olinininka
18.02.14, 10:32
Cały artykuł:
mamdziecko.interia.pl/rodzice/news-imie-ma-po-beatlesach,nId,1104849?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Od najdawniejszy czasów wierzono, że imię ma wpływ na całe życie człowieka. Determinuje jego charakter i cechy osobowości, decyduje czy będzie szczęśliwy, czy odniesie sukces w boju lub miłości. Wszelkiego rodzaju księgi imion cieszą się niezmiennym powodzeniem, bo z nich, niczym z horoskopów, można wyczytać przyszłość dziecka.
Każde pokolenie chce jednak mówić własnym głosem, ma swoje pomysły na życie i modę, która obejmuje nie tylko sposób ubierania się, ale też obdarowanie dziecka konkretnym imieniem. Z tego właśnie powodu zdarza się, że w szkolnej ławie spotykają się osoby o takich samych imionach i nikogo to nie dziwi.
W latach 90. najwięcej było Agnieszek, których w jednej klasie zdarzało się nawet sześć. Z danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych wynika, że w 2013 roku urodziły się 10 003 Leny, 9744 Julie oraz 9619 Jakubów i 7573 Kacprów. Agnieszki nie zmieściły się nawet w pierwszej "50" rankingu najchętniej nadawanych imion.
Choć teraz na próżno szukać wśród muzycznych hitów utworów poświęconych Juliom, Wiktoriom, Jakubom i Mateuszom, to kiedyś inspiracje rodzice czerpali z piosenek. Niektórzy muzykę kochają nad życie i dają dzieciom imię, które wyśpiewał ich ulubiony artysta. Ten najczęściej podziwiał wdzięki ukochanej albo oznajmiał wszem i wobec, że bardzo za nią tęskni. Na początku lat 70. na świecie przybyło więc Michalin - po "Michelle" Beatlesów.
W Polsce najpopularniejszymi imionami tej dekady były Małgorzata i Anna. Cóż się dziwić: Stan Borys i Seweryn Krajewski przekonywali, że Anna najpiękniejszą jest. Z kolei "Małgośka" Maryli Rodowicz wydobywała się z głośników każdego radia w Polsce.
- Kobiety często mówią, że zawdzięczają imię piosence "Małgośka" - opowiada Maryla Rodowicz. - Ostatnio na Targach Książki w Krakowie podeszła do mnie dziewczyna i powiedziała, że jej ojciec był tak pijany, że pamiętał tylko tę piosenkę i ją śpiewał. I to było wszystko, co mu przyszło do głowy, gdy rejestrował imię dziecka - wspomina piosenkarka.
Zasada ta nie dotyczy imion męskich. Czyżby kobiety nie tęskniły albo nie potrafiły podziwiać wdzięków panów? Wolały krytykę, czasem wręcz uciekały się do szantażu - wystarczy przypomnieć sobie, jak Beata Kozidrak ("A na imię miałaś właśnie Beata...") krzyczała w refrenie: "Józek, nie daruję ci tej nocy".
Trzeba ponadto zaznaczyć, że nie tylko piosenki inspirowały świeżo upieczonych rodziców, lecz również sami wykonawcy. - Mój ojciec słuchał Niemena i był jego wielkim fanem. Zdecydował, że tak będę miał na imię - opowiada pochodzący z Zaolzia Czesław Walek. - W Czechach nie żyje dużo Czesławów, w Pradze jestem jedynym - dodaje.
Częste są również inspiracje literackie. Nie tylko muzyczna Anna miała duży wpływ na swoje imienniczki, ale również Karenina oraz rezolutna rudowłosa mieszkanka Zielonego Wzgórza. Takim kluczem nadałam imię siostrze.
W szkole podstawowej zaczytywałam się w tak zwanej literaturze młodzieżowej. Byłam zafascynowana książką Zofii Chądzyńskiej pt. "Statki, które mijają się nocą". Główna bohaterka, 16-letnia Eryka, była buntowniczką - nawet rzęsy malowała na sztorc, przeciwko światu. Gdy urodziła się moja siostra, wiedziałam, że właśnie tak powinna mieć na imię. A rodzice się zgodzili.
Z filmem lub serialem jest łatwiej niż z literaturą. Nie musimy wyobrażać sobie, jak kto wygląda, bo widzimy bohaterów na własne oczy. Jeśli więc aktor czy aktorka są ładni i grają pozytywne postacie, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby obdarować dziecko ich imieniem.
Czasem wystarczy tylko drobna inspiracja, jak dla piosenkarki Agnieszki Chylińskiej, która żartuje, że jej pierworodny nosi imię Ryszard, "bo wszystkie Ryśki, to fajne chłopaki" - jak w kultowym "Misiu".
Wybieramy imię dla dziecka
Wybieramy imię dla dziecka
Po dziadku czy po ulubionym bohaterze powieści? Takie, które jest aktualnie modne czy raczej rzadko spotykane? Ostateczna decyzja oczywiście należy do was, ale postaramy się pomóc wam ją podjąć. czytaj więcej
c.d. na stronie internetowej