 13:23
      Monia, bardzo Ci wspolczuje. Moj pierwszy kot ma teraz 9 lat i na szczescie ma
      sie dobrze (oby jak najdluzej).
      Ale przezylam bardzo, kiedy dwa miesiace temu umarl mi na rekach pieciodniowy
      kotek, ktorym opiekowalismy sie w zastepstwie jego mamy. Mial tylko 5 dni, ale
      do tej pory jak mysle o nim, jaki byl bezbronny, zalezny doslownie we wszystkim
      ode mnie, i ze umarl przeze mnie, bo nie potrafilam go uratowac, czuje
      sciskanie w gardle i straszny zal...
      Teraz opiekujemy sie jego braciszkiem i moze to bylo jakims pocieszeniem. Ale
      tak naprawde moze tu pomoc tylko czas, a zadra w secu i tak zostanie...
      Trzymaj sie, monia.
    • Gość: Grazynap Re: żal po odejściu psa IP: *.nsm.pl 22.05.04, 21:31
      Mnie to jeszcze nie dotyczy,ale wiem ze zbliza sie duzymi krokami.Mam 18 letnia
      suczke chora od roku na cukrzyce.Teraz pomimo zwiekszonych dawek insuliny
      cukier nie chce spadac.Napiszcie prosze co zrobiliscie z psiaczkami po
      uspieniu.Zostawiliscie do spalenia,czy zakopaliscie gdzies w ogrodku,lesie czy
      na działce?
      • monia.i Re: żal po odejściu psa 22.05.04, 23:04
        Moja Sunia śpi sobie na działce, pod świerczkiem.
    • lomas Re: żal po odejściu psa 23.05.04, 00:20
      Monia, mojego pierwszego Psiaka musiałam uśpić kilka miesięcy po wybuchu w
      Czarnobylu, to był koszmar w ciągu kilku tygodni w ten sposób pożegnało swoich
      przyjaciół większość sąsiadów z mojej ulicy .
      Minęło już tyle lat a ja wciąż nie pogodziłam się do końca ze śmiercią
      ukochanego psa, był taki młodziutki i cudowny.
      Długo czekałam zanim zdecydowałam się na innego i powiem Ci że teraz bardzo
      żałuję. Ból nie zniknął do końca, ale życie znów nabrało innego wymiaru. Dom
      bez psa dla mnie nie jest prawdziwym domem. Ale niestety nasi przyjaciele żyją
      tak krótko, moja psina ma teraz 12 lat jest zdrowy wesoły i mam nadzieję że
      jeszcze wiele lat przed nim ale czasem przelatuje mi przez głowę myśl co będzie
      gdy...
      To jest bardzo smutne, zawsze jest tak samo, szok, straszliwa pustka i ból. I
      niestety nie zgadzam się z tym że czas leczy rany, on je tylko podlecza.
      I wiem że w tym momencie może to zabrzmi jak namawianie do zbrodni ale nie
      zwlekaj zbyt długo z decyzją o drugim piesku, ból nie będzie mniejszy ale
      przynajmniej ta straszliwa pustka nie bedzie taka straszliwa. To nie egoizm lub
      brak lojalności wobec poprzedniego przyjaciela, ale jesli już się wie jak
      wyglada życie z psem to bardzo trudno jest żyć bez niego.
      Mam nadzieję że nie zamotałam się za bardzo.
      bardzo Ci współczuję ale też życzę żeby znów w twoim domku zamieszkał piesek.
      • monia.i Re: żal po odejściu psa 23.05.04, 00:44
        Dzięki za wszystkie słowa wsparcia - jesteście kochani, naprawdę!!!
        Być może inny piesek byłby takim balsamem łagodzącym ból po stracie Suni..ale
        rzecz w tym, że ja nie chyba jednak nie powinnam mieć kolejnego psa. Nie ma
        mnie w domu ileś tam godzin...wracam po 17. Kora - to było takie postawienie
        pod ścianą. Wzięłam Ją do siebie jak miała lat 8. To nie był wybór - dostałam
        ją w spadku. Nie mogłam dopuścić do tego, żeby poszła do zupełnie obcych
        ludzi...Więc wzięłam - i pokochałam. I ona się jakoś przystosowała do naszego
        trybu życia - i my do Niej. Ale to było takie trochę - wybacz mi, Mała - na
        siłę. Więc nie wezmę kolejnego psa żyjąc tak, jak żyję. To byłaby
        nieodpowiedzialniść. Nie można tak.
        Pozdrawiam wszystkich!
    • Gość: psiara Re: żal po odejściu psa IP: *.bis.krakow.pl / 81.21.194.* 24.05.04, 09:29
      Nie zelżeje nigdy! Ja sobie poradziłam częściowo w ten sposób, że zaczęłam
      pomagać w opiece nad bezdomnymi psami - wszystko dla pamięci tych moich, które
      odeszły za "tęczowy most". Własnie dzisiaj rano - choc minęły już 4 lata -
      znowu popłakałam z żalu za przyjaciółmi.
      Weź jakiegoś nieszczęsnego, starego psiaka z azylu i pomyśl jaki bedzie Ci
      wdzieczny! I przygotuj sie na to, ze i on też odejdzie, ale juz nie jako
      nieszczesne porzucone zwierzę, lecz ja przyjaciel i domownik.
      • Gość: monikaM Re: żal po odejściu psa IP: 81.219.117.* 24.05.04, 09:35
        Ja jednak moni.i nie doradzam przyspasabiania psiaka, skoro jak pisze pies
        byłby cały dzień sam... Ale może dwa koty?? Są bardziej niezależne od psów, i
        byłyby dla siebie towarzystwem... to tylko taka sugestia....nie nachalne
        wmawianie...
        • serek.topiony Re: żal po odejściu psa 14.07.04, 14:09
          Jeśli psa naprawdę kochałaś, nie zapomnisz go nigdy. Minęło 16 lat, od 4 mam
          innego psa, którego też bardzo kocham, ale wystarczy zdjęcie czy widok na ulicy
          psa tej samej rasy i łzy mi stają w oczach:(
    • Gość: Begietka Re: żal po odejściu psa IP: *.toya.net.pl 14.07.04, 16:43
      Czytam te posty i znowu placzę..Monia..Od śmierci mojego Dudka minęły 4
      miesiace,od dwóch jest z nami Duśka...ale to wcale nie znaczy,że ból
      zelżał...Nie ma dnia,żebym o nim nie myślala...Nawet dzisiaj byłysmy z Duśką u
      niego,i wciąż tak bardzo boli i łzy same płyną..Już nigdy, przenigdy nie bedę
      miała takiego psa , jak Duduś, żaden już nie będzie mnie tak kochał jak on ija
      już nie potrafię chyba pokochać tak bardzo...Czuję to, co Ty, niby żyję,
      chodzę, jem i śpię, ale czuję, jakby życie płynęło obok mnie,jakby połowę mnie
      zabrał ze sobą Duduś, bo nie chcial iśc sam na Tęczowy Most...A propos
      mostu...nawet widok tęczy powoduje łzotok, gdy pomyśle, że on gdzieś tam czeka
      równie samotny, jak ja tutaj....Chcę wierzyć, że to prawda i że gdzieś,
      kiedyś...dane nam będzie spotkać się znowu....
    • Gość: Anja Re: żal po odejściu psa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.04, 01:34
      Wczoraj zginęła nasza Maksia... to taki ogromny ból...
    • bm_ka Re: żal po odejściu psa 18.07.04, 08:25
      W środę wieczorem mój kotek wyszedł z domu i nie wrócił do dziś. Byłam
      wszędzie, szukałam, wołałam, rozlepiłam ogłoszenia ... Nie ma go.
      Jest mi tak strasznie smutno i żal, boję się ze ktos mu może zrobil krzywdę
      i leży gdzieś dogorywając w cierpieniu. Mam straszną sąsiadkę którą stac na
      wszystko i która nienawidzi zwierząt a mojego kota szczególnie.
      Mam drugiego kotka którego bardzo kocham ale inne zwierzątko nie zastępuje
      tego który odchodzi, zawsze będę go pamiętać.
      Rozumiem Cię Moniu i płaczę razem z Tobą.
    • kammera Re: żal po odejściu psa 18.07.04, 10:01
      moje wszystkie psy (6) gdy chcialy umrzec chowaly sie od nas w ogrodzie albo w
      miejscach w ktore zwykle nie chodzilismy. Jest to zupelnie inna teoria niz tak
      ktora tutaj powtarza sie ze powinno sie byc przy psie gdy umiera.
      • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: żal po odejściu psa 18.07.04, 21:20
        Przeczytałam wszystkie Wasze wpisy w tym watku, bardzo się wzruszyłam - są
        mądre i pełne wysokich uczuć. Podpisuję się pod nimi i nic już nie dodaję od
        siebie, bo powiedzieliście WSZYSTKO.
        pozdrawiam, (-) Padalec.
    • Gość: Anja Re: żal po odejściu psa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.04, 23:50
      Dzięki za ten wątek, mimo, że ciężko mi czytać jest mi lżej... po wypadku, w
      którym zginęła nasza sunia czułam ogromną pustkę i żal do świata. Chyba jest
      łatwiej gdy wiem, że inni czują podobnie... może miną tygodnie, miesiące a
      nawet lata nim ból zniknie, lecz mam nadzieję, że będę zawsze pamiętać!
    • monia.i Re: żal po odejściu psa 24.07.04, 22:12
      To już trzy miesiące, jak Jej nie ma...
      Nauczyłam się Jej nieobecności. Już nie spoglądam pod nogi, gdy przechodzę z
      pokoju do kuchni...czujnie...by nie nadepnąć na którąś z długich, łaciatych
      łap. Nie myślę o Niej przy jedzeniu malin (dwie dla pańci...jedna dla psa - nie
      odwrotnie, Kora!!!) i przy krojeniu marchewki...Już mogę o Niej opowiadać
      komuś..i nie szukać chusteczki. Tak naprawdę - lubię o Niej komuś opowiadać :-)
      Bo była taka...zabawna :-)
      Ale jeszcze nie mogę oglądać zdjęć. Jeszcze na widok wyżłów biegających przy
      posesji mijanej co rano coś mnie łapie za gardło....
      I cały czas na wieszaku wisi Jej kaganiec i smycz...
      Pozdrawiam Was wszystkich...I dziękuję. Za zrozumienie..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka