05.02.17, 15:11
czyli droga do sukcesu....

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/ba/sc/lkms/JgMfkD24E1dLAY190X.jpg
Obserwuj wątek
    • kogucik.2872 Re: Sęp 05.02.17, 15:16
      preludium

      Sęp i głodujące dziecko
      W roku 1993 za sprawą fotoreportera z RPA, Kevina Cartera, świat ujrzał przenikliwy obraz klęski głodu w Afryce. Zdjęcie przedstawiające wycieńczoną z głodu sudańską dziewczynkę oraz sępa czekającego na jej śmierć, poruszyło światową opinie publiczną. Niestety mimo tego oraz innych obrazów ukazujących tragiczny los wielu mieszkańców Afryki, do dnia dzisiejszego, co kilka minut klęska głodu zabiera ze sobą kolejne istnienia.

      W roku 1993 takim miejscem szczególnie naznaczonym brakiem żywności był Sudan. W wyniku suszy oraz konfliktów zbrojnych tysiące Sudańczyków cierpiało na niedożywienie. Właśnie wtedy Kevin Carter wyruszył do obozu dla uchodźców, aby sfotografować tamtejszą tragedię. Dotknięty widokiem umierających dzieci udał się do buszu, by móc odreagować stres z nimi związany. Właśnie wtedy na swej drodze spotkał tę wycieńczoną z głodu dziewczynkę.

      Gdy zaczął jej robić zdjęcia, obok dziecka przyfrunął sęp. Carter wiedział, że takie zdjęcie będzie miało ogromną moc. Fotograf oczekuje przeszło 20 minut na moment, w którym sęp zaatakuje dziewczynkę. Gdy to nie następuje, decyduje się na uwiecznienie zdjęcia w takiej statycznej postaci. Przerażająco wychudzony szkielet dziewczynki i jej nieproporcjonalna do reszty ciała głowa są ewidentnym przekazem dramatu, jaki od wielu dni, tygodni, a nawet całego życia przeżywa. Sęp będący tutaj zwiastunem śmierci dopełnia ten obraz, zwiększając jego dramaturgię.

      Carter po zrobieniu zdjęcia przegonił sępa, lecz nie udzielił dziewczynce jakiejkolwiek pomocy. Podobno chwilę potem "usiadł pod drzewem, rozmawiał z Bogiem, płakał i myślał o swojej córce, Megan". Według relacji fotografa, dziewczynka chwiejnym krokiem ruszyła w stronę obozu. Do dzisiaj nie wiemy kim była, czy dotarła do obozu i najważniejsze - czy przeżyła?

      Zdjęcie ukazało się na okładce New York Timesa 26 marca 1993 roku. Bardzo szybko zostało przedrukowane przez wiele światowych dzienników. Czytelnicy zaczęli zasypywać redakcję pytaniami o los dziewczynki. Gdy na jaw wyszła cała prawda związana z zachowaniem reportera, na Cartera spadła ogromna fala krytyki. Zastanawiano się, na ile możemy zostać bierni wobec rejestrowanych przez nas wydarzeń. Z jednej strony mógł uratować dziewczynkę i zanieść ją do obozu, lecz z drugiej strony tego dnia był świadkiem cierpienia tysięcy ludzi, co drastycznie wpłynęło na jego zachowanie względem dziewczynki.

      historiajednejfotografii.blogspot.com/2012/01/sep-i-godujace-dziecko.html
      • kogucik.2872 Re: Sęp 05.02.17, 16:09
        rok 2011.

        Fotograf czekał kilkanascie minut na to co się wydarzy. Przez kilkanaście minut dziewczynka wdychała zapach przesiąkniętej krwią ziemi - jej powietrze.....
        Przez kilkanaście minut sęp czekał na ostatnie tchnienie swojego "łupu" Na kroplę krwi - jego wodę....
        Potem odszedł, by usiąść pod jednym z drzew w pobliskim buszu, zapalić papierosa, pomodlić się do Boga i zapłakać........
        Kto wie, może nad tamtym zapachem przesiąkniętego umieraniem powietrza...
        Kto wie, może by poczuć w ustach słony smak - wodnistej przecież - własnej łzy....
        • kogucik.2872 Re: Sęp 05.02.17, 16:24
          https://fs5.directupload.net/images/user/170129/ho7of53l.jpg


          Już teraz ponownie serdecznie dziękuję za gratulacje, choć muszę podkreślić, iż Podwórko "zasiedliło" wielu utalentowanych "trzepakowiczów".
          Stąd treści, jakie można tu napotkać i wysoki poziom toczonych dyskusji.
          Szczegóły dotyczące konkursu podam dopiero za dwa tygodnie, kiedy poznamy ostateczne lokaty "na pudle".
          Bez wątpienia to ważny konkurs w mojej karierze, a to ze względu na fakt, iż po raz trzeci z rzędu jurorzy o wysokim prestiżu w świecie artystycznym (tacy, jak Adam Zagajewski czy Michał Rusinek) dostrzegli moje prace.
          Obiecuję podzielić się moją receptą na sukces.
          Do usłyszenia za dwa tygodnie - niestety teraz mam wiele problemów do rozwiązania, więc i dostęp do komputera rzadszy.


          ale nie ma co porównywać, choć podzielam Twoje zdanie, że na Podwórku można spotkać utalentowanych ludzi. Ogólnopolski konkurs, to już wysoka ranga i duża konkurencja, bo oceniano ponad 100 prac. Do tego niezależne, profesjonalne jury, w którym znaleźli się uznani krytycy. Nazwiska Zagajewskiego i Rusinka mówią same za siebie. Satysfakcja podwójna i dużo większa niż gdyby to był jakiś konkurs portalowy, który oceniany byłby przez znajomych, kolegów, patrzących przez pryzmat sympatii i znajomości
        • m.maska Re: Sęp 05.02.17, 16:30
          Eh... ten zapłakany sęp..., bezmyślnie wypaczony sens artykułu.
          • kogucik.2872 Re: Sęp 05.02.17, 16:43
            historia fotografii, która posłużyła lata po powstaniu, do prywatnych celów - ma dużo głębsze dno. Dlatego też nie tylko fakt, że skopiowane czyjeś teksty, zostały wykorzystane do wyłudzenia nagrody, ale przede wszystkim podobieństwo drugiego dna ma tu kluczowe znaczenie.
            Faktycznie - ściśle wiąże się z bajką o Ebolance. Ale wcale nie w kwestii Sudanu. W obu historiach kluczową rolę odegrał motyw pomocy. Czytając zarzuty wobec fotografa, mam swoiste deja vu.
            Jakbym znowu czytał o Ebolance i widział pokłady hipokryzji.
            Krytyczne głosy w sprawie biernego opisywania czyichś nieszczęść. A potem ten sam motyw pojawia się w plagiacie. Tylko że tym razem - wcześniej oceniany - teraz sam ocenia.

            Ale to wnioski na marginesie.
          • al-szamanka Re: Sęp 05.02.17, 17:44
            Ogólnopolski konkurs, to już wysoka ranga i duża konkurencja, bo oceniano ponad 100 prac. Do tego niezależne, profesjonalne jury, w którym znaleźli się uznani krytycy. Nazwiska Zagajewskiego i Rusinka mówią same za siebie. Satysfakcja podwójna i dużo większa niż gdyby to był jakiś konkurs portalowy, który oceniany byłby przez znajomych, kolegów, patrzących przez pryzmat sympatii i znajomości.
            Przez kilkanaście minut sęp czekał na ostatnie tchnienie swojego "łupu" Na kroplę krwi - jego wodę....
            Potem odszedł, by usiąść pod jednym z drzew w pobliskim buszu, zapalić papierosa, pomodlić się do Boga i zapłakać......


            Już wtedy nazwiska Zagajewskiego i Rusinka wydały mi się jak najbardziej niewiarygodne, gdyż nagradzając bezmyślnie tekst, w którym plagiator każe sepowi modlić się, płakać i palić papierosa, pokazali, że czytali wszystkie teksty po tzw.łebkach nie zastanawiając się tak właściwie nad niczym. Śmieszyło nadymanie się "autora" - nigdy nie zrozumiem, jak można mieć jakąkolwiek satysfakcję, ogłaszając za swoje coś, co ukradł i co zostało mu dowiedzione, czego konsekwencją było odebranie nagrody i oficjalne ogłoszenie zamieszczone w tygodniku medycznym. Ja na jego miejscu spłonęłabym ze wstydu... no ale ja nigdy bym nie ukradła.
            • kogucik.2872 Re: Sęp 05.02.17, 18:20
              nie oceniałbym tak pochopnie. Myślę, że przyznając nagrody, zwyczajnie do głowy im nie przyszło, że nawet na tak kameralnym konkursie trzeba sprawdzać wiarygodność autorów. W tekście, który na konkurs trafił, nie było płaczącego sępa. Były za to żywcem wyjęte zdania, min z artykułu, który wstawiłem na wstępie. Traf chciał, że ktoś z komisji, lub innych czytających znał artykuł i skojarzył. Dlatego sprawdzono resztę i okazało się że to zlepek dwóch cudzych tekstów. Jednego o fotografii z sępem, drugiego o moralnych granicach fotoreportera.
              • kogucik.2872 Re: Sęp 05.02.17, 19:09
                wnioskuję, że nie znacie całego tekstu sępa. Ja znam. Dostałem całość. Nie był publikowany, ale jako plagiat, nie jest objęty prawem autorskim, więc go potem przybliżę.
                Mnie w tej całej historii poraziło co innego. Nie sama kradzież tekstów. Ale kompletny brak świadomości czynu. I wzburzenie na komisję, że odebrała dwie nagrody, choć wierszyk ponoć był autorstwa autora. Ten obezwładniający pęd do sukcesu i pochwał. Ta potrzeba wybicia się za wszelką cenę. Ta hipokryzja.
                • m.maska Re: Sęp 05.02.17, 19:15
                  Nawet sie nie biore za komentarz, bo mi slow brakuje - chociaz na pewno malo kto powie, ze jestem malomowna - w obliczu pewnych postepkow po prostu brakuje slow.
                  • al-szamanka Re: Sęp 05.02.17, 19:24
                    To fakt, żaden plagiat nie jest objęty prawem autorskim.
                    W końcu złodziejstwo nie może być prawnie chronione.
                    • kogucik.2872 Re: Sęp 05.02.17, 19:29
                      kradzież z tak niskich pobudek, jak zdobycie nagrody i pienia współtowarzyszy na jakimś forum.
                      Zrozumiałbym kradzież bułki. Zapłaciłbym za nią.
                  • kogucik.2872 Re: Sęp 05.02.17, 19:27
                    nie bawiłbym się tym. Ale moja cierpliwość ma swoje granice. Nie znoszę hipokryzji. Nie przeczę, że popełniłem wiele błędów, źle oceniając sytuację. Ale jeśli ktoś, kto piętnuje innych za pisanie pod innymi nickami - sam robi dokładnie to samo - powoduje że się wpieniam.
                    Jeśli ktoś, jak ten sęp próbuje z sytuacji ugrać coś dla siebie - to się wpieniam.
                    Nie oceniam ludzi po wyglądzie i płotach. Oceniam ich po zachowaniu.
                    Czasem trochę to zajmuje, czasem potrzeba katalizatora, żebym spojrzał inaczej.
                    pisałem na priv napiszę i publicznie - najbardziej żałuję tego, że nie zrobiłem nic, kiedy żyła Klara.
                    Wiem, że ludzie potrafią się dogadać. Ale do tego trzeba chęci. Z pomnikami rozmawiać się nie da.
                    • al-szamanka Re: Sęp 05.02.17, 19:50
                      kogucik.2872 napisał:

                      > - najbardziej żałuję tego, że nie zrobiłem nic, kiedy żyła Klara.

                      Klara przyszła do nas, szukając pomocy. Wielokrotnie za nią dziękowała zarówno na forum, jak i prywatnie.
                      Ale nie łudź się, że pomógłbyś ostatecznie. Klara była bardzo labilna, co ją podniosłyśmy, to niedługo potem znowu padała - wystarczyło jedno słowo plagiatora, aby ożywały krzywdy jej wyrządzone. Pomimo że zdołała wyrwać się ze szponów tej sekty, to jednak do końca dusił ją fakt, że tak łatwowiernie dała się oszukać i wciągnąć w zagrywki wielebnego. Myślę, że jako lekarz także się wstydziła, że w pewnym momencie wyłączyła logiczne myślenie i uwierzyła, co prawda na krótko, prostackiej w gruncie rzeczy intrydze.
                      • kogucik.2872 Re: Sęp 05.02.17, 19:56
                        "znamy" się nie od dziś
                        wiesz, że działam niekonwencjonalnie, ale bardzo skutecznie.
                        Pomógłbym jej. Ale olałem. Bo do mnie też nie wiedzieć czemu przychodziła po pomoc. Powinnaś wiedzieć jak łatwo jest manipulować ludźmi. Jak łatwo im coś wmówić i jak łatwo zaszczuć. Nie wyrwała się. W 2016 dostała mail od "marco". Z tego co wiem - na krótko przed śmiercią.
                        • al-szamanka Re: Sęp 05.02.17, 20:15
                          Wiem, że się nie wyrwała. Chciała pomocy i w pewien sposób też ją odrzucała, myśląc, że pomimo depresji (moim zdaniem bardzo poważnej) jakoś sobie z tym poradzi. Ostatecznie wszystko przyspieszył mail od Marco. Dogoniło ją to, z czym tak rozpaczliwie usiłowała się rozprawić.
                          • kogucik.2872 Re: Sęp 05.02.17, 20:17
                            jako marco pisał ktoś inny. Ale to już chyba wszyscy wiemy.
                            • al-szamanka Re: Sęp 05.02.17, 20:34
                              tak, rozpoznawalny styl
                              • kogucik.2872 Re: Sęp 05.02.17, 20:36
                                i życie ma sens....
                                • m.maska Re: Sęp 05.02.17, 20:40
                                  bo styl to czlowiek...
                                  • kogucik.2872 Re: Sęp 05.02.17, 20:43
                                    nie jest to takie proste
                                    ale tak - dla uważnego obserwatora - choćby ktoś uważał, że zmienił swój styl diametralnie - nigdy nie zapanuje nad odruchowymi nawykami. Słowo, sformułowanie, nawykowy błąd, maniera.
                                • al-szamanka Re: Sęp 05.02.17, 20:42
                                  kogucik.2872 napisał:

                                  > i życie ma sens....
                                  >

                                  tak, tylko zależy czyje życie sad
                                  • kogucik.2872 Re: Sęp 05.02.17, 20:47
                                    zasadniczo - każde
                                    poprawne pytanie powinno brzmieć - co stanowi dla kogo ten sens.
                                    • al-szamanka Re: Sęp 05.02.17, 20:54
                                      kogucik.2872 napisał:

                                      > zasadniczo - każde

                                      Zasadniczo. A jeżeli się "dla dobra sprawy" nie zważa na to, jak bardzo można komuś ten sens zniszczyć.
                                      • kogucik.2872 Re: Sęp 05.02.17, 21:26
                                        niszczenie też może być czyimś sensem.
                                        • kogucik.2872 Re: Sęp 05.02.17, 21:36
                                          muszę wyguglać parę mądrych tytułów, z uczonym komentarzem na wstępie i barokowymi wierszykami big_grin trza by się czasem dowartościować... big_grin
                                          • blondynka.2801 Re: Sęp 05.02.17, 21:59
                                            Chciałam zapytać - a po co? Aleee...
                                            Pomyślałam sobie, że w dzisiejszych czasach wszyscy piszą, nikt nie czyta, no to doczytałam.
                                            Tu i ówdzie. smile
                                            I już wiem, choć nadal mam wątpliwości, czy to potrzebne...
                                            A przy okazji - to co z tymi kaczuszkami? Umiesz, czy nie umiesz? big_grin
                                            • kogucik.2872 Re: Sęp 05.02.17, 22:01
                                              pytaj - odpowiem

                                              nie wiem, czy umiem - to trzeba by wypróbować w praktyce big_grin
                                              • blondynka.2801 Re: Sęp 05.02.17, 22:07
                                                Nie muszę pytać (przynajmniej o potrzebę barokowości), bo już wiem, doczytałam, a do innych pytań brak mi śmiałości, sam rozumiesz... wink
                                                Praktyka... taaaaak... coś pamiętam... jak przez mgłę... big_grin
                                                Choć nie jestem pewna, czy to chodziło o kaczuszki... smile
                                                • kogucik.2872 Re: Sęp 05.02.17, 22:11
                                                  w każdym razie powiem tak
                                                  ze względu na wzgląd - tu Ci nic nie grozi
                                                  a będąc tu, jesteś pod ochroną
                                                  a czy kogut umie machnąć kaczuszki - to się jeszcze okaże big_grin
                                                  • blondynka.2801 Re: Sęp 05.02.17, 22:17
                                                    smile

                                                    "Choć, uniosę cię daleko,
                                                    W nieskończoność pod powieką,
                                                    Gdzie nie sięga świat nieznośny -
                                                    Coś ty! - Ona na to - Coś ty!

                                                    Jest w tym "Coś ty!" rękawiczka
                                                    W twarz ciśnięta mojej jaźni
                                                    I wyzwanie na policzkach:
                                                    Nie obiecuj, bo się zbłaźnisz."
                                                    wink
                                                  • kogucik.2872 Re: Sęp 05.02.17, 22:23
                                                    błazen Stańczyk miał zaś władzę
                                                    choć był śmieszny, nie poradzę
                                                    że po cichu i spokojnie
                                                    decydował i o wojnie... smile
                                                  • blondynka.2801 Re: Sęp 05.02.17, 22:27
                                                    Bo to mądry facet był i - co najważniejsze - bez przerostów smile tu i ówdzie smile

                                                    "mówcie, że mądra, że wielkiego rodu,
                                                    że Wschodem rządzić ma ręka Zachodu...
                                                    A ja nie cierpię tej baby!!!"

                                                    Dobranoc smile
                                                  • kogucik.2872 Re: Sęp 05.02.17, 22:28
                                                    dobrej zatem smile
                                                  • kogucik.2872 Re: Sęp 06.02.17, 16:30
                                                    gówniana panienka, wspiąwszy się na szczyty
                                                    oddała styczniowi hołd należyty.
                                                    jednak skąd znała sentencję wyroku
                                                    paplając właśnie w radosnym amoku.
                                                    drzewiej paniusi bazgroł malarzyny
                                                    owsik wlazł w dupę - wstąpił na wyżyny.
                                                    jak chorągiewki na wietrze dzikim
                                                    raz włażą w dupę, raz mają owsiki
                                                    głosząc - agresja jest znakiem małości
                                                    rzucają gównem bladzi ze wściekłości
                                                    i chichot głupka wciąż słychać wszędzie
                                                    znów parę duchów zaraz przybędzie
                                                    taniec chochoła bezmyślnie pląsać
                                                    lecz kły już zgniły, nie ma czym kąsać.
                                                  • kogucik.2872 Re: Sęp 06.02.17, 19:18
                                                    Zawsze mierzili mnie ludzie, którzy za cel honoru obierali sobie postawę wyższości. Żeby było zabawniej, budują postumenty na takich bzdetach, że czasem pusty śmiech ogarnia. Od lat obserwuję ten "jarmark sukcesów"

                                                    Medale.
                                                    Każda władza ma cel. Nazwijmy go celem sprzedażowym. Musi w swojej kadencji rozdać n medalów wszelakich. Jaruzel też dawał. Bierut dawał. Każdy dawał i daje. Czy są miarodajne ? Nie. Bo dla każdej władzy zasługi znaczą co innego.
                                                    Ale ok. Udekorowano. I nagle medalista czuje, że posiada prawo boskie niemal. Wpada, zakrzyczy każdego, kto tylko reprezentuje choć ciut inne poglądy. Obrzuci obelgami, zadrze ogon w góre i dostojnie wymaszeruje, zostawiając za sobą swój syf. Można mu. Ma medal za zasługi. Boski jest niczym Cezar. Nikt nie będzie bezczelnie głosił swojego zdania.
                                                    Tak było jakiś czas temu. A ponieważ ja prosty cham, chamstwo zrozumiałem od razu i zaprzestałem dyskusji z bufonem. Może ja i cham, ale nie aż tak głupi.

                                                    obrazki
                                                    Wielki malarz. Strasznie znany. Z bogatą biografią. Tylko czemu wciska na siłę każdemu reklamy swoich obrazków ?
                                                    Czemu nie potrafiąc sklecić jednego porządnego zdania, niczym pajac z własnego obrazka - buja się nieustannie głupawo chichocząc ? Taki kształcony niby i taki obyty, a w zachowaniu wsiowy buc spod budki z piwem. A co najzabawniejsze - choć naturalne (nazywa się przeniesieniem) u wszystkich wkoło wyśmiewa...............swoje wady. Tak, to taki mechanizm obronny, przed dopuszczeniem świadomości o sobie.

                                                    nagrody
                                                    Lekarz rodzinny - ogólnie lekarz to zawód, od którego wymagałoby się jakiegoś poziomu. Żle się wyraziłem. Nie jakiegoś. Wyższego.
                                                    Ale jeśli lekarz jest zakompleksiony po dekiel, to ani pacjentowi żadnemu nie pomoże, ani sam ze sobą do ładu nie dojdzie. Lekarz, dla którego priorytetem jest forum z idiotami (ach jak pędził z dyżuru, pisząc otwarcie, że nie wie, czy komuś zaszkodził, bo wieść o "chorobie" wirtualnego bytu tak nim wstrząsnęła, że przepisywał recepty, nie wiedząc co, komu i na co.
                                                    Przednie.
                                                    Bajka o Ebolance, to było coś, co wstrząsnęło ,mną. A ja przesadnie wrażliwy nie jestem.
                                                    W tej bajce jest więcej niejasności. Marco - którego Klara przedstawia jak Włocha, mówiącego na tyle źle po Polsku, że każdej rozmowie na skypie musi towarzyszyć tłumacz. Oczywiście żona nawiedzonego. I ten sam Włoch równocześnie płynnie pisze po polsku, używając potocznych zwrotów, staropolskich fraz. I ten sam słabo mówiący Włoch - na krótkim filmiku mówiący po polsku nawet bez wyraźnego obcego akcentu. Coś tu nie gra, prawda ?
                                                    Mnie zastanawia rola owego. Czy to och chciał być naciągaczem ?
                                                    Wszak wątek kasy wyszedł właśnie od niego. Ale Włoch umiera 6 lat temu. I oto pół roku temu, tuż przed swoją śmiercią Klara dostaje maila od trupa. Jeszcze bardziej nie gra ?
                                                    owszem.
                                                    Ale zabawa w guru w kiedyś się musi skończyć.
                                                    I znowu brak mostu, na którym można dumnie kroczyć i się dowartościowywać.
                                                    Trafia się okazja. Konkurs literacki.
                                                    Guru, który jedyne zasadniczo, co potrafi, to snucie kilometrowych bzdurnych tekstów - pcha się wszędzie, gdzie mógłby zaistnieć.
                                                    Marzenia na wielkiej karierze u boku Religi, zakończyły się mizernym udziałem w pracy zbiorowej do czasopisma medycznego - dwadzieścia parę lat temu.
                                                    Może miał dwie lewe łapy, a może koledzy po fachu dowiedzieli się, że na boku uprawia szarlatanerię.
                                                    Zaczął więc pisać do konkursów.
                                                    Na początku jakieś wyróżnienie się trafiło, druga nagroda. Ale nie - nie udało się zawodowo, to grafoman za wszelką cenę chciał zaistnieć chociaż tak.
                                                    Jest dobrym manipulatorem.
                                                    Obiera tematy, które muszą ruszyć publiczność.
                                                    Tak jak w przypadku Ebolanki - wystarczyło dodać parę umierających dzieciaczków, jakąś wojenkę, kilka śmierci pobocznych i groźnego wirusa. Podziałało.
                                                    Wszystkie teksty konkursowe dotyczą jednego tematu - chorób i umierania dzieci.
                                                    Ale dziewczynka z guzem mózgu - zbyt pospolity już temat, chłopczyk z "przerzutami mięsaka do kości" też obraz niestety coraz bardziej pospolity - nie przyniosły oczekiwanej satysfakcji.
                                                    Następnym razem poszedł więc dalej. Wrócił do sprawdzonego już tematu umierających dzieci, ale na tle egzotycznej Afryki i wojny.
                                                    Przypadkiem ktoś podrzucił pomysł, linkując bardzo znane zdjęcie Cartera.
                                                    Pierwsza próba tfurczości nastąpiła wtedy właśnie. Już wtedy też tekst został zerżnięty ze strony innego reportera, trochę ubarwiony, ale sklecony tak idiotycznie, że wyszła głupota, z której śmieją się do dziś.
                                                    Sęp poszedł pod drzewo zapalić i zapłakał. Stylistyka na poziomie pierwszoklasisty z problemami.
                                                    Na jakiś czas odpuścił temat, aż pojawił się kolejny konkurs.
                                                    Tym razem postanowił nie ryzykować, znając swój poziom stylistyczny i ..........................po prostu zerżnął dwa teksty, dwóch różnych autorów.
                                                    Tak powstał sęp.
                                                    przytoczę go w całości. Tekst składa się głównie ze skopiowanych zdań dwóch autorów - Michała Staniula - publikacja w Polityce Globalnej pt Sęp, głodujące dziecko i koszmary reportera, oraz Leszka Teusza - publikacja w Przeglądzie Powszechnym pt Okiem dotykać świata.
                                                  • kogucik.2872 Re: Sęp 06.02.17, 19:27
                                                    cd.

                                                    Oprócz tych kopii, tekstu własnego tam prawie nie ma. Resztę dopełniają cytaty wszystkich znanych filozofów.
                                                    Ponieważ tekst ten został uznany przez komisję konkursową za plagiat (na co mam dowodzik), nie stanowi on żadnej wartości intelektualnej - poza własnością wymienionych wcześniej autorów.

                                                    nudny jest, ale to przypadek ciekawy.

                                                    Sęp.

                                                    Ta fotografia głęboko zapada w pamięć. Wwierca się w mózg nie pozwalając zapomnieć o tragedii jaką uwiecznił obiektyw reportera. Ale też rodzi pytania odnośnie granic, jakich fotoreportaż nie powinien nigdy przekroczyć. Budzi refleksję nad regułami zawodowej etyki, normą zachowania tego, który dokumentuje zdarzenie.
                                                    *

                                                    Jest marzec 1993 roku. Kevin Carter - uznany już wtedy południowoafrykański fotograf - na wieść o panującym w Sudanie głodzie oraz ofiarach walk plemiennych, udaje się tam z nadzieją utrwalenia na kliszy rozmiarów tragedii. Już wcześniej stykał się z niewyobrażalnym cierpieniem i okrucieństwem. Od blisko 9 lat dokumentował zbrodnie apartheidu jak choćby „naszyjnikowanie” - metodę zabijania polegającą na wciśnięciu na tułów ofiary opony samochodowej nasączonej benzyną, która - następnie podpalona - prowadziła do śmierci po kilkunastominutowych niewyobrażalnych męczarniach.
                                                    Autor zdjęć nie był wolny od wątpliwości związanych z charakterem swej pracy. W jednym z wywiadów stwierdził:
                                                    „Byłem przerażony tym, co oni robili. Byłem przerażony tym, co ja robiłem. Ale po jakimś czasie ludzie zaczęli rozmawiać o tych zdjęciach… Wtedy poczułem, że to co robię może wcale nie jest takie złe. Bycie świadkiem czegoś tak okropnego wcale nie musi być złym czynem.”

                                                    *

                                                    Sudańska ziemia. Goła, wypalona promieniami słońca. W tle niewielkie chatynki z pożółkłej trawy – teraz już opustoszałe i zrujnowane przez napastników. Wywlekano z nich by gwałcić i mordować jedynie z motywów religijnych.
                                                    Na pierwszym planie maleńka postać dziewczynki. Przeraźliwie wyniszczona, z widocznym zarysem żeber, brzuszkiem wzdętym przewlekłym głodem i nieproporcjonalnie dużą głową. Wyczerpana mozolnym marszem po odrobinę strawy, upadła niczym w niemej modlitwie zarywszy czołem w ziemię. Na prawym nadgarstku połyskuje zbyt duża bransoletka, szyję oplata naszyjnik z wyblakłych koralików. To teraz jedyne świadectwa bezpowrotnie minionej beztroski sieroty.
                                                    Kilka metrów za nią przysiadł znieruchomiały sęp, cierpliwie czekający na śmierć kolejnej ofiary – swoją ucztę.

                                                    Fotoreporter z aparatem przy twarzy przez wiele minut czekał, aż ptak szykując się do ataku rozłoży skrzydła i zaatakuje dziecko. Taki obraz uwieczniony na fotografii z pewnością poruszyłby miliony, wstrząsnął odbiorcą. A równocześnie byłby niczym oskarżycielski palec wymierzony w tych, którzy skazali umierające dziecko na okrutny los.
                                                    Sęp jednak wciąż tylko obserwuje. Przez wiele minut stwarza wrażenie posągu. Wokół panuje przerażająca cisza. Wreszcie fotoreporter nie mogąc doczekać się na atak, robi mniej efektowną fotografię niż planował. Potem przegania sępa i patrzy w ślad za dziewczynką, która zebrała resztki sił i chwiejnym krokiem poszła dalej w poszukiwaniu jedzenia.

                                                    Susan D Moeller w książce “Compassion Fatigue: How the Media Sell Disease, Famine, War and Death” pisze, że po tym wydarzeniu Carter ,,usiadł pod drzewem, palił papierosa za papierosem, rozmawiał z Bogiem, płakał i myślał o swojej córce, Megan”.
                                                    Córce, którą wychowywał samotnie.
                                                    Zdjęcie to ukazało się na okładce ,,New York Times” 26 marca 1993 roku. Wywołało ogromne poruszenie na całym świecie. Masowo przedrukowane przez wiele innych redakcji prasowych wzbudziło lawinę telefonów z pytaniem o dalszy los dziewczynki.
                                                    W maju 1994 roku fotografia zyskała nagrodę Pulitzera.
                                                    W opinii przyjaciół Cartera nagroda ta mogła być „światełkiem w tunelu” dla pogrążającego się w depresji mężczyzny. Jego siostra - Patricia Gird Randburg - w liście do Time napisała: ,,nagroda była dla niego potwierdzeniem, że jego praca jest wartościowa”. Gazeta sugerowała natomiast, że wyróżnienie było przyczyną późniejszej samobójczej śmierci reportera, gdyż sprowadziło na niego falę krytyki za nieczułość wobec losu dziewczynki.
                                                    *
                                                    Reporter obserwuje cierpienie częściej niż inni. Uwiecznia je za pomocą słów lub obrazów. Jednak czy ludzie chcą wiedzieć o bólu innych? Czy jest to komukolwiek potrzebne? Czy jest pożyteczne? A może w ten sposób reporter daje jedynie upust jakiejś chorej potrzebie nachalnego epatowania przemocą i okrucieństwem?
                                                    Czy też rację ma reporter Wojciech Tochman, który w tekście ,,Cali biali” opisującym ludobójstwo w Ruandzie również staje przed tym dylematem i pisze słowa będące doskonałym komentarzem dla wszystkich, którzy odwracają wzrok lub nie chcą słuchać:
                                                    „Ten, który mi powie: epatujesz dziecięcym cierpieniem, nie o mnie będzie mówił. Raczej o sobie: tego, co opowiadasz, nie potrafię przyjąć, brzuch mnie boli, przestań, nie ma we mnie na to miejsca”.
                                                    Jeśli o czymś nie mówimy, nie znaczy to, iż problem nie istnieje. Przemilczanie jest formą ucieczki, skrywaniem głowy w piasek, próba bagatelizowania.
                                                    Po opublikowaniu zdjęcia dziewczynki i sępa świat dostrzegł wagę konfliktu w Sudanie. Organizacje humanitarne otrzymały datki od tysięcy ludzi poruszonych tragedią, z przeznaczeniem na pomoc dla prześladowanych i umierających.
                                                    Jedna – choć tak tragiczna przekazem - fotografia sprawiła, że świat się zreflektował i zaprotestował przeciw przemocy. Bo politycy często zasłaniają się niewiedzą o przypadkach łamania praw człowieka.

                                                    Kolejnym dylematem, przed którym stają reporterzy, jest kwestia dystansowania się od opisywanej historii. Gdzie zatem przebiega linia, za którą reporter przestaje być obserwatorem akcji i staje się jej uczestnikiem?
                                                    Cartera wielokrotnie krytykowano za to, iż nie pomógł dziewczynce. Że tak wiele minut biernie obserwował rozwój wydarzeń czekając na ich eskalację, nim przepędził sępa. Że nie zaprowadził konającego dziecka do punktu żywnościowego. A nawet, iż nie adoptował go i nie podarował nowego, łatwiejszego życia…

                                                    Fotoreporter często do końca życia zostaje napiętnowany wspomnieniami okrutnych scen, jakich doświadczył i które utrwalił. Jon Jones brytyjski reporter wojenny, wciąż widział okaleczoną główkę dziecka pod swoją kołdrą, gdy kładł się spać. Innego męczyły postacie poległych kolegów z pracy idących w jego stronę. Anthony Loyd z London Times był „nawiedzany” przez Czeczenkę trzymającą oderwaną nogę jednego z bliskich. Obserwator ludobójstwa w Ruandzie przez wiele jeszcze lat czuł trupi zapach na całym swoim ciele – także w chwilach rozrywki.

                                                    Aparat fotograficzny jest przedłużeniem oka. A przecież to w tym ostatnim skupiona jest cała złożoność świata. W nim otoczenie znajduje swe najgłębsze odbicie i osobową przynależność.
                                                    Oko – już w starożytności zwane matką odległości - w cudowny sposób sprawia, że zastanawiamy się nad tajemniczą odrębnością wszystkiego, co poza nami i obok nas,. W spojrzeniu wszystko staje się bliższe. Gdy czemuś się przyglądamy, wprowadzamy to jakby do naszego wnętrza. To, co przenikamy wzrokiem, staje się niejako częścią nas samych.

                                                    Już Platon w „Timajosie” opisując stworzenie człowieka i jego ciała, szczególną uwagę poświęca oczom. W ludziach – jak twierdzi - występuje dwojaki rodzaj wrażeń zmysłowych. Jedne odbierane są przez całe ciało, inne przez poszczególne organy. Wśród wrażeń szczegółowych największe znaczenie przypisuje wzrokowi, gdyż to dzięki niemu możliwe jest nieustanne doświadczanie wszechświata. „Bogowie najpierw sporządzili oczy, które niosą nam światło. To pierwszeństwo wzroku jest przyczyną faktu, że człowiek ma postawę pionową. Dusza rozumna ma bowiem oglądać harmonię wszechświata, podziwiać ją i naśladować.”

                                                    Jakże dalekie od rozważań Platona jest „oko fotoreportera” uwieczniające nie tylko platońską harmonię ale też i to
                                                  • al-szamanka Re: Sęp 06.02.17, 20:10
                                                    Znam te dwa teksty bardzo dobrze, swojego czasu można było je czytać wszędzie.
                                                    Złodzieje są zazwyczaj sprytni, ale zdarzają się wśród nich tak nieprawdopodobni idioci, że wydaje im się, iż nikt nie jest w stanie udowodnić im złodziejstwa. Nigdy nie mają wyrzutów sumienia, ale wściekli są, gdy zostaną na złodziejstwie przyłapani... co i tak nie przeszkadza im nadal głosić jak bardzo są honorowi, moralni i etyczni.
                                                  • kogucik.2872 Re: Sęp 06.02.17, 20:13
                                                    i właśnie to mnie skłania, do babrania się w tym wszystkim. Ta hipokryzja i głoszenie prawości, podczas, gdy jest się zwykłym oszołomem.
                                                    Różnica między mną a nimi polega na tym, że jak mnie oszołomem nazwiesz - to przytaknę. Oni nastroszą pióra i będą 5 lat udowadniać, jak bardzo się co do nich mylisz.
                                                  • al-szamanka Re: Sęp 06.02.17, 21:57
                                                    kogucik.2872 napisał:

                                                    > i właśnie to mnie skłania, do babrania się w tym wszystkim. Ta hipokryzja i gło
                                                    > szenie prawości, podczas, gdy jest się zwykłym oszołomem. Oni nastroszą pióra i będą 5 lat >udowadniać, jak bardzo się co do nich mylisz.

                                                    Mogą udowadniać i 100 lat, nikt normalny na to się nie załapie, dlatego udają, że tylko sobie wierzą. Tak, udają, bo w rzeczywistości mają siebie nawzajem za nic.
                                                  • m.maska Re: Sęp 06.02.17, 22:24
                                                    al-szamanka napisała:

                                                    > kogucik.2872 napisał:
                                                    >
                                                    > > i właśnie to mnie skłania, do babrania się w tym wszystkim. Ta hipokryzja
                                                    > i gło
                                                    > > szenie prawości, podczas, gdy jest się zwykłym oszołomem. Oni nastroszą p
                                                    > ióra i będą 5 lat >udowadniać, jak bardzo się co do nich mylisz.
                                                    >
                                                    > Mogą udowadniać i 100 lat, nikt normalny na to się nie załapie, dlatego udają,
                                                    > że tylko sobie wierzą. Tak, udają, bo w rzeczywistości mają siebie nawzajem za
                                                    > nic.
                                                    >

                                                    Sa siebie warci... kazdy tam juz cos ukradl, kazdy sobie cos przywlaszczyl, tyle, ze on chcial jeszcze za to zbierac zaszczyty...
                                                  • kogucik.2872 Re: Sęp 07.02.17, 17:43
                                                    tak, wyjątkowo trafne spostrzeżenie. Dawno to zauważyłem również. Wszystko to gra sztywnych pozorów. Sztuczne pozy dla zachowania budowanego pracowicie image.

                                                    al-szamanka napisała:
                                                    Tak, udają, bo w rzeczywistości mają siebie nawzajem za
                                                    > nic.
                                                    >
                                                  • kogucik.2872 Re: Sęp 07.02.17, 23:53
                                                    a zboczony doktorek nadal próbuje tłumaczyć, że zboczony nie jest. Otóż spieszę wyjaśnić.
                                                    O ile każdy normalny człowiek rozumie tragedię wojny, o tyle nikt z normalnych ludzi nie projektuje sobie umierania (wyłącznie dzieci). Nie napawa się opisami szczegółowych etapów choroby i umierania (wyłącznie dzieci). Nie buduje na tym sekty.
                                                    Za trudne ? Nie dziwi mnie to. Ale próbuj dalej doktorku..... smile

                                                    Dla debili to zapewne fascynacja śmiercią.
                                                    Debile mają z reguły dwie szare komórki.
                                                    Jedna zawiaduje mikcją.
                                                    Ta druga - defekacją.
                                                  • al-szamanka Re: Sęp 08.02.17, 05:22
                                                    kogucik.2872 napisał:

                                                    > a zboczony doktorek nadal próbuje tłumaczyć, że zboczony nie jest. Otóż spieszę
                                                    > wyjaśnić.
                                                    > O ile każdy normalny człowiek rozumie tragedię wojny, o tyle nikt z normalnych
                                                    > ludzi nie projektuje sobie umierania (wyłącznie dzieci). Nie napawa się opisami
                                                    > szczegółowych etapów choroby i umierania (wyłącznie dzieci). Nie buduje na tym
                                                    > sekty.
                                                    > Za trudne ? Nie dziwi mnie to. Ale próbuj dalej doktorku..... smile
                                                    >
                                                    > Dla debili to zapewne fascynacja śmiercią.
                                                    > Debile mają z reguły dwie szare komórki.
                                                    > Jedna zawiaduje mikcją.
                                                    > Ta druga - defekacją.
                                                    >

                                                    Do tego te ciagle skojarzenia wylacznie z wydalaniem. Pewnie w przedszkolu malowal w ubikacji na drzwiach wlasna kupka i dostawal po lapkach - stad ta fiksacja.
                                                  • kogucik.2872 Re: Sęp 08.02.17, 17:04
                                                    bardzo słusznie. Teoria piękna, gorzej z praktyką. Ale w myśl tego, na pewno nastąpi wreszcie rewizja własnego postępowania względem - jak się okazuje - nie jednej Klary, ale też wielu innych osób.
                                                    Byłby to niezwykły postęp.


                                                    Natomiast będę zawsze protestować przeciwko próbom dyskwalifikacji, deprecjacji, kompromitacji kogokolwiek w realu za pomocą pomówień, insynuacji, rzekomych prawd znalezionych gdzieś w necie, a wszystko tylko dla dokonania osobistych "rozliczeń", zemsty, odwetu, albo - co gorzej - "udowodnianiu prawd", jedynych, a z góry założonych, mających na celu nie tylko eliminację kogoś z netu, ale i zaszkodzenie mu w życiu realnym, rodzinnym,
                                                    zawodowym.
                                                  • m.maska Re: Sęp 08.02.17, 17:32
                                                    kogucik.2872 napisał:

                                                    > Natomiast będę zawsze protestować przeciwko próbom dyskwalifikacji, deprecjacji
                                                    > , kompromitacji kogokolwiek w realu za pomocą pomówień, insynuacji, rzekomych p
                                                    > rawd znalezionych gdzieś w necie, a wszystko tylko dla dokonania osobistych "ro
                                                    > zliczeń", zemsty, odwetu, albo - co gorzej - "udowodnianiu prawd", jedynych, a
                                                    > z góry założonych, mających na celu nie tylko eliminację kogoś z netu, ale i za
                                                    > szkodzenie mu w życiu realnym, rodzinnym,
                                                    > zawodowym.

                                                    I to jest wlasnie swiadectwo zerowej Inteligencji Emocjonalnej i calkowitego braku empatii, ta nieumiejetnosc wczucia sie w polozenie kogos komu sie takie rzeczy robi... vide sorelina publikujaca g... - gdyby to w swojej zlosci, swojej nienawisci, swoim ograniczonym do nieprawdopodobnego zera mysleniu, pomyslala ot po prostu, tak jak robi to kazdy normalny wrazliwy czlowiek, a nie zwierze: a gdyby mnie to zrobiono, a gdyby zrobiono to mojej corce - nie, brnela w to, nawet nie potrafiac zrobic screena siegnela do tak prymitywnych metod jak fotografowanie ekranu, byle tylko rzucic g... a za chwile przedstawi swiadectwo swojej hipokryzji, jaka ona jest dobra i wrazliwa... rzygac sie chce jak sie to widzi.
                                                    Nie zasluguja na nic poza pogarda....
                                                  • al-szamanka Re: Sęp 08.02.17, 19:13
                                                    m.maska napisała:

                                                    > kogucik.2872 napisał:
                                                    >
                                                    > > Natomiast będę zawsze protestować przeciwko próbom dyskwalifikacji, depre
                                                    > cjacji
                                                    > > , kompromitacji kogokolwiek
                                                    >
                                                    > I to jest wlasnie swiadectwo zerowej Inteligencji Emocjonalnej i calkowitego br
                                                    > aku empatii, ta nieumiejetnosc wczucia sie w polozenie kogos komu sie takie rze
                                                    > czy robi... vide sorelina publikujaca g.
                                                    .. - gdyby to w swojej zlosci, swojej n
                                                    > ienawisci, swoim ograniczonym do nieprawdopodobnego zera mysleniu, pomyslala ot
                                                    > po prostu, tak jak robi to kazdy normalny wrazliwy czlowiek, a nie zwierze: a
                                                    > gdyby mnie to zrobiono, a gdyby zrobiono to mojej corce
                                                    - nie, brnela w to, naw
                                                    > et nie potrafiac zrobic screena siegnela do tak prymitywnych metod jak fotograf
                                                    > owanie ekranu, byle tylko rzucic g... a za chwile przedstawi swiadectwo swojej
                                                    > hipokryzji, jaka ona jest dobra i wrazliwa... rzygac sie chce jak sie to widzi.
                                                    > Nie zasluguja na nic poza pogarda....

                                                    Wyobraźnia prymitywna i zerowa. Jej nie zrobiono, córce też nie, więc wszystko w porządku... a inni niech sobie cierpią, w końcu nie jej ból.
                                                  • blondynka.2801 Re: Sęp 08.02.17, 22:20
                                                    Natomiast będę zawsze protestować przeciwko próbom dyskwalifikacji, deprecjacji, kompromitacji kogokolwiek w realu za pomocą pomówień, insynuacji, rzekomych prawd znalezionych gdzieś w necie, a wszystko tylko dla dokonania osobistych "rozliczeń", zemsty, odwetu, albo - co gorzej - "udowodnianiu prawd", jedynych, a z góry założonych, mających na celu nie tylko eliminację kogoś z netu, ale i zaszkodzenie mu w życiu realnym, rodzinnym,
                                                    zawodowym.


                                                    Naprawdę, Sorellino?
                                                    Jaka piękna teoria! smile
                                                    Ale jeszcze milej byłoby nie doświadczać w praktyce, także od ciebie, czegoś wręcz odwrotnego. smile

                                                    Nie mam pewności, ale mam nadzieję, Kogucie, że masz świadomość, jak śmierdzącą (jak najbardziej w realu) sprawę ruszyłeś. Zaszczuwanie, wyszydzanie, burzenie miru domowego, zastraszanie, odbieranie spokoju, doprowadzanie na skraj załamania nerwowego lub wręcz samobójstwa, ingerowanie w intymne rejony życia z łóżkiem włącznie...
                                                    A to wszystko w wykonaniu jak najbardziej realnych osób, realnych z imienia i nazwiska, pracujących w zawodach zaufania publicznego - lekarz, nauczyciel, dziennikarka...
                                                  • kogucik.2872 Re: Sęp 08.02.17, 22:29
                                                    z natury jestem łatwowierny. Nie zakładam z góry, że ktoś jest zły. Czasem bardzo dużo czasu zajmuje mi ocena sytuacji. Bo mam taki kretyński zwyczaj, że przez długp długo tłumaczę sobie różne dziwne zachowania innych różnymi przeciwnościami. I ciężko mi zauważyć, że to, co przyjmowałem za dobrą monetę to tylko pozory.

                                                    Tak, może jeszcze nie do końca, ale mam pewność, że ruszyłem bardzo głęboką sprawę. W sumie - to dopiero akcja z Tobą coś mi uzmysłowiła. Dodałem dwa do dwóch i tym razem wyszło mi cztery.
                                                    Potrafię słuchać i tym razem posłuchałem co mówisz, choć nie mówiłaś za dużo - to między wierszami doczytałem to, co mogłabyś powiedzieć. I jak widzisz, dziś się też do tego odniosłem. Nie tylko Ciebie realnie ruszyli. Klarę i bóg jeden jeszcze wie kogo - też.
                                                    I nie pomoże głupi chichot owsika, ani chrzczenie mnie na nowo per debil zdegenerowany.
                                                    Mnie ta niemoc i złość bawi jedynie.
                                                  • blondynka.2801 Re: Sęp 08.02.17, 22:40
                                                    I teraz wiele więcej nie powiem. Właśnie dlatego, jak blisko realu są te wredne wirtualne zabawy, które n a p r a w d ę mogą doprowadzić na sam skraj.

                                                    A może właśnie o to chodzi(ło)?
                                                    O władzę nie tylko nad czyimś życiem, ale także śmiercią?
                                                    Jeśli tak, to są na to stosowne paragrafy.

                                                    Owsiki? Upierdliwe, ale łatwo się ich pozbyć.
                                                    Tasiemiec uzbrojony jest znacznie groźniejszy.
                                                  • kogucik.2872 Re: Sęp 08.02.17, 22:43
                                                    a ja nie naciskam
                                                    może kiedyś
                                                    to, czego się już dowiedziałem, wystarczy na dłuuuugie pisanie w temacie.

                                                    owsik to taki robaczek, co włazi w dupę.
                                                    Normalni ludzie się tego pozbywają.
                                                    Ale są tacy, co bardzo lubią to łaskotanie....
                                                  • blondynka.2801 Re: Sęp 08.02.17, 22:47
                                                    Różne "pieszczoty" ludzi kręcą, ale żeby świąd odbytu....! big_grin
                                                    Chociaż może jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się nie lubi. smile

                                                    Dobranoc smile
                                                  • kogucik.2872 Re: Sęp 08.02.17, 22:50
                                                    gorzej, jak ktoś to lubi big_grin

                                                    dobrej smile
                                                  • blondynka.2801 Re: Sęp 09.02.17, 10:16
                                                    I jeszcze drobne uzupełnienie.
                                                    Łańcuszek jest zbudowany z ogniw i żeby powstał, zawsze musi być to pierwsze. smile

                                                    W wirtualnym świecie, gazetowym i okołogazetowym, są TYLKO dwie osoby, które poznały moje nazwisko ODE MNIE.
                                                    Dawno temu, bo w 2012 roku, Ulisses Achaj i dużo później Odys Syn Laertesa. Nie muszę chyba dodawać, że ja także doskonale wiem, kim oni są. smile

                                                    Jest jeszcze trzecia osoba, która tę informację zdobyła drobnym podstępem.

                                                    Cała reszta wiedzę na mój temat (baaaardzo obszerną, szczegółową i jawnie naruszającą moje dobra osobiste) zdobyła nielegalnie i wbrew mojej woli.
                                                  • kogucik.2872 Re: Sęp 09.02.17, 10:25
                                                    no i ciesz się że kochasz dziób, a nie owsiki big_grin
                                                  • blondynka.2801 Re: Sęp 09.02.17, 10:31
                                                    Jeśli to do mnie, bo się troszkę pogubiłam w drzewku, to spieszę donieść uprzejmie (choć może Cię to ździebko rozczaruje wink ) że już uzgodniliśmy (?), że ja wolę kacze dzioby big_grin

                                                    Miłego dnia
                                                  • kogucik.2872 Re: Sęp 09.02.17, 11:35
                                                    nie było mowy o dziobach, ale o robieniu kaczuszek big_grin no przesz nie dziób do tego służy ! big_grin
                                                  • kogucik.2872 Re: Sęp 09.02.17, 14:46
                                                    się doktorek strasznie unosi big_grin nerwy to, czy kryzys wieku ...? big_grin może by doktorek skoczył do cudotwórcy na prostowanie nerwu sympatycznego ? big_grin podobno działa... big_grin
                                                  • blondynka.2801 Re: Sęp 09.02.17, 19:50
                                                    Pół dnia myślałam wink jak napisać, żeby nie urazić smile
                                                    Bo widzisz, Kogucie, dziób jednak czyni... smile
                                                  • kogucik.2872 Re: Sęp 09.02.17, 19:57
                                                    ups... big_grin
                                                  • blondynka.2801 Re: Sęp 09.02.17, 19:59
                                                    Noooo..... big_grin
                                                  • kogucik.2872 Re: Sęp 09.02.17, 20:07
                                                    to teraz mi łaskawie wytłumacz, jak się dziobem kaczki robi !! big_grin
                                                  • blondynka.2801 Re: Sęp 09.02.17, 20:13
                                                    A kto (teraz) mówi o robieniu kaczuszek?!? smile
                                                    Zapętliłeś się na tym rozmnażaniu...
                                                    Chyba big_grin
                                                  • kogucik.2872 Re: Sęp 09.02.17, 20:27
                                                    no bo ja cały czas główkuję jako te kaczuszki zrobić big_grin
                                                    a baba to skacze z tematu na temat jak żaba nie przymierzając z liścia na liść big_grin nijak nadążyć się nie da big_grin
                                                  • blondynka.2801 Re: Sęp 09.02.17, 20:36
                                                    Aleeeeee... to są tematy, że tak powiem, zbieżne, żeby nie powiedzieć oboczne big_grin więc nie całkiem jak żaba z liścia na liść lub jak motylek smile z kwiatka na kwiatek.
                                                    Natomiast ż(a)eby się kłopotliwie nie ześlizgnąć smile to na wszelki wypadek powiem już - dobranoc. A Ty myśl dalej. Myślenie ma przyszłość. smile
                                                  • kogucik.2872 Re: Sęp 09.02.17, 20:41
                                                    i znowu namotała suspicious

                                                    dobrej big_grin
                                                  • kogucik.2872 Re: Sęp 08.02.17, 20:53
                                                    a ja owsiku nie muszę sądu słuchać, bo żaden sąd nie nakaże mi, żeby mi się podobało.
                                                    a te pstrokate paćki od zawsze uważam za psychodeliczne bohomazy - i tak było, jest i będzie. Nie zmieniam zdania jak sprana chorągiewka.
                                                    I nie zapomnij kulturko że o gustach się nie dyskutuje.
                                                  • kogucik.2872 Re: Sęp 08.02.17, 21:03
                                                    o tak
                                                    "cytowanie" macie we krwi. Sporadycznie jednak cytat poprzedza - pozwól, że....
                                                  • m.maska Re: Sęp 07.02.17, 10:50
                                                    kogucik.2872 napisał:

                                                    > i właśnie to mnie skłania, do babrania się w tym wszystkim. Ta hipokryzja i gło
                                                    > szenie prawości, podczas, gdy jest się zwykłym oszołomem.
                                                    > Różnica między mną a nimi polega na tym, że jak mnie oszołomem nazwiesz - to pr
                                                    > zytaknę. Oni nastroszą pióra i będą 5 lat udowadniać, jak bardzo się co do nich
                                                    > mylisz.

                                                    >

                                                    ...jaka piekna hipokryzja objawila sie od rana... o slepocie nie wspominajac... ten co sie z medalami twierdzac ze on to nieszuja ale to juz w ramach akcji udowadniania, jacy sa szlachetni... oczywiscie dottore powinni za plagiat oddac nagrode - tylko, ze jak widac nie tylko na forum ale i w realu ludzie wyrobili sobie zdanie na temat osobnika...
                                                    z wiki
                                                    Hipokryzja

                                                    Hipokryzja (od gr. ὑπόκρισις hypokrisis, udawanie) – fałszywość, dwulicowość, obłuda. Zachowanie lub sposób myślenia i działania charakteryzujący się niespójnością stosowanych zasad moralnych. Udawanie serdeczności, szlachetności, religijności, zazwyczaj po to, by wprowadzić kogoś w błąd co do swych rzeczywistych intencji i czerpać z tego własne korzyści.

                                                    Hipokryzja może się przejawiać na kilka sposobów:

                                                    oficjalne głoszenie przestrzegania określonych zasad moralnych i jednoczesne ich "ciche" łamanie, gdy nikt ważny tego nie widzi (np. głoszenie przez polityka, że walczy z korupcją i jednoczesne branie przez tego polityka po cichu łapówek),
                                                    stosowanie różnych, sprzecznych wzajemnie zasad moralnych przy różnych sytuacjach (np. wymaganie od męża żeby nie zdradzał, i jednoczesne zdradzanie męża),
                                                    wymyślanie rozmaitych teorii, które w pokrętny sposób tłumaczą stosowanie różnych norm moralnych przy różnych sytuacjach (np. głoszenie, że zabijanie dzieci wroga w czasie wojny jest dobre dlatego, że wróg ten popełnił wcześniej zbrodnię mordując nasze dzieci),
                                                    tworzenie obszarów tabu, czyli spraw, o których się nigdy nie rozmawia publicznie; zazwyczaj są to sprawy, które w świadomości wielu ludzi są niemoralne, ale są lub były jednocześnie masowo praktykowane (zob. też tajemnica poliszynela)

                                                    Hipokryzja jest stałą cechą ludzkich społeczeństw. Wynika ona z jednej strony z konfliktu między indywidualnym interesem poszczególnych osób i normami moralnymi panującymi w danym społeczeństwie a z drugiej strony z konfliktu między normami obyczajowymi i moralnymi.
                                                  • kogucik.2872 Re: Sęp 07.02.17, 17:36
                                                    hipokrytą bywa co jakiś czas każdy.
                                                    Ale bywa.
                                                    Natomiast gorzej, kiedy to czyjaś natura.
                                                    Przekonując dzieciaka sąsiada, że palenie jest złe, kiedy dopiero co skończyłem peta - to hipokryzja, ale ma czemuś służyć. Hipokrytami bywają rodzice, nauczyciele, sprzedawca w sklepie, ksiądz na ambonie.
                                                    Ale są ludzie, którzy SĄ hipokrytami z natury.
                                                    Całe życie zachowaniem przeczą temu, co publicznie głoszą.
                                                    Wzywają do pomocy - krzywdząc
                                                    gardzą manipulacją - manipulując
                                                    potępiają nieprawdę - kłamiąc
                                                    rzeźbią się na wyższe sfery - będąc dnem i kulturowym i moralnym
                                                    etc.
                                                    i tacy są najgorsi - w odczuci śliscy jak te owsiki.
                                                  • m.maska Re: Sęp 06.02.17, 20:15
                                                    Temat obiegl caly swiat i niejednemu utkwil w pamieci na dlugie lata, ale jak to sie mowi "kazdy sadzi wg siebie" - ocenil tak wlasnie i uznal, ze jesli po dwudziestu latach cus tam sobie przywlaszczy, to to juz nie ma copyright i mozna brac jak swoje i przypiac sobie pawi ogon... moralna zgnilizna.
                                                  • kogucik.2872 Re: Sęp 06.02.17, 20:17
                                                    i błąd. Tekst Staniula można nadal znaleźć w internecie. Tekst Teusza już nie - ale jeszcze dwa, trzy lata temu był dostępny.
                                                  • kogucik.2872 Re: Sęp 06.02.17, 20:21
                                                    oj, urwało mi pół sępa - no to doklejam

                                                    Jakże dalekie od rozważań Platona jest „oko fotoreportera” uwieczniające nie tylko platońską harmonię ale też i to często - chaos rzeczywistości, okrucieństwo, przemoc, cierpienie i śmierć.
                                                    Gdzie w takim świecie znaleźć miejsce dla „rozumnej duszy”? Czy napotkany chaos musi – niejako deterministycznie – prowadzić do psychicznej dysharmonii świadka i kronikarza przemocy?

                                                    A może fotoreportaż jest wyższą formą malarstwa?

                                                    Renesans także głosił pochwałę wzroku jako najszlachetniejszego ze zmysłów. Tym samym uznawał malarstwo za sztukę odwołującą się do tego narządu.
                                                    Leone Battista Alberti, twórca systemu perspektywy centralnej, pisze: oko jest potężniejsze niż cokolwiek, szybsze, cenniejsze; cóż więcej mogę rzec? Jest przede wszystkim najpierwsze, niczym wódz, król, niemal bóg wszystkich ludzkich członków.
                                                    Lodovico Dolce, w „Dialogu o malarstwie” zatytułowanym „Aretino” wydanym w 1557 r. zauważa: Oczy jednak są nade wszystko oknami duszy i w nich malarz może najwłaściwiej wyrazić wszelkie uczucia, jak radość, ból, gniew, lęk, nadzieję, pragnienia. Wszystko to służy oku oglądających.

                                                    Czy Carter jest zatem kontynuatorem renesansowego pojęcia malarstwa? Czy budząc ból, gniew, lęk faktycznie służy „oku oglądających”? Czy jego fotografia wpisuje się w kanon odrodzeniowego malarstwa, które obok zjawisk miłych dla obserwatora, pokazuje również ciemne strony życia, by wywołać określone i uprawnione treścią emocje?

                                                    Leonardo da Vinci w „Traktacie o malarstwie” pisał: Czyż więc nie widzisz, że oko obejmuje piękno całego świata? Ono prowadzi astrologów, jego dziełem jest kosmografia, ono wszelkie sztuki ludzkie wspomaga i poprawia, ono wiedzie człowieka w różne strony świata: ono jest księciem matematyki, jego umiejętności są najbardziej pewne; ono odmierzyło wysokość i wielkość gwiazd, ono odkryło żywioły i ich siedliska; ono umożliwiło przepowiadanie przyszłości z biegu gwiazd, ono dało początek architekturze i perspektywie, i boskiemu malarstwu. O, najdoskonalsza z wszystkich rzeczy stworzonych przez Boga! Jakichże pochwał by trzeba, by móc wyrazić twą szlachetność? Jakie ludy, jakie języki zdolne będą w pełni opisać istotne twe działanie?
                                                    I dalej ten sam autor stwierdza: Ale po cóż mam się wdawać w tak wzniosłe i długie rozprawy; gdzież jest rzecz, która by się bez niego obywała? Ono kieruje ludzi ze wschodu na zachód, ono wynalazło żeglugę. I w tym właśnie przewyższa naturę, gdyż proste twory natury są skończone, dzieła zaś, które oko powierza rękom, nieskończenie mnogie, jak to ukazuje malarz, wyobrażając nieskończenie mnogie formy zwierząt i roślin, drzew i miejscowości.

                                                    Czy zatem „Dziewczynka i sęp” to jedynie kolejna z nieskończonych form w „skończonym zbiorze natury”? Czy taka teza uprawnia postępek fotoreportera? Czy też akt utrwalania obrazu na fotografii trwający sekundy to zbyt krótki okres by właściwie ocenić wartość przekazu?
                                                    Tu oko nie sprzęga się z dłonią w procesie aktywnego tworzenia malunku, ale – nastawione na udokumentowanie określonego zdarzenia, daje sygnał do natychmiastowego naciśnięcia migawki.

                                                    Czy zatem fotoreporter w pogoni za sensacją traci swoistą „godność oka”? Czy nastawiony na sławę i finansowe korzyści przekracza granice przyzwoitości?

                                                    Jan z Trzciany, należący w XVI w. do czołówki intelektualnej Uniwersytetu Krakowskiego, w swoim głównym dziele „Libellus de natura et dignitate hominis” („Książeczka o naturze i godności człowieka”) z 1544 r., w rozdziale „Godność człowieka wynikająca z posiadania zmysłów” pisze: Czy może zmysły nie ukazują doskonałości człowieka? Z pewnością tak, skoro – jak powiada Cyceron – zmysły ludzkie przewyższają znacznie zmysły zwierząt. Aczkolwiek zwierzęta z daleka już łup wyczuwają – jak sępy i psy – albo widzą go z daleka – jak orły – to przecież ludzie te same rzeczy poznają o wiele dokładniej i wydają o nich sądy przy pomocy zmysłów, uważanych za tłumaczy i pomocników ducha, które w dziwny sposób zostały przystosowane do odpowiedniego użytku i osadzone w głowie niby w jakiejś twierdzy. Oczy mianowicie, niby zwiadowcy, osadzone na najwyższym miejscu, wszystko od razu widzą, przewyższając w tym względzie inne zwierzęta. Albowiem oczy przyczyniają się do wszechstronnej znajomości literatury, wydają sąd na temat piękna barw i kształtów i – co ważniejsze – od pierwszego wejrzenia rozpoznają zarówno przywary, jak i cnoty.
                                                    Bacon domagał się, „by wszelkie twierdzenia uzasadniane były drogą doświadczenia”
                                                    Wspomniany już Leonardo da Vinci postawił znak równania między prawdą i tym, co się widzi i stwierdził: ujęcie rzeczywistości w sztuce, optyczny obraz świata – oto droga do poznania. Granice „widzenia” stają się granicami „poznania”.
                                                    Carter zdaje się zatem potwierdzać tezę Leonarda da Vinci. Mrożąca krew scena, którą uwiecznił jest przepustką do poznania świata, którego nie akceptujemy, ale którego istnieniu zaprzeczyć nie możemy.

                                                    W oku jest miara i cyrkiel, zauważał Albrecht Dürer. Topos „cyrkla w oku” powracał później u wielu teoretyków sztuki, malarzy i architektów, osadzając się w użyciu w funkcjonującej do dzisiaj językowej formule kolokwialnej „na oko”.
                                                    Współczesny fotoreporter staje się w myśl tej reguły swoistym „architektem historii”, a jego aparat fotograficzny kryje zaletę przyrządów geodety.

                                                    Leone Ebreo, hiszpańsko-żydowski lekarz i filozof, autor wydanej w 1535 r. książki „Dialoghi d’amore” głosił: Wśród przedmiotów wszystkich zmysłów zewnętrznych znajdują się rzeczy dobre, użyteczne, łagodne i przyjemne, ale wdzięk, który raduje i porusza duszę do szczególnej miłości i który nazywa się pięknem, nie znajduje się w trzech zmysłach materialnych, którymi są smak, węch i dotyk, lecz wyłącznie w przedmiotach dwu zmysłów uduchowionych, wzroku i słuchu. W procesie artystycznego tworzenia najważniejsze było przeświadczenie, że piękno związane jest z poznaniem wzrokowym, gdyż decyduje o nim oko, nie rozumowanie.
                                                    Czy tym samym fascynująca ulotność chwili winna pobudzać i fascynować zmysły bez żadnych barier?

                                                    Strobiński w książce „Wynalezienie wolności” zauważa: Wzrok jest najbardziej zachłannym wśród zmysłów: zdobywczym ruchem przenosi nas w dal. Wkrótce sukces rozumu sprawi, że świat zmysłów przestanie mu wystarczać. Zacznie szukać jasności poza widzialnymi pozorami, cele swoje umieści znacznie dalej niż w dotykalnej chwili. Chcieć to przewidywać i w tym, co jest, widzieć to, czego jeszcze nie ma. Kiedy zatryumfuje styl woli, rzeczy staną się tylko środkami i ludzie przestaną je kochać dla nich samych. Nadchodzą czasy, kiedy artysta uparcie i miłośnie przywiązany do zewnętrznego pozoru rzeczy będzie uchodzić za zapóźnionego w bezrozumnych radościach dzieciństwa.

                                                    Oto ów nowy rodzaj nieusuwalnego w istocie napięcia między ofiarowywanym przez wzrok i postrzeganie ekstatycznym zachwytem dla piękna zmysłowych zjawisk, a trwogą i lękiem przed tym, co nieznane i tajemnicze; napięcia, dramatu, którego uczestnikiem staje się każdy z nas przez sam fakt osobistego, indywidualnego istnienia i uczestnictwa w tym niepowtarzalnym zjawisku, jakim jest życie.

                                                    Być może fotoreportaż nie jest obwarowany z góry określonym etosem.
                                                    Być może nie ma tematu, zjawiska, którego nie wolno uwiecznić na zdjęciu.
                                                    Ja jednak, gdy przymknę oczy – sondę otoczenia – natychmiast widzę małą, umierającą Sudankę walczącą o życie.
                                                    A wówczas modlę się w duchu, żeby drapieżny sęp nie rozpostarł nagle skrzydeł do lotu, by zaspokoić swój głód.
                                                    Być może warto czasem opuścić powieki, by tracąc świat z oczu dostąpić poznania, wcale nie wyrzekając się przy tym „bezrozumnych radości dzieciństwa”...
                                                  • m.maska Re: Sęp 06.02.17, 21:54
                                                    Hmmm... skopiowal bezrozumnie - i chyba nawet nie wie co skopiowal... zeby sie piec lat spinal nie bylby w stanie napisac takiego tekstu - brak empatii ktory znany jest postronnym obserwatorom jego bezsensownego belkotu...
                                                  • al-szamanka Re: Sęp 07.02.17, 12:52
                                                    m.maska napisała:

                                                    > Hmmm... skopiowal bezrozumnie - i chyba nawet nie wie co skopiowal... zeby sie
                                                    > piec lat spinal nie bylby w stanie napisac takiego tekstu - brak empatii ktory
                                                    > znany jest postronnym obserwatorom jego bezsensownego belkotu...
                                                    >

                                                    Brak empatii to za mało, w nim siedzi jeszcze coś, co wręcz przeraża nieludzkością.
                                                  • al-szamanka Re: Sęp 08.02.17, 19:16
                                                    Tak, nie jej ból, nie jej depresja, nie jej choroba serca, nie jej śmierć.
                                                  • al-szamanka Re: Sęp 09.02.17, 09:22
                                                    al-szamanka napisała:

                                                    > Tak, nie jej ból, nie jej depresja, nie jej choroba serca, nie jej śmierć.

                                                    Dlatego z całym spokojem można nazwać hieną kogoś, kto skrzywdzi artystę, a honorowym estetą kogoś, kto krzywdzi zwykłego człowieka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka