Dodaj do ulubionych

Człowiek. To brzmi dumnie?

11.05.03, 15:25
Gdyśmy kilkanaście lat temu zamieszkali w tych krzakach w starej chatynce
okazało się, że nie jesteśmy tu sami. Otóż kilkaset metrów od nas mieszkała
rodzina myszołowów. Domek swój mieli na sękatej rozwidlonej sośnie stojącej
na wzniesieniu.
Byliśmy bardzo zadowoleni z takiego sąsiedztwa i cieszyliśmy się z każdych
odwiedzin, gdy dostojnie zataczały kręgi nad naszą chatką.
Dyskretnie podglądaliśmy ich żywot ciesząc się z każdego lęgu wyprowadzanego
co rok.
Śledziliśmy z radością pierwsze nauki latania. Jak początkowa nieporadność z
czasem zamieniana była w mistrzowskie podniebne szybowanie.
Ich kwilenie odbieraliśmy jak powitalne wołanie właśnie do nas.
To były „nasze” myszołowy!

Dziś również poszliśmy w odwiedziny do Państwa Myszołowów.
Gdy tak cichutko zbliżaliśmy się by ich nie niepokoić boć to już czas
wysiadywania jaj dostrzegliśmy nagle, że... sosny nie ma!
Leżała ścięta! Gniazdo, które wytrzymało tyle wichrów i burz rozsypane było
jak sterta starego chrustu... i tylko ta niepozorna skorupka rozbitego jaja...
Nie ma już naszych „sąsiadów”... Mieszkamy sobie w tych krzakach już sami...

Taaa... Człowiek to brzmi dumnie...
Gdy usłyszę gdzieś kwilenie myszołowa to pewnie nie podniosę już głowy...
będzie mi wstyd...
Dlaczego człowiek jest aż tak bezmyślnym bydlęciem?
Po co Opatrzność stworzyła takie indywiduum?
I niby to coś ma być na Jego wzór i podobieństwo? Bzdura!

Najniższe ukłony!
Smutny i wściekły M.J.
Obserwuj wątek
    • Gość: Ptasik Re: Człowiek. To brzmi dumnie? IP: *.lubin.dialog.net.pl 11.05.03, 20:03
      Witam
      Też mi smutno i też jestem wściekła po przeczytaniu o tym nieszczęściu, które Was spotkało....
      Niestety , nieznajduję słów , żeby Was pocieszyć, bo co niby mogłabym powiedzieć?
      Mogłabym pozłorzeczyć i to mniej więcej, ale po cichu czynię .........
      Często mi wstyd, że jestem tego samego gatunku ....

      Równie smutna i wściekła
      Katula

      • Gość: Pokemon Re: Człowiek. To brzmi dumnie? IP: *.acn.waw.pl 11.05.03, 20:48
        Wiesz, przeczytałam i zasępiłam się.Kto miał prawo sciąć drzewo. Wydawało mi
        się, że te ptaki sa pod ochroną. Może się mylę.A i tak jesteśmy ssakami, które
        uważają się za naczelne.
        Mnie też ogarnia żałość.Magda
    • primum Re: Człowiek. To brzmi dumnie? 12.05.03, 01:37
      mjot1 napisał:
      > Taaa... Człowiek to brzmi dumnie...
      > Gdy usłyszę gdzieś kwilenie myszołowa to pewnie nie podniosę już głowy...
      > będzie mi wstyd...

      Współczuję Wam...

      > Dlaczego człowiek jest aż tak bezmyślnym bydlęciem?
      > Po co Opatrzność stworzyła takie indywiduum?
      > I niby to coś ma być na Jego wzór i podobieństwo? Bzdura!

      W odpowiedzi cytat:
      Miejsce człowieka wśród stworzenia. Księga Eklezjastyka Syr 17, 1-12

      Pan stworzył człowieka z ziemi
      i znów go jej zwróci.
      Odliczył ludziom dni i wyznaczył czas odpowiedni,
      oraz dał im władzę nad tym wszystkim, co jest na niej.
      Przyodział ich w moc podobną do swojej
      i uczynił ich na swój obraz.
      Uczynił ich groźnymi dla wszystkiego stworzenia,
      aby panowali nad zwierzętami i ptactwem.
      Dał im wolna wolę, język i oczy,
      uszy i serce zdolne do myślenia.
      Napełnił ich wiedzą i rozumem,
      o złu i dobru pouczył.
      Położył oko swoje w ich sercu,
      aby im pokazać wielkość swoich dzieł.
      ....................................
      Rzekł im "Trzymajcie się z dala od wszelkiej niesprawiedliwości"
      I dał każdemu przykazania co do jego bliźniego.

      Pozdrawiam, pozostając w zamyśleniu,
      P.


      • Gość: Flora Re: Kochaj bliźniego IP: 213.25.91.* 12.05.03, 08:38
        Kochaj bliźniego swego itd. To są nasi bracia, nie gorsi w niczym od nas. To
        też stworzenia Boże.
        Bóg nas wystawia na próbę, czy okażemy miłosiedzie istotom zależnym od nas,
        słabszym, czy też będziemy bezwzględni. Niestety, jesteśmy dla nich potworami.
        Tylko jakim prawem w tej sytuacji chcemy by Bóg był miłosierny, dla nas, od
        niego zależnych, ???????
        • Gość: piasia Re: Kochaj bliźniego IP: diabel:* 12.05.03, 10:04
          Gdzie my, ..., żyjemy?

          Na początku lat 90-tych w Central Parku w Nowym Jorku pojawił się myszołów
          rdzawosterny. Nie tylko się pojawił, ale i zadomowił. Rychło znalazł partnerkę
          i założyli razem gniazdo na najpiękniejszej kamienicy w Piątej Alei.

          Nowojorczycy nazwali myszołowa Bieluch, a jego damę - Oblubienica. Dzień w
          dzień całe grupy stały z lornetkami na trawniku, obserwując, co dzieje się w
          gnieździe. A w gnieździe, proszę ja Was, pojawiło się potomstwo - 3 sztuki. Gdy
          przyszedł czas, by maluchy zaczęły latać, ludzie zwalniali się z pracy, by nie
          przeoczyć tego cudu. Młody myszołów, który zleciał wprost na jezdnię, został
          natychmiast złapany i odniesiony do specjalisty, który go obejrzał, czy mu sie
          nic nie stało. Ludzie płakali z radości, gdy cała trójka + rodzice szczęśliwie
          fruwała nad Central Parkiem.
          Bieluch mieszka wciąż w Nowym Jorku. Przeżył już cztery partnerki, wyprowadził
          19 piskląt. Nowojorczycy są z niego dumni.

          Po co o tym piszę? Bo zdumiewa mnie, jak można z bezmyślnej głupoty i
          postawy "chłop żywemu nie przepuści" zniszczyć coś tak pięknego jak ptasie
          gniazdo. Jakiekolwiek ptasie gniazdo.

          Czy rzeczywiście musimy mieć kompletną kamienną pustynię, żeby docenić każdy
          fragment natury?

          Smutne....
    • Gość: Mustela Re: Człowiek. To brzmi dumnie? IP: *.ima.pl 12.05.03, 10:47
      Kochani miłośnicy przyrody. Zupełnie przypadkiem trafiłam na wasze forum.
      Ludzie nie związani bliżej z naturą nie odwiedzają takich miejsc. Jeśli ktoś
      chce coś zrobić, poza żalem i daremnym wzdychaniem powinien chyba do nich
      wyjść. Jest taki relikt, stare zapomniane forum faktów i mitów, które aktualnie
      z religią ma nie wiele wspólnego. Oficjalne wejście na to forum zostało
      zamknięte po zawziętych potyczkach różnych frakcji religijnych. Obecnie jest
      nowe, ale nas nie interesujące. Na starym, niemoderowanym, nie wymagającym
      rejestracji powstał temat o duszy zwierząt. Ma on na celu douczenie i
      uwrażliwienie ludzi na te sprawy. Będzie się rozwijał jeśli każdy dołoży coś od
      siebie. Dlatego zapraszam do wrzucenia jakiejś cegiełki w postaci postu
      fachowego czy beletrystycznego. Temat myszołowów - mjot1 pozwoliłam sobie
      skopiować i już tam zamieścić. Pozwolę sobie na więcej, za co wielce
      przepraszam /ale to dla "dobra sprawy"/ i skopiuję odpowiedzi tutejsze i też
      tam zamieszczę. Serdecznie zapraszam wszystkich do zajrzenia tam i "dołożenia"
      czegoś. Ponieważ forum to nie jest technicznie zbyt dobrze zrobione, stare
      tematy spychane są do tyłu przez nowe i nie wracają. Za dwa trzy dni skopiujemy
      wszystkie tematy zwierzęce w jeden post i znów wkleimy go na pierwszą stronę.
      Aktualnie post Lili znajduje się na drugiej stronie trzeba w prawym górnym rogu
      kliknąć "poprzednia". I proszę się "nie załamywać" nickiem Lili to pewnie jakiś
      znak biblijnego protestu.
      Serdecznie pozdrawiam
    • Gość: Mustela Re: Człowiek. To brzmi dumnie? IP: *.ima.pl 12.05.03, 10:50
      Przepraszam nie zamieściłam adresu z pośpiechu
      www.faktyimity.pl/forum
      • Gość: hot_dog Re: Człowiek. To brzmi dumnie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.03, 12:03
        Mój syn wrócił niedawno ze stacji morskiej na Helu i opowiadał o naszych
        bałtyckich foczkach. Mają wczepiane nadajniki aby śledzić ich losy. W trakcie
        pobytu zostali poinformowani,że jedna z tych fok, niestety zginęła w sieciach
        rybackich.Pan rybak pieklił sie i odgrażał,że wystąpi do stacji o odszkodowanie
        za zniszczone sieci. (Stacja jest m. in po to by chronic i powiększać pogłowie
        foki szarej w Bałtyku - jest to gatunek zagrożony). To też BARDZO LUDZKIE,
        nieprawdaż???
        Może "Wasze" myszołowy, spróbują założyc gniazdo w pobliżu - w końcu to ich
        terytorium łowieckie.
        Pozdrawiam.
      • Gość: Flora Re: Mustela forum IP: 213.25.91.* 13.05.03, 13:38
        To forum kiepsko działa. Bałagan tematyczny, nie bardzo się można połapać co do
        czego. Religia pomiąchana z rynsztokiem i innymi. Nie wiem czy dzięki temu ktoś
        pokocha zwierzęta (rozumiem, że to po to bierze się nasze wypowiedzi "dla dobra
        sprawy") Dużo obelżywości, buntu, to mam na co dzień na każdym kroku, nie muszę
        jeszcze czytać w komputerze. Poszczególne tytuły kiepsko się odczytuje i strony
        trzeba wywoływać w odwrotnej kolejności - chce się stronę następną to trzeba
        dać "poprzednia"
    • Gość: Dina Re: Człowiek. To brzmi dumnie? IP: *.zgora.dialog.net.pl 12.05.03, 12:30
      Rzeczywiscie bardzo przykra sprawa. Codziennie mozna zaobserwowac przyklady
      glupoty ludzkiej, ktora dawno zatracila granice. Niby czlowiek jest istota
      myslaca a zdolna jest do tak bezmyslnej glupoty. Mam nadzieje, ze para
      myszolowow znalazla sobie inne przytulne gniazdko.
      • piasia Re: Człowiek. To brzmi dumnie? 13.05.03, 09:13
        hot-dog napisał:

        >Mój syn wrócił niedawno ze stacji morskiej na Helu i opowiadał o naszych
        >bałtyckich foczkach. Mają wczepiane nadajniki aby śledzić ich losy. W trakcie
        >pobytu zostali poinformowani,że jedna z tych fok, niestety zginęła w sieciach
        >rybackich.Pan rybak pieklił sie i odgrażał,że wystąpi do stacji o
        >odszkodowanie za zniszczone sieci. (Stacja jest m. in po to by chronic i
        >powiększać pogłowie foki szarej w Bałtyku - jest to gatunek zagrożony). To też
        >BARDZO LUDZKIE, nieprawdaż???

        Która foczka zginęła? Adaś czy Bojka? Wyborcza opisywała kiedyś jak je
        wypuszczano do Bałtyku.

        A fokarium na Helu jest wspaniałe, że zachęcam wszystkich, by je odwiedzili,
        jeśli tylko losy zagonią Was w tamte strony.
        Pierwsza była foka Balbina - młode, poranione, przerażone foczątko, wyłowione
        gdzieś z morza. Nie było jej gdzie umieścić, więc wylądowała w baseniku
        przeciwpożarowym wielkości dużej wanny. Z miejsca zaprzyjaźniła się z psem
        kogoś z obsługi. A kierownik stacji morskiej zapowiedział, że stanie na głowie,
        a zrobi porządne fokarium. I zaczął wędrówkę po urzędach i sponsorach.
        Tymczasem okazało się ża Balbina to samiec, więc zmieniono mu imię na Balbin.

        A fokarium rosło.... fok przybywało.... Ile ich teraz tam pływa - nie wiem.

        Jeśli zechcecie tam pojechać, celujcie na godz. 15-tą - to pora karmienia.
        Wtedy jest na co popatrzeć! Jakie podchody, żebranie, wyłudzanie, żeby jeszcze
        jedną rybkę...
    • mjot1 Słów kilka jeszcze... 13.05.03, 19:37
      Sosna z domkiem myszołowów ze względu na sęki, skręcenia i wygięcia nie
      przedstawiała żadnej wartości poza opałem.
      Sosna ta została ścięta tylko i wyłącznie po to by zniszczyć ICH „dom”.
      A swoją drogą ileż mądrości wykazują ptaki wybierając na miejsca swych gniazd
      takie właśnie drzewa nieprzydatne człowiekowi. Przecież to tak jakby wiedziały
      o tym. Jakby nam „istotom rozumnym” dawały wyraźnie do zrozumienia, że nie chcą
      i nie wchodzą nam w drogę.
      Od kilku dni chcąc niechcąc mam słuch zaprogramowany na odbiór tego jednego
      jedynego dźwięku.
      Niestety! Trwa absolutna cisza! Nawet się nie żaliły... Ich już tu nie ma...
      Ja im się wcale nie dziwię. Ja je doskonale rozumiem. Cóż innego mogły zrobić,
      jeśli nie opuścić tę jakże „gościnną” okolicę?

      A my jesteśmy pełni obaw, bo...
      No właśnie. Około 500m od naszej chatynki jest jeszcze jedno gniazdo! Gniazdo
      kruków!
      W tej chwili są tam dwa młode kruczęta. Już niczym nie różnią się od swych
      rodziców tylko jeszcze nie latają. Na razie łażą nieporadnie po gnieździe i
      najbliższych konarach.
      Rodzice przeżywają trudny czas. Muszą wyżywić latorośl i muszą nad nimi czuwać.
      Jedno z rodziców zawsze siedząc na czubku którejś z sosen ma baczenie na
      okolicę podczas gdy drugie poluje.
      A są już amatorzy do przejęcia gniazda! Są to dwa kobuzy. Natenczas koczują
      nieopodal na obszernej polanie od czasu do czasu wykonując rajdy na tereny
      krucze. Słychać wtedy odgłosy powietrznej bitwy. Niosą się rozcinające
      powietrze bojowe okrzyki kobuzów, którym odpowiada gardłowy odgłos kruków.
      Wygląda to tak jakby bombowca zaatakowały niezwykle szybkie i zwrotne myśliwce.
      Kruki stawiają czoła dzielnie walcząc o swe młode.
      Mam nadzieję, że kruczęta niedługo wylecą ponaglane przez kobuzy i gniazdo
      opanują te charty przestworzy.
      W zeszłym roku trzymały w swym posiadaniu teren ten do późnej jesieni, ale lęgu
      nie miały. Może w tym roku doczekam się?
      Tylko, że po wyczynach tubylczej ludności mam niestety poważne obawy! Przecież
      nie jesteśmy w stanie dopilnować tego gniazda!
      Wyobraźcie sobie, że piszę to dlatego ponieważ coś mi mówi, że jeśli publicznie
      wyłuszczę swe ciche nadzieje co do ewentualnego lęgu kobuzów to może uchroni to
      gniazdo przed nieszczęściem...
      Chyba już cholera zaczynam wierzyć w jakieś zabobony czy przesądy?!

      Ba! Ja ostatnio widzę same jedynie minusy tego gatunku zwanego człowiekiem.
      Te porozjeżdżane żaby! Bo to takie paskudztwo.
      Te zamordowane zaskrońce, padalce i żmije! Bo to przecie taka mordercza bestia
      a i wcielenie szatana.
      Te skorupki jaj koło roztrzaskanego gniazda! Bo to przecie tylko ptak i
      szkodnik.
      Te bukiety porzuconych konwalii majowych! Bo już zwiędły.
      Itd. itd.
      Oświadczam, zatem oto publicznie, że jestem za sterylizacją i eksterminacją!
      Ale nie psów kotów czy innych zwierzaków, ale ludzi!
      Drastyczne? Może... Ale, po co takie bydle jedno z drugim ma pałętać się po
      świecie? Cóż ono może przekazać w genach swemu potomstwu? Jakież da swej
      latorośli wychowanie? I czy to w ogóle można będzie nazwać wychowaniem czy
      hodowlą jedynie?

      Jest tyle „obraźliwych” epitetów „odzwierzęcych” (nie muszę ich tu przytaczać
      każdy je wszak zna).
      Jak sądzicie, jaki epitet według wszystkich żyjątek jest najokropniejszym,
      najbardziej obraźliwym, nie mającym sobie równego we wszechświecie?
      Moim zdaniem świat przyrody zna tylko jeden taki epitet; Ty człowieku!

      Najniższe ukłony!
      Chyba już zdrajca gatunku własnego M.J.
      • Gość: Katula Re: Słów kilka jeszcze... IP: *.lubin.dialog.net.pl 13.05.03, 21:59
        Witam
        Proponuję kruczo-kobuzowe drzewo podłączyć pod prąd, a korę posmarować czymś żrącym i strasznie śmierdzącym.
        Jeżeli to rzeczywiście może pomóc, czego z całego serca Wam zyczę to piszcie o tym choćby co 5 minut.
        Najbardziej przerażająca w takich sytuacjach rzeczywiście jest bezśliność, świadomość tego, że nie ma żadnego sposobu, żeby upilnować bo jak taki "człowiek" będzie chciał zrobić krzywdę krukom czy tez kobuzom to niestety cholera zrobi.
        A może Wasze myszołowy siedzą cicho, cichutko dlatego, ze niechcą zdradzić swojego nowego miejsca w obawie przed "ludźmi" ? Na pewno...
        Może Cię to pocieszy , ale w naszej okolicy tez zamilkły. Przez cały kwiecien słychac było ich nawoływania, a teraz cisza. Ba na ich terytorium obserwacyjnym też ich nie widuję.

        Wiem, wiem, że nie ma i nie może być żadnych słów pociechy i ukojenia, niestety....

        Kłaniam sie niziutko
        Katula

      • primum Re: Słów kilka jeszcze... 13.05.03, 22:00
        mjot1 napisał:


        > Oświadczam, zatem oto publicznie, że jestem za sterylizacją i eksterminacją!
        > Ale nie psów kotów czy innych zwierzaków, ale ludzi!
        > Drastyczne? Może... Ale, po co takie bydle jedno z drugim ma pałętać się po
        > świecie? Cóż ono może przekazać w genach swemu potomstwu? Jakież da swej
        > latorośli wychowanie? I czy to w ogóle można będzie nazwać wychowaniem czy
        > hodowlą jedynie?

        Szanowny Mjocie1,

        widzę, że emocje, które można przecież zrozumieć, wzięły górę nad rozsądkiem!
        Agresja i nienawiść wobec własnego gatunku jest jednak zastanawiająca...

        Generalizowanie i uogólnienia mozesz stosować pod warunkiem, że obejmujesz nimi
        wszystkich. Nawet swoich najbliższych i siebie. Wtedy to jest uczciwe.
        Jeśli powiesz, że znasz kilku sprawiedliwych, to Ci powiem, że i ja znam
        takich... I każdy z nas zna... Więc po co ten wspólny mianownik?

        Kiedyś padło z ust moich nieprzemyślane stwierdzenie, że wojny robią dobrze
        cywilizacji. W odpowiedzi dotarło do mnie, że teraz muszę w miejsce bezimiennych
        ofiar wstawić nazwiska moich bliskich! Mnie to uleczyło raz na zawsze od
        szastania słowami i ogólnikami.

        Czego i Tobie życzę. P.




        • Gość: Flora Re: Słów kilka jeszcze... IP: 213.25.91.* 14.05.03, 10:10
          Dziwisz się mjotowi ? Bo ja nie. Żaden gatunek na ziemi nie zionie
          bezinteresowną nienawiścią do życia, tak jak cała masa ludzi (wiem, że nie
          wszyscy). Zwierzęta nie zabijają z nienawiści, ale by przeżyć. Nam, ludziom, to
          nie wystarczy. Żarcie, owszem, musi być smaczne, a tym celu straszliwe tortury
          za życia (patrz wietnamska ubojnia). Nazywamy to obyczajem.
          Ciągle mało i mało, trzeba mordować dla forsy, stanowiska itd. Jakieś ptaki
          mają gniazdo ? No, nie, bez naszej zgody żyją ???? Trza im życie zatruć, bo to
          my jesteśmy pany świata!!!
          My ludzkość, pod względem sadyzmu, bijemy na głowę wszystkie zwierzęta razem
          wzięte.
          Wstyd mi, że jestem człowiekiem
          • primum Re: Słów kilka jeszcze...do Flory 14.05.03, 16:57
            Gość portalu: Flora napisał(a):

            . Nam, ludziom, to
            >
            > nie wystarczy. Żarcie, owszem, musi być smaczne, a tym celu straszliwe
            tortury
            > za życia (patrz wietnamska ubojnia). Nazywamy to obyczajem.
            > Ciągle mało i mało, trzeba mordować dla forsy, stanowiska itd. Jakieś ptaki
            > mają gniazdo ? No, nie, bez naszej zgody żyją ???? Trza im życie zatruć, bo
            to
            > my jesteśmy pany świata!!!

            Floro, to są wyjątki potwierdzające regułę, że większośc ludzi jest z natury
            dobra. Ja przynajmniej między takimi żyję.

            A moze my żyjemy w dwóch róznych światach?

            pozdr.
        • mjot1 Primum masz absolutną rację! 14.05.03, 19:00
          Oczywiście, że powinienem przejść nad tym obojętnie i „do porządku dziennego”.
          Byłoby to przecie jak najbardziej ludzkie.
          Przecież myszołowów u nas nie brak są ptakiem popularnym.

          Cóż z tego skoro „samozachwytów” ci u nas dostatek i dla mnie widać już tam
          miejsca nie ma... Niech więc „samozachwytami” parają się znamienitsi.
          Ja już mam taką naturę, że wytykam, co złe. I niestety zmienić się tego chyba
          nie da.
          Uczynek takowy traktuję zawsze jak przysłowiową „kroplę dziegciu”.
          Poważnie uważam, że jedno bydlę w króciutkim czasie potrafi zniweczyć dobro
          czynione długi czas z mozołem przez wielu.
          Poważnie uważam też, że przechodzenie mimo bez reakcji niczemu dobremu nie
          służy.
          Poważnie uważam, że tolerowanie bydlęcia we „własnym stadzie”
          świadczy „odpowiednio” o całym tym stadzie.
          Poważnie uważam, że człowiek, który oszczędza mózg by niezniszczony zwrócić
          Opatrzności jest niegodzien miana „istoty rozumnej”.

          A poza tym to zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości!

          Najniższe ukłony!
          Pozostający w jakże wygodnych ławach opozycji M.J.
          • primum Re: chodzi mi o proporcje! 14.05.03, 19:47
            mjot1 napisał:

            > Oczywiście, że powinienem przejść nad tym obojętnie i „do porządku dzienn
            > ego”.
            > Byłoby to przecie jak najbardziej ludzkie.

            Po co ten sarkazm? Zgadzam się z tobą w zupełności, ze zło należy wskazywać i
            reagować. Mnie ten wypadek też poruszył i żal mi tych ptaków.


            > Uczynek takowy traktuję zawsze jak przysłowiową „kroplę dziegciu”.
            > Poważnie uważam, że jedno bydlę w króciutkim czasie potrafi zniweczyć dobro
            > czynione długi czas z mozołem przez wielu.

            I o to mi chodziło, o te proporcje! O tę przysłowiowa "kroplę dziegciu" i "jedno
            bydlę".

            > Poważnie uważam też, że przechodzenie mimo bez reakcji niczemu dobremu nie
            > służy.
            > Poważnie uważam, że tolerowanie bydlęcia we „własnym stadzie”
            > świadczy „odpowiednio” o całym tym stadzie.
            > Poważnie uważam, że człowiek, który oszczędza mózg by niezniszczony zwrócić
            > Opatrzności jest niegodzien miana „istoty rozumnej”.

            I tu -ja - się z Tobą też zgadzam. W całej rozciagłości... Każde działanie
            bezrozumne i krzywdzące inne istoty, a zwłaszcze słabsze od nas, jest godne
            napiętnowania!

            Ale ślepa nienawiść, mam nadzieję, jest Ci obca?

            Bo jeśli nie, to jaka byłaby różnica między człowiekiem bezmyślnie niszczącym
            życie "nieprzydatnych zwierząt", a kimś, kto wszedłszy w posiadanie na ten
            przykład kałasznikowa, siałby równo i jak popadnie - dokonując "słusznej"
            eksterminacji niewydarzonego gatunku zwanego człowiekiem?

            Oddaję ukłony. Primum.


















            • Gość: Flora Re: nie obrażajta zwierzów IP: 213.25.91.* 15.05.03, 08:33
              używacie słowa "bydlę" w kontekście ukazania zła. Rozumiem intencyje, ale co
              bydlątka tu winne ?? Używajcie ludziska innych słów na okreśłenie podłości.
              Tak, żeby innym, obojętnym wobec zwierzaków, nie kodowało się, że bydlątko to
              zło.
              Pogderałam i już kończę
              • mjot1 Oj Floro... 15.05.03, 16:54
                A z jakimż to zwierzakiem kojarzy Ci się słowo „bydlę”?
                Bardzo ciekaw jestem! Bo mnie ono (to słowo) kojarzy się jednoznacznie.
                Ach i nie mylić ze słowem „bydlątko”, bo to tylko niby zdrobnienie...

                Najniższe ukłony!
                Gderliwie zaciekawiony a i tłumaczący się równocześnie M.J.
                • Gość: hot-dog Do piasi - foki IP: *.crowley.pl 17.05.03, 12:52
                  Foka, która zginęła nazywała się Cuma.
                  Tych wypuszczonych i tych w fokarium jest więcej.Jest strona internetowa
                  poświęcona naszym foczkom www.fokaszara.pl
                  Pozdrawiam:-)
                  • Gość: piasia Re: Do piasi - foki IP: diabel:* 17.05.03, 16:09
                    Gość portalu: hot-dog napisał(a):

                    > Foka, która zginęła nazywała się Cuma.
                    > Tych wypuszczonych i tych w fokarium jest więcej.Jest strona internetowa
                    > poświęcona naszym foczkom www.fokaszara.pl
                    > Pozdrawiam:-)

                    Cumka zginęła????
                    Na stronie fokarium znalazłam informację że - bodajże Skilla - foka ze
                    szwedzkiej stacji.

                    A pamiętam, jak Teleekspres podał wiadomość, ze urodziły się Cumka i Cypelek.
                    Biedactwo.... długo nie pożyła...
                    • Gość: hot_dog Re: Do piasi - foki IP: *.crowley.pl 17.05.03, 22:23
                      Możliwe,że masz rację. Wtedy wypuszczono z nadajnikami 5 fok w tym dwie polskie
                      własnie Cumę i Cypelka, pozostałe 3 były z innej stacji.Kiedy dotarła wiadomość
                      o zginięciu foki mogło na początku dojść do pomyłki, bo sprawa była jeszcze
                      świeża.Także możliwe,że Cumka i Cypelek nadal pluskają w Bałtyku!:-)) Choć
                      każdej foki żal!!:-(
                      • Gość: Hot_dog PTASZYSKO IP: *.crowley.pl 17.05.03, 23:29
                        Tam, gdzie jeżdże na wakacje z końmi,mieszkają one w takiej dużej stodole.Zimą
                        mieszka tam jakieś ogromne ptaszysko (chyba jakaś duża sowa). Niestety, wraz z
                        naszym "nastaniem" ptaszysko odlatuje i już sie nie pojawia. Jest nam z tego
                        powodu smutno, bo pozbawiamy je takiego znakomitego schronienia.Nam ani koniom
                        to by nie przeszkadzało (mieszkało sobie, sądząc po śladach na górnej belce pod
                        dachem). Niestety ptaszysko tego nie wie i znika...Natomiast pozostaje mnóstwo
                        innych mniejszych ptaków, które robią taki jazgot, że na początku rano budzą
                        mnie ze snu (potem się przyzwyczajam).Jeden taki - rudzik uwił sobie gniazdo w
                        łazience przy nieczynnych rurach-wleciał przez dziurę gdzieś na strychu-dom
                        jest niezbyt szczelny i zimą nikt tam nie mieszka...
      • evil_genius Re: Słów kilka jeszcze... 12.06.03, 11:18
        Kompozycja wypowiedzi jest "dziwnie" podobna. Chyba jakiś
        troll próbuje wymusić rozmowę samemu odpowiadając na
        swoje posty. Czego to ludzie nie wymyślą...
        • Gość: hot_dog Re: Słów kilka jeszcze... IP: *.crowley.pl 12.06.03, 22:52
          Na jakiej podstawie tak twierdzisz???Zobacz skąd wysyłane sa posty...Owszem
          czasem ktos sobie skrobnie pod innym nickiem, ale wiekszość forumowiczów to
          raczej sie tak nie zabawia.Odpowiadac samemu sobie można przecież przed lustrem.
          • evil_genius Re: Słów kilka jeszcze... 13.06.03, 01:49
            Gość portalu: hot_dog napisał(a):

            > Na jakiej podstawie tak twierdzisz???

            Na podstawie domysłu.

            > Zobacz skąd wysyłane sa posty...

            No właśnie widzę. Choć nie zawsze widzę, bo ładnie
            zalogowane...

            > Owszem czasem ktos sobie skrobnie pod innym nickiem,
            ale wiekszość forumowiczów to raczej sie tak nie zabawia.

            Większość nie.
    • Gość: zyzio Re: Człowiek. To brzmi dumnie? IP: *.consolidated.net 18.05.03, 08:28
      Tragiczne i piekne jest co opisales --jestes moim sasiadem? Tez to mialem.Jutro
      napisze wiecej-pytan wiecej.Skad piszesz.Dzis jestem po bardzo dlugiej jezdzie
      i ledwo kontaktuje a zwierzaki --forum lubie i sprawdzam co sie dzieje nawet w
      nocy.Cholera z tymi ludzmi...
    • www.balbi.prv.pl Re: Człowiek. To brzmi dumnie? 18.05.03, 16:46
      mjot1 napisał:

      > Taaa... Człowiek to brzmi dumnie...
      > Gdy usłyszę gdzieś kwilenie myszołowa to pewnie nie podniosę już głowy...
      > będzie mi wstyd...
      > Dlaczego człowiek jest aż tak bezmyślnym bydlęciem?
      > Po co Opatrzność stworzyła takie indywiduum?
      > I niby to coś ma być na Jego wzór i podobieństwo? Bzdura!
      >


      ha, zadaje sobie podobne pytania egzystencjonalne i zastanawiam sie nie raz nad
      tym jaki wlasicwie jest czlowiek. Dostrzegam wiecej zla niz dobra. Trzymaj sie
      i zasadz nowe drzewo, bo tylko czyms dobrym mozesz zwalczyc zlo. Gadanie i
      bluzganie nic nie pomoze :))
    • mjot1 Optymistycznie... 21.05.03, 20:00
      Latały nad nami myszołowy!
      Krążyły czas dłuższy szybując majestatycznie nad naszą chatynką.
      Mam nadzieję. Ba! Wierzę!!! że to te „nasze”...
      W wolnej chwili udaliśmy się na poszukiwania i... I znaleźliśmy gniazdo!
      Gniazdo jest na sośnie po przeciwnej stronie naszej chatki niż tamto
      nieszczęście. Jest świeżo zbudowane. świadczą o tym igły na gałęziach
      stanowiących budulec.
      Przypuszczam, że jest to właśnie siedziba myszołowów, ale pewności w stu
      procentach nie mam, ponieważ pomimo wytrwałego wyczekiwania i wypatrywania
      lokatorów niestety nie dostrzegliśmy.
      Chciałoby się bardzo by to były one... „Nasze” myszołowy.

      Donoszę jednocześnie, że kruczęta nawołują gardłowo już z okolicznych sosen
      natomiast ich rodzinne gniazdo opanowane zostało przez drapieżcę.
      Nie mam pewności czy jest to kobuz, ponieważ nie dał się obejrzeć z bliższej
      odległości a na tle pogodnego nieba wydawał się jakiś większy i w tonacji
      brązów bez tych stalowo rudych akcentów. Pewne jest, że należy do rodziny
      sokołów.

      Najniższe ukłony!
      Mniej smutny i wściekły M.J.

      PS Do Zyzia!
      Czy jestem sąsiadem? Na pewno! :-)
      Nadaję z południowo wschodniej Polski tzw. woj. Podkarpackie.
      • Gość: hot_dog Re: Optymistycznie... IP: *.crowley.pl 21.05.03, 23:12
        To wspaniała wiadomość.Oznacza to,że faktycznie przywiązały sie do swojego
        terytorium i nie opuściły go mimo zniszczenia gniazda.Ja zaś jestem ciekawa czy
        moje ptaszysko nadal zamieszkuje stodołę.Może w tym roku nas nie opuści...
        • piasia Re: Optymistycznie... 22.05.03, 09:43
          Zawieście na sośnie tabliczkę "obiekt chroniony, nie niszcz". Dołączcie parę
          kabelków, prowadzących donikąd. Jeśli macie jakiegoś zaprzyjaźnionego
          elektronika, niech za parę groszy zrobi pseudo alarm z jedną migającą diodą
          podłączoną do bateryjki. Podziała odstraszająco, mam nadzieję.

          Pozdrawiam Myszołowy i ich Wielbicieli
          • Gość: Rambo Re: Czlowiek. IP: *.wcp.pl 22.05.03, 22:15
            Szanowny Mjocie,
            Pozwalam sobie zabrac glos w tej sprawie z nadzieja, ze rzuci on pewne swiatlo
            na przyczyne zaistnialych wydarzen.
            Ludzie w mojej malowniczej, mazowieckiej a wlasciwie podwarszawskiej wsi
            nienawidza myszolowow. Uwazaja, ze kradna im one kurczeta i golebie, ktore
            namietnie hoduja. W moim lesie jest gniazdo myszolowow. I wiesz, ze cos w tym
            porywaniu ptakow domowych moze byc bo wielokrotnie widzialam w lesie resztki
            pior sporych bialych ptakow (to mogly byc golebie!), pozartych przez jakiegos
            drapiezce. W swojej niewiedzy mieszczucha zachodzilam w glowe kto te ptaszki
            mogl mordowac. Myslalam ze moze lis albo kuna. Widzialam tez takiego myszolowa
            w akcji tej zimy jak dopadl jakies male zwierzatko (moze myszke). Tylko krwawe
            slady na sniegu zostaly. Na szczescie nikt sie jeszcze do mojego lasu nie
            odwazyl przyjsc z siekiera. Moze dlatego, ze teren jest ogrodzony (symboliczny
            drewniany plot nieutrudniajacy przechodzenia zwierzakom duzym i malym). Pisze
            to nie dlatego, zeby usprawiedliwic tego typa z siekiera ale zeby ulatwic
            zrozumienie jego motywow i ewentualnie przedsiewziac kroki zaradcze. Sama mam
            jak najgorsze zdanie o kondycji rodzaju ludzkiego a w szczegolnosci jego
            stosunku do zwierzat. Ludzie potrafia byc potworami. POTWOR to jest wlasciwe
            slowo Mjocie, nie bydle (bo to moze obrazac krowe) ale wlasnie potwor.
            A przy gniezdzie myszolowow wywies tabliczki "teren prywatny wstep
            wzbroniony". To nie zadziala jesli ktos bedzie chcial tylko wejsc ale moze
            zadzialac jesli ktos bedzie chcial sciac drzewo.
            Pozdrawiam
            • mjot1 Do Rambo, Piasi i... 24.05.03, 09:31
              Ja, co prawda jestem kompletnym likiem w temacie „ptaki drapieżne”,
              lecz „niechcący” co nieco już o nich też wiem.
              Wiem, że myszołów nie pogardzi żadnym ewentualnym możliwym kąskiem szczególnie,
              gdy musi wykarmić kilka rozwartych szeroko dziobów swych „głodomorów”! Mogą
              wówczas łupem paść np. właśnie kurczęta.
              Wracając jednak do tych „naszych”...
              Żyję wśród ludności tubylczej lat naście. Może i jestem w pewnym sensie
              samotnikiem, ale chcąc niechcąc człek spotyka się i prowadząc dysputy na tematy
              przeróżne wie, że ludność owa nigdy nie widziała myszołowa w pobliżu swych
              domostw a co dopiero by uprawiał swój niecny morderczy proceder na ich
              podwórkach. I owszem sroki i kruki potrafiły czynić takie wszeteczeństwa.
              A myszołowy? Myszołowy czatowały na polach, łąkach i ugorach na jakimś krzaku
              czy słupie i jak sądzę zgodnie ze swą nazwą dręczyły gryzonie.

              Dzięki serdeczne za rady, ale...
              Przypuszczam, że oznakowanie takiego drzewa w jakikolwiek sposób byłoby
              odebrane jak transparent, jak neon świecący z daleka! Znając nasze
              społeczeństwo odniosłoby to skutek wręcz odwrotny!
              Ogrodzenie zaś kompleksu należącego do Lasów Państwowych też odpada ze
              zrozumiałych względów. Wszak las w Polsce jest ogólnie dostępny.

              Polak i zakazy...
              Zabronić Polakowi kraść drewno w lesie? Jest to zabronione jak każda inna
              kradzież.
              I co przestał? Toż to tak jakby wyzuł się z polskości!
              Anegdotka:
              Przeor pobliskiego klasztoru podczas kazania na temat kradzieży drewna w
              klasztornym lesie „odzyskanym” od państwa: „jak ktoś może dopuścić się takiego
              grzechu skoro obok jest las państwowy?” (cytat z pamięci).

              Wśród społeczności naszej pokutuje pogląd, że ptak drapieżny (każdy) jest
              szkodnikiem i należy go zwalczać!
              Taki tam paradoksik:
              Służby leśne na uprawach i szkółkach stawiają czatownie dla myszołowa właśnie
              by zwalczał myszowate. Gryzonie bowiem potrafią poczynić niewyobrażalne
              spustoszenia.
              I ci sami ludzie będąc po południu już prywatnie myśliwymi potrafią twierdzić,
              że myszołowa trzeba odstrzelić, bo czyni spustoszenie wśród umiłowanych
              przecież przez nich zajączków i kurczaczków! Ale ludzie ci są przecież
              wychowani tu! Więc wiedza wtłaczana sobie a tradycje rodzinne sobie!
              My przecie musimy podtrzymywać tradycje!

              Może nagryzmoliłem to wszystko jakoś i chaotycznie...?
              Ale właśnie to mnie wkurza! To wszechobecne prostactwo i wiara w „jedynie
              słuszne prawdy” znane z dziada pradziada!
              Dlatego giną myszołowy!
              Dlatego tyle zamordowanych zaskrońców, żmij i padalców!
              Dlatego ten powszechny odruch obrzydzenia na widok ropuchy!
              Dlatego brak choćby odrobiny szacunku dla życia innych!
              Dlatego jakoś nie wierzę by opisana przez Piasię w „górze” tego wątku sytuacja
              mogła się wydarzyć także w naszym pięknym kraju gdzie taki dzielny mieszka lud!
              I to bez względu na to czy mielibyśmy do czynienia z ludem wieśniaczym czy też
              ze światłymi łykami!

              Najniższe ukłony!
              Ponownie wojowniczy? M.J.
    • mjot1 Tak troszkę obok tematu... 31.05.03, 12:33
      Jeszcze Wam ponudzę...

      Tak. To kobuzy!
      Mam już sto procent pewności. To one opanowały gniazdo kruków!

      Byłem tam przy kruczym gnieździe (to aż jakieś 400m od nas!) by w końcu jakoś
      rozszyfrować drapieżcę.
      Skradałem się jak umiałem najciszej. Maskowałem się jak mogłem. Przemykałem od
      drzewa do drzewa, od krzaczka do krzaczka, zamykając nawet oczy w naiwności
      wręcz dziecinnej sądząc, że jeśli ja ich nie widzę to i one mnie nie dostrzegą.
      Na nic ma ostrożność! Znikły błyskawicznie zanim zbliżyłem się na tyle by
      poprzez lornetkę obejrzeć je w miarę dokładnie.
      Zaszyłem się więc w krzakach i zająwszy pozycję dogodną a wygodną czekałem,
      czekałem, czekałem...
      Pojawiły się tak nagle jak uprzednio znikły. Tylko szum skrzydeł doniósł mi, że
      są.
      Zasiadły nieopodal na wierzchołku sosny. Po czym jeden śmignął na sosnę z
      gniazdem. A tu już miałem doskonałą widoczność...

      Ten wspaniały szaro-stalowo-niebieskawy frak, ta elegancka bielutka kamizelka w
      pionowe czarne cętki jak z ogonków gronostaja, no i te wyzywające bryczesy w
      ceglastym kolorze, do tego ten wyraźny „wąs”...
      One są naprawdę piękne! Bije z nich elegancja i wyzywająca zadziorność.
      Nie będę tam natenczas chodził, ponieważ nie da się ukryć przed ich bystrym
      okiem. Dostrzegą wszystko i błyskawicznie znikają.
      Chciałbym by się zadomowiły...
      Ech! Chciałoby się by miały malusieńkie kobuzięta!
      Może...?

      Najniższe ukłony!
      Zachwycony drapieżcami M.J.
      • Gość: tomaszxxx Re: Tak troszkę obok tematu... IP: *.chello.pl 10.06.03, 23:16
        No cóż Panie MJ, lektura pasjonująca, mimo że w życiu nie widziałem na oczy
        kobuza; wyjąwszy Kobuza Krzysztofa, zam. Warszawa - Powązki.
        Próbując dokuczyć trochę tej Pana uczciwości wobec wszystkiego co żyje,
        zachęcam do wzmożonej uwagi przy zaszywaniu się w krzakach. Zawsze istnieje
        realne he he niebezpieczeństwo, że mozesz Pan usiąść na Pana ulubionego
        zaskrońca. I wtedy podwójny dramat: i siedzenie zaafektowane jadowitą (jak
        mniemam) bestią, i zwierzę będzie miało pretensje.

        Kiedys wyjechałem do dziwnego afrykańskiego kraju. Najbardziej ze wszystkiego
        bałem się węży. Miejscowi powiedzieli mi o dwóch rzeczach: po pierwsze:
        ratunkiem przy ukąszeniu jest nacięcie rany i szybkie wyssanie krwi z jadem; po
        drugie: wcale nie rzadko zdarzają się przykre przypadki ukąszeń - tu pardon - w
        tyłek właśnie, bardziej po powązkowsku: w dupę, np w czasie załatwiania
        potrzeby na łonie natury.
        Przerażony spytałem wówczas: "No i co wtedy???? Co robić??" - odpowiedź
        brzmiała: "Then you will know, who your friend is.."

        Jak Pana użre zaskroniec, spieszę na sygnale na tę Pana wichurę koło Leżajska

        Z uśmiechem
        T.
        • Gość: hot_dog Re: Tak troszkę obok tematu... IP: *.crowley.pl 10.06.03, 23:46
          Oj panie Tomaszuxxx, niezły z pana żartowniś, a niby jak ten biedny zaskroniec
          miałby użreć?? Przecież to gadzinka niejadowita, za to pod ochroną...Co innego
          żmija. Ale z tym wysysaniem to faktycznie niezły gips, jak sie na tym usiądzie -
          chyba, że się ćwiczy jogę. Chociaż czasem gorszy człowiek od niejednej żmii.:-))
        • mjot1 Re: Tak troszkę obok tematu... 11.06.03, 20:46
          Witam Pana Panie Tomaszu.
          Za przestrogi serdeczne dzięki!
          Ja jednak siadanie jak i już samo siedzenie uważam za czynności niezmiernie
          ważne. Wszak „od siedzenia zależy nasz punkt widzenia”!
          Z racji tej czynności te celebruję z niezwykłą powagą i wagą im należną! (Może,
          dlatego też właśnie osiadłem w tychże krzakach?)

          Ja doskonale sobie zdaję sprawę, że dla normalnych ludzi, czyli dla wspaniałej
          większości moje zwracanie uwagi na jakieś tam żyjątka wydaje się (delikatnie
          rzecz ujmując) dziwactwem jakowymś.
          Ale ja zwracam sobie na nie uwagę i już!

          Bo gdzież te np. zaskrońce mają się podziać do licha?
          A swoją drogą nijak pojąć nie mogę jak zaskrońca mylić można ze żmiją?
          Przecież, jeśli ktokolwiek nie ma problemów ze zmysłem wzroku to do licha widzi!
          Dla mnie jest to tak samo niepojęte jak zbieranie muchomora sromotnikowego i
          tłumaczenie, że pomyliło się go z np. kanią.
          No jak można pomylić? Przecież różnice widać z daleka! No chyba, że ktoś ma
          dość żywota na tym padole (ma prawo), ale po cóż to owijać w bawełnę?
          A wracając do żmij.
          Przecie żmija to nie krwiożercza, bandycka bestia czyhająca na nas biednych,
          bezbronnych i nieszczęśliwych! A mordowanie przy okazji zaskrońca za to
          jedynie, że „się wije”?

          Przecie tę filozofię życia można pociągnąć dalej.
          Proszę sobie wyobrazić...
          Wychodzisz Pan na ulicę i widzisz... Człowiek!
          Czyż nie należy znienacka przyrżnąć mu pałą w czerep? Może wszak on być np.
          mordercą lub jakże modnym ostatnio terrorystą!
          Takie przyrżnięcie w czerep może uchronić od niechybnej tragedii pół miasta,
          kamienicę lub przynajmniej od pojedynczego nieszczęścia.
          Posunąłem się jak zwykle za daleko? Ja już tak mam niestety...

          My istoty rozumne taką właśnie życiową filozofią kierujemy się w stosunku do
          istot innych, lecz przecie żywych!
          A mnie to okropnie wkurza!
          Mnie wkurza, gdy nie potrafimy rozróżnić gatunków naszych rodzimych węży!
          Faktycznie ich liczebność gatunkowa u nas jest ogroooomna! Można się pomylić...
          Cośmy robili na lekcjach biologii? Kto tej „pani od biologii” dał prawo uczenia
          innych itd. itd.
          Tu już faktycznie się chyba zagalopowałem?

          Najniższe ukłony!
          Spokojnie siedzący pod drzewem M.J.
          • Gość: Rambo Re: Tak troszkę obok tematu... IP: *.wcp.pl 11.06.03, 21:25
            Znowu się pewnie okażę adwokatem diabła ale weź pod uwagę Mjocie, że świat
            zupełnie inaczej wygląda z perspektywy chatynki w krzakach a inaczej ze
            stołecznej metropolii. Wiem co piszę, bo sama cierpię na rozdwojenie jaźni. Od
            poniedziałku do piątku mieszkam i chodzę w kieracie w Warszawce a w każdy
            weekend (od 3 lat), wszystko jedno latem czy zimą jadę na wieś go swojego
            gospodarstwa, gdzie zimą zdarza się przez kilka dni nie widzieć człowieka.
            Przyznam szczerze, że na początku miałam problemy z odróżnieniem podstawowych
            drzew. Ale kupiłam sobie książkę "las" i odrabiam zaległości w wiedzy.
            Twoje posty są dla mnie źródłem radości i smutku. Jeśli mogę Cię o coś prosić
            to pisz na tym forum jak najczęściej.
            • mjot1 Do Rambo i... 12.06.03, 18:15
              Rambo ja też kiedyś byłem łykiem! A w ”krzakach” mieszkam dopiero kilkanaście
              lat.
              Wcale nie jestem taki mądry. Ja tylko tak się wymądrzam.
              Ale chciałbym by człowiek idąc ominął np. biegacza zamiast go miażdżyć pod
              butem. Przecie to żaden trud...
              Chciałbym też by ten sam człowiek zauważył jak jest pięknie.
              A można oczywiście widzieć piękno we wszystkim.
              W plaży z przesianym i przepłukanym piaskiem.
              W palmach tak szlachetnie ukształtowanych, że cień swój rzucają wręcz za
              naciśnięciem pilota.
              W wodzie basenu tak pięknie kolorowej i czystej, że aż każde żyjątko pada
              martwe na sam widok.
              W modelce tak ucharakteryzowanej, że jest ideałem kobiety.
              W modelu o budowie tak klasycznej jak sam Dawid.
              W różach tak szlachetnych tak nieskazitelnych, że aż nierealnych.

              Ale piękna można doszukać się też
              W zwykłym ugorze.
              W zwykłej kępie drzew w szczerym polu.
              W starusieńkiej sośnie z przybitą do niej kapliczkom a i w tej kapliczce także.
              W ptaku drapieżnym i zwykłym wróblu.
              W graniu żab, trelach słowiczych i cykaniu świerszcza.
              W kępie ostów a nawet w pokrzywach!
              Wystarczy schylić karku i spojrzeć z bliska jaszczurce w oczy by znaleźć się w
              sercu „parku jurajskiego”.
              A gdy już się jest tak nisko to dostrzeże się i tajemniczy świat owadów...
              Tylko trzeba wyhamować, zatrzymać się na chwilkę, przysiąść gdzieś na pieńku i
              pozwolić tym swoim kilku szarym komorom na niewielką pracę...
              Celem mym jest jedynie to by ludzie zauważyli, na jakim świecie żyją. By
              rozejrzeli się wokół, nastawili ucha, poczuli na twarzy wiatr i krople
              deszczu...
              A jeśli ktoś zauważy, że na tym padole ludzie nie są jedyni. To już wpadł. To
              zauważy i więcej...
              To uzależnia! Ale to nieszkodliwy nałóg (przynajmniej dla środowiska).

              Ot taka sobie ma przywara, ale sądzę, że niezbyt groźna? Chyba nikomu krzywdy
              nie czynię?
              Piszę, co mi zalęgnie się pod czochradłem boć to forum przecie i wolno mi!
              A czytać tych błahostek musu nie ma wszak nie jest to lektura obowiązkowa. Na
              szczęście!

              Najniższe ukłony!
              Dostrzegający piękno nawet w żmii... M.J.

              PS Rambo ty już wpadłaś w ten nałóg...
              • Gość: Rambo Re: Do Mjota. IP: *.wcp.pl 12.06.03, 22:29
                Dzięki Mjocie za dobre słowo. Piszesz pięknie jak mało kto. I mądrze. Też się
                staram, jak Ty, pochylić nad każdym żyjątkiem. Odkąd mam tę wieś nawet owadów
                nie zabijam (no może czasem komara jak mnie utnie ale raczej stosuję
                odstraszacze). Ale i tak chodzę ciągle zdołowana. Jak jestem na wsi to np.
                krowa sąsiadów ryczy kwadransami bo nie chce się nikomu przyjść, żeby ją
                przestawić na nowe miejsce albo zabrać do obory. A mnie krew zalewa i mam
                ochotę iść do nich i ich zabić. Czy myślisz, że powinnam? A może powinnam
                pójść na pole i tę krowę przestawić. Co o tym myślisz? Sąsiedzi mają dzieci
                ale te dzieci też mają serca kamienne. Albo kupiłam ostatni "Przekrój" a tam
                artykuł o walkach psów. Nawet myślałam, żeby zacząć o tym wątek na tym forum
                ale chyba jest to ponad moje siły.
                Pozdrawiam Cię i pisz jak najczęściej.
                • Gość: stworek Do Rambo IP: 213.25.141.* 13.06.03, 15:58
                  Mjot nie wspomniał, dlaczego?
                  Zapraszam Cię na forum ogrody

                  Pozdrawia
    • android Sklepy mięsne to dopiero duma 11.06.03, 01:12
      > Człowiek to brzmi dumnie...
      > Dlaczego człowiek jest aż tak bezmyślnym bydlęciem?


      Zapraszam do pierwszego lepszego sklepu mięsnego.Tam, pośród sterty zwłok może
      zrozumiesz, że pytanie "dlaczego" zupełnie straciło sens na rzecz rozkosznej
      konsumpcji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka