carmella
21.12.03, 22:08
Nie pisalam przez kilka dni, bo mialam egzamin dosyc wazny, a poza tym staram
sie oszczedzac, wiec nie wlanczam sie codziennie do TPsy.
Kotek juz sie jako tako zadomowil, ciekawski jest bardzo i wszedzie chce
wejsc ( szczegolnie nad ranem lazikuje). Tylko ja mu sie chyba nie za dobrze
kojarze - jako ta co go wyrwala z jednego domu, co to go po domu lapie (zeby
sprawdzic czy ma czyste oczka, ponaswietlac itd). Ale sam do mnie nie
przychodzi sama go musze zza szafki wyciagac. Je za dziesieciu, ale to chyba
dobrze, ze ma apetyt.
Wydawalo mo sie, ze kilka razy kichnal. Jola kaze mi go naswietlac zarowka,
ale on sie wyrywa i ja nie chce go na sile trzymac.
Dzis musialam go niestety znow bardzo zestresowac - porwalam go i musialam
przewiezc do innego domu. Nie wiem jak go odstresowac. Nie moglam go
zostawic tam gdzie mieszkam, bo nie bedzie mnie tam caly tydzien. Mialabym
moze i kogos kto by mu dawal jesc, ale gorzej ze sprzataniem kuwetki. A poza
tym martwilam sie tym kichaniem ( tylko kilka razy moze z 3 razy slyszalam) i
w ogole jestem przewrazliwiona po tamtej przygodzie wiec wole go miec przy
sobie.
Jola kaze mi go naswietlac zarowka - staram sie, ale nie za czesto, bo maly
sie wyrywa, a ja chce mu zaoszczedzic stresow. Chcialam isc z nim o
weterynarze, bo tu gdzie jestem teraz jest jedna fajna babka. Ale Jola mowi,
ze jak nic sie nie dzieje to zebym nie szla. Teraz, na ten moment chyba
jednak z nim jutro nigdzie nie pojde, bo maluch jest za bardzo zestresowany.
caly dzien przesiedzial w ciasym kacie i wyszedl tylko na jedzonko.
Powiedzcie isc z nim do tego lekarza, czy jak nic sie nie dzieje zaoszczedzic
mu tego stresa??