Dodaj do ulubionych

A imię jego Solidariusz

30.08.05, 12:56
Gdy był mały, koledzy wołali: "Solidarność, wyjdź na podwórko!".
Albo: "Wałęsa, pogramy w piłkę?". Solidariusz Nowicki jest dumny ze swego
imienia. Jutro obchodzi imieniny.

Zbliża się Wielkanoc 1985 roku. Dariusz Nowicki, 23 lata, głoduje w
podziemiach kościoła w Krakowie-Bieżanowie Starym. Do protestu przeciwko
represjonowaniu działaczy "Solidarności" i atakom na Kościół wezwała Anna
Walentynowicz, przyjaciółka Zofii Nowickiej, mamy Darka.

Darek buduje w kościele grób Chrystusa własnego projektu: wygląda jak
więzienna cela, z przodu krzyż, na posadzce zadeptany butami habit i dwa
goździki - biały i czerwony. - Tam, przy grobie Pańskim, przyrzekłem sobie:
jeżeli kiedyś będę miał syna, dam mu na imię Solidariusz.

Gdy po 13 grudnia Zofię internowano w Gołdapi, Darek, student pierwszego roku
budownictwa, i jego brat Bogumił, licealista, drukują w swoim mieszkaniu "Z
dnia na dzień" i "Robotnika". Wtedy Darek poznaje Elżbietę. Ich syn
przychodzi na świat w Oleśnicy 23 grudnia 1985 roku. - Damy mu na imię
Solidariusz - mówi ojciec.

W USC odmawiają wpisania imienia do akt. „Słowo to czerpie rodowód ze
zdelegalizowanej i zakazanej organizacji. Posiada więc cechy ujemne, co może
być dla dziecka szkodliwe i ośmieszające” - odpisano im. Nowiccy piszą
odwołanie do wojewody: „Silny, piękny, sławny, solidarny, zwycięski - właśnie
to oznacza słowo »Solidariusz «”. Odpowiedź: „Nie wolno wpisywać do ksiąg
imion ośmieszających i nieprzyzwoitych, w żadnych słownikach i opracowaniach
to słowo nie figuruje jako imię”. Odwołują się do NSA. Ale wcześniej
Solidariusza ochrzcili. Bez problemów. - Wspaniałe imię! - wykrzykuje ks.
Adam Wiktor, ostoja wrocławskiej opozycji.

Pierwsza rozprawa w NSA w lipcu 1986 roku. Darek patrzy ze zdziwieniem: z
jednej strony on z adwokatem, z drugiej przedstawiciel Urzędu Wojewódzkiego
i... prokurator. Rozprawa o nadanie imienia zamienia się w proces polityczny.

Broni ich - za darmo - mecenas Andrzej Wyrwisz. Atakuje ze swadą: "Czy
solidarność jako cecha charakteru jest ujemna? Czy ośmiesza? Czy można
odmówić przyjęcia tego imienia tylko dlatego, że jest niespotykane? Przecież
prawo nie zabrania tworzenia neologizmów imiennych. Chodzi jedynie o to, żeby
odpowiadały duchowi języka polskiego i nie godziły w godność człowieka".

Władza zwraca się do Komisji Kultury Języka PAN, a ta wydaje druzgocącą
opinię: „Nie ma w zwyczaju nadawania imion tworzonych od nazw instytucji i
organizacji - czytamy w aktach sprawy. - Gdyby tak zaakceptować
słowo »Solidariusz «, to co by się stało? Rodzice zaczęliby tworzyć podobne
imiona, np. Proletariusz (od proletariatu), Konferencjusz (od konferencji),
Zjazdosław (od zjazdu) itd.!”

Sąd powołuje następnego eksperta - onomastę, czyli specjalistę od nazw, prof.
Bogdana Sicińskiego z Instytutu Filologii Polskiej UWr. Profesor
wyłuszcza: • forma „Solidariusz” w żadnym wypadku nie może być uznana za
ośmieszającą, nieprzyzwoitą lub nielicującą z godnością człowieka, • na tle
imion Mariusz, Oktawiusz, Sergiusz imię Solidariusz nie wyróżnia się
sztucznością ani negatywną strukturą słowotwórczą, • nawet jeżeli kojarzy
się z nazwą NSZZ „Solidarność”, to przeciwko przyjęciu tego imienia przemawia
nie fakt, że związek został rozwiązany lub że ocena jego działalności bywa
negatywna, lecz to, że nie ma u nas zwyczaju wprowadzania do imiennictwa nazw
oznaczających zjawiska historyczne czy społeczne. Nie akceptowalibyśmy
przecież takich imion jak Partia, Socjalizm, Lenin czy Moskwa, • przeciwko
dopuszczeniu formy „Solidariusz” jako imienia nie przemawiają więc argumenty
prawne ani językowe, lecz wyłącznie kulturowo-obyczajowe.

19 lutego 1987 sąd uchyla decyzję kierownika USC w Oleśnicy. - Zaznaczając,
że co prawda jest to manifestacja polityczna rodziców, ale państwo polskie
jest na tyle silne, że może taki wybryk zaakceptować - pamięta Bogumił
Nowicki. - Prasa podziemna kwituje: "Państwo polskie już się nie boi rocznego
Solidariusza".

20-letni dzisiaj Solidariusz studiuje w SGH. Pojechał do Anglii, by
podreperować budżet. Rozmawiamy na Gadu-Gadu.

Podoba ci się to imię?

- Lubię je i na pewno się go nie wstydzę.

Co wiesz o "Solidarności"?

- To co większość: Wałęsa, Mazowiecki, Okrągły Stół. Bez szczegółów.

Interesujesz się polityką?

- W stopniu podstawowym, bo jednak powinno się wiedzieć "co z tą Polską".
Dopóki wszelkiego rodzaju postkomunistyczne niedobitki i inni pokolorowani
nie odejdą w cień, nie będzie dobrze.

Bogumił prowadzi firmę reklamową. Spełnił rodzinne marzenie - w wydawanych
przez siebie kalendarzach wpisuje pod datą 31 sierpnia imię Solidariusz.


Tekst pochodzi stąd:
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,2891878.html
A tu są komentarze:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=28359857&v=2&s=0
Obserwuj wątek
    • lilith76 Re: A imię jego Solidariusz 30.08.05, 14:18
      zastanawiam się czy to dobrze, czy źle, że dzisiejsi rodzice nie są tak
      zdeterminowani w nadaniu określonego imienia?
      dobrze, że nie mamy pojęcia precedensu w polskim prawie, bo zaraz mielibyśmy
      wysyp różnych "pokręconych" imion.
    • a_weasley Od Elektryfikacji do Solidariusza 30.08.05, 15:25
      tawananna napisała:

      > Ale wcześniej
      > Solidariusza ochrzcili. Bez problemów. - Wspaniałe imię! - wykrzykuje ks.
      > Adam Wiktor, ostoja wrocławskiej opozycji.

      Ochrzcili, a jakże, tylko jakim imieniem? Osoba ochrzczona w Kościele
      katolickim musi mieć patrona. Czyli bądź świętego, bądź błogosławionego
      czczonego na danym terenie. Nie tylko Solidariusza, ale i Grażyny się nie da
      ochrzcić, Lecha tudzież.
      Więc mamy albo niedopowiedzenie w Gazecie, albo triumf polityki nad religią.
      Nie pierwszy i na pewno nie ostatni.

      > Gdyby tak zaakceptować
      > słowo »Solidariusz «, to co by się stało? Rodzice zaczęliby tworzyć
      > podobne
      > imiona, np. Proletariusz (od proletariatu), Konferencjusz (od konferencji),
      > Zjazdosław (od zjazdu) itd.!”

      Prawda to jest. Rodzice S. bezwiednie wpisali się w świecką tradycję swoich
      wrogów. To we wczesnych Sowietach był wysyp różnych Elemów (Engels-LEnin-
      Marks), Elektryfikacji, Industrii i innych (tam też stworzono "na nowo"
      Marlenę, tym razem od MARks-LENin).

      > że nie ma u nas zwyczaju wprowadzania do imiennictwa nazw
      > oznaczających zjawiska historyczne czy społeczne. Nie akceptowalibyśmy
      > przecież takich imion jak Partia, Socjalizm, Lenin czy Moskwa,

      Otóż to. I chwała Bogu. Dziecko nie transparent, żeby na nim wypisywać hasła
      polityczne.
      • gaudencja Re: Od Elektryfikacji do Solidariusza 30.08.05, 16:47
        a_weasley napisał:

        > Ochrzcili, a jakże, tylko jakim imieniem? Osoba ochrzczona w Kościele
        > katolickim musi mieć patrona. Czyli bądź świętego, bądź błogosławionego
        > czczonego na danym terenie. Nie tylko Solidariusza, ale i Grażyny się nie da
        > ochrzcić, Lecha tudzież.

        Na ogół wszakże wystarcza mieć drugie "święte" imię. Swoją drogą muszę zapytać
        dzadka Lecha, jak go ochrzcili 80 lat temu wink

        > Prawda to jest. Rodzice S. bezwiednie wpisali się w świecką tradycję swoich
        > wrogów. To we wczesnych Sowietach był wysyp różnych Elemów (Engels-LEnin-
        > Marks), Elektryfikacji, Industrii i innych (tam też stworzono "na nowo"
        > Marlenę, tym razem od MARks-LENin).

        Jest pewna subtelna różnica między nadawaniem imion w aktualnym mainstreamie
        politycznym, a nadawaniem imion dla uczczenia tych, którzy aktualnie
        przegrywają, w opozycji przeciw władzom. Warto ją zauważyć przed wydaniem osądu.
        • a_weasley Re: Od Elektryfikacji do Solidariusza 30.08.05, 17:14
          gaudencja napisała:

          > > Ochrzcili, a jakże, tylko jakim imieniem? Osoba ochrzczona w Kościele
          > > katolickim musi mieć patrona. Czyli bądź świętego, bądź błogosławionego
          > > czczonego na danym terenie. Nie tylko Solidariusza, ale i Grażyny się nie
          > da
          > > ochrzcić, Lecha tudzież.
          >
          > Na ogół wszakże wystarcza mieć drugie "święte" imię.

          Powiem więcej, zawsze wystarcza.

          > Swoją drogą muszę zapytać dzadka Lecha, jak go ochrzcili 80 lat temu wink

          W każdym razie fakt, że ksiądz ochrzcił dziecko, o niczym nie świadczy, jeżeli
          ochrzcił je innym imieniem.

          > Jest pewna subtelna różnica między nadawaniem imion w aktualnym mainstreamie
          > politycznym, a nadawaniem imion dla uczczenia tych, którzy aktualnie
          > przegrywają, w opozycji przeciw władzom.

          Masz rację i nie masz racji.
          Jeżeli chodzi o kwalifikację moralną, różnica pomiędzy podlizywaniem się władzy
          (jakkolwiek nie można wykluczyć, że rodzice Elektryfikacji byli przekonanymi
          bolszewikami) i stawianiem się władzy jest wyraźna.
          Natomiast z punktu widzenia imiennictwa różnica jest niewielka - i tu, i tam
          wybór imienia dla dziecka jest demonstracją polityczną. Co uważam za
          nieporozumienie.
          • gaudencja Re: Od Elektryfikacji do Solidariusza 30.08.05, 17:18
            a_weasley napisał:

            > gaudencja napisała:
            >
            > > > Ochrzcili, a jakże, tylko jakim imieniem? Osoba ochrzczona w Koście
            > le
            > > > katolickim musi mieć patrona. Czyli bądź świętego, bądź błogosławio
            > nego
            > > > czczonego na danym terenie. Nie tylko Solidariusza, ale i Grażyny s
            > ię nie
            > > da
            > > > ochrzcić, Lecha tudzież.
            > >
            > > Na ogół wszakże wystarcza mieć drugie "święte" imię.
            >
            > Powiem więcej, zawsze wystarcza.

            To czemu miałeś problem z Solidariuszem??

            > > Swoją drogą muszę zapytać dzadka Lecha, jak go ochrzcili 80 lat temu wink
            >
            > W każdym razie fakt, że ksiądz ochrzcił dziecko, o niczym nie świadczy,
            jeżeli
            > ochrzcił je innym imieniem.

            Na pewno tym.

            > > Jest pewna subtelna różnica między nadawaniem imion w aktualnym mainstrea
            > mie
            > > politycznym, a nadawaniem imion dla uczczenia tych, którzy aktualnie
            > > przegrywają, w opozycji przeciw władzom.
            >
            > Masz rację i nie masz racji.
            > Jeżeli chodzi o kwalifikację moralną, różnica pomiędzy podlizywaniem się
            władzy
            >
            > (jakkolwiek nie można wykluczyć, że rodzice Elektryfikacji byli przekonanymi
            > bolszewikami) i stawianiem się władzy jest wyraźna.
            > Natomiast z punktu widzenia imiennictwa różnica jest niewielka - i tu, i tam
            > wybór imienia dla dziecka jest demonstracją polityczną. Co uważam za
            > nieporozumienie.

            Ok - w takim razie miałeś rację i nie miałeś racji, porównując Solidariusza z
            Elektryfikacją.
            • theodorka Re: Od Elektryfikacji do Solidariusza 30.08.05, 19:37
              Solidariusz nie podoba mi się, ale podziwiam rodziców za determinację w nadaniu
              tego imienia smile
              • gunka2 Re: Od Elektryfikacji do Solidariusza 01.09.05, 14:54
                Sam Solidariusz wydaje mi sie udanym "nowotworem". wink Imie ma pozytywne
                znaczenie zupelnie niezalezne od "Solidarnosci". Uwazam ze nasi przodkowie nie
                mieli wylacznosci na wymyslanie "ulegitymowanych" imion. Akurat Solidariusz
                wydaje mi sie byc imieniem wymyslonach wedle kanonu zasad tworzenia imion, jako
                zarowno idea jak i oba trzony pochodza z prawa rzymskiego i laciny.
                • minerwamcg Re: Od Elektryfikacji do Solidariusza 02.09.05, 12:18
                  Okay, imię jest prawidłowo skonstruowane i nadać je można. Tylko nieodmiennie
                  wraca pytanie po co? O nierobieniu z dziecka transparentu już ktoś tu pisał.
                  • gunka2 Re: Od Elektryfikacji do Solidariusza 02.09.05, 12:30
                    W ramach starodawnej tradycji nadawania imion ktore cos oznaczaja. Nadawanie
                    pustych dzwiekow jako imie to raczej zwyczaj wtorny - odruchowe kopiowanie
                    czegos wyprobowanego "poniewaz tak sie robi", czesto bez zastanowiania sie
                    dlaczego i po co - ale raczej nie pierwotny zamysl wielu imion.
                    • gaudencja Re: Od Elektryfikacji do Solidariusza 29.01.06, 12:39
                      Idea tworzenia nowych, sensownych i przemyślanych imion jest mi o wiele
                      bliższa, niż bezmyślne kopiowanie imion zachodnich.
      • martka_k Re: Od Elektryfikacji do Solidariusza 01.09.05, 16:19
        a_weasley napisał:

        > Ochrzcili, a jakże, tylko jakim imieniem? Osoba ochrzczona w Kościele
        > katolickim musi mieć patrona. Czyli bądź świętego, bądź błogosławionego
        > czczonego na danym terenie. Nie tylko Solidariusza, ale i Grażyny się nie da
        > ochrzcić, Lecha tudzież.
        > Więc mamy albo niedopowiedzenie w Gazecie, albo triumf polityki nad religią.
        > Nie pierwszy i na pewno nie ostatni.

        Otoz DA sie ochrzcic, trzeba tylko dac dziecku tez drugie imie-patrona. I tak
        mozesz ochrzcic Grazyne Marie albo Lecha Jana, dlaczego nie moc ochrzcic
        dzieciaka Solidariusz Jerzy np?
        • annajustyna Niestety tez tak dlugo myslalam... 16.07.06, 21:35
          Aktualnie mozna chrzcic w KK imionami bez patronow, drugie imie nie ejst
          konieczne...Sama mam kolezanke Grazyne, jednoimienna, rocznik 75. A wysyp Vaness
          Viktorii, Nikoli Samant, to co???
          • gaudencja Re: Niestety tez tak dlugo myslalam... 16.07.06, 21:39
            Nikola to Mikołaja, patron jest wink
            • annajustyna Taa... 17.07.06, 10:24
              A.
      • bartekgo Re: Od Elektryfikacji do Solidariusza 19.07.06, 23:01
        a_weasley napisał:

        >
        > Otóż to. I chwała Bogu. Dziecko nie transparent, żeby na nim wypisywać hasła
        > polityczne.
        >

        Niby nie. Ale z drugiej strony, danie w roku 1981 dziecku na imię Lech też mogło
        (choć nie musiało) być demonstrację polityczną, tyle że mniej oryginalną. Teraz
        imię Tadeusz też może być potraktowane jako swego rodzaju deklaracja
        światopoglądowa. A takie na przykład imię Izaura, hm, czy to jest jakaś
        deklaracja? wink No i na takim tle Solidariusz prezentuje się całkiem przyzwoicie.
        A w sumie jakkolwiek byś dziecku na imię nie dał, to i tak to imię będzie wiele
        mówić o tobie. Przyznaj się, jak byś ochrził swoje dzieci? tongue_out

        Bartek
        • martunia78 Re: Od Elektryfikacji do Solidariusza 20.07.06, 17:47
          Fajny gosciu-widziałam go w tvsmile
          Ale imię nie podoba mi się...
        • a_weasley Re: Od Elektryfikacji do Solidariusza 20.07.06, 22:33
          bartekgo napisał(a):

          > a_weasley napisał:

          > > Otóż to. I chwała Bogu. Dziecko nie transparent, żeby na nim wypisywać ha
          > sła
          > > polityczne.
          > >
          >
          > danie w roku 1981 dziecku na imię Lech też mogło
          > (choć nie musiało) być demonstrację polityczną, tyle że mniej oryginalną.
          > Teraz imię Tadeusz też może być potraktowane jako swego rodzaju
          > deklaracja światopoglądowa.

          Powiem więcej, teraz znowu Lech ma taką wymowę, nie mówiąc o bliźniakach Lechu i
          Jarosławie.

          > No i na takim tle Solidariusz prezentuje się całkiem przyzwoicie

          Sęk w tym, że wszystkie wymienione przez Ciebie imiona istnieją niejako same z
          siebie jako imiona, czego się o Solidariuszu i Elektryfikacji powiedzieć nie da.

          > A w sumie jakkolwiek byś dziecku na imię nie dał, to i tak to imię będzie wiele
          > mówić o tobie.

          Mhm. Tym, którzy mnie znają.

          > Przyznaj się, jak byś ochrził swoje dzieci? tongue_out

          Żadna tajemnica, bom już kiedyś o tym pisał. Mamy wybrane imiona dla dwóch
          chłopców i jednej dziewczynki, jakby się pojawił na horyzoncie trzeci syn lub
          druga córka, to się będziemy martwić.
          Jan, po przyjacielu domu (a jeśliby był chrzczony w Kościele katolickicm, to za
          patrona św. Jan Nepomucen). Trochę nas niepokoi nadmierna ostatnio popularność
          tego imienia.
          Marcin Gamaliel, pierwsze po Lutrze i M.L.Kingu, drugie po faryzeuszu Gamalielu
          z Dziejów Apostolskich.
          Maria, życzenie żony.
          • minerwamcg Re: Od Elektryfikacji do Solidariusza 20.07.06, 22:41
            Maria Aleksandra, to drugie rodzinne smile
        • minerwamcg Re: Od Elektryfikacji do Solidariusza 20.07.06, 22:38
          Z tym Tadeuszem jako deklaracją to nie do końca, o. dyrektor znany jest głównie
          pod nazwiskiem, a i Mazowiecki ma w tym kraju sporo zwolenników smile)). Natomiast
          Wałęsa to był Lechu, mówili tak o nim wszyscy albo prawie wszyscy, imię wbiło
          się w pamięć. Poza tym innego sławnego Lecha w owym czasie nie było.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Wybierz imię dla dziecka

Sprawdź co znaczą nasze imiona, skąd pochodzą, kto sławny je nosił lub nosi.