watto
08.02.02, 18:54
Przypadek Homo Talmudicus, osobnika wytresowanego w idelogii talmudyzmu jest
chyba najcieższą odmianą choroby nazywanej: szowinizm.
Osobnik taki całymi miesiącami mysli tylko, w jaki sposób prekręcić fakty,
odpowiednio przedstawić wydarzenia, żeby wybielić żydowskie winy i zaprzeczyć
żydowskim zbrodniom. Zawsze , gdy zbrodni nie da sie ukryć, mówi że zbrodniarz
nie był Zydem, bo Zyd nie mógłby czegoś takiego zrobić.
Zawsze sie to takiemu udaje. Zawsze winny jest ktoś inny.
Bo przecież wszystko, co żydowskie jest dobrem, a nawet dobrem najwyższym.
Homo Talmudicus to bardzo ciężki przypadek. Indoktrynacja totalitarna
wzmocniona jest bowiem w mózgu "judeojungen" mocną sugestią o osobniczej
wyższości indoktrynowanego, z racji przynależnosci do "wyższej rasy" żydowskiej.
Mania wielkosci i wielkosci jest najtrudniejsza do wyleczenia.
Ostatnio pan "doku" jest jednym z głównych osobników dotknietych tym syndromem
(nie piszę o przypadkach graniczących z delirium tremens - Durango, Egon...).
Próbuje na przykład przekręcic historię, przedstawiając żydowskich zbrodniarzy,
jako ofiary sowieckiej prowokacji. Sowieta dał nachajkę polskiemu Zydowi i
kazał mu bić Polaka, a biedny Zyd nawet sobie nie zdawał sprawy, że Polak
będzie własnie jego winił (to wszystko spisek Stalina).
Cytaty:
"Sowieci chytrze i
bezwzględnie wykorzystali Żydów, abyśmy mogli sobie odreagować wstyd wywołany
hańbą kolaboracji i okupacji sowieckiej. Stalin bardzo zręcznie ogłupił wielu
Polaków"
"mit [o żydowskich zbrodniach] uwiarygodniony [jest] dodatkowo przez
prawdziwych Żydów zmuszonych do takiej pracy właśnie po to, aby mit winy Żydów
uwiarygodnić."
Mam pytanie.
Kiedy stadium syndromu Homo Talmudicus u pana "doku", przejdzie w krancowy etap
delirium tremens? Tzn. kiedy "doku" zacznie miewać halucynacje wzrokowe,
widząc na każdym kroku strasznych antysemitów i inne potwory związane z
mitologią talmudyczną .