Dodaj do ulubionych

Imie na miarę czasu

IP: 85.112.196.* 25.07.07, 14:49
Nie ma głupich imion, są tylko nierozważni rodzice. Znałam kiedyś rodzeństwo:
Klara, Bernadeta, Kornelia i Dominik. Imiona jak imiona ani brzydkie ani
ładne. Problem w tym, że działo się to w czasach kiedy dziewczynki
najczęściej miały na imie Bożena, Elżbieta, Ewa, Anna, Grażyna, Teresa a
chłopcy Grzegorz, Zbigniew, Jerzy, Andrzej, Marek. To co przeszło w
dzieciństwie to nieszczęsne rodzeństwo nie da się streścić w kilku zdaniach.
Od tamtej pory wiem, że imie dziecka nie powinno być wynikiem fantazji
rodziców ale powinno byc na miare czasów. Czasem lepiej móc ukryć się w
tłumie zamiast z tego tłumu wystawać.
Obserwuj wątek
    • panda74 Re: Imie na miarę czasu 25.07.07, 14:58
      Bez przesady.
      • gaudencja Re: Imie na miarę czasu 25.07.07, 21:32
        Oto była prawdziwa pochwała konformizmu, a może nawet oportunizmu. Gratuluję
        szczerości, ale nie dla każdego konformizm jest życiową ideologią. Pamiętaj o
        tym.
        • annajustyna Re: Imie na miarę czasu 28.07.07, 09:10
          Najlepiej w ogole nie nadac imienia, niech urzednik wybierze wsrod tzw. typowychwink))
    • lotka76 Re: Imie na miarę czasu 25.07.07, 15:06
      Zupelnie nie rozumiem Twojego postu. Kiedy to bylo? 40 lat temu? 50, moze? Znam
      czterdziestparlotenia Klare i nigdy nie mial przykrosci z tym imieniem.
      A w ogole wydaje m sie ze zupelnie nie jestes zainteresowna imiennictwem tylko
      bawi Cie krytykowanie imion. Wnioskuje czytajac Twoje odpowiedzi w innym poscie.
      • Gość: Dee Re: Imie na miarę czasu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.07, 15:09
        Podpisuje sie pod wypowiedzią Lotki.
      • mrowka75 Re: Imie na miarę czasu 26.07.07, 19:35
        Ja się z tym zgadzam, co napisała zgroza - to mogło być dośc nieprzyjemne dla
        tego rodzeństwa. Moze jedna osoba o nietypowym dla danych czasów imieniu
        radziła by sobie nieźle, ale całe rodzeństwie z oryginalnymi nietypowymi
        imionami mogło być postrzegane dziwnie. Jestem przekonana, ze w moim pokoleniu
        w trakcie podstawówki żadna Frania, Czesia, czy Zdzisia nie miałaby się dobrze
        biorąc pod uwagę bezkompromisowość i okrucieństwo z jakim dziecko potrafi
        wyśmiac rówieśnika.
      • Gość: beaciunia Re: Imie na miarę czasu IP: 166.129.162.* 01.08.07, 10:29
        Pamietam jak w szkole podstawowej bylo kilka nietypowych imion i dzieci te
        mialy z tego powodu wiele przykrosci. U mnie w klasie byly jeszcze 2 beaty i
        uwazam,ze bylo to moim szczesciem.Nie chcialabym byc na miejscu tych dzieci.
        Dzieci potrafia byc okrotne i np nie bawic sie i wykluczac ze swojego
        grona "innych".Polska ogolnie nie jest tolerancyjna i kazda roznica wzbudza
        odrzucenie.Najwazniejsze by dzieci byly szczesliwe.
    • manarai Re: Imie na miarę czasu 25.07.07, 15:10
      Nie zgadzam się. A przynajmniej w moim przypadku się to nie sprawdza.

      Ja jestem Barbarą z rocznika '82, czyli same Katarzyny, Magdaleny, Moniki,
      Marty... Zazwyczaj nie mam w otoczeniu rówieśniczym imienniczki. Jeśli natomiast taka sytuacja się zdarzy - mam wrażenie, że zaraz dostanę
      schizofrenii. Którą wołają: mnie czy tę drugą?
      Zgrozo, nie można przygotować pięciu imion męskich i pięciu imion żeńskich
      do "obsługi" jednego rocznika. Po prostu nie można.
      I nie chodzi tu o ukrywanie się w tłumie ani z niego wystawanie, przynajmniej
      nie w moim przypadku.
      • das.krokodil Re: Imie na miarę czasu 25.07.07, 15:13
        Ja mam na imię Marianna, początek lat 80, nigdy żadnych przykrości nie
        przezywałam. Byłam dumna z mojego klasycznego, tradycyjnego imienia. Siostra -
        Julia - lata 70, to samo. Dziś Julia ma Jędrka i Juliana - chłopcy nie
        narzekają, nie płaczą - Julian jest w wieku szkolnym już. Józefina, moja córka,
        jest zbyt malutka, ale imię spotyka się z wieloma miłymi reakcjami, nie
        wykluczając oczywiście tych mniej miłych, ale to na palcach jednej ręki mozna
        policzyć (na szczęście).
        • Gość: Mela do das.krokodil IP: 86.71.116.* 14.08.07, 16:51
          wymienione przez Ciebie imiona: Jędrek, Julian, Józia wcale
          nie "wystają" są na miarę czasu właśnie smile Teraz właśnie takie
          imiona się nadaje i nie są one oryginalne w pokoleniu naszych
          dzieci. Porównujesz je z imionami nadawanymi w latach 70 i 80 - to
          błąd. Otoczenie moich dzieci to imiona typu Antoś, Zosia, Ignacy,
          Franek, Stefek, Józia. Imiona inne to chociażby Beata, czy Krzyś -
          popularne w naszym pokoleniu.
      • Gość: jesienna Re: Imie na miarę czasu IP: 64.40.108.* 25.07.07, 15:15
        "zgroza" mozna bylo przewidziec ze zaraz naskocza na Ciebie wszystkie
        mamy,ktore nie dbaja o komfort psychiczny dziecka ale raczej o swoje
        fantazje,jak to fajnie napisalas.Popieram Cie w calej rozciąglosci!Moze
        dlatego,ze jestem nauczycielką i widze jakie tragedie wsrod rowiesników
        przezywają dzieci o dziwacznych imionach.
        • lotka76 Re: Imie na miarę czasu 25.07.07, 15:17
          jesienna, dziwne imiona dla Ciebie to jakie?
        • manarai Re: Imie na miarę czasu 25.07.07, 15:18
          Bardzo proszę wskazać, kto konkretnie (i w jaki sposób) "naskoczył" na Zgrozę.

          Chyba że są jakieś nowe standardy netykiety, wg których kulturalne wyrażenie
          zdania odmiennego kwalifikuje się jako atak.
        • panda74 Re: Imie na miarę czasu 25.07.07, 15:19
          Gość portalu: jesienna napisał(a):

          > Popieram Cie w calej rozciąglosci!Moze
          > dlatego,ze jestem nauczycielką i widze jakie tragedie wsrod rowiesników
          > przezywają dzieci o dziwacznych imionach.

          TRAGEDIE??? Czy Ty w ogóle wiesz, co to jest TRAGEDIA??
          • Gość: germansistka Re: Imie na miarę czasu IP: *.ovh.net 25.07.07, 15:25
            Panda wybacz ale wydaje mi sie ,że rozumiem o jakiej tragedii mowila
            przedmowczymi.Bardzo dużą tragedią na miarę dziecka moze byc odrzucenie od
            zabawy z powodu nie akceptowanego imienia.Bo przeciez o tym tu dyskutujemy wiec
            wydaje mi sie,ze nie masz co się "podniecac".
            • das.krokodil Re: Imie na miarę czasu 25.07.07, 16:25
              germanistka, kobieto, o czym Ty piszesz, zastanów się "odrzucenie od zabawy z
              powodu imienia", czyli dzieci bez rodziców,ojców, matek (rozwód,śmierć,
              nieślubne dziecko), dzieci rude (mało jest rudych), dzieci zbyt wysokie lub
              zbyt niskie, dzieci biedniejsze/ bogatsze są przez maluchów odrzucane od
              zabawy ???? wazny jest chyba charakter dziecka, a nie takie rzeczy!
              • mrowka75 Re: Imie na miarę czasu 26.07.07, 19:37
                dla dorosłego ważn\y jest charakter, dla dziecka - niekoniecznie
          • Gość: zgroza Re: panda74 IP: 85.112.196.* 01.08.07, 12:23
            Ja na przyklad wiem co może byc tragedią dla dziecka. Byłam zawsze bardzo
            sumienna, ambitna i obowiązkowa. W czwartej klasie byłam dyżurną a dyzurna w
            tamtych czasach opiekowała sie gąbką do ścierania tablicy i kredą. Zabierało
            się te "narzędzia nauki" do domu i przynosiło nastepnego dnia. No i okazało
            się, że ja te rzeczy zgubiłam. Nie wyobrażasz sobie jak ja to strasznie
            przeżyłam, dla mnie była to prawdziwa TRAGEDIA. Pani była zła a dzieciaki się
            śmiały. Dość, że przez tyle lat nie zapomniałam. Tragedia dla dziecka ma inny
            wymiar niż dla dorosłego.
        • Gość: Basia_B Re: Ja żałuję.... IP: 203.174.84.* 25.07.07, 15:22
          ,że dałam dziecku imię ,ktore mi tutaj zasugerowano.Wydawalo mi sie wtedy
          piekne i oryginalnei bylam na 150 procent przekonana,ze to ejst to,niestety w
          codziennym "uzyciu" stracilo ten blask.Zdrobnienie poszło własną drogą (juz od
          przedszkola)dzieci sa bardzo kreatywne w wymyslaniu -owszem nie obrazające czy
          nie nieladne ale dla mnie nie podobalo sie kompletnie ,jednak przeciez nie
          wyegzekwuje od calej grupy przedszkolenj a potem szkolenj nazywania mego
          dziecka tak jak ja chcialam.Pozatym teraz to imie wydaje mi sie po prostu
          dziewietnastowieczne i przestrzale i kompletnie nie pasujące do charakteru mego
          dziecka (tak jak Gracja do otyle dziewczynki).To prawda co kilka z Was
          napisalo,niektore imiona 'zobowiązują".Wolalabym,zeby teraz coreczka nazywala
          sie bardziej "na czasie" ,dlatego dostala calkiem inne na codzien,ktore mam
          zamiar zalegalizowac oficjalnie i uzywac jako pierwszego.
          • das.krokodil Re: Ja żałuję.... 25.07.07, 15:24
            Basiu, co to za imię?
          • Gość: Dee Re: Ja żałuję.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.07, 15:24
            A ja mam takie pytanie - czy to forum istnieje tak dlugo ? Bo skoro juz od
            przedszkola Twoje dziecko nazywaja nie tak jak chcialas, wnioskuje ,ze dziecko
            chodzi juz do szkoly.
            Cos mi sie nie wydaje ze to prawda . Malo tego, mam jakies wrazenie ze to jedna
            i ta sama osoba pisze z roznych komputerów. Czy to tylko moje wrazenie ?

            Moze sie czepiam, nie wykluczone, ale cos mi tutaj "zalatuje" .. i tyle.
            • lotka76 Re: Ja żałuję.... 25.07.07, 15:26
              podpisuje sie pod Dee big_grin
            • das.krokodil Re: Ja żałuję.... 25.07.07, 15:27
              Też mam takie wrażenie, w ogóle jeśli chodzi o każdy post, wydaje mi sie, że
              piszą 2-3 osoby, które wypowiadają się jako "ogół" społeczenstwa, a zmieniają
              nicki, żeby miec większy wpływ na 'okropne' matki, które nie myslą o dzieciach
              tylko o swoich wybujałych ambicjach smile
          • Gość: G Re: Ja żałuję.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.07, 21:32
            Ja mam na imię Gracja i podoba mi się moje imię,teraz sama szukam imienia dla
            mojego dziecka i mam mętlik w głowie,już sama nie wiem jakie mi się podoba
        • annya11 Do "jesiennej" 25.07.07, 15:26
          Dziwi mnie Twój post, zwłaszcza jako koleżanki po fachu. Dzieci mają różne
          imiona - cała gama. Często jest tak, że krytykują jakieś imię, przezywają,
          naśmiewają się z jakiegoś imienia - zgadzam się. Dlaczego? Bo nie są z nim
          osłuchane, nie wiedzą jak się zachować słysząc pierwszy raz, mają dziwne
          skojarzenia (często wyniesione z domu).
          Nic prostszego, jak zaproponować lekcję o pochodzeniu imion.
          Ja także sprawdzając obecność pytałam się kilkukrotnie skąd pomysł na imię. Nie
          robiłam to jednak w formie wścibstwa, ale z zainteresowania i szacunkiem.
          Nieraz widziałam jak dzieciaki słuchały, same podpytywały (klasy gimnazjalne i
          średnie). Nigdy później nie spotkałam się z żadnym szydzeniem.
          Ps. Ja do tej pry z żadną tragedią się nie spotkałam, a imiona są nietuzinkowe.
          • das.krokodil Re: Do "jesiennej" 25.07.07, 15:28
            annya, ciesze się, że są taki nauczycielki jak Ty. Chciałabym, żeby i moja
            Józefinka kiedyś na taką trafiła smile
            • annya11 das. krokodil - odrobina wazeliny:) 25.07.07, 15:33
              Twoja córeczka ma śliczne imię!!!
              To, jak postrzegamy imię zależy od nas samych. Jeśli nosimy je z dumą, jesteśmy
              otwarci na innych - z nasze imienia nikt nigdy nie będzie szydzić.
              Od tego uważam są nauczyciele, aby umieć kierować młodymi ludźmi, otwierać ich
              na inność szeroko rozumianą. Dzieci/młodzież często nie analizują pewnych
              rzeczy, przyjmują pewne fakty jak gotową papkę do łyknięcia.
              Jedno nieskromnie powiem - aby dzieci/ młodzież słuchała trzeba posiadać
              odrobinę autorytetusmile
              • das.krokodil Re: das. krokodil - odrobina wazeliny:) 25.07.07, 15:39
                Dziękuję za 'wazelinę' smile) Mój Tata też jest nauczycielem i ma bardzo podobne
                podejście do młodzieży (uczy w liceum) jak Ty smile Potrafi przeforsować naprawdę
                każdy pomysł, potrafi dotrzeć do tych dzieciaków i jednocześnie zostaje co roku
                wybrany najlepszym nauczycielem roku przez swoich podopiecznych smile Czasami nie
                wiem, jak On to robi przez tyle, tyle lat smile
        • Gość: zgroza Re: jesienna IP: 85.112.196.* 25.07.07, 15:36
          No cóż, mamusie ktore sa prekursorkami w propagowaniu jakiegoś imienia nie mają
          wyobrażni. Ich dzieci są teraz jeszcze malutkie i nie przychodzą ze szkoły z
          płaczem. Najwyżej jakas inna matka w parku obejrzy się za dzieckiem ze
          zdziwieniem. Jestem przekonana, że mniejsze problemy będą miały te wszystkie
          Wanessy, Dżesiki i Andżeliki (Choć brzydko to popularnie) niż Jakaś samotna
          Dionizja czy Felicja (chociaż fonetycznie brzmi lepiej).
          • das.krokodil Re: jesienna 25.07.07, 15:41
            zgroza, jeżeli jesteś jedną z tych mamuś, oglądających się za dzieckiem w
            parku, to nie dziwię się, że dzieci są jakie są ;/ Ja Jóżefinie będę tłumaczyć,
            że wszystkie imiona są normalne i tak samo zasługuje na szacunek Wanessa jak
            Felicja czy też Ania.
            • nauczycielka_przedszkola Re: do das.krokodil 25.07.07, 16:14
              das.krokodil napisała:

              > zgroza, jeżeli jesteś jedną z tych mamuś, oglądających się za dzieckiem w
              > parku, to nie dziwię się, że dzieci są jakie są ;/ Ja Jóżefinie będę
              tłumaczyć,


              das.krokodil z calym szacunkiem do Twej opinii i abstrahując troche od
              tematu,wydaje mi sie ze jestes jedną z tych idealistycznie nastawionych do
              swiata osob,ktore chcialy by poczytywac świat jako samo piękno (jaka ja byłam
              kiedys)smile))Ale przeciez nie mozesz myslec,ze wszystkie mamusie są
              inteligentne,kulturalne,mądre,tolerancyjne itp itd...i takoż wychowują swoje
              dzieci.Niejednokrotnie stykamy sie z przejawami agresji,zlośliwosci i wielu
              negatywnych cech juz w przedszkolu.Dzieci w zachowaniach odzwierciedlają
              zachowania mamuś i srodowisk z ktorych sie wywodzą a ze po drodze napotykamy
              ciagle ludzi przez duze i przez małe "L" wiec mozliwe ,ze Ty spotkalas tych
              przez duze "L" i ich dzieci a "zgroza" czy inne osoby mialy
              niejaką "przyjemnosc" natrafic na inny "nurt" i ich obawy sa w pelni
              uzasadnione bo poparte wczesniejszymi doswiadczeniami..
              Pozdrawiam .
              • das.krokodil Re: do das.krokodil 25.07.07, 16:28
                Moja droga nauczycielko, owszem, spotykam sie z ludzmi takimi przez duże L, bo
                innych znajomych nie mam ani ja, ani moja rodzina. Obracamy się w pewnym
                środowisku, nasze dzieci równiez. Mam jako matka prawo wybrać mojej córeczce
                odpowiednią szkołę, gdzie będzie czuła sie dobrze ze swoimi poglądami, imieniem
                i inteligencją. Na szczęście dobrych szkół nie brakuje. Jesli bedzie wzrastać
                wśród takich ludzi, wśrod jakich dane było wzrastać jej mamie, wyrobi sobie
                gust i tolerancje tak samo, jak wyrobiłam sobie ja.
                • Gość: obserwatorka Re: do das.krokodil IP: *.acn.waw.pl 07.08.07, 01:08
                  Dałaś czadu ze skromnością. Gratuluję.
              • gaudencja Re: do das.krokodil 25.07.07, 21:39
                nauczycielka_przedszkola

                > dzieci.Niejednokrotnie stykamy sie z przejawami agresji,zlośliwosci i wielu
                > negatywnych cech juz w przedszkolu.Dzieci w zachowaniach odzwierciedlają
                > zachowania mamuś i srodowisk z ktorych sie wywodzą

                A jakie zachowania swoich rodziców odzwierciedlałas wczoraj, zakładając co
                najmniej 10 wątków na forum jako "profesor" i używjac wyrazów powszechnie
                uważanych za niecenzuralne?
          • manarai Re: jesienna 25.07.07, 15:44
            Zgodnie z takim tokiem rozumowania ja powinnam była przychodzić ze szkoły
            z płaczem, tak? Jako jedyna Barbara w tłumie Kaś i Magd?
            Wiesz co, szkoda, że nikt mi tego wcześniej nie powiedział.
            Ale chyba i tak bym z płaczem nie przychodziła, bo swoje imię bardzo lubię.

            Skąd więc pewność, że z płaczem będzie przychodziła Felicja?
            • das.krokodil Re: jesienna 25.07.07, 15:47
              A wiecie, czego ja nie rozumiem? zawsze mnie to bawi... jaka jest róznica
              pomiedzy:
              Józefinką a Malwinką, Karolinką, Ewelinką?
              Felicją a Alicją?

              Te imiona są tak podobne do siebie, róznią się literkami, a takie straszne
              róznice ludzie między nimi robią ......
              • Gość: Malwina Re: jesienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.07, 22:35
                Byłam jedyną Malwiną w szkole. Bywało, że i nauczycielka skomentowała moje imię
                na forum bardzo negatywnie. Bo wymyślne, dziwaczne i brzydkie jej zdaniem.
                Nigdy jednak nie wróciłam do domu z płaczem. Zawsze lubiłam swoje imię, było mi
                dobrze jako "tej jedynej" i żadna nauczycielka nie była w stanie zmienić mojego
                nastawienia. Osoby noszące popularne imiona musiały używać nazwisk by wiedziano
                o kogo chodzi, podczas gdy mnie zapamiętywano od razu.
                No, może z małym wyjątkiem - jedna pani nie umiała zapamiętać mojego imienia,
                więc przez kilka lat funkcjonowałam dla niej jako Melania. Kiedy przypominałam
                jej "jak to się nazywam" słyszałam, że "takiego dziwacznego imienia to ona
                zapamiętać nie umie!". Byłam więc ową Melanią.

                A Malwina wcale nie budzi kontrowersji prawda? smile))

                • Gość: malwinka Re: jesienna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.08.07, 16:27
                  Imienniczko, zazdroszczę!!!
                  Ja też bywałam Melanią itp, ale nie w tym rzecz. Otóż od zerówki do końca
                  podstawówki byłam jedną z dwóch Malwin w klasie, w dodatku ja nazwisko na J, ona
                  na K i sąsiadowałyśmy w dizenniku, nauczycielkom zdarzało się pomylić, źle
                  wpisać oceny itp. I te nasze nienawiści i kłótnie, "Ja bym już wolała Kleopatrą
                  zostać" i takie tam... Dogryzanie niedużych dziewczynek. Wcale się nie
                  wspierałyśmy wobec reszty klasy (składającej się głównie z Monik, Kaś i Ań i
                  zdecydowanie niepopierającej takich "dziwactw" imiennych...) Nic więc dziwnego,
                  że swojego imienia nie cierpiałam, w LO wszystkim powiedziałam, że jestem Majka
                  i nie życzyłam sobie innego nazywania, potrafiłam nie reagować na Malwinę. Potem
                  się z tym imieniem pogodziłam, ogromnie spodobało się mojemu Ukochanemu i to on
                  mnie przekonał do Malwinki. Teraz nie przeszkadza mi zbytnio i sporo osób ładnie
                  mnie tak nazywa... Zaczynam je lubić. Ale i tak wolałabym chyba być Dorotą...
                  Jedyny pożytek z tego imienia jest literacki, tzn mogę wymienić bez problemu
                  literackie Malwiny (narzeczona Osjana, "Malwina czyli domyślność serca" -
                  pierwsza polska powieść psychologiczna, Malwina z "Niewolnicy Isaury",
                  sympatyczna Malwinka Zegarynka z "Bromby" i jeszcze było to imię kotki
                  Wańkowicza... Ile ja się na rodziców nanarzekałam, że nadali mi imię dobre dla
                  kota...)
                  Ja sama swoim dzieciom nadałam imiona dość neutralne, pewnie dlatego, że jednak
                  sama dość się przez swoje nacierpiałam - i wszystkim doradzam rozwagę, co nie
                  znaczy, że Józefinę uważam za gorszą czy dziwaczną. Po prostu zdarzy jej się nie
                  raz, że ktoś ją wytknie palcem - ale bywają na świecie większe tragedie. I ona
                  też nauczy się z tym żyć, zdobywać przyjaciół, może będize to imię lubiła, może
                  je znienawidzi... Ale tak samo znienawidzić może swoje imię Anna czy Julia. A że
                  przyjaciół być może nie zdobędzie wśród małych Brajanów czy Dżesik... Jeśli
                  akurat dzieci o takich imionach będą ją odrzucały jako dziwaczkę, to nauczy się
                  żyć i z tym odrzuceniem i znajdzie innych, być może - ciekawszych.
                  W każdym razie potwierdzam, życie osoby o nietypowym imieniu nie jest usłane
                  płatkami róż. Ale też nie uważam tego za jakiś straszny dramat. Niczyje życie
                  nie jest...
                  • Gość: Ania Re: jesienna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.07, 22:51
                    a ja za to całe życie cierpiałam i cierpię bo mam na imię Anna. W
                    grupie przedszkolnej imienniczek miałam 4, w szkole zawsze było nas
                    w klasie conajmniej dwie. zazdrościłam niesamowicie Patrycjom i
                    innym właściecielkom ówcześnie mało popularnych imion i nadal
                    zazdroszczę. marzyłam zeby nazywać sie Daria, Nadia itp. i co?
                    niesprawdza się przekonanie ze nadanie dziecku
                    popularnego, ''bezpiecznego'' imienia zapobiega jego cierpieniu z
                    powodu imienia jakie nosi. zawsze słyszałam ze Ań jest dużo, ze to
                    takie pospolite ( w sumie jak wszystkie Kasie, Michały, Piotrki ) i
                    powiem szczerze bardzo mnie to bolało i boli nadal. Uważam ze w
                    naszych czasach dobre jest wyróżnianie się z tłumu niż''chowanie'' w
                    nim. a pozatym jesli w jednym gronie jest duzo powiedzmy Kaś, siłą
                    rzeczy wymusza to nadawanie przezwisk w celu odróżnienia tych kaś. a
                    gdy nadasz imię wyjątkowe i małopowtarzalne dzieci nie bedą musiały
                    wymyślać złośliwych przezwisk uwypuklających jakies ''mankamenty''
                    dzieci (gruby, lewy na leworęcznego czy czarnuch na śniadocerego).
                    nie jestem zwolenniczką Jessik i Brajanów ale uważam ze przy
                    nadawaniu imion powinniśmy kierowac sie zasadą ''różnorodności'' ze
                    tak to ujmęsmile bo co ze tego że Piotruś to słodkie imienie dla
                    maluszka, a potem Piotr brzmi męsko i dostojnie jak tych Piotrków to
                    jak burków osiedlowychsmile pozdrawiam wszystkich cierpiących z powodu
                    popularnego imienia i zachęcam aby nadawac dzieciom oryginalne
                    imona!!! bo dać dziecku Ania albo Michał to poprostu pójście na
                    łatwiznę wg mnie. ot co! ps. mój synuś urodzi się za ok miesiąc i
                    nadam mu extremalnie niepopularne, aczkolwiek nie kiczowate imię.
                    nie zdradze jakie bo chce by jak najmniej osób je nosiłosmile)))
                    • abiela Re: jesienna 17.08.07, 23:05
                      Gość portalu: Ania napisał(a):
                      ps. mój synuś urodzi się za ok miesiąc i
                      > nadam mu extremalnie niepopularne, aczkolwiek nie kiczowate imię.
                      > nie zdradze jakie bo chce by jak najmniej osób je nosiłosmile)))

                      A pochwalisz się po porodzie?
              • mrowka75 Re: jesienna 26.07.07, 19:42
                Józefinka - ładnie, ale Józia, Józka dla mnie brzmi już nieco gorzej. Niech raz
                któryś z nauczycieli zwróci się do dziecka tym typowym zdrobnieniem tego
                polskiego imienia, a podłapie to co bardziej złośliwy uczeń, to w
                niesprzyjających okolicznościach dziecko może przeżyć poczucie odrzucenia -
                może dzięki mądrej mamie - krótkotrwale, ale jednak.
            • gaudencja Re: jesienna 25.07.07, 21:41
              manarai napisała:

              > Zgodnie z takim tokiem rozumowania ja powinnam była przychodzić ze szkoły
              > z płaczem, tak? Jako jedyna Barbara w tłumie Kaś i Magd?
              > Wiesz co, szkoda, że nikt mi tego wcześniej nie powiedział.

              Muszę to powiedzieć mojemu synkowi, jeszcze nigdy nie przyszedł ze
              szkoły/przedszkola z płaczem z powodu swojego imienia. Na mnie już za późno,
              szkoły pokończyłam, teraz najwyżej mogę pisać doktorat.
        • Gość: zgroza Re: Imie na miarę czasu IP: 85.112.196.* 25.07.07, 15:49
          Drogie panie, Wy to macie chyba jakąś obsesję. Już kilka razy czytając to Forum
          zauważyłam, że o pisanie postów niezgodnych z Waszym oczekiwaniem podejrzewacie
          jedną osobę zmieniającą nicki jak rekawiczki. Nie mieści Wam się w głowach to,
          że komuś może nie podobać się jakies imie i to, że takich osób może być wiele.
          To, że stworzyłyście tu swoisty "Klub Wzajemnej Adoracji" to nie znaczy
          jeszcze, że trzeba się do tego klubu koniecznie zapisać.
          • gaudencja Re: Imie na miarę czasu 25.07.07, 21:45
            Wczoraj mieliśmy trolla, który zmieniał IP jak rękawiczki. Dziś też się
            wypowiada w tym wątku.
            • Gość: zgroza Re:do gaudencji IP: 82.160.188.* 25.07.07, 22:52
              Droga "gaudencjo". Kilka dni temu przypadkiem natrafiłam na to Forum. Nie znam
              więc obyczajów na nim panujących. Pod wpływem przeczytanych wypowiedzi
              postanowiłam i ja wtrącić swoje "trzy grosze" zakładając, myślę że nie
              pozbawiony sensu wątek. Po Twojej uwadze przeczytałam jeszcze raz cały wątek
              (mam nadzieję dokładnie) i nie zauważyłam żadnego trolla, co najwyżej ludzi
              mających inne zdanie niż osoby tu zadomowione (jak mi się wydaje). Jeżeli na
              tym polega bycie trollem to chyba ja czegoś nie rozumiem. Pozdrawiam.
              • gaudencja Re:do gaudencji 25.07.07, 22:59
                Gość portalu: zgroza napisał(a):

                Jeżeli na
                > tym polega bycie trollem to chyba ja czegoś nie rozumiem. Pozdrawiam.

                Nie, bycie trollem polega na założeniu około 10 watków zawierających w tytule
                słowa powszechnie uznane za wulgarne, umieszczaniu takichże wypowiedzi w
                wątkach istniejących już na forum, następnie bycie zablokowanym z tego powodu
                przez administrację forum (jak widzę, tylko na 1 dzień) - a wszystko to w ciągu
                tylko wczorajszego dnia. Pobojowisko po tej akcji mozesz obejrzeć tu:
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=396&s=2 - chodzi o profesora.

                Z Twoim mniemaniem co do istnienia sensu zakładania takich wątków, jak Twój,
                polemizowałabym - jak wiadomo, netykieta wymaga pewnego czasu przeznaczonego na
                lekturę forum, zanim człowiek się zacznie na nim udzielać, a zwłaszcza zanim
                zacznie nawracać pozostałych bywalców na swój jedynie słuszny punkt widzenia;
                ponadto netykieta zakłada również użycie wyszukiwarki przed założeniem jakiegoś
                wątku, a wątki takie jak Twój pojawiają się od kilku lat mniej wiecej raz na 2
                miesiące od kilku lat i wszystkie argumenty zostały już przedyskutowane na
                kazdą możliwą stronę. Powtarzanie po kimś po raz setny trudno uznać za
                sensowne, a już na pewno - za odkrywcze.
                • Gość: zgroza Re:do gaudencji IP: 82.160.188.* 25.07.07, 23:39
                  Niestety nie wiem co pisał "profesor" ale skoro wątki znalazły się na oślej
                  ławce to widac slusznie. Niestety w dalszym ciągu nie widzę trolla w tym wątku,
                  tu wulgaryzmów nie ma, najwyżej zacietrzewienie.
                  Jeśli chodzi o moją skromną osobę... już rozumiem. Tu należy tańczyć jak Wy
                  zagracie. Nawet ponawracać sobie nie można smile)). Ja zawsze wiedzialam, że
                  dyskusja to jest wymiana poglądów a nie śpiewanie w jednym chórze. Z
                  wyszukiwarki nie korzystałam, przyznaję ale skoro twierdzisz, że taki temat
                  pojawia sie raz na jakiś czas to znaczy, że jest ciekawy (dowodem jest liczny
                  udzial w tym wątku). To co napisałam odkrywcze napewno nie jest ale prawdziwe z
                  pewnością.
                  • gaudencja Re:do gaudencji 26.07.07, 00:12
                    Gość portalu: zgroza napisał(a):

                    > Niestety nie wiem co pisał "profesor" ale skoro wątki znalazły się na oślej
                    > ławce to widac slusznie. Niestety w dalszym ciągu nie widzę trolla w tym
                    wątku,

                    Bo nie widzisz IP. Ja widzę dokładnie tego samego trolla, co wczoraj.

                    > Jeśli chodzi o moją skromną osobę... już rozumiem. Tu należy tańczyć jak Wy
                    > zagracie. Nawet ponawracać sobie nie można smile)).

                    Można oczywiście, ale postaw się w roli regularnie nawracanych, przy uzyciu
                    stale tych samych argumentów. Jesteśmy tym szczerze znudzeni. Oczywiście możesz
                    przynudzać dalej wink jeśli takie jest Twoje hobby.

                    > wyszukiwarki nie korzystałam, przyznaję ale skoro twierdzisz, że taki temat
                    > pojawia sie raz na jakiś czas to znaczy, że jest ciekawy

                    ...dla tych, którzy go podnoszą raz na jakiś czas (głownie pierwszy i ostatni).
                    Dla całej reszty - ani trochę.

                    To co napisałam odkrywcze napewno nie jest ale prawdziwe z
                    >
                    > pewnością.

                    Odpowiem standardowo - prorok czy co?
                    Nie zazdroszczę Ci wiary we własną nieomylność. Errare humanum est - tego
                    również nie nazwę odkrywczym, ale właśnie dlatego warto sobie tę prawdę
                    przyswoić.
                    • Gość: ania Re:do gaudencji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.07, 14:38
                      Gaudencjo, skoro już pisałaś na ten temat to po co zabierasz głos w tym wątku??
                      Nie masz nic innego do roboty? czy masz wykupiony abonament i codziennie musisz
                      wtrącić swoje trzy grosze?? pozwól że wypowiadać się będą osoby którzy rzadko
                      odwiedzają to forum i nie śledzą wszystkich tematów. Wtedy dyskusja jest
                      ciekawa, a tak mamy tu paplaninę stale tych samych osób...

                      • gaudencja Re:do gaudencji 30.07.07, 18:27
                        Ręce opadają, a lamerstwo kwitnie. Zapoznaj sie z netykietą, prosze.
                  • orvokki Re:do gaudencji 26.07.07, 08:15
                    To co napisałam odkrywcze napewno nie jest ale prawdziwe z
                    >
                    > pewnością.


                    A to pochopny wniosek. Wymieniłaś przykład rodzeństwa, które podobno miało
                    problemy wśród rówieśników z powodu imion (a może przyczyną prześladowań było
                    zupełnie co innego, a imiona tylko były orężem w walce?).
                    Tymczasem wiele osób może podeprzeć się przykładem osobistym lub z własnego
                    otoczenia, osób, które mają imiona rzadko nadawane bądź bardzo oryginalne - a
                    jednak nigdy nie miały z tego powodu problemów i bardzo te imiona lubią.
                    Podobnie można znaleźć przykłady osób, które nosiły w swoim roczniku imiona jak
                    najbardziej typowe, a jednak osoby te były nie lubiane i przezywane w szkole.
                    Ergo w najlepszym razie wnioskiem wypływającym z dyskusji jest to, że na Twoje
                    babka wróżyła, czyli że dziecko może być z danym imieniem, niezależnie od tego,
                    czy to imię rzadkie czy bardzo typowe, zarówno szczęśliwe, jak i nieszczęśliwe.
                    Czyli de facto, że oprócz imienia wpływ na to ma wiele innych czynników.
                    Kiedyś był fajny artykuł w GW o dzieciach z nadwagą - jak to jest, że jedno
                    grube dziecko jest w szkole przezywane i szykanowane, a inne nie; autorzy doszli
                    do wniosku, że główne znaczenie ma jednak osobowość dziecka, a nie sam fakt tuszy.

                    A jeszcze do tego wszystkiego w przypadku jakichkolwiek prześladowań czy
                    docinków pośród dzieci, które są po prostu wyrazem braku tolerancji, bardzo
                    ważne jest mądre podejście rodziców i wychowawców, którzy mogą i powinni taką
                    bombę rozbroić, a praktyki ukrócić.
                    • asidoo Re:do gaudencji 26.07.07, 08:25
                      Zgadzam się.
                      Pamiętam jak na jedną z trzech Ań na podwórku wołano Ania - Bania, a pozostałe
                      dwie (grubsze) były tylko Aniami. Ania - Bania biła inne dzieci.
                    • blaszany_dzwoneczek Re:do gaudencji 26.07.07, 09:23
                      Ano właśnie - zgadzam się. U mnie w podstawówce obiektem drwin były osoby o
                      imionach: Maciek, Bartek, Ania. Natomiast te o oryginalniejszych imionach:
                      Dagna, Luiza brylowały w klasowej śmietance towarzyskiej, że tak się wyrażę.
                      Pretekst do wyśmiewania zawsze się znajdzie, a prawdziwym powodem jest na ogół
                      jakieś tarcie między osobowością dziecka a resztą klasy. Jeśli taka
                      nieszczęśliwa okoliczność wystąpi, to często najzwyklejsze imię, brak znaków
                      szczególnych typu nadwaga, rude włosy, piegi, zbyt bogate czy też zbyt biedne
                      ubranie... nie gwaratuje braku kłopotów z rówieśnikami.
                • mrowka75 Gdyby ten wątek był nudny Gaudencjo 26.07.07, 19:50
                  i reszta uważałaby podobnie jak Ty nie byłoby tej całej dyskusji, bo z nudów
                  nikomu nie chciałoby sie odpowiadać (tak jak na CiPie na wątki typu "Czy jestem
                  w ciąży?") widac znalazł się jeszcze ktoś kto miał coś do powiedzenia w tej
                  sprawie. Proponuję z tego powodu zamknąc forum i czytac tylko wątki archiwalne
                  bo z upływem czasu wyczerpią się oryginalne, nieomawiane dotąd tematy. Nie
                  uważasz,że na forum GW świerza krew pojawia się cały czas i od czasu do czasu
                  na wałkowany od dawna temat może mieć jednak coś nowego do powiedzenia? Albo
                  zamknij kochana forum tylko dla stałych bywalców, którzy nie popełnią grzechu
                  poruszenia poruszonego kiedyś tematu.
                  • gaudencja Re: Gdyby ten wątek był nudny Gaudencjo 26.07.07, 23:09

                    mrowka75 napisała:

                    > i reszta uważałaby podobnie jak Ty nie byłoby tej całej dyskusji, bo z nudów
                    > nikomu nie chciałoby sie odpowiadać

                    To nie tak; na pewne szkodliwe stereotypy trzeba zawsze reagować, niezależnie
                    od tego, że się już na nie zareagowało tysiąc razy. To tak, jak z - toutes
                    proportions gardees - antysemityzmem. Na antysemityzm zareagowano już miliony
                    razy, ale należy nadal nań reagować, do końca świata.
                    • mrowka75 Re: Gdyby ten wątek był nudny Gaudencjo 27.07.07, 19:45
                      "Na antysemityzm zareagowano już miliony
                      razy, ale należy nadal nań reagować, do końca świata."

                      imho dramatyczne porównanie
                      oczywiście że trzba reagowac, ale nie zaprzeczysz że ten stereotyp jednak
                      istnieje. Ja swoje dzieci mam zamiar uczyć tego, ze imię nie jest miarą
                      człowieka, podobnie jak jego ubranie, czy kolor włosów, ale nie zaprzeczysz,ze
                      dzieci wyśmiewają jeden drugiego z tak z powodu mało popularnego imienia jak i
                      z powodu dziwnego niaktualnego ubrania, etc. Wszysko zalezy od okoliczności i
                      rodzaju środowiska w jakim dziecko się znajdzie.
                      • gaudencja Re: Gdyby ten wątek był nudny Gaudencjo 27.07.07, 22:15
                        mrowka75 napisała:

                        > "Na antysemityzm zareagowano już miliony
                        > razy, ale należy nadal nań reagować, do końca świata."
                        >
                        > imho dramatyczne porównanie

                        Czyżbyś nie zauważyła słów "toutes proportions gardees"?

                        nie zaprzeczysz,ze
                        > dzieci wyśmiewają jeden drugiego z tak z powodu mało popularnego imienia jak
                        i
                        > z powodu dziwnego niaktualnego ubrania, etc.

                        Oczywiście, ze zaprzeczę. Pominę oczywiście to, ze nie bardzo wiem, co to
                        jest "nieaktualne ubranie". Nigdy nie byłam wyśmiewana z powodu mało
                        popularnego imienia i własnie dlatego zaprzeczę z całą mocą.
                        • mrowka75 Re: Gdyby ten wątek był nudny Gaudencjo 28.07.07, 00:15
                          przepraszam, ale gdzie Ty mieszkasz?, czy ktoś Tobie stworzył laboratoryjne
                          życiowe warunki do wzrastania bez cieni złośliwości? Ciesże się,że masz wysokie
                          poczucie wartości, nie każde dziecko wzrasta w tak dobrych warunkach.
                          Uważam,ze to utopia myśłenie, że nigdy i nigdzie nie zdarza wyśmiewanie się z
                          cech - nie żyjemy w laboratorium asertywnosci i doskonałych relacji
                          interpersonalnych.
                          Cierpiałam nie z powodu swojego imienia lecz nazwiska - które przerobiono w tak
                          kiepski sposób, że przeżyłam kilka trudnych i przykrych chwil zupełnie "bez
                          powodu" Bo trafiłam na kilku małych złośliwców, ktorym rodzice nie pwoiedzieli
                          że nazwisko również nie jest miara człowieka. Nie wpłynęło to może zacząco na
                          moje usposobienie, ale było jednym z przykrych doświadczeń w szkole
                          podstawowej. W skzole średniej trafiłam na fajnych ludzi, na studiach w ogóle
                          przestało miec znaczenie w sensie negatywnym. Ale przykre wspomnienie zostaje
                          przykrym wspomnieniem.
                          Również imię rzadko nadawane w danym okresie czasu, moze stać się przyczynkiem
                          do takich sytuacji. Do Zdzisława w mojej klasie więszośc zwracała się niestety
                          po nazwisku. Do tego był niezbyt ładny, niezbyt dobrze się uczył - więc to
                          wszytsko spowodowało,że i niezbyt był lubiany. kiepskie okoliczności i rzadkie
                          w tym czasie imię nie przydało mu atrakcyjności. Jedyne co moge pwoiedzieć, to
                          to,że nie rozmawiałam z nim po latach, co go bardziej bolało, naśmiewanie się
                          i/lub nieużywanie jego imienia, czy tez inne cechy jego osoby.

                          Co do oryginalności to marzę by moje dzieci wyróżniały się czymś więcej niż
                          imieniem - zdolnościami, zainteresowaniami, umiejętnościami, empatią, cehcami
                          osobowościowymi. NIech imie nie tworzy mu magii ani na plus, ani na minus.
                          • das.krokodil Re: Gdyby ten wątek był nudny Gaudencjo 28.07.07, 00:28
                            Mrówko, w dużej części zgadzam się z Tobą, wiem, że dzieci potrafia byc
                            okrutne. Ale na szczęście teraz są inne czasy, imiona, które za naszych czasów
                            były śmieszne staja się dziś znowu popularne, przeciez Antoni w latach 80 czy
                            70 mógłby tez być powodem drwin, prawda? A dziś jest inaczej. Poza tym, odnoszę
                            wrażenie, że ludzie przestali być postrzegani jako szara masa, jak za komuny:
                            te same fartuszki, te same kucyki, te same meblościanki w domu i pula imion,
                            składająca się z 10 używalnych sztuk, reszta to obciach. Spójrz, mamy dziś
                            Brajanów i Nikole, mamy Nicole przez "C" i przez "K", mamy Józefiny, Antków i
                            Cześków, mamy też "zwykłych" Piotrusiów i Anie. To pokolenie albo zaczyna
                            dopiero przygodę ze szkołą, albo nawet do tego momentu w życiu nie doszło.
                            Wydaje mi się, że nasze dzieci rodzą się juz inne, bardziej otwarte na świat,
                            bardziej tolerancyjne, nie będzie je dziwić tak wiele jak nas. Jestem dobrej
                            myśli, duzo jednak zależy od nas, rodziców, jak pokierujemy przyszłością
                            naszych i cudzych dzieci smile
                            • mrowka75 Re: Gdyby ten wątek był nudny Gaudencjo 28.07.07, 00:31
                              tak smile
                              ale ja nadal jestem za unikaniem swoistych ekstremów

                              co do fartuszków...
                              wracają w formie mundurków smile
                              • das.krokodil Re: Gdyby ten wątek był nudny Gaudencjo 28.07.07, 00:33
                                I dajmy na to Józefina jest ekstremalna Twoim zdaniem?
                                • mrowka75 Re: Gdyby ten wątek był nudny Gaudencjo 28.07.07, 00:38
                                  Nie
                                  Józia tak
                                  smile
                                  Podoba mi sie Józefinka, ale Józia... i pomimo ze to chyba bardziej zdrobnienie
                                  od Józefy to mimo wszystko brzmi dla mnie nieładnie, niedelikatnie.
                                  • mrowka75 Re: Gdyby ten wątek był nudny Gaudencjo 28.07.07, 00:39
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12924&w=66467234&a=66538458
                          • gaudencja Re: Gdyby ten wątek był nudny Gaudencjo 28.07.07, 11:22
                            mrowka75 napisała:

                            > przepraszam, ale gdzie Ty mieszkasz?, czy ktoś Tobie stworzył laboratoryjne
                            > życiowe warunki do wzrastania bez cieni złośliwości?

                            Skoro zaprzeczam Waszej tezie to znaczy, że musiałam mieć laboratoryjne
                            warunki? A skąd, mogę nawet powiedzieć, że do pierwszej szkoły podstawowej
                            chodzilam w dzielnicy typowo robotniczej, a do drugiej, przez rok - w centrum,
                            razem z całym okolicznym menelstwem. W pierwszej szkole owszem, zdarzało się,
                            że jedna osoba mi docinała z powodu - uwaga - chodzenia do szkoły muzycznej,
                            ale szybko przestała, zobaczywszy, że nie wywierają one na mnie najmniejszego
                            wrażenia.
                            Mój syn przerabia to samo - chodził do zwyklego publicznego przedszkola, a
                            teraz do szkoły z tymi samymi dziećmi, które ponieważ z jego imieniem stykaja
                            sie od 3 roku życia, są do niego tak przyzwyczajone, jak do imienia, dajmy na
                            to, Bartek. Zupełnie nie wiedza, że jest w nim coś niezwykłego. Ostatnio zaś
                            mój synek znalazł sie w innej grupie rówieśniczej - siedział na obozie przy
                            stoliku z Leszkiem, Anatolem (Tolkiem) i Jurkiem. Jak widzisz więc, w tak
                            zróżnicowanej grupie nie ma mowy o wyśmiweaniu z powodu imienia.
                            Na forum wrzuciłam kiedyś bardzo mądry artykuł o traktowaniu otyłych dzieci przez rówieśników. Doskonale odnosi się on także do imion, czy też
                            do każdej innej cechy, która odróżnia dziecko od pozostałych dzieci.

                            > Co do oryginalności to marzę by moje dzieci wyróżniały się czymś więcej niż
                            > imieniem - zdolnościami, zainteresowaniami, umiejętnościami, empatią, cehcami
                            > osobowościowymi. NIech imie nie tworzy mu magii ani na plus, ani na minus.

                            A ja mam inne podejście - nie marzę o tym, zeby moje dziecko wyróżniało sie
                            czymkolwiek; chciałabym, żeby było mądrym, uczciwym, inteligentnym człowiekiem,
                            żyjącym w zgodzie z własnymi poglądami, o wysokim poczuciu własnej wartości.
                            Jeśli te cechy będą go odróżniać od otoczenia, to źle, bo znaczyłoby to, że
                            otoczenie jest nieciekawe. Elementem (drobnym) życia w zgodzie z własnymi
                            wartościami jest nadawanie/noszenie imienia, które uważam za piękne i
                            wartościowe z innych przyczyn (w naszym przypadku - bo nawiązujące do tradycji
                            rodzinnej i osób, które szanuję i podziwiam).
                            • mrowka75 Re: Gdyby ten wątek był nudny Gaudencjo 29.07.07, 00:09
                              > A ja mam inne podejście - nie marzę o tym, zeby moje dziecko wyróżniało sie
                              > czymkolwiek; chciałabym, żeby było mądrym, uczciwym, inteligentnym
                              człowiekiem,
                              >
                              > żyjącym w zgodzie z własnymi poglądami, o wysokim poczuciu własnej wartości.
                              > Jeśli te cechy będą go odróżniać od otoczenia, to źle, bo znaczyłoby to, że
                              > otoczenie jest nieciekawe. Elementem (drobnym) życia w zgodzie z własnymi
                              > wartościami jest nadawanie/noszenie imienia, które uważam za piękne i
                              > wartościowe z innych przyczyn (w naszym przypadku - bo nawiązujące do
                              tradycji
                              > rodzinnej i osób, które szanuję i podziwiam).
                              >


                              Nic z tego co napisałas nie wyklucza sie z tym co ja napisałam, nie wiem
                              dlaczego przeciwstawiasz to moim słowom.

                              Wsród nadmiaru słów ciąglę nie widze argumentów, które świadczą o tym,że świat
                              jest całkowicie dobry.
                              Przekonuje mnie to,że umiar w zakresie nadawania imienia dziecku powinien być
                              również brany pod uwagę, tak jak w zakresie podejmowania każdej życiowej
                              decyzji.

                              Rozmowa z Tobą jest tak czysto retoryczna, że az mnie zachwyca. Ja nadal
                              uważam,ze świat nie jest tylko biały, albo tylko czarny. Twój styl walki ze
                              stereotypami to jak użycie broni masowego rażenia wobec dajmy na to - mrowiska.

                              Poza tym wg Twojej retoryki żadne dziecko nie powinno również sie przejmować
                              gdy ma "oryginalne" połaczenie nazwiska z imieniem. Tu uważasz,że jednak ta
                              kwestia powinna być brnaa pod uwagę. Ale po co w takim razie, skoro ani imię,
                              ani nazwisko ani tez jego "śmiesznie" brzmiące połaczenia nie powinny wzbudzac
                              niczyjego śmiechu, lub choćby zaskoczenia? Niech rodzice je łączą jak chcą,
                              choćby po to, by dziecko miało tę "odrobinę" inności.
                              • gaudencja Re: Gdyby ten wątek był nudny Gaudencjo 29.07.07, 00:18
                                mrowka75 napisała:

                                > Nic z tego co napisałas nie wyklucza sie z tym co ja napisałam, nie wiem
                                > dlaczego przeciwstawiasz to moim słowom.

                                Owszem, wyklucza się, bo Ty byś chciala, żeby Twoje dziecko się wyrózniało, jak
                                napisałaś - "zdolnościami, zainteresowaniami, umiejętnościami, empatią, cehcami
                                osobowościowymi".

                                > Poza tym wg Twojej retoryki żadne dziecko nie powinno również sie przejmować
                                > gdy ma "oryginalne" połaczenie nazwiska z imieniem.

                                Niczego takiego nie twierdziłam. Sama wrzucam śmieszne zestawienia do kultowego
                                wątku Abieli. Imię musi być dopasowane do nazwiska, równiez stylistycznie, i
                                pisałam o tym zawsze - od kiedy jestem na tym forum. Jesli jednak ktoś już jest
                                obciążony jakimś nieciekawym zestawieniem, należy zachowywać się wobec niego
                                taktownie i nie kopać leżącego. To samo, jeśli ma na imię Kewin czy Alan (zaraz
                                posypią się na mnie gromy ;-P).

                                Niech rodzice je łączą jak chcą,
                                > choćby po to, by dziecko miało tę "odrobinę" inności.

                                Wciąż wychodzisz z tą "innością". Przecież napisałam bardzo wyraźnie, że - w
                                odróżnieniu od Ciebie - nie dążę do tego, by moje dziecko się wyróżniało
                                czymkolwiek. "Inność" nigdy nie była, nie jest i nie będzie żadną samoistną
                                wartoscią, przynajmniej w moim systemie wartości.
                                • mrowka75 Re: Gdyby ten wątek był nudny Gaudencjo 29.07.07, 00:49


                                  "Nigdy nie byłam zwolenniczką nadawania imienia typu Kalasanty do nazwiska typu
                                  Fijoł. Imię ma być przede wszystkim dopasowane do nazwiska."

                                  W takim razie cóż ma znaczyc to zdanie. Jest z Twojego postu. Moze ma inne
                                  znaczenie, którego nie zrozumiałam.

                                  Ale Ty tez mnie źle zrozumiałaś.

                                  Nie chce robić z mego dziecka gwiazdy, ale jesli mowa o oryginalności imienia w
                                  tym wątku to wolę,że jesli dziecko ma sie w czymś wyróżniać, to żeby były to
                                  raczej jego cechy osobowości, lub umiejętności niż jego imię ot, co.
                                  Przykłądasz olbrzymią miarę do słów i słowami fechtujesz.
                                  • gaudencja Re: Gdyby ten wątek był nudny Gaudencjo 29.07.07, 00:53
                                    mrowka75 napisała:

                                    > "Nigdy nie byłam zwolenniczką nadawania imienia typu Kalasanty do nazwiska
                                    typu
                                    >
                                    > Fijoł. Imię ma być przede wszystkim dopasowane do nazwiska."
                                    >
                                    > W takim razie cóż ma znaczyc to zdanie. Jest z Twojego postu. Moze ma inne
                                    > znaczenie, którego nie zrozumiałam.
                                    >
                                    > Ale Ty tez mnie źle zrozumiałaś.

                                    ?? Nie zacytowałaś żadnego mojego zdania.

                                    > Nie chce robić z mego dziecka gwiazdy, ale jesli mowa o oryginalności imienia
                                    w
                                    >
                                    > tym wątku to wolę,że jesli dziecko ma sie w czymś wyróżniać, to żeby były to
                                    > raczej jego cechy osobowości, lub umiejętności niż jego imię ot, co.

                                    Na szczęście wyróżnianie się imieniem nie wyklucza wyróżniania się cechami
                                    osobowości - i na odwrót. Ale, jak już pisałam, wyróżnianie się nie powinno
                                    stanowić samoistnej wartości. Przynajmniej moim zdaniem.

                                    > Przykłądasz olbrzymią miarę do słów i słowami fechtujesz.

                                    Na tym forum dysponujemy tylko słowami, niczym innym nie możemy się posługiwać.
                                    Przy ich stosowaniu wskazana jest precyzja; nie należy też sądzić, ze to, co
                                    napiszemy, z zasady nie zostanie poddane krytyce, zwłaszcza kiedy akurat
                                    krytykujemy kogoś innego. Pozdrawiam smile
                                    • das.krokodil Re: Gdyby ten wątek był nudny Gaudencjo 29.07.07, 01:05
                                      Mrówko, ludzie nie nadają dzieciom imion niepospolitych tylko dlatego, żeby
                                      pokazać "patrzcie, jaka moja córa jest oryginalna i światowa". Ja np w młodości
                                      często się zastanawiałam, czy nie nazwać córki jakimś zangielszczonym imieniem
                                      (córki czytaj lalki wówczas). Pózniej dorosłam, zaczęłam poznawać historię
                                      mojej rodziny, kopać w pamiątkach po babciach i prababciach, czytac różne
                                      pamiętniki ... Zrozumiałam, jak ważne jest to, że jesteśmy Polakami, jak ważna
                                      jest nasza historia. Nie chciałabym, żeby nasze polskie piękne imiona zaginęły,
                                      żeby zastąpiły je Alany i Kewiny, żeby doprowadzić do takiej sytuacji, że my
                                      Polacy, sami pochodzący od Konstancji, Józefin i Wincentych, śmiejemy się z
                                      tych imion i zaszczuwamy osoby je noszące. Nie chciałabym, żeby kiedyś nasze
                                      wnuki w ogóle nie pamiętały, że istnieją takie tradycyjne polskie imiona. To
                                      jest nasza polska historia, dlaczego ludzie na siłę starają się ograniczyć pule
                                      imion do 20 i przemycić jak najwięcej imion od obcych narodów??
                                      • mrowka75 Re: Gdyby ten wątek był nudny Gaudencjo 29.07.07, 01:12
                                        Nie wskażę konkretnych nicków, ale kilka takich zdań w tym wątku przewinęło
                                        się. Nie twierdze,że to Ty lub Gaudencja w takim duchu się wypowiedziałyscie,
                                        ale parę osób tak się wypowiedziało: prafrazując "Przynajmniej moje dziecko
                                        jest oryginalne, mając takie, a nie inne imię" Ja też nie chciałam nadawac
                                        dzieciom imion tak popularnych ,ze na ich dźwięk kilkoro dzieci z piaskownicy
                                        bedzie do mnie biec... Wybraliśmy dzieciom imiona dość zwyczajnie brzmiące, ale
                                        mimo to dość rzadko nadawane. Złoty środek, wydaje mi sie, zachowaliśmy.
                                        • das.krokodil Re: Gdyby ten wątek był nudny Gaudencjo 29.07.07, 01:14
                                          Dobrze mrówko, ale wytłumacz mi proszę, dlaczego Twoim zdaniem Wy zachowaliście
                                          złoty środek, a ja czy gaudencja niestety nie?
                                    • mrowka75 Re: Gdyby ten wątek był nudny Gaudencjo 29.07.07, 01:06
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12924&w=66467234&a=66643466
                                      zacytowałam. To Twój post. Mylę się?
                                      jest tam dokładnie to zdanie które napisałam na początku postu.

                                      Co do słów. Rzeczywiście. Dyskusja w internecie to rzeczywiscie tylko słowa.

                                      Czasem między nimi trudno odnaleźć intencję. Już dawno się przekonałam,że
                                      ludzie znani tylko w internecie przy poznaniu w realu zazwyczaj zyskują.
                                      • gaudencja Re: Gdyby ten wątek był nudny Gaudencjo 29.07.07, 01:16
                                        mrowka75 napisała:

                                        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12924&w=66467234&a=66643466
                                        > zacytowałam. To Twój post. Mylę się?
                                        > jest tam dokładnie to zdanie które napisałam na początku postu.

                                        Ach, o to Ci chodzi. W takim razie wróćmy do poprzedniego Twojego postu:

                                        mrowka75 napisała:

                                        > "Nigdy nie byłam zwolenniczką nadawania imienia typu Kalasanty do nazwiska
                                        typu
                                        >
                                        > Fijoł. Imię ma być przede wszystkim dopasowane do nazwiska."
                                        >
                                        > W takim razie cóż ma znaczyc to zdanie. Jest z Twojego postu. Moze ma inne
                                        > znaczenie, którego nie zrozumiałam.

                                        A co Twoim zdaniem znaczy? Moim zdaniem dokładnie to samo, co napisałam później
                                        Tobie.
                                        pozdrawiam smile
                  • Gość: zgroza Re: mrowka75 IP: 85.112.196.* 27.07.07, 01:03
                    Mrówko, dziękuję za zrozumienie.
          • kleo881 Re: Imie na miarę czasu 25.07.07, 21:47
            Nie, 'kochana', wydaje mi sie, ze to Ty masz obsesję.
            Ty i tobie podobne osoby, które usilnie próbują udowodnić, że dzieci noszące
            imiona inne niż te, nazwijmy to 'popularne' w danej chwili, będą wyśmiewane,
            nieszczęśliwe itp., a ich rodzice to skończeni debile.
            Czy mama nie uczyła Cię, że każdy człowiek ma wolną wolę, a co za tym idzie ma
            prawo nazwac swoje dziecko tak, jak uważa za stosowne? A Ty jako osoba dobrze
            wychowana powinaś to uszanowć?
            • Gość: zgroza Re: do kleo881 IP: 82.160.188.* 25.07.07, 23:08
              O skończonych debilach to powiedzialaś Ty nie ja. To tak na wypadek gdyby
              trzeba było się tłumaczyć "gaudencji". Nic nie próbuję udowodnić bo np. Tobie
              jak widzę nic udowodnić się nie da, jesteś impregnowana na cudze argumenty,
              mało tego, jesteś zbyt porywcza jak na mój gust. Opisałam tylko sytuację moich
              przyjaciół z dzieciństwa, których rodzice zabłysnęli fantazją. Mama nauczyła
              mnie, że każdy człowiek ma wolną wolę dlatego tak odważnie wypowiadam swoje
              opinie ale nauczyła mnie też słuchać argumentów innych ludzi. Słuchać i
              dyskutować a nie wrzeszczeć na kogoś tylko dlatego, że ma inne zdanie. Ty jako
              osoba dobrze wychowana (?) powinnaś to uszanować. Pozdrawiam.
              • kleo881 Re: do kleo881 25.07.07, 23:30
                Ależ ja nie wrzeszczę. /wink Wyrażam tylko swoją opinię, równie odważnie jak Ty.
    • ania.silenter Zgroza 25.07.07, 16:13
      Jestem rocznik' 73 i miałam w klasie (i równolegle) - Bernadettę, Andrzeja,
      Krystynę, Barbarę, Urszulę, Radosława, Zbigniewa, Mirosławę, Kazimierę obok
      całych stad Anek, Kaś, Monik, Iwon, Agnieszek, Rafałów, Maćków i absolutnie nie
      pamiętam aby ktoś smiał się z tych imion albo je komentował. Dla nas dzieci
      były to zupełnie normalne imiona - widocznie nie znalazł się żaden durny
      dorosły, któryby nam powiedział, że te imiona są "wieśniackie" albo "niemodne".
      Szkoda, że ludzie są tacy nietolerancyjnisad. Mnie np. nie podobają się imiona
      typu - Brajan, Nicol, Vanessa, Kewin i uważam je za szczyt bezguścia ale swoje
      uwagi czy wrażenia zachowuję dla siebie.
      • sucielo Re: Zgroza 28.07.07, 16:25
        Heh, ja jestem rocznik 88. W klasie mam Bernadettę, Andrzeja, Stanisława,
        Elżbietę, równolegle chodzą Zdzisława, Kosma, Mirosław, Aldona, Diana.
        Nikt się nie dziwi, gdy słyszy ich imiona.
        Zdziska jest Zdziśką i dla nas to imię jak każde inne. Nikomu nie przyjdzie do
        glowy wyśmiewać się z nich albo odrzucać dane osoby z powodu ich imion.
        Jeszcze w podstawówce oprócz Agnieszek, Kasi i Ani mieliśmy Mariusza, Darka,
        Włodka, Klarę i żadne dziecko się z nich nie smiało.
        Zresztą teraz jest tak samo i mogę to zaobserwować na swoim podwórku, gdzie
        zgodnie bawią się ze soba małe Andżeliki, Norberty, Danusie, Antosie, Laury,
        Fryderyki i Stasie.
    • orvokki Re: Imie na miarę czasu 25.07.07, 22:56
      Eeee, tam. Moje imię szczęśliwie nigdy nie było bardzo popularne, w liceum na
      przykład oprócz mnie była tylko jeszcze jedna Olga chyba o dwa lata młodsza,
      nigdy nie miałam żadnych nieprzyjemności z powodu imienia ani wśród rówieśników
      ani ze strony nauczycieli.
      Znałam kilka osób o rzadkich imionach m.in. Aureliusza, Anastazję, Karinę,
      Wisławę - tylko jedna z tych osób była niezadowolona ze swojego imienia i nawet
      je oficjalnie zmieniła, ale nie z uwagi na reakcje rówieśników, tylko z powodów
      rodzinno-osobistych.
      I myślę, że jeśli rzeczywiście dzieci, o których pisze zgroza miały problemy w
      grupie rówieśniczej, to raczej nie imiona były tego przyczyną, zwłaszcza, że nie
      są to imiona szczególnie udziwnione, nawet jeśli w danym momencie nieszczególnie
      popularne.
    • bonkreta Re: Imie na miarę czasu 26.07.07, 14:21
      Zgrozo, są ludzie, dla których doskonałe dostosowanie do otoczenia,
      przynależność do grupy itd. są najważniejsze w życiu i wszelkie formy
      niedopasowania ich rażą, a myśl, że one sam czy ich dzieci mogłyby w ten
      sposób "wystawać" wręcz je przeraża. Są też inni, dla których wartością jest
      właśnie oryginalność, nietuzinkowość, wyróżnianie się z tłumu, a przeraża je
      myśl o zniknięciu w tłumie. Jak sądzę Ty należysz do tej pierwszej grupy i nie
      jesteś w stanie zrozumieć, że ktoś może mieć inne dążenia. Ja akurat należę do
      tej drugiej. Dlatego popularnych imion w ogóle nie biorę pod uwagę. W tym
      takich jak Stanisław czy Antoni - bo one też są juz zbyt popularne.
      • asidoo Re: Imie na miarę czasu 26.07.07, 14:39
        I są tacy, których nie przeraża ani jedno ani drugie...
        • pluskotka Re: Imie na miarę czasu 26.07.07, 15:02
          Moja babcia nie lubiła swojego imienia Natalia i wszyscy nazywali ją Teresa, bo
          tak ma na drugie. Dziwna ta moja babcia. wink
        • bonkreta Re: Imie na miarę czasu 26.07.07, 15:07
          Określenia "przeraża" użyłam z przymrużeniem oka wink
    • Gość: zgroza Re: Imie na miarę czasu IP: 85.112.196.* 26.07.07, 18:48
      Dzieci, o ktorych napisałam miały rude własy. Jednak nie to było powodem ich
      stresu bo były to dzieciaki sympatyczne i ładne. Nigdy kolor ich włosów nie był
      wyśmiewany (co często się zdarza) ale właśnie imiona, których daleko by szukać
      w tamtych czasach. Z kolei do liceum chodziła ze mną Petronela (dla przyjaciół
      Ela). Nawiasem mówiąc drugiej osoby o tym imieniu nie spotkałam do dziś.
      Dziewczyna mało atrakcyjna i na dodatek kujon, nie była lubiana. Było to w
      czasach kiedy nauczyciele mówili do uczniów po nazwisku ale kujona trzeba było
      wyróżnić więc pani od geografii zwracała się do swojej ulubienicy Pela. Do dziś
      pamiętam śmiech w klasie i łzy w oczach tej nieszczęsnej Peli idącej do
      tablicy, która oddałaby wszystkie swoje piątki w zamian za możliwość zmiany
      imienia. Jestem więcej niż przekonana, że gdyby dziewczyna miala na imie Ewa,
      Teresa, Grażyna to jej życie byłoby o wiele przyjemniejsze. Imie nadaje się
      małemu dziecku, dla rodziców jest ono bóstwem. Każdy rodzic zakłada, że jego
      dziecko będzie pod każdym względem "NAJ", że orginalne imie będzie
      ukoronowaniem jego urody, inteligencji i osiągnięć. Nikt nie myśli o tym, że
      jego Melisa Konstancja może mieć przykry charakter a Dionizjusz Amadeusz może
      byc gruby i mieć koślawe nogi. Czym mniej powodów do "odstawania" tym lepiej i
      to właśnie miałam na myśli.
      • gaudencja Re: Imie na miarę czasu 26.07.07, 23:20
        Gość portalu: zgroza napisał(a):

        > imienia. Jestem więcej niż przekonana, że gdyby dziewczyna miala na imie Ewa,
        > Teresa, Grażyna to jej życie byłoby o wiele przyjemniejsze.

        Masz doświadczenia z raptrem czterema/pięcioma osobami o nietypowych imionach i
        chcesz sie wypowiadac o całości?
        Do mojej szkoły chodzili, jak już kiedyś pisałam, w rocznikach zbliżonych do
        mnie:
        Wawrzyniec
        Graciella
        Franciszek (wtedy to było bardzo rzadkie)
        Jan (dawniej też rzadkie)
        2 Marie w małej klasie (jw.)
        Emilian
        Dorian
        Wilia
        Eleonora
        Światosław
        Hadrian
        Sergiusz
        Daniel (wtedy rzadkie)
        Grażyna (wtedy już rzadkie)
        Żaneta
        Julia (wtedy rzadkie)
        Roman x2,
        Luiza x2
        Krystyna (wtedy już rzadkie)
        Klementyna
        Ireneusz (wtedy już rzadkie)
        Elwira
        w jednym z ostatnich roczników Ilina.
        - ja też miałam rzadkie imię. Dzieci śmiały się z... Jarosława (wtedy
        popularne). A nie, przepraszam, śmiały sie też z jednego z Romanów, bo grał w
        Akademii Pana Kleksa i śpiewał piosenkę, którą można było wykorzystać. Nikomu
        nie przychodziło do głowy, żeby się śmiać z drugiego Romana. Co do Wawrzyńca,
        byłam święcie przekonana, ze to popularne imię; dokonane na forum odkrycie, że
        wcale tak nie jest, wstrząsnęło mną wink

        Pewna Agnieszka z mojej klasy po latach zwierzyła mi się, że zawsze miała
        kompleksy na punkcie swojego popularnego imienia.
        • Gość: zgroza Re: do gaudencji IP: 85.112.196.* 27.07.07, 01:00
          gaudencja napisała:
          >Masz doświadczenia z raptrem czterema/pięcioma osobami o nietypowych imionach
          i chcesz sie wypowiadac o całości<

          Tych osób bylo i jest znacznie więcej, między innymi pewna Eulalia, która przy
          wypisywaniu byle jakiego dokumentu czy rachunku w sklepie musi po kilka razy
          literowac swoje imie czy Adolf przez znajomych uparcie nazywany "Hitlerkiem" i
          wielu, wielu innych nieszczęśników o których nie piszę żeby nie zanudzać.

          >Do mojej szkoły chodzili, jak już kiedyś pisałam, w rocznikach zbliżonych do
          mnie:...<

          Ty, jak zdążyłam sie zorientować masz słabośc do nietypowych imion więc mogłaś
          nie zwracać uwagi ale co mogli przeżywać tacy Dorian czy Graciella a z czego
          Tobie się nie tłumaczyli to można się tylko domyślać.

          >Pewna Agnieszka z mojej klasy po latach zwierzyła mi się, że zawsze miała
          kompleksy na punkcie swojego popularnego imienia. <

          Agnieszka mogła być z tych "zawsze niezadowolonych" i strach pomyślec co byłoby
          gdyby miała imie orginalne.

          Gaudencjo, ja sobie nie wymyśliłam problemu, on realnie istnieje.





          • gaudencja Re: do gaudencji 27.07.07, 08:00
            Gość portalu: zgroza napisał(a):

            > >Do mojej szkoły chodzili, jak już kiedyś pisałam, w rocznikach zbliżonych
            > do
            > mnie:...<
            >
            > Ty, jak zdążyłam sie zorientować masz słabośc do nietypowych imion więc
            mogłaś
            > nie zwracać uwagi ale co mogli przeżywać tacy Dorian czy Graciella a z czego
            > Tobie się nie tłumaczyli to można się tylko domyślać.

            Dobrze, wiesz lepiej, co przeżywali ludzie w mojej szkole - jakie cierpienia,
            mimo że nie byli przezywani, ale proszę, nie posuwajmy się do granic absurdu.
            Nie neguj tego, że wiedzialam, co przeżywam ja sama, a imię też miałam zawsze
            jedno w szkole - w każdej, w której byłam. Jak już wspomniałam, ze statystyki
            wynika, że w dekadzie, w której się urodziłam, moje imię było nadawane w
            większych miastach przeciętnie raz rocznie, a wcześniejszy okres względnej
            popularności (ale tylko względnej) przeżywało w latach 20.-30.

            > >Pewna Agnieszka z mojej klasy po latach zwierzyła mi się, że zawsze miała
            > kompleksy na punkcie swojego popularnego imienia. <
            >
            > Agnieszka mogła być z tych "zawsze niezadowolonych" i strach pomyślec co
            byłoby
            >
            > gdyby miała imie orginalne.

            OrYginalne. Zgrozo - każdy może być ze swojego popularnego albo niepopularnego
            imienia zadowolony albo niezadowolony. Taka jest zasada, którą można doskonale
            uargumentować wieloma różnymi wypowiedziami z forum, z których jedna z moich
            ulubionych jest np. w tym poście, rekomenduję też zapoznanie sie
            z aktualnie wiszącym na pierwsze stronie wątkiem. Przeczytaj to, uwzględnij rzeczowe
            argumenty i przestań interpretować wszystko w stylu "jesli fakty świadczą
            przeciwko nam, to tym gorzej dla faktów".


            > Gaudencjo, ja sobie nie wymyśliłam problemu, on realnie istnieje.

            Realnie istnieje problem z misjonarzami i prorokami na naszym forum - wiedzą
            lepiej, jakie skutki będzie wywoływać nadanie takiego czy innego imienia w
            przyszłosci, i to mimo braku daru jasnowidzenia.
    • ziva1 Re: Imie na miarę czasu 27.07.07, 08:26
      das.krokodil napisała:

      > zgroza, jeżeli jesteś jedną z tych mamuś, oglądających się za dzieckiem w
      > parku, to nie dziwię się, że dzieci są jakie są ;/ Ja Jóżefinie będę tłumaczyć,
      >
      > że wszystkie imiona są normalne i tak samo zasługuje na szacunek Wanessa jak
      > Felicja czy też Ania.

      Jasne, tylko na forach bedziesz pisala, ze to wiesniackie imiona dla osob z
      nizin spolecznych. Obluda!
      • mex1 Re: Imie na miarę czasu 27.07.07, 13:23
        No to rozwineła sie dyskusja... Jestem jeszcze uczennicą. W podstawowce koledzy
        o imionach Cyprian lub Manuel( wtedy rzadkich) nie byli wyśmiewani i
        szanowalismy ich na równi z Patrykiem, Asią czy Natlią ( x 2 w klasie). A już
        z pewnością wyznacznikiem lubienia bądź nie Pozdrawiam
      • gaudencja Re: Imie na miarę czasu 27.07.07, 22:17
        ziva1 napisała:

        > Jasne, tylko na forach bedziesz pisala, ze to wiesniackie imiona dla osob z
        > nizin spolecznych. Obluda!

        Gdzie tam obłuda. O własnym guście pisać można. Niszczyć żywe osoby z powodu
        imienia - już nie.
        • mrowka75 Re: Imie na miarę czasu 28.07.07, 00:24
          "Gdzie tam obłuda. O własnym guście pisać można. Niszczyć żywe osoby z powodu
          imienia - już nie."

          To prawda. Ale nic w poście zgrozy nie było o tym "że wolno niszczyć ludzi z
          powodu ich imion" zgroza napisała, że niestety nawet jeśli to jest stereotyp, z
          którym należy walczyć, to mimo wszystko takie sytuacje się zdarzają
          (parafraza). Rodzeństwo trafiło na "kiepskie okoliczności" Nie rozumiem
          dlaczego podważacie fakt zaistnienia takiej sytuacji?
          • gaudencja Re: Imie na miarę czasu 28.07.07, 11:29
            mrowka75 napisała:

            > "Gdzie tam obłuda. O własnym guście pisać można. Niszczyć żywe osoby z powodu
            > imienia - już nie."
            >
            > To prawda. Ale nic w poście zgrozy nie było o tym "że wolno niszczyć ludzi z
            > powodu ich imion"

            Owszem, ale odpowiedziałam na zarzut skierowany do das.krokodil; o zgrozie tu
            akurat mowy nie było.


            zgroza napisała, że niestety nawet jeśli to jest stereotyp, z
            >
            > którym należy walczyć, to mimo wszystko takie sytuacje się zdarzają
            > (parafraza). Rodzeństwo trafiło na "kiepskie okoliczności" Nie rozumiem
            > dlaczego podważacie fakt zaistnienia takiej sytuacji?

            Skoro już zmieniamy temat. Tak, pewnie to rodzeństwo było wyśmiewane, skoro
            zgroza tak pisze. Z tym nie dyskutowałam. Podważam twierdzenie, że "każde
            dziecko o nietypowym imieniu będzie wyśmiewane" i implicite "nadanie dziecku
            popularnego imienia uchroni je od wyśmiewania".
            • Gość: zgroza Re: gaudencja IP: 85.112.196.* 28.07.07, 22:59
              Gaudencjo, od mojego pierwszego postu minęło kilka dni więc dla przypomnienia
              powtórzę jego część.
              >Od tamtej pory wiem, że imie dziecka nie powinno być wynikiem fantazji
              rodziców ale powinno byc na miare czasów. Czasem lepiej móc ukryć się w
              tłumie zamiast z tego tłumu wystawać.<

              Ty dziś piszesz:
              >Podważam twierdzenie, że "każde dziecko o nietypowym imieniu będzie
              wyśmiewane" i implicite "nadanie dziecku popularnego imienia uchroni je od
              wyśmiewania".<

              Jeżeli podważasz twierdzenie to chyba nie moje. Nigdzie nie napisałam, że
              dziecko o nietypowym imieniu ZAWSZE spotykają przykrości. Napisałam tylko, że
              tzw. (przeze mnie) bezpieczne imie usuwa spod nóg dziecka jedną z możliwych
              kłód. Ty jesteś bardzo pewna siebie, cechuje Cię dobre samopoczucie i gdyby
              ktoś wyśmiewał Twoje nietypowe (jak gdzieś napisałaś) imie to prędzej
              pomyślałabyś, że robi to z zazdrości, niż że jest przeciwny czemuś co Ciebie
              dotyczy. Tylko, że ludzi o Twoich cechach jest mniej. Ludzie miewają kompleksy,
              są wyczuleni na punkcie swojej osoby, często przewrażliwieni, wręcz drażliwi,
              niepewni siebie. Jeżeli człowiek o nietypowym imieniu posiada jedną z tych cech
              to nieszczęście "wisi na włosku". Dlatego napisałam, że bezpieczniej nadać
              dziecku imie typowe dla czasów, w jakich będzie żyło. Jeżeli Julka będzie
              dziewczynką powiedzmy w okularach, otyłą, żle ubraną, nieśmiałą, mało
              błyskotliwą to jakoś wtopi się w tłum. Dzieci co najwyżej będą za nią wołały
              Julka-kulka. Jeżeli ta sama dziewczynka będzie miała na imie Samanta, Józia,
              Frania, Stasia czy Eufrozyna to na 99% jej życie nie będzie łatwe. A przecież
              rodząc dziecko nie wiemy jakim będzie człowiekiem, nasze marzenia i uwielbienie
              niewiele na to wpłyną. Dlatego dobrze jest dać dziecku możliwość ukrycia się w
              tłumie, tak na wszelki wypadek a jeżeli ma być genialne to popularne imie mu w
              tym nie przeszkodzi. Wyobraż sobie, że czytasz na wizytówce prof. dr hab.
              Kalasanty Maria Fijoł... a mogło przecież być inaczej np. prof.dr hab. Jan
              Andrzej Fijoł. Brzmi nawet poważniej i to jest właśnie imie na miarę czasów.







              • gaudencja Re: gaudencja 28.07.07, 23:27
                Gość portalu: zgroza napisał(a):

                > Jeżeli podważasz twierdzenie to chyba nie moje. Nigdzie nie napisałam, że
                > dziecko o nietypowym imieniu ZAWSZE spotykają przykrości.

                Padły jednak w tym wątku takie zdania, jak np. to: "widze jakie tragedie wsrod
                rowiesników
                przezywają dzieci o dziwacznych imionach."

                Ty z kolei pisałaś: "Jestem przekonana, że mniejsze problemy będą miały te
                wszystkie
                Wanessy, Dżesiki i Andżeliki (Choć brzydko to popularnie) niż Jakaś samotna
                Dionizja czy Felicja (chociaż fonetycznie brzmi lepiej)." - owszem, nie
                napisałaś, ze "każde dziecko o nietypowym imieniu zawsze spotkają przykrości",
                ale z tego, co napisałaś, niezbicie wynika, ze Twoim - posiadające nietypowe
                imiona - Dionizje czy Felicje spotkają przykrości, i to większe, niż Dżesiki
                czy Wanessy (a niby dlaczego większe? Taka np. Dżesika nie została w zeszłym
                roku zarajestrowana ani razu - czy to dlatego? Felicję natomiast nadano 4
                razy). Skąd wiesz, że Dionizje czy Felicje spotkają przykrości? Bo jesteś
                przekonana, że te przykrości spowoduje ich nietypowe imię.

                Dlatego napisałam, że bezpieczniej nadać
                > dziecku imie typowe dla czasów, w jakich będzie żyło.

                Gdyby wszyscy postępowali według Twoich zaleceń, ludzie nadawaliby całymi
                stuleciami 10 najbezpieczniejszych imion na krzyż.

                Jeżeli Julka będzie
                > dziewczynką powiedzmy w okularach, otyłą, żle ubraną, nieśmiałą, mało
                > błyskotliwą to jakoś wtopi się w tłum. Dzieci co najwyżej będą za nią wołały
                > Julka-kulka.

                Co może być niesłychanie bolesne, choć brzmi niewinnie. Dziecko moze być
                przezywane przezwiskami związanymi z imionami niezależnie od popularności lub
                rzadkości imienia.

                przecież
                > rodząc dziecko nie wiemy jakim będzie człowiekiem, nasze marzenia i
                uwielbienie
                >
                > niewiele na to wpłyną. Dlatego dobrze jest dać dziecku możliwość ukrycia się
                w
                > tłumie, tak na wszelki wypadek

                Zdarza się, ze dzieci się bardzo róznią od rodziców, ale w dużej mierze pewne
                cechy są dziedziczne. Jeśli noszę rzadkie imię i cenię sobie zalety takiego
                stanu rzeczy, śmiało nadaję niepopularne imię swojemu synowi. Istnieje duża
                szansa, że tak samo, jak ja nie mam najmniejszej potrzeby wtapiania się w tłum,
                tak i on nie będzie miał takowej. Poza tym przypuszczam, że własnie
                niepopularne imię pomogło mi ukształtować charakter - czułam się bardziej
                widoczna, a to zobowiązuje. Idea pozwolenia dziecku na wtapianie się w tłum po
                stuleciu, w którym konformistyczne masy dokonały zbrodni na wielką skalę,
                naprawdę do mnie nie przemawia.

                Wyobraż sobie, że czytasz na wizytówce prof. dr hab.
                > Kalasanty Maria Fijoł... a mogło przecież być inaczej np. prof.dr hab. Jan
                > Andrzej Fijoł.

                Nigdy nie byłam zwolenniczką nadawania imienia typu Kalasanty do nazwiska typu
                Fijoł. Imię ma być przede wszystkim dopasowane do nazwiska.

                W nawoływaniu do nadawania imienia "na miarę czasów" tkwi jeszcze jedna bardzo
                poważna pułapka. Mody imiennicze, jak wiadomo, są zmienne. Zmieniają się, bo
                kilka odważnych osób nadaje jakieś imiona dzieciom, inne osoby podążają za
                nimi, a następnie imię masowo wchodzi w modę. Są osoby, które lepiej się czują
                podążając za kims, kto im wytyczy szlak i powie, co robić; są osoby, które wolą
                dokonywać wyborów niestandardowych i wytyczać szlaki innym. Świat byłby o wiele
                smutniejszy, gdyby nie było na nim osób tego drugiego typu.
                • gaudencja Re: gaudencja 28.07.07, 23:33
                  gaudencja napisała:

                  > czy Wanessy (a niby dlaczego większe? Taka np. Dżesika nie została w zeszłym
                  > roku zarajestrowana ani razu - czy to dlatego? Felicję natomiast nadano 4
                  > razy).

                  Wypadły mi słowa "w Warszawie".
    • Gość: emi28 Re: Imie na miarę czasu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.07, 15:23
      Jak już wiele razy pisałam mój Leonard chodził do przedszkola z Mieczysławą,
      Alanem, Kewinem, Denisem,Martinem, Zbyszkiem i wieloma innymi dziećmi o nie
      bardzo typowych imionach. sama mam na imię Emilia-w latach, kiedy chodziłam do
      szkoły to imię było rzadkie. Moje kuzynostwo w wieku zbliżonym <około
      trzydziestki>to między innymi Michalina, Miłosława, Dagmara, Julita. Na róznym
      etapie swojego życia chodziłam do szkól z Romaną, Romą, Oktawiuszem, Oktawią i
      Olimpią<siostry>, Dobiesławem, Elwirą, Roksaną, Ingą, Aurelią i wieloma innymi
      osobami o rzadkich imionach. Jestem w stanie przypomnieć sobie tylko jedną,
      która była niezadowolona ze swojego imienia - chłopak miał na imię Fabian i
      regularnie wołano do niego pawian. Żadna z pozostałych osób - w tym także ja i
      mój syn - nie przeżywała tragedii w związku z posiadaniem niepopularnego
      imienia. Tak więc, o ile będe miała kolejne dziecko, będę nadal realizować
      swoje.... hm.... fantazje. I to chyba jest właśnie na miarę czasu....
      • das.krokodil Re: Imie na miarę czasu 28.07.07, 15:32
        Emilko, sliczne imie dałaś synkowi smile
        • emi28 Re: Imie na miarę czasu 29.07.07, 13:30
          A dziękuje, dziękuję suspicious
      • mamafelika Re: Imie na miarę czasu 28.07.07, 15:45
        Witam
        Co oznacza właściwie "imię na miarę czasu".
        Każde imię ma swój urok o ile oczywiście nie jest obraźliwe.
        Józefinka to prześliczne imię i nie rozumiem jak może się nie podobać!
        Jestem przeciwniczką nadawania imion pokroju Dżonatan, ale myśle, że mały
        Dżonek nie bedzie wracał z płaczem do domu bo nie ma na imię Dawidek jak ośmiu
        kolegów z klasy. Ten problem jest chyba mocno naciągnięty.

        Ostrożna byłabym ze wspomniamym imieniem Fabian (ze względu na pawiana) i Denis
        ( ze względu na Pe...).

        Ja mam na imię Agnieszka. Zawsze w szkole były co najmniej 3 Agnieszki w klasie.

        pozdrawiam wszystkie mamusie i ich pociechy
        • das.krokodil Re: Imie na miarę czasu 28.07.07, 15:48
          A twój synek to Felek?smile Ojej, ile ładnych imion dziś na forumie smile
          • mamafelika Re: Imie na miarę czasu 28.07.07, 16:04
            das.krokodil napisała:

            > A twój synek to Felek?smile Ojej, ile ładnych imion dziś na forumie smile

            A taksmile) mój synek to Felek. Feliks ma się rozumiećsmile)
    • dalla Re: Imie na miarę czasu 30.07.07, 16:45
      Ja - Rocznik '76
      Nosze bardzo popularne imie - niestety. Oprocz mnie byly zwykle 3-4 osoby w
      klasie, ktore nazywaly sie tak samo, jak ja. Teraz w pracy, w moim zespole na
      16 osob sa: 4 Anny, 3 Joanny. Ja jestem pojedyncza, ale oczywiscie w calej
      firmie (100 osob) mam wiele imienniczek. Efekt jest taki, ze nie znosze swojego
      imienia (imho: samo w sobie nawet mi sie podoba), mimo, ze historia jego
      nadania jest calkiem romantyczna itp. Na drugie mam rownie rewelacyjnie, czyli
      Anna.
      W mojej szkole, na studiach, wsrod znajomych byly osoby o nietypowych (wtedy i/
      lub dzis) imionach m.in.: Gabriela, Dagmara, Dobrochna, Iwa, Luiza, Ligia,
      Łucja, Beniamin, Remigiusz, Karina, Diana, Eligiusz, Dafina, Paula,Włodzimierz,
      Klaudiusz, Bogumiła.
      Nie wszystkie mi sie podobaja, ale zawsze zazdroscilam w/w niepoularnych imion.
      Jesli ktos byl nielubiany, to nie z powodu imienia, tylko charakteru. A
      niepopularne imiona byly odbierane bardzo pozytywnie.
      Przyszlym dzieciom na pewno nie dam popularnego imienia. Odpadaja tez wszelkie
      Nicole, V(W)anessy, Dżessiki, Brajany - bo wg mnie sa po prostu pretensjonalne.
      Np.:
      imie Brian - znaczenie nieznane, sa teorie, ze pochodzi od celtyckiego
      slowa "bre" oznaczajacego wzgorze lub przedrostek oznaczajacy szlachectwo.
      Irlandczycy maja slawnego krola o tym imieniu. Wobec tego - imie z tradycjami w
      Irlandii, jak to sie ma zatem do polskiego Brajana?
      Nicole - francuska forma od męskiego Mikołaja, w takiej formie używana w kraju
      pochodzenia i w krajach angielskojezycznych. Zatem w Polsce: Mikołaja byłoby
      poprawne (a nie Nicole/a)
      Vanessa - imie wymyślone przez Jonathana Swifta. Powstalo poprzez przestawienie
      (i zabawe) pierwszych sylab imienia jego przyjaciolki: Esther Vanhomrigh.
      Pozniej imie to funkcjonowalo jako nazwa gatunku motyla. Imho - znajac historie
      tego imienia wydaje mi sie najmniej pretensjonalne z przytoczonych
      Jessica - imie uzyte przez Szekspira w "Kupcu weneckim", prawdopodobnie
      tak "zangielszczyl" bibilijne imie "Iscah" (imie siostrzenicy Abrahama),
      wymiawiane w czasach pisarza jako "Jesca"

      Powyższy opis dla tych., ktorzy nadaja takie imiona - z historia brzmia duzo
      lepiej
      Dla zainteresowanych historia imion angielskich
      www.behindthename.com/glossary/view.php?title=english_names
      ps: Gaudecjo, proponuje zmiane nicka na "Joy" - w koncu rodowod ma od "gaudio"smile
      • dalla od "gaudia" n/tx 30.07.07, 16:45
        • Gość: dolmadakia Re: od "gaudia" n/tx IP: *.adsl.inetia.pl 10.09.07, 15:33
          Nie! od"gaudeo'zn:cieszę się.Bezokolicznik"gaudere"
    • cynta Re: Imie na miarę czasu 30.07.07, 18:22

      > Czasem lepiej móc ukryć się w
      > tłumie zamiast z tego tłumu wystawać.

      Nigdy w zyciu!!!!! zawsze wystawac, ponad, i imieniem i charakterem i
      poczynaniami a my rodzice pierwsi jestesmy zeby do tego dziecko przygotowac.
    • Gość: Klodi Re: Imie na miarę czasu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.07, 14:05
      Nie zgadzam się z tym absolutnie!!!Gdy ja się urodziłam, to również
      nie było żadnych wyjąkowych imion, a mimo to moi rodzice nadali mi
      Klaudyna <nawet ksiądz nie chciał się zgodzić>, a mimo to wiele
      zawdzięczam swojemu imieniu! wszystkim zawsze wpadam w oko i szybko
      mnie zapamiętują, podziwiając to wyjątkowe imię. Oczywiście jeżeli
      ktoś jest cichą szarą myszką, to nie lubi się w niczym wyróżniać tym
      bardziej imieniem, ale to czy ktoś jest cichy i zakompleksiony
      również zależy od wychowania, a więc wszystko w rękach rodziców!!!
    • koza_w_rajtuzach Re: Imie na miarę czasu 14.08.07, 18:54
      W moim mieście moja córka jako jedyna z dzieci urodzonych w roku
      2006 nosi imię Klara. Pisano o tym w "naszej" gazecie, która ogólnie
      dotyczyła imion z tego roku. Wiem też, że jednym z najczęściej
      nadawanych u nas imion jest Oliwier, co wskazuje na to, że wiele
      rodziców sili się na "oryginalność". Nie sądzę, aby ktokolwiek
      wytykał palcami moją Klarę.
      Takie imię wybrałam wspólnie z mężem dla dziecka, bo tak nam się
      podobało. Dlaczego miałabym córce nadać imię Julia skoro bardziej
      podoba mi się Klara? W ogóle lubię rzadkie imiona i takie już moje
      skrzywienie, że jak któreś imię staje się popularne, to traci w
      moich oczach swój urok.
      A dziś jak spytałam się dzieci na podwórku jakie imiona im się
      podobają najbardziej, to wszystkie zgodnie krzyknęły, że Klara wink)).
      Pewnie chciały mi się podlizać, ale ich zachowanie świadczy o tym,
      że imię mojego dziecka nie jest dla nich śmieszne.
    • arletais Re: Imie na miarę czasu 18.08.07, 11:24
      A ja nie zgadzam sie z tym co pisze zgroza
      Moje imię nie należy do najpopularniejszych, moja siostra Luiza też
      nie jest popularna i nigdy nie miałyśmy z tego powodu problemów. Na
      plus muszę powiedzieć, że zawsze wszyscy pamiętali jak mamy na
      imię , bo np. w klasie zawsze byłyśmy pojedyncze, tak samo na
      wyjazdach wakacyjnych.
      Mój synek ma na imię Aleksy i też nie ma osoby, która by miała
      problem z zapamiętaniem jego imienia
      • Gość: zgroza Re: Beata IP: 85.112.196.* 18.08.07, 22:13
        Wczoraj zapytałam dorosłą już koleżanke mojej córki, Beate jak żyje
        jej sie z tym imieniem. Dziewczyna potwierdziła moją teorię. Jest
        jedyną znaną sobie Beatą w życiu (mimo wszystko aż trudno uwierzyć).
        Przez całe życie była widoczna, co nie zawsze było powodem do
        radości, szczególnie w szkole. Twierdzi, że wiele razy miała żal do
        rodziców za "napiętnowanie" (jak sama to określiła). Zazdrościła
        rówieśniczkom fajnych imion. Jej rówieśniczki to Magda, Justyna,
        Dominika, Paulina, Ania. Te imiona uważała za modne i też chciala
        być modna. Teraz (22 lata) nie przepada za swoim imieniem ale jako
        dorosła jest sie w stanie z tym pogodzic bo (jak twierdzi) w
        dorosłym życiu ważniejsze jest nazwisko, imie schodzi na drugi plan
        i spotyka sie ludzi w różnym wieku. Sama gdy będzie miała dzieci da
        im imiona popularne, takie żeby dobrze czuły sie wśród rowieśników.
        • olianka Re: Beata 18.08.07, 22:18
          Gość portalu: zgroza napisał(a):

          Sama gdy będzie miała dzieci da
          > im imiona popularne, takie żeby dobrze czuły sie wśród rowieśników.

          Żeby się nie zdziwiła... No ale powodzenia życzę.
          • abiela Re: Beata 19.08.07, 09:09
            Az mi trudno w to uwierzyc, Beata jest tak osluchanym imieniem, ze nie potrafie
            sobie wyobrazic takich odczuc, jakie opisujesz.
        • koza_w_rajtuzach Re: Beata 19.08.07, 10:45
          Przecież Beata to częste imię. Znam mnóstwo Beat w różnym wieku.
        • kleo881 Re: Beata 19.08.07, 12:34
          śmiem zauważyc ze cos duzo w twoim otoczeniu osob ktore mialy/maja problemy z
          nadanymi im imionami ;->
          ja znam 3 Beaty, w wieku 26, 29, 37 lat i żadna nie miała najmniejszych
          problemów z tym imieniem, no ale coz Beata Beacie widocznie nie równa
        • gaudencja Re: Beata 19.08.07, 17:33
          Beata jest na 21 miejscu wśród najpopularniejszych imion żeńskich w
          Polsce. Gdyby traktować relację Twojej znajomej Beaty, byłby to
          argument albo przeciwko nadawaniu imion superpopularnych, albo za
          nadawaniem wyłącznie 3 najczęstszych imion - wtedy prawie każdy
          miałby tak samo na imię i doskonale by się nie wyróżniał.

          Rozumiem jednak, że Beacie mogło doskwierać to, że jest
          Beatą "spóźnioną". Być może ma 19 lat i wszystkie znane jej Beaty są
          już co najmniej w wieku balzakowskim, jeśli nie mają jeszcze o 10
          lat więcej. Byłby to jednak argument za nienadawaniem dzieciom
          imion, które były superpopularne, ale już wyszły lub wychodzą z
          mody - a nie za nienadawaniem dzieciom rzadkich imion, bo Beata
          rzadkim imieniem nie jest.
          • das.krokodil Re: Beata 19.08.07, 18:19
            O proszę, ja również znam Beatę 22-letnią i to bardzo dobrze ją
            znam. Jest jedyną Beatą na studiach, była jedyną Beatą w liceum i
            podstawówce (tak się złożyło). Jest zadowolona ze swojego imienia i
            nigdy jej ono nie przeszkadzało, zaś wszyscy uważają, że bardzo to
            imię do niej pasuje.
          • Gość: zgroza Re: Beata IP: 85.112.196.* 20.08.07, 13:36
            No właśnie, ja też jestem zdziwiona faktem, że Beata nie zna innych
            Beat ale to koleżanka mojej córki i znam ich środowisko. O drugiej
            Beacie w podobnym wieku rzeczywiście nie słyszalam. Sama znam kilka
            ale to sa raczej moje rówieśnice albo starsze. Beata, wynika z tego,
            jest Beatą "mocno spóżnioną" (ma 22 lata).

            >Byłby to jednak argument za nienadawaniem dzieciom imion, które
            były superpopularne, ale już wyszły lub wychodzą z mody - a nie za
            nienadawaniem dzieciom rzadkich imion,<

            Właśnie to miałam na uwadze zakładając ten wątek. Imie na miarę
            czasu. Nie jest ważne czy imie w ogóle jest rzadkie czy nie. Ważne
            czy jest nadawane w danej chwili, tu i teraz.
            • gaudencja Re: Beata 09.09.07, 17:38
              MSZ lepiej mieć każde inne imię, niż imie świezo przebrzmiałe. W tym
              imie dopiero wchodzące z mody. Gdyby każdy był tego zdania, co Ty,
              pula nadawanych imion nie ulegałaby zmianom na przestrzeni
              dziesięcioleci.
              • mal_art Re: Beata 10.09.07, 19:38
                Moja córka jest "świeżo przebrzmiałą", czy też "spóźnioną" Agnieszką i jak na
                razie nie widzimy żadnych minusów tej sytuacji. Wiele osób komentuje to imię
                jako sympatyczne (dobrze im się kojarzy), nie "wydziwione", "zwyczajne", a przy
                tym w jej roczniku popularne na pewno nie jest, nasza Agusia na pewno jest
                jedyną Agnieszką w przedszkolu (z przedszkolaków, bo imion wszystkich pań nie
                znam) i najprawdopodobniej jedyną dziewczynką o tym imieniu w okolicy.
                Ja wolałabym być Agnieszką niż Julką AD 2003 (i dlatego Agusia nie jest Julką).
                • gaudencja Re: Beata 10.09.07, 21:08
                  Agnieszek wcale nie jest tak bardzo mało. Zakwalifikowałabym to imię
                  raczej jako o wygasającym powodzeniu, niż świeżo przebrzmiałe. Do
                  tej drugie kategorii należy np. Edyta, Anita czy Mariusz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Wybierz imię dla dziecka

Sprawdź co znaczą nasze imiona, skąd pochodzą, kto sławny je nosił lub nosi.