Dodaj do ulubionych

młode jeże

IP: 2.4.STABLE* / *.gazeta.pl 19.09.02, 07:09
Były koty, psy, króliki, chomiki, żółwiki.... a ja mam jeżyki! Młode
maleństwa, ważące ok. 100 g każdy. Zgodnie z informacjami od bydgoskich
Animalsów - takie maluchy raczej nie mają szans, by przetrwać pierwszą zimę w
swym życiu - jeż przed zimą musi osiągnąć wagę 700-800 g. Mało któremu się to
udaje, więc znawcy zalecają, by znalezionego jesienią malucha przechować w
domu i podkarmić, a wypuścić dopiero na wiosnę. Statystyki mówią, że w ciągu
pierwszej zimy ginie 60-80% młodych jeży.

Mogę godzinami obserwować te maluchy - jakie to sprytne. Błyskawicznie
zbudowały sobie gniazdo z suchych liści i pociętych szmatek, które im
włożyłam do pudła. Jak idą spać do tego gniazda (śpią przytulone do siebie i
zwinięte w kłębki) - to czasem "zamykają drzwi" czyli zatykają wejście
przyniesionym w mordce jeszcze jednym liściem. Są urocze!

Jeśli znacie jakieś strony o jeżach, podrzućcie linki, będę wdzięczna.
Obserwuj wątek
    • Gość: uważna Re: młode jeże IP: *.acn.pl / 10.132.130.* 19.09.02, 10:51
      Gość portalu: piasia napisał(a):

      > Jeśli znacie jakieś strony o jeżach, podrzućcie linki, będę wdzięczna.

      Np. taka strona:

      www.ii.uj.edu.pl/~zawora/mainjez.html
      • Gość: piasia Re: młode jeże IP: 2.4.STABLE* / *.gazeta.pl 19.09.02, 12:47
        Bardzo dziękuję! Tej strony szukałam, a nie mogłam znaleźć! Wielkie dzięki!
        Ucałuj swego futrzaka ;)))
    • Gość: mjot Jeż -to brzmi dumnie! IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.02, 20:06
      W zamierzchłych „beztroskich” czasach mego dzieciństwa (Ech! „To se ne wrati”)
      człapiąc z ojcem na spacer znaleźliśmy jeżyka.
      Był to już listopad mróz regularnie ścinał już ziemię... a ta bida malusieńka
      samiutka sama szwendała się w krzakach. Tato (wówczas ma wyrocznia w sprawach
      przyrody) Stwierdził, że to jakiś spóźniony miot, że maleństwo powinno już
      spać, że nie ma szans na przeżycie i w związku z tymi wszystkimi „że” należy
      biedaka wziąć do domu. Nie muszę przecież opisywać spazmów mej radości z trudem
      ukrywanych. Wszak to mój imiennik!
      Przytaszczyliśmy malucha do domu.
      Biedak naprawdę był mały (z tego co pamiętam nie miał 10 cm), nie przeszkodziło
      mu to jednak szybciutko podporządkować sobie całego naszego domu. Mieszkał
      wówczas z nami dorosły i dostojny kocur. Był to pyszczydlak, który w tym czasie
      szczycił się już szlachetnie poharatanymi uszami i wieloma bliznami
      odniesionymi w wielu zwycięskich bojach. Jeżyk po przybyciu do naszego domu
      pierwsze, co uczynił to sterroryzował kota! Odbyło się to błyskawicznie. Otóż
      po przyniesieniu do domu i postawieniu na podłodze jeżyk udał się bezzwłocznie
      do kociej miski z mlekiem. Pyszczydlak najpierw zdziwiony szybko jednak
      ochłonął i ruszył pokazać przybłędzie, kto tu rządzi. Podszedł i zdzieliwszy
      malca łapą wydał okrzyk zdziwienia! Nie zdążył się zbytnio jednak nadziwić gdyż
      jeżyk natychmiast wylądował mu na grzbiecie wbity ząbkami w jego kark. Biedne
      kocisko z zaskoczenia ze strachu i jak przypuszczam ze wstydu salwowało się w
      dzikim szale w kierunku drzwi z jeżykiem na karku! Od tej pory kot uznawszy
      wielkość malca czekał cierpliwie aż jeżyk raczy wyleźć z jego miski i uda się
      do swojej i wtedy dopiero zjadał natychmiast swoją rację żywnościową.
      A malec? Malec spał prawie całymi dniami a nocami szalał, tupał niemiłosiernie
      i czmychał! Ale jakoś przyzwyczailiśmy się do tych jego dźwięków i sypialiśmy
      jako tako. Bo bywało, że potrafił wgramolić się komuś do łóżka pod pościel i
      przytulić tak, że czasami całą rodzinę budził okrutny wrzask któregoś z
      domowników przekręcającego się właśnie na drugi bok. A kapcie taty zaadaptowane
      zostały jeden jako sypialnia (dzienna) drugi natomiast na cele sanitarne.
      Gdzieś w drugiej połowie grudnia jeżyk zasnął. Tato stwierdził, że
      należy stworzyć mu w miarę normalne warunki. Nazbieraliśmy liści wymościliśmy
      nimi spore pudło i umieściwszy w nim malucha razem z kapciem wynieśliśmy je do
      piwnicy. Biedactwo nie przeżyło jednak... tak pod koniec stycznia wyzionął
      biedaczek ducha.

      Tobie Piasiu życzę powodzenia z imiennikami mymi. Oby im się udało!

      Najniższe ukłony!
      Pamiętający Tuptusia do dziś... M.J.
      • Gość: piasia Re: Jeż -to brzmi dumnie! IP: 2.4.STABLE* / *.gazeta.pl 23.09.02, 07:18
        Witaj Mjocie!
        Dzięki za uroczą historię.
        Gdyby nie to smutne zakończenie...

        Jeżyki, które mam teraz, to nie pierwsze "iglaki", jakie mam pod opieką. Wiele
        lat temu mój Ojciec przywiózł takie właśnie maleństwo wraz z jabłkami z sadu.
        Pojechał do ogrodu po owoce (a był październik) - a tu maluch kolczasty stoi na
        ścieżce. No to go zgarnął do torby i przywiózł.

        Jeżyk od pierwszych chwil udowodnił nam wszystkim, że nie jest głupi - dostał
        mleka na miseczce i poszedł spać pod szafę. Po dwóch godzinach zaglądamy, a on
        stoi przy pustej misce i czeka!
        Podobnie jak u Ciebie - zaanektował kapcie Ojca, ale tylko w celach
        mieszkalnych. Gdy już z nich wyrósł - przeniósł się pod szafkę w kuchni. Szafkę
        pod zlewozmywakiem. A wchodził tak: najpierw szparą między szafką a kuchnią
        gazową pod ścianę, potem wzdłuż ściany w stronę zlewozmywaka, i tam pod szafkę.
        Pościągał tam sobie różne szmatki, gazetki i skarpetki, nieopatrznie zostawione
        na wierzchu. Pomieszkiwał też w różnych kątach mieszkania.

        Pięknie się bawił, pchając nosem kapcie, czy szarpiąc ścierkę do podłogi.
        Uwielbiał huśtać się na firankach, w które wczepiał się pazurkami.
        Gdy w domu pojawił się pies (znalezione szczenię) - zaczęła się zabawa na
        całego. Pies podkradał się do śpiącego albo idącego jeża od tyłu, chwytał go za
        tylną łapę i ciągnął po pokoju. Gdy puścił, jeż zwijał się w fukającą kulę i
        głośno wyrażał swe oburzenie - a potem czekał, aż pies zaśnie. Wtedy podchodził
        do niego, łapał za futro na grzbiecie i szarpał na boki. Pies zrywał się z
        dzikim piskiem, i rzucał na jeża, ale trafiał na fukającą kulę.... Potem
        zwierzaki zawarły pakt o nieagresji i do pyskoczynów już nie dochodziło.

        Nie wiedzieliśmy, czy jeża wychowanego w domu można wypuścić na wolność (nie
        bylo internetu z całym zasobem informacji), więc trzymaliśmy Tupasia w domu.
        Któregoś dnia nie wyszedł ze swego kącika. Zajrzeliśmy - nie żył. Zakopało się
        go w ogrodzie.
        Przeżył z nami 5 lat. A nie były to lata chude...

        Na pociechę - żart o jeżu.

        Dwóch juhasów znalazlo jeża.
        - to je iglok - mówi jeden.
        - ni, to je spilok - mówi drugi.
        Zaczęli się kłócić. Idzie baca.
        - o co się kłocita?
        - baco, to je iglok, cy to je spilok?
        - to nie je ani iglok, ani spilok, to je kolcok!
    • Gość: mania Re: młode jeże IP: *.konstancin-jeziorna.sdi.tpnet.pl 26.09.02, 12:34
      W zeszłym roku moje psy tarmosiły malutkiego jeża, którego jakiś łotr wrzucił
      do ogrodu. Mimo ran zwierzak przeżył. Był zbyt mały, żeby go puścić w świat, w
      dzień mieszkał gdzie chciał, a apartamentem nocnym była łazienka z łożeczkiem w
      pudełku po butach wysłane igliwiem i liśćmi. mąż znalazł str. internetową
      brytyjskiego stowarzyszeni przyjaciół jeży (postaram się ją wytropić i
      przesłać), na której wyczytaliśmy, że absolutnie nie wolno dawać jeżykom mleka
      (bo biegunka), wodę koniecznie; do jedzenia surowe, sparzone mięso woł. oraz
      pewną, bez chemikaliów sałatę. Tak karmiliśmy przez ponad miesiąc aż jeż
      osiągnął przepisowe 80 dag i był zdolny póść na swoje. Miałam nadzieję, że uda
      się "załatwić" z psami, żeby pozwoliły mu zostać w ogrodzie, ale wszystkie
      próby kończyły się chęcią spożycia jeża. Jesień była dość długa, myślę że
      zdołał się gdzieś okopać i przetrwać w lesie z daleka od psów. Pozdrawiam Maria
      • Gość: piasia Re: młode jeże IP: 2.4.STABLE* / *.gazeta.pl 26.09.02, 12:40
        Moje dwa tuptusie mleka nie dostają. Wiem o biegunkach (ach, ten internet :)).
        Jedzą jajka, podroby, puszkową karmę dla psów. Rosną!!! Mniejszy ma juz 16 dag,
        większy - 20dag! Jedzą bez opamiętania - puszka Chappi starcza na dwa dni....
        Na razie mieszkają w domu u moich rodziców i tam chyba spędzą zimę, bo jesienią
        nie zdążą urosnąć na tyle, żeby przetrwać zimę bez szwanku. A wiosną wyjdą na
        wolność :)))
        • m.pw Re: młode jeże 26.09.02, 20:01
          Aby dowiedzieć się o jeżach trzeba na str. www.onet.pl wpisać do wyszukiwarki
          słowo jeże. Są tam nie tylko informacje o karmieniu i przechowywaniu jeży, ale
          również rozkład jazdy autobusów z przystanku Jeże - ach ten internet! To
          jeszcze nie ta str. o której Ci pisałam, ale postaram się ją wytropić. M.
        • antares777 Re: młode jeże 27.09.02, 04:11
          Gość portalu: piasia napisał(a):

          >Jedzą bez opamiętania - puszka Chappi starcza na dwa dni....

          Piasiu!

          Czy nie obawiasz się, że po takim jedzeniu wiosną będą nieźle szczekać?

          Pozdrowienia dla ... Mamuśki;
          Pomachiwajki do znajomków

          Stary zgred
    • Gość: Gazeciarz007 Re: młode jeże IP: *.euv-frankfurt-o.de 27.09.02, 22:41
      Troche znalazlem ale fakt po polsku nie ma za wiele materialow. Ale polecam np.
      niemieckie strony. Jesli nie znasz tego jezyka to i tak polecam zajrzec jest
      opis i przyklad domku dla jeza.

      www.eko.wroc.pl/wydawnictwa/poradnik/ochrona_jezy.html
      A to niemieckie strony:
      www.bergtierarzt.de/Service/Igel_gefunden_/hauptteil_igel_gefunden_.html
      jak budowac schronisko
      www.boertlingen.de/igel.htmhttp://www.zooplus.de/zooclub.asp?t=850
      www.pro-igel.de/merkblaetter/hilfe/hilfe.htmhttp://www.igelratgeber.de/
      www.pro-igel.de/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka