Dodaj do ulubionych

dziki myszoskok :(

01.04.03, 18:42
w czwartek kupilam myszoskoczka... no energiczny byl i jest dalej, szaleje po
calej klatce... problem w tym, ze mam wrazenie, ze z dnia na dzien mysza boi
sie mnie coraz bardziej... nie chce wchodzic na reke, a jak juz na nich to
podejmuje proby samobojcze... :((( doradzcie cos, prosze... ma ktos moze
myszoskoka i wie jak to bywa?! moze sa jeszcze jakies szanse, ze sie oswoi?!
dziekuje za wszelkie rady... pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • Gość: Kaja Re: dziki myszoskok :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.03, 21:49
      To jest zwierzątko które raczej na ręke wchodzić nie będzie.
      Myszole nie należą do pieszczochów.
      Co do "prób samobójczych" to uważaj na niego bardzo bo to kruche zwierzątka i o
      kontuzje nietrudno.
      co do oswajania
      Najlepszym rozwiązaniem jest puszczenie go żeby pobiegał po łóżku, nie powinien
      zeskakiwac.
      Siądz sobie i ciesz się jego towarzystwem.
      Na ręce nie wejdzie, ale wierz mi żę potrafi wejść na głowe.
    • Gość: Netula Re: dziki myszoskok :( IP: *.tarnowskie-gory-kalety.sdi.tpnet.pl 05.05.03, 22:45
      ja myszoskoczki mam juz 3 lata i zawsze byly nieufne i nie udalo mi sie ich
      oswoic ale sa to kochane gryzonie:-) i nie zamierzamzrezygnowac z nich..
      ajesli chcesz sie cos wiecej dowiedziec poszukaj stronek poswieconych tym
      gryzoniom . Jest kilka wartych uwagi
      • Gość: Magda Re: dziki myszoskok :( IP: 195.150.100.* 06.05.03, 13:28
        Cze!
        Ja miałam 7 (!) lat myszoskoczki (chociaż ponoć "wyciągają" max. 5 lat) i też
        nie lubiały siedzieć na dłoni. Tzn. na chwilę - to i owszem, ale potem albo
        łaziły po całym człowieku, albo skakały na główkę...
        Jeśli zaś tyczy się tych samobójczych skoków... No cóz, zarówno mój, jak i
        mojej siostry, skakały z wys. ok. 1,5 m i nic im się nie działo. Wyłaziły z
        terrarium, spod przykrywającej szyby i łup! na podłogę i za szafę! Po dłuższej
        chwili wybiegały tylko po to zeby zwiedzić łóżko, firankę, parapet i znowu na
        podłogę. Pamiętam jak nasze myszole skakały! Koszmar! Nie tak jak pies, na łapy
        (bo do kota to wstyd porównywać), tylko na grzbiet, łeb, no po prostu jak worek
        ziemniaków. Ale nigdy nic im nie było. Nie połamały się, nigdy nie usłyszałam
        zadnego pisnięcia przy takich skokach. Natychmiast sie zbierały i dawały nura
        pod meble lub jeśli była okazja to na balkon. Jak wylazły na balkon to
        rzeczywiście niebespiecznie daleko wystawiały łebki, no ale nie spadły. Chyba
        wyczówały, że do 2 m to można szaleć, a potem to tylko ze spadochronem ;)
        Może pozwól im trochę pozwiedzać pokoje (uważaj na kable! są smaczne! ;). Mój
        jak się oswoił z okolicami to potem już tak nie bzikował... (zazwyczaj... :P)
        Pzdr
        Magda
        • Gość: Omar Re: dziki myszoskok :( IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.03, 21:19
          Miałem 2 myszoskoczki.....i uwierzcie mi, da się je oswoić....ktoś wcześniej
          powiedział żeby je wypuszczać na łóżko...nie zgadzam się...myszoskoczki wtedy
          jeszcze bardziej się boją jak jeszcze nie są do nas przyzwyczajone.....na
          początku trzeba się z nimi zaprzyjaznić..przebywać obok klatki...karmić z
          ręki....nie koniecznie na początku wyciągać....próbować aby same weszły na
          rękę...magą nie raz ugryżć ale w takiej syt. nie można robić gwałtownych ruchów
          bo się przestarszą.....jeżeli już dojdzie do jakiegoś bliższego kontaktu to
          wtedy mozna wypuszczac...najpierw na lozko...potem na przestrzen troche
          wieksza....az nawet po calym pokoju.....moje sa tak wlasnie wypuszczane i same
          do mnie podchodza i na reke wchodza.....cierpliwosci i jeszcze raz
          cierpliwosci...ludzie zazwyczaj jej nie maja po jakims czasie i proby ida na
          marne!
          Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka