Dodaj do ulubionych

Śmiechu warte..?

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.01.03, 11:10
Uśmiałem się przed chwilą do rzęsistych łez, ale jaja.. Napisałem nie tak
dawno post w wątku o szopce, w którym zachęcałem do omawiania na
forum “Zwierzęta” GW także problemów ludzi. Np w kontekście pogryzień dzieci
przez psy – proponowałem: mówmy i o psach, i o dzieciach. Wszystko w myśl
haseł „więcej kota, i więcej człowieka”.

Trafiłem jednak na kilkoro zwolenników izolowania forum do zagadnień li tylko
związanych z pupilami, że zacytuję pierwszego z brzegu adwersarza:


>>Jak ci się zwierzęta nie podobają to won na forum "uzależnienia" pierdolony
narkomanie !!! Nie chcemy tu żadnych psychicznych!!! Dla takich jak ty są
fora "depresja", "psychologia", "służba zdrowia" - TAM SIĘ PRODUKUJ !!!<<
koniec cytatu.


No nie wiem co sądzicie, Drodzy . Adwersarz mówi: "MY", wypowiada się w
imieniu wszystkich użytkowników forum. Mam wypierdalać, czy nie mam bo sam
już nie wiem..? Tego przepojonego miłością do zwierząt interlokutora odbieram
w kategoriach miłości właśnie...

Obserwuj wątek
    • maggda Re: Śmiechu warte..? 14.01.03, 21:02
      Drogi Tomaszu
      Dawno nie rozmawialiśmy - ostanio i jedynie na Twoim wątku dotyczącym
      pogryzień. I wtedy odpowiedziałam Ci na Twój ostatni post ale mi gdzieś
      zaginął wdrodze na listę (?!).
      No cóż może pozostań na Forum, dlaczego nie? Chociaż zastanów się może trochę
      racji jest w tym, że to jest Forum o zwierzętach i pewnie ich problemy, a
      właściwie ich właścicieli są tu poruszane (z drugiej strony człowiek to też
      zwierz tyle, że ludzki). Wyobraź sobie, że ktoś na Forum o polityce, pogodzie
      czy fitness zaczął mówić o zwierzętach bo to dla niego ważne i tyle!
      To co najbardziej nie podoba mi się w Twoich postach to ciągle powtarzające się
      w różnych kontekstach i formach pytanie: A co też dobrego robicie dla ludzi?
      Zachęcasz do licytowania się na dobre uczynki - fe. Ale wiesz jak ludzie
      próbują się bronić i piszą o tym co robią dla innych - milczysz albo
      deprecjonujesz to co mówią.
      Nie dziw się, że nie jesteś najbardziej popularnym uczestnikiem tego Forum.
      Pozdrawiam
      • Gość: tomaszxxx Re: Śmiechu warte..? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.01.03, 11:33
        E tam Pani maggdo. Nigdzie nie zachęcałem do żadnego licytowania się, nigdzie
        nie mówię żeby się popisywać swoimi „dobrymi uczynkami” w ramach forumowego
        ekshibicjonizmu duszy. Sam chyba tego nie robię? Jeżeli ktoś robi – milczę, bo
        co mam mówić? Brawo? Tak trzymać?
        Te posty z prostym pytaniem, które Pani cytuje, nie są do tych, którzy mają
        odpowiedź. Są do tych, którzy nie mają. Wystarczy, że ktoś mi
        odpisze: „spokojnie kolego, ja mam wiele do powiedzenia na poruszany przez
        ciebie temat”. Ja wtedy wiem, że jest tu bo „Zwierzęta” są pod „Hobby”. Mam
        gwarancję że nie zgubił się w życiu, jak w sklepie 1001 drobiazgów dla psów –
        pisze więc we właściwym miejscu. Mam wciąż przemożne uczucie (wzięło się ze
        skandalicznych reakcji forumowiczów po wypadkach śmiertelnych zagryzień), że
        parę osób zagubiło się tu w miłości do pupili do tego stopnia, że człowiek im
        umknął. Brzydzę się tym -

        Każdy sam sobie odpowiada na proste pytania. Tak jak w przypadku rozmów w
        wątkach o pogryzieniach mam dziwne wrażenie, że ci „z zewnątrz” przeczytawszy
        je, pięć razy pukną się w czoło, zanim kupią sobie w Polsce rodowodowego albo
        nie rodowodowego rottweilera, tak może po lekturze naszych tu wpisów w drodze
        po kolejne wiadro karmy dla kota, forumowicz pomyśli o odpowiedzi na cytowane
        przez Panią pytanie. I pewnie ze nic mi do tego, że ktos umiłował królika
        czystą i nieskazitelną, acz przemożnie dziwną dla mnie miłością i przyrzekł mu
        wierność do końca swoich dni. Tylko niech nie pisze, że dziecko zagryzione
        przez psa jest same sobie winne.

        Każde forum łączy się z problemami ludzi, a już „Zwierzęta” wyjątkowo. Przykład
        nieśmiertelny: znowu te zagryzienia. Gdzie mam rozmawiać o bezpieczeństwie
        dzieci hasających na podwórkach wśród bulldogów, amstafów, rottweilerów,
        bullterierów, pitbuli – wszystkich piesków z ryjami na wysokości głowy dziecka -
        pies je wszystkie trącał? Na forum „Dziecko”? Tam mamusie zajmują się
        problemami typu Pampers czy Huggies. Tu z kolei mamy nieustające łysiejące
        świnki morskie i króliki oraz koniki które utknęły na wyspie. Yyyyyyyyyy...
        Dramat. Są większe, ja to próbuję delikatnie (jak sądzę) uświadamiać tym,
        którzy zapomnieli.
        Jestem tu, bo tak jak na forum „dziecko” wychowują się nawzajem mamy, tak tu –
        jak się przekonałem – powinni nawzajem wychowywać się właściciele zwierzaków.
        Jak ja i Pani.
        I jeszcze raz – ja nie mam nic przeciw zwierzętom. Swoją szosą chętnie pogadam
        o problemach świnek morskich, naprawdę.
        Pozdr.
        • maggda Re: Śmiechu warte..? 15.01.03, 16:21
          Podoba mi się szczególnie fragment o 'delikatności' Pańskich komentarzy. Czy
          zauważył Pan, że praktycznie nikt już nie odpisuje na Pańskie posty - chyba
          czymś jednak zraził do siebie forumowiczów. Wiem, wiem, wiem Pan tylko szuka
          wrażliwości na problemy ludzkie wśród fanów zwierząt. Cóż dajmy sobie sobie
          spokój - niech już Pan nie judzi, nie szydzi z LUDZI, ich problemów i uczuć.
          Chyba, że takie są Pana potrzeby - trudno ludzie na tym forum są tolerancyjni i
          Pana też wysłuchają.
          Pozdrawiam
          • Gość: tomaszxxx Re: Śmiechu warte..? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.01.03, 09:44
            Pani maggdo, ja swoje potrzeby – wydaje mi się dość jasno – od jakiegoś czasu
            przedstawiam na forum. Polecam krótka lekturę wątków. Niech Pani mi nie robi
            błagam jakże uroczej amatorskiej analizy psychologicznej i zastanowi się raczej
            co Pani podaje ekran komputera, a nie jakim człowiekiem jestem. Skąd
            przypuszczenie, iż judzę?? Nie jestem zwolennikiem cięcia postów i wyrywania
            fragmentów z kontekstu, ale proszę bardzo: niech Pani tnie. Czekam na przykłady
            mojej korespondencji, którymi Panią uraziłem. Wytłumaczę, wyjaśnię.

            Jak to nikt nie odpisuje na posty? A Pani? Pojęcie „znikającego adwersarza”
            rzeczywiście nie jest mi obce – o ile pamiętam raz zniknęła młoda mama, która
            napisała: „Jestem matką wychowującą 2,5 letnie dziecko. Długo zastanawiałam
            się, jakiego pieska sobie kupić. Po namyśle wybrałam psa rzeźnickiego, czyli
            rottweilera. Nie mogę mu poświęcać zbyt wiele czasu, ale na razie jest uroczy.
            Idę przefarbowac się na jeszcze jaśniejszy blond” itd. w ten cymbał. Zniknęła
            mi tez Barbara/Wenus z pasją opowiadająca o kotach nabijanych przez Japończyków
            w butelki. Często rozmowy same z siebie umierają – szuka się wtedy nowego
            rozmówcy. Proszę wybaczyć – nie mam wrażenia rozmawiania z samym sobą. Jeżeli
            chciała mi Pani dokuczyć - nie udało się. Proszę nabrać głęboko kilka razy
            powietrza w płuca i nie najeżać się

            Pozdr.
            T.
        • mjot1 Śmiech? ...czy łkanie? 15.01.03, 17:55
          Pan Panie Tomaszu masz jakąś pokutę zadaną?
          Czy też może masz Pan misję do spełnienia?
          Pytam może i z cyniczną ironią, ale szczerze i tylko dlatego by zaspokoić swą
          ciekawość, ... tą zwykłą ludzką przywarę.

          Bo jeśli to tylko pokuta to, to minie szybko (śmiem sądzić).
          Jeśli zaś jesteś Pan owładnięty pełnieniem misji wśród nieoświeconych a
          błądzących to na mnie nie licz zbytnio. Za starym już na zmiany. Dawno minęła
          mi 23 wiosna i komory me szare już tylko obumierając a kurcząc się nie są zbyt
          dobrą materią dla światłości niesionej przez Pana.
          Lecz niech „żywi nie tracą nadziei” ja wypowiadam się tylko za siebie. Więc?
          Cała rzesza „forumowiczów” to potencjalni „dzicy”, dla których owe światełko
          okazać się może tym, na co w nieświadomości swej od dawna oczekują.
          Powodzenia!

          Najniższe ukłony!
          Świadomie błądzący w nieświadomości i... wycofujący się chyłkiem M.J.
          • Gość: tomaszxxx Re: Śmiech? ...czy łkanie? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.01.03, 23:27
            Jaką tam misję, Panie MJ.. Każdy pisze o tym, co mu leży na wątrobie.. Mnie już
            23 wiosna też dość dawno minęła, dekada będzie prawie; ja Pana nie posądzałem
            że jesteś Pan MJ23 (ależ mi się dowcip niechcący udał..) Żona mi od jakiegoś
            już czasu śpiewa Mietka Fogga, że zacytuję z pamięci: „Gdy ujrzaaaaaałam
            pieeeeeerwszyyyy siwy włos na twoooooojej skrooooooni”..
            Jestem po prostu zdania, że należy rozmawiać z ludźmi – o dziwo – można się
            wiele nauczyć. Dlatego cenię sobie rozmowy z Panem.

            Widzi Pan jak ludzie reagują, fascynują mnie czasem te reakcje. Można tu
            naprawdę pojechac z doktoratem np. „metody kształtowania świadomości na
            forum „Zwierzęta” GW”. Ale to tylko do Pana wiadomości

            Dopadłem ostatnio jakąś książkę – zaczynała się od słów: „Wśród licznych
            fetyszy XX wieku..[..]” Fetyszy, Panie MJ. Ludzie kotłujący się wśród swych
            pupili – zabawek jak w piaskownicy. Zwierzę moim fetyszem jest. Z jednej strony
            dobrze, z drugiej zawsze przypomina mi się ten rysunek Mleczki, kiedy dwóch
            Murzynów stało pod palmami z dzidami w ręku. Nosy w kółkach i łańcuchach,
            czupryny w liściach, prawie na golasa, z chmurką: „Nie uwierzysz. Za Wielką
            Wodą żyje plemię, które maluje jajka”. Parafrazując mistrza – mam parę takich
            miejsc, gdzie mógłbym powiedzieć: „Nie uwierzycie. Za Wielką Wodą żyje plemię,
            które dzierga skarpetki na drutach dla swojego psa”. I jeżeli ktoś to ostatnie
            bierze dosłownie i odbiera jako szydzenie z ludzi, niech zrobi w tył zwrot i
            odmaszeruje jeszcze raz do podstawówki na lekcje etyki. Innymi słowy: ogolić
            jaja i do przedszkola. To było delikatne, starałem się. Nie trzeba doprawdy
            paradoksów i kontrastów szukać daleko pod palmami, wystarczy nasze polskie
            podwórko – jestem tu aby zachęcić do rozejrzenia się.

            Nie mogę znieść tej historii z propozycją zorganizowania (wirtualnie jedynie)
            funduszu na rzecz ofiar pogryzień przez psy. Nie poparł go nikt z miłośników
            zwierząt. Dla mnie to perwersja i paranoja

            Pozdrawiam Panie MJ
        • danam Próżne żale!!! 15.01.03, 17:57
          Panie Tomaszu!!!!
          Jako miłośnik czworonogów zaglądam na forum „Zwierzęta”, bo lubię znać
          przeżycia innych w obcowaniu z naszymi mniejszymi braćmi. Czytam też Pana
          wypowiedzi i nie wiem, co chce nam Pan przekazać!

          Pogryzione dzieci??? Oczywiście tragedia, spowodowana przez niefrasobliwość
          ludzi!!!
          Miałam 2 wspaniałe psy, doga niemieckiego i owczarka niemieckiego. Psy chowane,
          co prawda w domu, ale, że mam duże, ogrodzone podwórko, to biegały sobie
          spokojnie, od czasu do czasu szczekając (duże psy bez powodu nie szczekają).
          Oczywiście „gawiedź” ludzka nie omieszkała reagować ze zdziwieniem
          widząc „olbrzyma” opartego o płot i patrzącego, co tam się dzieje. A kochane
          dzieci, a raczej podrostki rzucały na podwórko pomidory, jajka i co tam miały w
          koszykach. W efekcie pan dog sygnalizował szczekaniem zbliżanie się tych
          wyrostków, choć jeszcze ich widać nie było. Jak Pan myśli, co by było gdyby ten
          pies wydostał się za ogrodzenie i dopadł te „biedne” dzieci?????? Wystarczyłoby
          zderzenie bez użycia zębów (ważył 80 kg.)
          Zresztą takie zaczepki stosują też dorośli „bohaterowie”, wiedząc, że pies nie
          ma możliwości na kontakt „osobisty”. Czasami chciałoby się widzieć ludzi w
          kagańcach i na linie!!!!!!
          Teraz znowu mam doga i psa znajdę (jakiś „miłośnik” wyrzucił ponad 4-letniego
          psa z samochodu w nocy. Czy sądzi Pan, że tego typu psy nie stanowią
          zagrożenia???? Że raz skrzywdzone zwierzę będzie miało zaufanie do człowieka????
          Skoro Pan uważa, że my zakochani w zwierzakach, zgubiliśmy współczucie i dobroć
          dla ludzi, to jest Pan w błędzie. Ludzie lubiący zwierzęta są na ogół ludźmi
          dobrymi, do których można mieć zaufanie!! Są wrażliwi, bo tego uczy
          współistnienie właśnie ze zwierzętami!!!
          Uważam, że społeczeństwu potrzebna jest edukacja i to od 0 do 100 lat, że
          zwierze to nie zabawka. Jeśli ma się zwierzę, to jest się za niego
          odpowiedzialnym, ale też, jeśli jest pies na podwórku (cudzy pies, cudze
          podwórko), to nie należy go zaczepiać, bo najlepiej wychowany pies, najbardziej
          posłuszny, może takiego głupiego zachowania nie wytrzymać, a stąd do tragedii
          bliziutko!
          Życzę Panu dobrego samopoczucia i przyjaznych kontaktów tak ze zwierzętami, jak
          i z ich właścicielami.
          Z poważaniem! Danuta.
          • Gość: tomaszxxx Re: Próżne żale!!! IP: 217.97.133.* 16.01.03, 13:21
            danam napisała:

            ) Panie Tomaszu!!!!
            ) Jako miłośnik czworonogów zaglądam na forum „Zwierzęta”, bo lubię z
            ) nać
            ) przeżycia innych w obcowaniu z naszymi mniejszymi braćmi. Czytam też Pana
            ) wypowiedzi i nie wiem, co chce nam Pan przekazać!

            Toż ja również jestem ciekawy przeżyc innych w obcowaniu z naszymi mniejszymi
            braćmi..! Np przeżyc 5-letnich dzieciaków pod Gdańskiem w obcowaniu z
            rottweillerami.
            Będę łuszczył, co chcę przekazać na przykadzie Pani postu

            ) Pogryzione dzieci??? Oczywiście tragedia, spowodowana przez niefrasobliwość
            ) ludzi!!!
            ) Miałam 2 wspaniałe psy, doga niemieckiego i owczarka niemieckiego. Psy
            chowane,
            )
            ) co prawda w domu, ale, że mam duże, ogrodzone podwórko, to biegały sobie
            ) spokojnie, od czasu do czasu szczekając (duże psy bez powodu nie szczekają).
            ) Oczywiście „gawiedź” ludzka nie omieszkała reagować ze zdziwieniem
            ) widząc „olbrzyma” opartego o płot i patrzącego, co tam się dzieje.
            ) A kochane
            ) dzieci, a raczej podrostki rzucały na podwórko pomidory, jajka i co tam miały
            w
            )
            ) koszykach. W efekcie pan dog sygnalizował szczekaniem zbliżanie się tych
            ) wyrostków, choć jeszcze ich widać nie było. Jak Pan myśli, co by było gdyby
            ten
            )
            ) pies wydostał się za ogrodzenie i dopadł te „biedne” dzieci??????

            Myslę, ze pogryzłby je dotkliwe, ale nie zagryzłby na śmierć. W przeciwieństwie
            do kilku innych ras, predystynowanych genetycznie do zabijania, nad którymi
            często ludzie w kraju Polska nie potrafią zapanować, a często trzymanych za
            podobnymi ogrodzeniami.
            Ja chcę przekazać, co czuje ojciec z małym brzdącem idac wzdłuz takiego płotu
            jak Pani. Brzdąc jest "dobrze ułożony", nie rzuca pomidorami w żadnego psa.
            Gdyby doprowadzony do ostateczności pies wydostał się poza ogrodzenie, stałaby
            się tragedia. Nie byłoby tej tragedii gdyby:
            - ludzie byli inni (u Pani: ktos w odpowiednim czasie wychował wyrostków)
            - kupiłaby sobie Pani zamiast bullterriera, pitbula, amstafa, rottweilera
            innego psa strózujacego, równie dobrze wykonujacego swoje obowiazki (kazdy pies
            da Pani znac, ze zbliza sie intruz), zdolnego dotkliwie pogryźć, ale nie
            zagryźć na smierć. Psy zakwalifikowane do tzw. ras niebezpiecznych bez szacunku
            i genetycznie zakodowanego respektu dla ludzkiego gardła należy wyciszyć, tak
            jak zrobiono to w krajach Benelux albo GB
            Który z tych podpunktów to abstrakcja, a który brzmi realnie?

            Zastanawiała się Pani kiedys, co powiedziała by Pani ojcu małego dziecka pod
            swoim ogrodzeniem, gdyby psy sie wydostały? Że to wina tych co wcześniej
            rzucali kamieniami "złych ludzi"? Pewnie że racja i co z tego? Jak by Pani się
            czuła? Ja wierzę że psy Pani danam jedynie pogryzłyby dotkliwie. I na to się
            godzę. Nieszczesliwy wypadek. Sam bym do pilnowania domu wybrał te same rasy.
            Ja to ostatnie pytanie zadaję tu włascicielom w/w ras - "kilerów" jak ci
            właściciele lubią pupilów określać. Kilerów kogo? Dorosły człowiek da sobie
            rade, nie da się zagryźć. Kilerów wiec kogo pytam? Dlaczego ludzie -
            szczególnie w naszym chorym kraju - zapamiętale wybierają jednak psy
            rzeźnickie, pitbule, bulle - w skali całego społ. nie radząc sobie często z tak
            wymagającymi psami? Na to się nie godzę; "nie" dla takich zabawek w rekach
            typowych "polaczków" w dresach.

            Czy zauważyła Pani, że wyraźnie Pani zaznacza jak wielu innych "mieszkam w domu
            z ogrodem" gdzie psy moga się wyhasać? Czy to początek "nie" dla w/w ras między
            blokami? Nie ma Pani nic przeciw trzymaniu w/w psów chroniacych swoich
            właścicieli wśród blokowisk i chmar dzieciaków? Nie chodzi też tak naprawdę o
            to, czy wypadki się zdarzają często. Chodzi o komfort wyjścia z dzieciakiem na
            spacer na własne zasrane betonowe podwórko. Dlaczego ja mam mu tłumaczyć
            jeszcze dodatkowo przy tym co się dzieje w tym naszym popapranym świecie, że
            jak podbiegnie do niego szczekający piesek z dupką nie do odróznienia od ryja
            to brzdąc ma sie położyc na brzuchu i zakryc twarz rękoma? Dlaczego?
            Że zacytuję z grubsza: "Człowiek istota społeczna jest". Człowiek z psem
            wsławionym agresją i nagminnie źle prowadzonym w Polsce, zdolnym zabic, miedzy
            blokami - istotą społeczną nie jest.


            W
            ) ystarczyłoby
            ) zderzenie bez użycia zębów (ważył 80 kg.)
            ) Zresztą takie zaczepki stosują też dorośli „bohaterowie”, wiedząc,
            ) że pies nie
            ) ma możliwości na kontakt „osobisty”. Czasami chciałoby się widzieć
            ) ludzi w
            ) kagańcach i na linie!!!!!!

            Tez tak uważam. Część "ludzi" nie zasługuje nawet na porównanie do zwierząt. Co
            z całą resztą?

            ) Teraz znowu mam doga i psa znajdę (jakiś „miłośnik” wyrzucił ponad
            ) 4-letniego
            ) psa z samochodu w nocy. Czy sądzi Pan, że tego typu psy nie stanowią
            ) zagrożenia???? Że raz skrzywdzone zwierzę będzie miało zaufanie do
            człowieka???

            Cięzko jest takie zaufanie odzyskać, uraz zostaje. Ta Pani 4 - letnia znajda
            jak sądzę w najgorszym wypadku dotkliwie pogryzie, nie byłaby w stanie zabic.
            Chce wierzyć, ze gdyby było inaczej, nie trzymałaby go Pani. Kiedys zostawiłem
            swojego psa na tydzień, musiałem wyjechac bez niego. Przez rok patrzył z
            wyrzutem jak mu zamykałem przed nosem drzwi wychodząc tylko na godz. Są
            wrażliwe, jak my. Wszelkie urazy pamietają.

            ) Skoro Pan uważa, że my zakochani w zwierzakach, zgubiliśmy współczucie i
            dobroć
            )
            ) dla ludzi, to jest Pan w błędzie. Ludzie lubiący zwierzęta są na ogół ludźmi
            ) dobrymi, do których można mieć zaufanie!! Są wrażliwi, bo tego uczy
            ) współistnienie właśnie ze zwierzętami!!!

            Cieszę się że słysze to na tym forum, po raz pierwszy chyba. Wszyscy zapewniaja
            o swej miłości do psa i że innym nic do tego.
            Pisze Pani: "na ogół" droga Pani. Chcę się zaliczac do tego ogółu. Dlatego
            całym sobą popieram idee funduszu na rzecz ofiar pogryzień przez psy. Jeżeli
            Pani sobie życzy, służę ścieżką do wątku w którym proponowałem powyzsze. Nie
            poparł mnie nikt.

            ) Uważam, że społeczeństwu potrzebna jest edukacja i to od 0 do 100 lat, że
            ) zwierze to nie zabawka. Jeśli ma się zwierzę, to jest się za niego
            ) odpowiedzialnym, ale też, jeśli jest pies na podwórku (cudzy pies, cudze
            ) podwórko), to nie należy go zaczepiać, bo najlepiej wychowany pies,
            najbardziej
            )
            ) posłuszny, może takiego głupiego zachowania nie wytrzymać, a stąd do tragedii
            ) bliziutko!

            Jakis czas temu rozmawiałem z - wydawałoby sie - rozsądnym czowiekiem, który
            po ostatnich śmiertelnych pogryzieniech dzieciaków proponował w ramach
            edukacji: "Okiem psa" oraz zajęcia w szkole. "Okiem psa" dla piecioletniego
            dziecka i jego rodziców alkoholików dajacych codziennie w rurę. W kraju Polska
            tak się dziwnie składa, że najgorsi menele, dres i kryminał wybiera sobie kilka
            ras. I jaki Pan, taki kram. Za dziurawym płotem u sołtysa podskakują trzy
            rottweilery które wylazły z równie dziurawego kojca, a na podwórku bawi sie
            bezbronne dziecko. rodzice dziecka oraz sołtys leżą pijani w trupa. Nie godze
            sie na to, bo u sołtysa mogłyby skakać psy dwa razy mniejsze i dwa razy mniej
            groźne, równie dobrze wypełniajace swoje obowiazki. Sołtys by nie zemdlał z
            żalu. Tak jak brak kijów baseball-owych w sklepach uszczuplił arsenał debilizmu
            debili, tak brak dostępności kilku ras nie zawali nam swiata. Popatrzmy jak
            problem rozwiazli inni.

            ) Życzę Panu dobrego samopoczucia i przyjaznych kontaktów tak ze zwierzętami,
            jak
            )
            ) i z ich właścicielami.
            ) Z poważaniem! Danuta.

            Chcę jeszcze powiedzieć, że nie mam nic przeciwko zwierzętom trzymanym w
            godnych warunkach, przeciw odpowiedzialnym właścicielom i ich psom.
            Chce powiedziec, ze zabawki w postaci pitbula na smyczy w rękach łysego
            nastolatka mnie nie smiesza. Mojego brzdaca też nie. Znajdźmy chłopakom coś
            innego do zabawy. Nie godze sie na to. I chętnie opowiem co robię w tym
            kierunku.

            Życze przyjaznych kontaktów ze zwierzakami oraz wyrostk
            • Gość: Bibi Re: Próżne żale!!! IP: 213.25.91.* 16.01.03, 14:51
              Słusznie podnosisz problem odpowiedzialności ludzi za agresywne zwierzęta.
              Pozwolisz, że ja opiszę drugą stronę medalu - uważam że się za mało /jednak!/ o
              tym pisze: szłam z bardzo spokojnym, a nawet wystraszonym psem po ul. blisko
              ambasady amerykańskiej w biały dzień i do mojego psa strzeliło ze śrutu, czy
              innej cholery dwóch gówniarzy. Mieli niesamowitą radochę, że pies wył, piszczał
              z bólu itd.
              W obecnie odnowionym parku/ to było chyba rok, czy dwa lata temu/ "dziewczynki"
              10-12 letnie podchodziły do ludzi, którzy prowadzili nieduże psy na smyczy i -
              podpalały sierść i uciekały. Wielokrotnie widziałam jak kochający rodzice
              dawali dzieciom do rąsi petardy - "masz rzuć sobie w psa, zobaczysz, jak będzie
              fajnie skakal i piszczał"! Obecnie w Parku Kultury /na Powiślu/ łazi 2-3
              cwaniaków - są mili, uśmiechnięci. Podchodzą do właściciela trzymającego psa na
              smyczy, zagadują coś miłego a drugi w tym czasie niespodziewanie psika gaz psu
              prosto w nozdrza. Takich przykładów mam niestety wiele. Prawda jest taka, że
              jak człowiek maltretuje stworzenie, to ono staje się agresywne. Jest to wiena
              człowieka. Też byś był jadowity, jak ktoś by ci dopiekł do żywego
              • Gość: tomaszxxx Re: Próżne żale!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.03, 14:05
                Jestem poruszony tym co przeczytałem. Jestem z Tobą, potępiam. Ręce mi się rwą
                do wypatroszenia tych tzw. „ludzi”.. Okropność.. Żal mi tych zwierząt, bo
                debilizm w skrajnej postaci skazuje je na cierpienie.

                OK. I co dalej? Czy dostrzegasz gdzie tak naprawdę leży problem? Moim zdaniem
                problemem jest przyszłość. Ale nie tych biednych zwierzaków potraktowanych
                zapalniczką, gazem, czy petardą, choć ich to też dotyczy. Prawdziwy problem to
                pytanie, jak ci „ludzie” podpalający psy w parkach wychowają kiedyś innych
                ludzi – np. swoje dzieci. Jakimi będą szefami w pracy, gdzie np przez 10 bitych
                lat będziesz musiała po 10 godz. dziennie ćwiczyć w kostiumie sekretarki
                takiego szefa, bo życie Ci znajdzie taki scenariusz. Po pięciu latach będziesz
                miała kompletnie zdewastowana psychikę, tak jak Twój szef. Nie będzie Cię
                traktował lepiej niż traktował kiedyś zwierzątka, zaręczam – w przenośni
                oczywiście, nie bierz tego dosłownie..
                Jaką opinię wystawiają nam w świecie ci „ludzie”, jakimi są sąsiadami,
                przechodniami na ulicy pod Twoim blokiem – jakimi są ludźmi bez cudzysłowu? Czy
                ich dzieciaki odwrócą kiedykolwiek głowę w stronę cierpiącego zwierzaka, tym
                bardziej człowieka? Nie.

                Dlatego kiedy widzę wśród wyrostków – albo równych sobie – większych od siebie –
                to co widziałaś w parku, przeprowadzam natychmiastowa kurację wstrząsową przy
                pomocy rąk i butów, a potem dzwonię na policję. To chyba jedyna recepta. W swej
                wielkiej miłości do ludzi, dopiero potem do zwierzaków - urządzam łamanie nosów.
                Ostatnio pod blokiem jakiś wyrostek (głowę wyższy ode mnie..) wyskoczył z grupy
                innych wyrostków i skoczył na śniegowego bałwana niszcząc go oczywiście w
                proch. Wziąłem go pod wspomniane buty (wyrostka) i perswadowałem zawiłości
                współczesnego świata przez dobrych kilka minut.. Jak myślisz, może go
                uratowałem?

            • danam Panie Tomaszu 16.01.03, 18:54
              Ma Pan rację w sprawie psów ras groźnych.
              Kiedy mieszkaliśmy z mężem we Wrocławiu, to mieliśmy kota, który był wspaniały
              i razem z nami przywędrował tu na „kresy wschodnie”.
              Kiedy zamieszkaliśmy w chałupce oddalonej od wsi kupiliśmy psy o których
              pisałam. Mimo odludzia nie odważyłam się na kupno psa z ras bojowych, ba nawet
              na dobermana, po prostu jestem za „miękka”. Dog jest psem dużym broniącym
              człowieka, ale z natury lubiącym dzieci. Owczarek z kolei należy do psów, które
              można ułożyć, tak więc nie było niepożądanych „spotkań”. Owszem kilka razy psy
              wybiegły poza ogrodzenie, (źle zamknęłam bramkę) ale nikogo nawet nie
              zaczepiły, tylko może wystraszyły mieszkańców domów (pierwszych we wsi) i kury,
              które stały „na baczność”. Spacerowicze chodzili spokojnie wzdłuż ogrodzenia, a
              psiaki leżały na podwórku nie reagując dopóki ktoś nie podchodził do bramki,
              wtedy było szczekanie.
              Podrostki udało mi się wyedukować (to chyba talent pedagogiczny) i już nigdy
              psy nie były przez nich zaczepiane (ale dog pamiętał), z dorosłymi ludźmi
              jednak dużo gorzej.
              Obecna „znajda” zaatakowała mnie na początku 5 razy i to dość boleśnie, ale nie
              groźnie w skutkach. Jest u nas już 3 lata, mieszka w budzie i ma zapewnione
              dożywocie. Dog został odebrany człowiekowi, który trzymał go w kojcu
              (paranoja), z krzywicą i w stanie okropnym. Jest już z nami 2 miesiące i biega,
              skacze i cieszy się życiem, które mu ofiarowaliśmy (bo już by go nie było). To
              tak pokrótce o warunkach, w jakich mam psy.

              Trzymanie psa w bloku, to mordęga i dla psa i dla właściciela. Parki, alejki,
              podwórka, to tereny dla ludzi, a jeśli ktoś wyprowadza psa, to musi on być na
              smyczy i w kagańcu i jeszcze z odpowiedzialnym właścicielem.
              Pozdrawiam!
              Z poważaniem Danuta.
              Ps. Nikt na Pana apel nie odpowiedział, bo sądzę, że tak jak ja ludzie mają
              awersję do wszelkich fundacji.
              • Gość: piasia w sprawie fundacji IP: *.cn.com.pl 17.01.03, 17:08
                Jak powyżej napisała Danuta - ludzie mają awersję do wszelkiego rodzaju
                fundacji.
                A dlaczego mają awersję? Bo większość fundacji kojarzy się ze złodziejstwem i
                aferami - patrz głośna sprawa UNICEF.

                Ale nie tylko. Długo zastanawiałam się nad moją osobistą awersją do fundacji na
                rzecz pogryzionych przez psy. I doszłam do wniosku, że po prostu - samo
                zaistnienie takiej fundacji niejako narzuca mi - jako właścicielce dwóch psów -
                wzięcie odpowiedzialności za to, że czyjś pies kogoś pogryzł. Odpowiedzialności
                nawet niekoniecznie materialnej, ale moralnej. Bo skoro ktoś uznał, że
                właściciele psów powinni się składać na rzecz ofiar, to znaczy, że zdaniem tego
                kogoś ja mam taki moralny obowiązek. Pewnie, mogę sprawę zlekceważyć - w końcu
                fundacja to pełna dobrowolność... Ale moralny obowiązek istnieje wraz z
                fundacją.

                Tymczasem ja biorę pełną odpowiedzialność za zachowanie moich dwóch psów i
                ewentualne szkody przez nie wyrządzone, ale nie mam najmniejszego zamiaru brać
                odpowiedzialności za psy całego świata.

                Analogicznie - można apelować o powołanie innych fundacji na rzecz ofiar:
                WSZYSCY mężczyźni niech się zrzucą na rzecz zgwałconych kobiet i molestowanych
                dzieci, WSZYSTKIE kobiety mogą załozyć fundację, ktra zapewni utrzymanie i
                wychowanie porzuconym noworodkom, WSZYSCY kibice, i ci od Małysza, i ci od
                siatkarzy, i ci od żużla - niech łożą na rzecz ludzi pobitych przez kiboli-
                szalikowców, WSZYSCY pracownicy służby zdrowia fundują leczenie ofiarom błędów
                lekarskich, a WSZYSCY rodzice niech wpłacają datki na konto rodzin ofiar
                zabitych przez małoletnich bandytów.

                Przecież o to chodzi w Fundacji Pogryzionych - żeby ci, którzy są niewinni,
                zrobili coś dobrego dla pokrzywdzonych przez nieodpowiedzialnych zwyrodnialców.
                Tylko że dla mnie jest to równoznaczne z uznaniem jakiegoś stopnia mojej winy -
                która polega na tym, że TEŻ MAM PSA. A ja nie czuję się winna.

                Co innego Fundacja Jurka Owsiaka - tu WSZYSCY robią coś dla WSZYSTKICH. Gdyby
                Owsiak zaczął zbierać np. tylko na ofiary pijanych kierowców, to odwróciłoby
                się od niego 99% ludzi. Bo każdy poczułby się dotknięty, dlaczego ma płacić za
                czyjąś głupotę.
                • brassia1 bredzenie Tomasza 17.01.03, 23:55
                  Gość portalu: piasia napisał(a):


                  > Analogicznie - można apelować o powołanie innych fundacji na rzecz ofiar:
                  > WSZYSCY mężczyźni niech się zrzucą na rzecz zgwałconych kobiet i
                  molestowanych
                  > dzieci, WSZYSTKIE kobiety mogą załozyć fundację, ktra zapewni utrzymanie i
                  > wychowanie porzuconym noworodkom, WSZYSCY kibice, i ci od Małysza, i ci od
                  > siatkarzy, i ci od żużla - niech łożą na rzecz ludzi pobitych przez kiboli-
                  > szalikowców, WSZYSCY pracownicy służby zdrowia fundują leczenie ofiarom
                  błędów
                  > lekarskich, a WSZYSCY rodzice niech wpłacają datki na konto rodzin ofiar
                  > zabitych przez małoletnich bandytów.

                  Otóż to Piasiu. Dlatego uważam wynurzenia Tomasza za bezsensowny bełkot,
                  którym zaśmieca forum. Nie wiem, dlaczego uczepił się pazurami
                  forum "Zwierzęta", zamiast poprodukować się trochę np. na "Auto-Moto" i
                  ponamawiać kierowców na zrzutkę na rzecz ofiar wypadków samochodowych, których
                  jest zresztą o niebo więcej niż pogryzień. A właściwie wiem. Jemu wcale nie
                  chodzi o czyjekolwiek dobro. To facet, który nie jest w stanie znieść, że ktoś
                  może kochać zwierzęta, dlatego ciągle prowokuje. Szkoda czasu i energii na
                  rozmowy z tym typem.
                  • gienkowy_syn Re: bredzenie Tomasza 18.01.03, 10:27
                    Popieram Panią
                    • Gość: tomaszxxx Re: bredzenie Tomasza IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.03, 11:46
                      Droga piasiu.

                      W jednym z ostatnich wątków ktoś opisuje psy podpalane dla zabawy przez ludzi w
                      parkach. Powiem Ci szczerze – jestem poruszony. Wyobrażam sobie takiego
                      podpalonego psa i jest mi go zwyczajnie żal.
                      Gdyby ktoś mi zaproponował internetowe poparcie DLA IDEI ulżenia poparzonym
                      psom – popieram bez namysłu. Bo chodzi tu o deklaracje tylko i wyłącznie
                      wirtualne powtarzam w nieskończoność, deklaracje – tu mocne słowo – sumienia.
                      Nie chodzi o prozę życia: uczciwość fundacji, rzeczywiste wywalanie kasy etc.
                      Siedzimy wszak na forum internetowym. Nie zastanawiam się więc i instynktownie
                      mówię: popieram.
                      Bredząc dalej językiem zrozumiałym dla miłośników zwierząt: wyobraź sobie
                      teraz, że ktoś mówi nam tu i wpisuje pod wątkiem poparzonych psów, którym
                      chcemy ulżyć w cierpieniu: „A ja poparzone psy pierdolę. Nie mam zamiaru brać
                      odpowiedzialności za idiotów którzy zło uczynili, oraz za idiotów którzy takich
                      ludzi wychowali. Gońcie się więc z pomysłem ulżenia cierpieniom piesków bez
                      sierści. Ja biorę pełną odpowiedzialność za moje dzieci i ewentualne szkody
                      przez nich wyrządzone, ale nie mam najmniejszego zamiaru brać odpowiedzialności
                      za ludzi całego świata. W związku z tym koło zgliszcza spalonego psa w parku
                      przechodzę obojętnie”.
                      Ty też piasiu, Panie gienkowy, brassia?

                      Wydawało mi się że w fundacji Jurka O. chodzi właśnie o konkretną pomoc.
                      Wszyscy robią cos dla wszystkich, ale co roku wybieramy: dzieci z kardiologii,
                      wcześniaki. Konkretnie. Jeżeli orkiestra zagra dla ofiar wypadków drogowych –
                      wszystko jedno jakich, spowodowanych przez pijanych czy trzeźwych kierowców –
                      będziemy grać dla tych samych ofiar. Bo tak naprawdę na rzecz całą trzeba
                      patrzeć oczami tych, którzy są poszkodowani – na dwóch łóżkach szpitalnych leży
                      dziecko przejechane przez pijanego kierowcę, na drugim przez trzeźwego. Czym
                      się od siebie różnią? Gramy dla jednego, dla drugiego już nie?

                      Tak naprawdę w tym wszystkim chodzi właśnie - powtarzam - o spojrzenie na
                      problem oczami ofiary. Nie z Twojego punktu widzenia, nie z punktu widzenia
                      rodziców, nie z punktu widzenia psa.
                      Porównania pogryzionych dzieci i zgwałconych kobiet oraz kibiców żużla sa OK.
                      Generalnie uwielbiam porównywać. Jest to moment na refleksję zupełnie nie
                      związaną z tematem. Mówimy wszak o pogryzieniach. Ale dobrze – ja jako kibic
                      chętnie dam symboliczna złotówkę. Jako facet – na rzecz zgwałconej pani Krysi
                      również; jako kierowca na rzecz ofiar wypadków – też etc nie pamietam Twoich
                      przykładów. Nie twierdzę że zrobią tak wszyscy – i nie mówię, że POWINNI tak
                      zrobić. To kwestia sumienia. Ja bym dał. W przypadku dużej części miłośników
                      zwierząt na tym forum to kwestia braku sumienia – wystarcza im
                      substytut „dobra”, którego nam brak zarówno po stronie „otrzymano” jak
                      i „dano”, czyli miłość do czworonogów.

                      Ktoś powiedział „niezawinione śmierci” – mnie to rusza, bo giną dzieciaki z
                      rąk zabawek dorosłych. Tak jak nie masz wpływu na efekty postępu
                      cywilizacyjnego (wypadki samochodowe), tak masz wpływ na śmieszną zabawkę pt
                      strach i agresja na smyczy, którą nie wiadomo dlaczego upodobali sobie ludzie.

                      T.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka