Dodaj do ulubionych

Rzeczpospolita Gangsterska

05.02.04, 15:54
Roman Kluska, założyciel Optimusa :

...W ostatnie wakacje przyszedł do mnie elegancki pan, powiedział, że jest
delegatem tych, którzy mnie gnębią. Dostałem propozycję: "8 mln zł albo
sprawa nigdy się nie skończy"

...Rano pod drzwiami firmy, którą prowadzę, stoi często kilka osób. Telefonów
były setki, może tysiące! Odbieram je może przez godzinę, raz na dwa
tygodnie. Słucham i od razu jestem w dołku. To smutne historie. Mam też pełną
szafę listów od tych, których skrzywdzono.

...Skok na kasę i korupcja. Np. ktoś chce przechwycić cudzy biznes albo brać
z niego haracz - 5 procent od rocznego zysku. Symboliczna jest opowieść szefa
dużej firmy z prowincji. Podobno przyszedł do niego pewien funkcjonariusz
policji i zaproponował: "Panie prezesie, my też chcemy żyć... Ma pan właśnie
u siebie kontrolę z Urzędu Kontroli Skarbowej. To poważna sprawa. Ale znam
firmę prawniczą, która panu pomoże. Wystarczy ją wynająć i dobrze za-płacić,
a kłopoty znikną". Szef tej firmy sprawdził ową firmę prawniczą. Prowadzili
ją dawni policjanci i prokuratorzy. .."

serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,1892177.html
Obserwuj wątek
    • patience Historie opowiedziane Romanowi Klusce 05.02.04, 15:59
      właściciele pensjonatu w Rabce, od 14 lat walczą z urzędnikami z gminy, którzy
      nielegalnie wybudowali pod ich płotem... cmentarz. ... Sprawy cmentarza
      urzędnikom nie udało się wyjaśnić przez dziesięć lat. Za to w 1998 r. sanepid
      zakazał Iskrzyckim czerpania wody ze studni, bo... jest za blisko cmentarza.
      Zażądał, aby zamknęli lub przenieśli swój pensjonat.

      przedsiębiorca z Gródka nad Dunajcem, od 8 lat toczy spór - najpierw z wojewodą
      tarnowskim, a obecnie z urzędnikami Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej.
      Został oskarżony o... kradzież żwiru z własnej żwirowni. Wkrótce ma stanąć
      przed sądem.

      przedsiębiorca z Zielonej Góry, walczy z miejscowym urzędem skarbowym, który
      domaga się kilku milionów złotych podatku VAT. Jego firma zajmowała się
      leasingiem autobusów. Musiała zaprzestać działalności, pracę straciło ponad 40
      osób. Po ośmiu latach okazało się, że urząd skarbowy nie miał racji. ...W 1996
      r. do firmy Isańskiego zapukali urzędnicy skarbowi. Po kontroli uznali, że
      wyłudził VAT. Zajęli mu 6 mln zł i złożyli zawiadomienie o przestępstwie w
      prokuraturze. Isański został tymczasowo aresztowany, prawie trzy miesiące
      spędził w więzieniu.

      serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,1892180.html
      • patience Forum GW: Gość: catharsis o Opolu. 05.02.04, 16:06
        Ogólnopolskie Srowarzyszenie Stop Korupcji zainicjowało wczoraj w Opolu swoją
        działalność. Obecny prezydent miasta, który był na "uroczystym" otwarciu
        stwierdził nawet, że ilość osób zainteresowanych działaniem takiego
        stowarzyszenia przypomina liczebnością manifestację partiotyczną. ...
        Przypomnę, że przeciwko byłemu zarządowi miasta (z ramienia SLD) toczy się
        obecnie śledztwo w prokuraturze obejmujące 16 wątków (w tym przypadki
        korupcji). Wszystko mogłoby już dawno ujrzeć światło dzienne gdyby
        nie...prokuratura. Ta, zleciła przeprowadzenie ekspertyz budowlanych w
        Krakowie, które trwały 3 lata. Sprawę blokował min. poseł Szteliga, który
        obecnie wchodzi w skład Sejmowej Komisji do zbadania wątków politycznych afery
        Rywina. ...

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=521&w=4740690&a=4743082
        • patience Re: Forum GW: Gość cieszy się że żyje 05.02.04, 16:08
          Co tu komentować! Straciłem 3 firmy, dom, rodzinę!!!
          I cieszę się, że żyję! Na bankietach posłańcy specurzędników
          szeptali mi: bądź grzeczny, bo bedziesz wśród aniołków. Żyję,
          ale nic nie mam. Startuję od nowa! Byłem zwolennikiem panstwa
          prawa. Chyba jestem idiotą, bo nadal nim jestem. Muszę postawić
          na swoim i nie dać się zbójom. Wobec tego co dzieje się w
          KRAJOWYM "biznesie", wszystkie seriale są nudne!

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=521&w=4740690&a=4740690
          • patience Re: Forum GW: 05.02.04, 16:12
            ...pokazywać przekręty na vacie. Jeden z przykładów jej programu to opowieść o
            firmie Idziego Pilarskiego z Wołczyna, która zatrudniała 250 osób i dzięki
            bezprawnemu działaniu Urzędu Skarbowego w Kluczborku została zlikwidowana.
            Teraz bezrobocie w regionie sięga 40%... Idzi Pilarski wygrał w NSA we
            Wrocławiu tylko sprawa trwała 5 lat. Też musi zaczynać wszystko od nowa (był
            taki moment, że demontował kaloryfery ze ścian budynków gospodarczych by mieć
            na życie). Teraz jak wygrał Państwo ma mu zwrócić. Państwo czyli MY. O
            zajmowaniu pensji skorumpowanych urzędników nikt nawet nie wspomniał...

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=521&w=4740690&a=4742714
            • patience Z forum GW: Krakowska mafia US 05.02.04, 16:17
              Urząd Skarbowy Kraków Śródmiescie przeprowadził w mojej firmie kontrolkę
              i stwierdził, że jestem oszust podatkowy na duże kwoty!!!!!
              A było tak:
              Bardzo wielka firma - Hortex - pozbywa się maszyn bo bankrutuje, wiąc
              firma "X" kupuje te maszyny za małe pieniądze. Firma "X" magazynuję je
              i szuka klienta na nie ale po normalnej cenie czyli takiej jakiej sprzedawane
              są urządzenia w obrocie gospodarczym!
              No i znalazła mniesad
              Firma "X" wszystkie stosowne podatki popłaciła i VAT, i dochodowy!!!

              Kupiłem, fakturę otrzymałem!! I szybko znalazłem nastepnego, który miał je
              kupić ode mnie.
              I wlazł US do mnie i sobie pokontrolował!!
              Stwierdził, że zrobiliśmy "TRANSAKCJE DLA POZORU" -to teraz takie modne słowo
              w US! Wszystko kwestionują - bo dla pozoru!!!!
              I stwierdził francowaty urząd, że VAT który odliczyłem to zrobiłem bezprawnie.
              I tak Firma "X" zapłaciła 100 000 VATu Kołodce, ja mam do zapłacenia Ten VAT
              do Firmy "X" i jeszcze raz do Urzędu skarbowego z sankcją i odsetkami!!

              Urząd otrzymał podatek od "X" i chce jeszcze raz ode mnie wyłudzić!!!
              Jakby nie wiedział co to podatek od wartości dodanej!!!

              Oczywiście mój klient jak tylko się dowiedział o kontroli natychmiast się
              wycofał bo nie chce mieć kłopotów z Głupolami z US!


              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=61&w=4735193
              • patience Z forum GW:podatek dochodowy od poniesionej straty 05.02.04, 16:22
                ....
                Najświeższy przykład: pani naczelnik Alicja Przysucha wydała w czerwcu 2002
                decyzję dotyczącą roku 1999, w której wyliczyła mi kilkutysięczny podatek
                dochodowy od... poniesionej straty. Nie mogąc uwierzyć własnym oczom,
                pofatygowałem się do niej osobiście, żeby zapytać, czy dostrzegła absurdalność
                podpisywanego tekstu decyzji? Zapowiedziałem, że zamierzam wnieść od razu o
                stwierdzenie jej nieważności do Izby Skarbowej, czego skutkiem byłoby moje
                prawo do odszkodowania od urzędu w trybie administracyjnym. Pani naczelnik,
                przeczytawszy decyzję poprosiła mnie, żebym jednak się odwołał, ponieważ
                wówczas prawo dałoby jej możliwość uznania odwołania w całości bez jego
                odsyłania do wyższej instancji. Uwierzyłem i napisałem odwołanie, chociaż
                zamknęło mi to prawną drogę do wniesienia o stwierdzenie nieważności
                (przynajmniej na czas toczenia się sprawy odwoławczej). Trzy tygodnie później
                (z taką szybkością nie spotkałem się w karierze doradcy podatkowego, zwykle
                trwa to kilka miesięcy), kilka godzin po moim powrocie z wakacji, bez
                wcześniejszego upomnienia, wparowali do mojego mieszkania komornicy z
                krowoderskiego urzędu i spokojnie, w obecności dzieci, przystąpili do
                zajmowania domowych sprzętów. Na pytanie, dlaczego nie zajęli mi (jak to dotąd
                zwykli czynić) konta bankowego, odpowiedzieli, że nie chcą szkodzić mojemu
                przedsiębiorstwu... Na szczęście okazali litość i poszli ze mną do banku, gdzie
                wręczyłem im podjętą z konta gotówkę.

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26&w=391677&a=3174624
                • patience Re: Z forum GW:opowieść kolegi 05.02.04, 16:29
                  ...
                  Trzy lata temu odwiedzilem swego starego kolege, ktory pracowal
                  jako czlwiek od zdobywania i podpisywania kontraktow dla jednej
                  z duzych polskich firm budowlanych. I znowu naiwny zapytalem sie
                  go, a bylo to rok po zdobyciu wladzy przez koalicje AWS-Unia
                  Wolnosci o trudnmosci przy zdobywaniu kontraktow.
                  Odpowiedzial: “No teraz to jest zupelny balagan. Jedni biora
                  lapowki, drudzy nie biora, trzeci biora lapowki ekstrawganckie,
                  ceny wzite z sufitu, czwarci nie biora lapowek wogole i sprawa
                  wygrania przetargu jest loteria, piaci biora lapowki i sprawy
                  nie zalatwiaja, albo biora wiedzac ze prace opuszcza, a osoba
                  ktora przychodzi na ich miejsce nie czuje sie obowiazku sprawy
                  prowadzic. Za koalicji SLD-PSL byl porzadek. Lapowki brali
                  mniej wiecej wszyscy, ceny lapowek byly mniej wiecej stale. Malo
                  bylo ekstremum polegajacym na tym ze ktos nie wzial lapowki,
                  albo ktos wzial lapowke za duza. Jak juz ktos wzial lapowke to
                  wiadomo bylo ze sprawa byla prowadzona do konca. ...


                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=521&w=4740690&a=4744395
                  • patience Z forum GW:zdesperowani będą wieszać na latarniach 05.02.04, 16:31
                    ...W Boliwii i Hondurasie obawiałem się miejscowych policjantów mniej więcej
                    tak samo jak złodziei. W Polsce nadchodzi to samo.
                    Mam wrażenie, że gnidy, które nami rządzą (zarówno z lewa, jak z
                    prawa) opamiętają się dopiero, kiedy zdesperowani ludzie zaczną
                    wieszać ich na latarniach. Nie chciałbym być złym prorokiem...

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=521&w=4740690&a=4745187
                    • patience Re: Z forum GW: VAT to stary numer 05.02.04, 16:36
                      To chyba rzeczywiscie stary numer z tym niezaplaconym VATem. W
                      mojej poprzedniej firmie (w doskonalej kondycji finansowej) tez
                      sie kiedys pojawil urzad skarbowy i zarzadal zaplacenia VAT w
                      jakiej astronomicznej kwocie, ktora postawilaby firme w stan
                      bakructwa. I podobnie jak tutaj wszyscy kiwali glowkami ale nikt
                      nic nie robil. Nie bede mowil juz o tym ze do obslugi wszelkiej
                      masci kontroli musial zostac zatrudniony specjalny personel.
                      Praktycznie przez caly rok w firmie znajdowali sie jacys
                      kontrolerzy. US, ZUS, straz pozarna itp. itd. A wracajac to ten
                      VAT okazal sie rzeczywiscie nienalezny ale trwalo to z pol roku
                      walka z US. Moze zreszta wlasciciel dal lapowe?


                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=521&w=4740690&a=4745322
                      • patience Re: Z forum GW: Znacie Malgorzatę Niezabitowską? 05.02.04, 17:02
                        Oto prosty sposób jak przejmuje się w Polsce firmy:
                        istniła sobie w Polsce w latach 90-tych firma która nazywała się
                        WPI prowadzona przez amerykanina.W pewnym momencie (ok. 4 lata
                        temu) firmę nawiedziła kontrola z urzędu skarbowego,która
                        zakwestionowała zasadność pewnych odliczeń vat.Urząd naliczył
                        vat za kilka lat wstecz plus odsetki razem ok.5 mln
                        PLN.Własciciel nie mając pojęcia ,że jest w dzikim kraju napisał
                        odwołanie do UKS.Będąc pewnym swoich racji uważał,że to kwestia
                        wyjaśnienia.UKS grał na zwłokę i nie odpowiadał na nie.W między
                        czasie na horyzoncie pojawiła się Małgorzata Niezabitowska (ta
                        rzeczniczka u Mazowieckiego) wyrażając chęć nabycia
                        udziałów.Właściciel zirytowany tą całą sytuacją sprzedał jej
                        firmę za przysłowiową złotówkę w zamian za uregulowanie tych
                        należności.Pani Niezabitowska chętnie na to przystała.Każdy już
                        chyba się domyśla,że zaraz po tej transakcji UKS przysłał
                        odpowiedz,że wszystko było w porządku i nie ma żadnych
                        zobowiązań.Tak oto pani Niezabitowska za złotówkę przejęła firmę
                        która działa do dziś i nazywa się obecnie Legion Polska
                        (telefony 0-700...).Pierwotny właściciel wyjechał z Polski z
                        mocnym postanowieniem trzymania się jak najdalej od tego kraju.

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=521&w=4740690&a=4754321
                        • Gość: Gruba Kreska Brzmi to wręcz niewiarygodnie: IP: *.crowley.pl 16.02.04, 09:53
                          Niezabitowska, rzeczniczka "rządu ludzi rozumnych" i "siły spokoju"
                          właścicielką sekstelefonów, jakiś Urban w spódnicy?
                          • patience Z Forum GW: Cytat roku- ZUS 17.02.04, 17:38
                            Cytat roku:
                            > > Korwin-Mikke
                            > >
                            > > "ZUS z pewnoscią jest instytucją przestepczą, ale nie można
                            > > nazwać jej zorganizowaną."
                            >

                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=10823346&a=10823346
    • andrzejg no tak.Gadasz ze sobą 05.02.04, 16:40
      Załóż wątek o żydach, a będzie sporo uczestników

      A.
      • patience No tak. Czy jak ktos nie chce placic lapowek 05.02.04, 16:54
        andrzejg napisał:

        > Załóż wątek o żydach, a będzie sporo uczestników
        >
        > A.


        ...ani brac - to w naszym spoleczenstwie musi być traktowany jak nienormalny? A
        pewnie że gadam sama ze sobą. A z kim tu gadać, i o czymsad
    • patience Re: Rzeczpospolita Gangsterska 07.02.04, 23:42
      Snajperze55, podrzucam specjalnie dla ciebiesmile
    • patience Nowy gangsterski świat 09.02.04, 02:54
      Nowy gangsterski świat
      Wojciech Czuchnowski 09-02-2004, ostatnia aktualizacja 08-02-2004 21:06

      W Polsce działa 350 gangów. Coraz częściej przenikają do lokalnej polityki i
      biznesu, wspierają organizacje charytatywne. Korumpują celników, policjantów i
      urzędników, zakładają własne firmy

      Takie są ustalenia raportu Centralnego Biura Śledczego, do którego
      dotarła "Gazeta". Dokument pokazuje, że przestępczość zorganizowana w Polsce
      wchodzi w fazę dojrzałą.

      Tylko jedna trzecia z ponad 350 rozpoznanych przez policję gangów zajmuje się
      działalnością czysto kryminalną, jak wymuszenia, haracze, porwania, oszustwa,
      podrabianie pieniędzy czy kradzieże.

      Obok potężnego sektora narkotykowego wyrósł równie silny sektor zajmujący się
      wyłącznie przestępstwami gospodarczymi, takimi jak wyłudzenia dotacji,
      kredytów, ustawianie przetargów, pranie brudnych pieniędzy.

      Coraz groźniejsze organizacje

      Liczba gangów nie rośnie, ale te, które istnieją, i nowo
      powstające "charakteryzują się wyższym stopniem organizacji, większą
      brutalizacją działań, większym stopniem samokontroli i konspiracji".

      "Dużo środków finansowych uzyskanych z przestępstw przeznaczanych jest na
      wzmocnienie struktur, budowanie zaplecza i na specjalistów" - piszą policjanci.
      Gangi nie żałują pieniędzy na nowoczesną łączność, samochody, "mieszkania
      operacyjne", regularne pensje dla "żołnierzy".

      Koniec wojen gangów?

      Według CBŚ przestępcy starają się nie prowadzić wewnętrznych walk. Kraj
      podzielony jest na strefy wpływów, a wojny gangów są rzadsze niż w latach
      90. "Przywódcy grup utrzymują bieżące kontakty, starają się nie przeszkadzać
      sobie wzajemnie, a konflikty rozstrzygają na drodze negocjacji".

      Współpraca jest tak ścisła, że "pomiędzy grupami przestępczymi następuje
      wymiana usług i przekazywanie informacji, np. o wiarygodności kontrahentów.
      Coraz więcej jest przypadków podejmowania współpracy z grupami spoza Polski
      (Niemcy, Czechy, Słowacja, Wielka Brytania)".

      Złodziej łupi złodzieja

      Pojawiły się grupy przestępcze wymuszające haracze od osób, które prowadzą
      nielegalne interesy, głównie związane z oszustwami finansowymi. "Osoby te godzą
      się na płacenie haraczu i nie zgłaszają tego faktu policji z obawy przed
      zdemaskowaniem ich przestępczej działalności" - czytamy w raporcie.

      Miasta bezprawia

      Według CBŚ rośnie zagrożenie w małych miejscowościach: "Przestępcy wymuszają
      tam haracze, przejmują ochronę nad klubami i dyskotekami. Swoją sieć ochrony w
      lokalach wykorzystują do rozprowadzania narkotyków. W małych miejscowościach
      rosną wpływy grup towarzysko-biznesowych powiązanych często z miejscowymi
      przedstawicielami administracji. Utrzymywanie korupcyjnych związków wywołuje
      wśród mieszkańców poczucie zagrożenia i przekonanie o braku reakcji lokalnych
      organów ścigania".

      Raport nie podaje konkretnych przykładów i nie wymienia nazw miejscowości, ale
      wiadomo, że policja rozpracowywała struktury gangsterskie w takich miastach
      jak: Nowy Dwór Mazowiecki, Wyszków, Barczewo, Garwolin, Karczew, Świnoujście,
      Wojkowice, Olsztyn, Czeladź, Dąbrowa Górnicza, czy Dębica. Powiązanie lokalnej
      polityki i biznesu z przestępcami wykazano w minionym roku w Starachowicach,
      Radomsku, Ostrowcu Świętokrzyskim, Bydgoszczy i Ostrołęce.

      "Coraz częściej członkowie grup przestępczych zdobyte nielegalnie środki
      finansowe przeznaczają na działalność społeczną lub charytatywną, chcąc tym
      samym uzyskać poparcie władz i pozytywną ocenę ze strony mediów lub
      społeczności lokalnych" - podkreśla CBŚ.

      Zboże, paliwa, wódka

      Do najpoważniejszych przestępstw gospodarczych CBŚ zalicza wyłudzanie dotacji,
      kredytów i dopłat z funduszy rządowych, zwłaszcza z Agencji Rynku Rolnego oraz
      Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

      Chodzi przede wszystkim o opisywaną na łamach "Gazety" aferę zbożową. Według
      policji przestępstwa zbożowe przyniosły ogromne straty. Tylko do wyłudzenia
      dotacji zbożowych zarejestrowano 122 firmy.

      Drugi obszar to afery paliwowe - przemyt oleju napędowego jako opałowego,
      przemyt benzyny jako produktów benzynopochodnych, nielegalne mieszanie paliw
      oraz handel zwolnionym z VAT-u i akcyzy paliwem z kutrów rybackich.

      Trzecia sfera to handel i produkcja alkoholu robionego ze spirytusu
      gorzelnianego i spirytusu bezakcyzowego sprowadzanego jako rozpuszczalnik do
      farb lub płyn do spryskiwaczy. Na granicach pracują dla gangów spółki handlowe,
      spedycyjne i agencje celne, nazywane w przestępczej gwarze "bramkami".

      Łapownicy w mundurach

      Wśród 159 przypadków korupcji wykrytych przez CBŚ w 2003 r. ponad sto dotyczy
      służb mundurowych. Pierwsze miejsce zajmują tu celnicy (51 przypadków, 1,1 mln
      zł łapówek); drugie - policjanci (25 spraw, łapówki w wysokości 1,2 mln zł);
      reszta to inne służby - wojsko, straż pożarna, służba więzienna itp. (102 tys.
      zł łapówek).

      Na łapownictwie schwytano też siedmiu urzędników administracji terenowej,
      trzech pracowników administracji centralnej i trzech przedstawicieli agencji
      finansowych skarbu państwa. O korupcję oskarżonych jest pięciu pracowników
      wymiaru sprawiedliwości, głównie prokuratorów, i trzech urzędników
      odpowiedzialnych za kontrolę.

      Dane CBŚ pokazują wzrost o 100 proc. wykrytych przez Biuro przypadków
      łapownictwa (wśród policjantów ten wzrost wynosi nawet 500 proc.), ale nasi
      rozmówcy z policji twierdzą, że nie wynika to ze wzrostu korupcji, lecz
      bardziej skutecznego ścigania tych przestępstw.

      Straciliśmy na nich 150 mld zł

      Według CBŚ w Polsce jest 351 zorganizowanych grup przestępczych, w których
      działa ok. 3,5 tys. osób. 62 gangi to grupy międzynarodowe lub
      rosyjskojęzyczne. W ubiegłym roku 1237 osobom postawiono zarzut udziału w
      zorganizowanej grupie przestępczej.

      O kierowanie gangiem oskarżonych jest 139 osób. Straty spowodowane przez
      działalność gangów to prawie 150 mld zł.

      Główne obszary aktywności grup przestępczych: haracze, handel ludźmi, przerzut
      i kradzieże samochodów, produkcja i sprzedaż narkotyków, produkcja alkoholu bez
      akcyzy i przemyt papierosów, wyłudzenia podatków dotacji, subwencji i kredytów,
      pranie pieniędzy, fałszowanie kart płatniczych i oszustwa za pomocą internetu.


      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1904434.html
      • patience Powrót kata 09.02.04, 03:12
        Małgorzata Czajkowska, Bogusław Kunach 09-02-2004, ostatnia aktualizacja 08-02-
        2004 21:08

        Tomasz W. z Bydgoszczy łamał żonie ręce, odcinał kawałki ciała. Skazany na
        sześć lat, wyszedł warunkowo i natychmiast ożenił się po raz drugi, by katować
        kolejną kobietę. Nie pomógł nadzór kuratora.

        Tomasz W. - opisany przez nas w reportażu "Osaczona" (1 grudnia 1997 r.) - ma
        ponad dwa metry wzrostu. Z zawodu ochroniarz. W 1995 r. zaczepił na ulicy 17-
        letnią, drobną blondynkę, słuchaczkę trzeciej klasy prywatnego liceum
        kupieckiego w Bydgoszczy. Łatwo namówił dziewczynę do małżeństwa.

        Pierwszy raz pobił ją dzień przed ślubem, po weselu uwięził w domu. - Kiedy sam
        wychodził, zamykał drzwi na klucz, a potem zaklejał je taśmą - wspomina Ewa,
        dziś zamężna po raz drugi. Dzięki naszej publikacji znaleźli się sponsorzy,
        którzy sfinansowali jej operację plastyczną. Kobiecie trzeba było m.in.
        dosztukować częściowo obcięte nożyczkami usta.

        Ewa była katowana dwa lata - mąż łamał jej ręce, potem sam nastawiał, by się
        zrosły, i znowu łamał. Obciął palec. Przypalał, dusił. Krzyki kobiety słyszeli
        sąsiedzi, zmasakrowaną twarz widziała jej własna matka, u której młodzi
        małżonkowie mieszkali. Nikt nie reagował. Dopiero kiedy Tomasz W., maltretując
        żonę, dostał ataku epilepsji, teściowa wezwała do zięcia lekarza. Ten zobaczył
        skatowaną Ewę i zawiadomił policję.

        Tomasz W. przesiedział w areszcie pół roku. W czerwcu 1997 r., jeszcze przed
        wyrokiem, sąd wypuścił go na wolność. Sadysta wrócił do domu.

        - Wszystko zaczęło się od nowa - wspomina Ewa. - Chodził na swój proces, wracał
        z sądu i bił tak długo, aż się zmęczył. Potem robił mi okłady i mówił, że to
        się już nie powtórzy.

        Tortury - m.in. wbijanie szpilek we wszystkie części ciała i wyrywanie
        paznokci - trwały jeszcze pięć miesięcy. Wreszcie zapadł wyrok 6 lat więzienia.
        Biegli psycholodzy uznali, że oskarżony wiedział, co robi. Trafił do więzienia.
        Ewa się z nim rozwiodła.

        Przystojny, mógł przebierać w ofertach

        We wrześniu 2002 r. sadysta został warunkowo zwolniony za dobre sprawowanie.
        Miesiąc później złożył ofertę w biurze matrymonialnym Partner. - Grzeczny,
        spokojny, no i przede wszystkim przystojny - zapamiętała go właścicielka. -
        Mógł przebierać w ofertach.

        Wybrał Magdę, 27-letnią sprzedawczynię w kiosku. Pobrali się w sylwestra,
        zamieszkali w wynajętym lokalu. Już dzień po ślubie pan młody podarł wszystkie
        zdjęcia żony, a kilka kazał jej zjeść. Potem zaczęło się codzienne bicie,
        duszenie, topienie w wannie. Mimo głośnych awantur znowu nikt z sąsiadów nie
        reagował.

        W. - teraz już bezrobotny - co rano odprowadzał żonę do kiosku i obserwował.
        Jeśli uśmiechnęła się do klienta, mąż bił ją natychmiast po powrocie do domu.

        25 lutego 2003 r. skatowana Magda uciekła do domu rodziców, ci zawiadomili
        policję. Dopiero od policjantów kobieta dowiedziała się, że jej mąż już raz
        urządził takie piekło innej.

        Grzecznie odpowiadał, dał adres

        Gdy W. opuścił więzienie, sąd wyznaczył starszego kuratora Annę Skupin, by go
        kontrolowała. Na pierwszym spotkaniu - miesiąc przed ślubem z Magdą - mężczyzna
        zapewnił kuratorkę, że nie ma przyjaciółki i nie w głowie mu nowe związki.

        - Nie zauważyłam nic podejrzanego. Był grzeczny, uprzejmy, odpowiadał na
        wszystkie pytania - mówi Anna Skupin. - Wiedziałam, że w więzieniu spotykał się
        z psychologiem. Poradziłam, żeby dalej korzystał z porad fachowca.

        Podczas wizyty 3 stycznia W. pochwalił się kuratorce, że ma żonę.

        - Byłam zaszokowana - wspomina urzędniczka. - Chciałam poznać dziewczynę. On
        nie oponował. Umówiliśmy się, że odwiedzę ich, gdy zamieszkają razem.

        Faktycznie mieszkali razem od ślubu, a W. już bił Magdę.

        Jednak 7 stycznia przekazał kuratorce adres, pod którym mieszkali. Spotkanie
        miało się odbyć 26 lutego. W tym samym dniu Tomasz W. został ponownie
        aresztowany. Siedzi w areszcie do dziś.

        Co będzie, kiedy wyjdzie?

        W trakcie drugiego, właśnie zakończonego procesu bronił się, udając
        niepoczytalnego. - Jestem chory, muszę być leczony - mówił na sali.

        Psycholodzy ponownie uznali, że jest zdrów i może w pełni nad sobą panować. W
        drugiej połowie stycznia dostał cztery lata.

        Magdą opiekuje się stowarzyszenie pomagające ofiarom przemocy domowej Medar.
        Kobieta nie chce rozmawiać "Gazetą".

        - Ona wciąż się boi - mówi Ewa Rachuta z Medaru, opiekunka Magdy, która m.in.
        chodziła z nią na proces. - Jeszcze niedawno myślałyśmy, że wszystko się
        skończyło, a w tym tygodniu się dowiedziałyśmy, że W. złożył apelację. Może
        porozmawiamy, jak się wyrok uprawomocni i on ostatecznie wyląduje w więzieniu.

        Ewa, pierwsza żona sadysty, ma nową rodzinę, urodziła dwoje dzieci. Pracuje
        jako księgowa.

        - Próbuję zapomnieć o przeszłości - mówi. - Mam nadzieję, że Magdzie też się to
        uda. Ale W. kiedyś wyjdzie i zobaczycie, że jeszcze jakąś kobietę zabije.

        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,1904437.html
        • patience Sąd: obmacywanie przez spodnie to nie molestowanie 25.02.04, 22:47
          Sąd: obmacywanie przez spodnie to nie molestowanie
          Wioleta Bąk, mam 25-02-2004, ostatnia aktualizacja 25-02-2004 22:30

          Wicestarosta częstochowski łapał tłumaczkę przez spodnie za krocze. Ale według
          sądu i prokuratury nie można go ukarać za molestowanie seksualne pracownicy

          - To kpina z prawa i przyzwolenie na obmacywanie kobiet - skomentowała
          poszkodowana. Zapowiedziała skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w
          Strasburgu.

          Sąd Rejonowy w Częstochowie podtrzymał wczoraj decyzję prokuratury o umorzeniu
          śledztwa w sprawie molestowania seksualnego, którego wobec zatrudnionej w
          starostwie tłumaczki mieli się dopuścić starosta, wicestarosta i członek
          zarządu powiatu na delegacji do Niemiec.

          Ewelina R. oskarżyła urzędników wiosną ubiegłego roku, kiedy starostwo nie
          przedłużyło jej umowy o pracę. Urzędnicy zaprzeczyli. Tłumaczka dostarczyła
          jednak prokuraturze taśmy z nagraniami (ukryła magnetofon) późniejszych rozmów
          ze starostą. Częściowo potwierdziły, że podczas delegacji doszło do
          alkoholowych ekscesów i nieobyczajnych propozycji.

          Śledztwo przeniesiono do Dąbrowy Górniczej. I powierzono kobiecie. Ale
          prokuratura uznała, że nie ma dowodów, że starosta i jego zastępca "nadużywając
          stosunku zależności doprowadzili inną osobę do obcowania płciowego lub do
          poddania się innym czynnościom seksualnym" - jak molestowanie pracownika
          określone jest w kodeksie karnym.

          "Fakt pocałowania w szyję, przyciągania do siebie czy nawet uchwycenia za
          krocze przez spodnie nie stanowi innej czynności seksualnej w znaczeniu
          prawnym" - czytamy w uzasadnieniu prokuratury. Prokurator potwierdził, że mogło
          dojść do naruszenia nietykalności cielesnej Eweliny R. Zdaniem prokuratury
          powinna ona jednak wytoczyć proces z oskarżenia prywatnego.

          - Czy mam rozumieć, że prawo pozwala, by ktoś mógł kobiecie bezkarnie wkładać
          ręce za koszulę i chwytać za krocze? - pytała oburzona Ewelina R. I odwołała
          się do sądu. Ale wczoraj sędzia Barbara Błaszczyk zarzuty tłumaczki
          nazwała "nie zasługującą na uwzględnienie polemiką ze stanowiskiem prokuratury".

          Ewelina R.: - Wiem, że co najmniej jedna z pracownic miała podobne problemy.
          Tylko że inne kobiety boją się o tym mówić. Ale choć zdołałam nagrać na taśmie
          słowa starosty potwierdzające, że opisywane fakty miały miejsce, prokuratura
          ani sąd nie chcą dostrzec przestępstwa. To fatalny przykład dla innych
          molestowanych.

          Wczoraj pomoc zaoferowało Ewelinie R. warszawskie Centrum Praw Kobiet.

          serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1931612.html
          • patience Nie miala na Domestos.... 10.03.04, 16:59
            Lekarze nie pozwolili na aborcję chorej kobiecie
            Lidia Ostałowska 08-03-2004 19:57

            Zdesperowana Anna próbowała sama przerwać ciążę. Gdy lekarze odmówili jej
            aborcji, wstrzyknęła sobie płyn do mycia okien. Ma 28 lat. Chciała przerwać
            ciążę ze względu na stan zdrowia. Cierpi na ostrą niewydolność żylną. Ciąża źle
            wpływa na stan układu naczyniowego. Po porodzie Annę czeka operacja nogi i
            wielomiesięczna rehabilitacja. Kto wówczas zajmie się jej rodziną? Kobieta
            wychowuje samotnie trójkę małych dzieci.

            Nie chciała rodzić kolejny raz

            Przeszła już jedną operację. Choroby, którą jej zdaniem pogłębia każda kolejna
            ciąża, nie udało się jednak zahamować. Teraz lewa noga jest spuchnięta,
            fioletowa po pachwinę, stopa nie wchodzi do buta. W prawej pojawiły się
            podskórne zgrubienia i wylewy. Kobiecie trudno i chodzić, i stać. Ciąża
            sprawia, że nie może brać środków przeciwbólowych.

            Annie nie wolno z powodu choroby stosować wkładek antykoncepcyjnych ani
            hormonów. Po ostatnim porodzie prosiła o podwiązanie jajowodów. To w Polsce
            nielegalne. Pozostają prezerwatywy. Tym razem zawiodły.

            Anna od początku nie chciała rodzić: - Z funduszu alimentacyjnego mam po 250 zł
            na dziecko. Będzie mniej, bo fundusz właśnie likwidują. Pomoc społeczna czasem
            coś daje, czasem nie. Ja choruję, chłopcy mają astmę oskrzelową, nie starcza mi
            na inhalatory, na lekarstwa. W poradni naczyniowej doktor krzyczy, że nie noszę
            rajstop przeciwżylakowych. Kosztują 200 zł. A mnie po opłaceniu rachunków
            niewiele więcej zostaje na miesiąc.

            Wpływ na decyzję Anny o aborcji miał przede wszystkim stan zdrowia: - Po
            operacji żył w 2002 r. kazali mi leżeć. Wtedy trochę pomagał mi mąż. Ale teraz
            na wieść o ciąży mąż całkiem się zawinął. Nawet nie wiem, gdzie jest. Jak
            urodzę, będę miała nogi w strasznym stanie. Szpital, rehabilitacja... A dzieci
            sąd mi zabierze.

            Myślała, że jest całkowity zakaz

            Anna nie zna swoich praw. Ma wykształcenie podstawowe. Sądziła (jak wielu
            Polaków), że aborcja jest zupełnie zakazana, zabieg wykonuje się jedynie w
            podziemiu, a jak się wyda - kobieta trafia do więzienia. Dlatego nie zgłosiła
            się do poradni K, tylko do prywatnego gabinetu.

            Ginekolog zażądał za zabieg 2,5 tys. zł: - Prosiłam, żeby rozłożył na raty. Nie
            zgodził się. Chciałam wziąć kredyt w banku, odmówili. Załatwiałam w drugim,
            przyznali mi trzysta złotych.

            A czas mijał. W styczniu za namową koleżanki Anna zgłosiła się do warszawskiej
            Federacji na rzecz Kobiet. Tam po raz pierwszy usłyszała, że aborcja bywa
            legalna, jeśli zagraża życiu lub zdrowiu kobiety. Poradzono jej, by w swej
            poradni naczyniowej uzyskała zaświadczenie o medycznych wskazaniach do
            przerwania ciąży. Lekarz wystawił diagnozę: "Chora należy do grupy wysokiego
            ryzyka powikłań zakrzepowo-zatorowych. W przypadku wystąpienia zakrzepicy,
            której ryzyko jest znacząco podwyższone, może dojść do stanu bezpośredniego
            zagrożenia życia". Ani słowa o ciąży, Anna się do niej nie przyznała.

            Pismo przedstawiła w szpitalu rejonowym i poprosiła o aborcję. Lekarzowi jej
            prośba wydała się zabawna: - Powiedział, że chyba żartuję. Nie wiedziałam, co
            robić. Zabić się? Nie mogłam ze względu na synów. Wychowałam się w domu dziecka.

            Nie miała na domestos

            Po powrocie do domu 11 lutego Anna przez powłoki brzuszne wstrzyknęła sobie
            płyn do mycia szyb. Zemdlała, dostała torsji. Ze strachu przed
            odpowiedzialnością nie wezwała pogotowia. Do poronienia nie doszło. Teraz
            mówi: - To tani płyn. Żałuję, że nie miałam na domestos. Zawiera chlor, jest
            bardziej żrący.

            Federacja przekonywała Annę, by nie rezygnowała z walki o należne jej
            świadczenie. Lekarza z poradni naczyniowej poprosiła, by dopisał do diagnozy
            jedno zdanie: "Kontynuacja ciąży stanowi zagrożenie dla zdrowia pacjentki". Z
            gabinetu wyszła spłakana: - Nie napisze! Nie chce iść przeze mnie do więzienia!

            Rozmawiałam z nim chwilę później. Wyjaśnił, że żylaki same w sobie nie są
            źródłem znaczącego zagrożenia zdrowia i życia. Mogą nim być w razie
            komplikacji, np. przy wystąpieniu zakrzepicy. A przecież nie wiadomo, czy
            zakrzepica się pojawi. Na tutejszym oddziale patologii ciąży leży wiele kobiet
            w podobnej sytuacji. Medycyna potrafi im pomóc. I zakończył: - Ryzyko zakrzepu
            jest w wypadku tej pacjentki niższe niż ryzyko porodowe. Załóżmy, że do
            powikłań dojdzie podczas aborcji. Wtedy sąd spyta, kto jej wystawił skierowanie
            na zabieg. I co będzie?

            Federacja zwróciła się w sprawie Anny do prof. Stanisława Radowickiego,
            krajowego konsultanta do spraw ginekologii i położnictwa. Aleksandra Solik z
            Federacji: - Profesor stwierdził, że nawet zakrzepica nie jest wskazaniem do
            aborcji. Gdy zapytałam, co nim jest, nie odpowiedział.

            Profesor Radowicki: - Co jest wskazaniem, to określa lekarz. Gdy ciąża indukuje
            nadciśnienie, a nadciśnienie - wylew krwi do mózgu, natychmiast usuwamy.
            Wszystko zgodnie z prawem.

            Aleksandra Solik: - Profesor nie zainteresował się opinią chirurga
            naczyniowego, bo "chirurdzy nic nie wiedzą o ciąży". A właśnie specjaliści
            innych chorób są upoważnieni do wystawiania zaświadczeń. Brak znajomości ustawy
            antyaborcyjnej jest wśród lekarzy powszechny. Interesuje ich wyłącznie
            zagrożenie życia. Zapominają, że aborcja ze względu na stan zdrowia jest
            dopuszczalna. Władze powinny żądać znajomości prawa od środowiska lekarskiego i
            dbać o jego przestrzeganie

            Lekarze nie chcą decydować

            Procedury związane ze sprawą Anny trwały niemal dwa miesiące. Wanda Nowicka z
            Federacji: - Lekarzy paraliżuje strach. Unikają decyzji, odsyłają do kolegi, a
            czas mija. Im bardziej zaawansowana ciąża, tym trudniej zdobyć skierowanie. Tak
            było z Anną. W Ministerstwie Zdrowia powinna działać komórka, która w trybie
            pilnym rozwiązywałaby problemy kobiet.

            Federacja załatwiła Annie wizytę na oddziale ginekologicznym szpitala, w którym
            będzie rodzić. Ordynator zaproponował, by oddała dziecko do adopcji. Anna: -
            Nikt nie wie, że kiedyś tak zrobiłam. A potem zawieźli mnie do psychiatryka.
            Wciąż płaczę po tej dziewczynce, chociaż parę lat minęło. Za nic nie oddam
            dziecka, już prędzej nóż sobie włożę.

            Wanda Nowicka: - Kobiety, którym odmówiono aborcji, powinny otrzymać pomoc
            medyczną, psychologiczną, socjalną. W Polsce wymaga się od nich heroicznego
            macierzyństwa, a nie istnieje żaden system wsparcia.

            www2.gazeta.pl/kobieta/1,40743,1954412.html
            • patience Re: Nie miala na Domestos.... 10.03.04, 17:02
              dyskusja na forum:

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=11273436
    • patience Września jak ta Lala, czyli Polska w pigułce 16.02.04, 00:25
      Września jak ta Lala, czyli Polska w pigułce
      Marcin Kącki 16-02-2004, ostatnia aktualizacja 15-02-2004 18:12

      Policjanci pijący z gangsterami. Prokurator w knajpie z członkiem gangu.
      Samorząd na imprezie sponsorowanej przez zwycięzców miejskich przetargów - to
      czarna strona Wrześni

      Wrześnię uznano za "Polskę w pigułce" w 1991 r., gdy okazało się, że wyniki
      wyborów parlamentarnych pokrywają się z tym, jak głosowali mieszkańcy Wrześni.
      Od tej pory w miasteczku dwukrotnie organizowano prawybory - parlamentarne i
      prezydenckie - a w maju tego roku samorząd zamierza przeprowadzić prawybory do
      PE.

      Jeśli to 29-tysięczne miasteczko naprawdę uznać za odbicie polskiej
      rzeczywistości, to znaczyłoby, że kraj jest trawiony przez korupcjogenne
      układy: przedstawiciele organów ścigania piją z gangsterami, władza bawi się za
      pieniądze sponsorów, którzy wygrywają miejskie przetargi, posłowie lobbują w
      interesie swoich rodzinnych firm.

      Koledzy z policji

      W listopadzie ubiegłego roku do aresztu trafił Rafał W. ps. "Lala" i jego
      pięciu kompanów. Są podejrzani o udział w zorganizowanej grupie przestępczej,
      stręczycielstwo, paserstwo i pobicie. W miniony wtorek dołączyli do nich dwaj
      kolejni wrzesińscy gangsterzy i dwie kobiety.

      Gangsterzy działali we Wrześni bezkarnie przez kilka lat, póki nie zajęło się
      nimi Centralne Biuro Śledcze z Poznania, podlegające bezpośrednio komendantowi
      głównemu Policji. Po pomoc do CBŚ zgłosiły się maltretowane przez "Lalę"
      prostytutki. Bały się pójść do miejscowej policji, gdyż - jak zeznały - były
      przekonane, że część wrzesińskich funkcjonariuszy trzyma sztamę z bandytą i
      tylko uderzenie z zewnątrz może rozbić ten układ.

      CBŚ potwierdziło ich obawy i doprowadziło do zawieszenia trzech policjantów z
      Wrześni za libacje z gangsterem. Jeden z nich to J. - pracownik pionu
      operacyjnego, który miał zbierać materiały na... "Lalę". Nasz informator był
      świadkiem, jak "Lala" podejmował rozpracowującego go policjanta na suto
      zakrapianej kolacji.

      To nie koniec znajomości gangstera z policjantami. W warsztacie
      samochodowym "Lali" we wrześniu znaleziono kradzione części i powypadkowe auto
      bez dokumentów. Po wóz zgłosił się policjant. Pokazał dokumenty, zabrał auto. -
      Kupił je legalnie w autokomisie w Poznaniu - zapewnia Wiesław Kistowski,
      zastępca komendanta policji we Wrześni. Przyznaje jednak, że nie pochwala
      naprawiania aut przez policjantów u "Lali".

      CBŚ wyjechało z Wrześni i w miasteczku wszystko wróciło na stare tory.

      Sam "Lala" siedzi w areszcie, ale policjanci kontynuują znajomości z jego
      wspólnikami w interesach. Jednego z funkcjonariuszy sami widzieliśmy dwa
      tygodnie temu w knajpie Zbinio. Siedział przy barze z Maciejem Sz., który
      współpracował z "Lalą" przy okazji przetargu na ogródki piwne w mieście.

      Dwóch z zawieszonych funkcjonariuszy wróciło już do pracy w policji - choć z
      ostrzeżeniem o "niepełnej przydatności do służby". Postępowanie dyscyplinarne w
      sprawie policjanta operacyjnego trwa.

      W pokoju rzecznika prasowego wrzesińskiej policji wisi mapa miasta z reklamami
      sponsorów. M.in. warsztatu samochodowego "Lali". - Ale jaja! - wyrywa się
      Kistowskiemu, gdy przygląda się mapie i zapewnia, że pierwszy raz to widzi.
      Rzecznik mówi, że nie wie, skąd mapa wzięła się w jego biurze.

      Stolik z prokuratorem

      Nakrycie kradzionych części w warsztacie "Lali" we wrześniu nie zakończyło
      działalności gangstera: po przesłuchaniu w komendzie został zwolniony.
      Ustaliliśmy, że śledztwo w sprawie "Lali" prowadziła Małgorzata Bodus, zastępca
      prokuratora rejonowego we Wrześni.

      Teraz dotarliśmy do świadków, którzy widzieli panią prokurator i "Lalę" razem w
      knajpie.

      - To mogło być pod koniec wakacji ub. roku. Wszedłem ok. godz. 22 do klubu
      Margarita przy Rynku. Przy jednym stoliku siedział "Lala", pani prokurator
      Bodus i nieznana mi kobieta. Pili alkohol, a rozmowa była ożywiona - mówi nasz
      informator. Jego słowa potwierdza druga osoba, która towarzyszyła mu tego
      wieczoru.

      - Kłamstwo! Nie spotykałam się z Rafałem W.! - zaprzecza pani prokurator.

      Na kontakty z prokuratorami wrzesińskimi powoływał się sam "Lala". Nie wiadomo,
      ile w tym było przechwałek. Jeden z pracowników warsztatu "Lali" opowiadał: -
      Wiedziałem, co się dzieje w warsztacie. Bałem się wpadki. "Lala" klepał mnie po
      ramieniu, tłumacząc: jakby co, to z prokuratury cię wyciągnę.

      Gangster w miejskim ogródku

      Interes z "Lalą" zrobiły nawet władze Wrześni. Chodzi o licytację na
      prowadzenie ogródków piwnych na rynku zorganizowaną w maju zeszłego roku przez
      samorząd. Jeden ogródek "Lala" wylicytował osobiście, drugi - Maciej Sz. ze
      Zbinia, trzeci - Kazimierz P., brat "Rudiego", który został aresztowany razem
      z "Lalą".

      Cała trójka wspólnie obeszła wymóg posiadania lokalu przy Rynku, który był
      warunkiem sprzedaży piwa: razem wynajęli przy Rynku... piwnicę. - Podpisali we
      trzech umowę na jeden lokal, tłumacząc, że chcą mieć ogródki - opowiada
      Władysław Knociński, właściciel piwnicy.

      - Czy ominęliśmy prawo? Nie wiem. Po prostu chcieliśmy wszyscy sprzedawać piwo -
      mówi Maciej Sz.

      - Już na przetarg "Lala" przyszedł otoczony "karkami" - opowiada nam jeden z
      miejskich radnych.

      - Na licytację przyszło dużo ludzi, ale nie przypominam sobie, aby ktoś
      stosował demonstrację siły. Trudno unieważnić przetarg tylko dlatego, że
      wygrywający ma niedobrą opinię - mówi burmistrz Wrześni Tomasz Kałużny.
      Przyznaje, że ze względu na "niedobrą" opinię Lali, po przetargu udał się do
      komendanta Kistowskiego. Ten uznał, że nie ma powodów do niepokoju.

      - Powiedziałem, że Rafał W. nie może w świetle prawa być wykluczony z
      przetargu - mówi Kistowski.

      Samorząd sponsorowany

      Sami urzędnicy zarzekali się, że w ogródkach "Lali" nie wypili nawet łyka piwa.

      - Może i nie w ogródkach, ale sprawdźcie, gdzie balowali w sierpniu! - zwracał
      uwagę anonimowy rozmówca dzwoniący do redakcji "Gazety". Sprawdziliśmy.
      Burmistrz Kałużny zorganizował swoim urzędnikom imprezę integracyjną w
      restauracji Boss w Miłosławiu koło Wrześni. Szefem Bossa jest Grzegorz
      Głowacki, który nie ukrywa, że z burmistrzem są po imieniu. Burmistrz
      potwierdza: - Niejednokrotnie byłem w Bossie. Znany lokal i bardzo dobra
      restauracja, wiele osób tam bywa.

      Głowacki był jednym z kilkunastu sponsorów imprezy. Dotarliśmy do listu
      elektronicznego, który burmistrz napisał po przyjęciu w Bossie. Dziękuje w nim
      sponsorom i organizatorom imprezy. Wśród nich są firmy, które od 1998 r.
      wygrywały intratne miejskie przetargi - np. na budowę kanalizacji za ponad 4
      mln zł, budowę szkoły w Kaczanowie za 4,3 mln zł i budowę dróg.

      - Nie widzę w tym nic zdrożnego. Na całym świecie prosi się swoich klientów o
      pomoc finansową - mówi Kałużny.

      Piotr Mikołajewski z firmy Wexel, która budowała szkołę, przyznał nam, że
      zgodził się wspomóc imprezę urzędników. - Dałem kilka tysięcy złotych. Nie będę
      tego komentował. Pomogłem i już - ucina.

      "Mam nadzieję, że impreza podobała się wszystkim i warto będzie ją powtórzyć" -
      napisał burmistrz do sponsorów.

      Właściciel Bossa spotkał się z nami w Poznaniu. Zaprzeczał, aby korzystał na
      kontaktach z burmistrzem. - Z Tomkiem bardzo się szanujemy. To wszystko -
      dodał.

      Poseł lobbuje

      Okazuje się, że Grzegorz Głowacki "szanuje się" z wieloma znanymi postaciami we
      Wrześni. Miejscowy poseł SLD Bronisław Dankowski wyróżnił go kilkanaście dni
      temu ufundowanym przez siebie pucharem jako jednego z dziesięciu
      przedsiębiorczych biznesmenów regionu. Sam poseł jest kuzynem "Lali", co
      przyznał w rozmowie z nami. - Ale ostatni raz widziałem go 15 lat temu -
      zaznaczył.

      Wrzesińska policja tankuje paliwo w rodzinnej firmie Dankowskiego Dom-Gaz.
      Dankowski przepisał ją na syna kilka lat temu. - Dom-Gaz wygrał przetarg w
      zeszłym roku. Wszystko odbyło się legalnie - mówi komendant Kistowski.

      W Sejmie poseł zajmował
    • patience Poseł biznesmen 17.02.04, 07:58
      Bogdan Zdrojewski dyrektorem prywatnej firmy

      agko 12-02-2004, ostatnia aktualizacja 12-02-2004 21:02

      Bogdan Zdrojewski, poseł Platformy Obywatelskiej i szef dolnośląskiej PO, ma
      nowe zajęcie. Jest dyrektorem zarządzającym firmy Thyssen Polymer Polska. Jego
      miesięczna pensja to 15 tys. złotych.

      Pracę na stanowisku dyrektora Zdrojewski dostał w grudniu ubiegłego roku.
      Zarabia 15 tys. zł. Jak dowiedzieliśmy się w Biurze Informacyjnym Sejmu, poseł
      Platformy zrezygnował z uposażenia poselskiego. Nadal jednak będzie dostawał
      dietę - ponad tysiąc złotych.

      W 2002 roku jako zawodowy parlamentarzysta Bogdan Zdrojewski zarobił ponad 150
      tys. zł (dieta + uposażenie). Na stanowisku dyrektora prywatnej firmy dostanie
      więcej. Jego miesięczne pensja to 15 tys. zł. Do jego obowiązków w Thyssen
      należy przede wszystkim troska o ciągły rozwój firmy oraz doradztwo prawne. Jak
      zapewnia Zdrojewski, nie odpowiada on za rozmowy z kontrahentami.

      Dlaczego właśnie byłemu prezydentowi Wrocławia zaproponowano pracę? Nie
      wiadomo. Prezes firmy jest na urlopie.

      Thyssen Polymer Polska do niedawna zatrudniał zaledwie 19 osób. Zapowiada
      jednak rozwój firmy i wzrost zatrudnienia do 50 pracowników. Firma zajmuje się
      sprzedażą i produkcją profili do okien i drzwi. Siedziba spółki od kilku
      miesięcy mieści się w Siechnicach, dokąd przeniosła się z Wrocławia.

      miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,1911917.html




      Rozmowa z Bogdanem Zdrojewskim
      agko 12-02-2004, ostatnia aktualizacja 12-02-2004 21:02

      Miałem za dużo czasu

      Agata Kondzińska: Został Pan dyrektorem w spółce Thyssen Polymer Polska, tym
      samym nie jest Pan już posłem zawodowym. Czy nie oszukuje Pan swoich wyborców?

      - Nie. Dlaczego? Nigdy nie mówiłem, że będę zajmował się tylko i wyłącznie
      polityką. Mówiłem, że będę działał dla miasta i regionu. I tak robię.

      Miał Pan wiele propozycji pracy?

      - Tak. Od czasu, kiedy przestałem być prezydentem miasta, kilkanaście firm
      zapraszało mnie do współpracy. Nie ukrywam, że niektóre z nich były
      korzystniejsze od przedstawionej przez Thyssen Polymer Polska.

      A jednak wybrał Pan Thyssen. Dlaczego?

      - Jej szefowie długo mnie namawiali na współpracę. W końcu zgodziłem się, bo to
      jedyna firma, która nie ma żadnych powiązań z miastem. Dokładnie to
      sprawdziłem. Inne firmy zawsze jakoś zahaczały o Wrocław. Nawet te z Warszawy.
      A ta nawet nie ma nic wspólnego z administracją publiczną. No i podlega pod
      gminę Święta Katarzyna, a siedzibę ma w Siechnicach.

      Żeby być dyrektorem firmy, trzeba mieć dużo czasu...

      - Przyjąłem tę propozycję z dwóch powodów. Miałem poczucie nadwyżki czasu.
      Jestem posłem opozycyjnym, a taki w Sejmie niewiele może. Nie da się
      współpracować z rządem Leszka Millera.

      Jest Pan rozczarowany parlamentem?

      - Może trochę. Wiedziałem, że nie jest idealnie, ale liczyłem na posłuch i
      zrozumienie opozycji.

      Pan najlepiej wie, jak jest z opozycją. Walczył Pan z nią za czasów swojej
      prezydentury.

      - Tak. Ale nigdy nie lekceważyłem głosów z drugiej strony.

      miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,1911919.html
    • patience Służby specjalne w Palestynie 17.02.04, 17:27
      Spór o kontrolę nad służbami specjalnymi we władzach Autonomii Palestyńskiej
      tobi 17-02-2004, ostatnia aktualizacja 17-02-2004 17:06



      Sprawa kontroli nad policją i służbami specjalnymi wywołała ostry spór pomiędzy
      Jaserem Arafatem i premierem Autonomii Palestyńskiej Ahmedem Kurei

      Choć Kurei zaprzeczał wczoraj, że zamierza się podać do dymisji, to niektórzy
      jego ministrowie zapewniali dziennikarzy, że jeśli nie dojdzie do kompromisu,
      to Arafat będzie musiał szukać nowego premiera. Jesienią ub. r. wskutek sporu o
      służby specjalne z urzędu zrezygnował poprzednik Kurei - Mahmud Abbas.

      Tym razem konflikt zogniskował się wokół ustawy o finansowaniu policji i służb
      specjalnych. Według nowego prawa 30 tys. palestyńskich funkcjonariuszy miałoby
      otrzymywać pensje przelewami na swe rachunki bankowe prosto z budżetu
      Autonomii. Projekt został zatwierdzony w weekend podczas obrad rządu, ale
      wczoraj ostro skrytykował go przewodniczący Autonomii Jaser Arafat, co oznacza
      blokadę reformy.

      Oficjalne zarzuty Arafata dotyczą tego, że rząd bez konsultacji wszedł w jego
      kompetencje jako zwierzchnika trzech spośród sześciu służb bezpieczeństwa. - To
      dowód, że w Palestynie nadal rządzi prezydent, a jego premierzy są pionkami.
      Arafat urządza kolejny pokaz siły - komentują palestyńscy politycy. Przekazanie
      rządowi pełnej kontroli nad siłami bezpieczeństwa wciąż pozostaje niespełnionym
      warunkiem "mapy drogowej", czyli planu pokojowego dla Bliskiego Wschodu.

      Jak dotąd budżet Autonomii przekazuje pieniądze oficerom służb, a ci swobodnie -
      poza bankami i wszelką kontrolą - rozdysponowują je wśród podwładnych. Zarówno
      Palestyńczycy, jak i Unia Europejska oraz USA (darczyńcy Autonomii) twierdzą,
      że system ten utrudnia walkę z korupcją. Izraelczycy od kilku lat twierdzą też,
      że dzięki niemu duża część europejskiej pomocy humanitarnej wspomaga
      palestyński terroryzm. Oskarżeniami tymi zajmuje się komisja ds. korupcji UE, a
      w ubiegłym tygodniu niemiecki "Die Welt" napisał, że tajny raport komisji
      potwierdził izraelskie dane wywiadowcze.

      Brak przejrzystości w palestyńskich finansach sprawił, że pomoc Zachodu dla
      Palestyńczyków spadła od lata 2001 r. o ponad połowę. Europejscy dyplomaci
      zapowiadają, że nie odkręcą kurka z pieniędzmi bez nowego prawa o finansowaniu
      służb bezpieczeństwa.


      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1918174.html
      • flamandka Re: Dlaczego Bumar przegral 17.02.04, 17:56
        Nour USA powiązany z kontrowersyjnym Szalabim?


        (PAP) 16-02-2004, ostatnia aktualizacja 16-02-2004 21:00

        16.2.Waszyngton (PAP) - Nour USA, firma która wygrała kontrakt na dostawy dla
        armii irackiej pokonując m.in. Bumar, ma powiązania z kontrowersyjnym członkiem
        irackiej Rady Zarządzającej, Ahmedem Szalabim - podał nowojorski
        dziennik "Newsday"

        Jak twierdzi gazeta, Szalabi - na którym ciążą zarzuty zdefraudowania milionów
        dolarów w jego własnym banku w Jordanii - otrzymał dwa mln dolarów
        wynagrodzenia za załatwienie w ub. roku kontraktu wartości 80 mln dolarów na
        zapewnienie ochrony irackich złóż naftowych dla firmy Erinys Iraq

        Firma ta wchodzi w skład konsorcjum dziewięciu przedsiębiorstw sponsorowanych
        przez Nour USA, która pod koniec stycznia wygrała kontrakt na dostawy dla armii
        irackiej wartości 327 mln dolarów

        Polska podważa wiarygodność tej kwoty, o prawie 200 mln dolarów niższej niż
        oferta Bumaru

        Założycielem Nour USA był przyjaciel i wspólnik Szalabiego w interesach, Abdul
        Huda Faruki. Dyrektorem Erinys Iraq jest Fajsal Dagistani, syn Tamary
        Dagistani, długoletniej współpracowniczki Szalabiego

        Erinys Iraq nie ma żadnego doświadczenia w zakresie zapewniania ochrony złóż
        naftowych. Według "Newsday", po otrzymaniu kontraktu firma zatrudniła
        ochroniarzy z tzw. Wolnych Sił Iraku - prywatnej milicji Szalabiego

        Informacja, że Szalabi otrzymał dwa mln dolarow za załatwienie kontraktu dla
        tej ostatniej firmy, oparta jest na źródłach anonimowych. W rozmowie
        z "Newsday" Szalabi temu zaprzeczył

        Twierdzi także, że nie ma żadnych "finansowych związków" z Farukim

        Faruki również zaprzeczył, jakoby Szalabi odgrywał jakakolwiek rolę w Nour USA
        i sponsorowanym przez nią konsorcjum

        59-letni Szalabi, z wykształcenia matematyk, wyjechał z Iraku z rodzicami w
        wieku 14 lat. Na emigracji zrobił karierę w bankowości, a przed amerykańską
        inwazją stał na czele Irackiego Kongresu Narodowego, głównej organizacji
        działającej na uchodźstwie opozycji przeciw reżimowi Saddama Husajna

        Przed wojną i przez dłuższy czas po obaleniu Saddama, Szalabi był uważany za
        polityka faworyzowanego przez Pentagon do objęcia władzy w wyzwolonym Iraku. W
        ostatnich miesiącach jednak jego wpływy znacznie spadły

        Szalabi twierdzi, że ciążący na nim wyrok za malwersacje bankowe w Jordanii,
        wydany zaocznie przez tamtejszy sąd, jest wynikiem prowokacji politycznej i
        oskarżeń nie mających żadnych podstaw

        Tomasz Zalewski (PAP) ro/ ls/

        • patience Dzieki, flamandko:) /nt 17.02.04, 18:06

          • flamandka Re: Hela nie ma za co 17.02.04, 18:26
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=1445966&a=1445966
            Tu masz prezencik, na dobry poczatek, ile trzeba by jeszcze do tej listy
            dopisac?
            • patience O kurczę, o niektórych zdązyłam zapomnieć 17.02.04, 18:42
              To bardzo dobry pomysł, ten wątek. Alot, Zelazo... Niektorych nawet nie
              kojarze, np. uciekla mi pozyczka Szmajdzinskiego i sprawa Niezgody. Ale jak
              jest lista, to i reszte informacji sie znajdzie. Dziekismile

              flamandka napisała:

              > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=1445966&a=1445966
              > Tu masz prezencik, na dobry poczatek, ile trzeba by jeszcze do tej listy
              > dopisac?
              • rycho7 [..,] 19.08.04, 15:53
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: doku A przestępcy w Polsce są zwolnieni z płacenia ... IP: *.chello.pl 17.02.04, 20:13
      ... podatków

      Rządzi mafia
      • rycho7 Dokumenda jak zwykle bredzi 10.03.04, 17:25
        Gość portalu: doku napisał(a):

        > A przestępcy w Polsce są zwolnieni z płacenia ... ... podatków
        >
        > Rządzi mafia

        Dokumenda jak zwykle bredzi. Zaplacenie podatku legalizowaloby dochody
        przestepcow. Kazda ustawa podatkowa na poczatku zawiera artykul o "prawnej
        niewaznosci". Tymi dochodami musi zajmowac sie prokuratura a nie fiskus. W
        gmachu gdzie pracujesz mozg zamienia Ci sie w opary absurdu.
    • patience Kto i czemu chronil pedofila dyrygenta z HIV? 18.02.04, 14:36
      Wirus dyrygenta

      Opinią publiczną wstrząsnęła wczoraj nieoficjalna wiadomość, że były dyrektor
      Polskich Słowików zakażony jest wirusem HIV. Ani poznański sanepid, ani
      szpital, w którym przebywa Wojciech K., nie chcą jej zaprzeczyć lub potwierdzić.

      Informację podały "Gazeta Wyborcza" i "Super Express". - Nie potwierdzam, nie
      zaprzeczam - odpowiadała na pytania dziennikarzy kierowniczka działu
      epidemiologii w Wojewódzkiej Stacji Epidemiologiczno-Sanitarnej w Poznaniu Anna
      Stankiewicz-Wieczorek. W szpitalu klinicznym, w którym na oddziale
      neurochirurgii przebywa Wojciech K., nikt nie chciał rozmawiać z
      dziennikarzami. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że szpital zgłosił w sanepidzie,
      że Wojciech K. jest nosicielem wirusa HIV.

      Według informacji dziennikarzy uzyskanych z anonimowych źródeł lekarze mieli o
      tym wiedzieć od kilkunastu dni. Nie wiadomo, dlaczego szpital nie powiadomił
      prokuratury, choć zgodnie z kodeksem postępowania karnego ma taki obowiązek
      jako instytucja publiczna.

      Jeżeli okazałoby się, że Wojciech K., mając świadomość, że jest nosicielem
      wirusa HIV, narażał na zakażenie innych, prokuratura postawiłaby mu nowe
      zarzuty. Na razie nie może zająć się sprawą, bo nie wpłynął do niej wniosek
      pokrzywdzonego. - Postępowanie sprawdzające możemy wszcząć również po złożeniu
      zawiadomienia przez szpital. Informacje prasowe nie wystarczą - tłumaczy
      Mirosław Adamski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

      Poznańska Prokuratura Okręgowa oskarżyła Wojciecha K. o wykorzystywanie
      seksualne w latach 1993 - 1998 trzech chórzystów, którzy nie ukończyli
      piętnastu lat. Proces rozpoczął się w styczniu. Ale, jak już informowaliśmy,
      dwa tygodnie temu K. został przewieziony z aresztu do szpitala
      specjalistycznego. Lekarze stwierdzili u niego przerzuty nowotworowe do mózgu.
      Wtedy sąd zawiesił proces i wypuścił oskarżonego z aresztu. Wojciech K.
      przeszedł poważną operację.

      Jacek Sykulski, dyrektor Poznańskiego Chóru Chłopięcego, do którego należą byli
      członkowie Polskich Słowików, o prawdopodobnym zarażeniu Wojciecha K. wirusem
      HIV dowiedział się z gazet. - Dzisiaj mam próbę z chłopcami. Porozmawiam z
      nimi. Postaramy się też udzielić im wszechstronnej pomocy - mówi.

      Poznaniacy, szczególnie związani z chórem, są wstrząśnięci. - Kiedy mój syn
      zaczął śpiewać w Polskich Słowikach, byłam dumna i zachwycona. Informacje o
      tym, że Wojciech K. może być zakażony HIV, to dla mnie szok, choć mój syn nie
      był przez niego wykorzystywany seksualnie. Osoby, które dotknął ten problem,
      same powinny zdecydować, co dalej - mówi mama Przemka, który jeszcze niedawno
      śpiewał w chórze Polskie Słowiki.

      Doradca ministra zdrowia ds. HIV/AIDS ks. Arkadiusz Nowak uważa, że publikacje
      mediów o tym, że ktoś jest nosicielem wirusa HIV, są niedopuszczalne, nawet
      jeśli dotyczy to osoby oskarżonej o molestowanie seksualne. M.F.,PAP

      Rzeczpospolita, 18.02.04 Nr 41
      saved fm
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040218/kraj/kraj_a_6.html
    • patience Donos o przeciekach zamiast o nieprawidlowosciach 18.02.04, 14:41
      Rzeczpospolita, 18.02.04 Nr 41

      Prezes donosi o przeciekach

      PKN Orlen nie ujawnił dotychczas prokuraturze raportów dwóch firm audytorskich,
      wskazujących na nieprawidłowości finansowe w spółce. Wczoraj natomiast prezes
      Zbigniew Wróbel złożył zawiadomienie o przestępstwie "przecieku poufnych
      informacji" o treści raportów, które miały wpłynąć na wahania kursu akcji
      spółki.


      Jak się dowiedzieliśmy w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, prezes Wróbel
      złożył doniesienie o podejrzeniu przestępstwa manipulowania kursem akcji
      Orlenu. Jego zdaniem opublikowanie przez "Gazetę Wyborczą" 10 grudnia zeszłego
      roku informacji o treści raportów firm audytorskich Ernst & Young oraz Deloitte
      & Touche jest dowodem, że doszło do ujawnienia poufnych informacji, które
      wpłynęły na wahania kursu akcji Orlenu na giełdzie.

      Raporty renomowanych firm wskazywały na nieprawidłowości finansowe w Orlenie.
      Pojawiły się nawet podejrzenia przestępczej niegospodarności. Zanim stanowisko
      w tej sprawie zajęła rada nadzorcza, zarząd PKN Orlen zobowiązał prezesa do
      złożenia do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. W
      styczniu takie zawiadomienie rzeczywiście do prokuratury trafiło, ale było
      ogólnikowe i niekonkretne.

      - Zarząd PKN Orlen zawiadamiał nas o przestępstwie, powołując się przy tym na
      wnioski firm audytorskich, ale dokumentów źródłowych nam nie przedstawił.
      Dlatego zwróciliśmy się do spółki o przekazanie nam raportów - powiedział
      wczoraj "Rz" Maciej Kujawski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w
      Warszawie. - Do tej pory ich nie dostaliśmy.

      Z informacji "Rz" wynika, że Orlen zamawia kolejne opinie prawne na temat
      gospodarki finansowej w spółce. Część ekspertów działająca na zamówienie rady
      nadzorczej Orlenu potwierdza zarzuty audytorów i uważa, iż doszło do
      przestępczej niegospodarności, m.in. przy projekcie zmiany wizerunku stacji
      paliw oraz przygotowaniu materiałów reklamowych do programu Vitay. Inni,
      działający na zamówienie zarządu Orlenu, próbują bronić decyzji finansowych
      prezesa.

      Prokuratura, nie mając materiałów źródłowych, nie jest w stanie szybko ocenić,
      czy w PKN Orlen doszło do niegospodarności i czy są podstawy do wszczęcia
      śledztwa. Prezes Zbigniew Wróbel tymczasem sam przeszedł do kontrofensywy i
      złożył wczoraj zawiadomienie o przestępstwie manipulowania akcjami. Sprawą tą
      zajmuje się inny prokurator niż ten, który ma zbadać, czy w Orlenie doszło do
      niegospodarności.

      Anna Marszałek


      saved fm
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040218/kraj/kraj_a_4.html
    • patience Ulica Adolfa Hitlera w Łodzi? 19.02.04, 11:30
      Ulica Adolfa Hitlera w Łodzi?


      Krzysztof Olszewski 19-02-2004, ostatnia aktualizacja 18-02-2004 21:59

      Prawicowi radni Łodzi chcą, by ulicom w obrębie dawnego żydowskiego getta
      nadano także nazwy z czasów niemieckiej okupacji



      Pomysłodawcami niemieckojęzycznych nazw są dwaj radni - Stanisław Januszewski i
      Władysław Androsow z Łódzkiego Porozumienia Obywatelskiego. - Chcemy w ten
      sposób uczcić przypadającą w przyszłym roku 60. rocznicę likwidacji getta
      żydowskiego w Łodzi - zapewnia Januszewski.

      Obaj panowie zaproponowali, by pod tabliczką z obecną nazwą zawisła druga - z
      nazwą ulicy, którą nadali okupanci (funkcjonowały one w latach istnienia getta,
      czyli 1941-44).

      - To byłby takim pomnik męczeństwa upamiętniający łódzką tragedię - zapewniają
      radni.

      Gdyby propozycje radnych zostały zrealizowane, to obecna ulica Piotrkowska
      nazywałaby się również Adolf Hitler Strasse. Czy to możliwe? - Musi się na to
      zgodzić gmina żydowska. Nie chcemy nikogo urazić - zapewnia Januszewski.

      Łódzka gmina żydowska pomysłu komentować nie chce. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy
      się, że akcję uznano za "absurdalną".

      Jednak o tym, czy Łódź będzie miała niemieckojęzyczne nazwy ulic, zdecyduje jej
      prawicowy prezydent Jerzy Kropiwnicki.

      - Każdy pomysł trzeba rozważyć i w tej sprawie nie podjęto jeszcze żadnych
      wiążących decyzji - mówi jego rzecznik Kajus Augustyniak.

      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1921079.html
    • patience Przerwać sojusz Pabianic z bankiem 22.02.04, 19:05
      Przerwać sojusz Pabianic z bankiem
      Tomasz Patora, Marcin Stelmasiak, Łódź 22-02-2004, ostatnia aktualizacja 22-02-
      2004 18:54

      Urząd Zamówień Publicznych chce unieważnienia umowy między gminą Pabianice a Pa-
      Co-Bankiem. Potwierdza ustalenia "Gazety" - SLD-owskie władze Pabianic, łamiąc
      prawo, wybrały do obsługi miasta bank kierowany przez działaczy Sojuszu, w tym
      ojca posłanki Anity Błochowiak. Naruszenie przepisów podczas przetargu
      potwierdziła Regionalna Izba Obrachunkowa, a teraz UZP. - Jeśli sąd unieważni
      umowę, będziemy musieli rozpisać nowy przetarg - mówi Wojciech Janczyk,
      rzecznik pabianickiego magistratu.


      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1924191.html
    • patience Lewe prawo 22.02.04, 19:08
      Janusz Anderman 22-02-2004, ostatnia aktualizacja 22-02-2004 18:51

      Bezprawie, które skutecznie wypiera prawo, staje się tak powszechne, że zaczyna
      stanowić normę. Dlatego ostatni Mohikanie, którzy próbują ocalić obowiązujące
      niegdyś reguły, zasługują na specjalną troskę. Tym bardziej że na sądy, które z
      definicji powinny stać na straży praw, można liczyć w coraz mniejszym stopniu.
      Przykład Sądu Rejonowego w Szczecinie skazującego na trzy miesiące więzienia
      dziennikarza Andrzeja Marka, który na łamach "Wieści Pilskich" porwał się z
      motyką na słońce, czyli gminnego urzędnika Misiłę, to tylko chlubny wyjątek,
      choć przecież taki surowy osąd krytykantów władzy powinien być powszechną
      praktyką. Wyrok jest i tak rażąco niski, gdyż skazany dopuścił się przy okazji
      obrazy sądu, ujawniając bezczelnie, że sędzia, który go skazał, jest kolegą
      innego sędziego, przez przypadek szwagra poszkodowanego Misiły, a więc mógł być
      stronniczy.

      Na szczególne wyróżnienie zasługują czujni radni Obrzycka i wojewoda
      wielkopolski. Wspólnymi siłami złapali za zwinną rękę obrzyckiego burmistrza
      Andrzeja Grzeszczyka, który cynicznie usiłował zdeptać prawo w biały dzień.
      Wykorzystując swoje wpływy, spryciarz już w 2002 roku nakłonił radnych, by
      obniżyli mu pensję do śmiesznej sumy 2,5 tys. zł. Utrzymując wykrętnie, że
      więcej pieniędzy nie potrzebuje, w jaskrawy sposób naraził na szwank prestiż
      swojego stanowiska i dopiero stanowczość wojewody, który wykazał, że burmistrz
      łamie prawo, zmieniła koszmarny stan rzeczy w mieście. Burmistrz musi zarabiać
      cztery razy więcej i tylko szczęśliwy traf, że wojewoda wyjątkowo ma do
      przepisów należny szacunek, pokrzyżował plany kombinatora z Obrzycka.

      Tak jest na każdym kroku. Trujące miazmaty rozsiane w gmachu Zachęty przez
      poprzednią dyrektorkę, jak się okazuje, jeszcze nie wywietrzały i gdyby nie
      śmiała szarża Sylwestra Chruszcza z LPR, który z ręki norweskiego rzeźbiarza
      doznał dotkliwego urazu własnych uczuć religijnych, ruina uczuć innych
      koneserów sztuki byłaby nieunikniona. Chruszcz zażądał, by w trybie pilnym
      wycofano z wystawy dwie prace albo zgłosi przestępstwo do prokuratury. Taka
      postawa z jednej strony imponuje, ale z drugiej - niepokoi. Bo co się stanie,
      jeśli Chruszcz trafi na jednego z tych licznych prokuratorów, którzy prawo mają
      za nic, i ten uzna jego doniesienie za idiotyczne?

      Może roztropniej było pójść śladem posła Tomczyka, który kilka lat temu chciał
      w objęciach wynieść z Zachęty figurę wyobrażającą Jana Pawła II i zataszczyć ją
      do bezpiecznej kaplicy sejmowej? Prokuratura prokuraturą, lecz zdeptane uczucia
      Chruszcza nie powinny czekać na niepewne rozstrzygnięcia.

      Ze sprawdzonych wzorów należy czerpać bez wahania i tak postąpiła posłanka
      Hojarska. Przyczepił się do niej bezczelnie Dariusz Szreter z "Dziennika
      Bałtyckiego" i to natychmiast wywołało właściwą reakcję. Hojarska, której na
      widok nazwiska dziennikarza rozkołysał się w głowie ostrzegawczy dzwon, śmiało
      sięgnęła do skarbca tradycji międzywojennej, kontynuowanej chlubnie w latach
      60. przez myśl moczarowską: "Jak Samoobrona dojdzie do władzy, to powinien pan
      się zastanowić, czy nie wyjechać z Polski".

      Wydaje się jednak, że to podejście nazbyt humanitarne. Gdyby Szreter wyjechał,
      uniknąłby odpowiedzialności za podniesienie pióra na Hojarską. Lepiej, by
      prawo, gdy je już Samoobrona wprowadzi, owo pióro mu wyrwało jeszcze
      skuteczniej, niż to robią w Szczecinie.


      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,1925886.html
      • patience Nieprawy BOR 22.02.04, 22:10
        Austria wydaliła w poniedziałek funkcjonariusza BOR z ochrony polskiej
        ambasady. Wiedeńska policja znalazła go pijanego w sztok, uzbrojonego, z
        dokumentami, na ławce w parku. To kolejny skandal w BOR. Kolejny skrzętnie
        tuszowany.

        Generał Mozgawa nie ma szczęścia do kierowców. Kolejny - syn generała WP,
        jąkający się, też rozbił służbowe bmw (straty ponad 20 tys. zł) w dzień wolny
        od pracy. I on "za karę" pojechał do Iraku, gdzie też doprowadził do kolizji.
        Nissanem terrano wjechał w tył samochodu amerykańskiego.

        Kilka tygodni temu w Bratysławie 2 funkcjonariuszy BOR pobiło się po pijaku,
        jeden drugiego dźgnął nożem, a w Delhi "borowik" dokonał samookaleczenia -
        wbił sobie po pijanemu szpadę w brzuch.

        Kilka tygodni temu dwóch "borowików" okradło przed night clubem w al.
        Niepodległości taksówkarza - ukradli kierowcy komórkę i pieniądze.
        Przewieziono ich na komisariat przy ul. Wilczej.

        Jeden z funkcjonariuszy z bezpośredniej ochrony prezydenta jesienią ub.r.,
        jadąc po pijaku samochodem pod prąd na ulicy jednokierunkowej na Mokotowie,
        doprowadził do czołowego zderzenia. Nadal pracuje w BOR.

        Wszelkie rekordy pobił Sebastian J. Rok temu w Zakopanem podczas Pucharu
        Świata w skokach, gdzie przebywali prezydent RP i prezydent Słowenii,
        Sebastian J. upił się z innym funkcjonariuszem i wszczął rozróbę w dyskotece.
        W kajdankach trafił na komisariat policji. "Ciesz się, że cię lubię" - miał
        tylko usłyszeć od szefa BOR. Rzecznik BOR zaprzeczyła wtedy "Super
        Expressowi", że taki incydent miał miejsce.

        Sebastian J. podczas forum gospodarczego w Krynicy we wrześniu ub.r. był
        odpowiedzialny za bezpieczeństwo prezydenta jednego z państw b. Jugosławii.

        - Upił się w restauracji "Kasztelanka" i wdał w bójkę z portierem. Miał
        glocka z amunicją, groził nią. Obezwładnili go podstępem koledzy - mówią nasi
        informatorzy.

        Super Express
        www.se.com.pl/iso/dzisiaj/Reportaz/Teksty/reportaz_1.shtml
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=10931544
    • patience Sąd skazał na więzienie za prywatne listy 03.03.04, 01:09
      PIOTR PYTLAKOWSKI Sąd skazał na więzienie za prywatne listy

      Cudze listy
      http://polityka.onet.pl/162,1151655,1,0,2441-2004-09,artykul.html



      Sąd skazał na więzienie Bartłomieja Kwaka za jego prywatne listy, bo uznał,
      że nadawca znieważył w nich panią sędzię. Tym samym sąd naruszył prawo do
      prywatności, tajemnicę korespondencji i prawo do swobodnego głoszenia poglądów.


      Mowa prokuratora mogła brzmieć następująco: Wysoki Sądzie Rejonowy w mieście
      Mikołów! Bartłomiej Kwak w swoich listach używał słów wulgarnych i znieważył
      funkcjonariusza publicznego. Listy co prawda były prywatne, oskarżony kierował
      je do swoich znajomych, ale to żadne usprawiedliwienie. Nie może być tak, że
      obywatele, nawet całkiem prywatnie, będą korzystać bezkarnie z prawa do
      wolności słowa. Dlatego żądam dla oskarżonego półtora roku bezwzględnego
      pozbawienia wolności.

      A może prokurator, który na sali sądowej nie miał godnego przeciwnika, bo
      oskarżony bronił się chaotycznie, a jego adwokat był z urzędu, więc przeważnie
      milczał, nie bawił się w retorykę, tylko twardo zażądał surowej kary? Tak czy
      inaczej, prokurator wygrał. Sąd skazał Kwaka na 10 miesięcy więzienia.

      Jak wpaść do studni

      Bartłomiej Kwak, lat 21, bez wykształcenia i zawodu, w więzieniu siedzi
      nieprzerwanie już czwarty rok, więc, wydawałoby się, dodatkowe 10 miesięcy
      wielkiej różnicy mu nie czyni. Przypomnijmy (pisaliśmy o jego przygodach w
      reportażu „Wyrokowiec” – „Polityka” 14/03), miał 17 lat, kiedy za udział w
      bójce osiedlowej trafił za kraty. W areszcie do reszty się zagubił. Popadł w
      konflikty ze współwięźniami i klawiszami. Zanim jeszcze zapadł wyrok za bójkę w
      Tychach, skazano go dwukrotnie (2 lata i osobno 10 miesięcy pozbawienia
      wolności) za więzienne wyczyny. Na końcu sfinalizowano sprawę tyską – 3 lata
      więzienia.

      Sprawę bójki prowadziła asesor Sądu Rejonowego w Tychach Agnieszka D. Kwak
      zachowywał się na rozprawach jak młody, szczerzący kły wilczek. Nieufny do
      całego świata, we wszystkim wietrzący spisek. Najpewniej nie rozumiał wtedy, bo
      nikt nie umiał mu tego uzmysłowić, że popełnił poważne przestępstwo, za które
      musi ponieść karę.

      Na sali sądowej nikt się nad nim nie użalał, nikogo nie obchodziło, że
      niedojrzały emocjonalnie nastolatek ma takie problemy osobowościowe, iż każdy
      psycholog uznałby, że ten chłopiec wymaga terapii, a nie trzymania w klatce.
      Bartek Kwak całą złość do świata obrócił w nienawiść do pani asesor. Zaczął
      składać wnioski o zmianę sędziego. Później prokurator – uzasadniając akt
      oskarżenia – przypomniał te wnioski, co miało dowodzić niesubordynacji Kwaka,
      który wszelkimi siłami utrudniał postępowanie. Nie wspomniał natomiast, że
      prawem oskarżonego jest składanie skarg na sposób prowadzenia sprawy przez
      sędziego, a nawet domaganie się zmiany składu orzekającego.

      Jak wytoczyć ciężkie armaty

      Bartek, dzisiaj to już wie, popełnił błąd. W listach do znajomych, mając
      świadomość, że będą cenzurowane, zamieszczał wulgarne sformułowania. Pisał na
      przykład: „W Sądzie Rejonowym w Tychach pracuje k..., która ma syfa, trypra i
      rzeżączkę”. W listach Kwaka ani razu nie padło nazwisko pani asesor, ale nikt z
      cenzorów (wysyłana z aresztu korespondencja była czytana przez sędziów z
      Tychów) nie miał cienia wątpliwości, że to do niej odnoszą się plugawe
      określenia. Agnieszka D. początkowo nie zamierzała nadawać sprawie biegu. Jak
      przyznała w rozmowie z reporterem „Polityki”, było jej nawet żal tego chłopaka,
      który zaplątał się w kryminalną historię. Ale starsi koledzy z sądu uznali, że
      nie można tego zostawić, bo ucierpi autorytet całego stanu sędziowskiego. Za
      ich namową Agnieszka D. złożyła skargę w prokuraturze. Przedstawiła też dowód w
      postaci sześciu listów Kwaka.

      Prokuratura wszczęła postępowanie. Mogła co prawda tego nie czynić uznając, że
      rozpowszechnianie paskudnych treści, ale w prywatnym liście, nie stanowi czynu
      zabronionego. Mogła wszcząć dochodzenie, aby je umorzyć, uznając, że
      szkodliwość społeczna, wynikająca z wyrażanych w prywatnej korespondencji
      opinii o niewymienionej z imienia i nazwiska osobie, jest znikoma. Ale wybrała
      trzecie rozwiązanie: wytoczyć przeciwko podejrzanemu najcięższe armaty.

      Jak skazać tymczasowo

      Nie ulega wątpliwości, że w sprawie Temida kontra obywatel Kwak Bartek był na z
      góry przegranej pozycji. Wciąż przebywał w areszcie, co ograniczało możliwości
      szukania skutecznej obrony. Przydzielono mu adwokata z urzędu, ale ten nie miał
      dla klienta zbyt wiele czasu. Załatwił jedynie, że sprawę przeniesiono z Tychów
      do Mikołowa, co miało gwarantować bezstronność przewodu sądowego. A potem
      zrzekł się obrony z powodu uciążliwych dojazdów. Nowy obrońca wskazany przez
      sąd rozmowę ze swoim podopiecznym przeprowadził dopiero w gmachu sądu tuż przed
      posiedzeniem. – Trwało to z 15 minut, bo już wzywali na salę – wspomina Kwak.

      Jeszcze przed rozprawą Bartek zwrócił się z wnioskiem o dobrowolne poddanie się
      karze. Kodeks postępowania karnego daje taką możliwość, co pozwala uniknąć
      zabierającej czas i pieniądze procedury sądowej. Ale prokurator nie wyraził
      zgody. Dobrowolne poddanie się karze (tylko w przypadku czynów zagrożonych
      maksymalnie karą do ośmiu lat więzienia) oznacza bowiem w praktyce, że
      zasądzony zostaje wyrok skazujący na najniższą przewidzianą przez kodeks karę.
      Prokuratora to nie satysfakcjonowało, chciał kary maksymalnej.

      Chociaż górny pułap kary z par. 226 art. 1 k.k. („kto znieważa funkcjonariusza
      publicznego...”wink wynosi 1 rok więzienia, prokurator zażądał 1,5 roku. – Po
      prostu było sześć obraźliwych listów, więc potraktowaliśmy je jako osobne
      zdarzenia i domagaliśmy się kary za każdy list osobno – tłumaczy Zdzisław
      Wilczak, wiceszef Prokuratury Rejonowej w Tychach. – Za każdy list żądanie
      wynosiło 3 miesiące pozbawienia wolności.

      Płynie z tego wniosek, że i tak prokuratura była łagodna, mogła przecież
      domagać się skazania Bartka Kwaka na 6 lat – po roku za każdy list. Sprawa
      znieważenia sędziego w liście prywatnym nawet samemu sądowi wydaje się zapewne
      dość absurdalna. Zadaliśmy na piśmie pytanie o wysokość wyroku, ale odpowiedź
      nie padła. Dostaliśmy jedynie enigmatyczne pismo: „Zapadł wyrok nieprawomocny,
      a oskarżony i jego obrońca z urzędu zapowiedzieli wniesienie apelacji do Sądu
      Okręgowego”. Można więc powiedzieć, że Bartek Kwak został skazany na 10
      miesięcy więzienia zaledwie tymczasowo.

      Znana sędzia warszawska zapytana, jak by postąpiła w analogicznej sytuacji,
      odpowiedziała, że bez wątpienia nie angażowałaby w sprawę prokuratury. –
      Przecież to były prywatne listy tego chłopaka, może w nich pisać, co chce.
      Byłoby śmieszne i nieludzkie, gdybym wyciągała konsekwencje prawne za to, że
      ktoś mnie brzydko nazwie – mówi i przytacza autentyczną historię z sali
      sądowej. Jeden z oskarżonych w zdenerwowaniu wypalił do pani sędzi: Ty stara
      k...! Ta zaś bez śladu emocji odparowała: Ale dlaczego stara?! I dalej rozprawa
      przebiegła już bez przeszkód.

      Jak dotrwać do wolności

      Jedyną osobą, na której pomoc może liczyć młodociany skazaniec, jest były poseł
      Ryszard Zając. Podpowiada młodemu koledze, aby sięgnął po Europejską Konwencję
      o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, podpisaną przez Polskę. Art.
      10 tej Konwencji stanowi, że każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii.

      Prof. Andrzej Rzepliński z Komitetu Helsińskiego powołuje się na przypadek
      rozstrzygany niedawno przez Trybunał w Strasburgu. – Polska przegrała tam
      sprawę z obywatelem, którego sąd skazał na 10 miesięcy więzienia za obraźliwe
      listy adresowane do pewnego sędziego – mówi. – Trybunał uznał, że co prawda
      sędziego znieważono, ale skazywanie za to na więzienie łamie europejskie
      standardy.

      Według
    • rycho7 Helga pieknoduch 10.03.04, 17:16
      patience napisała:

      > Roman Kluska, założyciel Optimusa :
      >
      > ...W ostatnie wakacje przyszedł do mnie elegancki pan, powiedział, że jest
      > delegatem tych, którzy mnie gnębią.

      > Szef tej firmy sprawdził ową firmę prawniczą. Prowadzili
      > ją dawni policjanci i prokuratorzy. .."

      Widze Helgo, ze masz i problem i jego rozwiazanie.

      Ja bylem w Polsce przedsiebiorca (nigdy wiecej). Przezylem na wlasnej skorze
      przesladowania waadzy. Niestety nie jestem tak lotny jak Ty i nie znalazlem
      innego rozwiazania niz emigracja. Na mityczna firme prowadzona przez dawnych
      policjantow i prokuratorow nie trafilem. Nawet na przyjeciach w pijanym widzie.
      Zazdroszcze Ci latwosci rozwiazan. Spraw abym uwierzyl w Twe wizje przyczyn i
      sposobow ich usuniecia. Rozumiem, ze sni Ci sie jakas Krysztalowa Noc. Trzeba
      miec do Ciebie cierpliwosc Ty Patience.
      • patience Re: Ze co!? 10.03.04, 17:21
        rycho7 napisał:

        Nie wiem o czym nadajesz?? Mozesz rozszyfrowac!? Jakie rozwiazania!? To sa
        tylko cytaty z artykulow prasowych. Ten Roman Kluska to jest prawdziwa postac a
        nie moja fantazja. Jak i wszystko co mu sie przytrafilo. Jak nie wierzysz, to
        poklikaj na linki.
        • rycho7 odwrocic uwage od prawdziwych winowajcow 10.03.04, 17:36
          patience napisała:

          > rycho7 napisał:
          >
          > Nie wiem o czym nadajesz?? Mozesz rozszyfrowac!? Jakie rozwiazania!?

          W pierwszym poscie znnamiennie zestawilas "cytaty". Jest i przedstawienie
          problemu i wnioski odnosnie przyczyn. W skrocie Twe intencje podsumowalem
          cytujac Cie przy pomocy takich znaczkow >>>>> w poscie powyzej.

          > To sa
          > tylko cytaty z artykulow prasowych. Ten Roman Kluska to jest prawdziwa postac
          a
          >
          > nie moja fantazja. Jak i wszystko co mu sie przytrafilo. Jak nie wierzysz, to
          > poklikaj na linki.

          Sprawe Kluski jak i wroclawskiej firmy JTT (???) znam od dawna i sledze z
          zapartym tchem jako tez pokrzywdzony (wielu innych firm takze). Nie
          zaimponujesz mi epatowaniem jak jest zle. To znam. Natomiast Twoje recepty
          (sugestie recept, zachety do czytania miedzy wierszami) uwazam za nietrafione.
          Nocy sw. Bartlomieja nie bedzie. Bo nie ma takiej potrzeby. Widocznie pracujesz
          w urzedzie skarbowym (jako osemka) bo starasz sie odwrocic uwage od prawdziwych
          winowajcow.
          • patience 3 pytania do Rycha 10.03.04, 17:42
            > Sprawe Kluski jak i wroclawskiej firmy JTT (???) znam od dawna i sledze z
            > zapartym tchem jako tez pokrzywdzony (wielu innych firm takze). Nie
            > zaimponujesz mi epatowaniem jak jest zle. To znam. Natomiast Twoje recepty
            > (sugestie recept, zachety do czytania miedzy wierszami) uwazam za
            > nietrafione.
            > Nocy sw. Bartlomieja nie bedzie. Bo nie ma takiej potrzeby. Widocznie
            > pracujesz
            > w urzedzie skarbowym (jako osemka) bo starasz sie odwrocic uwage od
            > prawdziwych winowajcow.

            1. Kim są prawdziwi winowajcy?
            2. Dlaczego uwazasz ze pracuje w Urzedzie Skarbowym?
            3. Jakie recepty lub sugestie recept wyczytales miedzy wierszami?


            www.freenorthkorea.net
            • rycho7 Re: 3 pytania do Rycha 10.03.04, 17:51
              patience napisała:

              > 1. Kim są prawdziwi winowajcy?

              1. Polska klasa polityczna. Bez zadnych roznic w kolorach ("partii"), nazwach i
              innych kamuflarzach.
              2. Biurokraci wraz z ich kierowniczymi liderami.
              3. Cala reszta, bo na to pozwala nie wieszajac finansistow zamiast lisci.

              > 2. Dlaczego uwazasz ze pracuje w Urzedzie Skarbowym?

              Bo odwracasz uwage od biurw fiskusa.

              > 3. Jakie recepty lub sugestie recept wyczytales miedzy wierszami?

              Wszystkiemu winien brak dekomunizacji i pozostawienie przy zyciu dawnej
              nomenklatury. Przeciez znam Cie nie od dzisiaj. To Twoj "staly element gry".
              Masz to we krwi, nie musisz sie nad tym zastanawiac, wychodzi samo. Niestety w
              tym przypadku automatyzm zawodzi. Prowadzi na manowce. Biurwy katoliczki
              staraja sie ukrasc bo i tak dostana rozgrzeszenie. Wazne aby przy okazji ukrasc
              tez dla KK.
              • patience Re: Bardzo dziekuje 10.03.04, 18:03
                rycho7 napisał:

                > patience napisała:
                >
                > > 1. Kim są prawdziwi winowajcy?
                >
                > 1. Polska klasa polityczna. Bez zadnych roznic w kolorach ("partii"), nazwach
                i
                >
                > innych kamuflarzach.
                > 2. Biurokraci wraz z ich kierowniczymi liderami.
                > 3. Cala reszta, bo na to pozwala nie wieszajac finansistow zamiast lisci.
                >
                > > 2. Dlaczego uwazasz ze pracuje w Urzedzie Skarbowym?
                >
                > Bo odwracasz uwage od biurw fiskusa.
                >
                > > 3. Jakie recepty lub sugestie recept wyczytales miedzy wierszami?
                >
                > Wszystkiemu winien brak dekomunizacji i pozostawienie przy zyciu dawnej
                > nomenklatury. Przeciez znam Cie nie od dzisiaj. To Twoj "staly element gry".
                > Masz to we krwi, nie musisz sie nad tym zastanawiac, wychodzi samo. Niestety
                w
                > tym przypadku automatyzm zawodzi. Prowadzi na manowce. Biurwy katoliczki
                > staraja sie ukrasc bo i tak dostana rozgrzeszenie. Wazne aby przy okazji
                ukrasc
                > tez dla KK.
                >


                Pierwszy raz odkad bywam na forum (a podobno zaliczam sie do matuzalemow) ktos
                mnie wyzwal od biurew katoliczek. Jestem dumna z ciebie i siebie. Jak mi znowu
                ktos napisze ze jestem Zydowka, to dam linka do swiadectwa Prawdziwej
                Polskosci, jakie mi niniejszym wystawiles. smile)))

                PS. Rychu. Oprzytomniejsmile
                • rycho7 Helga, ty na taka latwizne? 11.03.04, 09:07
                  patience napisała:

                  > rycho7 napisał:
                  >
                  > > Wszystkiemu winien brak dekomunizacji i pozostawienie przy zyciu dawnej
                  > > nomenklatury. Przeciez znam Cie nie od dzisiaj. To Twoj "staly element gry
                  > ".
                  > > Masz to we krwi, nie musisz sie nad tym zastanawiac, wychodzi samo. Nieste
                  > ty
                  > w
                  > > tym przypadku automatyzm zawodzi. Prowadzi na manowce. Biurwy katoliczki
                  > > staraja sie ukrasc bo i tak dostana rozgrzeszenie. Wazne aby przy okazji
                  > ukrasc
                  > > tez dla KK.
                  >
                  > Pierwszy raz odkad bywam na forum (a podobno zaliczam sie do matuzalemow)
                  ktos
                  > mnie wyzwal od biurew katoliczek.

                  Z postow ktore napisalem jasno powinno wynikac, ze biurwy katoliczki pracuja w
                  urzedach skarbowych. Tobie brak woli do czytania tego co napisalem. Totez
                  znizasz sie do podlosci przeinaczania tego co pisze. Napisalas juz wczesniej,
                  ze nie pracujesz w urzedzie skarbowym. Pisalas ponadto kiedys, ze raczej
                  pracujesz na uczelni i to nie jako urzedniczka. Czyzbys byla tytanem nauki na
                  etacie biurwy. Przepraszam, nie chcialem Cie obrazac, tego nie przewidzialem.

                  > Jestem dumna z ciebie i siebie.

                  Jezeli podlosc napawa Cie duma to wbudzasz we mnie zdumienie. Prawdziwa Helga
                  prawie zawsze sie logowala. Raz napisala bez logowania w godzinach pracy. URL
                  byl na tyle dokladny, ze mozna bylo ustalic, w ktorym budynku przy placu
                  Grunwaldzkim siedzi. Ty obecnie logowalas sie z innego adresu. Ale i tak
                  wygladasz na prawdziwa Helge bo dokladnie zacierasz za soba slady. Helga nie
                  byla dumna z podlosci.

                  > Jak mi znowu
                  > ktos napisze ze jestem Zydowka, to dam linka do swiadectwa Prawdziwej
                  > Polskosci, jakie mi niniejszym wystawiles. smile)))

                  Z tego co pisalas wynika, ze nie jestes ani Zydowka ani katoliczka. Jestes
                  osoba religijna ale nie w tych klimatach (wspolwyznawczyni starego
                  Pilsudzkiego?). Aby celnie strzelac trzeba najpierw ustalic gdzie jest cel.
                  Kula w plot (duma snajpera) jest zawsze celna ale zazwyczaj nie o to chodzi. Ty
                  motasz sie z celami zastepczymi. A gdy ja Ci zwracam na to uwage to podle
                  zmieniasz sens moich wypowiedzi. Zbior wspolczesnych biurokratow nie pokrywa
                  sie ze zbiorem bylych milicjantow, sbekow i prokuratorow. Wrecz przeciwnie
                  zbiory te maja bardzo malo wspolnych elementow. Internowanie Twoich
                  wyimaginowanych wrogow nie zmieni sytuacji w Polsce na lepsze. Za ostatnie 15
                  lat jestes wspolodpowiedzialna. I nie zrzucaj odpowiedzialnosci na innych.

                  Pare lat temu NIK podal, ze najwieksza korupcja jest w resorcie finansow. Koles
                  Balcerowicz zalatwil z kolesiem Michnikiem, ze informacje ta wyciszono. Obecnie
                  szczuje sie na lekarzy. A przeciez wiecej Polakow musi placic podatki niz jest
                  chorych. Oczywiscie chodzi o porownanie ilosci sytuacji gdy lapowka bylaby
                  przydatna. Gdy mam katar wtedy popijam maliniak a nie dale lapowki ordynatorowi
                  leczacemu raka. Ty zaczelas ciekawy watek ale dryfujesz na rafy.

                  > PS. Rychu. Oprzytomniejsmile

                  Wybacz ale wedlug Twojej recepty przenigdy. Dostalem dostatecznie w kosc aby
                  trzezwo parzec na Polske i Helgi.
                  • patience Rycho, nie podpuszczaj:) 11.03.04, 09:57
                    ... oczywiscie nie dam sie wyciagnac w zadne dyskusje na temat mojej tozsamosci
                    z realu. Co najwyzej moge sie rozbawic. Tyle moglbys sie juz nauczyc, ze ludzie
                    tu rozni przychodza. Podobno pare dni temu ktos 'wytropil' i opublikowal jak
                    sie nazywa jego internetowy 'wrog' - i diabli wiedza co jeszcze zrobi. Ja nie
                    jestem Zawadzki. Na tego rodzaju 'slawie' mi nie zalezysmile

                    A gdybys rzeczywiscie czytal posty moje pod nikiem dawnym i obecnym, to bys
                    wiedzial, ze jako Helga pisalam o kronizmie juz wtedy, kiedy nikt o tym nawet
                    nie myslal. Chyba nawet jeszcze jako Zsypek, a to bylo naprawde dawno. Forum
                    dopiero raczkowalo...smile Jako Patience rowniez mialam okazje pisac o elitachsmile
                    Jesli nie wiesz co to jest kronizm i jakie z tego wynika myslenie o elitach
                    politycznych - to wygooglaj 'crony' lub crony capitalism.smile Nie jestem rowniez
                    religijna. Jestem agnostykiem. Co sie wyraza miedzy innymi brakiem gniewu na
                    tle religijnym - ale zarazem jakas tam umiejetnoscia wczucia sie w obie
                    postawy. Ateizm i religijnosc sa blizej siebie, niz czasem sie o tym sadzismile
                    Obie postawy sa pewnym rodzajem walki (chyba lepiej uzyc wyrazu- zmagania) z
                    Bogiem, aczkolwiek w kazdym przypadku to sie wyraza inaczej. Ja z Bogiem nie
                    walcze tylko sobie rozwazam. To wlasnie jest agnostycyzm. To by bylo tyle,
                    jesli chodzi o moja religijnosc. Wiecej sie nie dowieszsmile
                    • panidanka Re: Rycho, odpuść sobie 11.03.04, 11:02
                      Helgi nie ugryziesz a tylko sobie zęby połamiesz smile

                      obszczekiwanie Helgi też radzę ci byś sobie odpuścił

                      gardło sobie tylko zedrzesz albo klawiaturę nadaremno zużyjesz
                      a wiesz-to są koszty
                      u dentysty i laryngologa to sobie ani ugryziesz ani poszczekasz
                      a jakbyś chciał przetkać sobie słuch, to laryngolog każe ci powiedzieć Jakub a
                      ty i tak nie skończysz nawet tego jednego słowa
                      pozostaje więc ci jeszcze okulista

                      D.

                      D.
                      • rycho7 Rycho nie strachliwy 11.03.04, 11:24
                        panidanka napisała:

                        > Helgi nie ugryziesz a tylko sobie zęby połamiesz smile

                        Dosc dobrze znam Helge. Wiem, ze ona nie powie "biez mnie, gryz mnie, jam twa".
                        Ale podroczyc sie z nia mozna. Szczegolnie, ze generalnie w jej watku nie
                        jestesmy przeciwnikami lecz sprzymierzencami. A dyskutowanie o tym jak wsponie
                        osiagnac zwyciestwo nie jest ani ortodencja ani laryngologia. Ostatnio dostalem
                        nieprzyzwoity obrazek odnosnie dentysty. Pasowalby do przytykow bawidamki.

                        Sprawki protoplastki sw. Olgi/Helgi sa mi znane. Mam sie na bacznosci. W domu
                        nie mam strzechy.
                        • panidanka Re: Rycho nie strachliwy 11.03.04, 12:43
                          przy całym szacunku dla twojej wiedzy teoretycznej nie uchroni cię ona przed
                          powiedzeniem przeze mnie, że jesteś głupi jak but z lewej nogi co myśli, że
                          cały świat zobaczył po przejściu równika

                          D.
                          • rycho7 dlaczego lewy - kult 5040? 11.03.04, 12:51
                            panidanka napisała:

                            > przy całym szacunku dla twojej wiedzy teoretycznej nie uchroni cię ona przed
                            > powiedzeniem przeze mnie, że jesteś głupi jak but z lewej nogi co myśli, że
                            > cały świat zobaczył po przejściu równika

                            Twoj gietki jezyk robi co moze z braku sygnalow od mozgu. Znam to juz z
                            doswiadczen z Toba. A na rowniku wolalbym na bosaka.
                    • rycho7 cronizm Joanny d'Arc 11.03.04, 11:14
                      patience napisała:

                      > ... oczywiscie nie dam sie wyciagnac w zadne dyskusje na temat mojej
                      tozsamosci

                      To bylo podstawa mojej oceny, ze jestes prawdziwa - zawsze zacieralas za soba
                      slady. Co nie znaczy, ze dobry tropiciel byl bezradny. Ja nie zamierzam
                      oglaszac na forum tego co ustalilem. Mnie wystarczy. Nie odbierz tego
                      przypadkiem jako pogrozki. Nie mobbuje, nie napastuje ot po prostu przy okazji
                      wyszlo.

                      > Ja nie jestem Zawadzki. Na tego rodzaju 'slawie' mi nie zalezysmile

                      Zawadzki przypuszczalnie podszywa sie pod jakas autentyczna osobe w nadzieji
                      jej skompromitowania. NIe sledze tego bo go omijam szerokim lukiem.

                      > A gdybys rzeczywiscie czytal posty moje pod nikiem dawnym i obecnym, to bys
                      > wiedzial, ze jako Helga pisalam o kronizmie juz wtedy, kiedy nikt o tym nawet
                      > nie myslal.

                      Ja nie jestem forumowym matuzalemem i nie sledzilem calej Twojej tworczosci.
                      Wczesny zsypkizm nie jest mi znany.

                      > Jesli nie wiesz co to jest kronizm i jakie z tego wynika myslenie o elitach
                      > politycznych - to wygooglaj 'crony' lub crony capitalism.smile

                      Wygooglalem i po pobieznym zapoznaniem sie ze streszczeniem
                      www.hoover.org/publications/books/crony.html dochodze do wniosku, ze
                      to cos podobnego do szlachetnosci wspolczesnego katolicyzmu. Bo przeciez
                      czarownice to palili jacys inni. Wiekszosc wczesnych kapitalizmow
                      wykorzystywala korzysci bycia prza zlobie. W wielu wydawalo sie to bardziej
                      naturalne poprzez kontynuacje feudalnego bycia przy dworze. Jak kolej budowano
                      do dobr jasniepana za pieniadze podatnikow to wynikalo to z przeslanek
                      strategicznych. Monopol Kompani Wschodnich Indii tez nie byl bajka z wolnego
                      rynku. To jest podobne do znanego slowotoku "kapitalizm/... tak, wypaczenia
                      nie". Koncentracja kapitalu musi jakos przebiegac. W Polsce przyjelo sie
                      myslec, ze pierwszy milion trzeba ukrasc. Czy nie jest to zgodne z prawda
                      historyczna o kapitalizmie innych krajow? Rockefeler pierwszy milion tez
                      zarobil omijajac prawo. Zly wzor? Podstawa kapitalizmu jest to, ze kazdy marzy
                      o tym aby zostac Rockefelerem. Ucza sie wiec ludziki od swego wzorca osobowego.

                      > Nie jestem rowniez religijna. Jestem agnostykiem.

                      Zacierasz slady wiec nie bede sie spieral.

                      > Co sie wyraza miedzy innymi brakiem gniewu na tle religijnym

                      Ja sie nie gniewam religijnie. Ja sie gniewam gdy mnie i narod okradaja. Czy to
                      ma cokolwiek wspolnego z uczuciami religijnymi i bogami?

                      > - ale zarazem jakas tam umiejetnoscia wczucia sie w obie postawy.

                      Cytaty z cenzurowania wystaw artystycznych doskonale obrazuja jak sie wczuwasz.

                      > Ateizm i religijnosc sa blizej siebie, niz czasem sie o tym sadzismile

                      Wszechobecny Bog i brak transcedencji to roznica miedzy Bilem Gatesem a
                      biedakiem umierajacym z glodu. Zasoby finansowe zerowe i bliskie nieskonczonym
                      sa blizej siebie, niz czasem sie o tym sadzismile))))) Zabawne.

                      > Obie postawy sa pewnym rodzajem walki (chyba lepiej uzyc wyrazu- zmagania) z
                      > Bogiem, aczkolwiek w kazdym przypadku to sie wyraza inaczej.

                      Przemawiasz jak typowa religiantka o wojujacych ateistach. A moga byc
                      niewojujacy? Wtedy sa agnostykami? Uzyj brzytwy Ockhama.

                      > Ja z Bogiem nie walcze tylko sobie rozwazam.

                      Ja jako ateista tez nie walcze z bogami uwazajac, ze sa jedynie tworami ludzi
                      na dodatek wirtualnymi. Moge co najwyzej walczyc z klerem. A i tego nie robie
                      specjalnie intensywnie. Wypominam jedynie religiantom okradanie narodu -
                      roznorodnego religijnie.

                      > To wlasnie jest agnostycyzm.

                      Kalwina i Zwingliego?
                      • panidanka Re: cronizm Joanny d'Arc 11.03.04, 11:22
                        rycho7 napisał:

                        > Ja jako ateista tez nie walcze z bogami

                        ale wpadka!
                        ominąłeś po drodze na skróty tego jedynego boga już bez innych bogów
                        i pewnie dlatego nie zrozumiałeś wypowiedzi Patience o "rozważaniu"


                        D.
                        • rycho7 monoteizm sprzed Merenptaha 11.03.04, 11:38
                          panidanka napisała:

                          > rycho7 napisał:
                          >
                          > > Ja jako ateista tez nie walcze z bogami
                          >
                          > ale wpadka!
                          > ominąłeś po drodze na skróty tego jedynego boga już bez innych bogów
                          > i pewnie dlatego nie zrozumiałeś wypowiedzi Patience o "rozważaniu"

                          Ja moge zrozumiec rozwazania po swojemu. Na wiek przed Merenptahem laskawca dla
                          Mojzesza wymyslono w Egipcie monoteizm. Bogiem tez byl faraon. Wtedy ta nowinka
                          sie nie przyjela. Twoje natchnienie wcale nie musi byc dla mnie dowodem. Nie
                          zauwazasz tego.
                          • panidanka Re: monoteizm sprzed Merenptaha 11.03.04, 11:46
                            rycho7 napisał:

                            > Twoje natchnienie wcale nie musi byc dla mnie dowodem. Nie
                            > zauwazasz tego.

                            a czy ja coś pisałam o "nadchnieniu"?

                            Patience czy swoim?

                            przecież napisałam wyraźnie o "rozważeniu"

                            a co ma masa na wadze do natchnienia?
                            może mieć co najwyżej do przyciągania ziemskiego i powiemy wtedy "taki to a
                            taki ciężar w takich a takich jednostkach"

                            D.
                            • rycho7 trynd niezrozumialosci 11.03.04, 11:57
                              panidanka napisała:

                              > przecież napisałam wyraźnie o "rozważeniu"
                              >
                              > a co ma masa na wadze do natchnienia?
                              > może mieć co najwyżej do przyciągania ziemskiego i powiemy wtedy "taki to a
                              > taki ciężar w takich a takich jednostkach"

                              Starasz sie pisac niezrozumiale. Ja nie zamierzam sie dawac w to wciagac.
                              Natchnienie rozwazania monoteistycznego nie zawiera dla mnie tajemnic lecz
                              pustke.
                            • patience Do panidanki 11.03.04, 16:35
                              panidanka napisała:
                              >
                              > a co ma masa na wadze do natchnienia?
                              > może mieć co najwyżej do przyciągania ziemskiego i powiemy wtedy "taki to a
                              > taki ciężar w takich a takich jednostkach"
                              > D.


                              Masz u mnie Nobla. Bardzo dobresmile)))
                              • panidanka Re: Do patience 12.03.04, 08:35
                                patience napisała:

                                >
                                > Masz u mnie Nobla. Bardzo dobresmile)))

                                podzięlę się nagrodą smile))
                                po równo oczywiście, bo przecież mamy równosć zagwarantowaną konstytucyjnie smile))

                                D.
                                • rycho7 konstytucyjnie 12.03.04, 08:39
                                  panidanka napisała:

                                  > patience napisała:
                                  >
                                  > >
                                  > > Masz u mnie Nobla. Bardzo dobresmile)))
                                  >
                                  > podzięlę się nagrodą smile))
                                  > po równo oczywiście, bo przecież mamy równosć zagwarantowaną
                                  konstytucyjnie smile)

                                  Wychodzi milion przez 40 milionow, czyli po 2,5 centy na lba. Masz gest
                                  Danuska!!!
                                  • panidanka Re: konstytucyjnie 12.03.04, 08:48
                                    rycho7 napisał:

                                    > Wychodzi milion przez 40 milionow, czyli po 2,5 centy na lba. Masz gest
                                    > Danuska!!!

                                    no problem

                                    bo te 2.5 centa na łba zbieramy do kupy na polskiego nobla za....

                                    jest temat na nowy konkurs

                                    D.
                                    • rycho7 jest temat na nowy konkurs 12.03.04, 08:56
                                      panidanka napisała:

                                      > bo te 2.5 centa na łba zbieramy do kupy na polskiego nobla za....
                                      >
                                      > jest temat na nowy konkurs

                                      Proponuje temat: Czy Danuska chciala sie podzielic po rowno z dawczynia czy z
                                      narodem. W przypadku dawczyni czy jest to korupcja czy dbalosc o panstwo?
                                      • panidanka Re: jest temat na nowy konkurs 12.03.04, 09:02
                                        rycho7 napisał:

                                        > panidanka napisała:
                                        >
                                        > > bo te 2.5 centa na łba zbieramy do kupy na polskiego nobla za....
                                        > >
                                        > > jest temat na nowy konkurs
                                        >
                                        > Proponuje temat: Czy Danuska chciala sie podzielic po rowno z dawczynia czy z
                                        > narodem. W przypadku dawczyni czy jest to korupcja czy dbalosc o panstwo?

                                        czy prawidłowa odpowiedź warta jest aż nagrody nowo utworzonego polskiego nobla?
                                        nawet tego wirtualnego z FA?
                                        chyba samo takie postawienie pytania zwala Euromira z jego piedestału w
                                        konkursie groszka.

                                        jeszcze Euromir na cokole a ja już mam wirtualnego nowego wroga sad

                                        oj Rychu
                                        czy ty tak celowo?

                                        D.
                                        • rycho7 z prawem na bakier 12.03.04, 09:37
                                          panidanka napisała:

                                          > rycho7 napisał:
                                          >
                                          > > Proponuje temat: Czy Danuska chciala sie podzielic po rowno z dawczynia cz
                                          > y z
                                          > > narodem. W przypadku dawczyni czy jest to korupcja czy dbalosc o panstwo?
                                          >
                                          > jeszcze Euromir na cokole a ja już mam wirtualnego nowego wroga sad
                                          >
                                          > oj Rychu
                                          > czy ty tak celowo?

                                          Danutko, Ty zawsze bylas z prawem na bakier (no jedynie w znajomosci). Gdybys
                                          Ty byla strona aktywna, to nie byloby zadnej korupcji. Co innego dawczyni (z
                                          nie swojego). Wtedy korupcja bylaby oczywista. Daje aby dostac.

                                          Jako ewentualny wirtualny wrog nie bronie Ci robic z Twoimi pieniedzmi co
                                          chcesz. Mozesz dac nawet na buldozery rozjedzajace na smierc Amerykanki na
                                          terenach okupowanych przez Twe ukochane panstwo Izrael. Twoje sumienie na pewno
                                          to wytrzyma.

                                          Obie z Helga macie poczucie misji i zamilowanie do podwojnej moralnosci. Kazda
                                          w innym zakresie. Ty w zwiazku z Twoimi korzeniami. Helga w zwiazku ze swymi
                                          odwiecznymi i urojonymi wrogami. Wasze lusterka mozna wstawic do cyrku. Byle
                                          sie tam samego nie zobaczyc.
                                          • panidanka Re: z prawem na bakier 12.03.04, 09:45
                                            Rycho

                                            ty się też kolegujesz z Limakiem?

                                            podobny styl użyłeś w ostatnim poście do mnie(ten wyżej)

                                            D.
                                            • panidanka Re: z prawem na bakier 12.03.04, 09:47
                                              panidanka napisała:

                                              > Rycho
                                              >
                                              > ty się też kolegujesz z Limakiem?
                                              >
                                              > podobny styl użyłeś w ostatnim poście do mnie(ten wyżej)
                                              >
                                              > D.

                                              ilu was jeszcze zasila tego jenisieja?

                                              D.
                                              • rycho7 szkolona przez snajpera? 12.03.04, 10:42
                                                panidanka napisała:

                                                > panidanka napisała:
                                                >
                                                > > Rycho
                                                > >
                                                > > ty się też kolegujesz z Limakiem?
                                                > >
                                                > > podobny styl użyłeś w ostatnim poście do mnie(ten wyżej)
                                                > >
                                                > > D.
                                                >
                                                > ilu was jeszcze zasila tego jenisieja?
                                                >
                                                > D.

                                                Niezawodnie trafiasz w plot. Zarowno Limak jak i Jenisiej to nie moje klimaty.
                                                Na tyle ich nie znam, ze nie potrafie sie ustosunkowac do Twego postu. Ani mnie
                                                nie ziebia ani grzeja. Tabula rasa.
    • patience Były czeski minister finansów skazany za malwersac 10.03.04, 18:45
      Były czeski minister finansów skazany za malwersacje


      grab 10-03-2004, ostatnia aktualizacja 10-03-2004 18:25

      Na pięć lat więzienia sąd w Pradze skazał w środę Ivo Svobodę, b. ministra
      finansów. To pierwszy członek demokratycznych rządów w Czechach po 1989 r.,
      który trafi do więzienia.

      Svobodę oraz jego najbliższą współpracowniczkę Barbarę Snopkovą skazano za
      malwersacje finansowe, których dopuścili się, kierując w latach 1996-98 firmą
      Liberta w Mielniku, głównym producentem wózków dziecięcych w Czechach. Zamiast
      ratować firmę z upadłości, wspólnie przepisali najbardziej wartościową część
      jej majątku na swoje spółki, co spowodowało bankructwo producenta wózków. W
      sumie Svoboda i Snopkova wyprowadzili z Liberty 5,6 mln koron (ok. 810 tys.
      zł).

      Oboje nie przyznają się do winy. Według Snopkovej wszystkie pieniądze, które
      trafiały z Liberty na konta ich prywatnych firm, były przeznaczone na
      rozpoczęcie produkcji wózków Liberty na Słowacji. Sąd jednak nie dał wiary tym
      zeznaniom, ponieważ słowackich planów nie potwierdził nikt inny z ówczesnego
      kierownictwa firmy. Ukarał też oboje grzywną w wysokości po 1 mln koron. Jeśli
      jej nie zapłacą, spędzą w więzieniu dodatkowe osiem miesięcy.

      Svoboda został ministrem finansów w rządzie Milosza Zemana po wyborach
      wygranych przez socjaldemokrację, latem 1998 r. Szefową swoich doradców
      mianował wkrótce Snopkovą. Rok później, kiedy jego poczynania w Libercie stały
      się publicznie znane, został zdymisjonowany. Jednym z ówczesnych haseł
      wyborczych lewicy była walka z korupcją "złodziei i aferzystów" zasiadających w
      latach 1992-97 w centroprawicowych gabinetach Vaclava Klausa.

      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1958645.html
      • rycho7 los Balcerowicza pod rzadami Leppera 11.03.04, 09:10
        patience napisała:

        > Były czeski minister finansów skazany za malwersacje

        Helga Pytia roku 2004!!!!
        • patience Obawiam sie, ze pod rzadami Leppera... 11.03.04, 10:05
          ... bedzie gorzej. Oni sa bardzo wyglodzeni. I nie maja zadnych problemow z
          demokracja. Jesli juz zabawiac sie w proroctwa, To wrozylabym raczej Argentyne.
          O ile oczywiscie UE nie zdecyduje sie na stabilizowanie sytuacji. To zreszta
          nie jest zadne wrozbiarstwo, tylko zwyczajny cykl w panstwach w ktorych system
          polityczny ma charakter kronistyczny. Zwykle taki cykl trwa od 10 do 15 lat. W
          koncowce dochodzi do zalamania sceny politycznej czemu czesto towarzysza
          wlasnie rozruchy lub zamieszki i dziura w budzecie, a potem pojawia sie ktos
          kto 'bierze za morde' i konstytuuje 'nowy deal' dla elit, no i wszystko zaczyna
          sie od poczatku. Wyjscie z takiego cyklu jest tylko jedno - musialoby sie
          pojawic prawdziwe spoleczenstwo obywatelskie. A tego w Polsce nie ma...
          • rycho7 ubawilas mnie 11.03.04, 11:45
            patience napisała:

            > Wyjscie z takiego cyklu jest tylko jedno - musialoby sie
            > pojawic prawdziwe spoleczenstwo obywatelskie. A tego w Polsce nie ma...

            Zgadzam sie z diagnoza i recepta. Problem w tym, ze spoleczenstwo obywatelskie
            bylo dla UW listkiem figowym dla aferalow. Powinnas rozwinac sie
            entomologicznie w temacie: biurwa-modliszka na pozywce spoleczenstwa
            obywatelskiego. Dodaj do tego agnostycyzm z niedoborem testosteronu. Nagroda
            Nobla w dziedzinie mniemanologii stosowanej gwarantowana.
            • panidanka Re: ubawilas mnie 11.03.04, 11:59
              rycho7 napisał:

              > patience napisała:
              >
              > > Wyjscie z takiego cyklu jest tylko jedno - musialoby sie
              > > pojawic prawdziwe spoleczenstwo obywatelskie. A tego w Polsce nie ma...
              >

              > Zgadzam sie z diagnoza i recepta.

              Rycho
              niby jesteś ubawiony, ale....

              diagnoza to jeszcze nie właściwa recepta
              a właściwa recepta to jeszcze nie lekarstwo
              a lekarstwo to jeszcze nie jego spożycie
              a jego spożycie to jeszcze nie uzdrowienie

              ale co zrobić jak pacjent chory a medycyna bezradna a nie chce się autorytet
              medyczny do tego przyznać?

              inna diagnoza i inna recepta przez inny autorytet napisana?

              PAT?

              życie narodu nie gra w szachy jakby chcieli niektórzy
              a nawet jeśli

              to pionki zawsze tracą itd.

              D.
              • rycho7 nadzieja - matka glupich 11.03.04, 12:36
                panidanka napisała:

                > ale co zrobić jak pacjent chory a medycyna bezradna a nie chce się autorytet
                > medyczny do tego przyznać?
                >
                > inna diagnoza i inna recepta przez inny autorytet napisana?
                >
                > PAT?
                >
                > życie narodu nie gra w szachy jakby chcieli niektórzy
                > a nawet jeśli to pionki zawsze tracą itd.

                Pozostaje nadzieja - matka glupich. W tym przypadku sprawa nie jest
                beznadziejna bo istnieja narody, ktorym sie powiodlo. Sa wiec podstawy dla
                nadzieji. Tu nie zupelnie glupiej.

                Natomiast co do recept to nauczylem sie juz, ze nie bedzie Niemiec plul nam w
                twarz. Polacy wola samoobsluge.
                • panidanka Re: nadzieja - matka glupich 11.03.04, 12:39
                  powiedz to teraz rodzinom tych co stracili bliskich w dzisiejszych zamachach
                  bombowych w Madrycie

                  chcesz być dalej głupi-wolna wola

                  D.
                  • rycho7 rekonkwista glupoty 11.03.04, 12:48
                    panidanka napisała:

                    > powiedz to teraz rodzinom tych co stracili bliskich w dzisiejszych zamachach
                    > bombowych w Madrycie
                    >
                    > chcesz być dalej głupi-wolna wola

                    Moge z powodzeniem powtorzyc to co napisalem:

                    > Pozostaje nadzieja - matka glupich. W tym przypadku sprawa nie jest
                    > beznadziejna bo istnieja narody, ktorym sie powiodlo. Sa wiec podstawy dla
                    > nadzieji. Tu nie zupelnie glupiej.

                    Hiszpanie naleza do narodow, ktorym sie powiodlo. Ale nie bede zalecal im aby
                    nie wychodzili na ulice bo niebezpiecznie. Ludzie najczesciej umieraja w lozku,
                    wiec trzeba sie jednak ruszac.

                    > Natomiast co do recept to nauczylem sie juz, ze nie bedzie Niemiec plul nam w
                    > twarz. Polacy wola samoobsluge.

                    Nie bedzie Baskijczyk plul im w twarz. Hiszpania od morza do morza nie odda ani
                    guzika, ani Baskijczykom, ani Katalonczykom. Maurowie wezma sobie sami we
                    wlasciwym czasie.
            • patience Re: A ty mnie wlasnie przestales bawic 11.03.04, 13:28
              rycho7 napisał:


              > Zgadzam sie z diagnoza i recepta. Problem w tym, ze spoleczenstwo
              > obywatelskie bylo dla UW listkiem figowym dla aferalow.

              Na tym m.innymi kronizm polegasmile

              Powinnas rozwinac sie
              > entomologicznie w temacie: biurwa-modliszka na pozywce spoleczenstwa
              > obywatelskiego. Dodaj do tego agnostycyzm z niedoborem testosteronu. Nagroda
              > Nobla w dziedzinie mniemanologii stosowanej gwarantowana.

              Hmmmm. Zaczynam dochodzic do wniosku, ze tobie bardziej o biurwy chodzi niz o
              cokolwiek innego. Zadam pytania wprost. Jakas dame w swoim biurze bys
              przelecial i nie wiesz jak? Czy tez moze nie lubisz kobiet i szukasz pretekstu
              zeby je powyzywac od biurew, bo ci sie to z kurwami kojarzy? Jednym slowem,
              spadaj chlystku. Jak sie nauczysz rozmawiac zamiast ublizac, to moze wtedy sie
              do ciebie odezwe. Na razie nie zaslugujesz na wiecejsad
              • rycho7 Serdecznie przepraszam 12.03.04, 08:02
                Wczoraj 11.03.2004 po 17:00 serwer zamarl wiec nie bylem w stanie wyslac
                odpowiedzi, robie to dzis rano.

                Serdecznie przepraszam jezeli poczulas sie tak, ze Ci ublizylem. Nie mialem
                takiego zamiaru. Co wiecej sadze, ze musialas wlozyc wiele zlej woli aby poczuc
                sie zelzona. Ja po prostu dotychczas ocenialem Cie tak wysoko, ze wykluczalem
                sytuacje "uderz w stol a nozyce sie odezwa". Jest ponadto pewna sprzecznosc
                miedzy hipotetyczna sytuacja, ze jestes beneficjentka Rzeczpospoliten
                Gangsterskiej a faktem zalozenia przez Ciebie tego watku.

                patience napisala:

                > rycho7 napisal:
                >
                > Powinnas rozwinac sie
                > > entomologicznie w temacie: biurwa-modliszka na pozywce spoleczenstwa
                > > obywatelskiego. Dodaj do tego agnostycyzm z niedoborem testosteronu. Nagro
                > da
                > > Nobla w dziedzinie mniemanologii stosowanej gwarantowana.
                >
                > Hmmmm. Zaczynam dochodzic do wniosku, ze tobie bardziej o biurwy chodzi niz o
                > cokolwiek innego. Zadam pytania wprost. Jakas dame w swoim biurze bys
                > przelecial i nie wiesz jak?

                Entomolog to naukowiec zajmujacy sie owadami. A wiec nie owad w swej istocie.
                Nie powinnas biurwy-modliszki brac do siebie. Nie kierowalem tego do Ciebie
                sugerujac Twoja role jako naukowca entomologa. Aczkolwiek nie jestem pewien czy
                tak nie robisz. Przejdz sie do urzedu skarbowego i naocznie sie przekonaj jaka
                plec przewaza tam wsrod pracownikow. Moze brakuje Ci empirii do tej dyskusji.
                Jest u mnie w pracy wiele dam godnych zachodu ale nie zamierzam sobie tworzyc
                takich komplikacji. Co do "jak" to mam nadzieje, ze udzielisz mi instruktarzu.
                No chyba, ze wczulas sie w role modliszki to wtedy nie reflektuje. Ale nie tak
                sobie Ciebie wyobrazam.

                > Czy tez moze nie lubisz kobiet i szukasz pretekstu
                > zeby je powyzywac od biurew, bo ci sie to z kurwami kojarzy?

                Kobiety bardzo lubie. Ale ostatnio jedna rozsnula internetowa nic porozumienia
                miedzy nami gdy przy okazji zapytalem ja czy przypadkiem nie pracuje w urzedzie
                skarbowym. Nie zamieszczalem zadnego komentarza. To dla realistow jest jednak
                chyba ciezka obelga. Ja sie Ciebie pytalem dlaczego ich tak bronisz i tracilem
                o solidarnosc zawodowa. Ale sama to wywolalas. W gospodarce rynkowej kurwa
                zaspokaja okreslony popyt. Jej dzialalnosc nie jest sprzeczna z prawem. Ponadto
                wbrew Twej sugestii nie jest to zawod jednoplciowy. Uslugi swiadcza zarowno
                kobiety jak i mezczyzni, co wiecej takze transseksualisci. Uslugobiorcami sa
                wszelkie plci jak poprzednio we wszelkich konfiguracjach. Natomiast osobnikow
                bedacych ostoja Rzeczpospolitej Gangsterskiej nie bede dla Twej przyjemnosci
                nazywal bohaterskimi przodownikami wyciagajacymi bakszysz od masy ludnosciowej.
                Jako pokrzywdzony mam wiele okreslen, z ktorych biurwa jest najdelikatniejszym
                i nie obscenicznym.

                > Jednym slowem,
                > spadaj chlystku. Jak sie nauczysz rozmawiac zamiast ublizac, to moze wtedy
                sie
                > do ciebie odezwe. Na razie nie zaslugujesz na wiecejsad

                OK. Cienias jestes. Kluska na temat wywolany przez Ciebie ma przynajmniej cos
                do powiedzenia. Z takimi jak Ty nie spodziewam sie naprawiania Rzeczpospolitej.
                Poluj sobie na swych odwiecznych i urojonych wrogow. Podlewaj polski cronizm
                swoja wyniosloscia. Zaczalem od okreslenia Cie pieknoduchem i nic wiecej nie
                moge dodac. A Twoja podlosc przypisywania sobie okreslen nie kierowanych do
                Ciebie mowi sama za siebie.

                Wymuszanie lapowek przez pracownice urzedow skarbowych jest kurewstwem.
                Feminizmem tego nie zaklajstrujesz. A troske o Polske udajesz. I nie po raz
                pierwszy ten temat miedzy soba rozgrywamy. Dotyczczas wypadalas jak powyzej.
                Szybkie odejscie od meritum gdy trzeba wejsc w szczegoly. Marzy Ci sie, ze
                jestes Autorytetem Moralnym a konczy sie na autorytaryzmie moralnym.

                Powtorze: temat mnie interesuje bo sam jestem pokrzywdzonym. Bez zmian w tej
                dziedzinie w Polsce nic nie bedzie. Ale nie widze jakiegos frontu odnowy. Snuja
                sie jedynie jakies cienie hersztow pacynek. Symbol naszych czasow?

                Czy zadalas sobie sama pytanie: po co zaczelas ten watek? Chcialas pochwalic
                sie znajomoscia slowa cronizm? Podziwiam Twoja elokwencje. Ja go nie znalem.
                Wiem, ze nie znam jeszcze wielu innych. Czy chcialas sie pochwalic troska o
                Polske? Pokazalas, ze chodzi Ci o troske teoretyczna i jednoosobowo
                skoncentrowana na Tobie. Szukalas sprzymierzencow w walce o lepsze? Ja sie
                zglosilem ale zasygnalizowalem, ze nie wszystko masz poprawnie doprecyzowane.
                Ty konczysz dyskusje nie ustosunkowawszy sie nawet do moich zastrzezen. Czyzby
                zdanie herszta nie podlegalo dyskusji? Tu moge potwierdzic Twa Polskosc
                Nieslychana - nawet tego sie domagalas na pewnym etapie (motajac w
                wypowiedziach i intencjach). Skutki jakie sa kazdy widzi. No i co z tego?
                Orkiestra na Tytaniku tez grala do konca.
                • rycho7 cierpliwie czekam 26.03.04, 09:43
      • panidanka Re: Były czeski minister finansów skazany za malw 11.03.04, 09:21
        czyżby unijne dyrektywy wcześniej trafiły do Czech?

        a może Czechy "wyszły przed szereg"?

        Rycho
        czy masz jakiś dowód na malwersacje finansowe Balcerowicza wzbogacające jego
        prywatne konto, czy konto jakiejś partii?

        D.
        • rycho7 dlugie rece bawidamki 11.03.04, 11:53
          panidanka napisała:

          > Rycho
          > czy masz jakiś dowód na malwersacje finansowe Balcerowicza wzbogacające jego
          > prywatne konto, czy konto jakiejś partii?

          Sanowna Pani Danuto. Czy uwazasz mnie za takiego naiwnego abym publicznie
          pozwolil sobie na taka nieostroznosc?. Chce jeszcze pozyc. Juz sobie wyobrazam
          te wyglupy Michnika w sadzie gdyby mu zadano pytanie dlaczego mnie nie ma w
          sadzie. Ja nawet nie napisalem nic o nieuczciwosci Balcerowicza. A z Danutki
          wychodzi szczujnosc proleteriacka/cronistyczna.
          • panidanka Re: dlugie rece bawidamki 11.03.04, 12:03
            rycho7 napisał:

            > wychodzi szczujnosc proleteriacka/cronistyczna.

            szkoda, że się nie boisz mnie obrzucać oszczerstwami i wyzwiskami tak jak boisz
            się Balcerowicza sad

            i ty o sobie śmiesz powiedzieć, że znasz demokrację?

            D.
            • rycho7 Szczujnosc 11.03.04, 12:40
              panidanka napisała:

              > rycho7 napisał:
              >
              > > wychodzi szczujnosc proleteriacka/cronistyczna.
              >
              > szkoda, że się nie boisz mnie obrzucać oszczerstwami i wyzwiskami tak jak
              boisz
              >
              > się Balcerowicza sad
              >
              > i ty o sobie śmiesz powiedzieć, że znasz demokrację?

              Szczujnosc polega miedzy innymi na tym, ze Ty domyslasz sie juz tam gdzie ja
              jeszcze nic nie powiedzialem. Sprawdz powyzej. A dlaczego sie obrzucasz tego
              nie dochodze. Wszak starasz sie byc niezrozumiala.
    • rycho7 pytania do Panidanki 11.03.04, 13:05
      patience napisała:

      > Roman Kluska, założyciel Optimusa :
      >
      > ...W ostatnie wakacje przyszedł do mnie elegancki pan, powiedział, że jest
      > delegatem tych, którzy mnie gnębią.

      1. Czy wiesz co jest tematem niniejszego watku?
      2. Czy jestes czyims delegatem?
      3. Czyim jestes delegatem?
      4. Czy zauwazasz, ze mnie gnebisz bez zwiazku z tematem watku?
      5. Czy potrafisz pisac na temat tego watku?
      6. Czy masz ochote pisac na temat tego watku?
    • patience Straszliwe skutki ogladania Millera w TV... 11.03.04, 16:43
      Emerytka w sądzie

      Bogdan Wróblewski 10-03-2004, ostatnia aktualizacja 10-03-2004 23:17

      Pewna emerytka zdenerwowana telewizyjnymi wypowiedziami premiera Leszka Millera
      poinformowała o podłożeniu bomby na Woronicza. Sprawa o fałszywym alarmie
      bombowym trafiła do sądu

      Taka nietypowa sprawa właśnie wpłynęła do sądu. 13 listopada na nogi postawiona
      została ochrona TVP, policja, pirotechnicy. O godz. 22.12 kobiecy, opanowany
      głos poinformował, że w gmachu telewizji publicznej jest bomba. Przez chwilę
      sytuacja wydawała się poważna, rozważano możliwość ewakuacji gmachu, na miejscu
      pojawił się zastępca komendanta rejonowego policji, pirotechnicy przeszukali
      ogólnodostępne pomieszczenia.

      Sprawa szybko się wyjaśniła. Telefonistka zapamiętała numer rozmówczyni.
      Jeszcze tej samej nocy do mieszkania pani Wandy zapukała policja. Zszokowana
      kobieta przyznała się do telefonowania. Tłumaczyła, że wieczorem oglądała w TVP
      premiera Leszka Millera i "coś ją pchnęło", żeby zareagować w ten sposób. Numer
      na Woronicza ustaliła pod 913.

      Czym podpadł premier, pani Wanda nie sprecyzowała. Możliwości jest sporo, bo w
      tych dniach ważył się los strajku na kolei, kończył się proces starachowickich
      samorządowców powiązanych z gangsterami, SLD zgłosił projekt legalizacji
      małżeństw homoseksualnych.

      Na policji pani Wanda dowiedziała się, że za telefoniczny występek grozi jej
      nawet do ośmiu lat więzienia. Zemdlała. Pogotowie zabrało ją do szpitala.
      Prokurator potraktował ją z umiarem - wysłał sprawę do sądu, ale z wnioskiem o
      warunkowe umorzenie. Wina pani Wandy nie budzi bowiem wątpliwości, ale
      prokurator liczy na to, że kobieta "nie popełni dalszych przestępstw". Sąd może
      wyznaczyć jej do dwóch lat okresu próby, nałożyć obowiązek wpłacenia drobnej
      kwoty na cel społeczny. Zakazu oglądania telewizji nałożyć nie może.

      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,1959361.html
      Komentarze na forum:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=51&w=11295368
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=11298268
    • patience Komisja przyjęła raport Błochowiak: Rywin samotnym 05.04.04, 22:24
      Komisja przyjęła raport Błochowiak: Rywin samotnym oszustem

      ZOBACZ TAKŻE

      • Rozmowa z Tomaszem Nałęczem: Wspólnicy Rywina (05-04-04, 22:15)
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2007735.html
      • Rozmowa z Bogdanem Lewandowskim: Tyle zostało z deklaracji SLD (05-04-04,
      22:15)
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2007740.html
      • Anita Błochowiak, autorka raportu komisji śledczej (05-04-04, 22:14)
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2007732.html
      • Samobój SLD - komentarz (05-04-04, 19:16)
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2007218.html
      • Ostateczna wersja raportu komisji śledczej przyjęta na posiedzeniu 5 kwietnia
      (wersja Błochowiak) (05-04-04, 19:02)
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,42984,2007182.html

      POSŁUCHAJ

      Jan Rokita: Raport komisji jest zbiorem fałszerstw o rzeczywistości. Nagranie
      radia Tok FM (mp3; 00:14 0,34MB)
      Anita Błochowiak: Mam nadzieję, że w końcu Lew Rywin zostanie określony jako
      oszust i człowiek, który chciał wyłudzić od Agory pieniądze. Nagranie radia Tok
      FM (mp3; 00:13 0,31MB)


      Agnieszka Kublik 05-04-2004, ostatnia aktualizacja 05-04-2004 19:13


      Na polecenie szefa SLD Krzysztofa Janika posłowie tej partii w komisji śledczej
      przegłosowali, że Rywin działał sam. A na początku afery Rywina premier Miller
      zapowiadał, że przebije osinowym kołkiem tego, co wysłał Rywina do Agory

      Gdy rano komisja śledcza przyjęła jako swój końcowy raport wersję Anity
      Błochowiak, widać było dwie reakcje: kompletnej konsternacji, wręcz osłupienia
      (np. Nałęcz) oraz ogromnego zadowolenia i triumfu (Błochowiak).

      Komisja zaczęła pracę nad końcowym raportem od głosowania poprawek najdalej
      idących, czyli całych projektów sprawozdania. Miały być głosowane w kolejności
      alfabetycznej. Pierwsza wypadła wersja Błochowiak i... przeszła. Oznacza to, że
      ta wersja jest sprawozdaniem komisji i że nie można do niej wprowadzać
      poprawek, bo zgodnie z regulaminem Sejmu nie wolno poprawiać poprawek.

      W sali kolumnowej Sejmu wyraźne poruszenie. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, co
      się stało: że oto komisja przyjęła właśnie jako swoje sprawozdanie wersję
      całkowicie wybielającą SLD i grupę trzymającą władzę. Marszałek Nałęcz
      rozpaczliwie próbuje ratować sytuację. Pyta, czy członkowie komisji na pewno
      zdawali sobie sprawę, co głosują. Nie ma wątpliwości: zdawali sobie sprawę.

      Wersja Błochowiak przeszła dzięki powstaniu koalicji SLD-Samoobrona. Pomógł
      poseł Kopczyński i nieobecność Szczepańczyka z PSL. Ludowcy już odcięli się od
      Szczepańczyka, twierdzą, że w Sejmie poprą wersję o istnieniu grupy trzymającej
      władzę.

      - Przyjęliśmy sprawozdanie, które jest kpiną - mówił dziennikarzom Nałęcz tuż
      po posiedzeniu.

      To samo mówił Rokita (PO): - Wprowadzili w upadającym SLD dyscyplinę i nawet
      poseł Szteliga, choć przecież wiemy, że ma inne zdanie, ze strachu poparł tezę,
      że Rywin był sam. Kupili Kopczyńskiego, zastraszyli Szteligę, nie pojawił się
      Szczepańczyk - i praca komisji kończy się w sposób głęboko wstydliwy.

      - To wielki skandal i ponury dzień dla polskiego parlamentaryzmu - wtórował im
      Zbigniew Ziobro (PiS).

      Błochowiak tymczasem tłumaczyła dziennikarzom, że "jej chodzi o prawdę". - Mam
      nadzieję, że tak jak w prokuraturze, tak i w sądzie Rywin zostanie określony po
      prostu jako oszust, których chciał wyłudzić od Agory pieniądze - mówiła.

      Jak się dowiadujemy, decyzję, jak posłowie SLD mają się zachować podczas
      przyjmowania sprawozdania przez komisję, podjęto w piątek rano. Z Błochowiak,
      Rydzoniem i Szteligą spotkał się szef Sojuszu Krzysztof Janik. - Dostali
      dyspozycję, jaką wersję sprawozdania mają poprzeć - mówi nasz rozmówca. -
      Szteliga pytany o to spotkanie, odpowiada pytaniem: - Czyż to nienaturalne, że
      posłowie spotykają się z szefem swego klubu?

      "Gazeta": - Janik wydał posłom SLD takie dyspozycje?

      Szteliga: - Nie wydawał dyspozycji.

      Sam Janik twierdzi, że takiego spotkania nie pamięta i zawsze trzymał się z
      dala od prac komisji. Ale cała trójka posłów Sojuszu zagłosowała za wersją
      Błochowiak, choć prywatnie mówili np. marszałkowi Nałęczowi, że mają w tej
      sprawie inne zdanie. Nałęcz nie ma wątpliwości: musieli dostać dyspozycje,
      skoro wbrew temu zdaniu zagłosowali.

      W piątek Sojuszowi zabrało jednego głosu, by przeszła wersja Błochowiak.
      Większość poparła wersję Nałęcza. Sojusz postarał się, by już im głosów nie
      zabrakło. Nie było Józefa Szczepańczyka (PSL), który w piątek poparł wersję
      Nałęcza (miał spotkanie w swoim okręgu poselskim, uprzedzał o tym już w
      piątek), był natomiast Kopczyński, choć powinien leżeć w szpitalu i wcześniej
      nie zamierzał brać udziału w tym głosowaniu. Tuż przed głosowaniem Błochowiak
      zgłosiła do swego projektu autopoprawkę: że KRRiT nie miała prawa pracować nad
      projektem ustawy o RTV. To teza lansowana przez Kopczyńskiego od początku prac
      komisji śledczej. W pierwotnej wersji Błochowiak twierdziła, że KRRiT prawa nie
      złamała.

      Do sprawozdania komisji zostaną dołączone wnioski mniejszości, czyli projekty
      raportów w wersji Nałęcza, Ziobry, Rokity, Kopczyńskiego i Łącznego. Nałęcz nie
      krył zdumienia. - Dlaczego panowie zgłaszają swoje projekty jako wnioski
      mniejszości, skoro za idealny uznaliście tekst Błochowiak? - pytał Nałęcz dwóch
      ostatnich. Kopczyński odpowiedział, że regulamin Sejmu nie zmusza go do
      motywowania swoich wyborów.

      Pełen tekst raportu przyjętego przez komisję :
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,42984,2007182.html
      5:4

      Za wersją Błochowiak głosowali:

      Jerzy Szteliga (SLD)

      Stanisław Rydzoń (SLD)

      Anita Błochowiak (SLD)

      Bohdan Kopczyński (niez., d. LPR)

      Jan Łączny (Samoobrona)

      przeciw:

      Tomasz Nałęcz (SdPl)

      Bogdan Lewandowski (SdPl)

      Jan Rokita (PO)

      Zbigniew Ziobro (PiS)

      nieobecny

      Józef Szczepańczyk (PSL)
    • patience Dysk biegłej od Wieczerzaka 07.04.04, 10:52
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2009590.html
      p. też: Proces Wieczerzaka
      serwisy.gazeta.pl/kraj/0,34355.html



      Dysk biegłej od Wieczerzaka
      Wojciech Cieśla, Marcin Kącki 07-04-2004, ostatnia aktualizacja 06-04-2004
      19:41


      Biegli zazwyczaj nie przysięgają przed sądem. Wystarczy, że zrobią to raz, gdy
      zaczynają pełnić swoje obowiązki. We wtorek na procesie PZU Życie doszło do
      precedensu. Sędzia Krzysztof Petryna na wniosek obrony odebrał od biegłej
      przyrzeczenie że jest "świadoma swoich słów i odpowiedzialności przed prawem" i
      na każdej rozprawie ma jej przypominać, że obiecała nie kłamać. Dlaczego?

      Proces Grzegorza Wieczerzaka utknął w martwym punkcie z powodu przesłuchań
      biegłej Jadwigi Młynarczyk, na której opinii oparto akt oskarżenia. Sęk w tym,
      że biegła zawyżyła straty w PZU Życie co najmniej o 35 mln zł i... nie
      pamiętała, w jaki sposób je liczyła. Niedawno wyszło na jaw, że jej - rzekomo
      autorska - ekspertyza pokrywa się we fragmentach z tzw. raportem Kobry firmy
      Deloitte & Touche (analizą sytuacji PZU).

      Wczoraj wybuchł kolejny skandal. Okazało się, że opinia słowo w słowo pokrywa
      się z kolejnym dokumentem - wnioskiem o podjęcie śledztwa w sprawie PZU Życie
      napisanym w 2001 r. przez b. szefa MSWiA Marka Biernackiego. Jadwiga Młynarczyk
      zaklina się, że nie korzystała z dokumentu. - To na pewno przyda się
      prokuraturze. W sprawie o składanie fałszywych zeznań przez biegłą - uśmiechał
      się Grzegorz Wieczerzak.

      Biegła nie mogła sobie przypomnieć, skąd wzięły się kontrowersyjne fragmenty
      opinii. Wyznała, że wszystko zapisuje w komputerze. Oskarżeni i obrońcy jakby
      na to czekali. Błyskawicznie zażądali zawiadomienia prokuratury o składaniu
      fałszywych zeznań przez biegłą i zabezpieczenia twardego dysku jej komputera. -
      Pamiętajmy o doświadczeniach komisji badającej sprawę Rywina - mówił Grzegorz
      Wieczerzak.

      Sąd nie zgodził się jednak na badanie dysku, żeby "nie przesądzać o
      wiarygodności dowodów". Ocenę zeznań Młynarczyk zostawił samej prokuraturze.

      Biegła za swoją opinię dostała z prokuratury ok. 16 tys. zł. Teraz szef
      prokuratury apelacyjnej Zygmunt Kapusta nie wyklucza, że zażąda zwrotu
      pieniędzy. Może to być pierwszy taki przypadek w kraju.

      Przepisy o wynagrodzeniu dla biegłych nie przewidują jednak takiej możliwości -
      prokuraturze w dochodzeniu roszczeń zostałaby droga cywilna. Nieoficjalnie
      wiadomo, że prokuratura wystąpi o skreślenie Młynarczyk z listy biegłych
      sądowych. To m.in. dzięki temu, że jej opinia była łatwa do podważenia,
      Wieczerzak ma otwartą drogę na wolność - sąd zgodził się wypuścić go z aresztu
      za kaucją (jego rodzina nie uzbierała jeszcze 2 mln zł, które mają zostać
      wpłacone, by mógł on opuścić areszt).
      • patience F.Kraj: siedział 3 lata na podstawie plagiatu? 07.04.04, 10:59
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=11840727
        Dysk biegłej od Wieczerzaka
        Przeczytaj komentowany artykuł »
        Autor: Gość: gor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
        Data: 07.04.2004 00:12 + dodaj do ulubionych wątków


        Jak to możliwe żeby facet na którego nie znleziono dowodow, siedział 3 lata
        jeszcze na bazie owoców przestępstwa plagiatu, biegłej co kłamie i drugiego
        co mu w pisaniu pomagał policjant ? Mrożek chyba takich sytuacji nie
        przewidywał. Filizofia dajcie mi człowieka, a coś na niego znajedziemy ma
        zawsze krótkie nogi.

        • Dokladnie! IP: *.sa.bigpond.net.au
        Gość: Michal 07.04.2004 00:53

        A co bedzie jak sie okaze, ze Wiecierzak jest niewienny? Zaplaca za to
        oczywiscie podatnicy.. Naprawde zaczynam sie cieszyc, ze w tym kraju nie
        mieszkam, duzo myslalem o powrocie ale (chyba na szczescie?) zaczyna mi
        przechodzic.



        • Samoobrona wykonczy mocodawcow takich procesow IP: 61.149.8.*
        Gość: chinczak 07.04.2004 02:01


        • Re: Samoobrona wykonczy... IP: 129.81.192.*

        Przeczytaj komentowany artykuł »
        Gość: Bum 07.04.2004 02:47 odpowiedz na list odpowiedz cytując

        Zlodzieje z "Samej brony" beda "poprawiac"
        sadownictwo w Polsce???

        • Re: Samoobrona wykonczy... IP: *.revers.nsm.pl
        Gość: Krociech 07.04.2004 08:24


        Dokładnie. Robi się to tak: bierzesz pieniądze od panów A, B, C, kupujesz za
        nie biegłego sądowego psychiatrę, który wystawia im zaświadczenie o
        niepoczytalności. Następnie wysyłasz do sądu oświadczenie "Ja, nirzej podpisany
        A/B/C, oświadczam, że prezes sondu rejonowego w Moim Mieście to złodziej, ktury
        wspulnie z lokalnym biskópem X i lokalną lożą masońską knują spisek mający na
        celu przejęcie władzy w Polsce." Dajesz fałszywy podpis, a następnie składasz
        doniesienie na pana A/B/C o popełnieniu przestępstwa. Sąd co prawda stwierdza
        ich niepoczytalność na podstawie opinii biegłego psychiatry, ale dla
        bezpieczeństwa umieszcza ich w zakładzie zamkniętym.
        Gdy odważą się wystąpić przeciwko tobie, występujesz na antenie ogólnopolskiego
        radia (tutaj radio Zet) i ogłaszasz wszem i wobec, że Twoi jedyni przeciwnicy
        to ludzie z żółtym papierami, a ty chcesz tylko zbawić naród.
        Tak właśnie postąpił Lepper (wraz z niejakim panem Lechem) z ludźmi, od których
        wziął pieniądze: tak właśnie będzie wyglądać sądownictwo, gdy przejmie władzę.


        • Dysk biegłej od Wieczerzaka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

        Przeczytaj komentowany artykuł »
        Gość: pumbas 07.04.2004 08:30 odpowiedz na list odpowiedz cytując


        Ludkowie moi mili, cóżeście tak pobłądzili.
        Czarni jak sadzali Wieczerzaka (potem czerwoni: Jamrożego) myśleli, że on
        finansował tylko "ONYCH". A chłopaki były sprytne dawały nie ciała ale kasy na
        obie strony, teraz zaczęli "nawijkę" o powrocie pamięci (tzw.
        syndrom "wycofywania pomroczności kasowej") i dali do zrozumienia, że nie mają
        nic do stracenia - aci o których powiedzą raczej tak....
        No i tak: Monkiewicz (w PZU) finansował Mariana K.
        Jamroży: Leszka M.
        i da capo' , jedno tylko jest prawdą zapłacą inni (nie podatnicy) ale frajerzy
        którzy ubezpieczają się w PZU. Ubezpieczając samochód, mieszkanie itp.
        zasdilają lewą kasę władzy (i to jaką kasę !!!).
        Niech to szybko wezmą Holendrzy, ci umieją liczyć kasę i na pewno zrobią
        porządek w firmie (z korzyścia dla klientów).
        Niech się czerwone pijawki odp... od "NARODOWEJ GRUPY FINANSOWEJ" (to chory
        pomysł debilnego związkowca działającego w interesie Leszka i Leszka (spółka
        rodzinna z Łodzi, he, he..)



        • Re: Dysk biegłej od Wieczerzaka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
        Gość: Beret 07.04.2004 08:49


        W tym państwie już nic nie powinno nas dziwić. Państwo stosuje terror wobec
        obywateli i nieposłusznych wsadza do więzień na podstawie zwykłych pomówień. I
        nie tylko o tych z najwyższej półki tu chodzi. Na sankcjach siedzą obecnie
        tysiące ludzi, wobec których prokuratura nie ma żadnych dowodów poza właśnie
        pomówieniami lub podejrzanymi zeznaniami ćpunów i innych meneli!!!! I w
        państwie demokratycznym władza przechodzi nad tym do porządku dziennego !!!!
        Jaka to demokracja ? big_grin Ale widocznie jest to komuś na rękę, skoro taki
        system funkcjonuje od lat!!! A Rywin nie posiedzi, bo jest z tych, co ten
        system tworzyli. Natomiast przysłowiowa już babcia przywłaszczająca sobie
        batonik za 3,2 idzie do pierdla.



        • kompromitacja
        hydy 07.04.2004 08:53

        Wieczerzak górą - przez słabiutki akt oskarżenia, słabo poparty materiałem
        dowodowym; ciekawe jak zachowa się dalej w toku procesu prokuratura.



        • Re: kompromitacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
        Gość: df 07.04.2004 09:01


        JAk to jak? Kapusta powiedział, że to wina biegłej a akt oskarżenia był w
        porządku To znaczy mniej więcej operacja była udana ale pacjent zmarł.



        • za swoją opinię dostała z prokuratury ok.16 tys zł IP: *.sawan.com.pl
        Gość: sk 07.04.2004 09:23


        A ile dostała żeby położyć śledztwo?


    • mcattery Catterego Skarbowe Przypadki 07.04.04, 17:34
      Mam sobie firemke mala, bo mala ale wlasna. Poza soba zatrudniam 1 osobe li
      tylko.Charaketer dzialalnosci nie wymaga, ba nawet nie prosi sie o wieksza
      liczbe na stanie tych - za - ktorych- k- zusy - placisz.
      W firemce piszemy, "formuujemy",klecimy,bazgrzemy,dowiadujemy sie, sprzedajmy
      zdjecia, itp. itd jednym slowem cudujemy okrutnie.
      Dzisiaj polecialem do mojej ksiegowej, bowiem wezwany dostalem w trybie
      multipilnym do "wlasciwego miejscu zamieszkania urzedu skarbowego".
      Coz pani urzedniczka ode mnie chciala? Zaraz wam wyjasnie. Spadlem z krzesla
      jak dowiedzialem sie o co chodzi.Otoz Urzed Skarbowy "wlasciwy dla mego miejsca
      zamieszkania" przyczepil sie do mojej umowy uzyczenia lokalu, w ktorym nasza
      radosna dzialanosc jest prowadzone.
      Pani urzedniczka powiedziala, ze skoro mam umowe uzyczenia i nic za lokal nie
      place wlascicielowi, to urzad skarbowy obciazy mnie wiekszym podatkiem, bo
      urzad skarbowy nie wie czy ja tego lokalu komu innemu nie odstapilem o czy ja z
      niego nie czerpie jeszcze zyskow.
      Ze k....coooo ? Czy Pani mysli ze podzielilem pooj dykta na 2 i w drugiom
      pomieszczeniu jest cyklinowanie opon?
      Pytam.Pani urzedniczka patrzy na mnie malymi oczkami i mowi mi poufym tonem, ze
      lepiej bedzie jak umowie sie z wlascicielem lokalu na to, ze bede za ow lokal
      placil mu 100 zl rocznie. A ja na to: A nie lepiej jest zeby nie widniala
      nigdzie zadna kwota? Nikt sie nie bedzie musial rozliczac.... latac , placic
      podatkow....
      - Nie prsze pana - uslyszalem.Urzad Skarbowy domniemywa, ze Pan oszukuje urzad
      skarbowy. Wiec Urzad skarbowy naliczy panu podatek wedle uznania......
      Co to znaczy wedle uznania????????????
      Spotkal sie ktos z takim przypadkiem??????


    • mcattery Korespondencja urzedowa -wazne dla poczatkujacych 07.04.04, 17:47
      Gdy moi mili, poczatkujacy przedsiebiorcy, dostaniecie mile pismo, od milego
      urzedu skarbowego, wlasciwego miejscu zamieszkania rzecz jasna nie popelniajcie
      tego bledu, co ja pewnego czasu. Otoz rozrywam koperte a tam: pieczatka :
      Naczelnik Urzedu Skarbowego w miescie X." Wzywamy do natychmiastowych wyjasnien
      w sprawie konta bankowego panskiej firmy. Oczekujemy 7 dni od daty wyslania
      pisma. Jezeli nie stawi sie Pan w okreslonym terminie spowoduje to wszczecie
      postepowania bla bla bla......
      Jezus Maryja! Jezus Maryja i nawet Boze kochany! Jak ja tam nie pojade to mnie
      zamkna - pomyslalem sobie. A bagatela do swojego urzeduu skarbowego
      macierzystego mam 300 km, poniewaz rozliczam sie w ...innym miescie.Okazuje sie
      ze mozna. Dlaczego to juz moja slodka tajemnica. W kazdym razie ćpnąłem
      niezalatwionymi sprawami i zapakowalam sie w pociag i udalam sie spiesznie do
      macierzystego urzedu skarbowego.Zziajany, wpadlem, usiadlem, spodziewalem sie
      kontroli, kajdanek, a w najlepszym razie hiperkary bo i tak przybylem dzien po
      terminie.
      Okazuje sie.....ze urzad skarbowy potrzebowal mojego numeru konta.Po co ? Dla
      kontroli? - obawialem sie okrutnie. Nie oni po prostu tego numeru konta nie
      mieli w paieprach a ja musialem zapierddd.... 300 km, bo dostalem pismo z
      k...pogrozkami!!! Ze mnie zamkna jak nie dowioze!
      I wniosek jest taki dlaczego istnieje praktycznie 1 wzor pisma od Urzedu
      Skarbowego, po ktorego otrzymaniu czlowiek czuje sie jak smiec?
      Ze cie zamkna jak sie spoznisz o dzien? Ze ci kare przywala?
      Wiec rada dla pocatkujacych przedsiebiorcow. Zrobcie z takiego swistka kulke
      papieru i rzuccie kotom, do zabawy. A urzad skarbowy jak bedzie trzeba sam
      przyjdzie albo zadzwoni do Mahometa.


    • rycho7 Giwi to o Tobie? 29.06.04, 16:21
      patience napisała:

      > Roman Kluska, założyciel Optimusa :
      >
      > ...W ostatnie wakacje przyszedł do mnie elegancki pan, powiedział, że jest
      > delegatem tych, którzy mnie gnębią.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka