orinoko17
03.12.04, 11:13
Witajcie.
Mam 10-miesięcznego psa (berneńczyk). Od ok. 5 mies. życia z przerwami pies
skacze na mnie lub na męża na spacerach, tarmosi za rękawy lub łapie zębami
za ręce. Obecnie waży ok. 50 kg, więc jest to bardzo uciążliwe i
nieprzyjemne. Po takich akcjach w lecie miałam mocno posiniaczone ręce, a
każdy spacer z psem, to był stres. Co robimy, żeby to zmienić?
Chodzimy na szkolenie PT, stosujemy wszystkie metody z Fishera i Fennelowej,
pies nie śpi w domu, nie dostaje pierwszy jeść, w miarę słucha, gdy z nim
ćwiczymy, a mimo to skacze... Mnie już brak sił, bo waży prawie tyle co ja.
Teraz jest zima, więc pół biedy, ale co będzie latem,jak pies będzie jeszcze
większy/starszy/cięższy? Do skoków dołożył też ruchy kopulacyjne na mojej
nodze... rzekomo oznaka mega-dominacji... Brak mi już sił. Nic nie pomaga.
Ani prośba, ani groźba, ani ignoracja ani szamotanie się z psem. Walka nie
pomaga, wydawanie komend nie pomaga, powrót ze spaceru nie pomaga,
przywiązanie psa za karę do słupka nie pomaga, wysmarowanie rąk naftą
kosmetyczną i przejechanie po pysku podczas skoków nie pomaga (za radą
trenera)...
Czasem pomaga jak na niego krzyknę FEEE gdy biegnie do mnie z tymi
diabelskimi ognikami w oczach i wiem, że za chwilę zacznie się cyrk. Wtedy
rezygnuje ze skoków i odchodzi jak niepyszny. Zresztą pod domem, gdy do niego
wyjdę na dwór, też skacze. A jak dostaje za skoki po nosie, to się złości i
jeszcze bardziej skacze powarkując. Jest z niego złośnik.
Raz za skoki na spacerze dostał po tyłku smyczą, to rzucił sie na mnie na
poważnie z zębami i prawdziwym warczeniem, położonymi uszami
itd. "Glebowanie" psa nie pomaga, bo on się wyrywa i protestuje, ja nie
wygram z nim, bo waży tyle co ja albo coś koło tego. Zresztą on nie umie
odpuścić i się poddać, rzuca się, wije i jeszcze bardziej nakręca.
Co ja mogę z tym zrobić????
Nikt mi nie umie pomóc, nawet trener.
Teraz doszły też ruchy kopulacyjne ale bez skoków i z tym też nie wiem, co
robić. Wydaje mi się, że tutaj jest czysty popęd, a nie dominacja. Ni stąd ni
zowąd pies podchodzi do mnie, do męża lub np. do naszych gości, obłapia nogę
łapą i zaczyna "ćwiczyć" na nas.
RATUNKU!Jak się zachowywać w takich sytuacjach? Czy jemu to przejdzie? Czy to
normalne?
Niestety, oprócz szkolenia, które już kończymy, pies praktycznie nie ma
możliwości zabaw z innymi psami, bo w okolicy są same agresywne psy.