oleg3
05.02.10, 11:03
Donald Tusk nie był ani pierwszym, ani jedynym politykiem, który
deklarował w zeszłym tygodniu cięcia budżetowe. Był ich cały wysyp. –
pisze
Tomasz Wróblewski w rzepie.
Wytrwałych zachęcam do lektury. Hasza upraszam o powstrzymanie się
od obsikania tego wątku, zaś wyznawców tuskizmu o niestosowanie
reductio ad pisorum.
Cytat
W rankingu Credit Default Swaps (to specjalna transakcja, w której
wyceniane jest ryzyko niewypłacalności) Polska znalazła się na 56.
miejscu z 85 notowanych. Prawdopodobieństwo, że nasz kraj utraci
zdolność do spłacania długów, oceniane jest dziś na 8 proc. To
relatywnie mało, jeżeli zestawimy nas z ostatnią na liście Argentyną
(48 proc. prawdopodobieństwa). Ale i dużo, jeżeli zobaczymy, jak
blisko nam do państw niedawno uważanych za bankrutów, np. Estonia
(9,7 proc. prawdopodobieństwa). Czechy, które są na 32. pozycji,
mają zaledwie 5,8 proc. prawdopodobieństwa. A do Niemiec (2,3 proc.)
czy Francji (2,9 proc.) jest nam bardzo daleko. Mimo wyższego
wzrostu gospodarczego i większego zadłużenia te kraje stanowią
mniejsze ryzyko i mniej płacą za swoje długi.
Cytat
Polska na obsługę długu w przyszłym roku wyda 39 mld zł, o 4 mld
więcej niż w tym roku i 6 mld więcej niż rok wcześniej. Tempo jest
zawrotne. W naszym regionie wyższy koszt obsługi długu publicznego
mają jeszcze Węgry (4,4 proc. w stosunku do PKB) z deficytem 79
proc. Do tego dochodzi prawdopodobieństwo, że szybki wzrost
gospodarczy w USA (5,2 w IV kwartale) może wzmocnić dolara i
uruchomić mechanizmy antyinflacyjne. Zarówno amerykański Bank Rezerw
Federalnych, jak i Europejski Bank Centralny mogą podnieść stopy
procentowe i tym samym koszty kredytów.
Premier chce ograniczyć wzrost elastycznej części wydatków, czyli 25
proc. budżetu, do 1 proc. ponad inflację. Nie tylko, że jest to
jeden z najbardziej zachowawczych programów oszczędnościowych
proponowanych w ostatnim tygodniu, ale z założenia nieskuteczny.