Dodaj do ulubionych

Jak bronic sie przed psem?

28.03.05, 01:17
Jestem troche zdenerwowana, ale sprobuje opisac moj problem.
Mieszkam w bloku zatem swojego psa wyprowadzam na smyczy. Moj pies jest
mlody, ma dwa lata, nie jest bojowy, to taki maly kundelek.
Moim problemem jest pies wielkosci boksera, ktory biega bez opieki po
osiedlu, spotykam go co jakis czas, bywa, ze co drugi dzien a bywa, ze dosc
dlugo nie. Pierwsze spotkanie bylo nieprzyjemne, biegl za nami i cicho
warczal, jakis chlopiec (nie byl wlascicielem psa) go przytrzymal i udalo nam
sie odejsc bez przykrych przygod. Teraz nie warczy, tylko cicho biegnie za
nami. Ale nie atakuje, niemniej biore swojego psa na rece i dosc szybko
odchodze w kierunku domu, tamten pies nie rezygnuje, biegnie za mna w
niewielkiej odleglosci. Za kazdym razem jestem bardzo zdenerwowana, nie
potrafie opanowac strachu, odzywaja sie wspomnienia z dziecinstwa, kiedy to
wilczur pogryzl mojego psa tak bardzo, ze tamten ledwo wyzyl, a leczenie
trwalo bardzo dlugo. Nie chcialabym przezywac czegos podobnego, boje sie, ze
ten pies w koncu kiedys zaatakuje.
Czy sa jakies psosby, zeby sie obronic?
Pozdrawiam,
emi
Obserwuj wątek
    • ontarian nie boj sie, jesli zaatakuje 28.03.05, 02:14
      to mu w krtan przykop
      nawet pitbull tego nie zdzierzy
      • mjot1 Re: [...] 28.03.05, 11:52
        „Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.”
        Możesz, więc sobie drogi czytelniku wybrać, co złamano.
        Hmmm... zastanawiające...
        A nie tak dawno tyleż wszędy było dywagacji nad literką „i”
        Może by jednak znawcy wyjaśnili mnie maluczkiemu, co owa wypowiedź złamała? bo
        nijak (prostaczek) pojąć sam nie jestem w stanie.

        Najniższe ukłony!
        na odruch rzadki niezwykle a życzliwością zwany nieśmiało licząc M.J.
        • comma Zajrzyj-no Panie Mjocie do poczty :-)/nt. 28.03.05, 12:02

        • miss_dronio Re: [...] 28.03.05, 22:15
          Godną pochwały jest zasada, że z trollami się nie dyskutuje tylko się zgłasza
          ich do wycięcia, zrobię jednakże wyjatek albowiem trolla spotkał ten zaszczyt,
          ześ się o niego Mjocie upomniał. Pisanie o kopaniu psa w krtań nie jest ujęte
          jako czyn karalny w kodeksie KK, tak samo zreszta jak pisanie o "ru..iu
          noworodka w odbyta". Ja jednakże oba posty do usuniecia zgłaszam bo wyznaję
          zasdadę, że miejscem śmieci jest śmietnisko. Inaczej to co wartościowe i
          interesujące utonie pod stertą śmieci.
          Bliski 50-siątki koleś od miesięcy uparcie wali w klawisze wypisujac nikogo nie
          interesujace brednie. Ma problem. Nawet mu wspołczuję. Piszę to najzupełniej
          szczerze ale w związku z tym powinien udac się gdzie indziej niz na forum
          gazety.
          • ontarian [...] 29.03.05, 13:30
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • mjot1 A co mi tam :-) 31.03.05, 21:11
            Ontarian zaznaczył wyraźnie: „jeśli zaatakuje”! po czym słowem zwięzłym,
            prostym, lecz przecie nie grubym wyłuszczył, co uczyni człowiek powtarzam:
            człowiek! w sytuacji zagrożenia kierując się nie jakimiś atawistycznymi
            podszeptami instynktu, lecz swym ludzkim rozumem.
            Ja w tym nijak nie potrafię dopatrzyć się złamania zasad jakiejś etykiety a tym
            bardziej prawa. No cóż możem i ślepy...?
            Człowiek w końcu różni się czymś od zwierząt. A różnica ta nie polega jedynie
            na tym, że przemieszcza się na dwu kończynach no bo inaczej zwykła kura
            musiałaby być chyba aniołem? (skrzydełka)
            Zwierz, gdy jest zagrożony stara się uniknąć niebezpieczeństwa stosując w
            pierwszej kolejności ucieczkę, następnie metodę zastraszenia a w ostateczności
            walkę
            W każdym z tych przypadków chodzi o uniknięcie czy oddalenie niebezpieczeństwa.
            Niezwykle rzadko efektem jest śmierć (pomijamy tu oczywiście zdobywanie
            pokarmu).
            Człowiek, jeśli jest sparaliżowany strachem to kierując się normalnym
            zwierzęcym instynktem stosuje odruchowo identyczne metody.
            Natomiast, jeśli paraliż strachu zostanie opanowany i górę zaczyna brać tzw.
            rozsądek (zaczyna pracować nasz mózg) to wówczas celem nie jest oddalenie
            niebezpieczeństwa, lecz jego wyeliminowanie. Człowiek kierując się czystą
            kalkulacją, zimnym, pozbawionym emocji wyrachowaniem dąży do ostatecznego
            rozwiązania. Wówczas nie ma reguł i wszystkie chwyty są dozwolone.
            Powtarzam zwierz unika, oddala a człowiek eliminuje. I tym właśnie różnimy się
            od zwierząt!
            I nie jest w stanie zmienić tego żadna maska, żaden makijaż czy jakieś różowe
            szkła samouwielbienia.
            Spójrzcie na nasze dzieje i rozejrzyjcie się wokół.
            Pójdę nawet dalej twierdząc, że w obronie sobie bliskich to właśnie białogłowa
            owa ponoć słabsza płeć jest gotowa na więcej niźli mężny przedstawiciel rodzaju
            męskiego.

            Wracając do „sprawy Ontariana” ośmielam się oświadczyć, że wiadoma wypowiedź
            niesłusznie wyciętą była!
            Zresztą moderator przywracając ją był łaskaw przyznać mi rację. Za co dzięki.

            PS Nagryzmoliłem to oczywiście ot tak sobie bo na szczęście nigdy nie byłem (i
            obym nie był) w sytuacji ekstremalnej :-)

            Najniższe ukłony!
            Jak zwykle niepokorny i jątrzący M.J.
            • comma Re: A co mi tam :-) 31.03.05, 23:23
              Mjocie miły, zauroczona Twą retoryką, nieśmiało zaproponuję Ci jedynie
              przeczytanie postu rezurekcji, w tym samym wątku, nieco niżej. Oto link, żebyś
              nie musiał szukać:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=22127745&a=22234072
              i jeszcze ten wątek, o którym już wspominałam w naszej prywatnej rozmowie
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=21897076
              Można i tak, nieprawdaż? Pozdrawiam serdecznie :-)
              • mjot1 Re: A co mi tam :-) 02.04.05, 13:04
                Poczytałem i zgadzam się.
                I oczywiście nie zmieniłem zdania ni o jotę :-)
                Z opisów tych wynika, że tu człowiek nie wyszedł poza działania instynktowne.
                Opisano tu pierwszy etap zaledwie.
                Logika przekonuje, że w starciu ze zwierzęciem o masie porównywalnej z naszą (a
                już szczególnie zwierzęciem drapieżnym) nie mamy najmniejszych szans.
                A jednak mniemam, że wynik tego pojedynku wyraźnie na korzyść człowieka się
                przechyla.
                Według reguł obowiązujących w świecie natury taka słabizna jak człowiek już
                dawno powinna zniknąć z listy inwentarza ziemskiego!
                A ona wbrew logice jednak nie ginie. Ona, ta słabizna ma się całkiem dobrze,
                natomiast powoli ginie wszystko wokół. A ginie nie z własnej woli przecie.
                Hmmm... Zaiste człowiek wielki jest.
                Człowiek zwalcza skutki, lecz dążąc jednocześnie do likwidacji przyczyn „zła”.
                Człowiek prędzej czy później wytępi jego źródło i nie spocznie dopóki tego nie
                dokona.
                Człowiek działając w afekcie, nasączony adrenaliną potrafi „góry przenosić”.
                Człowiek działający z zimnym wyrachowaniem jest w tym po tysiąckroć
                skuteczniejszym.
                Człowiek przecie ma swą dumę, która jeśli urażona pomszczoną być musi.
                Zemsta i zawiść oto nasza siła napędowa! A nie jakieś tam landrynkowe uczucia...

                A przy okazji:
                Pamiętajcie by nie jeździć po żabach, które ślepy, odwieczny pęd prokreacji
                pcha przez szosy, bo się Wam autka pobrudzą.

                Najniższe ukłony!
                Złośliwiec M.J.
    • comma Re: Jak bronic sie przed psem? 28.03.05, 11:06
      Moim zdaniem powinnaś zawiadomić policję lub/i straż miejską, że po osiedlu
      biega samopas duży pies.
      • fedorczyk4 Re: Jak bronic sie przed psem? 28.03.05, 11:11
        Jest metoda, malo przyjemna ale skuteczna, w oczekiwaniu na hipotetyczna
        reakcje policji, czy strazy miejskiej, powinnas kupic rozpylacz z pieprzem.
        Tylko dokladnie przeczytaj instrukcje obslugi i nie psikaj pod wiatr! To nie
        jest specjalnie humanitane, ale tamten pies jest realnym zagrozeniem dla
        Twojego jesli w dodatku trzymasz go na smyczy, bo nawet nie ma jak uciec,
        wiec....
        • comma Re: Jak bronic sie przed psem? 28.03.05, 11:22
          Interwencja policji czy straży mieskiej nie jest hipotetyczna, a ja osobę
          nieprzeszkoloną przestrzegałabym przed działaniami mogącymi doprowadzić do
          prawdziwego nieszczęścia.
          • fedorczyk4 Re: Jak bronic sie przed psem? 28.03.05, 11:35
            Wzywalam juz kilka razy policje w podobnych sytuacjach, straz miejska tez.
            Skutek byl zerowy dlatego pozwalam sobie pisac o hipotetycznej interwencji.
            Moze inni mieli wiecej szczescia. Nie czepiam sie policji, moze zle trafialam.
            Zgadzam sie ze pieprz nie jest bezpieczny, ale wydaje mi sie jedyna obrona w
            sytuacji zagrozenia. Jesli znasz inne to napisz. Mam duzego, agresywnego psa,
            chodze z nim na smyczy i w kagancu, ale wiele razy to moja suka byla atakowana.
            Nie miala jak sie bronic, to co Twoim zdaniem ja mialam zrobic?
            • comma Re: Jak bronic sie przed psem? 28.03.05, 11:54
              Wiesz, bywa różnie. Może jesteś osobą o mocnych nerwach, zdecydowaną w
              działaniu. Może kimś takim jest autorka postu. A może nie? I co wtedy? A jeśli
              coś pójdzie nie tak, psisko się rozjuszy i dojdzie do tragedii. Ta osoba obawia
              się psów, przeżyła traumatyczne doświadczenie. Ja, na jej miejscu poszukałabym
              pomocy z zewnątrz - nawet osobiście udała się do dzielnicowego - to działa
              lepiej niż anonimowy telefon. Poprosiłabym o pomoc kogoś z rodziny, może z
              przyjaciół, ale na pewno nie narażałabym się sama, w sytuacji, gdy wiedziałabym
              że boję się psów i nie jestem pewna własnej reakcji w przypadku bezpośredniego
              ataku.
              • emi123 Re: Jak bronic sie przed psem? 28.03.05, 14:08
                Dziekuje wszystkim za odpowiedzi, mialam szczescie przeczytac rowniez te
                usunieta. Nie wiem, dlaczego ja usunieto, ale to nieistotne.
                Comma, ja zawiadomilam policje, bylam u dzielnicowego. Odpowiedz dluga i
                pokretna nie nadaje sie do cytowania, moze tylko fragment, chce pani, zeby
                wlasciciele pani zaszkodzili? Zeby pani dzieci mialy klopoty?
                Straz miejska, wybacz, ja mimo moich traumatycznych przejsc, boje sie psow
                mniej niz oni.
                Nie wiem, czy potrafie walczyc, wiem, ze jestem bardzo zdecydowana i
                zdeterminowana, zeby sobie poradzic.
                Mysle, ze ktoryms razem rusze tropem tego psa i odnajde wlascicieli. Wtedy
                zloze na policji, a jesli to nie poskutkuje, w prokuraturze, doniesienie o
                bezmyslnym lamaniu prawa. Ten pies jest spokojny, nie atakuje ludzi, w taki
                dziwny cichy sposob podchodzi do mniejszych psow, mam wrazenie, ze stara sie
                ominac wlasciciela i dojsc do psa, wlasciciel jest bariera. Ale to moje
                wrazenie. I moje obserwacje z okna i na spacerach.
                Szukam sposobow doraznych, poki nie uda mi sie wyreczyc w pracy organow
                scigania, bo jedyna nadzieja, ze przyniose im dane wlasciciela w rece i wtedy
                oni uzbrojeni w przepisy beda mogli spelnic swoj obowiazek. Zalosne to ale
                takie zycie. Tym bardziej zalosne, ze jestem zdana tylko na siebie.
                Raz jeszcze dziekuje i pozdrawiam,
                emi
          • kraxa comma nie przesadzasz? 29.03.05, 12:31
            Czyli autorka ma czekac, AZ PIES ZAATAKUJE? co po policyjnej interwencji, jesli
            ona lub pies zostana pogryzieni. Ja mam taki sam problem, tylko z róznymi psami
            na moim osiedlu- pisalam o tym w watku o "spuszczaniu psów ze smyczy". Nie
            uwazam, zeby to bylo okrutne, kiedy czlowiek usiluje sie bronic przed psem
            biegajacym samopas, któremu Bóg wie co do glowy strzeli
            • comma Nie, nie przesadzam 29.03.05, 14:23
              i proszę o uważne czytanie moich postów. Oczywiście bezmyślne okrucieństwo i
              zwykłe bestialstwo zawsze są najprostszym rozwiązaniem. Szkoda.
              • fedorczyk4 Re: Nie, nie przesadzam 29.03.05, 16:59
                comma napisała:

                > i proszę o uważne czytanie moich postów. Oczywiście bezmyślne okrucieństwo i
                > zwykłe bestialstwo zawsze są najprostszym rozwiązaniem. Szkoda.
                Wiesz co, mimo Twojego potepienia nie uwazam sie za bezmyslnie okrotna i
                betialska osobe, a mimo to wiem ze bywaja sytuacje w ktorych po wyczerpaniu
                innych srodkow jestem gotowa na wszystko w obronie "moich" i to wcale nie jest
                najprostsze. Wrecz przeciwnie bywa bolesne i powoduje gleboka traume. Nie zycze
                Ci zebys znalazla sie w takiej sytuacji, ale podejzewam ze potem bylabys wobec
                nas, maluczkich, troche mniej protekcjonalna.
                • comma Re: Nie, nie przesadzam 29.03.05, 17:34
                  Jeśli prośba o uważne czytanie moich postów jest protekcjonalizmem, to bardzo
                  przepraszam. Poza tym, z racji wykonywanej niegdyś pracy często bywałam w
                  tzw. "terenie", gdzie miałam do czynienia w wiejskimi, bezpańskimi psami -
                  rzadko przyjaznymi i nie zdarzyło mi się bym musiała któregokolwiek kopać w
                  krtań (już nie mówiąc o tym, z jaką prędkością, zwinnością i siłą potrafi
                  atakować pies - udzielanie takich "rad", to jakiś chory żart) czy traktować
                  gazem. No cóż, może miałam po prostu szczęście. Co do boksera - "powarkiwanie"
                  może być po prostu specyficznym pochrapywaniem, jakie wydają psy o krótkich,
                  spłaszczonych pyskach - właściciele bokserów wiedzą o co chodzi. Nie jest to
                  bynajmniej oznaka agresji. Oczywiście nie słyszałam, jakie dźwięki wydaje
                  opisywany przez autorkę wątku pies, moge jedynie domniemywać.
                  Poza tym mój komentarz był natury ogólnej, nie czuję się powołana do potępiania
                  kogokolwiek, zwłaszcza, że występuję tu jako osoba anonimowa. Takie jest po
                  prostu moje zdanie.
                  • emi123 Re: Nie, nie przesadzam 29.03.05, 23:02
                    comma, napisalam
                    >pies wielkosci boksera
                    bo chcialam, zebyscie wiedzieli, jak duzy jest ten pies. W porownaniu z
                    bokserem jest masywniejszy, wyglada na silnego.
                    Ale to nie jest bokser. Wydaje sie, ze to mieszaniec, pysk krotki, raczej lekko
                    splaszczony... Byc moze nie potrafie rozpoznac rasy.
                    Ten dzwiek to nie bylo pochrapywanie.
                    Poza tym ja znam boksery, to bardzo przyjazne psy, wesole, oczywiscie madrze
                    traktowane przez wlascicieli.
                    Nie prosze o kontynuowanie tej dyskusji, chce tylko to wyjasnic. Ja wiem, ze to
                    bylo powarkiwanie, ciche i nieprzyjazne. Moj pies mial wtedy okolo roku, to
                    bylo prawie rok temu.
                    • comma Dziękuję za wyjaśnienie 29.03.05, 23:24
                      Cóż, skoro pies błąka się już od roku, to przypuszczam, że gdyby był agresywny -
                      doszłoby już do jakiejś utarczki. Jak nie z Twoim psem, to z czyimś innym.
                      Bardzo przykra sprawa, kolejne nieszczęsne zwierzę trafiło na
                      nieodpowiedzialnych właścicieli. Ja też miałam kiedyś przygodę z potężnym psem,
                      w typie gończy polski, ale na szczęście był bardzo przyjazny i miał na szyi
                      plakietkę z adresem, co pozwoliło na odprowadzenie go do domu.
    • ontarian jak juz wczesniej napisalem 28.03.05, 15:45
      kopniecie psa w krtan
      jest bardzo skuteczna metoda
      by obronic sie przed atakujacym psem
      • fedorczyk4 Re: jak juz wczesniej napisalem 28.03.05, 16:22
        Najgorsze ze masz racje.
        • comma Re: jak juz wczesniej napisalem 28.03.05, 17:38
          No to współczuję ci, i dziwię się. Najwyraźniej policja policji nierówna. Co to
          tamtego psa - może niepotrzebne go demonizujesz. Zazwyczaj można poznać, kiedy
          zwierzę ma zamiar zaatakować, przybiera bardzo charakterystyczną postawę.
          Myślę, że gdyby ten bokser był agresywny, już dawno zaatakowałby, a z pewnością
          nie dałby się odciągnąć obcemu chłopcu. Odnalezienie właścicieli psa i
          postraszenie ich to dobry pomysł - choćby dlatego, by jakiś psychopata nie
          skrzywdził chodzącego samopas zwierzęcia.
          • anula36 Re: jak juz wczesniej napisalem 29.03.05, 12:48
            a moze rowniez po to zeby wprowadzic jakos dyscypline wsrod wlascicieli psow
            ktorym nie chce sie z nimi wychodzic na spacer - tylko wola puscic luzem.
        • rezurekcja a ja mam w pamieci taka wypowiedz 31.03.05, 12:42
          dotyczaca kopania

          ze strony
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=18982978&a=20620736
          poczatek cytatu**************
          Zwierzęta

          Re: a ja z innej beczki moze troche
          Autor: yaneeck
          Data: 15.02.2005 14:09

          + dodaj do ulubionych wątków

          skasujcie post

          + odpowiedz cytując + odpowiedz
          "zdzielenie czym popadnie (kopniakiem, drągiem itp.)
          > atakującego psa rasy uznawanej za agresywną i w konsekwencji nawet jego
          > zranienie da się zakwalifikować do obrony koniecznej i chroni przed
          > odpowiedzialnością karną i cywilną wytoczoną przez właściciela psa"

          to ja tez z innej beczki: człowieku... nie wiem jakiego masz psa i czy w ogole
          masz, ale o psach jak to napisałes "uznanych za agresywne" nie wiesz zbyt
          wiele... mam doświadczenie z "walka" (pisze w cudzysłowiu bo to moje psy wiec
          nie ma mowy o agresywnym ataku) z amstaffem (duży, jakieś 40kg, ale jeszcze
          młody wiec niezbyt pewny swej siły) oraz bokserem (też pod 40kg ale dużo
          bardziej zwinny).
          Powiem tak: waże prawie 100kg (siłka, MMA) i jestem świadomy, że bez NOŻA nie
          miałbym zadnej szansy z atakujacym pittem, amstaffem, bokserem, cane corso, czy
          innym dogowatym. Walić dragiem to mozesz jamnika bo na bedącego w szale boksera
          nie pomoże nawet umiejętnie uzyta tonfa - jesli w ogole trafisz biorąc pod
          uwage szybskość 40kg mięsni uderzonych adrenaliną. Nie mowiąc już o ataku 2
          psów - które instynktownie potrafia walczyc w grupie.
          Ktos kto mowi ze walnie psa pałką albo kopnie - nigdy nie miał do czynienia z
          silnym, agresywnym psem. Jesli macie taka mozliwosc - sprobujcie w zabawie -
          powtarzam w zabawie - upozorowac walkę pies-człowiek... Gwarantuje, ze zmieni
          to wasze podejscie to tej sprawy i pozwoli wyciagnac wnioski na przyszłość.

          *************koniec cytatu


    • zielony_listek Re: Jak bronic sie przed psem? 29.03.05, 13:18
      Tak sobie pomyślałam, czy tego psa nie przekupić, nie rzucić mu kawałka
      kiełbasy, ale wtedy to na mur-beton będzie za Tobą łaził... A przecież nie
      będziesz obcego psa dokarmiać.
      A policja, sądząc po ich komentarzu, wie czyj to pies i czego można się
      spodziewać czy tak bardziej na odczepnego taki tekst wymyślili?
      Pozdrawiam
      zielony_listek
      • ontarian Re: Jak bronic sie przed psem? 29.03.05, 13:28
        zielony_listek napisała:

        > Tak sobie pomyślałam, czy tego psa nie przekupić, nie rzucić mu kawałka
        > kiełbasy, ale wtedy to na mur-beton będzie za Tobą łaził...
        niekoniecznie, zalezy co bedzie w kielbasie
        • albert.flasz Re: Jak bronic sie przed psem? 29.03.05, 14:28
          Znów coś mi się przypomina... Kiedyś robiłem za "Zootechnika Oceny Wartości
          Użytkowej Bydła" w jednej z Okręgowych Stacji Hodowli Zwierząt. Praca polegała
          na jeżdżeniu po gospodarstwach rolnych, ważeniu udojonego mleka, pobieraniu
          jego próbek, prowadzeniu dokumentacji hodowlanej itd. Jak to na wsi - często
          miałem do czynienia z półdzikimi, podwórkowymi psami, które najpierw atakują,
          potem dopiero ewentualnie pytają kto zacz (lub nie). Problemu z reguły nie
          było, najwyżej, jeśli już któryś wyjątkowo się "napalił" - dostawał dyskretnego
          kopa i wszystko szło dobrze (najważniejszy jest pierwszy kontakt - pies broni
          swego terytorium, jest ciekawy, boi się obcych itd., potem zwykle diametralnie
          zmienia swą postawę wobec intruza, szczególnie jeśli zobaczy w pobliżu swego
          właściciela. W jednym z gospodarstw była wyjątkowa suka (wielka i czarna, coś
          pomiędzy ON, owczarkiem kaukaskim i wyżłem): szczekająca, gryząca i w ogóle
          wredna. Budę miała tuż przy wejściu do obory (na wszelki wypadek - wiadomo,
          złodzieje...), ale nie stanowiło to problemu. Po kilku wizytach znałem już
          dokładnie długość łańcucha, nie zważając więc na otoczenie wchodziłem prosto do
          obory, gdzie zwykle już znajdowali się gospodarze. Pewnego razu, będąc mniej
          wiecej w połowie podwórka, zauważyłem tąż sukę - również mniej więcej w połowie
          podwórka - tyle, że z przeciwnej strony, z regulaminowo najeżonym grzbietem,
          wyszczerzonymi zębami itd. Trochę mnie to wszystko wytrąciło z równowagi ale po
          zastanowieniu się (uciekać nie było ani jak ani dokąd, zresztą, byłoby to
          najgorszym rozwiązaniem...), kontynuowałem marsz, jakby nic się nie zdarzyło.
          Pies zatrzymał się ok. 1,5 metra przede mną, podniósł nos, wciągnął haust
          powiertza, po czym zrobił "w tył zwrot" i utraciwszy resztki zainteresowania
          wrócił do siebie. Wszedłem do obory i poinformowałem gospodarza o fakcie:
          "- Hyyy!... Panie, ilu ona już ludzi pogryzła!"
          (wybiegł, by ją uwiązać - urwał się przetarty łańcuch)
          Przeważnie mieszkam w mieście i codziennie wyprowadzam mojego psa na spacerki.
          Zdarzają się różne sytuacje, ludzie, jak to ludzie - są różni, "kwadratowi i
          podłóżni": są psy profilaktycznie brane na ręce; biegające bez kontroli przez
          wiekszą część dnia; przesadnie pilnowane i sprowadzane "do parteru" w każdej
          niejasnej (dla właściciela) sytuacji itp., itd... Jeśli chodzi jednak o
          zwierzęta, 90% takich sytuacji kończy się wzajemnym obwąchaniem i rozejściem,
          każde w swoją stronę (chyba, że spotkają się dwa osobniki, żywiące wobec siebie
          głęboką oraz logicznie niewyjaśnioną antypatię - wtedy, nie ma wyjścia - lać,
          nie patrząc!). Najwięcej problemów powodują zwykle, niestety - przewrażliwieni
          właściciele Ot, co!.:)
          • emi123 Re: Jak bronic sie przed psem? 29.03.05, 16:30
            Fajna ta Twoja opowiesc, masz racje, nie da rady, tylko opanowanie i spokoj
            maja szanse byc naprawde skuteczne.
            Piszac tu, mialam nadzieje, ze opowiecie o podobnych sytuacjach i podacie swoje
            rozwiazania.
            Zapamietalam uwage o psiej krtani, ale dla mnie to ostatecznosc, nie jestem
            agresywna, nie jestem tez przesadnie strachliwa. Moj pies popadl w konflikt z
            innymi (czasami wychodze z nim na pola i tam biega bez smyczy o ile nie
            powoduje to problemow), nie spanikowalam, powarczaly na siebie, jeden drugiego
            probowal przegonic i sie rozeszly, nie bylam obojetna, przywolalam go dosc
            zdecydowanie, a on posluchal. Ale raczej unikam takich sytuacji.
            Nie ja jedna jestem poirytowana cala ta sytuacja, pies dal sie we znaki kilku
            innym osobom. Nie doszlo do zadnego powaznego starcia i mam nadzieje, ze nie
            dojdzie, ot powarkiwanie i wlasciciel zwykle zmienia kierunek spaceru.
            Ale pies to pies, nie wiem, czy biegajac samopas nie sprobuje zajac terytorium,
            nie zacznie atakowac. Pytalam o rade, bo przewiduje, ze tak moze byc.
            Optymalnym rozwiazaniem jest dotarcie do wlascicieli i przekonanie ich, zeby
            nie puszczali psa samopas.
            Zadziwia mnie jeszcze jeda rzecz, brak wyobrazni tych ludzi, otoz obok osiedla
            biegnie czteropasmowka, po ktorej samochody jada naprawde szybko, ten pise
            biega po obu jej stronach, czy on potrafi przechodzic przez te droge czy ma po
            prostu szczescie? Nie pojmuje tego.
            Pozdrawiam,
            emi
            • albert.flasz Re: Jak bronic sie przed psem? 29.03.05, 18:23
              Przeczytałem mój poprzedni post - i głupio mi się zrobiło: "podłużni" pisze się
              przez "u"! Nieważne... Co do reszty - myślę, że w życiu nie ma prostych recept.
              Porady takie,jak np. ta:
              www.republika.pl/kppsp_rawicz/porada.html
              są zapewne statystycznie uzasadnione, jednak praktyka zwykle ma się w życiu do
              teorii tak, "jak garbaty do ściany" (pod warunkiem, że ściana nie jest
              z "wielkiej płyty"). Najważniejsze - nie bać się i interweniować (najlepiej z
              góry) wyłącznie wtedy, gdy jest to konieczne, na pewno nie gazem ani ciosem w
              krtań... Psy, także te "miejskie" nie są wcale głupie, jak mogło by się wydawać
              i także myślą. Jeśli zdarzają się nieporozumienia, myślę że wynikają one przede
              wszystkim z niezrozumienia ich potrzeb przez właścicieli... Psy mają rozwinięte
              poczucie własności i przynależności, doskonale odróżniają teren "własny"
              (mieszkanie, podwórko itp.) od "neutralnego", gdzie spotyka się znajomych,
              wymienia pozdrowienia, załatwia porachunki... Po kilku latach posiadania czegoś
              takiego w domu, zwykle zna się jego zachowania i wie się kiedy oraz czego można
              się po nim spodziewać. Oczywiście, są ludzie, którzy sobie z tym nie radzą (lub
              nie interesują): dla kilku moich niedalekich sąsiadów z "opieka" nad psem
              sprowadza się do otwarcia mu drzwi około godziny 7 rano... Te, czują
              się "gospodarzami" całej okolicy (nawet jeśli Straż miejska pojawi się raz na
              pół roku, zwykle je omija, zadowalając się strofowaniem właścicieli
              prowadzących psy bez kagańców - na smyczy, czy też nie, którzy się
              akurat "nawinęli" - pewnie, statystyki wyrabia się na papierze, nie łapiąc
              wróbelki na dachu!), ale również w tym przypadku problemów raczej nie ma,
              spotkania kończą się zwykłą wymianą grzeczności... W końcu, "sami swoi"!...
              pzdr
              • venus22 Re: Jak bronic sie przed psem? 01.04.05, 05:01
                A czy jest taka mozliwosc aby przy czyjejs pomocy zlapac psa i zawiezc do
                schroniska? Wlasciciel powienien zostac ukarany mandatem za puszczanie tak psa
                i jeszcze zaplacic za pobyt w schronisku..

                Nie wiem czy w Polsce to jest mozliwe ale w Kanadzie nie ma tak bezpansko
                ganiajcych psow bo prawo nie pozwala.

                Venus

                • comma Re: Jak bronic sie przed psem? 01.04.05, 10:23
                  U nas, w teorii, wygląda to tak, że pracownicy schroniska w asyście strażnika
                  miejskiego lub policjanta łapią zwierzę i odwożą do schroniska. Niestety, jak
                  możesz przeczytać w postach powyżej, często bywa to właśnie teorią. A prawo
                  przez 20 lat nie może poradzić sobie z podpalaczami traw, więc o czym my tu
                  rozmawiamy :-(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka