laskar1
24.07.06, 22:36
do piaskownic. Chciałbym żyć na swoim podwórku normalnie, jestem zdumiony
spostrzegłszy przed momentem, iż panie karmicielki o gołębich sercach kotów,
wynoszą im jedzenie w kubłach. W wiadrach (plastikowych, takich a'la kosz na
śmieci w domu) - po prostu w wiadrach. Na oko kilkanaście kotów (12? 15?)
czekało grzecznie na papu.
Moje dziecko aby pobawić się w piachu, musi się bawić poza piaskownicą. Poza
nią - jest go dużo dookoła, poniewaz koty srywające do niej regularnie,
wymiataja tylnymi kończynami piachu kilogramy poza - jest więc z czego nawet
babke ulepić. Lepiąc wewnątrz, konstruujemy babkę składającą się w 50% z
kocich gówien.
Ja wiem że ludzie maja istotniejsze problemy. Ja jednak mam taki jak wyżej
postawiony. Może ktos ma dla mnie jakąś radę, poza "porozmawiaj z tymi
paniami" "zgłoś do adninistracji" "przykryj piaskownice". Próbowałem.
Powyższe jest drobnym apelem o normalność, wołaniem o szacunek dla tych,
którzy miedzy blokami chcieliby właśnie normalnie życ.
Wydaje mi się, że tzw miłość do zwierząt często przybiera rozmiary perwersji,
jest to dla mnie jakies niewytłumaczalne zboczenie, nie mające nic wspólnego
z hobby, czy litowaniem się nad zwierzętami. Suma sumarum - jest wyrzadzaniem
im krzywdy. Co z tymi babciami więc? Jakiś dozór? Zakład zamknięty?