Dodaj do ulubionych

Alternatywa dla planu Hausnera

IP: *.puzaka.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 21:03
Paweł Bożyk

W poszukiwaniu alternatywy dla planu Hausnera


Dyskusja o planie Hausnera zbliżyła się do końca; niestety, dotyczyła ona
tylko szczegółów. Nikt nie postawił natomiast pytania, czy istnieje
alternatywa wobec tego planu.
Istotę planu Hausnera stanowi zamiar ograniczenia wydatków publicznych po
to, by rozpocząć proces stopniowego zmniejszania deficytu budżetu państwa;
zgodnie z logiką liberalnej doktryny gospodarczej: im mniejszy jest ten
deficyt, tym wyższe tempo rozwoju. Innego wyjścia liberałowie nie widzą.
Krytycy tego planu wywodzący się z grupy ortodoksyjnych liberałów zwracali
uwagę na niewystarczającą obniżkę wydatków państwa, proponując terapię
jeszcze bardziej radykalną. Dopiero wtedy, ich zdaniem, deficyt budżetowy
zmalałby znacząco i od razu, a dynamika rozwoju uzyskałaby widoczne
przyspieszenie. Jerzy Hausner nie ukrywał swych sympatii dla takiego
scenariusza i przyjąłby go zapewne, gdyby nie związki zawodowe i groźba
protestów społecznych.
O co bowiem chodzi w oszczędnościach budżetowych? Przede wszystkim o
zmniejszenie wydatków państwa na renty i emerytury, na ubezpieczenie
rolników, służbę zdrowia, opiekę socjalną, zasiłki dla bezrobotnych.
Zmniejszeniu bądź wręcz likwidacji ulec powinny też dopłaty do branż
nierentownych, w tym zwłaszcza do górnictwa i hutnictwa. Oznacza to w
praktyce odejście od modelu państwa opiekuńczego na rzecz modelu "pomóż
sobie sam".
Zadanie, jakie ma wykonać Hausner, jest niezwykle ambitne. Sytuacja
gospodarcza i społeczna w Polsce jest bowiem więcej niż trudna. Główną
przyczyną tych trudności jest recesja, i to nie tylko w naszym kraju, lecz
także w Europie. Swobodę wyboru ma Hausner niezbyt wielką.
Zasadniczym drogowskazem dla wyboru metod rozwoju jest zapoczątkowana przed
dwudziestu laty transformacja gospodarki amerykańskiej (w formie
Reaganomiki).

Amerykańskie doświadczenia

Reaganomika przyniosła niekwestionowane efekty Stanom Zjednoczonym. Miejsce
stagnacji w rozwoju gospodarczym zajęło ożywienie, a zbliżony do zera wzrost
PKB ustąpił miejsca sześcio-, siedmioprocentowej dynamice. Towarzyszył temu
niezwykle szybki postęp technologiczny, organizacyjny i informatyczny, co
pozwoliło USA zostawić daleko w tyle Japonię i Europę Zachodnią, które
jeszcze tak niedawno miały całkiem realną szansę zdobycia pozycji lidera
światowego.
Ten swego rodzaju cud gospodarczy Stany Zjednoczone zawdzięczają właśnie
doktrynie liberalno-monetarnej, na której oparto politykę gospodarczą.
Polegała ona na ograniczeniu interwencjonizmu państwa i zwiększeniu dozy
wolnego rynku, obniżce udziału budżetu w produkcje krajowym brutto, a w ślad
za tym na zmniejszeniu zarówno dochodów, jak też wydatków budżetowych
państwa. Producentom obniżono podatki, a konsumentom - różnego typu dotacje.
Państwo przestało się martwić o bezrobocie, koncentrując uwagę na zwalczaniu
inflacji. Podporządkowanie rozwoju gospodarczego i społecznego zasadzie help
yourself zaczęło przynosić szybko pozytywne rezultaty. W gospodarce
oznaczało ono skazanie na bankructwo wszystkich tych przedsiębiorstw, które
bez dotacji państwa nie mogły się utrzymać na rynku, bo były zbyt drogie. W
sferze społecznej ograniczenie dopłat pozwoliło państwu zaoszczędzić część
wydatków na cele socjalne i bardziej efektywnie je wykorzystać poprzez
zwiększenie dochodów przedsiębiorców (w wyniku obniżki podatków).
Unia Europejska jako całość weszła na proamerykańską drogę rozwoju,
wprowadzając od płowy lat 80. szereg reform o charakterze liberalno-
monetarnym. Co więcej, UE przyjęła jednocześnie kurs na integrację
ponadpaństwową, coś na wzór federacji stanów amerykańskich.
To, czego dokonały USA w sferze rozwoju gospodarczego w ostatnich kilkunastu
latach, można porównać do rozwinięcia prędkości superekspresu, UE goni je
pociągiem najwyżej pospiesznym, my zaś za Unią poruszamy się ciuchcią,
niekiedy wręcz zaprzęgiem konnym. Nie chodzi przy tym wyłącznie o tempo
wzrostu produktu krajowego brutto, tu chwilami bywamy nawet lepsi niż UE,
ale o postęp technologiczny i jakościowy w produkcji, o tempo przemian w
zarządzaniu i organizacji, o osiągnięcia w nauce.
Przyczyny naszego nienadążania nie są tylko i wyłącznie historyczne; błędami
poprzedników najłatwiej wytłumaczyć własną niemoc i niekompetencję, do
których zaliczam także bardzo niski poziom wiedzy ekonomicznej u rządzących
i skłonności do bezkrytycznego powielania wzorców zagranicznych w polityce
ekonomicznej.
Przenosząc na polski grunt rozwiązania liberalno-monetarne, Jerzy Hausner
nawet nie usiłował postawić pytania, czy w naszych, polskich warunkach
przyniosą one podobne efekty jak w krajach, które je pierwsze zastosowały.
Zbyt łatwo uległ on presji "ekspertów" z MFW i BŚ, którzy takimi drobiazgami
w ogóle się nie zajmują.

Oczekiwane patologie

Nie należy kwestionować atutów ekonomicznych rozwiązania liberalnego. Są one
oczywiste i łatwo je udowodnić. W gospodarce liberalizm przynosi większe
korzyści niż protekcjonizm państwa. Daje przewagę produkcji bardziej
efektywnej, tańszej i często lepszej. Przesunięcie środków z dziedzin mniej
efektywnych do bardziej wydajnych może tylko poprawić sytuację.
Niestety, liberalizm przynosi nie tylko efekty pozytywne, równocześnie
towarzyszą mu patologie, często proporcjonalne do dozy liberalizmu.
Pierwszą taką patologią jest bezrobocie strukturalne; już dziś jest ono w
Polsce bardzo wysokie. Zgodnie z szacunkami aż 40% ludzi w wieku
produkcyjnym jest bez pracy, a oficjalna stopa bezrobocia rejestrowanego
sięga 18% ludności w wieku produkcyjnym, czyli ponad 3 mln osób. Stopa ta
jest kilkakrotnie wyższa niż w Stanach Zjednoczonych i w Europie Zachodniej.
Plan Hausnera nie tylko nie zmniejszy bezrobocia, ale wręcz je zwiększy.
Zwiększenie liberalizmu w gospodarce i związane z tym cofnięcie subwencji
dla górnictwa czy hutnictwa musi doprowadzić do ich bankructwa i zwolnienia
pracowników. Nowo uruchamiana produkcja w innych sektorach może zwiększyć
zatrudnienie w nieproporcjonalnie mniejszej skali, bowiem współcześnie
rozwój ma charakter kapitałochłonny, opiera się prawie wyłącznie na
zautomatyzowanych maszynach, a nie na pracy ludzkiej.
Oświadczenie Hausnera, że poda się do dymisji, jeżeli w najbliższym czasie
znacznie nie spadnie bezrobocie, należy włożyć między bajki; jeśli nawet
taki spadek nastąpi, będzie miał charakter koniunkturalny, a nie
strukturalny.
Drugą patologią liberalnej polityki ekonomicznej jest zróżnicowanie płac i
innych dochodów ludności; im doza liberalizmu jest większa, tym
zróżnicowanie jest bardziej widoczne. Zaproponowane przez Hausnera
przesunięcia w budżecie muszą więc te różnice pogłębić. Już dziś są one
większe w Polsce niż w innych krajach europejskich i równać się mogą z
dysproporcjami amerykańskimi.
Konsekwencją narastających różnic w dochodach jest przede wszystkim
zwiększenie się sektora nędzy i związanych z tym patologii w postaci coraz
większej liczby bezdomnych, ludzi bez podstawowych środków do życia.
Najważniejszym jednak skutkiem dla gospodarki jest spadek popytu
konsumpcyjnego, co wpływa negatywnie na rozwój gospodarczy.
Trzecią patologią liberalnej polityki ekonomicznej jest pogłębiające się
zadłużenie Polski za granicą; przekroczyło ono 90 mld euro i ciągle rośnie.
Deficyt bilansu handlowego odzwierciedla niekonkurencyjność polskiej
gospodarki wobec zagranicy - importowane towary są tańsze i lepsze niż
produkowane w kraju, eksportowane zaś droższe niż oferowane przez
konkurentów. Bilans kapitałowy wciąż jest dodatni, ale nadwyżka ta maleje i
nie wystarcza jej już dla pokrycia deficytu bilansu handlowego.
Ale może opłaci się ponieść takie ofiary, by przyspieszyć tempo rozwoju
gospodarczego, podnieść efektywność, jakość i nowoczesność produkcji,
uczynić polską gospodarkę bardziej konkurencyjną?
Wszystko zależeć będzie od przyzwole
Obserwuj wątek
    • oleg3 V.C. czytasz coś więcej niż nagłówki 22.01.04, 21:33
      Gdzie ta alternatywa - ucięło doradcę Gierka !

      Na razie to pean liberalizmu, i to wściekłego.No, trochę lewackiego żargonu.
      • Gość: V.C. c.d. artykułu IP: *.puzaka.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.04, 15:41
        Wszystko zależeć będzie od przyzwolenia społecznego, zgody Polaków na
        narastanie patologii będących swego rodzaju ceną przyspieszonego rozwoju
        gospodarczego. Moim zdaniem, jest to cena zbyt wysoka zwłaszcza dla ugrupowań
        rządzących. Zrealizowanie planu Hausnera będzie oznaczać dla SLD i UP
        nieuchronną utratę władzy i całkowite zejście na margines polityczny.
        Jednocześnie umocni partie i ruchy radykalne, torując im drogę do
        władzy.Dlatego należy szukać rozwiązań alternatywnych do planu Hausnera.

        Gdzie znajduje się takie rozwiązanie?

        Rozwiązanie alternatywne musi być przede wszystkim zgodne z zasadami polityki
        ekonomicznej obowiązującej w UE. Jako jej przyszły członek musimy mieć taki
        mechanizm funkcjonowania gospodarki krajowej, który nie będzie kolidował z
        rozwiązaniami między- i ponadnarodowymi dotyczącymi wszystkich krajów razem.
        Rozwiązanie alternatywne nie może też kolidować z globalizacją gospodarki
        światowej i z mechanizmami, które tę globalizację kształtują. Wszystko
        wskazuje przy tym na to, że również globalizacja będzie coraz bardziej
        intensywna.
        Rozwiązanie alternatywne musi wreszcie brać pod uwagę polskie problemy.
        Niestety, są one często ze sobą sprzeczne. Z jednej strony bowiem, gospodarka
        wymaga olbrzymich przekształceń, a więc przyspieszenia tempa rozwoju
        gospodarczego, restrukturyzacji branżowej, intensyfikacji postępu technicznego
        itp. Z drugiej zaś strony, nie może to się odbywać bez zahamowania procesu
        narastania patologii społecznych i ekonomicznych.
        Możliwość pogodzenia wszystkich tych często przeciwstawnych tendencji stwarza
        przyjęcie za podstawę strategii zasady: "tyle liberalizmu, ile możliwe, tyle
        interwencjonizmu państwa, ile konieczne". U podstaw tej zasady znajduje się
        twierdzenie, iż liberalizm z natury niejako jest rozwiązaniem lepszym niż
        protekcjonizm. Trzeba więc stosować go wszędzie, gdzie to jest możliwe, a więc
        gdzie przynosi on efekty lepsze, niż gdyby go nie było. Liberalizować należy
        taką działalność gospodarczą, w tym zwłaszcza taką produkcję towarów i usług,
        która nie boi się konkurencji międzynarodowej. W wyniku tej konkurencji może
        ona stać się jeszcze tańsza i lepsza.
        Protekcji państwa wymagają natomiast te dziedziny, które w okresie długim są
        rozwojowe, ale w krótkim nie mają szans na przeżycie ze względu na konkurencję
        międzynarodową. Trzeba w tej dziedzinie wziąć przykład z USA czy Japonii, nie
        mówiąc już o Europie Zachodniej. Są tam setki branż wspomaganych przez państwo
        (np. badania kosmiczne, lotnictwo, elektronika). Pomoc ta powinna być
        oczywiście jak najkrótsza i jak najskuteczniejsza, tak by wspomagane branże
        mogły jak najszybciej radzić sobie w warunkach wolnej konkurencji.
        Podejście to - nazwijmy je alternatywnym - oznacza oczywiście odrzucenie
        zasady, że państwo jest stadem zbaraniałych urzędników, skorumpowanych,
        nierozumiejących logiki rozwoju współczesnego świata. Przecież we wszystkich
        wielkich korporacjach istnieją sztaby pracowników wytyczających kierunki
        rozwoju strategicznego w okresach dzięsięcio-, dwudziestoletnich, a nawet
        dłuższych. Nie czyni tego przecież wolny rynek, który z natury wyznacza
        tendencje rozwoju krótkookresowego.
        Strategia rozwoju długookresowego musi brać pod uwagę wymogi rynku, ale nie
        może być podporządkowana bieżącym relacjom cen, kursu walutowego, stopy
        procentowej czy też stopy podatkowej.
        W Polsce pewnej ochrony państwa wymaga też zaspokojenie wielu potrzeb
        społecznych, zwłaszcza zdrowotnych, rentowych, emerytalnych i innych, przede
        wszystkim dlatego, że dochody milionów ludzi są tak niskie, iż bez pomocy
        państwa nie mogliby oni sobie poradzić. Na nic nie zdają się porównania z USA
        czy z Niemcami; tam dochody najniżej uposażonych są przecież 10-20 razy wyższe
        niż w Polsce i bez pomocy państwa mogą oni pójść do prywatnego lekarza czy
        opłacić ubezpieczenie emerytalne. A w Polsce? Niewątpliwie,
        eliminacja "lewych" rencistów, emerytów czy bezrobotnych (co usiłuje
        zrealizować plan Hausnera) jest konieczna. Jest więc sprawą oczywistą pewne
        ograniczenie tego typu wydatków "socjalnych", nie oznacza to jednak, że
        możliwa jest tu pełna komercjalizacja.

        Niezbędne przekształcenia

        Zrealizowanie w praktyce proponowanej zasady: "tyle liberalizmu, ile możliwe,
        tyle protekcjonizmu, ile konieczne" wymaga przede wszystkim zahamowania
        procesu deprecjacji instytucji państwa, i to na wielu płaszczyznach:
        politycznej, ekonomicznej, medialnej i innych. Dopóki w społeczeństwie będzie
        się umacniać przekonanie, że wszystko, co robi państwo, jest złe, dopóty
        autorytet państwa będzie mały, a każda jego decyzja uważana za błędną.
        Autorytet ten trzeba chronić, tępiąc konsekwentnie każdy przejaw jego
        nadwerężenia.
        Silne państwo nie może istnieć wyłącznie w sferze wirtualnej, musi mieć wymiar
        jak najbardziej konkretny, co oznacza, iż powinno mieć środki niezbędne do
        prowadzenia polityki gospodarczej. Dziś polskie państwo takich środków nie ma,
        jest "biedne", jak można przeczytać w gazetach; nie stać go więc na
        prowadzenie polityki gospodarczej. 87% banków znajduje się w rękach kapitału
        zagranicznego, a trzy czwarte przedsiębiorstw w rękach prywatnych. Banki te są
        coraz lepsze, ale co z tego, skoro swe zyski wypracowują gdzieś w Hongkongu,
        odprowadzając je następnie na macierzyste konta poza granicami Polski. Nawet
        podatki płacone polskiemu fiskusowi banki umniejszają, jak mogą, stosując
        sobie tylko znane techniki księgowania. Rząd polski prowadząc politykę
        gospodarczą, może najwyżej apelować do tych banków, by wspierały jego
        działalność, ale odpowiedź jest tylko jedna: banki nie są instytucją
        charytatywną.
        A przecież w innych krajach UE udział kapitału zagranicznego nie przekracza 10-
        20%. Unia nie każe nam więc oddać w obce ręce wszystkiego, co posiadamy.
        Polskie przedsiębiorstwa prywatne to prawie w całości firmy małe i średnie;
        wielkie przedsiębiorstwa należą do kapitału zagranicznego, wyjątkiem są
        pozostałości poprzedniego systemu, które nie stwarzają jednak szans na rozwój.
        Polska nie może się obejść bez wielkich przedsiębiorstw, takich które
        kreowałyby małym i średnim firmom przestrzeń dla pomyślnej działalności
        gospodarczej. W miejsce matuzalemów z poprzedniej epoki z pomocą państwa
        powinny zostać stworzone wielkie przedsiębiorstwa przyszłości - takie jakie
        istnieją prawie we wszystkich krajach. Gdy staną one na własnych nogach, można
        je będzie sprywatyzować, tak jak to czynią np. Japończycy, ale zanim to
        nastąpi, państwo powinno im zapewnić sprawną organizację, zarządzanie i
        wspomóc środkami.
        Żeby to było możliwe, państwo musi mieć te środki, dziś ich po prostu nie ma.
        Nie ma, bo budżet jest słaby, coraz słabszy. W 1990 r. dochody budżetu państwa
        stanowiły jeszcze 34% PKB, w 2004 r. mają stanowić już tylko nieco ponad 17%.
        Ortodoksyjni liberałowie cieszą się z tego, bo oznacza to, iż mniej tych
        środków będzie się "marnować". Przedsiębiorcy zapłacą niższe podatki,
        spożytkowując swe dochody na efektywne inwestycje. Zmaleją dotacje państwowe
        do nierentownej produkcji i wydatki na cele socjalne, co oznacza, że zmniejszą
        się nieefektywnie wydawane pieniądze.
        Ale z drugiej strony Polska będzie umacniać swą pozycję jako państwo bez
        strategicznych branż przemysłowych, z samymi tylko małymi i drobnymi
        przedsiębiorstwami, z olbrzymią rzeszą bezrobotnych i rzeszą biedaków. UE już
        dziś nas karci za to, a co będzie w przyszłości?
        Dalsza marginalizacja budżetu państwa jest przede wszystkim szkodliwa ze
        względu na potrzebę walki z bezrobociem. Złudzeniem jest oczekiwanie, że
        przyspieszenie tempa rozwoju gospodarki wyraźnie poprawi sytuację w tej
        dziedzinie. Nie będzie to możliwe, bo u podstaw tego rozwoju musi się znaleźć
        nowa technika, a nie bezrobotni.
        Zmniejszenie bezrobocia wymaga inwestycji autonomicznych, zwiększających
        zatrudnienie, dochody i popyt, ale niezwiększających podaży towar
        • institoris1 Re: c.d. artykułu 24.01.04, 17:50
          "Żeby to było możliwe, państwo musi mieć te środki, dziś ich po prostu nie ma.
          Nie ma, bo budżet jest słaby, coraz słabszy. W 1990 r. dochody budżetu państwa
          stanowiły jeszcze 34% PKB, w 2004 r. mają stanowić już tylko nieco ponad 17%."

          tego akurat nie wiedzialem. Jesli te dane sa prawdziwe, to pod tym wzgledem
          jestesmy lepsi od USA i wszystkich innych liczacych sie gospodarek w swiecie.
          Brawo!!

          a tutaj dla odmiany kuriozalne recepty:

          " Zmniejszenie bezrobocia wymaga inwestycji autonomicznych, zwiększających
          zatrudnienie, dochody i popyt, ale niezwiększających podaży towaru"
          moznaby przykladowo zaczac od zniszczenia czesci srodkow produkcji co
          niewatpliwie zaowocuje zwiekszeniem popytu na sile robocza. Koncepcja to co
          prawda nie nowa, ale czemu nie skorzystac ze starych dobrych i sprawdzonych?

          albo to:
          "> Polska nie może się obejść bez wielkich przedsiębiorstw, takich które
          > kreowałyby małym i średnim firmom przestrzeń dla pomyślnej działalności
          > gospodarczej. W miejsce matuzalemów z poprzedniej epoki z pomocą państwa
          > powinny zostać stworzone wielkie przedsiębiorstwa przyszłości - takie jakie
          > istnieją prawie we wszystkich krajach. Gdy staną one na własnych nogach,
          można
          > je będzie sprywatyzować, tak jak to czynią np. Japończycy, ale zanim to
          > nastąpi, państwo powinno im zapewnić sprawną organizację, zarządzanie i
          > wspomóc środkami.

          moznaby ten model przeniesc na cala gospodarke. Panstwo winno przejac (lub
          stworzyc) wszystkie przedsiebiorstwa i poprzez wprowadzenie sprawnej
          organizacji
          i zarzadzania, postawic je na nogi a nastepnie sprzedac...
          Choc wlasciwie to nie bardzo pojmuje po co takie przedsiebiorstwa sprzedawac
          skoro beda one z pewnoscia zyskowne. No chyba, ze na przejecie kolejnych, malo
          sprawnych przedsiebiorstw prywatnych.


          • oleg3 Re: c.d. artykułu 24.01.04, 18:17
            Sądzę, że mamy tutaj do czynienia z "kłamstwem statystycznym". Co to są dochody
            budżetu państwa? Wiem co to są wpływy do budżetu, obejmują m.in. wpływy
            podatkowe. Może dochody budżetu to dla prof. dochody z państwowych firm i
            państwowego majątku. Poza tym budżet państwa to nie całość publicznych
            finansów. Są jeszcze budżety samorządów, ZUS, agencje, fundusze i całe to
            pozabudżetowe towarzystwo żyjące z podatkow.
            • institoris1 Re: c.d. artykułu 25.01.04, 12:09
              mozliwe, ze idzie tu o tzw. "Staatsquote", ktora jest definiowana jako stosunek
              wszystkich wydatkow budzetowych (az do gmin wlacznie)+ wszystkie wydatki
              zwiazane z panstwowymi systemami socialnymi (tutaj rowniez wchodzilby ZUS) w
              stosunku do produktu narodowego brutto.
              Gdyby chodzilo o te definicje, to podane 17% jest zwyklym klamstwem.
              Dla porownania tabelka z lat dziewiecdziesiatych:

              1990 1995 1996 1997 1998 1999
              Schweden 56,2 62,4 60,8 58,7 56,1 55,9
              Dänemark 56,0 59,0 58,7 56,9 55,7 54,3
              Österreich 48,5 52,6 51,9 50,7 50,9 50,7
              Italien 53,1 52,3 52,5 49,9 48,7 48,3
              Belgien 50,7 50,1 50,3 48,5 48,0 47,9
              Finnland 44,4 54,3 54,0 51,3 48,4 47,1
              Norwegen 49,7 47,6 45,4 43,8 46,4 46,1
              Deutschland 43,8 46,3 47,3 46,3 45,6 45,6
              Portugal 40,6 44,5 43,4 43,5 43,5 44,7
              Griechenl. 47,8 46,6 44,4 42,8 42,6 43,5
              Niederlande 49,4 47,7 45,6 44,6 43,5 43,2
              Kanada 46,7 46,3 44,4 42,4 42,6 40,2
              Grossbritan.41,8 44,4 43,0 40,9 40,1 39,3
              Spanien 39,7 42,5 41,3 40,0 39,7 38,6
              Schweiz 33,1 38,4 39,3 39,4 39,3 38,5
              Japan 31,3 35,6 35,9 34,9 36,6 38,1
              Australien 33,5 35,5 34,7 33,2 32,8 32,3
              Irland 37,8 36,4 34,5 33,2 31,0 31,5
              USA 33,6 32,9 32,4 31,4 30,5 30,1

              pozdrawiam
              i.
              • oleg3 V.C. Bożyk kłamie "statystycznie" co Ty na to 31.01.04, 19:26
                institoris1 napisał:

                > mozliwe, ze idzie tu o tzw. "Staatsquote", ktora jest definiowana jako
                stosunek
                >
                > wszystkich wydatkow budzetowych (az do gmin wlacznie)+ wszystkie wydatki
                > zwiazane z panstwowymi systemami socialnymi (tutaj rowniez wchodzilby ZUS) w
                > stosunku do produktu narodowego brutto.
                > Gdyby chodzilo o te definicje, to podane 17% jest zwyklym klamstwem.
                > Dla porownania tabelka z lat dziewiecdziesiatych:
                >
                > 1990 1995 1996 1997 1998 1999
                > Schweden 56,2 62,4 60,8 58,7 56,1 55,9
                > Dänemark 56,0 59,0 58,7 56,9 55,7 54,3
                > Österreich 48,5 52,6 51,9 50,7 50,9 50,7
                > Italien 53,1 52,3 52,5 49,9 48,7 48,3
                > Belgien 50,7 50,1 50,3 48,5 48,0 47,9
                > Finnland 44,4 54,3 54,0 51,3 48,4 47,1
                > Norwegen 49,7 47,6 45,4 43,8 46,4 46,1
                > Deutschland 43,8 46,3 47,3 46,3 45,6 45,6
                > Portugal 40,6 44,5 43,4 43,5 43,5 44,7
                > Griechenl. 47,8 46,6 44,4 42,8 42,6 43,5
                > Niederlande 49,4 47,7 45,6 44,6 43,5 43,2
                > Kanada 46,7 46,3 44,4 42,4 42,6 40,2
                > Grossbritan.41,8 44,4 43,0 40,9 40,1 39,3
                > Spanien 39,7 42,5 41,3 40,0 39,7 38,6
                > Schweiz 33,1 38,4 39,3 39,4 39,3 38,5
                > Japan 31,3 35,6 35,9 34,9 36,6 38,1
                > Australien 33,5 35,5 34,7 33,2 32,8 32,3
                > Irland 37,8 36,4 34,5 33,2 31,0 31,5
                > USA 33,6 32,9 32,4 31,4 30,5 30,1
                >
                > pozdrawiam
                > i.
                • Gość: V.C. Bożyk nie kłamie IP: *.puzaka.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.04, 21:45
                  Dziś te same dane usłyszałem w TV z ust senatora A. Gierka . Bożykowi chodziło
                  tylko i wyłącznie o dochody budżetu państwa . Nie o ZUS , agencje , ani tym
                  bardziej budżety samorządów .
                  • oleg3 Re: Bożyk nie kłamie 31.01.04, 21:47
                    Gość portalu: V.C. napisał(a):

                    > Dziś te same dane usłyszałem w TV z ust senatora A. Gierka . Bożykowi
                    chodziło
                    > tylko i wyłącznie o dochody budżetu państwa . Nie o ZUS , agencje , ani tym
                    > bardziej budżety samorządów .

                    Oczywiście, jest to kłamstwo statystyczne.

                    Prawda jest taka, że przez budżet przchodzi prawie 50% GNP.
                    • Gość: V.C. Re: Bożyk nie kłamie IP: *.puzaka.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.04, 23:40
                      Budżet czego ? Państwa ? Skąd te dane ? Może jakiś link , profesorze O. ?
                      • Gość: mr_pope Re: Bożyk nie kłamie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 01.02.04, 23:57
                        A dzień wolności podatkowej wypada 1 stycznia.
                        • Gość: V.C. Re: Bożyk nie kłamie IP: *.puzaka.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.04, 00:01
                          W Arabii Saudyjskiej - tak . Emigruj .
                      • oleg3 Re: Bożyk nie kłamie 02.02.04, 21:29
                        Gość portalu: V.C. napisał(a):

                        > Budżet czego ? Państwa ? Skąd te dane ? Może jakiś link , profesorze O. ?

                        Mamy zbyt duże wydatki publiczne - 44,6 proc. PKB. Słaba to pociecha, że na
                        Węgrzech, gdzie w ostatnich dwóch latach podważono reputację gospodarczą
                        państwa, wydatki wynoszą aż 53,5 proc. To patologia. Liderzy systemowi mają dwa
                        razy mniejsze obciążenia: Korea - 23 proc., Irlandia - 31, podobnie... Litwa,
                        choć jeszcze trzy lata temu wydawała przez budżet 40 proc. PKB. Wysokie wydatki
                        oznaczają wysokie obciążenia podatkowe. Część wydatków sektora finansowego ma
                        postać tzw. klina podatkowego - czyli narzutów na płacę. Im wyższy klin, tym
                        gorzej dla zatrudnienia, bo tym wyższe są koszty pracy. Pod tym względem jest
                        źle: w Polsce klin wynosi 44 proc. łącznych kosztów pracy (w Czechach - 24
                        proc.). Owe obciążenia to tzw. składki, finansujące rozdęte wydatki socjalne.
                        Można powiedzieć, że duże wydatki socjalne powodując wysokie podatki tego typu
                        przyczyniają się do wzrostu bezrobocia. Bezrobocie z kolei wymaga dodatkowych
                        wydatków socjalnych. Błędne koło się zamyka.

                        tygodnik.onet.pl/0,1148092,druk.html
                        • oleg3 Bożyk kłamie "statystycznie" - oto dowód 02.02.04, 22:37
                          Masz stronę V.C. Przekonaj się, że prof. Bożyk jest "kłamcą statystycznym".
                          Kłamstwo polega na zamianie finansów publicznych na budżet.

                          www.stat.gov.pl/

                          Relacja dochodów sektora finansów publicznych do produktu krajowego brutto w %
                          43,3 42,8 42,0 41,1 41,1 38,1 38,5
                          Relacja wydatków sektora finansów publicznych do produktu krajowego brutto
                          w %
                          46,1 46,1 45,2 43,6 44,3 41,0 43,6

                          1995 1996 1997 1998 1999 2000 2001
                          • Gość: V.C. A Oleg nie czyta V.C. - oto dowód IP: *.puzaka.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.04, 23:11
                            Co chcesz mi wmówić ? Zarzucasz mi , że nie znam na pamięć artykułu
                            Grzegorczyka , a sam nie pamiętasz tych kilku zdań które napisałem powyżej .

                            Powtarzam : Bożykowi chodziło o tylko i wyłącznie DOCHODY BUDŻETU PAŃSTWA ! A
                            nie o dochody ZUS , agencji , funduszy , dochody gmin, powiatów , województw !
                            • oleg3 Re: A Oleg nie czyta V.C. - oto dowód 02.02.04, 23:14
                              Gość portalu: V.C. napisał(a):

                              > Co chcesz mi wmówić ? Zarzucasz mi , że nie znam na pamięć artykułu
                              > Grzegorczyka , a sam nie pamiętasz tych kilku zdań które napisałem powyżej .
                              >
                              > Powtarzam : Bożykowi chodziło o tylko i wyłącznie DOCHODY BUDŻETU PAŃSTWA ! A
                              > nie o dochody ZUS , agencji , funduszy , dochody gmin, powiatów , województw !


                              I na tym właśnie polega to "kłamstwo statystyczne". Nie interesuje mnie do ilu
                              kieszeni ksieguje sobie państwo to co zabierze obywatelom. Ważna jest tylko
                              SUMA GLOBALNA.
                              • Gość: V.C. Oleg czyta Bakunina czy Kropotkina ? IP: *.puzaka.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.04, 23:49
                                Jesteś anarchistą ? Gmina czy Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji to według
                                Ciebie "państwo" ?
                                • oleg3 Re: Oleg czyta Bakunina czy Kropotkina ? 03.02.04, 00:06
                                  Gość portalu: V.C. napisał(a):

                                  > Jesteś anarchistą ? Gmina czy Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji to według
                                  > Ciebie "państwo" ?

                                  Drogi V.C., zupełnie niepotrzebnie zebrało Ci się na kiepską ironię. Znajdź
                                  sobie definicję pojęcia "finanse publiczne".

                                  Prof. Bożyk wybrał sobie, z całej gamy dostępnych wskaźników, taki, który
                                  pasował mu do koncepcji. Tak trudno to zrozumieć? To jest właśnie "kłamstwo
                                  statystyczne". Zdecydowana większość czytelników będzie przekonana, że państwo
                                  zabiera obywatelom coraz mniej pieniędzy. Tak zrozumie informację podaną przez
                                  prof. Bożyka.
                        • Gość: V.C. Bank Światowy kłamie IP: *.puzaka.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.04, 23:58
                          Nawet BŚ uznał , że praktycznie nie ma już czego ciąć w wydatkach .
                          • oleg3 Re: Bank Światowy kłamie 03.02.04, 00:08
                            Gość portalu: V.C. napisał(a):

                            > Nawet BŚ uznał , że praktycznie nie ma już czego ciąć w wydatkach .

                            Daj jakiś link, to rewelacyjna wiadomość!
                            • oleg3 Re: Bank Światowy kłamie - V.C. daj link n/t 06.02.04, 13:39

    • oleg3 Ładna mi alternatywa 24.01.04, 16:54
      Profesor od okrągłych zdań, największy w Polsce specjalista od integracji
      socjalistycznej, niczym mnie nie zaskoczył. Jak ktoś przeczyta cały tekst -a
      takich będzie niewielu- to zrozumie jedną prawdę. Trzeba wzmocnić kontrolę
      państwa nad gospodarką i podnieść podatki. A reszta to retoryka coby ekonomiści
      się z prof. nie śmiali. Stąd piękna zasada wyznawana przez profesora "tyle
      liberalizmu ile można, tyle interwencjonizmu ile potrzeba". Coż kiedy
      potrzebujemy interwencjonizmu, a państwo jest dobre i urzędnicy wspaniali.
      • Gość: V.C. Re: Ładna mi alternatywa IP: *.puzaka.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.04, 18:16
        Ta cała sprawa, to całe dramatyczne szukanie oszczędności nie wzięło się
        jednak znikąd. Wzięło się z braku odpowiedzialności i obciąża nie tylko rząd,
        nie tylko SLD ale i Unię Pracy. Bo odpowiedzialności właśnie zabrakło, gdy
        decydowano o obniżeniu podatków. Podatku od zysku dla przedsiębiorstw i
        podatku dochodowego dla prowadzących działalność gospodarczą. Bo z tego
        wyniknął cały problem i plan Hausnera, który jest próbą zalatania powstałej w
        ten sposób dziury w budżecie. I niczym więcej, bo niczym więcej ani jest, ani
        miał być. To wtedy, wtedy, gdy decydowano o obniżkach podatków trzeba było
        pytać w jaki sposób zrównoważony będzie wynikły stąd ubytek dochodów w
        budżecie. Zabrakło rozumu bądź odwagi. Pewnie jednym pierwszego, a innym tego
        drugiego. Wolę jednak wierzyć, iż odwagi – bo brak rozumu u tych, którzy
        dzierżą władzę w kraju znieść trudniej. Ale czy starczy i jednego, i drugiego
        teraz? Bo teraz i jedno, i drugie są potrzebne, bo trzeba się będzie wycofać z
        nierozważnie podjętych decyzji o obniżeniu podatków.

        Rafał Korzeniewski

        • oleg3 Re: Ładna mi alternatywa 24.01.04, 18:26
          I Ty naprawdę w to wierzysz ?

          Że słynna dziura budżetowa to efekt obniżki podatków, która dopiero weszła w
          życie. Wystarczy porównać głębokość dziury z całością wpływów z podatku
          dochodowego od firm i przedsiębiorców.
          • Gość: V.C. Re: Ładna mi alternatywa IP: *.puzaka.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.04, 18:30
            Gdzie jest mowa o dziurze budżetowej ?
            • oleg3 Re: Ładna mi alternatywa 24.01.04, 19:07
              To po co jest ten plan H.? Już wszyscy, poza Bożykiem i Ikonowiczem, wiedzą,
              że jeżeli nie obniżymy RADYKALNIE wydatków budżetowych to czeka nas katastrofa
              finansów publicznych i upadek układu postokrągłostołowego. Plan H. to tak
              naprawdę zawracanie d..y. To tylko pretekst do nic nierobienia.
              • Gość: V.C. Re: Ładna mi alternatywa IP: *.puzaka.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.04, 12:29
                Wprowadźmy podatek liniowy - katastrofa budżetowa nastąpi błyskawicznie .
                • oleg3 Re: Ładna mi alternatywa 31.01.04, 18:09
                  Gość portalu: V.C. napisał(a):

                  > Wprowadźmy podatek liniowy - katastrofa budżetowa nastąpi błyskawicznie .

                  A jakieś dane statystyczne, prognozy, szacunki etc. masz pod ręką.
                  Jaki ubytek wpływów podatkowych może spowodować w PIERWSZYM czy DRUGIM roku
                  podatek liniowy.

                  FAKTY nie MITY
                  • Gość: V.C. Re: Ładna mi alternatywa IP: *.puzaka.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.04, 18:41
                    Poobserwujmy przypadek kliniczny - Słowację .
                    • oleg3 Re: Ładna mi alternatywa 31.01.04, 18:50
                      Coś małomówny jesteś. Zęby Cię bolą wink

                      Na razie, niestety, Słowacja wygrywa z Polską wyścig o nowe inwestycje
                      zagraniczne.
                      • Gość: V.C. Re: Ładna mi alternatywa IP: *.puzaka.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.04, 19:47
                        Mięśnie . Jestem przeziębiony sad

                        Płacę są tam ciut niższe niż w Polsce , a i bezrobocie wyższe . To ich
                        przyciąga . Na razie jeszcze nie wiadomo , gdzie zainwestuje Hyunday/Kia .

                        PS Czy u ciebie też tak wolno wchodzą strony gazety.pl ? Można k....cy dostać!
                        • oleg3 Potwiedzam 31.01.04, 20:00
                          Gość portalu: V.C. napisał(a):

                          > PS Czy u ciebie też tak wolno wchodzą strony gazety.pl ? Można k....cy dostać!

                          I dodatkowo po wysłaniu postu system twierdzi, że jest "niedostępny z przyczyn
                          technicznych"

                          Pozdrawiam
                    • andrzejg Po co obserwować Słowację 01.02.04, 20:19
                      skoro podatnicy sami już odpowiedzieli na propozycje podatku liniowego.
                      Jak wiesz to niewiele podatników zgłosiło chęć opodatkowania się stawką 19%.
                      Dlaczego?Z prostej kalkulacji.Obecnie obowiązujące przepisy podatkowe dają
                      wiele mozliwości zastosowania ulg podatkowych,co znacząco obniża płacony
                      podatek.Łatwo więc się domyślić ,że gro przedsiębiorców płaci niższy niż 19%
                      podatek,czyli wprowadzenie linowego podatku w wysokości 19%,bez żadnych ulg
                      tylko zwiększyłoby wpływy do budżetu.

                      W alternatywnej propozycji Bozyka nie podoba mi się stworzenie dwóch grup
                      przedsiębiorstw,które obowiązywałyby różne zasady.Jedne byłyby dotowane,
                      choć podobno przez krótki czas (ale kto by okreslał długość tego okresu?)
                      a inne miałyby działać bez tych dotacji ,tylko dlatego ,że są mocniejsze.
                      Rozumiem obawy przed problemami społecznymi związanymi ze zwiększającym się
                      bezrobociem,ale trwanie w marazmie nic nie zmieni.Krach gospodarczy i tak
                      spowoduje komplikacje społeczne,to lepiej już wzorować się na tych ,którym
                      się udało i najważniejsze-jedno prawo dla wszystkich.

                      A.
                      • Gość: V.C. do andrzejag i nie tylko IP: *.puzaka.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.04, 23:44
                        A więc potwierdzasz , że większość podatników jest przeciwko podatkowi
                        liniowemu ? Jeśli tak - nie powinno się go wprowadzać .
                        • Gość: mr_pope Re: do andrzejag i nie tylko IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.02.04, 00:00
                          Ciekawie piszesz.

                          Wnioskuję zatem, że podatki powinny być jak najniższe (w końcu większość osób
                          chce niskie podatki) a mimo tego powinniśmy mieć państwo opiekuńcze (jakieś
                          badania w Polityce). Demokratycznie przegłosować w referendum. I nie przejmować
                          się brakiem funduszy.

                          Co do liniowości to jest to zwyczajny frazes powtarzany przez PO i ich
                          zwolenników, zupełnie nie patrząc na to, że ma to jedynie wymiar etyczny. W
                          gruncie rzeczy liczy się wysokość.
                          • Gość: V.C. do mr_pope IP: *.puzaka.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.04, 21:12
                            Niskich podatków domagają się przede wszystkim tzw. biznesmeni i hałaśliwa
                            nadreprezentacja elektoratu UPR w necie . Dla budżetówki , robotników ,
                            rolników , a zwłaszcza bezrobotnych nie jest to najważniejszy problem .

                            Właśnie . Liczy się WYSOKOŚĆ . W Estonii podatek liniowy wynosi 25 % , a na
                            Litwie nawet 33 % . I to jest realny wymiar tego podatku . Czy tego chcą jego
                            zwolennicy ?
                            • alfalfa Re: V.C. 02.02.04, 21:53
                              Gość portalu: V.C. napisał(a):

                              > Niskich podatków domagają się przede wszystkim tzw. biznesmeni i hałaśliwa
                              > nadreprezentacja elektoratu UPR w necie . Dla budżetówki , robotników ,
                              > rolników , a zwłaszcza bezrobotnych nie jest to najważniejszy problem .

                              Jasne, że nie. Co ich to obchodzi ile kosztuje ich praca? Przecież to nie ma
                              żadnego związku z bezrobociem...

                              >
                              > Właśnie . Liczy się WYSOKOŚĆ . W Estonii podatek liniowy wynosi 25 % , a na
                              > Litwie nawet 33 % . I to jest realny wymiar tego podatku . Czy tego chcą jego
                              > zwolennicy ?
                              Oczywiście, że nie. I nie o to chodziło AndrzejowiG, przekręciłeś Jego słowa.
                              On właśnie wyjaśnił dlaczego na 19% "liniowe" nie było wielu chętnych - bo
                              mogli wybrać z ich punktu widzenia tańsze rozwiązanie.

                              Ja wybrałem 19%. Bo mi się to opłaca.
                            • mr_watchman Wucefał znowu się męczy "myśleniem" 06.02.04, 14:02
                              Gość portalu: V.C. napisał(a):

                              > Niskich podatków domagają się przede wszystkim tzw. biznesmeni i hałaśliwa
                              > nadreprezentacja elektoratu UPR w necie . Dla budżetówki , robotników ,
                              > rolników , a zwłaszcza bezrobotnych nie jest to najważniejszy problem .

                              Ciekawa teoria. Chcesz powiedzieć, że ludzie wolą zarabiać mało i popierają
                              wysokie ceny? Zdejmij kapelusz (żeby odciążyć głowę) i jeszcze raz spokojnie
                              przemyśl swoje teorie.

                              > Właśnie . Liczy się WYSOKOŚĆ . W Estonii podatek liniowy wynosi 25 % , a na
                              > Litwie nawet 33 % . I to jest realny wymiar tego podatku . Czy tego chcą
                              > jego zwolennicy ?

                              Nie, ja chcę 15%. Co ja gadam? 10% to już rozbój.
                        • andrzejg Re: do andrzejag i nie tylko 02.02.04, 23:56
                          Pewnie nie napisałem precyzyjnie.Napisałeś wcześniej:

                          'Wprowadźmy podatek liniowy - katastrofa budżetowa nastąpi błyskawicznie .'

                          a ja Ci udowodniłem,że wprowadzenie 19% podatku liniowego bez mozliwosci
                          odliczania ulg ,da większy wpływ do budzetu co jest niezgodnwe z Twoją tezą
                          o katastrofie.

                          A.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka