25.05.04, 20:05
ciężko o tym rozmawiać a'props innych wątków pojawiających się na forum.
napiszcie co myślicie o eutanazji starych ,chorych itp.itd.
jakie macie doświadczenia?ile razy musieliście podejmować takie decyzje?
Obserwuj wątek
    • orissa Re: eutanazja 25.05.04, 20:14
      Raz musiałam podjąć taką decyzję. Nie chciałam, aby mój królik się męczył, a
      nie było szans na jego wyleczenie. I ku memu zaskoczeniu, ja gorzej zniosłam
      utratę królisia, niż mój (wtedy sześcioletni) synek.
    • mjot1 Re: eutanazja 25.05.04, 20:56
      kiedyś napisałem...
      nie wiem czy się wklei...
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=2444390&a=2458915
    • krolewna.sniezka Re: eutanazja 25.05.04, 21:19
      mielismy w domu suczke ktora miala raka, moj brat z mama zawiezli ja uspic, to
      byla prawdziwa tragedia dla calej rodziny, ale z drugiej strony pies strasznie
      sie meczyl, wiec wiedzielismy ze skrocilismy jej cierpienie. Nigdy eutanazja
      nie jest latwa, jedynym pocieszeniem jest ze twoj przyjaciel nie musi sie juz
      meczyc.
    • weatherwax Re: eutanazja 25.05.04, 21:34
      Musiałam to zrobić 10 dni temu. Moaj kotka miała raka i były przerzuty na
      płuca; kotka dusiła się. Musieliśmy skrócić jej cierpienia.

      Ale uważam, że sama starość nie może być kryterium podejmowania takiej decyzji.
      Jesli zwierzę jest stare, niedolężne, ale wciąż widac, że cieszy się życiem,
      podchodzi do miski z jedzeniem, wita właściciela i różne takie, to nie powinno
      sie odbierac mu życia. Przeciez kazdy z nas kiedyś będzie stary. Zwierzęciu
      należy sie "dożywocie" u boku ukochanego pana/pani i - moim zdaniem - tylko
      jego cierpienie usprawiedliwia odebranie mu życia.

      Nota bene, decyzja ta była bardzo trudna i wciąż nie moge się pogodzić ze
      sposobem w jaki moja ukochana kicia odeszła...
    • mysiam1 Re: eutanazja 26.05.04, 09:03
      Musiałam podjąć taką decyzję 15 lat temu. Moja 12-letnia suczka była bardzo
      chora, nic nie jadła, tylko piła wodę i wymiotowała, prawdopodobnie miała
      cukrzycę, ale wtedy weterynarze nie chcieli się czymś takim zajmować, nie wiem
      zresztą, czy mieli możliwość. Lekarz próbował jej pomagać, ale wszelkie zabiegi
      mające ją choćby wzmocnić, nic nie dawały. Sama w gabinecie podjęłam decyzję,
      żeby ją uśpić. Żałuję tylko tego, że wyszłam, że nie byłam przy niej, kiedy
      odchodziła, ale byłam na to za młoda i wielu spraw nie potrafiłam sobie
      uświadomić.
    • misiania Re: eutanazja 26.05.04, 09:49
      uśpienie zwierzaka to jest straszne przeżycie. musiałam to zrobić, Nuka miała
      nieoperacyjnego raka, jechała już na zastrzykach p-bólowych. nikomu nie życzę
      konieczności podejmowania takiej decyzji. z jednego tylko jestem zadowolona -
      lekarz przyjechał do domu i mój pies zasnął na własnym posłaniu, a ja z
      lekarzem siedzieliśmy obok na podłodze.
    • default Re: eutanazja 26.05.04, 09:55
      Nie godzenie się na eutanazję w przypadku ciężkich chorób jak np. rak, kiedy
      pies niewyobrażalnie cierpi świadczy wyłącznie o egoizmie właściciela. Można
      sobie wmawiać "nie zrobię mu tego, to członek rodziny, nie wolno nam go zabić",
      ale to takie sranie w banie, chodzi tylko o strach przed podjęciem decyzji,
      podświadomą chęć zrzucenia z siebie odpowiedzialności, obawa przed wyrzutami
      sumienia i przed własnym bólem i rozpaczą. A przecież skoro prawdziwie kochamy
      to powinniśmy dla dobra naszego zwierzątka stawić czoło temu bólowi , wziąć ból
      psychiczny na siebie - żeby uwolnić od bólu fizycznego naszego przyjaciela.
    • Gość: carmella Re: eutanazja IP: *.bielsko.dialog.net.pl 27.05.04, 13:46
      ja musialam podjac decyzje - tzn. mialam to szczescie, ze bylam sporo mlodsza w
      trakciematur i egzaminow na studia i te decyzje i cala reszte zalatwiono za mnie
      Ale musialam uspic moja kochana spanielke, ktora miala nowotwor juz z
      przerzutami. Stasznie ja kochalam i ona tez byla bardzo przywiazana do nas. Ale
      tak bylo lepiej mysle, bo pod koniec strasznie slaba byla, chyba ja bolalo
      wszystko mimo lekow.
      az sie poplakalam na wspomnienie... Rak zaczal od ataku na kufe - kosci potem
      przerzuty na sutki
      • a_na Re: eutanazja 27.05.04, 14:37
        I ja musiałam podjąć te decyzję....i choć było to ponad 3,5 roku temu,to ciągle
        nie mogę mysleć o tym spokojnie.....
        Moja cockerka na szczęście chorowała kilka dni,ale w tempie błyskawicznym
        uchodziło z niej życie-mimo wysiłków pani wet-ale cóż się dziwić,sunia miała
        prawie 13 lat a po szczegółowych badaniach okazało sie,że ma przerzuty...co
        dziwne zdrową miała wątrobę i trzustkę...ale poza tym rak grasował
        waszędzie...włącznie z białaczką....
        Kiedy sunia nie chciała już jeść wiedziałam,że już jest naprawdę źle,jeźdzłyśmy
        na kroplówki...ale oststnia noc była już dla niej koszmarem..budziła się co pół
        godziny z okropnym skowytem i kiedy jechałyśmy rano na kroplówkę (sunia była
        już pół przytomna) to przypuszczałam,że to będzie nasza ostatnia kroplówka.....

        Teraz mój jest dom pełen cockerów.....;-) a od niedawna, jako szósty, przybył
        schorowany staruszek spaniel wzięty z azylu...chyba ktoś chciał się pozbyć
        problemu...i piesek błąkał sie w lutym nie widząc praktycznie nic.....
        • Gość: Flora Re: eutanazja IP: 213.25.91.* 27.05.04, 15:26
          dawno temu wet powiedział,że naszej suczki nie da się uratować, tak miała chorą
          skórę. Wszystko przez kaszankę. (tak twierdził wet)
          Nikt z nas nie miał odwagi pójść z nią do weta. Poszedł sąsiad. Taki prawie typ
          spod ciemnej gwiazdy.
          Jak wrócił, to ten kawał draba i drania - płakał
          • a_na Re: eutanazja 27.05.04, 16:04
            Gość portalu: Flora napisał(a):
            > Nikt z nas nie miał odwagi pójść z nią do weta. Poszedł sąsiad. Taki prawie
            > typ spod ciemnej gwiazdy. Jak wrócił, to ten kawał draba i drania - płakał

            Rany....mimo ogromnego mojego bólu w takiej chwili nie zostawiłam mojej suni,
            byłam przy niej do końca- zasnęła,wiedząc że jestem przy niej.....jak zawsze i
            na zawsze...
            • default Re: eutanazja 27.05.04, 16:10
              Dokładnie, ja miałam to samo - sunia była usypiana u nas w domu, weterynarz
              prosił, żebyśmy wyszli, mąż wyszedł (szlochając w głos), ale ja zostałam i
              trzymałam ją cały czas w objęciach na kolanach. Nie mogłabym postąpić inaczej.
              Wysłać na śmierć z obcym facetem w obce miejsce ???
              • a_na Re: eutanazja 27.05.04, 16:52
                default napisała:
                > Wysłać na śmierć z obcym facetem w obce miejsce ???

                Dla mnie też to jest niewyobrażalne.......
    • Gość: karolajna Re: eutanazja IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 27.05.04, 22:47
      Musiałam uśpić mojego psa - miał 17 lat, chore serce, od niewydolności którego
      zbierała się mu woda w płucach - pies się dusił na moich oczach. Gdy po 2
      miesiącach przestał reagować na leki, podjęliśmy tę decyzję. Zniosłam to
      okropnie, tylko jedna myśl mi pomagała nie oszaleć - że mój pies już nigdy nie
      będzie się dusił i walczył o każdy oddech i że tak było dla niego najlepiej..
      • monia.i Re: eutanazja 29.05.04, 03:25
        Cóż..mam nadzieję, że nigdy w życiu więcej nie przeżyję czegoś podobnego.
        Podjęcie decyzji - to jedno. Sposób, w jaki się to dokonało - to po prostu
        koszmar. Miałam nadzieję, że pies po "głupim jasiu" zaśnie sobie spokojnie, a
        potem....będzie, co ma być. Tak myślałam. Pies dostał chyba ze trzy zastrzyki
        usypiające...Nie zapomnę tego do końca życia.
        • weatherwax Re: eutanazja 30.05.04, 18:42
          współczuję ci, monia. Moja kicia tez dostała dwa zastrzyki, a i tak była
          pobudzona, a nie spiaco-obojętna.Myślałam, że zasnie spokojnie, a ona nie
          mogła, bo się dusiła. Koszmar. Biedna koteczka...
    • zagorz Re: eutanazja 29.05.04, 06:53
      ciekawe czy zwierze czuje ze eutanazja nastapi
      • pierozek_monika Re: eutanazja 29.05.04, 11:51
        zagorz napisał:

        > ciekawe czy zwierze czuje ze eutanazja nastapi

        nie wiem, ale mój znajomy mi opowiadał, że gdy jego schorowanemu, obolałemu
        psu, chciał już ulżyć i przerwać jego cierpienia przez uśpienie, pies o ile
        zawsze wybierał kierunek odwrotny niż gabinet weterynarza, to przed uśpieniem
        znalazł siły i sam ciągnął do gabinetu.
        • pollka Re: eutanazja 29.05.04, 12:00
          moj piesek to gdy nioslam go na rekach do weterynarza, wyrwal sie i dzielnie
          przy mnie kroczyl na smierc (mimo ze byl odurzony relkasantami). To bylo
          najsmutniejsze. Do dzis mam nadzieje ze NIE wiedzial jaki jest cel przechadzki.
    • Gość: madusiak Re: eutanazja IP: *.aster.pl 29.05.04, 17:51
      ja to zrobilam ...4 godziny temu. i rycze od tych 4 godzin jak boobr. Mialam
      najukochansza rottweilerke , choler 8 lat ja mialam, kochalam jak członka
      rodziny. Dwa tyg temu zle sie poczula polecialam do weta, ona juz byla b slaba.
      Potem badania kroplowki i tak 2 tyg...miala cholernego kleszcza i babeszjoza
      zaatak nerki. Wet nie wierzyl ze ona pozyje a ona twardo dwa tyg!!! starala sie
      mam nadzieje ze dlatego ze chciala byc z nami, ale nie dala rady. dzis nie
      mogla sie juz ruszac miala drgawki padaczkowe,,,musialam to zrobic. bylam do
      konca z nia. Weterynarz przyszedl do domu, zasnela sobie spokojnie na swoim
      poslaniu,a ja ja glaskalam, potem dostala ten drugi zastrzyk, nawet nie czula,
      spala, nawet ja nie wiem kiedy serce przestalo bic...najgorzej bylo mi oddac jej
      cialko, bo ona wygladala jakby spala tylko. Zrobilam dobrze bo to byla kwestia
      dni i tak a cierpienie psa wielkie. Ale ta decyzja byla koszmarem
      • monia.i Re: eutanazja 30.05.04, 03:12
        madusiak - uściski dla ciebie...
      • pollka Re: eutanazja 30.05.04, 05:12
        ale po co cialo oddalas. Mysmy zagrzebali sami w miejscu naszego wyboru

        Wspolczuje Tobie bardzo utraty zwierzatka.

    • eulalija Re: eutanazja 30.05.04, 19:23
      Ja nie musiałam, mam pierwszego psa, psicę, ma 3 lata i 7 miesięcy. Ale
      patrzyłam na dwoje ludzi, którzy przyszli uśpić kundelka, do przychodni. Moja
      wtedy była leczona na grzybicę, musieliśmy trochę poczekać i patrzylam jak tych
      dwoje to przeżywa. Ona po kilku minutach wyszła na zewnątrz, ryczała jak bóbr
      zwinieta w kłębek na schodach. A on, wielki facet, prawie dwa metry, wagi tak
      na oko ze 120 kilo, siedział koło psiaka, trzymał mu rękę na głowie, łzy mu
      leciały jak zepsutego kranu i taki był strasznie nieruchomy ... Cholera, mam
      łzy w oczach na wspomnienie tamtej sceny.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka