Dodaj do ulubionych

Kot mnie zaatakował

24.08.06, 22:26
Dzisiaj rano kot ugryzł mnie w łydkę.Niczym go nie sprowokowałam,siedziałam w
fotelu i piłam kawę.Kot ma 9 lat i jest kastratem.Uderzyłam go w tyłek .Teraz
dowiedziałam się od weterynarza, że kotów się nie bije - należy stanowczo mu
mówić - nie można itp. Czy wy bijecie swoje koty?
Obserwuj wątek
    • po.prostu.ona Re: Kot mnie zaatakował 24.08.06, 22:27
      W żadnym wypadku.
      • fundacja_canis_et_felis Re: Kot mnie zaatakował 25.08.06, 00:43
        po.prostu.ona napisała:

        > W żadnym wypadku.

        Nie przesadzajmy. Jeśli kot skoczy i znienacka ugryzie drugiego kota, to ten
        daje mu łapą w pysk. Dlaczego więc nie można dać kotu w tyłek, gdy rzuci się z
        zębami na nogę właściciela? Ani psy, ani koty się ze sobą w takich wypadkach
        nie patyczkują, a my się nad nimi trzęsiemy. Oczywiście, nie bije się kota
        uważając, że jest to sposób na zapanowanie nad nim czy wychowanie (zresztą, jak
        tu mówić o wychowywaniu kota :-) ) , ale odruchowy klaps w opisanej sytuacji
        jest reakcją moim zdaniem zupełnie naturalną.
        • mama007 Re: Kot mnie zaatakował 25.08.06, 08:46
          nie bije i nie popieram. tak samo jak nei bije dziecka. ani odruchowo, ani
          spontanicznie, ani w ogole. zadna metoda wychowawcza. koty (moje) jak robia cos
          zlego to wystarczy klasnac albo stuknac noga o podloge
          • fundacja_canis_et_felis Re: Kot mnie zaatakował 25.08.06, 09:09
            mama007 napisała:

            > nie bije i nie popieram. tak samo jak nei bije dziecka. ani odruchowo, ani
            > spontanicznie, ani w ogole. zadna metoda wychowawcza. koty (moje) jak robia
            cos
            >
            > zlego to wystarczy klasnac albo stuknac noga o podloge

            Zwłaszcza z kocimi zębami w tej nodze ;-).
            • default Re: Kot mnie zaatakował 25.08.06, 11:11
              Fundacja ma rację - w takich sytuacjach to nawet trudno nazwać "biciem", to po
              prostu przywołanie do porządku, analogiczne jakie stosują zwierzęta wobec
              siebie nawzajem. Wiadomo, że nie chodzi o jakiś powalający cios, ale lekkie
              trzepnięcie; jak moje dwa koty zepną się ze sobą i przez mieszkanie toczy się
              rozwrzeszczana futrzana kula to mogę sobie klaskać czy tupać do upojenia :))
              Skuteczne jest wtedy tylko przylanie ścierą w ten kłąb - zaraz jest spokój.
              Podobnie kiedy są nieporozumienia między moimi psami - klap w jeden i drugi
              tyłek od razu je trzeźwi.
              • po.prostu.ona Pytanie brzmiało 25.08.06, 11:30
                czy bijecie wasze koty. Odpowiadam - w żadnym wypadku nie biję mojego kota.
                Ideologii do tego dorabiać nie będę, ani też nie zamierzam komentować
                wypowiedzi do bicia zachęcających.
                • billy.the.kid [...] 25.08.06, 11:54
                  Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                  • po.prostu.ona Re: Pytanie brzmiało 25.08.06, 12:52
                    billy.the.kid napisał:

                    > dałbym mu kopa zeby na suficie się znalazł.

                    Jasne. W końcu dla kota pobyt na dużej wysokości to rzecz normalna. Nie ma co
                    się cackać.
            • capuccino_days Re: Kot mnie zaatakował 25.08.06, 13:29
              no właśnie ja to się raczej boję, że się nie opanuję, a moja kota jest bardzo
              mała i mogłabym jej krzywdę zrobić, dlatego nie biję jej nigdy;
              zawsze można złapać za frak i zanieść do łazienki, coby ochłonęła - kot i tak
              wtedy widzi, kto rządzi
              inna sprawa, że nigdy mnie nie zaatakowała na poważnie
              • juven74 Re: Kot mnie zaatakował 25.08.06, 14:58
                Człowiek jest od kota dużo większy i silniejszy.To co dla nas może być "lekkim
                przywołaniem do porządku" dla kota może oznaczać ból.
                A poza tym rodzice mnie uczyli że słabszych się nie bije. Wszystko jedno czy
                słabszym jest człowiek, kot, czy kura.
    • tiff78 Re: Kot mnie zaatakował 25.08.06, 23:47
      To kot może zaatakować tak bez powodu? Od czego to zależy?
    • malina862 Re: Kot mnie zaatakował 26.08.06, 10:48
      Kotów się nie bije!!! bo w ten sposób można je wpedzić w nerwice i uzyskać
      jeszcze większe nasilenie niepożądanych zachowań spowodowane stresem.
      wiesz że mojemu też sie to zdarza? Zwłaszcza jak chodze bez spodnii w samych
      krótkich spodenkach to atakuje nogii,ale ja to odbieram jako zabawe.Myśle że w
      twoim przypadku też tak było,kot Cie poprostu zaczepiał(choć nie dam sobie
      głowy uciąć tak mi się wydaje)




      • fundacja_canis_et_felis Re: Kot mnie zaatakował 26.08.06, 11:38
        malina862 napisała:

        > Kotów się nie bije!!! bo w ten sposób można je wpedzić w nerwice i uzyskać
        > jeszcze większe nasilenie niepożądanych zachowań spowodowane stresem.
        > wiesz że mojemu też sie to zdarza? Zwłaszcza jak chodze bez spodnii w samych
        > krótkich spodenkach to atakuje nogii,ale ja to odbieram jako zabawe.Myśle że
        w
        > twoim przypadku też tak było,kot Cie poprostu zaczepiał(choć nie dam sobie
        > głowy uciąć tak mi się wydaje)
        >
        >
        >
        >


        Jasne :-). Dzieci też się wychowuje bezstresowo, bo można je wpędzić w nerwicę.
    • monitors1 Re: Kot mnie zaatakował 26.08.06, 11:56
      nigdy w zyciu bnie uderzylabym kota!!
      • coffee1 Re: Kot mnie zaatakował 28.08.06, 10:06
        Pamiętaj, że kot jest bardzo wrażliwy na ból i Twoje skarcenie może być dla
        niego bardzo bolesne.
        Niestety koty mają takie odpały, dla nich to wprawka przed polowaniem, dla nas
        niestety wkurzająca i bolesna sprawa. Mój kot kiedyś polował na stopy wystające
        spod kołdry. Na szczęście już mu się to znudziło.
        • dorotek83 Re: Kot mnie zaatakował 09.10.06, 16:59
          Szczęściarz. Mój kot uważa to za super zabawę, dlatego jak kładę się do łóżka,
          owijam kołdrą nogi. Mój chłopak śmiał się z tego zwyczaju, dopóki ukochany
          kotek nie dorwał się do jego stóp.

          Kota zdarza mi się lekko trzepnąć jak zabawa z nim lekko wymyka się spod
          kontroli. Czytaj: kicia wbija zęby w moją rękę lub nogę, że później pozostają
          mi krwawe ślady. Zaczynam zwykle od prychnięcia, dopiero jak widzę, że nie ma
          skutku następuje lekkie trzepnięcie
        • inquisition No nie ma jak opinia "kociego znawcy" 12.10.06, 11:23
          coffee1 napisała:
          "Pamiętaj, że kot jest bardzo wrażliwy na ból i Twoje skarcenie może być dla
          niego bardzo bolesne."

          A ja słyszałem, że koty to drapieżniki, które polują na inne zwierzęta, a więc
          są narażone na fizyczne urazy... A widziałaś może dwa walczące kocury i do
          jakiego stanu potrafią się nawzajem doprowadzić?

          PROBLEM: nie popadać w skrajności. Z jednej strony nie wolno katować zwierząt z
          drugiej nie powinniśmy się z nimi zbyc cackać. Przylanie ścierką jest raczej
          bronią psychologczną niż sprawiajacą jakikolwiek ból.

          ___
          Następnym razem: wszyscy.na.wybory.patrz.pl/ !
          PS starczy odfiltrować na forum wiadomości od kilku idiotów i od razu przyjemniej
      • cnn3 Re: Kot mnie zaatakował 11.10.06, 16:58
        dlaczego bicie psow jest wiec zwykle calkowicie 'uzasadnione'? Zauwazylam, ze
        nikt nie krzywi sie na mysl o tym, ze ktos da klapsa psu, ale wszyscy
        protestuja, gdy ktos 'klapsnie' :) kota
        ciekawe :)
    • kipnuk Re: Kot mnie zaatakował 02.09.06, 22:30
      Ponieważ nieustannie od 19 lat są u mnie koty (najstarsza, osiemnastoletnia Monika odeszła rok temu), wyrobiłam w sobie odruch "prychania" w takich sytuacjach. Po prostu zamiast bicia jest normalne głośne prychnięcie. Koty bardzo dobrze rozumieją moją intencję.
      Mamy też pod ręką normalny spryskiwacz do roślin, ustawiony na strumyczek, nie na mgiełkę. Gdy kot broi, po prostu obrywa sikiem z "armatki wodnej", a przy tym mówi mu się stanowczo "no!", albo "nie wolno". Kot nie wiąże strumienia wody z człowiekiem. Za to szybko uczy się komend, kojarząc je z przykrym doznaniem (nie pochodzącym jednak bezpośrednio z ręki człowieka)
      • napolnoc Re: Kot mnie zaatakował 09.10.06, 18:14
        Moj chlop daje kotom pstryczek w nos jak za bardzo rozrabiaja. Ja stosuje wywalenie za drzwi lub
        moga automatyczna bron dalekiego zasiegu, czyli pistolet wodny.

        Oczywiscie, ze bicie jest be, jednak jak podczas drzemki, nagle kot ci na glowe spada, to naturalnie
        (przez sen) twoja reka wykonuje odruch obronny. I nie ma w tym niczego nagannego. Zupelnie inna
        rzecza jest bic kota, bo ma sie zly dzien albo kot cos tam zrobil. To jest niedopuszczalne. Chyba kazdy
        kto ma troche oleju w glowie nie ma problemu z rozroznieniem tych sytuacji.

        No i najwazniejsze, bicie jako metoda wychowawcza jest glupota. Nie sprawdza sie w przypadku
        zadnego z ssakow :)
        • moonab Re: Kot mnie zaatakował 12.10.06, 00:33
          Mój kot atakuje nieustannie od małego i tak szczerze to domownicy do tego
          przywykli. Niestety taka już jego natura. jeśli bawi się ze mną i zaczyna
          przeginać z gryzieniem, dmucham mu w nos i odrazu przestaje i zabawa jest
          zupełnie inna, zaczyna się kontrolować nie wbija pazurków i gryzie tak żeby nie
          bolało. A jeśli chodzi o wychowanie to jak jestem w pobliżu to nie broi,
          niestety jak mnie nie ma to pomimo iż wchodzenie na stół jest surowo zabronione
          tak potrafi wyłożyć się na nim( bo tam najlepiej przygżewa słoneczko), odstawi
          higiene osobistą i leży dopuki ktoś go nie przyłapie, wtedy daje susa ze stołu
          jakby nigdy ta sytuacja nie miała miejsca. Także wychowanie kota to chyba
          nierealna sprawa:)
          • mazowszanka7 Re: Kot mnie zaatakował 13.10.06, 11:41
            Witam, kot mojej babci zaatakował ją dwa razy, dwa razy była na pogotowiu.Za
            pierwszym razem stało się to na działce babcia nie przyznała się że to jej
            ukochany kot którego miała od 12 lat. Zmyśliła bajkę że pogryzły ją meszki i
            tak drapała nogi że teraz ma fioletowe jak śliwki i spuchnięte od kostek w
            górę. Dopiero jak sytuacja się powtórzyła i babcia została skierowana na
            oddział który zajmuje się pogryzieniami, dodam że lekarz myślał że POGRYZŁ JA
            PIES to przyznała się że to nie pierwszy raz. Byliśmy w szoku.
            Ja także miałam przyjemność z tym kotkiem zostałam zaatakowana w przedpokoju
            pod nieobecność mojej babci stałam przyklejona plecami do drzwi wyjściowych
            które jak na złość otwierały się do środka a każdy ruch do przodu skończyłby
            się kocimi pazurami wbitymi w moja twarz. Tak więc z niezmierną ochotą pomogłam
            babci zanieść kota do uśpienia. Później zrobili kotu sekcje bo lekarz
            podejrzewał obecność guza który mógł wpłynąć na jego zachowanie ale nic nie
            wylazła.
            Kot nigdy nie był bity, był wysterylizowany i spokojnie przeżył 12 lat , jak
            myślicie co mogło spowodować że zaczął tak agresywnie się zachowywać?
            • titta Re: Kot mnie zaatakował 14.10.06, 20:43
              Demencja starcza, pogorszenie wzroku lub wechu - kot czuje sie niepewnie i na
              wszelki wypadek atakuje.
              Ja zostalam pogryziona przez kota znajomych jak pod ich nieobecnosc (na ich
              prosbe) zbieralam warzywa w ich ogrodku. Bronil swojego terytorium?
    • annqaa Re: Kot mnie zaatakował 15.10.06, 16:21
      ja mam malego kotka i "ucze" go zeby nie wchodzil na stol- dmucham na niego,
      albo stukam palcem w jego lapki.
      bawi sie rzeczywiscie bardzo agresywnie, wbija zeby i pazury- niestety bije go
      (delikatnie) ale niestety odreagowuje to jeszcze mocniejszym gryzieniem i
      drapaniem. sadze ze motyw z woda, aby go polewac bedzie skuteczny, ale czas
      pokarze jak wyprobuje.
    • megaego Re: Kot mnie zaatakował 16.10.06, 10:56
      kocham koty, zawsze w moim domu jakiś mieszka (raczej jakaś, bo preferuję
      dziewczynki) i osobiście, jak futro przegina daję czasami po kuprze gazetą,
      albo ścierą!! nie żeby się na ścianie rozmazało, (z resztą trudno by było...)
      ale uważam, że takie przywołanie do porządku jest czasami niezbędne, a nie
      zauważyłam żeby w jakimkolwiek stopniu szkodliwe! zazwyczaj stosuję ostrzeżenia
      werbalne, bo dogadujemy się z toffi doskonale w naszym języku. ale czasami mnie
      olewa i wtedy idzie w ruch spryskiwacz, albo w cięższych przypadkach w.w.
      zwierz doskonale orientuje się w tym, za co kara i zazwyczaj nawet jak się na
      minutę obrazi, to zaraz przyłazi z przeprosinowym mruczeniem.
      myślę, że najważniejsze, jak się do tego karcenia podchodzi! ważne, żeby nie
      bić, aby zabić!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka