09.05.05, 18:23
Witam
Moja 3-letnia kotka jest chora - dwukrotnie w tym roku miała problemy z
siusianiem, tzn. robiła mało i często. Po badaniu moczu okazało się że ma
uszkodzone nerki i podwyższony poziom cukru (295). Po kilku zastrzykach jest
lepiej, dostaje też karmę Renal. Na diecie ma byc przez 3 miesiące, potem
okaże się co dalej.
Na cukier trzeba by pobrać krew, ale być może nie obejdzie się bez narkozy,
bo nawet przy zastrzyku strasznie się wyrywa.

A ja sie martwię, bo wyczytałam ostatnio, że dieta "nerkowa" i cukrzycowa są
diametralnie różne, a nieleczona cukrzyca szybko kota zabija.
Na razie wydaje mi się, że kicia dużo śpi, ale może to złudzenie.

Czy ktoś miał podobne doświadczenia?

Pozdrawiam Was i wasze zwierzaki.
Obserwuj wątek
    • wiesia.and.company Re: Chory kot 10.05.05, 12:31
      Nie jest dobrze z tym cukrem, to jest za wysoko, ale nie jest tragicznie (mój
      Felutek miewał powyżej 600 i niemierzalnie wysoko). Miał też podwyższony poziom
      mocznika (bardzo) i kreatyniny. Moi lekarze i konsultant Profesor orzekli, że
      nerki są sprawą wtórną, spowodowaną przez cukrzycę. Nie podawaliśmy zatem karmy
      Renal (na niewydolność nerek) lecz karmę diabetyczną, dla cukrzyków. Nerkom
      pomagaliśmy (one nie były w stanie tak odczyścić organizmu) dając środki
      moczopędne np. Phytophalle (ziołowe) i potem kroplówki.
      Poza tym uwaga: wcale nie trzeba pobierać krwi z żyły do badania poziomu cukru.
      Taka ilość krwi jest zbędna i osłabia kociaka. Wystarczy jedna mała kropla
      z ucha (czyli i tak z krwioobiegu) z widocznej pod światło żyłki na uchu,
      pobierana na specjalny pasek wkładany do aparatu tj. glukometru. Nawet ja
      pobierałam sama w ten sposób próbkę krwi do badania poziomu cukru. Dlaczego
      Twój kotek nie otrzymuje żadnych tabletek na cukrzycę np. Minidiab? To są
      normalne ludzkie leki. Dieta cukrzycowa i nerkowa są różne i jednak nerki mogą
      być sprawą wtórną, a leczenie powinno być może pójść w kierunku cukrzycy.
      Zwłaszcza to nadmierne podsypianie.
      Co to były za zastrzyki? Nie bardzo mi się podoba kierunek leczenia. No i chcę
      Cię uspokoić: do pobrania krwi z żyły wcale się kota nie usypia. Trzeba go
      tylko przytrzymać, wygolić kawałeczek łapki i dostać się do żyły. Nie daj się
      tak straszyć, ale Twój kotuś - i to jest pewne - już! powinien dostawać tabletki
      obniżające poziom cukru, zanim będzie za późno. W ogóle napisz, skąd jesteś!
      NA PEWNO ZRÓB JEDNO: ZMIEŃ LEKARZA!!!! Lecz cukrzycę! Zanim będziesz musiała
      robić zastrzyki z insuliny!
      Odezwij się, mam duże doświadczeie z cukrzycą i leczyłam mojego ukochanego u
      lekarza specjalności diabetyk. Inni forumowicze też Ci pomogą. Chyba jeszcze
      nie wyrzuciałam Minidiabu (tabletek), to mogłabym Ci przesłać. Musisz tylko
      szybko działać począwszy od zmiany lekarza.
      Pozdrawiam ale napisz co dalej!
      • magda1104 Re: Chory kot 10.05.05, 21:42
        Dzięki za odzaew
        Szczerze mówiąc, lekarz wydawał się dobry, a chodzimy do niego od 3 lat. W
        rozmowie też konkretny. Muszę chyba sama z nim porozmawiać, bo do tej pory to
        mąz jeżdził z kicią w tej sprawie.

        Jestem z Gdańska

        A z tym posypianiem to nie wiem, może jestem przewrażliwiona.

        Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam
        • wiesia.and.company Re: Chory kot 11.05.05, 09:17
          Posypianie dobrze zauważyłaś. To jest jeden z typowych objawów przy cukrzycy.
          Na pewno musisz Ty pójść do lekarza i wypytać, jaką taktykę przyjmujecie.
          Możesz się powołać (ja się właśnie powołuję) na Profesora Romana Lechowskiego,
          który orzekł u mojego Felutka odstawienie karmy Renal (a tak początkowo miał
          zaaplikowane) a karmienie diabetyczną. Powiedział, że nerki są bardzo obciążone
          przy cukrzycy i stąd te gorsze wyniki nerkowe. Znów zacytuję Profesora: nerki
          to sprawa wtórna przy cukrzycy. Leczymy cukrzycę!"
          Co do lekarzy, to nie każdy o ogólnej specjalności jest diabetykiem.
          Sama byłam świadkiem zamordowania (tak, zamordowania tzn. uśpienia przez
          lekarza kota, który miał poziom cukru 427. Kot się bronił, a on podał zastrzyk
          na siłę! Teraz gdy mam doświadczenie, to po prostu kota bym zabrała do innego
          weterynarza. Zresztą decydowała sąsiadka, bo to był jej piękny kot). Dla mojego
          Felutka poziom 427 to było znośne! Przy cukrzycy podnosi się trochę
          wytrzymałość. Dla Felutka idelnym było obniżenie poziomu do 160.
          Z tym, że jednak podkreślam, moja sąsiadka chodziła do swojego lekarza też 3
          lata, zanim się nie przekonała na trzech swoich kotach (jeden to ten uśmiercony
          cukrzyk, drugi kot miał zbyt dużą jednorazową dawkę narkozy podaną przy
          czyszczeniu zębów, zamiast dwóch lub nawet trzech porcji - lekarzowi się
          spieszyło, bo już miał następnego pacjenta. Kot niewybudzony został oddany
          właścicielce, ona potem rozcierała łapki przez cztery godziny, ale lekarz do
          którego dzwoniła w trakcie swojej żałosnej reanimacji dobrze wiedział, że kotka
          umarła mu już na stole. Lekarz w rozmowach też był konkretny i wszystkowiedzący
          i wiarygodny.
          Tak Ci to piszę, żebyś była po prostu ostrożna. Jedź jak najszybciej do lekarza,
          porozmawiaj, wypytaj. To Ty pytaj, bo masz prawo wszystko wiedzieć o chorobie.
          Zapytaj jaki jest poziom cukru u Twojego kotunia, czy ma badany regularnie z
          krwioobiegu? Glukometrem mierzona kropelka krwi np. z uszka? Można to badanie
          robić nawet codziennie. Lekarz powinien mieć glukometr. Jak to więc z tym cukrem
          wygląda na przestrzeni kilku lub kilkunastu ostatnich badań? Nerki to już wiesz.
          A cukier? Zapisuj każdy dzień i każdy wynik badania. Przed leczeniem nerek,
          jaki był poziom to już wiesz, a jaki jest teraz po podjętych próbach leczenia?
          Zresztą niewydolność nerek jest chorobą dożywotnią, normalne są polepszenia i
          pogorszenia. Ale się niewydolności nerek nie uleczy.
          Rozgadałam się, ale chętnie Ci służę informacjami. A w ogóle wejdź w Vetserwis
          w bibliotekę chorób: www.vetserwis.pl i poczytaj o cukrzycy i o niewydolności
          nerek (mocznicy).
          Pozdrawiam Cię i kotusia. Jeśli Ci to moje gadanie chociaż trochę pomoże, to
          będzie mi miło. Napisz proszę po powrocie od lekarza, co Ci powiedział. Na
          cukrzycę i mocznicę wyjątkowo jakoś emocjonalnie reaguję.
          Raz jeszcze, do usłyszenia. Wiesia


          • magda1104 Re: Chory kot 11.05.05, 21:48
            Jestem Ci bardzo wdzięczna.
            Dzwoniłam dziś do lekarza, o wszystko wypytałam, jestem usatysfakcjonowana.
            Jutro jedziemy na badanie krwi i kolejne moczu, jeśli się potwierdzi czarny
            scenariusz to przechodzimy na Diabetic i leczymy tę cukrzycę.

            Teraz będę jeżdzić na każdą wizytę, bo chcę osobiście wszystko słyszeć, a nie z
            drugiej ręki, tzn. od męża.

            Napiszę więcej jak już będę wiedziała.
            Pozdrawiam
            • wiesia.and.company Re: Chory kot 12.05.05, 13:51
              Dobrze, że przejęłaś pałeczkę od męża. A oczywiście informuj nas, co u Ciebie
              słychać. Wspólnym poparciem i doświadczeniem zawsze można więcej zdziałać lub
              ukierunkować.
              Trzymaj się i wygłasz tę główeczkę małą.
              • magda1104 Re: Chory kot 12.05.05, 22:39
                Mąż jest OK, ale wiesz jak to jest z informacjami z drugiej ręki, nawet
                niechćący nie zawsze przekaze się właściwy sens. Wolę bezpośredni kontakt.

                Byliśmy dziś na pobtaniu krwi (udało się przy okropnym krzyku kota - nie znosi
                wszelkiego zniewolenia).

                Wyniki jutro, wizyta w sobotę.
                A lekarz jest naprawdę w porządku.

                A Ty masz kotka?

                Pozdrawiam
                • wiesia.and.company Re: Chory kot 13.05.05, 10:13
                  Mam siedem kotków: cztery dziewczynki, trzech chłopców. Pochowałam trzy koty:
                  Gucia (rak jamy nosowej,trepanacja jamy nosowej przedłużyła mu życie tylko o
                  miesiąc, ale szansa była), Kiciusię (rak policzka) i Felutka w zeszłym roku.
                  Właśnie Felutek (nie był najmłodszy, ja go miałam prawie 11 lat) zachorował
                  b.szybko na cukrzycę - może nie całkiem tak. Jego posypianie mnie zaniepokoiło
                  już tak jakoś we wrześniu, potem w pażdzierniku robił się niecierpliwy, kiedy
                  kroiłam mięsko i pomiaukiwał. Więc w paźdz. krew do analizy. OK. Górna granica
                  normy cukru. W listopadzie (za miesiąc) już mi się zrobił osowiały i nadmiernie
                  spał. Krew do analizy: cukier 385. Następnego dnia dostał tabletki Minidiab.
                  Przestał jeść. Drugiego dnia poleciałam w sobotę do kliniki. Mierzenie -
                  tabletki już nie działały - poziom cukru niemierzalny. Kroplówki 2 razy
                  dziennie, insulina. Pomogło. Dołączyły się przepracowane nerki. Dodatkowo
                  mocznica. Stwierdzona jeszcze spondyloza (skrzywienie kręgosłupa, takie wygięcie
                  grzbietu do góry). Ale walczyliśmy z lekarzami przez pół roku. Kupiłam
                  glukometr, ustalaliśmy telefonicznie z lekarzem dawkę insuliny poranną i potem
                  popołudniową.
                  Pod koniec to już codziennie byłam w konsultacji z lekarzem prowadzącym (o
                  specjalności diabetycznej) i codziennie telefonicznie z Profesorem.
                  Włączyła się jeszcze niewydolność układu oddechowego.
                  Do tej pory mam w pamięci kroplówki, które robiłam (i ręce mi skakały) i
                  podawane zastrzyki z insuliny (to specjalne strzykawki i specjalna insulina dla
                  zwierząt Caninsulin). Siusiał czasem pod siebie, podkładałam ceratki wyłożone
                  ligniną (kupuje się takie w aptekach, do łóżka dla ludzi z problemami
                  moczowymi).
                  Och! Cały czas to przeżywam.

                  Twój kociaczek ma jeszcze bardzo dobre wyniki. Powinno być wszystko dobrze, bo
                  jest w rękach zorientowanego lekarza. Jedno musisz pamiętać: stałe pory
                  podawania jedzenia, stałe pory podawania lekarstw, dużo wody w misce (najlepiej
                  w kilku miejscach w domu).
                  Trzymaj się i nie kupuj tego co wyżej napisałam jako nieuchronności. Będzie
                  dobrze, jest na to wcześnie a i kotuś młodszy, więc organizm mocniejszy.
                  Napisz oczywiście, jak tam leczenie. Na forum Weterynaria jakiś czas temu też
                  był ten temat (zresztą się powtarza), tam bardzo ciekawie napisała guga13 (a
                  może nie 13)
                  Hej! Wiesia
                  • magda1104 Re: Chory kot 13.05.05, 21:49
                    Cześc!
                    podziwiam i trochę zazdroszczę - tyle puchatego szczęścia do utulenia!

                    po konsultacji tel. na temat wczorajszych badań okazało się, że teraz cukier w
                    normie, a problem jest z nerkami.
                    jutro wizyta i nowa karma - zobaczymy.

                    Pa
                    • wiesia.and.company Re: Chory kot 16.05.05, 13:57
                      Badania cukru są dosyć proste. Nakłucie uszka, pobranie kropelki na pasek
                      diabetyczny i odczyt na glukometrze. Najlepsze wyniki daje właśnie badanie z
                      krwioobiegu. Może te nereczki były mocno obciążone i przepracowane przy
                      wydalaniu cukru? Pisz proszę na bieżąco, jakie wyniki. Pozdrawiam i od moich
                      ukochanych też machnięcia ogonkami (ale wczoraj palnęłam mowę dydaktyczną i na
                      temat "to czego jeszcze chcesz, ja ci ty myszki rzucam, piłeczki, miotełkę pod
                      nos, pasek, na kolanka nie, na pieszczoty nie, no to o co ci chodzi. Ty zjadłeś
                      i się nudzisz, a ja kiedy zjem?" No i się bidulek czarny wycofał, ale w nocy
                      dał upieścić). Upieść swojego dzielnego pacjenta w moim imieniu (teraz mam
                      wyrzuty sumienia). Wiesia

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka