Dodaj do ulubionych

Test III. Opowiadanie antysemickie:

18.02.04, 10:12
Nie wyglądało to najlepiej. Zresztą trupy rzadko wyglądają dobrze. Ten nie
odbiegał od innych, a pośmiertny grymas na twarzy z pewnością nie dodawał
uroku. Jest coś odpychającego w zwłokach, nawet pięknych kobiet. Ta nie była
piękna, więc moje przygnębienie wzrosło.
Zachciało mi się palić. Na stoliku stojącym pośrodku pokoju leżał
spodek, pełen wysypujących się na kluczyki od volvo niedopałków. Technicy
będą mieli spory ubaw podczas identyfikowania śliny z ustników. Właśnie jeden
ze speców od zabezpieczania śladów utkwił surowe spojrzenie na moim
papierosku, którego zdążyłem wyciągnąć już z paczki. O co mu chodzi? Nawet
jeśli dorzucę swojego peta do reszty niedopałków, to przecież roboty mu nie
przybędzie. Dobrze wiedziałem, że w takich przypadkach w laboratorium badają
tylko kilka, wybranych na chybił trafił. Szczególnie od czasu, kiedy ich
komputery w pracowni połączono z internetem. Zawsze jak wchodzę do
laboratorium, paluchy techników zaczynają śmigać po klawiaturze. Przełączają
strony z pornografią na otwarte dla niepoznaki strony z neutralną treścią.
Albo wyłączają w panice komputer, kiedy nie mogą zapanować na zbyt dużą
ilością automatycznie otwieranych się popapów, mrucząc pod nosem, niby do
siebie, "cholerny sprzęt, znowu się zawiesił". Zawracanie głowy - przecież
nie doniosę naczelnikowi wydziału, że potrzebny na przedwczoraj raport będzie
pojutrze, bo technik znalazł darmową stronkę z wdziękami topowej (czy jak to
się teraz mówi) aktorki. A może to resztki przyzwoitości nim kierują?
Markowanie pracy mimo wszystko powoduje wewnętrzny dyskomfort, nawet u
leserów. Leser to kolejne popularne słówko-wytrych, zastępujące coraz
bardziej oszczędnym w słowa obywatelom zdania złożone.
A, właśnie, praca. Co my tu mamy? Zamordowaną kobietę, z licznymi
śladami brutalnego pobicia, zapewne przyczyną zgonu. To jednak powinien
wstępnie ustalić medyk. I poinformować mnie o swoich genialnych wnioskach.
Tymczasem konował złożył już do gustownej walizeczki swoje zabawki i siedział
na krześle pod oknem majtając znudzony nogą. Zamyślił się czy chciał mnie
rozdrażnić? A może marzy mu się sytuacja z amerykańskich kryminałów -
przychodzi śledczy na miejsce zbrodni i pyta lekarza: "Co my tu mamy"?
Cholera, muszę się skupić, zaczynam się powtarzać.
Mieszkanie nie było zbyt reprezentacyjne - pokój z kuchnią,
mikroskopijny przedpokoik (jak, do diabła, wniesiono tu te wszystkie meble?
Przecież w tym przedpokoju z trudem może manewrować jeden człowiek z aktówką
pod pachą...), łazienka z toaletą również raczej jednoosobowa... Ciekawe, że
w tak małym pomieszczeniu można zrobić tak wielki bałagan: wszystko leżało
wszędzie. Książki, kartki, brudne naczynia, długopisy i setki innych rzeczy
kładziono najwyraźniej tam, gdzie sięgał akurat zasięg ramion. Jak nie można
było dosięgnąć stołu czy innego mebla, domownicy po prostu rzucali przedmioty
na podłogę. Niedopałków i opakowań po waflach nie wyłączając. Ewentualny
włamywacz byłby zrozpaczony - tu nic nie leżało na swoim miejscu, nawet
pierścionek z całkiem sporym brylantem leżał na dywanie pod stertą
zgniecionych puszek po piwie. Podniosłem go końcem jednorazowego długopisu i
podetknąłem pod nos technikowi. Wzruszył ramionami i machnął z rezygnacją
ręką, co zapewne miało oznaczać skończoną bezradność zagubionego w centrum
wielkiego miasta przyjezdnego z odległej prowincji.
- Znalazłem już trzy podobne: w kuchni między garnkami, w szkatułce i
pod komodą. Razem z pilotem do telewizora - poskarżył się, dając wyraz
potępienia do sprawcy tak bezceremonialnego traktowania najważniejszego
urządzenia domowego. Ten facet był skończonym produktem epoki obrazkowej,
różniącym się od prehistorycznych małpoludów tylko umiejętnością wydawania
artykułowanych dźwięków.
A propos - skąd w takim zapyziałym mieszkanku podobne precjoza?
Podreptałem do łazienki w poszukiwaniu odpowiedzi. Panował w niej nieład nie
odbiegający natężeniem od reszty lokalu. Na brudnej półce pod lustrem walały
się kosmetyki, które nawet dla mnie, ignoranta w tej dziedzinie, były
rozpoznawalne. Brylanty, pachnidła Chanel, dobry samochód... Wyglądało na to,
że lokatorka przywiązywała wielką wagę do wyglądu poza domem, odwrotnie
proporcjonalną do utrzymywania higieny wewnątrz. Czas chyba się poznać bliżej.
Wróciłem do pokoju i wziąłem plastikową torebkę z dokumentami
zamordowanej, znalezionych w cudacznego wyglądu okrągłej i płaskiej torebce w
kształcie pojemnika na ringo. Zawsze nie mogę wyjść z podziwu, że kobietom
chce się nosić ze sobą cały ten śmietnik - szminki, lusterka, lakiery do
paznokci (gdzie one korzystają z niego poza domem? W metrze? Podczas jazdy
samochodem? Na zakupach w supermarkecie?) i kilka ton innych szpargałów. Nie
było natomiast żadnego notesika z telefonami i adresami, które świetnie
ułatwiają pracę telewizyjnym detektywom - przekarkują pobieżnie takie zapiski
i po chwili już wiedzą, który numer jest wart uwagi. Dzięki temu film trwa
godzinę, a nie kilka miesięcy. Zresztą notesiki to już przeżytek - teraz
wszyscy mają telefony komórkowe. To nieco utrudnia pracę, szczególnie jeśli
chce się odczytać książkę adresową jakiegoś małolata: szyfrogramy w
rodzaju "an kov" - Anna Kowalska - należą jeszcze do w miarę zrozumiałych...
Zrozumiałych pod korepetycjach u córki, oczywiście - skąd smarkata zna takie
teksty, skoro nie ma jeszcze komórki? Czy w wieku 11 lat nie powinna nabywać
innej wiedzy? Chyba lekkomyślnie obiecałem jej kupno telefonu, tym bardziej,
że ekwiwalent mundurowy pójdzie pewnie w całości na przegląd mojego 8-
letniego daewoo, który przymierza się energicznie do emerytury.
Obserwuj wątek
    • n0str0m0 wycinka 18.02.04, 10:23
      > Nie wyglądało to najlepiej.

      1.
      Agora SA udostępnia swoim użytkownikom możliwość bezpłatnego uczestniczenia w Forum Gazeta.pl
      w celu wymiany informacji, komentarzy i opinii na różne tematy.

      opisy przyrody nie sa informacja o jaka aktualnosci zabiegaja, wycinka


      > Zresztą trupy rzadko wyglądają dobrze.

      4.
      Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników na łamach Forum Gazeta.pl treści sprzecznych z
      prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej, czy też propagujących przemoc.

      wyciiiiiiiiiiiiiinka

      i tak do samego konca
      bym sie mogl jutro na oslej obsmiac

      nostromo
    • Gość: Śmiewca mógłbyś krócej? Orzeszkowej nie zmogłem... IP: 80.51.234.* 18.02.04, 17:30
      Może jakiś bryk dla takich jak ja.....
      • Gość: leje-sie Skasowac... IP: 193.235.118.* 18.02.04, 17:45
        bo nuuuuuuuuuuuudne
        • Gość: f Re: Skasowac... IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 18.02.04, 20:20
          A czy napisal o polkożerstwie i ss-mańskie metody gdy zlapią żydzi
          Polaka w Izraelu myjącego za 4 szekle pupy chorych po przezyciu Aushwitz?
    • ada08 Najbardziej spodobały mi się te fragmenty: 18.02.04, 21:01
      1. ''Zachciało mi się palić''.

      2. ''Podreptałem do łazienki w poszukiwaniu odpowiedzi''.

      Takie życiowe...
      a.
      • panidanka Re: Najbardziej spodobały mi się te fragmenty: 18.02.04, 22:20
        ada08 napisała:

        > 2. ''Podreptałem do łazienki w poszukiwaniu odpowiedzi''.
        >
        > Takie życiowe...
        > a.

        Ado
        z tym szukaniem w łazience odpowiedzi... nie jest takie głupie
        można np. domniemywać kto z niej korzystał ostatni

        D.
        • Gość: Achwajwajbumcykcyk Re: Najbardziej spodobały mi się te fragmenty: IP: 80.53.175.* 18.02.04, 22:27
          Czy ma to jakiś związek z antysemityzmem.
        • xiazeluka Re: Najbardziej spodobały mi się te fragmenty: 19.02.04, 10:01
          panidanka napisała:

          > można np. domniemywać kto z niej korzystał ostatni

          ...albo Z CZEGO.
          • panidanka Re: Najbardziej spodobały mi się te fragmenty: 19.02.04, 10:20
            xiazeluka napisała:

            > panidanka napisała:
            >
            > > można np. domniemywać kto z niej korzystał ostatni
            >
            > ...albo Z CZEGO.

            nooo
            jak to z czego
            a chociażby z tego, że powszechnie wiadomo, iż facet po sobie nie opuszcza...
            nie nie o spodniach to jest choć wątek ponoć antysemicki ma być....
            no to już jesteśmy blisko...tematu smile

            D.
            • xiazeluka Re: Najbardziej spodobały mi się te fragmenty: 19.02.04, 10:47
              panidanka napisała:

              > no to już jesteśmy blisko...tematu smile

              Niezupełnie, łaskawa Pani.
              Ale obawiam się, że test zakończył się fiaskiem - kapo nie interweniował.
              • panidanka Re: Najbardziej spodobały mi się te fragmenty: 19.02.04, 11:03
                xiazeluka napisała:

                > panidanka napisała:
                >
                > > no to już jesteśmy blisko...tematu smile
                >
                > Niezupełnie, łaskawa Pani.
                > Ale obawiam się, że test zakończył się fiaskiem - kapo nie interweniował.

                opuszczanie męskich spodni to nie blisko tematu?
                antysemityzmu oczywiście
                wielu semita kojarzy się tylko z tą czynnością dowodową
                zwłaszcza jak obok leży trup

                D.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka