Dodaj do ulubionych

obrażony kot?

IP: *.neonet.gliwice.pl 17.05.03, 11:51
forum odkryłam dopiero przedwczoraj, wczoraj zaczęłam wątek o alergii mojego
syna, a dzisiaj chciałam zacząć z innej beczki i proszę o radę doświadczonych
hodowców kotów i pana KOTA.
Moja mama miała pięknego kota - po sjamie i persie - kot wyjątkowy (dla
każdego to jego kot jest wyjątkowy), ale ten naprawdę był. Jak miał ok. 2
lata został wykastrowany, potem miał problemy z moczem, ale był leczony
uroseptem. Ze względu na uczulenie mojego synka, mama dostała moją małą kotkę
w spadku. Niestety, ten starszy kot się obraził. Przestał jeść, po ok. dwóch
tygodniach dostał żółtaczki, następnie zanik mięśni. Weterynarze próbowali go
leczyć, ale podobno dla kota kilka dni niejedzenia to już koniec. Był kilka
godzin dziennie pod kroplówką, ale to nie pomogło. Czy on naprawdę mógł być
taki wrażliwy? Mam straszne wyrzuty sumienia, że podrzuciłam mamie tą małą
kotkę. Oczywiście po ok. miesiąca musieliśmy tak ukochanego kota uśpić.
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: Edyta Re: obrażony kot? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.03, 01:49
      Z kickami różnie bywa, swój mały rozum mają, a jeśli to był kot po syjamie to
      mógł być szczególnie wrażliwy - z tego co wiem syjamy bardzo przywiązują się do
      swoich właścicieli i bywają zaborcze. Tym nie mniej myślę, że w tym przypadku
      kluczowe znaczenie miał wiek starszego kota i sposób łączenia obydwu
      zwierzaków. Ja swoje koty, choć były młode, łączyłam około tygodnia. Ale, na
      pocieszenie powiem Ci, że nie jedzenie może było objawem rozwijającej się
      choroby a nie jej przyczyną, a przyjęcie do domu nowego kota było tylko
      zbiegiem okoliczności (katalizatorem). Z przeczytanych książęk, rozmów z
      weterynarzem i obserwacji swoich kotów wiem, że brak apetytu u kotów to jeden z
      objawów choroby (złego samopoczucia). Mój kocór po "locie" z drugiego piętra na
      beton przez dwa dni nic nie jadł - przyjmował tylko wodę.
      Najlepiej na ten temat mógłby się wypowiedzieć koci psycholog słyszałam, że są
      tacy - choć nigdy nie miałam z nimi do czynienia.
      Pozdrawiam.
      Edyta
    • Gość: kot Re: obrażony kot? IP: *.mech.pw.edu.pl 18.05.03, 12:26
      Witaj Saro!
      Koty są wrażliwe, często im bardziej „rasowe” tym bardziej nerwowe i podatne na
      choroby, niestety. Niedawno dołączałem zwykłą młodą kotkę znalezioną na ulicy
      do kilku kotek bezdomnych, które przechowuję po sterylizacji. Nie jadła przez
      tydzień, po kilku dniach zacząłem karmić ją na siłę żółtkiem, strzykawką do
      pyszczka. Po jakimś czasie zaczęła jeść. To jest prawda, że kot nie może nie
      jeść, po kilku dniach głodówki zaczyna niszczyć mu się wątroba, stąd ta
      żółtaczka u Twojego kota. Zaniki mięśni były już wynikiem głodówki.
      Koty bezdomne, zamykane często w piwnicach na wiele dni czasem to przeżywają,
      ale są to rasy odporne, nazywane potocznie dachowcami, zresztą też wiele z nich
      ginie.
      Twój kot pewnie był wrażliwy, świadczy o tym choroba układu moczowego w
      stosunkowo młodym wieku. Ta choroba mogła też być wynikiem karmienia głównie
      lub wyłącznie suchym pokarmem. Nie wiem, jak było w tym konkretnym przypadku,
      ale jest to kardynalny błąd popełniany często nawet za radą weterynarzy.
      Kot, który je tylko suche nie jest w stanie wypić dostatecznej ilości wody,
      odwadnia się organizm, zagęszcza krew i mocz, co powoduje w krótkim czasie
      chorobę nerek i odkładanie krystalicznych złogów w całym układzie moczowym.
      Czasem wystarczy tylko kilka miesięcy takiej diety, pisałem o tym wielokrotnie
      na forum.
      Bez względu na powód tej choroby u Twojego kota, jego stan zdrowia po niej nie
      był pewnie najlepszy. Trudno powiedzieć, czy przyjście nowego kota spowodowało
      protest i głodówkę, czy też choroba rozwijała się u niego już wcześniej, a
      stres ją pogłębił. Na pewno błędem było pozwolenie mu na tak długą głodówkę,
      która sama z siebie mogła doprowadzić do stanu, jaki opisałaś. Jeśli poprzednia
      choroba była niedawno, może mógł mieć też po lekach wyjałowiony z prawidłowej
      flory bakteryjnej przewód pokarmowy, co mogło doprowadzić do rozwoju
      szkodliwych bakterii beztlenowych i stanu zapalnego, a stan ten mógł pogorszyć
      się przy stresie i demonstracyjnej głodówce, której kot być może nie planował
      na tak długo. My przy lekach dajemy kotom odpowiednie kultury bakteryjne,
      lakcid lub enteroferment.
      Kiedyś straciłem swojego również wyjątkowego kota w podobny sposób i też nie
      wiem, co było pierwsze, choroba czy stres. Na pewno przyczynili się do tego
      lekarze, fundując mu po kolei wszystkie możliwe antybiotyki, bo zaczęło się od
      biegunki, głodówka była potem. Teraz umiałbym go uratować, wtedy jeszcze nie
      umiałem, nauka na błędach drogo kosztuje.
      Łączenie kotów jest problemem, trzeba zwracać pilną uwagę na ich zachowanie.
      Zwykle kot u siebie jest w lepszej sytuacji, niż ten co przychodzi. Jeśli ten
      dołączany jest wyraźnie młodszy, podporządkowuje się starszemu i wszystko
      układa się dobrze. Koty trzeba zapoznawać ze sobą stopniowo, może nawet
      przetrzymać nowego kilka dni w oddzielnym pokoju. Jeśli nie są wobec siebie
      jawnie agresywne, głaskać je razem i razem karmić, każdy powinien mieć swoją
      miskę i możliwość odosobnienia, kiedy tego potrzebuje. Jeśli jeden z nich jest
      smutniejszy lub się chowa, trzeba poświęcać mu więcej pieszczot i czasu. Jeśli
      któryś jest agresywny, powinien być karcony, ale bez przesady, żeby nie
      pomyślał, że jest krzywdzony z powodu tego drugiego. Głaskanie jednocześnie
      obu, nawet częściej niż normalnie powinno wytworzyć w kotach przeświadczenie,
      że to z powodu wspólnej obecności są tak dopieszczane, czyli odnoszą z tego
      korzyść. Koty są zazdrosne, trzeba się starać, żeby powodów do tej zazdrości
      było jak najmniej.
      Wracając do Twojego kota, szczerze Ci współczuję, tym bardziej, że znam ten
      ból. Może to, co piszę będzie pomocne i innym kotom i ich opiekunom. Ja swoje
      błędy odpracowuję.
      Pozdrawiam.
      • Gość: sara Re: obrażony kot? IP: *.neonet.gliwice.pl 18.05.03, 15:10
        Wielkie dzięki za odpowiedź i wyjaśnienie mi kilku zawiłości kociego
        charakteru. Faktycznie, kot długo karmiony był wyłącznie suchym pokarmem, ale
        to jest to, co lubił najbardziej. Gdybyśmy wcześniej wiedzieli.... Odkryłam
        forum kilka dni temu, dlatego nigdy nie miałam przyjemności czytać Waszych,
        naprawdę dobrych, porad. Muszę jeszcze się wytłumaczyć: próbowaliśmy kota
        karmić strzykawką, ale znikome rezultaty. Bardzo się ślinił, a później już nie
        przełykał. No i wymioty. Dzięki raz jeszcze i pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka