Dodaj do ulubionych

1 sierpnia 17- pamiętamy

31.07.10, 20:14
Nie wiem jak inni lecz ja o 17 tak jak rokrocznie oddam hołd tym co walczyli o
to by Polska była Polską

kecaw kaczysta
Obserwuj wątek
    • gini Re: 1 sierpnia 17- pamiętamy 31.07.10, 20:28
      kecawa napisał:

      > Nie wiem jak inni lecz ja o 17 tak jak rokrocznie oddam hołd tym
      co walczyli o
      > to by Polska była Polską
      >
      > kecaw kaczysta

      Ja jestem daleko, ale zawsze o 170 zapalam swieczke w domu.
      • gini Re: 1 sierpnia 17- pamiętamy 31.07.10, 20:34
        www.youtube.com/watch?v=Y7dRBmMsevk
        • gini Re: 1 sierpnia 17- pamiętamy 31.07.10, 20:54
          tolicę zburzono po ustaniu walk
          Tagi:polskadebata

          Dajmy wreszcie odpór kłamstwu warszawskiemu. Na takie miano
          zasługuje powtarzana od lat nieprawda która głosi, że z powodu
          Powstania Warszawskiego stolica Polski poniosła olbrzymie straty
          nie tylko w ludności, ale również w mieniu, dobrach kultury i
          zniszczonych budynkach, w tym w większość zabytkowych.

          Warszawę rabowano, palono i burzono po zaprzestaniu walk – chociaż
          pkt. 10 „Układu o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie”
          przewidywał zabezpieczenie pozostałego w mieście mienia prywatnego
          i publicznego, ze szczególnym uwzględnieniem obiektów o dużej
          wartości historycznej, kulturalnej lub duchowej – nieomal
          nazajutrz po kapitulacji wojska i wysiedleniu ludności, Niemcy
          przystąpili do akcji unicestwienia miasta, serca Polski...

          Formacje niemieckiej policji, w tym sapersko-minerskie, działały
          systematycznie i planowo, co udokumentowała specjalna ekipa
          Alfreda Mensenbacha. Budynki wpierw rabowano z mogącego być
          przydatnym minia, które pociąg za pociągiem wywożono do Niemiec.
          Następnie budynki podpalano, a po wypaleniu burzono je całkowicie,
          podkładając fachowo trotyl. Przez 3 miesiące Niemcy zdążyli
          zniszczyć całkowicie ponad 50 % i częściowo blisko 20 %
          lewobrzeżnej zabudowy miasta, w tym 90 % zabytkowej.

          Warto przy tym przypomnieć, że 1 sierpnia 1944 r. w Warszawie,
          pojęły otwartą bitwę z okupantem oddziały wojskowe w sile korpusu
          (ok. 3 dywizje), oznaczone – zgodnie z konwencją genewską – co do
          przynależności państwowej, podległe legalnemu rządowi
          Rzeczpospolitej Polskiej. Tak więc zbrodnią wojenną było nie tylko
          mordowanie ludności cywilnej i rozstrzeliwanie wziętych do niewoli
          jeńców, ale również rabowanie mienia prywatnego i publicznego oraz
          palenie i burzenie miasta po ustaniu walk!

          Winni tych zbrodni nie są jacyś abstrakcyjni hitlerowcy, naziści
          lecz konkretni Niemcy, oficjalnie wtedy działający w imieniu
          konkretnego państwa, Rzeszy Niemieckiej. Ich wina jest
          niepodważalna i niepodzielna, bez względu na to jak ocenimy
          czynniki polskie za decyzję o podjęciu walk. Nie można też
          zapominać o tym, że władze państwa niemieckiego pochodziły z
          demokratycznych wyborów, a specjalne pełnomocnictwa dla kanclerza
          i nadanie mu miana Fuhrer uchwalił parlament wyłoniony w tych
          samych wyborach.

          Mamy więc podstawy do roszczeń wobec Niemiec i to nie tylko z
          powodu Warszawy. Fundamentem prawa jest obowiązek sprawcy do
          naprawienia szkody. Komuniści nie wyegzekwowali tego obowiązku, bo
          oni nie reprezentowali polskiej racji stanu. Czemu jednak nie
          uregulowano tego po roku 1989? Może z tego powodu, że czołowi
          mentorzy III RP hojnie czerpali z niemieckich stypendiów i nagród?

          Jedno jest pewne – ich towarzysze partyjni z Unii Wolności
          sprawują dziś władzę, a niemieckie nagrody przyjmowane są przez
          nich z ukontentowaniem.


          Z blogu Jana Kalemby s 24
    • hordol Re: 1 sierpnia 17- pamiętamy 31.07.10, 20:55
      bedę z Nimi i z wami
      • mate_lot Re: 1 sierpnia 17- pamiętamy 31.07.10, 21:19
        hordol napisała:

        > bedę z Nimi i z wami

        ... na słuzbie u Niemców. Co za palant. Niemcy rozwalili mu Warszawe,
        wymordowali mieszkańców a on rżnie patriote wycierając niemieckie tyłki. Fuj, szujo!
        • hordol Re: 1 sierpnia 17- pamiętamy 31.07.10, 21:24
          do niemiec jezdzę tylko na urlopy.
          zaliczylem juz wiekszośc obiektów z dziedzctwa unesco. polecam
          • gini Re: 1 sierpnia 17- pamiętamy 31.07.10, 22:39
            kokos.salon24.pl/213108,powstanie-wola-5-6-7-sierpnia-44-1
    • marouder.eu A jak ty, Wacuchna ten hold oddasz? 31.07.10, 22:43
      Umartwisz sie jakos, czy jak?
      Opowiedz, nie wstydz sie!
      • gini Marouder czy mozesz stad odplynac?n/t 31.07.10, 22:48

        • marouder.eu Wacuchny mi bronisz?! 31.07.10, 22:55
          Ja sie znam z Wackiem od lat!
          Wacek, wyobraz sobie nawet na Forum Swiat pisywal!
          • gini Re: Wacuchny mi bronisz?! 31.07.10, 22:59
            marouder.eu napisał:

            > Ja sie znam z Wackiem od lat!
            > Wacek, wyobraz sobie nawet na Forum Swiat pisywal!

            A mozesz nie w tym watku?Moze, przeczytaj wpisy i sie zastanow
            troche, bo juz jestem zdenerwowana do bialosci.
            • gini Re: .Czesc II wypedzonych 31.07.10, 23:03
              owstanie-Wola 5,6,7 sierpnia 44 (2)
              Tagi:powstanie warszawskie
              Część drugą o „wypędzonych” ze swoich domów i pomordowanych
              mieszkańcach warszawskiej Woli dedykuję Pani Erice
              Steinbach.

              Archiwum GKBZHwP – Protokół zeznań ks. Bernarda Filipiuka, 1946r.
              „Bezpośrednio za wiaduktem kolejowym widziałem na burcie dużo
              zamordowanych Polaków, Polek, nawet dzieci, a wśród nich leżały
              walizki, teczki i inne tobołki. Po drugiej stronie na burcie stał
              karabin maszynowy, z którego widocznie rozstrzeliwano ludzi.
              Skierowano nas na lewo-zdaje się ul. Magistracką i poprowadzono
              nas obok toru kolejowego na podwórko jakiejś fabryki. Wtłoczono
              nas do dwóch olbrzymich hal fabrycznych i kazano nam usiąść na
              ziemi. Po jakimś czasie przypędzono spora partię ludzi – podobno
              mieszkańców z ul. Działdowskiej, z domów przy ulicy Wawelberga i
              innych ulic. Wkrótce po tym przywieziono kilkoma samochodami
              mężczyzn i kobiety. W fabryce był taki tłok, że nie było ani
              jednego miejsca gdzie mógłby kto usiąść.
              Między godziną drugą a trzecią po południu weszli do fabryki
              gestapowcy i od razu zaczęli wybierać mężczyzn zdrowych. Wypędzono
              ich przed fabrykę, ustawiono czwórkami i gdzieś poprowadzono pod
              silnym konwojem. Gestapowcy zapowiedzieli, że biorą ich do
              rozbierania barykad. To wyciąganie ludzi zdrowych trwało gdzieś do
              godziny czwartej po południu.
              Około godziny 4.30-5.00 po południu gestapowcy zabrali pierwszą
              partie chorych z fabryki. Za chwilę następną partię, wśród której
              byłem i ja. Na dziedzińcu fabrycznym ustawili nas czwórkami [w
              grupach] po dwanaście osób. Takich dwunastek naliczyłem kilka w
              tej partii ludzi, w której ja byłem. Gestapowcy zażądali od nas,
              byśmy oddali zegarki, pierścionki, wieczne pióra i inne drogocenne
              rzeczy. Widziałem bardzo dużo zegarków na tej pace i innych
              drobiazgów. Ja swój zegarek i wieczne pióro włożyłem do dolnej
              kieszeni w sutannie i nie oddałem, myśląc, że może po tym zegarku
              kiedyś moja rodzina rozpozna moje zwłoki.
              Byliśmy już pewni, że idziemy na śmierć, tak samo jak poprzednia
              partia ludzi wyciągniętych z fabryki. Wówczas byłem już w sutannie
              i w pantoflach, które szarytka zabrała z mojego pokoju w szpitalu,
              gdy już mnie tam nie było i w tej fabryce doręczyła mi.
              Poprowadzona nas ta samą drogą obok toru kolejowego, którą szliśmy
              przedtem do fabryki. Cała ta trasa z jednej i drugiej strony
              obstawiona była żołnierzami, stojącymi w odstępach mniej więcej 10
              m z karabinami skierowanymi w naszą stronę, to jest do środka
              jezdni.
              Ponadto każda dwunastka ludzi była obstawiona gestapowcami z
              rewolwerami w ręku. Przeprowadzono nas w poprzek ul. Górczewskiej
              na druga stronę, tuż obok toru kolejowego-zdaje się, że był to
              numer posesji 35, bo tak mi mówiono rok po tym w szpitalu. Jest to
              miejsce po prawej stronie ul. Górczewskiej zaraz obok toru
              kolejowego, ale za nim idąc od ul. Płockiej. Dzisiaj stoi już tam
              krzyż pamiątkowy.
              Miejsce egzekucji – to było duże podwórko, po prawej stronie był
              tor kolejowy, naprzeciwko płonąca kamienica piętrowa i tak samo
              płonąca kamienica po lewej stronie. Gdy nas przyprowadzano na to
              podwórko, stało jeszcze kilka dwunastek ludzi wziętych przede mną
              z fabryki, chorych i zdrowych, oczekujących na swoją śmierć.
              Wówczas ukradkiem wyciągnąłem zegarek z głębokiej kieszeni sutanny
              i zobaczyłem, że była godzina 17.30.
              Po dwunastu ludzi bez przerwy podprowadzano i rozstrzeliwano.
              Rozkaz strzelania wydawał gestapowiec. Trzech żołnierzy stało na
              początku podwórka po lewej stronie z bronią maszynową i oni na
              rozkaz salwą rozstrzeliwali. Obok nich przechodziłem i dokładnie
              widziałem, iż wszyscy byli w mundurach niemieckich, jeden z nich
              wyglądał z twarzy na Mongoła. Nie wiem, czy byli to Niemcy, czy
              innej narodowości. Stałem na tym podwórku może 15 – 20 minut i
              widziałem dokładnie, jak przede mną rozstrzeliwano każdą dwunastkę
              ludzi, strzelając w plecy.
              Widziałem, jak po salwie gestapowiec dobijał jeszcze rannych z
              rewolweru strzelając w głowę. Trupami było już założone jakieś ¾
              tego podwórka, niektóre z nich bliżej płonących domów paliły się.
              W tym oczekiwaniu na swoją bezpośrednią śmierć ks. Żychoń,
              misjonarz z Krakowa, który jako chory był w Szpitalu Wolskim,
              udzielił wszystkim generalnego rozgrzeszenia, a ja jemu, po czym
              na wezwanie jednego chorego odmówiliśmy głośno po raz ostatni
              „Ojcze nasz”.
              Przy ostatnich słowach „Ojcze nasz”, gestapowiec krzyknął: „Na
              przód!” Jedna chwila, a usłyszałem po niemiecku – ognia. Padła
              salwa, a ja przewróciłem się razem z ks. Żychoniem, który mnie
              słabego po operacji trzymał cały czas za rękę, on mnie tez za sobą
              pociągnął. Od razu zorientowałem się, że żyję i nie jestem ranny,
              ale zacząłem udawać trupa, wiedząc, że gestapowiec dobija
              żyjących. Gdy do mnie podszedł, kopnął mnie w kolana, zaklął i
              strzelił do głowy z rewolweru, kula przeszła koło ucha. Byłem więc
              uratowany.
              Po tym rozstrzeliwano następne dwunastki ludzi. Z jednej dwunastki
              kobieta padła czubkiem głowy na moje stopy. I po rozstrzeliwaniu
              jeszcze kilku dwunastek zaczęła głośno wołać, że żyje i nie jest
              ranna. Wówczas podbiegł do niej jeden z tych żołnierzy, którzy
              rozstrzeliwali i całą serię strzelił do niej z rozpylacza.
              Widziałem to, gdyż leżałem tak, iż niepostrzeżenie zerkając w
              kierunku swoich nóg, obserwowałem cały czas oprawców.
              Przez cały czas lękałem się, że może mnie jakaś zabłąkana kula
              trafić, gdyż strzelali do dwunastek w kierunku leżących trupów.
              Tak leżałem w ciągłej obawie śmierci do godziny 11.30 wieczorem
              dnia 5 sierpnia 1944 r. O tej godzinie przestali już strzelać, a
              ci trzej oprawcy odeszli, zapaliwszy papierosy, na ul. Górczewską
              i stanęli na burcie przed wjazdem pod tunel. Wówczas zacząłem się
              wyczołgiwać po trupach do kamienicy, przed którą nas
              rozstrzeliwano.
              W mojej dwunastce razem ze mną była kobieta. Na ręku trzymała małe
              dziecko, które mogło mieć rok. Z tym dzieckiem została
              rozstrzelana. Prosiła gestapowca, aby najpierw zabił dziecko, a
              potem ją. Uśmiechnął się tylko i nic nie odrzekł. Dziecko to po
              rozstrzelaniu długo kwiliło i płakało, słyszałem to, a jego
              kwilenie krew mi w żyłach mroziło. Niewątpliwie słyszeli to
              oprawcy hitlerowscy. Wiem, że rozstrzelano lekarzy Szpitala
              Wolskiego, bo widziałem, jak byli rozstrzeliwani. Według moich
              obliczeń-a całe podwórko widziałem zasłane trupami z domu, do
              którego wczołgałem się, rozstrzelano tam około 2000 osób”.

              Ja chcialabym tym, ktorzy zapominaja, ze to Niemcy, zburzyli
              Warszawe, i mordowali ludnosc cywilna ,tym wszystkim, ktorzy winia
              Rzad W Londynie, Powstancow, wszystkich tylko nie Niemcow.
              • marouder.eu Czego ty ode mnie chcesz? 31.07.10, 23:08
                Nie raz i nie dziesiec pisalem na forach o swoim stosunku do Powstania.
                Uwazasz, ze mimo niecheci do decyzji o jego wybuchu, nie pochyle czola nad jego
                ofiarami?
                Wedle znanych mi danych, byla to najwieksza bitwa miejska, jaka rozegrala sie w
                historii tej planety. W dwa miesiace pochlonela wiecej ofiar, niz Brytyjczycy
                stracili w trakcie calej wojny.
                • gini Re: Czego ty ode mnie chcesz? 31.07.10, 23:14
                  To sie nie wyklocaj na tym watku oki?
                  • marouder.eu Ok:) Dobrej Nocy:)/nt 31.07.10, 23:15

              • gini Re: .Czesc III wypedzonych 01.08.10, 17:32
                Powstanie- Wola 5,6,7 sierpnia 44 (3)
                Tagi:powstanie warszawskie
                Będziemy sobie jak posąg
                Wydarty pokrywom wieków?
                Znajdziemyż kruszyny włosów
                Z tych czasów na skroni zostałe?
                Wołam cię, obcy człowieku,
                Co kości odkopiesz białe:
                Kiedy wystygną już boje,
                Szkielet mój będziesz miał w ręku
                Sztandar ojczyzny mojej.
                Krzysztof Kamil Baczyński
                6 sierpnia spośród mężczyzn przeznaczonych na rozstrzelanie Niemcy wyodrębnili 100 osób z zadaniem palenia zwłok. Było to tak zwane Verbrennungskommando. Podzielono mężczyzn na dwie podgrupy po 50 osób i umieszczono w budynku szkoły przy ulicy Sokołowskiej. Szefem całości był oficer gestapo Neumann. Jedna grupa operowała w rejonie ulicy Wolskiej, a druga Górczewskiej. Łączna liczba ofiar egzekucji w dniach 5,6,7 sierpnia szacowana jest na 59 400 osób.
                5 sierpnia (sobota) zginęło w przybliżeniu 45 500 osób, 6-go w niedzielę 10 100, a 7-go w poniedziałek 3 800.
                Oto zeznania Franciszka Zasady, należącego do jednej z podgrup Verbrennungskommanda palącej zwłoki pomordowanych w rejonie ulicy Wolskiej.
                1946 r. Protokół zeznania świadka Franciszka Zasady, Archiwum GKBZHwP.
                „7 sierpnia 1944 r. rano wyprowadzono nasze grupy na podwórze, kazano się rozebrać, a ubranych tylko w spodnie popędzono ul. Sokołowską do Wolskiej, zatrudniając przy paleniu zwłok. Razem z moja grupą paliłem zwłoki w następujących miejscach: przy ulicy Wolskiej, po stronie nieparzystej, nr 91 w podwórzu, zastaliśmy zwłoki około 100 rozstrzelanych mężczyzn. Zwłoki spaliliśmy na miejscu.
                W składzie narzędzi maszyn rolniczych przy ul. Wolskiej nr 85 zastaliśmy około 300 zwłok w sutannach oraz około 80 w ubraniach cywilnych. Wszyscy byli zastrzeleni. Zwłoki spaliliśmy na miejscu. Po tej samej stronie co skład narzędzi rolniczych, parę domów dalej, przy ul. Wolskiej 83 zastaliśmy około 50 zwłok zastrzelonych mężczyzn. Wiele zwłok miało pozakładane opatrunki.
                Przy ulicy Wolskiej nr 60, w fabryce makaronów, na środku podwórza zastaliśmy stos zwłok wysokości około 2 m, długości około 20 m, szerokości około 15 metrów. Były to w większości zwłoki mężczyzn, częściowo tylko kobiet i dzieci. Przy paleniu stosu pracowaliśmy wiele godzin. Sądząc na oko mogło być 2000 zwłok.
                W czasie gdy paliliśmy zwłoki, gestapowiec mający trzy gwiazdki na kołnierzu, blondyn o śniadej twarzy, średniego wzrostu, nazwiska nie którego nie znam, doprowadził z ulicy kilku mężczyzn ubranych po cywilnemu i natychmiast ich rozstrzelał. Zwłoki spaliliśmy razem.
                Na rogu ul. Płockiej kazano naszej grupie usiąść, po czym jeden z gestapowców przemówił do nas, iż darowuje nam życie za pracę przy paleniu zwłok, następnie posłał sześciu ludzi po żywność do okolicznych domów, po przyniesieniu żywności wróciliśmy na ulicę Sokołowską.
                Tu znów dano nam 50 bochenków chleba, 50 paczek papierosów i kawę.
                W nocy słychać było salwy wystrzałów. Nazajutrz, po zebraniu nas na podwórzu, ogłoszono, że znalezione przy zwłokach złoto należy oddawać Niemcom oraz że należy meldować, gdy znajdzie się w piwnicy żywego człowieka, w obu przypadkach za niewykonanie rozkazu grozi kara śmierci.
                Po przemówieniu popędzono nas do palenia zwłok. Przybyliśmy do fabryki „Ursus”, dużą bramą od strony ul. Wolskiej. Podwórze, poczynając od bramy aż po wnękę idącą do ul. Sokołowskiej, było zasłane zwłokami mężczyzn, kobiet i dzieci. Mogło być około 5000. Pracowaliśmy przy paleniu zwłok cały dzień. Na środku dużego podwórza od strony ul. Wolskiej urządziliśmy palenisko.
                Na ziemi układaliśmy belki, na nich zwłoki, które okładaliśmy deskami, by znów ułożyć warstwę trupów. Następnie oblewaliśmy stos płynem palnym, który Niemcy dawali nam w bańkach 20 litrowych. Jaki to był płyn – nie wiem, na bankach nie było napisów. Znacznie później widziałem na palenisku resztki kości i czaszek. Czy ktoś zebrał te prochy, nie wiem.
                Wieczorem przy ulicy Wolskiej nr 47, 49 i 54 zebraliśmy mniejsze ilości zwłok. Z numeru 47 – około 100 zwłok, z dna dołu z wodą, z numeru49 – 3 zwłoki. Tego wieczoru dano nam środki opatrunkowe, mydło, ręczniki i bieliznę, wszystko zrabowane z sąsiednich domów. Poza tym pozwolono dwom ludziom gotować posiłek.
                Nazajutrz chodziliśmy po bramach ul. Wolskiej, zbierając mniejsze ilości zwłok.
                W dniu 9 sierpnia 1944 r. przybyliśmy do fabryki Franaszka. Na głównym podwórzu oraz z boku od schronu aż do bramy leżały tam zwłoki mężczyzn, w liczbie około 6000. Pracowaliśmy przy paleniu tych zwłok cały dzień. Widziałem tam zwłoki tramwajarzy, strażników i policjantów. W schronie głównego budynku fabryki Franaszka Niemcy znaleźli kosztowności i drogie produkty, jak sardynki, wódka itp.
                Dwie platformy z końmi wywoziły rzeczy. Neumann zabrał wtedy kolię wartości ponad 2000000 zł. Od tego czasu wiedzieliśmy, że gestapowcy kradną na własną rękę. W dniu 10 sierpnia 1944 r. przybyliśmy do remizy MZK. Obok warsztatów głównych leżało tam około 300 zwłok.
                Następnie przeszliśmy na ul. Wolską 29, do pałacu hr. Biernackiego. Tu w ogrodzie zastaliśmy około 600 zwłok kobiet, dzieci i starców, w tym trzech księży, jak później słyszałem oo. Redemptorystów z ul. Karolkowej. Cztery czy pięć zwłok leżało koło samego parkanu. Zwłoki spaliliśmy na miejscu. Na posesji przy ul. Wolskiej 24, w miejscu gdzie obecnie stoi skład desek, a gdzie dawniej była karuzela i sala tańca, zastaliśmy około 1000 zwłok mężczyzn, kobiet i dzieci.
                Zwłoki spaliliśmy na miejscu, a nazajutrz szczątki zawieźliśmy do dołu stanowiącego ogromny lej po wybuchu bomby. Przy znoszeniu szczątków widziałem 5-6 zwłok świeżo zamordowanych mężczyzn. Zwłoki te także zawieźliśmy do dołu i zakopaliśmy je na głębokości około 10 m. Następnie udaliśmy się do szpitala Św. Łazarza i tam na pierwszym podwórku, z całego terenu, z łóżek i nawet ze stołów operacyjnych, zebraliśmy około 5000 zwłok. Zakładaliśmy paleniska trzy razy. Oprócz zwłok spalonych, wiele zwłok zostało zakopanych.
                Ze szpitala Św. Łazarza przy ul. Wolskiej udaliśmy się na ul. Karolkową do ul. Leszno, gdzie na rogu ul. Karolkowej i Leszna w fabryce znaleźliśmy około 42 zwłok kobiet i mężczyzn. Stamtąd udaliśmy się na ul. Żytnią do ul. Młynarskiej i do cmentarza ewangelickiego. Na cmentarzu, ku tyłowi, leżało bardzo wiele pojedynczych zwłok z każdego podwórza. W Parku Sowińskiego zastaliśmy około 6000 zwłok. Leżały jakby zwalone koło siatki parku, od strony ul. Wolskiej, wysoko na około 1,4 m, długości około 25 m, szerokości 25 m. Stosy do palenia układaliśmy na skwerku w parku.
                Z domu Hankiewicza naprzeciwko parku, z domów przy ul. Elekcyjnej i Ordona koledzy znieśli trupy do Parku Sowińskiego. Sam nie chodziłem zbierać tych trupów, więc nie wiem dokładnie ile ich było. Potem zbieraliśmy po 20-30 i 50 zwłok z podwórek przy ul. Ogrodowej, Leszno i Solnej.
                W czasie palenia zwłok przy ul. Ogrodowej, nr 43 czy 45 , Niemcy złapali dwóch mężczyzn lat 54 i 22, ojca i syna, i obu rozstrzelali.
                Na ul. Elektoralnej nr 11 gestapowcy zabili w obecności Gutkowskiego 8 kobiet wyciągniętych z mieszkania.
                Z ul. Elektoralnej nr 18 zabraliśmy 18 zwłok, z ul. Ogrodowej nr 58 – około 40 zwłok, z ul. Leszno 20 z podwórza około 100 zwłok, z ul. Ogrodowej nr 5 lub 7 (dokładnie nie pamiętam) z podwórza około 30 zwłok kobiet i dzieci. Z ul. Górczewskiej 25 z podwórza, mieszkań, klatki schodowej i ogrodu – około 200 zwłok.
                Z ul. Płockiej od n-ru 31 do nr 26(Szpital Wolski) – około 200 zwłok, w tym dużo rannych c chirurgii, z rękami i nogami w łupkach. Zbieraliśmy zwłoki ze schodów, korytarza i ulicy. Ze składu ryb „Franc i Janc” na placu koło Hali Mirowskie i ul. Ciepłej około 40 zwłok. Oraz z piwnic Hali Mirowskiej około 150 zwłok.
                Z ul. Wolskiej od n-ru 102 do ul. Elekcyjnej – z każdego domu wybraliśmy po kilkanaście zwłok. Na ul. Przechodniej (numeru nie pamiętam) wybraliśmy około 20 zwłok kobiet i dzieci”.
                • gini Re: .Czesc III wypedzonych 01.08.10, 17:36
                  Do niedawna świat wiedział tylko o ofiarach i bohaterstwie
                  powstania w getcie z 1943 roku.
                  Wiedza o powstaniu warszawskim nadal jest zbyt powierzchowna.
                  Rozmiar zbrodni i bestialstwa niemieckiego okupanta oraz
                  cierpienia Polaków nie są wiedzą powszechną.
                  W czasie całego okresu okupacji Francji, Niemcy spacyfikowali
                  paląc i mordując „aż” dwie wsie. Za tą zbrodnię musiały wypłacić
                  Francuzom sowite odszkodowanie, a w obu krajach informują o tym
                  bestialstwie podręczniki historii.
                  Cały świat, w tym oczywiście Polacy, znają małe miasteczko
                  Jedwabne.
                  A co mówią komukolwiek takie nazwy wsi jak Michniów, Borów, Rajsk,
                  Ochotnica, Radwanowice i setki innych?
                  W dzisiejszych granicach RP istnieje 817 miejsc gdzie Niemcy
                  dokonali zbrodniczych pacyfikacji polskich wiosek puszczając je z
                  dymem i mordując ludność..
                  W dyskusji z Niemcami argumenty moralne zastąpić powinny jak
                  najszybciej argumenty prawne. Należy skończyć raz na zawsze z
                  naiwnością. Taktowne milczenie, idiotyczne hasła „wybierzmy
                  przyszłość” zapominając o przeszłości przynoszą owoce, które nie
                  są dla mnie zaskoczeniem.
                  Dziś to Niemcy krzyczą jakimi to są wielkimi ofiarami. Zbrodniarze
                  maja czelność wysuwać roszczenia wobec ofiar.
                  Politycy, historycy i prawnicy, którym zależy na elementarnej
                  uczciwości i sprawiedliwości powinni na początek spowodować
                  wystosowanie 817 pozwów przeciwko Niemcom za zbrodnicze
                  pacyfikacje.
                  Nie ma większej głupoty niż milczenie na temat pomordowanych
                  rodaków, spalonych, zburzonych i ograbionych miastach i wsiach,
                  tylko po to aby nie burzyć dobrosąsiedzkich stosunków. To samo
                  powinno dotyczyć tak Niemców jak i ukraińskich sadystów.
                  Wprowadzone w życie po 1989 roku motto dyplomatołka
                  Bartoszewskiego mówiące, że „jak panna brzydka i nieposażna to
                  powinna być miła” to tak piramidalna głupota, że dyskwalifikuje
                  niedoszłego magistra historii całkowicie.
                  To dzięki takim właśnie politykom jak Bartoszewski, Geremek,
                  Cimoszewicz, Kwaśniewski, Komorowski, Tusk i wielu innych,
                  bezczelność i buta Niemców staje się zagrożeniem, na które trzeba
                  stanowczo zareagować
                  Tyle Kokos 26

                  Ja dodam od siebie, ze rozne matoly, piqi, xsiecia ,pomagaja
                  Niemcom jak moga, zdejmujac z nich odpowiedzialnosc a skladajac na
                  Polakow .
                  • rycho7 odszkodowania, zwrot zagrabionego 01.08.10, 17:50
                    gini napisała:

                    > argumenty moralne zastąpić powinny jak
                    > najszybciej argumenty prawne.

                    Ciesze sie, ze popierasz moje rewindykacje wobec kosciola katolickiego.
                    Nazbieralo sie tego.
    • piq ja będę pamiętał, żeby... 01.08.10, 01:17
      ...tego więcej tak głupio nie zrobić, wacku, wyręczając nkwd i gestapo w
      wyniszczaniu Polaków. Choć dla samych powstańców szacun. Pamiętaj, że w
      powstaniu w 2 miesiące zginęło swa razy więcej Polaków niż w Auschwitz przez
      całą wojnę (wyłączając tych pochodzenia mojżeszowego).
      • gini Re: ja będę pamiętał, żeby... 01.08.10, 09:14
        piq napisał:

        > ...tego więcej tak głupio nie zrobić, wacku, wyręczając nkwd i
        gestapo w
        > wyniszczaniu Polaków. Choć dla samych powstańców szacun.
        Pamiętaj, że w
        > powstaniu w 2 miesiące zginęło swa razy więcej Polaków niż w
        Auschwitz przez
        > całą wojnę (wyłączając tych pochodzenia mojżeszowego).

        Dzis przed komputerem mozna sobie oskarzac, o glupote i inne
        takie.Tyle, ze oskarzajac automatycznie uniewinniacie Niemcow ,

        stajecie po stronie Rosjan, ktorzy cynicznie mowia, ze Powstanie
        bylo aktem niemoralnym.
        www.rp.pl/artykul/2,516111_Rosjanie__powstanie_bylo_aktem__niemoralnym_.html
        Rosjanie w swoich wystąpieniach stwierdzili, że Powstanie
        Warszawskie było „niemoralnym” aktem, wymierzonym w Związek
        Sowiecki.
        I choć szeregowi żołnierze walczyli bardzo dzielnie,
        decyzja o wybuchu powstania była „zimną kalkulacją polityczną”.
        Miało chodzić o „rywalizację” rządu RP w Londynie z PKWN.

        Tak falszuje sie historie.
        • gini Cos pozytywnego 01.08.10, 09:19
          www.fenixcapital.pl/?c=82
          Tu nie oskarzaja Powstancow, tu, wiedza kto zniszczyl Warszawe.
          • gini Re: Cos pozytywnego 01.08.10, 09:42
            ład przewidywał, że działania wojenne na terenie Warszawy ustaną 2
            października 1944 r. o godz. 21, AK wyda jeńców niemieckich, po
            złożeniu broni żołnierze AK korzystają z wszystkich praw konwencji
            genewskiej o jeńcach wojennych, prawdziwe nazwiska żołnierzy AK
            będą podane do wiadomości niemieckich władz wojskowych, jeńcy
            wojenni nie będą ścigani za działalność polityczną i wojskową w
            czasie powstania i przed nim, w stosunku do ludności cywilnej nie
            będzie stosowana odpowiedzialność zbiorowa, nie będą też ścigane
            za działalność osoby pracujące w strukturach władz i organizacji
            cywilnych, ewakuacja ludności cywilnej zostanie przeprowadzona
            w sposób oszczędzający zbędnych cierpień,
            wyjście oddziałów AK
            z Warszawy nastąpi 4 i 5 października w ustalonych porach i
            kierunkach. Jeśli datę 5 października przyjąć jako faktyczny
            koniec działań wojskowych, należałoby uznać, że powstanie trwało
            65 dni.

            Ale do Niemcow nikt tu pretensji nie ma .no coz ja juz
            przyzwyczajona od lat na tym forum.
            • off_nick Re: Cos pozytywnego 01.08.10, 10:36
              Dziękuję Panie Prezydencie...


              https://www.wprost.pl/G/serwisy/galeria/1/kaczynski1.jpg
              • kecawa Re: Cos pozytywnego 01.08.10, 12:51
                I ja dziękuję Panie Prezydencie

                kecaw
                • gini Re: Cos pozytywnego 01.08.10, 16:46
                  kecawa napisał:

                  > I ja dziękuję Panie Prezydencie
                  >
                  > .https://grafik.rp.pl/grafika2/516522,530426,9.jpg
                  • gini Chwala Powstancom 01.08.10, 16:58
                    https://n9.picjoke.com/useroutputs/184/2010-04-10/9-pl-
244484269.gif
                    • gini Re: Chwala Powstancom 01.08.10, 17:07
                      Modlitwa do Bogarodzicy
                      Baczyński Krzysztof Kamil



                      Któraś wiodła jak bór pomruków

                      ducha ziemi tej skutego w zbroi szereg,

                      prowadź nocne drogi jego wnuków,

                      byśmy milcząc umieli umierać.

                      Któraś była muzyki deszczem,

                      a przejrzysta jak świt i płomień,

                      daj nam usta jak obłoki niebieskie,

                      które czyste - pod toczącym się gromem.

                      Która ziemi się uczyłaś przy Bogu,

                      w której ziemia jak niebo się stała,

                      daj nam z ognia twego pas i ostrogi,

                      ale włóż je na człowiecze ciała.

                      Któraś serce jak morze rozdarła

                      w synu ziemi i synu nieba,

                      o, naucz matki nasze,

                      jak cierpieć trzeba.

                      Która jesteś jak nad czarnym lasem

                      blask - pogody słonecznej kościół,

                      nagnij pochmurną broń naszą,

                      gdy zaczniemy walczyć miłością.

                      21 III 44 r.
        • piq zbiorczo i krótko:... 01.08.10, 17:09
          ...zarówno w polityce, jak i na wojnie liczy się nie romantyczne uniesienie,
          lecz maksymalnie precyzyjna kalkulacja. Szacunek i cześć dla powstańców, ale
          powstanie to gorzej niż zbrodnia - to błąd, używając sławnego powiedzenia
          Talleyranda.

          Nikt nie neguje zbrodni niemieckich, trudno też mieć pretensje do sowietów, że z
          satysfakcją patrzyły na unicestwienie elity potencjalnego przeciwnika w walce o
          kształt powojennej Polski. Mieli w tym korzyść strategiczną i polityczną.

          Wiem, że dla romantyczno-irracjonalnego spojrzenia patrioty - z dystansu, gini,
          zza komputerka, a nie spod pokrwawionej ściany na Woli - fakty są nieistotne.
          Nieistotna jest gigantyczna klęska militarna, materialna i kulturowa - ważne
          jest, że prawie 200 tys. ludzi umierało "tak pięknie" (patrząc oczywiście zza
          komputerka). Bo ten prdolony mit i cześć dla sponiewierania własnego narodu stał
          się obowiązujący i politpoprawny już od czasów prlu, bez krztyny refleksji i rozumu.

          Był wniosek w Londynie o postawienie Komorowskiego pod sąd wojenny. To wystarcza
          za komentarz.

          Jeśli chcesz sobie, gini, zrobić z powstania warszawskiego "taką piękną
          katastrofę", to sobie zrób. Ja raczej wolę pamiętać o matkach, które prowadząc
          dzieci za ręce, szły pod zakrwawioną ścianę na Woli po kulki w potylice dla
          siebie i tych dzieci, tych, którzy przez godziny dusili się pod gruzami aż się
          udusili i te, które po wielokrotnym zgwałceniu zatłukiwano butelką po gorzale, i
          tych rozdziobanych bagnetami albo spalonych żywcem na szpitalnym łóżku. I oprócz
          tych bezcennych istnień ludzkich pamiętam o bezcennych zabytkach polskiej
          kultury materialnej i archiwach, których już nigdy nie będzie. Bo kilku idiotów
          chciało "wstrząsnąć sumieniem świata" za cenę 200 tysięcy takich "pięknych"
          śmierci. To się nazywa matolstwo i zbrodnia. Ale możesz sobie to uważać, razem z
          tym pożal się Boże historykiem Wackiem i śp. prezydentem, za piękne i godne
          naśladowania, jeśli chcesz. Mam nadzieję, że wasze dzieci, którym to pokażecie
          jako wzór postępowania, oleją to, i was, i wasze paranoje, zanim równie pięknie
          zginą śmiercią, która niczego Ojczyźnie nie daje, a wręcz odbiera, zamiast żyć
          życiem, które Ojczyźnie może dać wszystko, a przynajmniej cokolwiek.
          • gini Piq 01.08.10, 17:15
            Masz watek matelota ,wiec idz sie tam mudrzyc, tu nie musisz .
            A ja bede sobie robic co bede chciala, i nie potrzebuje twojego
            pozwolenie?
            Ponial?To poszedl wypisywac mundrosci do matola, albo do luki.
            papatki.
            • piq a ja ci, kochanie, niczego nie zabraniam,... 01.08.10, 17:47
              ...a jednocześnie, kochanie, będę sobie pisał gdzie chcę i co chcę. Akurat
              tutaj, kochanie, nie sprzątasz, więc zabierz ode mnie tego mopa.
              • gini Re: a ja ci, kochanie, niczego nie zabraniam,... 01.08.10, 18:00
                piq napisał:

                > ...a jednocześnie, kochanie, będę sobie pisał gdzie chcę i co
                chcę. Akurat
                > tutaj, kochanie, nie sprzątasz, więc zabierz ode mnie tego mopa.

                No to pisz sobie kochanie ,jak masz parcie na pisanie .
                Bedziemy sobie pisac obydwoje.

                Masz prezent

                www.youtube.com/watch?v=kXYTWUyE8WQ&feature=related
                • gini Re: a ja ci, kochanie, niczego nie zabraniam,... 01.08.10, 19:40
                  https://grafik.rp.pl/grafika2/516623,530524,9.jpg
          • mate_lot Re: zbiorczo i krótko:... 01.08.10, 17:34
            Pięknie napisane, piq, ale to perły przed wieprze, niestety.
    • rycho7 pod Lenino i Monte Casino nie walczyli 01.08.10, 17:56
      kecawa napisał:

      > Nie wiem jak inni lecz ja o 17 tak jak rokrocznie oddam hołd tym
      > co walczyli o to by Polska była Polską

      Musi brak mi wychowania z domu rodzinnego. Mama powstaniec nie chadzala na swoj
      niedoszly grob. Ale watpie aby ona walczyla o IIRP. Nie dostala od Stalina willi
      na Zaliborzu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka