emi123
28.03.05, 01:17
Jestem troche zdenerwowana, ale sprobuje opisac moj problem.
Mieszkam w bloku zatem swojego psa wyprowadzam na smyczy. Moj pies jest
mlody, ma dwa lata, nie jest bojowy, to taki maly kundelek.
Moim problemem jest pies wielkosci boksera, ktory biega bez opieki po
osiedlu, spotykam go co jakis czas, bywa, ze co drugi dzien a bywa, ze dosc
dlugo nie. Pierwsze spotkanie bylo nieprzyjemne, biegl za nami i cicho
warczal, jakis chlopiec (nie byl wlascicielem psa) go przytrzymal i udalo nam
sie odejsc bez przykrych przygod. Teraz nie warczy, tylko cicho biegnie za
nami. Ale nie atakuje, niemniej biore swojego psa na rece i dosc szybko
odchodze w kierunku domu, tamten pies nie rezygnuje, biegnie za mna w
niewielkiej odleglosci. Za kazdym razem jestem bardzo zdenerwowana, nie
potrafie opanowac strachu, odzywaja sie wspomnienia z dziecinstwa, kiedy to
wilczur pogryzl mojego psa tak bardzo, ze tamten ledwo wyzyl, a leczenie
trwalo bardzo dlugo. Nie chcialabym przezywac czegos podobnego, boje sie, ze
ten pies w koncu kiedys zaatakuje.
Czy sa jakies psosby, zeby sie obronic?
Pozdrawiam,
emi